Z wizytą w czeskich miasteczkach północno – wschodnich Moraw

Z wizytą w czeskich miasteczkach północno – wschodnich Moraw

Share on Facebook6

Po deszczowym końcu wakacji, październik mamy w tym roku naprawdę piękny.
Dłuższe wyjazdy na razie nam się skończyły, więc musimy ratować się krótszymi weekendami.

Wybierając się na wyjazd jednodniowy odkrywamy miejscowości i miejsca nas interesujące w odległości ponad 2 h jazdy samochodem.
Wyjazdy w góry są już naszą codziennością, ale szczegółowo poznajemy województwa śląskie i opolskie, które cały czas są dla nas nowością.
W ostatni weekend jednak potrzebowaliśmy jeszcze czegoś nowego.
Tak więc mapa w ruch i zakreślając miejscowości w promieniu 2 h drogi wybór padł na Czechy.
Jak to dobrze, że autostrada i to darmowa na razie biegnie aż do samej granicy. Po godzinie jesteśmy już w Ostrawie. Miasto dość ciekawe głównie dla pasjonatów techniki. Chcecie zobaczyć kopalnie i stare huty, to jest najlepsze miejsce. Jeszcze tam na pewno kiedyś w niedalekiej przyszłości zawitamy.
My jednak jedziemy niewiele dalej do regionu Laska Brama Beskidów.
Wśród pięknych pól i niewysokich gór czeskich Beskidów znajdziemy bardzo małe miasteczka z ciekawą zabudową i fajne trasy na dłuższy spacer. W jeden dzień zobaczyliśmy Příbor, Štramberk i Kopřivnice. Najbardziej przypadła nam do gustu mała miejscowość na górce – Štramberk, gdzie z wieży zamkowej rozpościera się piękny widok na okolicę.

Příbor

Rozpoczynamy naszą podróż przed 8 rano. Z autostrady na Wrocław zjeżdżamy na A1, która kieruje nas już do Ostrawy. Ta trasa jest bezpłatna i nie ma sensu wykupywać winietek. Tuż za Ostrawą udajemy się trasą 58 i już po 30 min jesteśmy w pierwszym miasteczku Příbor, które jest jednym z najstarszych miast północno- wschodnich Moraw.
Jest sobota i to widać na drogach. Cicho i spokojnie. Miasteczko otoczone jest niskimi górkami podgórza Beskidów. Z niektórych miejsc zobaczymy wieżę zamku w Štramberk czy zamek Hukvaldy.
Miasteczko jest znane, jako miejsce urodzenia Zygmunta Freuda. W domu rodzinnym, w którym spędził pierwsze trzy lata, niestety za wiele nie ma do zobaczenia. My udajemy się do informacji turystycznej i zaopatrzeni w foldery oraz mapkę, idziemy na spacer. Wchodzi pod niedużą górę i przed nami ukazuje się mały ryneczek z pięknymi kamieniczkami oraz kościołem.
Miasteczko jest naprawdę malutkie i trasę zaznaczoną na mapie, która oprócz rynku, muzeum i kilku kościołków, można przejść w godzinkę.

Štramberk

Wskakujemy w samochód i udajemy się dalej na południe w stronę Štramberk’a. Po drodze podziwiamy kolory jesienne, które pojawiły się już na drzewach niewysokich górek oraz polach, na których pasą się owce.
Miasteczko widać już z daleka. Miasteczko przypomina mi Kazimierz Dolny choć brak przepływającej rzeki w okolicy. Wysoka wieża zamku góruje nad całą okolicą. Znajdujemy parking i drogą przez las dostajemy się na szczyt wzgórza zamkowego. Dobrze, że jesteśmy zaopatrzeni w nosidło turystycznie, bo Zosia odmawia współpracy :).
Z zamku Strallenberg pozostała tylko wieża Tuba, z której rozpościera się przepiękny widok na okoliczne Beskidy i miasteczko u podnóża. Przy wejściu na wieżę znajdziemy ciekawą knajpę Chata Dr.Hrstky w typowym klimacie czeskim.

Wychodząc główną bramą z zamku warto wejść na okoliczny szlak turystyczny, który prowadzi na Białą Górę – Bila hora (556 m.n.p.m), która dominuje nad Štramberk’iem Na szczycie góry wchodzimy na 43 metrową wieżę widokową, z której można podziwiać okolice.
Na południowym stoku góry znajdują się kamieniołom oraz arboretum. Miejsce wygląda dość surrealistycznie. Pionowe ściany, mokradła i skąpa roślinność na dnie.

Schodzimy do centrum. W miasteczku pachnie piernikiem. Podążając za zapachem trafiamy do jednej z cukierni, w której na miejscu wypiekane są ciasteczka w kształcie rożka z różnymi dodatkami jak czekolada, migdały. Rożki są znakiem firmowym tej miejscowości i każdy odwiedzający opuszcza to miejsce z kilkoma paczkami. My również nie odmawiamy sobie tej odrobiny słodyczy.
Jedynym niemiłym wspomnieniem z tego miejsca będzie wizyta w restauracji. Nie wiem ale Czesi nie umieją gotować. Wybór żaden a polivajka czyli zupa okazuje się jakąś paskudną breją. Ale nie będzie sobie psuć humoru. Dla tych co mają więcej czasu polecamy wstąpić jeszcze do parku Narodni Sad, Jaskini Sipka czy góry Kotouc.

 

Kopřivnice

My wracamy do samochodu bo chcemy udać się jeszcze do okolicznej miejscowości Kopřivnice, gdzie w okolicznym lesie na zboczach góry znajduje się Kamień Raski czyli skalny blok wapienny z platformą widokową, z którego podziwiamy góry i Štramberk.
Idąc dalej szlakiem przez jesienny las docieramy również do kolejnej wieży widokowej Bezruca, z której widać znaną w tym regionie fabrykę samochodów Tatra w Kopřivnice.

Dzień mija nam szybko i wracając niestety tylko z daleka możemy podziwiać zamek Huskvaldy. Ale jest powód żeby jeszcze tutaj wrócić.
Po drodze przy zachodzącym słońcu okoliczne pola mienią się kolorami prawie jak w Toskanii.
To był naprawdę świetny dzień 🙂

Byliście już w tych miejscach? Jakie są Wasze wrażenia?

A może zachęciliśmy Was do wizyty?

 

Share on Facebook6

2 Comments

  • Magda

    Stramberk, zamek Hukvaldy i okolice odwiedziliśmy zimą (sylwester spędziliśmy w starej gospodzie z przemiłymi Czechami, którzy na wieczorną zabawę przybyli licznymi rodzinami z malutkimi dziećmi na czele – niezapomniana zabawa) i bardzo nas urzekły, W tym roku również planujemy zimowy weekend w tych okolicach. Bardzo je lubię. Wasza wycieczka widać, że równie udana 🙂

    25 października 2017 at 21:35
    • Byle-na-chwile
      Byle-na-chwile

      To świetny pomysł. Chyba musimy wrócić również zimą. A wycieczka rzeczywiście się bardzo udała :). Pozdrawiamy

      26 października 2017 at 13:54

LEAVE A COMMENT