Jotunheimen-na dachu Norwegii

Górski krajobraz Norwegii oferuje nam tyle atrakcji, że nie mamy czasu na nudę. Fiordy swoim pięknem urzekają ale warto też wybrać się w wyższe partie gór jak Jotunheimen. Na naszej trasie nie mogło zabraknąć również lodowców – Jostendalbreen.

Największym lodowcem Europy jest Jostendalbreen. Aby zobaczyć jak lodowiec spływa z gór warto wybrać się na jeden z jego jęzorów. Bardzo popularne są Briksdalbreen na północy  i Fjaerland na południowym zachodzie. My decydujemy się na Nigardsbreen na wschodzie gdyż później wyruszamy na trasę Sognefjellet i dalej do Geiranger.

Piękna od samego rana pogoda zachęca nas do dalszej podróży. Krótki przejazd promem z Fodnes do Gaupne i dalej kierujemy się na Jostendal.

W oczekiwaniu na prom.
W oczekiwaniu na prom.
Jostendalbreen Nigardsbreen
Pierwsze kadry Największego w Europie lodowca.

Gdy dojeżdżamy na miejsce z daleka już widzimy piękny jęzor lodowca, który schodzi zygzakiem z gór. A woda, która z niego cały czas wypływa wpada do pięknego jeziora do którego spokojnie można dojechać samochodem.

Z parkingiem nie ma największego problemu. Z chodząc kilka metrów w dół można dojść do miejsca z którego odpływa łódka skracająca czas dotarcia pod jęzor lodowca. Ale sama trasa jest przyjemna i w 45 minut jesteśmy pod jęzorem. Lodowiec w słońcu mieni się i błyszczy i staje się niesamowicie błękitny. A ja myślałam, że będzie biały.

Nasza Zosia śpi słodko a my robimy sobie sesje zdjęciowe na tle ogromnej masy lodu. Jeżeli nie jesteście z tak małym dzieckiem warto wybrać się z przewodnikiem na sam lodowiec. Trasy są prostsze jak bardziej wymagające, krótkie i długie. W rakach na butach i powiązani liną możemy poczuć się jak lodowi wojownicy.

Jostendalbreen Nigardsbreen
Po około godzinnym spacerze docieramy pod lodowiec. Zosia obudzi się dopiero w drodze powrotnej,
Jostendalbreen Nigardsbreen
Jęzor lodowca co chwile oświetlany promieniami słońca- Nigardsbreen

Po kilku godzinach zjeżdżamy z gór do Gaupne i tam nocujemy na kempingu. Nie chcemy jechać dalej gdyż na trasę turystyczną Sognefjellet chcemy przeznaczyć cały kolejny dzień.

Drogą Sognefjell, nie wysiadając z samochodu możemy prawie dotknąć najwyższych gór Jotunheimen.
Trasa prowadzi przez samo serce gór a my możemy podziwiać szczyty pokryte bielącym się śniegiem i czapami lodowców.

Sognefjellet Norway Norwegia
Pogoda nie rozpieszcza ale światło jak najbardziej- Sognefjellet
Jotunheimen Sognefjellet Norway Norwegia
Jotunheimen- kijki powbijane wzdłuż drogi, w czasie zimy są znakami dla pługów śnieżnych.
Sognefjellet Jotunheimen Norway Norwegia
Powoli wspinamy się na czterech kółkach wyżej i wyżej- Sognefjellet
Jotunheimen Sognefjellet Norwegia Norway
Po drodze mijamy samotne hyty.

dscf0139-jpg-ch-kopia-001

Jotunheimen
Olbrzymy w oddali, pomimo że wysokością podobne do naszych tatrzańskich szczytów to przewyższenia robią olbrzymie wrażenie. Jotunheimen.

Od fjordu Sognefjord wspinamy się stromą drogą do punktu widokowego Oskarshaug i podziwiamy polodowcową dolinę Helgedalen i Lusterfjord, odnogę Sognefjorden.

 Jotunheimen Oskarshaug Norwegia Norway
Punkt widokowy Oskarshaug, 100m od miejsca parkingowego.

Najwyższy droga Norwegii osiąga w punkcie widokowym Fantestein wysokość 1434 metry n.p.m. Widok z niego to jak panorama wprost ze szczytu góry.

Punkt widokowy Fantestein.
Punkt widokowy Fantestein.

dscf0051-ps-jpg-res

dscf0070-jpg-ps-res dscf0086-jpg-ps-res dscf0247-jpg-ps

Śnieg nawet w lipcu zalega na tym terenie. A droga w wielu miejscach pokryta jest po obu stronach ścianami śniegu. Podążając dalej na północ teren się obniża i później gwałtownie spada do doliny Breiddalen.

Surowy górski krajobraz ustępuje bujnej zieleni. Koniec drogi Sogefjellet to miejscowość turystyczna Lom. W tym zimowym kurorcie zatrzymujemy się tylko na chwilę, aby zobaczyć słynny XIII w. kościół stavkirke ze smoczymi głowami kończącymi dach oraz dachówką w kształcie smoczej łuski. Jeżeli masz więcej czas to warto się tutaj zatrzymać i udać w piękne góry Jotunheimen.

Jadąc dalej drogą numer 15 chwilowo krajobraz dookoła staje się bardziej „pospolity” aż do momentu, kiedy znów wjeżdżamy w góry. Zastanawiamy się ile razy będziemy jeszcze tak się zachwycać podczas  tego wyjazdu ale chyba to się nie skończy. Kulminacją zachwytów naszej trasy tego dnia to fiord Geiranger. Wcześniej warto wjechać na szczyt Dalnisiba. My jednak jedziemy dalej na szczycie pewnie mgliście a poza tym Geiranger już nas kusi. Serpentynami zjeżdżamy w dół i na punkcie widokowym spokojnie delektujemy się widokiem najpiękniejszego fiordu Norwegii.

ale to w następnym wpisie ;)[pi_wiloke_button button_name=”Geirengerfjord” contextual=”btn-success” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/geirangerfjord/”]

dscf0145-jpg-ps

 

Droga śnieżna na czterech kółkach

Naeroyfjord pozostawił w naszej pamięci niezapomniane wrażenia ale czasu nie mamy dużo a dużo jeszcze chcemy zobaczyć.

Wyruszamy dalej na północ. Z Gudvangen drogą E16 jedziemy do Aurland. Po drodze mijamy maleńką miejscowość Flam, bardzo popularne miejsce wycieczek. Tutaj można wsiąść do pociągu i ruszyć bardzo widokową trasą. Kolejka Flamsbana pokonuje długość 20 kilometrów do miejscowości Myrdal, która jest położona w górach. Wybudowanie linii kolejowej na początku XX w. w takim terenie było bardzo dużym osiągnięciem. 20 lat pracy, 20 tuneli, nachylenie torów nawet 28% a różnica poziomów pomiędzy stacjami aż ponad 860 metrów. Kilka lat wcześniej pokonałam tą trasę i rzeczywiście przejazd jest niesamowity.

Najpiękniejsze widoki z za okna samochodu jakie można sobie wyobrazić. Śnieżna Droga.
Najpiękniejsze widoki z za okna samochodu jakie można sobie wyobrazić. Śnieżna Droga.

 

Aurland jest miejscem, z którego chcemy ruszyć na trasą Aurlandsfjellet tzw. Drogę Śnieżną, która jest na liście Narodowych Tras Turystycznych Norwegii.

Dla kogoś, kto nie lubi ostrych zakrętów część tej trasy może być koszmarem. W końcu wspinamy się z poziomu morza aż na 1300 m n.p.m. Oczywiście można ten punkt programu ominąć i pokonać góry najdłuższym tunelem Norwegii – 24 km. Ale tam to dopiero można dostał klaustrofobii.

My nie odpuszczamy i 50 km w górach pokonujemy. Chociaż cała trasa jest na niecałe 2 godziny. Nam zajmuje prawie cały dzień ( z przejazdem przez tunel to tylko 1h). Ale nie ma wyjścia. Dla Łukasza to postój, co 5 min. Góry, jeziora i śnieg a mamy środek lata. Przygotujcie się na mocny spadek temperatury.

Z miejscowości Aurland kierujemy się na punkt widokowy Stegastein. Osiem mocnych zakrętów i szybko pokonujemy wysokość. Punkt widokowy jest położony na wysokości 650 m tuż nad fiordem Aurland. Pogody może nie mamy jak marzenie ale woda w połączeniu z górami i śniegiem to jest to co lubimy najbardziej. Dla tych co nie lubią się wspinać to świetne miejsce aby poczuć klimat fiordów.

 

Punkt widokowy Stegastein.
Punkt widokowy Stegastein.

I już myślisz, że dojechałeś najwyżej jak się da a tu niespodzianka. Kolejne zakręty i droga wspina się jeszcze wyżej. Krajobraz ulega zmianie. Jest zimno i coraz więcej śniegu. To niesamowite, że otaczają cię dość niewysokie pagórki a w rzeczywistości to szczyty gór a ty jesteś w samochodzie na 1300 m n.p.m. Trasa jest zamykana przez większą część roku, ale przejezdna i świetnie utrzymana w miesiącach letnich.

I co tu dodać?. Zdjęcia, choć odrobinę mogą oddać piękno tego miejsca.

Na dole około 18 stopni a tutaj ziiiimnnnnoooo!
Na dole około 18 stopni a tutaj ziiiimnnnnoooo!
Droga Śnieżna
Trasa jest cudowna, czujemy się jak na grani tatr a siedzimy w samochodzie

DSCF9804.jpg ps

DSCF9806.jpg ps

DSCF9810.jpg ps

DSCF9811.jpg ps

DSCF9813.jpg ps

DSCF9814.jpg ps

DSCF9815.jpg ps

DSCF9816.jpg ps

DSCF9818.jpg ps

DSCF9825.jpg ps

DSCF9835

DSCF9836

DSCF9837

 

Około 50 km piękna natury za nami. Zjeżdżamy z gór w doliny a potem nad fiord. Tu zostajemy na 2 dni. Czas odpocząć i nabrać sił.

Mamy świetny kamping a miejscowość Lærdalsøyri okazuje się bardzo ładna. Należy do narodowego dziedzictwa Norwegii.

Lærdalsøyri
Lærdalsøyri

DSCF0858

DSCF0861

DSCF0888

DSCF0889

DSCF0660-001

W starym centrum znajdziemy ponad 160 świetnie zachowanych drewnianych domów wybudowanych w latach 1700-1880 w typowym stylu skandynawskim. Zachwycamy się typowym sielskim krajobrazem i trochę żal jechać dalej. Ale już niedługo ujrzymy prawdziwy lodowiec i już nie mogę się doczekać.

Piękne góry i jeszcze piękniejszy Naeroyfjord

Pierwsze widoki na fiord Hardanger zaostrzyły nasz apetyt na więcej. Już nie mogliśmy się doczekać, aby zobaczyć inne cuda natury Norwegii jak m.in. Naeroyfjord.
Nie decydujemy się na wizytę w Bergen. Miałam już możliwość odwiedzić to miasto a poza tym bardziej nas przyciąga natura.
Drogą numer 13 jedziemy w kierunku miejscowości Voss. Miasto jest często odwiedzane przez turystów, którzy lubią odpoczywać, ale aktywnie. Jest dobrym miejscem wypadowym w okoliczne góry a jak ktoś woli wodę to nawet spływ rwącą rzeką można sobie zorganizować.

Trasa Kinsarvik Gudvangen

My jedziemy dalej i po około 40 km odbijamy z głównej trasy przy znaku Stalheimskleva. Jedziemy około 1,5 km wąską drogą w górę do hotelu Stalheim. To z tego miejsca rozpościera się wspaniały widok na dolinę Stalheim.

Dolina Stalheim.
Dolina Stalheim.

Do niedawna tylko ta trasa było udostępniona dla ruchu, obecnie wykuto w skale również tunel. Ostre zakręty drogi o nachyleniu nawet 18% – 25% mogą przyprawić o zawrót głowy, ale widok na góry i piękną zieloną dolinę to rekompensuje.

Stromy zjazd do podnóża doliny Stalheim.
Stromy zjazd do podnóża doliny Stalheim.

Jeszcze tylko parę kilometrów i dojeżdżamy do Gudvangen. Mała mieścina a właściwie osada oprócz jednego sklepu, małego portu oraz 2 kampingów nie oferuje za dużo, ale za to warto spędzić tutaj czas aby z bliska przyjrzeć się najwęższemu fiordowi w Norwegii. Jego „ uroda” została doceniona przez UNESCO i wraz z fiordem Geiranger znajduje się na liście światowego dziedzictwa kultury.

Tuż przy ulicy znajduje się Camping Gudvangen i widok na ścianę skalna która niedawno się osypała niszcząc drogę.
Tuż przy ulicy znajduje się Camping Gudvangen i widok na ścianę skalną, która niedawno się osypała niszcząc drogę.

Naeroyfjord liczy 17km i jest odgałęzieniem najdłuższego fiordu Norwegi Sognefjord. W najwęższym miejscu strzeliste i wysokie góry (wysokość 1500 m n.p.m.) oddalone są od siebie tylko na odległość 250 metrów. Po fiordzie kilka razy dziennie przepływają statki pełne turystów, którzy z poziomu wody podziwiają ten cud natury.
My oczywiście chcemy wyjść w góry bo taka perspektywa podoba nam się najbardziej.

Na noc zostajemy na kempingu Gudvangen, który znajduje się od razu przy głównej trasie prowadzącej do osady. Widoki są niezłe. Tuż za nami góry, przed nami również. A woda spływająca z gór w wielu miejscach tworzy piękne wodospady.

Słońce jeszcze długo nie zajdzie, więc warto coś jeszcze zobaczyć. W odległości 20 km od Gudvagen po przejechaniu tunelu i skręceniu w lewo dojeżdżamy do małej osady Undredal, która do niedawna była możliwa do odwiedzenia tylko drogą wodną. Osada znana jest głównie z najmniejszego jednonawowego kościółka typu stav w Norwegii.

Kameralny kościół- Undredal.
Kameralny kościół- Undredal.
Undredal
Undredal

dscf9692-jpg-ps-res

Noc była deszczowa i zimna – 8stopni ale widocznie Zosi to nie przeszkadzało bo cały czas się odkrywała 🙂
Na szczęście następnego dnia pogoda zaczęła się poprawiać a już podczas wyjścia w góry była idealna.

Jak już wspominałam, chcieliśmy zobaczyć najwęższy fiord. Najlepszym miejscem na to jest wyjście w kierunku szczytu Rimstiegen (725 m n.p.m.) z małej wioseczki Bakka (tzn. kilka domów, którym udało się znaleźć jedyne płaskie miejsca tuż przy brzegu fiordu).

Jeden z nielicznych budynków w mieścinie Bakka.
Jeden z nielicznych budynków w mieścinie Bakka.
A to Bakka w pełnej okazałości.
A to Bakka w pełnej okazałości.

Trasa jest dość wymagająca. Wąska ścieżka pnie się wysoko do góry. Ciężko znaleźć miejsce aby usiąść i spokojnie wyciągnąć Zosię z nosidełka. A więc idziemy nadal do góry. Dochodzimy powyżej linii lasu około 550 m n.p.m. i nie decydujemy się iść dalej. Dla Zosi to wystarczy.
A fiord jest z góry przepiękny. Jak w folderze. Warto było się tak zmęczyć.

Panoramka zaraz po wyjściu na szlak.
Panoramka zaraz po wyjściu na szlak.
i następna.
i następna.
Szlak jest dosc stromy aczkolwiek nie wymagający żadnych umiejętności technicznych.
Szlak jest dosc stromy aczkolwiek nie wymagający żadnych umiejętności technicznych.
Najdzielniejszy piechur na szlaku.
Najdzielniejszy piechur na szlaku.
Widoczki Widoczki.
Widoczki Widoczki.

Naerfjord

 

 

i następne.
i następne.

DSCF9767

W rzeczywistości doszliśmy wyżej jakieś 40 metrów i zaczynaliśmy nieco wyżej.
W rzeczywistości doszliśmy wyżej jakieś 40 metrów i zaczynaliśmy nieco wyżej.

Schodząc w dół spotykaliśmy coraz więcej osób, które jak i my przed chwilą wolnym krokiem wychodzą w górę. Jak to dobrze, że nam zawsze chce się wyjść tak wcześnie rano. Mniej ludzi a najważniejsze znacznie chłodniej 🙂

Czas jechać dalej…

Hardanger fiord i początek przygody na fiordach

Norweskie fiordy znane są ze swojej urody na całym świecie a przyroda tego kraju zachwyca na każdym kroku.
Nas Norwegia również zachwyciła, a kraj plasuje się na wysokim miejscu już do tej pory odwiedzonych przez nas miejsc.

Mieliśmy do dyspozycji w sumie około 3 tygodni ale na samych fiordach byliśmy niespełna dwa. Nie chcieliśmy całego czasu spędzić w samochodzie, więc skupiliśmy się na najważniejszych fiordach i ich dopływach oraz lodowcu Jostedalsbreen i górach Jotunheimen.

Na początek kilka słów czym jest fiord, jedno jest pewne, że nie jada z ręki 🙂 A jest jedynie niecką, doliną zalaną wodą morską którą wyżłobił ustępujący lodowiec/lądolud. Co ciekawe, nierzadko głębokość fiordu przewyższa wysokość strzelistych skał go otaczających.

To tyle teorii!

Pierwsze dni spędzamy w Oslo. Miasto i okolice znamy już bardzo dobrze  więc czas na spakowanie i wyruszamy dalej. Odpuszczamy sobie południe Norwegii i skupiamy się tylko na terenach w trójkącie pomiędzy Oslo – Bergen – Alesund.

Na początek chcemy zobaczyć Fiord Hardanger. Miejscem  z którego najlepiej zacząć piesze wędrówki po jego zboczach jest mała turystyczna mieścina Kinsarvik. Google map pokazuje nieco ponad 5 godzinną trasę z Oslo do Kinsarvik, ale nam zajmuje ona cały dzień i inaczej się nie da bo widoki po drodze nie pozwalają na ciągłą jazdę. Zresztą podróżując po Norwegii należy zmienić definicję podróży, celem staje się bycie w trasie a nie  dotarcie do obranego wcześniej punktu. Oczywiście na taki luksus pozwolić sobie mogą osoby bez małolatów na pokładzie. Nie martwimy się wtedy co nasza pociecha zje na obiad a co na kolację i o której wyląduje w namiocie 🙂 To minusy, a plusy to dalej w opisie i na zdjęciach 🙂

Wybraliśmy drogę gdzie mogliśmy spokojnie zatankować lpg no i niezwykle widokowa.
Wybraliśmy drogę wyróżniającą się widokowo a przy okazji z możliwością zatankowania lpg (autogaz)

Płaskowyż Hardangervidda

W połowie trasy zaczyna się największy w Europie płaskowyż Hardangervidda (powierzchnia 6,500 km2, ze średnią wysokością 1,100 m n.p.m.). Obejmuje aż 3 regiony Hordaland, Buskerud i Telemark. Jest bardzo popularnym miejscem odpoczynku i wędrówek wśród Norwegów. Sam teren wędrówek jest niesamowity. Skąpa roślinność alpejska poprzecinana jest licznymi rzekami, strumieniami i jeziorami. Trasy jedno lub kilkudniowe, a po drodze można zatrzymać się w małych i wyposażonych w najpotrzebniejsze rzeczy domki. Norwegowie chętnie budują na obrzeżach płaskowyżu domki letniskowe tzw. Hytte.

Dużą atrakcją dla nas był sam wyjazd z terenów położonych na wysokości morza na tereny wysokogórskie i to w przeciągu kilkudziesięciu minut spokojnej jazdy. To tak jakby jadąc z Helu po 30 minutach znaleźć się na wysokości schroniska w Dolinie Pięciu Stawów czy w Morskim Oku. Na dole zielono, letnio a na górze srogi górski klimat, gdzie drzew jak na lekarstwo i skały pokryte są śniegiem. Zerkałem na wysokościomierz w zegarku i w najwyższych punktach trasy znajdowaliśmy się w okolicach 1350 m n.p.m.

Płaskowyż Handargervidda, początek trasy.
Płaskowyż Handargervidda, początek trasy.
Widoki zadziwiają i nie trzeba ruszać się z auta by je podziwiać.
Widoki zadziwiają i nie trzeba ruszać się z auta by je podziwiać.
Pierwszy punkt widokowy, tuż przy drodze.
Pierwszy punkt widokowy, tuż przy drodze.
Ciąg dalszy, za zakrętem nowe widoki.
Ciąg dalszy, za zakrętem nowe piękne miejsca.
Deszczowa pogoda jedynie nadaje klimatu pasującego do tego miejsca.
Deszczowa pogoda jedynie nadaje klimatu pasującego do tego miejsca.
Takie widoki tuż z za krawężnika drogi.
Tuż z za krawężnika drogi.

Eidfjord region

Na końcu naszej trasy do Hardanger fiordu przejeżdżamy przez piękną dolinę Måbødalen i zatrzymujemy się, aby zobaczyć Vorringfossen wodospad, który ze 145 m spada w dół doliny. Pogoda zmienia się diametralnie i nawet zaczyna lekko padać. Szkoda, bo wodospad nie ukazuje nam się w pełnej krasie.

I wszystko tak blisko, parę kroków od parkingu.
I wszystko tak blisko, parę kroków od parkingu.
Obracamy głowy o 90 stopni i ukazuje nam się to.
Obracamy głowy o 90 stopni i ukazuje nam się to.

Eidfjord jest miejscem turystycznym i dla tych, co mają więcej czasu lub nie mają ochoty wędrować po górach warte zobaczenia jest: Kjeasen wioska, która góruje na wysokości 530 m n.p.m. nad Sima fiordem oraz Hardangervidda Naturcenter, które przedstawia naturę, klimat i środowisko Norwegii.

Ullensvang region

Kinsarvik był miejscem naszego pobytu przez dwie kolejne noce. Małe miasteczko ma trzy kempingi i jest popularnym miejscem dla wypoczywających nad fiordem turystów.

Widok na fiord z portu w Kinsarvik-u
Widok na fiord z portu w Kinsarvik-u
Ciepła kolacja na chłodnym powietrzu.
Ciepła kolacja na chłodnym powietrzu.

DSCF0760

Naszym celem oczywiście było wyjście w góry, aby tym razem z innej perspektywy spojrzeć na fiord.  W rejonie Kinsarvik jest kilka różnych tras o zmiennej trudności i długości. My z naszą Zosią, dwulatką na wszystko nie mogliśmy się pokusić. Ale o tym w dalszej części wpisu.

Pogoda początkiem następnego dnia nie zachęcała do pieszych wędrówek,  ale na szczęście później się zdecydowanie poprawiła, o czym przekonaliśmy się będąc już na szlaku. Wychodzimy na cześć trasy tzw. HM  Queen Sonja’s trail. Szlak rozpoczyna się z placu który stanowi nieoficjalny parking (brak oznaczeń ale i brak zakazów) do którego można dojechać skręcając w lewo tuż przed stacją paliwową. Po około 8 minutach jazdy dojeżdżamy do naszego nieoficjalnego parkingu położonego jakieś 140 m. n.p.m. Po 2 godzinach wychodzimy na pierwszy z punktów widokowych na wysokości 750 m n.p.m. Później wspinamy się jeszcze trochę wyżej, ale dalsza trasa to już nie z naszą małą Zosią. Normalnie człapalibyśmy dalej ale zielone gluty zwisające z nosa Zosi oraz poprzecinany od chustek nos przypominają nam, że niekoniecznie co przyjemne dla nas jest przyjemne dla dwulatka w nosidle.

My docieramy do wysokości około 850 m. n.p.m a cała trasa wspina się na ponad 1100 m n.p.m. Temperatura spada z każdym metrem wysokości a całość trasy to nawet 8 h marszu. Marszu, który nie wymaga umiejętności technicznych a jedynie samozaparcia i zdrowych kolan. Widoki ponad granicą lasu ukazują nam piękny Hardanger fjord, który rozwidla się na wschód i południe.

Początek lekkiego podejścia, cicho spokojnie.
Początek lekkiego podejścia, cicho spokojnie.
Pierwsze widoki na fiord.
Pierwsze widoki na fiord.
Na szlaku.
Na szlaku.
Zasłużony widok po 1,5 godzinnym trekkingu.
Zasłużony widok po nieco ponad 2 godzinnym trekkingu.
I nieco szerszy punkt widzenia.
I nieco szerszy punkt widzenia.
Podchodzimy wyżej na następne punkty widokowe, gdzie czas na mały posiłek.
Podchodzimy wyżej na następne punkty widokowe, gdzie czas na mały posiłek.
Widok na doliny.
Widok na doliny.
Powyżej juz jedynie płasko i mrocznie, pogoda się powoli pogarsza, chłodniej i wietrzniej.
Powyżej już jedynie płasko i mrocznie, pogoda się powoli pogarsza, robi się nieco chłodniej i bardziej wietrznie.
A to dowód że tam wdrapaliśmy się razem -foto by Pawcio ;)
A to dowód że tam wdrapaliśmy się razem -foto by Pawcio 😉
Zapis gps-a naszej wędrówki.
Zapis gps-a naszej wędrówki.

Kolejne dni można spędzić na dalszych wspinaczkach np.: trasa do 4 wodospadów w dolinie Husendalen, wymagajacy trekking na Mt Oksen (na którego mieliśmy smaka ale nam przeszło gdy  ciągle widzieliśmy ostatnie 300 m. szczytu w chmurach i zielone gluty naszej córki), punkt widokowy z Utne po drugiej stronie fiordu od Kinsarviku oraz dalsze tereny jak Folgefonda lodowiec lub wspaniała ponad 10 godzinna trasa na słynny język trolla tzw. Trolltunga. My decydujemy wyruszyć w dalszą trasę na północ, gdzie kolejne fiordy, lodowce i góry przed nami.

Extra info

Trasa z Oslo do Kinsarvik przez Gol i Geilo zajmuje 5 godzin i ma długość około 340 km. Cześć tej trasy to Narodowa Trasa Turystyczna Hardangervidda (droga numer 7), która biegnie od Haugastøl do Eidfjord. Ma długość 67 km i należy do jednej z 18 dróg widokowych w Norwegii. Na trasie zobaczymy liczne wodospady, rozległe i zielone doliny, lodowce w oddali oraz płaskowyże i góry.

Kampingi są bardzo popularne w Norwegii i na trasie znajdziemy wiele z nich. W Kinasrvik wybieramy Kinsarvik camping (180 NOK za samochód i namiot + 25 NOK za 1 os dorosłą, prysznic 10 NOK za 4 min), który ma małą kuchnię, osobne prysznice i chyba najważniejsze jest  na nim plac zabaw z trampoliną!.

Warto zamówić bardzo przydatne broszury informacyjne poprzez wysłanie maila do głównego oddziału informacji turystycznej danego regionu.