Górnicy z Kawah Ijen

Górnicy z Kawah Ijen

Share on Facebook5

Więcej fotek z Kawah Ijen

Po nocnym przejeździe prze Bali nad ranem jesteśmy już na Jawie na terminalu w Ketapang. Bierzemy bemo do hotelu (najtańszy na naszej trasie) gdzie zatrzymali sie nasi znajomi. Na szczęście wiedzieliśmy ile już powinniśmy zapłacić za przejazd. W hotelu spotykamy Alicje i Andrzeja, z którymi mieliśmy się już zobaczyć 1 dnia naszej podroży w Jakarcie. Długo rozmawiamy o naszej krótkiej oraz ich już rocznej podroży dookoła świata. Bardzo cieszymy się z tego spotkania. Cale popołudnie kombinujemy jak tu najtaniej dostać się pod wulkan Kawah Ijen. Trochę szczęścia i dobijamy targu. Targować się to my lubimy.

Trasa do punktu pomiaru wagi koszy, kavah Ijen

Trasa do punktu pomiaru wagi koszy, kavah Ijen

Wyjeżdżamy z hostelu 4.30. Jeep i my. Po chwili za oknem robi się bardzo deszczowo, wycieraczki nie nadążają a Łukasz tez chyba po cichu płacze, czekał na to miejsce cale 3 tyg. Po 45 min. Dojeżdżamy na miejsce. Rzęsisty deszcz zmusza nas by kupić pelerynki! Nasze ubranie nie wytrzymuje takiej ilości wody.

Po 30 minutowym spacerze docieramy do miejsca, z którego wyruszają robotnicy, aby wydobywać z krateru złogi siarki.

Chwila odpoczynku w baraku w którym śpią na kilkutygodniowym "turnusie" pracy- na zdjęciu student, który na naukę zarabia wynosząc siarkę z wnętrza krateru , kawah Ijen

Chwila odpoczynku w baraku w którym śpią na kilkutygodniowym „turnusie” pracy- na zdjęciu student, który na naukę zarabia wynosząc siarkę z wnętrza krateru , kawah Ijen

Droga w górę.Kawah Ijen

Droga w górę.Kawah Ijen

Czekamy pod strzechą następną godzinnę modląc się o kapkę słońca, przy okazji obserwujemy w jakich warunkach żyją górnicy z Kawah Ijen. Większość z nich zostawia swoje rodziny w wioskach i przyjeżdża z różnych stron wyspy, aby zarobić. Pomimo gęstej mgły i lekko padającego deszczu wyruszamy w stronę krateru. Jakieś 100m od krawędzi pokazuje się piękne błękitne niebo a my jak małe dzieci cieszymy się skacząc do góry! Opłacało się nie rezygnować z wyjścia.

W górę a potem w dół, Kawah Ijen

W górę a potem w dół, Kawah Ijen

Oczywiście biegiem schodzimy do kaldery wulkanu (20min) mijając robotników, którzy na swoich barkach dźwigają 80-90 kg kosze wypełnione siarka. Większość w japonkach przemierza trasę 2-3 razy dziennie. Za kilogram tego kruszcu otrzymują 600 rupi- woda mineralna kosztuje 3000. Trasa ich morderczej wędrówki to ok. 3km raz pod górę raz w dół. My nad jeziorem znajdujący się wewnątrz wulkanu spędzamy ok. 30 min. Na więcej nie pozwala nam szczypiące w oczy i drażniące błony śluzowe opary siarki! Nie pomagają maseczki i dodatkowo zakryte twarze. Po powrocie do Polski Lukasz nadal kaszle po pobycie w tym miejscu.

Szmata jedynie nieznacznie pomaga znieść zabójczy odór siarki- Kavah Ijen

Szmata jedynie nieznacznie pomaga znieść zabójczy odór siarki- Kawah Ijen

Zabójczy odór tlenku siarki, chusta pomaga jedynie w małej cześci, Kawah Ijen

Zabójcza odór tlenku siarki, chusta pomaga jedynie w małej cześci, Kawah Ijen

Należy też wspomnieć o jeziorze którego zawartość kwasu siarkowego jest tak wysoka, że kontakt ludzkiej skóry z „wodą” natychmiast kończy się poparzeniem. w przeszłości jeden z turystów francuskich uległ wypadkowi i wpadł do jeziora- poniósł  śmierć na miejscu. Szkoda że tę świadomości nie mieliśmy skacząc po kamieniach znajdujących się w jeziorze, aby zająć jak najlepsze miejsce do zrobienia sobie „sweet foci”…

Nam udało sie doskoczyć do ostatniego kamienia...Kawah Ijen

Nam udało sie doskoczyć do ostatniego kamienia…Kawah Ijen

Kawah Ijen zrobiło na nas niesamowite wrażenie, mordercza praca w nieludzkich warunkach za śmieszne pieniądze!

Miejsce wydobywania siarki, Kavah ijen

Miejsce wydobywania siarki, Kavah ijen

Więcej fotek z Kawah Ijen

Share on Facebook5

LEAVE A COMMENT