Jak ruszyć z miejsca gdy pojawi się dziecko? – zobacz nasz praktyczny poradnik

Zastanawiacie się jak zmieni się Wasze życie kiedy na świecie pojawi się dziecko? Wszystko stanie się nowością i na pewno będziecie czuli się niepewnie w nowej sytuacji. Jest to duża zmiana, a gdzie tu jeszcze myśleć o jakiś wyjazdach.
Jeżeli nie wiecie od czego zacząć, mam nadzieję, że uda mi się Was przekonać, że ograniczenia są tylko w naszej głowie. Wystarczy dobrze się przygotować i świat leży przed nami otworem.
Poniżej znajdziecie nasz praktyczny poradnik jak podróżować z dzieckiem.

 

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

Początek drogi – jak zacząć?

Nareszcie nadszedł ten dzień kiedy jesteście już ze swoim dzieckiem. Uczycie się i radujecie, ale zapewne też macie trudniejsze chwile. Czas biegnie i może powoli przebiegają Wam przez myśl pomysły na zmianę otoczenia.
Niestety konsultowanie Waszych przemyśleń może skończyć się tak:
„A po co będziecie jechali z tak małym dzieckiem?” „Co będzie jadł?’, „Gdzie będzie spał? Przecież lepiej, żeby w swoim łóżku?” „Jeszcze się rozchoruje”.
Mogłabym tak wymieniać jeszcze wiele tych „złotych” rad, ale pamiętajcie nie to jest ważne co inni mówią. Aby zacząć podróżować, nie tylko z dzieckiem, trzeba po prostu tego chcieć.
Jeżeli jesteś domatorem i taki rodzaj wypoczynku odpowiada Tobie. Nie zmuszaj się chociaż i tak polecam chociaż raz spróbować bo podróże mogą uzależnić.
Jeżeli natomiast lubisz być poza domem na dłuższych czy krótszych wyjazdach, w dalekich czy bliskim miejscach, to nie rezygnuj. Dziecko będzie szczęśliwe jak Ty będziesz, ale oczywiście potrzeby naszego małego człowieczka musimy wziąć pod uwagę w pierwszej kolejności.

Kiedy zacząć?

Niestety nie podam Wam tutaj jednej poprawnej odpowiedzi.
W naszym przypadku było całkowicie inaczej niż planowaliśmy przed narodzinami. Przed pojawieniem się naszej małej Zosi staraliśmy się dużo jeździć każdego roku. Głównie wybieraliśmy kierunki azjatyckie w wersji niskobudżetowej. Urodzenie dziecka nie miało za wiele zmienić w moim życie. Taki był plan…, ale w pierwszym roku plan całkowicie został zrewidowany. Problemy z jedzeniem, spaniem i alergią powodowały, że chociaż miałam wielką ochotę aby ruszyć w drogę, musiałam plany przesunąć na później. Uzależnienie jednak w naszym przypadku od podróży powodowało, że myśli powracały. Naszym rozwiązaniem na początku stały się wyjazdy w polskie góry.
Zaczęliśmy delikatnie z wózkiem, a po pierwszym roku nosidło turystyczne spowodowało, iż świat polskich gór stał przed nami otworem. Prawie każdy weekend odkrywaliśmy nowe szlaki i jeździliśmy po Polsce. To spowodowało, iż nadszedł czas na dalsze podróże po Europie i naszą ukochaną Azję, którą Zosia do tej pory wspomina chociaż miała tylko 3 latka.

Próbując odpowiedzieć na wcześniej zadane pytanie: Kiedy jechać? Na naszym przykładzie możesz zobaczyć, że po pierwsze musimy dostosować się do dziecka. Ale patrząc na wiele mam z mojego otoczenia i nie tylko, podróżowanie można rozpocząć już z niemowlakiem. I zapewniam, jeżeli nie macie problemów zdrowotnych, to w tym czasie jest najłatwiej. Dziecko jest blisko rodziców, ma co jeść, gdzie spać i będzie szczęśliwe.

 

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

 

Od czego zacząć?

Pojawienie się nowej osoby w rodzinie wiąże się ze zmianą w codziennym życiu. Pobyt poza domem może wprowadzić pewną niepewność, ale jeżeli zdecydujemy się już na wyjazd to najważniejsze jest przygotowanie. Dzięki temu będziemy czuć się zdecydowanie bardziej komfortowo, a podróż nie okaże się uciążliwa.

Ale co właściwie jest ważne przy planowaniu podróży?

1. Wybór miejsca podróży

Oczywiście zależy od nas, rodziców. Jeżeli nigdy nie byliście w dalekiej Azji to nie sądzę, że będziecie czuli się dobrze z wyborem takiego kraju na początku drogi z Waszym maleństwem.
Spróbujcie zacząć od miejsc sprawdzonych, bliskich bo nie wiecie jeszcze jak może czuć się Wasze dziecko. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to nie rezygnujcie i starajcie się wyruszyć dalej i na dłużej.
Wybór miejsca podróży również uzależniony jest od wieku dziecka. Z niemowlakiem możemy jechać bez myślenia o atrakcjach dla niego, bo po prostu jeszcze jest za małe, ale starsze dziecko potrzebuje również zabawy więc warto o tym wcześniej pomyśleć.
Dodatkowo warto sprawdzić jak wygląda sytuacja na miejscu z dostępem do pieluch, słoiczków, odpowiedniego jedzenia. My jesteśmy na diecie bezglutenowej dlatego często mamy dodatkowy bagaż tylko z jedzeniem dla Zosi.

2. Pogoda

Możecie się zastanawiać jak wybrać się z dzieckiem, kiedy na zewnątrz są upały, pada deszcz albo jest mroźna pogoda.
Oczywiście najważniejsza jest informacja. My zanim wybierzemy kraj do którego chcemy pojechać bardzo dobrze sprawdzamy jaka pogoda może być na miejscu.
Przygotowujemy się dobrze jeżeli chodzi o odpowiednie zestawy ubrań, pamiętamy o kremie przeciwsłonecznym czy na wiatr i mróz. Zawsze mamy coś przeciwdeszczowego bo nawet w lato można porządnie zmoknąć.
Oczywiście na początku ilość ubrań była duża, ale z roku na rok potrafimy spakować się coraz lepiej i wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy.

3. Transport

a) Samochód

Jedno z najprostszych rozwiązań to podróż własnym samochodem. Możecie spakować wszystko jeżeli to spowoduje, że będziecie czuć się bezpieczniej podczas pierwszych podroży z dzieckiem. Pamiętam nasze pierwsze wyjazdy, gdzie potrafiliśmy zabrać ogromną torbę tylko z ubraniami dla Zosi, do tego było łóżeczko, fotelik do karmienia, wanienka etc. Na szczęście szybko zrozumieliśmy, że może na te parę dni wytrzymamy bez połowy naszego domu.
Samochód daje niezależność i pewnego rodzaju bezpieczeństwo dlatego my podczas podróży po Polsce zawsze nim podróżujemy, ale również lecąc do krajów europejskich decydujemy się na wynajem samochodu na miejscu. Nasze podróże nie są stacjonarne więc przemieszczanie się pomiędzy ciekawymi miejscami bez obawy, że nasza torba musi być małych rozmiarów, jest bardzo przydatne.

Pamiętajmy jednak o paru rzeczach:
– wynajmując samochód nie zapomnijmy o foteliku samochodowym. Sprawdźcie czy jest dostępny w wypożyczalni, w jakiej cenie i jakie są przedziały kilogramowe. Z naszego doświadczenia wiemy, że cena wynajmu fotelika czasami jest bardzo wysoka więc warto poszukać wypożyczalni, która ma go w cenie lub zabrać własny dopłacając za extra bagaż. Zrobiliśmy tak parę razy.

postoje są niezwykle ważne dla małego dziecka jak również niemowlaka. My zatrzymujemy się co 2-3 godziny chociaż przeważnie jest to częściej a bo „mama siku”, „mama jeść” i standardowo „mama ile jeszcze”. Jeżeli czeka Was długa podróż warto ją zorganizować podczas nocy, wówczas macie pewność, ze większości trasy dziecko prześpi.

drzemka dziecka tuż przed podróżą nie jest dobrym rozwiązaniem. My zawsze staraliśmy się wyruszać podczas drzemki Zosi. W końcu potrafiła spać tylko w samochodzie lub wózku.

przekąski są przydatne. Wiem, że lepiej żeby dziecko nie jadło podczas jazdy, ale u nas jest to nie uniknione. Oczywiście mówimy tutaj o większym dziecku, gdzie wiemy, że nie zadławi się jedzeniem. Nasze podróże samochodem zawsze wyglądają podobnie. Chociaż jesteśmy po posiłku, od razu po wejściu do samochodu jest pytanie Zosi „mama, a co masz dla mnie do jedzenia?”. Bez tego chyba byśmy nigdzie nie dojechali.

b) Samolot

Podróż samolotem nie jest taka straszna jak się wydaje. Oczywiście im krótszy lot na pierwszy raz tym lepiej chociaż my preferujemy dłuższe, gdzie możemy lecieć regularnymi liniami, w których oprócz posiłków jest dużo atrakcji i czas mija szybko.
Co zrobić aby przetrwać lot? Przygotować się. Nie zapomnijcie o jedzeniu, przekąskach, wodzie i zabawkach. Odpowiednio spakujcie wcześniej torbę. Dla dzieci nawet do 2 roku życia możemy wnieść na pokład samolotu, własne płynne posiłki czy napoje. Najtrudniej jest podczas startu i lądowania. Postarajcie się zająć dziecko aby usiedziało na miejscu i jadło lub piło. To pomoże przy różnicy ciśnień.

4. Noclegi

Nasze „spanie” trochę zmieniło się w momencie pojawienia się Zosi. Zaczęliśmy patrzeć na jakość miejsc, w których mieliśmy się zatrzymać. Spanie „na dziko’ już nie wchodziło w grę, ale w namiocie już tak. Odpowiednio przygotowani w ciepłe śpiwory, dobry materac podróżowaliśmy po Norwegii z namiotem chociaż temperatura czasami dochodziła do 8 stopni Celsiusa w nocy, a byliśmy latem.
Teraz podróżując wybieramy małe hotele, pokoje w agroturystyce lub apartamenty z własnym aneksem kuchennym. Lubimy niezależność, ale cena ma też tutaj znaczenie.
Podróżując po Polsce zabieramy ze sobą łóżeczko turystyczne dzięki czemu rezerwując na booking.com (klikając w ten link otrzymacie 50 zł zniżki za rezerwacje – link) czy Airbnb (a tutaj 100 zł za pierwszą rezerwację – link) wybieramy pokoje 2 –osobowe. Za granicą śpimy wszyscy na jednym łóżku, więc cena noclegu jest całkiem przyzwoita.

5. Jedzenie

Temat rzeka i nie jesteśmy tutaj dobrym przykładem. Nie będą mogła polecić Wam restauracji czy przyjaznych miejsc dla rodzin bo nie korzystamy z tego często. Obecnie Zosia jest na diecie bezglutenowej, powoli wychodzimy z bezmlecznej. Oczywiście jemy w restauracjach zwłaszcza w Polsce i Azji ale w Europie często sami gotujemy z produktów przywiezionych z Polski.

Jedzenie oczywiście jest uzależnione od dziecka. Do 6 miesiąca nie mamy żadnego problemu, gdyż mleko mamy albo modyfikowane wystarcza naszemu dziecku. W późniejszych miesiącach zawsze możemy zaopatrzyć się w słoiczki a powolne próbowanie poszczególnych składników w duchu BLW również wyjdzie na dobre naszemu dziecku. Jeżeli nie jesteśmy przekonani do jedzenia „na mieście” wybierajcie noclegi z własną kuchnią, wówczas będzie jak w domu.
Więcej o tym jak podróżować ch na diecie bezglutenowej i bezmlecznej znajdziecie TUTAJ

6. Paszport

O tym warto pomyśleć wcześniej, gdyż nie wyrobimy dokumentu od ręki. Pamiętajcie, że sezon przedwakacyjny powoduje, iż kolejki w urzędach będą bardzo długie.

Paszport daje nam możliwość podróżowania po cały świecie. Jest wydawany przez urząd wojewódzki na 5 lat dla dzieci do 13 roku życia.
Dowód osobisty pozwala na podróż tylko w krajach grupy Schengen i wydaje go urząd gminy.

Pamiętajcie aby nie zapomnieć również o kopii paszportu czy dowodu. My zawsze posiadamy przynajmniej dwie w różnych bagażach, bo w sytuacji zgubienia lub kradzieży ksero przyda się w ambasadzie lub konsulacie.

7. Ubezpieczenie

Nie ruszamy się bez dobrego ubezpieczenia zwłaszcza do krajów pozaeuropejskich. Na szczęście do tej pory, po tylu latach jeżdżenia ani razu nie musieliśmy korzystać ale sama świadomość, że w razie problemów wiemy co robić jest bardzo komfortowa. Obecnie podróżując po Europie zawsze mamy ze sobą kartę EKUZ, którą wyrobicie w NFZ-ecie, ale dodatkowe ubezpieczanie również się przyda.

Gdy jedziemy poza Europę ubezpieczenie jest jeszcze bardziej rozbudowane. Odkąd podróżujemy z Zosią wykupujemy również ubezpieczenie od rezygnacji, dzięki któremu w sytuacji losowej jak np.: choroba tuż przed wyjazdem mamy szansę odzyskać wydane pieniądze zwłaszcza za bilety lotnicze, które są głównym wydatkiem podczas podróży np.: do Azji.

8. Apteczka

Jest z nami zawsze, chociaż jak ubezpieczenie do tej pory nie musieliśmy nigdy z niej korzystać.
W apteczce mamy zawsze termometr, witaminę C i D, wapno, sól fizjologiczna, czasem braliśmy nebulizator, coś na biegunkę, elektrolity, probiotyk, coś na oparzenia słoneczne, plastry, wodę utlenioną, lek przeciwgorączkowy.
Dodatkowo zabieram trochę miodu, czosnek więc syrop z cebuli też da się zrobić 🙂
W lato trzeba pomyśleć o komarach więc olejki czy spray również się znajdzie.

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

Co zabrać jeszcze w podróż?

Wszystko co będzie dla Ciebie niezbędne. Oczywiście staraj się ograniczać, ale to przyjdzie z czasem.
Najlepszą organizację wprowadza lista. Zapisz na niej wszystkie potrzebne rzeczy aby nic nie zapomnieć i zacznij parę dni przed podróżą. Dzięki temu będziesz miała czas dopisać coś nowego albo wykreślić.
Z najpotrzebniejszych rzeczy są dokumenty (paszport, ubezpieczenie, książeczka zdrowia), ubrania, kosmetyki (w małych pojemnikach), pieluchy, jedzenie, chusteczki nawilżające, zabawki etc.
Dodatkowo podczas podróży zabieraliśmy wózek, dzięki któremu Zosia mogła spać a my spokojnie zwiedzać. Oczywiście lepiej sprawdzić czy w danym miejscu do którego jedziemy bez problemu możemy jeździć wózkiem. Nasze podróże do Włoch czy Malezji z wózkiem nie należały do super przyjemnych, gdyż większość czasu musieliśmy go nosić po schodach lub przenosić nad brukowaną drogą.
Dlatego zawsze warto mieć przy sobie chustę lub nosidło ergonomiczne oczywiście dostosowane do wieku dziecka. Nasza Zosia niestety nie zaakceptowała ani jednego ani drugiej więc byliśmy zdani tylko na wózek, ale na szczęście po roku nosidło turystyczne w pełni było wykorzystywane i znacznie bardziej staliśmy się mobilni.
Nie możemy zapomnieć o zabawkach. Dla niemowlaka wiele nie potrzeba, ale kilkulatek zanudzi się dość szybko bez różnych rozrywek. Sprawdzają się tutaj książeczki, kolorowanki, ulubione maskotki ale zagadki, piosenki z pewnością umilą czas.
I co gotowi na podróż.

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać bo ograniczenia są tylko w naszej głowie.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Nasze podróżnicze podsumowanie 2018 roku – najlepsze wspomnienia

 Kolejny rok kończy się i lubimy podsumować co się udało a co może nie do końca było po naszej myśli.

A, że piszemy bloga podróżniczego to post będzie oczywiście dotyczył naszego podsumowania podróżniczego.

Dla naszej rodziny był to naprawdę dobry rok. Może w życiu prywatnym nie udało się wszystkiego zrobić ale podróże, które są częścią naszego życia, były częste i bardzo zróżnicowane.

Nasz plan podróżniczy na ten rok zakładał po jednej podróży do Azji, Europy i Polski.

Chociaż jedno z nas pracuje na etacie spędziliśmy w podróży zagranicznej 47 dni i wiele dni w Polsce. Odwiedziliśmy 5 krajów i byliśmy 12 razy w powietrzu. Do tego oczywiście wycisnęliśmy wszystko z naszych weekendów. W całym roku tylko kilka z nich spędziliśmy w domu a reszta była aktywna i bardzo poznawcza.

Najlepsze wspomnienia 2018 roku?
Zobaczcie nasze podróżnicze podsumowanie.

Tegorocznych wspomnień mamy całą masę ale najważniejsze z nich to:

Kazachstan – góry, kaniony i przestrzeń

Kraj, który całkowicie nas oczarował i obecnie plasuje się w pierwszej trójce najlepszych miejsc, które do tej pory odwiedziliśmy.
Oczywiście podróż odbyła się z naszą 4-latką więc wyzwanie było jeszcze większe ale i tak było warto. Podróż była dla nas powrotem do przeszłości, kiedy zaczynaliśmy nasze podróże po Azji ponad 10 lat temu i nie było tłumów turystów,  nie było internetu, a z ludźmi po prostu się rozmawiało.

Do tego cudowna natura. Uwielbiamy góry, przestrzeń i spokój a tam znaleźliśmy tego pod dostatkiem.
Zakochaliśmy się w okolicy miasta Kegen, gdzie wioski schowane pomiędzy góry przyciągały nas jak magnes. Spędziliśmy czas nad licznymi jeziorami (Tuscol, Kandy), w środku kanionów (Księżycowy, Szaryński), nad wydmami czy w górach.

Dla nas ten wyjazd był najlepszym w tym roku a dużo opisów znajdziecie →KAZACHSTAN

Altyn emel śpiewająca wydma kazachstan
Chodzenie po śpiewającej wydmie okazało się nie lada wyzwaniem przy mocno wiejącym wietrze. Śpiewu nie słyszeliśmy- tak mocno wiało 🙂
Kanion szaryńśki z dzieckiem
Autko zostawiamy na krawędzi kanionu a wszystkie niezbędne rzeczy zabieramy ze sobą do Bungalow-ów
Saty Kaindy Kolsai
W dole mieścina Saty. Miejsce wypadowe do jeziora Kaindy i Kolsai.
Góry aktau jak dojechac transport
Piękne góry Aktau w Parku Altyn Emel.

 

Norwegia – fiordy, góry i plaże

To kraj, który odwiedzamy już od paru lat i będzie tak jeszcze długo. Oj cieszymy się, że mamy tam rodzinę 🙂 A Oslo znamy już bardzo dobrze.

W tym roku byliśmy dwa razy i pierwszy raz udało się podróżować podczas lata i zimy. Jak Norwegia to czas spędzamy aktywnie i cały czas na świeżym powietrzu.

Nocleg pod namiotem, wspinaczka na Priekestolen to były nasze plany na to lato i tą wizytę. Udało się, pogoda dopisała a widoki wbijały w ziemię. Do tego zawitaliśmy nad zachodnie wybrzeże na południe od Stavanger. Tam znajdziecie piaszczyste i szerokie plaże.

Zima w Norwegii to całkowicie nowe doznanie dla nas. Dzień jest krótki, pogoda zmienna, ale śniegu w stolicy nie brakuje. Wypoczywamy, jeździmy na sankach, smakujemy specjałów na jarmarku świątecznym ale nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie ruszyli dalej. Jedziemy na południe od Fredrikstad w stronę wysepek parku narodowego Ytre Hvaler. Cóż widoki i pogoda pierwsza klasa.

Więcej o Norwegii znajdziecie TUTAJ

Preikestolen z dzieckiem
Dwugodzinny trekking wynagradza wspaniałym widokami!
oslo co zobaczyć
Targ Bożenarodzeniowy a raczej festiwalowy w Oslo.
ytre hvaler ciekawe miejsca
Ytre Hvaler to park narodowy położony w południowo-wschodniej części Norwegii i Szwecji, który warto zobaczyć…zwłaszcza jesienią lub zimą gdzie natężenie turystyczne jest umiarkowane.
Oslo plaże fiord
W Oslo znajdziemy piękne nabrzeże z kilkoma kamienistymi plażami.

 

Malta – zabytki, plaże i słońce

Nowy kraj na naszej liście. Ruszamy we wrześniu chcąc jeszcze przedłużyć sobie lato. Jest gorąco, ale nie tracimy czasu i zwiedzamy dokładnie wyspy wynajętym samochodem, co samo w sobie już jest wyzwaniem.

Naszym punktem wypadowym jest Sliema ze wspaniałym widokiem na stolicę Valletta. Objeżdżamy wyspę ze wszystkich stron. Płyniemy łódką do jaskiń Blue Grotto, spacerujemy po klifach Diglii, podziwiamy starożytne miasto Mdina czy podziwiamy zachód słońca w nadmorskiej wiosce Marsaxlokk. Do tego odpoczywamy na licznych plażach jak: zatoka św. Piotra, Ramla, Złota zatoka.

Nie omijamy również wyspy Gozo, której surowy krajobraz, zabytki sakralne oraz małe wioseczki urzekły nas. Cały dzień przeznaczamy również na wycieczkę łódką na piękną wysypkę Camino, która słynie z krystalicznej wody w zatoce Blue Lagoon. Nasza mała podróżniczka również musi skorzystać z atrakcji i zabieramy ją do parku Popeye. Niesamowite miejsce stworzone na potrzeby filmu z bajecznymi domkami i licznymi atrakcjami dla dzieci.

Na deser zostawiamy sobie wizytę w najmniejszej stolicy Europy oraz trzech miastach. Valletta jest malutka, ale wygląda jak muzeum. Ilość zabytków jest ogromna. A spacer wzdłuż wąskich uliczek to sama przyjemność.

Malta
Klify Diglii…komentarz zbędny.
Park rozrywki Popeye, warto tam spędzić większa część dnia. Na pewno nie będziemy się nudzić!
Wyspa Camino wraz z plażą Blue Lagoon.
Wyspa Camino wraz z plażą Blue Lagoon.
Valletta blog podróżniczy
Valletta, setki uliczek, dobre jedzenie.

 

Izrael  – wiele religii i mnóstwo historii

Listopad w Polsce nie jest naszym ulubionym miesiącem. Szybka decyzja i uciekamy tam gdzie ciepło. Izrael od dawna był na naszej liście.

Podróż miała charakter bardzo sentymentalny. Dla nas Izrael to kraj bardzo różniący się od tych, które do tej pory widzieliśmy z powodu bardzo zagmatwanej historii. To wszystko spowodowało, że nie była to tylko podróż typowo turystyczna, ale z mocnym zabarwieniem politycznym w tle. Dla naszej Zosi, która jest bardzo dobrze zaznajomiona z historiami ze Starego i Nowego Testamentu wyjazd był bardzo ciekawy. Wszystkie miejsca były dla niej ciekawe i bardzo dopytywała się jaka z tym miejscem wiąże się historia. Bajki z cyklu Historie Biblijne zrobiły swoje 🙂

Po raz kolejny wypożyczyliśmy samochód i rozpoczynając od północy kraju przemierzyliśmy tereny Nazaretu, jeziora Galilejskiego, pięknej Akky i Hajfy. Nie ominęliśmy oczywiście fortecy Masady na południu i wykąpaliśmy się w Morzu Martwym.

Jerozolima najbardziej nam się spodobała. Klimat Starego Miasta, gdzie cztery religie się ścierają jest niesamowity. Ilość zabytków jest ogromna i kilka dni na zwiedzanie to za mało. Wibrujący i nowoczesny Tel Aviw był idelnym zakończeniem wyjazdu.

morze martwe jak dojechać
Morze Martwe, pływanie w kwasie solnym jest tak samo przyjemne jak i niebezpieczne.
Tani nocleg w jerozolimie
Jerozolima, panorama na stare miasto z naszego hostelu.
Twierdza Masada nad Morzem Martwym. Konieczny punkt w programie zwiedzanie i koniecznie wcześnie rano lub przed zamknięciem.
Tel Awiw, to dobre miejsce na odsapnięcie od tłumów i zgiełku ciasnych uliczek Jerozolimy

 

Polska – w domu zawsze najlepiej

Uwielbiamy podróże po Polsce. Z roku na rok odkrywamy coraz więcej. W tym roku ruszyliśmy znów na wschód, który nas już raz oczarował. Udało nam się spędzić długi weekend czerwcowy na Roztoczu. Chodziliśmy, kąpaliśmy się, jeździliśmy na rowerze i pływaliśmy kajakiem.
Był Roztoczański Park Narodowy, Czartowe Pole, Zamość, Susiec, Józefów i Krasnobród. Wypoczęliśmy i aktywnie spędziliśmy te parę dni.

Jadąc po raz kolejny na wschód nareszcie zwiedziliśmy piękne miasto Lublin a udało się to podczas międzynarodowego Festiwalu Sztukmistrzów. Nie zapomnieliśmy o wizycie w naszym ukochanym mieście Sandomierzu. Która to już wizyta? Oj trudno zliczyć.|

Cały dzień zwiedzaliśmy również świętokrzyskie miasteczka jak: Koprzywnica, Klimontów, Opatów oraz niesamowity zamek Ujazd.

W sierpniu po pobycie w Norwegii ruszyliśmy na zachód Polski. Dolny Ślask nadal jest dla nas nieodkrytą kartą ale z roku na rok chcemy spędzać w tym regionie więcej czasu. Teraz nareszcie zobaczyliśmy kościoły pokoju w Jaworze i Świdnicy, zamek Książ i Bolków, przespacerowaliśmy się wzdłuż kolorowych jeziorek w Rudawskim Parku Krajobrazowym oraz w pięknym mieście Świdnica, której starówka mnie całkowicie zachwyciła.

Nie bylibyśmy sobą, bez wizyty w polskich górach. Kolejne szlaki w polskich Beskidach za nami chociaż w tym roku ilość wyjazdów była mniejsza. Zosia rośnie i noszenie jej na plecach przez całą trasę już nie wchodzi w grę. Na szczęście już kilka szlaków prostych pokonała na własnych nogach. Oby tak dalej 🙂

Wycieczki jednodniowe podczas weekendów to nasza codzienność. Atrakcje Górnego Śląska w większości poznaliśmy ale jeszcze parę miejsc warto odwiedzić. Czas aby to spisać.

Wszystkie wpisy z Polski znajdziecie TUTAJ

szumy nad tanwią gdzie jechać roztocze
Jest tyle miejsc w Polsce które zachwycają.
Kajaki na roztoczu są bardzo popularną aktywna forma wypoczynku.
W trasie po Polsce zawsze nas coś zachwyci!
Festiwal sztukmistrzów w Lublinie, na tę imprezę warto zarezerwować cały dzień a nawet dwa!

A jak Wasze tegoroczne wspomnienia? Co najbardziej zapamiętaliście?

Jak zapowiada się rok 2019?

Nic nie planujemy … taki jest plan. Zobaczymy jak będzie.

Ten rok na pewno będzie inny 🙂


Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Lanzarote i Fuerteventura praktyczne informacje – podróż na własną rękę, nie tylko z małym dzieckiem

Spędzony tydzień na dwóch Wyspach Kanaryjskich zaliczamy do bardzo udanych. Pobyt nie był za długi a dzięki krótkiemu leżakowaniu na plaży udało nam się zobaczyć wszystkie miejsca, które były w naszym planie.
Oczywiście wyjazd jak zwykle zaplanowaliśmy na własną rękę, gdyż tak lubimy najbardziej 🙂 Dodatkowo, zwiedzenie dwóch wysp i to w takiej formie dawało możliwość obniżenia kosztów.

Praktyczne informacje 

Kiedy najlepiej pojechać?

Przez cały rok. Tak to możliwe.
Oczywiście, pomiędzy kwietniem a październikiem temperatura wody jest świetna do kąpieli. My byliśmy pod koniec listopada i udało nam się również zanurzyć nie jedną stopę. Słońce świeciło w pełni przez całe 5 dni i temperatura dochodziła do 30 stopni.

Fuertaventura samochodem
Duży plus bycia poza sezonem to puste plaże.

Jak dostać się na miejsce?

Teraz jest to niezwykle proste. Tanie linie jak wizzair i ryanair latają na dwie wyspy i nie tylko.
Fuerteventura: Ryanair (Warszawa)
Lanzarote: Wizzair (Katowice)
My wybraliśmy się z Katowic do Arrecife na Lanzarote. Za naszą trójkę z 2 głównymi bagażami (po 20 kg) i wykupionymi miejscami zapłaciliśmy 1900 zł. Oczywiście na pewno można upolować jeszcze tańsze bilety. W naszym przypadku sam bilet kosztował 450 zł/os. Jeden bagaż główny na naszą trójkę wraz z wpakowanym nosidłem turystycznym musieliśmy obowiązkowo wziąć. Jeżeli chodzi o drugi bagaż to był wypakowany jedzeniem 😉

Jak podróżować na miejscu?

Samochód
Wynajęcie samochodu jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku podróży po wyspach. Oprócz wycieczek zorganizowanych, które podróżują autokarami, spotkaliśmy turystów indywidualnych tylko w wynajętych samochodach. Transport lokalny jest słabo rozwinięty i nie dostaniemy się do wszystkich ciekawych miejsc.
Cena wynajmu zwłaszcza poza sezonem nie jest wysoka. Ale trzeba to załatwić jeszcze przed wylotem. Z rozmów ze spotkanymi turystami na miejscu nasza cena za tydzień, która wynosiła 68 EUR (w cenie fotelik samochodowy, dwóch kierowców i pełny pakiet ubezpieczenia) to tyle co oni zapłacili za sam fotelik.
Korzystaliśmy z wypożyczalni Orcar Rent a car . Na lotnisku w Arrecife odbiór samochodu dokonywany jest przy stanowisku Reisen. Pani z okienka oprócz naszych dokumentów i pobrani od razu 68 Euro nie wymagała od nas żadnego zabezpieczenia na karcie kredytowej, co było bardzo miłym zaskoczeniem dla nas.
Zarezerwowaliśmy samochód Seat Ibiza, a dostaliśmy nowiutkiego Citroena Cactusa. Fotelików było do wyboru chyba 30, więc byliśmy zachwyceni.

Drogi na wyspach są bezpłatne, w bardzo dobrym stanie. Są wyjątki gdzie należy troszkę zwolnić bo droga jest szutrowa, ale nawet seicento da sobie radę z dojazdem w każde miejsce.  Oprócz trasy na południu Fuerteventury, przy dojeździe do plaży Cofete oraz plaży na południu Lanzarote, drogi są bez zarzutu. Uważajcie jedynie na wysokie krawężniki, jadąc ulicą robią wrażenie przejezdnych a niekoniecznie są! Tarcie kamieni o nasze podwozie- odczucie bezcenne!. Radary są w parku Timanfaya (Lanzarote) i tam trzeba jechać przepisowo, zresztą nie ma co się spieszyć bo za oknem same cuda natury! Policjantów z suszarkami nie widzieliśmy ani na Lanzarote ani na Fuercie. Parkowanie w większych miasteczkach nie powinno stanowić problemu poza sezonem…w sezonie nie byliśmy wiec nie doradzimy. Gdzieniegdzie- jak to we Włoszech czy Hiszpanii- wymagają na parkingu włożenie za szybę kartki z informacją od której stoimy i tego się trzymajcie gdy zauważycie takie kartki u sąsiada 🙂

Fuertaventura samochodem
nasz czyściutki samochód na szutrowych drogach Fuerteventury

Lanzarote samochodem
Drogi na Lanzarote.

Prom
W przypadku podróży pomiędzy dwoma wyspami, jeżeli nie korzystamy z samolotu, dostaniemy się na nie promem. Są trzy firmy obsługujące trasę Playa Blanca na Lanzarote a Corralejo na Fuerteventura: Fred Olsen Express, Lineas Maritimas Romero – tylko dla pasażerów bez samochodu oraz Naviera Armas
Podróż zajmuje tylko około 25 – 40 minut.
Cena oczywiście wzrasta im bliżej termin. My wybraliśmy podróż Fred Olsen Express. Cena w dwie strony dla 3 osób i samochodu wyniosła 125 EUR.

Gdzie spać?

Noclegi znaleźliśmy oczywiście przez booking.com. Kliknijcie w nasz link BOOKING.COM i dzięki temu otrzymacie zniżkę 50 zł na pierwszą rezerwację.
Rezerwując, szukaliśmy oczywiście takich noclegów abyśmy mogli mieć dostęp do kuchni. Z siedmiu dni, trzy pierwsze noce spędziliśmy w wynajętym całym mieszkaniu w centrum Arrecife, kolejne trzy już na Fuerteventura w miejscowości Costa de Antigua oraz ostatnią noc w Playa Blanca na południu wyspy Lanzarote. Staraliśmy się wybrać takie noclegi z których będzie nam łatwo zwiedzić całą wyspę. Dlatego też wybór padł na miejscowości położone mniej więcej w ich środkowej części.

W terminie listopadowym ceny są naprawdę korzystne aczkolwiek  tańsze noclegi znajdziemy na Fuerteventura aniżeli Lanzarote. Pamiętajcie, iż w sezonie większość ośrodków jest zarezerwowanych przez biura podróży więc warto wówczas pomyśleć o wcześniejszej rezerwacji.

Lanzarote samochodem
Taki „apartament” nam się trafił na Lanzarote. 20 m. od basenu w cichej okolicy!

Co zjeść?

W tym temacie nie wypowiemy się za wiele z powodu naszej diety bezglutenowej. Zabraliśmy ze sobą dodatkowy bagaż pełen produktów z których w naszych wynajętych kuchniach przygotowywaliśmy jedzenie. Udało nam się raz wybrać do restauracji i rzeczywiście polecamy tradycyjną paelle oraz różnego rodzaju przystawki – tapas. Nie narzekaliśmy, gdyż obiad na świeżym powietrzu na klifach z widokiem czy na plaży jest cudowny i nie ważne że z termosu.
Ceny w restauracjach za główne danie zaczynały się od 7 Euro w górę.

Lanzarote samochodem

Fuerteventura samochodem
Ciepły obiadek na klifie…czego chcieć więcej!

Co zobaczyć?

Lanzarote
Oczywiście polecamy zwiedzić najważniejsze miejsca wyspy jak: park narodowy Timanfaya, Mirador del Rio, Jemeos del Agua, Cueva de los Verdes etc. Miejsce oczywiście jest dużo więcej i dokładne informacje znajdziecie w naszych postach:
Atrakcje Lanzarote – w krainie wulkanów – dzień 1
Lanzarote – co warto zobaczyć – dzień 2
Lanzarote – najpiękniejsze plaże i wulkany wyspy – dzień 3

Pamiętajcie, iż do niektórych obowiązują bilety wstępu. Na tą chwilę możecie wybrać pomiędzy dwoma karnetami co bardziej się opłaca w porównaniu do pojedynczych wejść do tych atrakcji.
Karnet do 6 miejsc: Park Timanfaya, Jemeos del Agua, Cueva de los Verdes, Jardin de Cactus, Mirador del Rio i Museo Internacional Arte Contemporraneo – 33 EUR.
Karnet do 4 miejsc: Park Timanfaya, Jemeos del Agua, Cueva de los Verdes, Mirrador del Rio – 28 EUR.

Pojedyncze bilety (ulgowy dla dzieci wiek 7-12 lat)
Park Timanfaya – 10 EUR normalny, 5 EUR ulgowy
Castillo San Jose – 4 EUR, 2 EUR
Mirador del Rio – 4,75 EUR, 2,4 EUR
Jameos del Aqua – 9,50 EUR, 4,75 EUR Cueva de los Verdes – 9,50 EUR, 4,75 EUR
Jardin de Cactus – 5,80 EUR, 2,90 EUR

Dodatkowo wjazd na plaże Papagayo płatny 2 EUR

Fuerteventura:
Podczas naszego przejazdu nie płaciliśmy za żadne wstępy. Cały plan wyjazdu z opisem atrakcji znajdziecie w postach.

Fuerteventura – czy plaże są naprawdę takie bajeczne? – cześć 1
Fuerteventura- wiatraki, kozy i miasteczka – cześć 2

Tydzień na dwóch wyspach dla nas był wystarczający. Oczywiście gdybyśmy mogli zostać 10 dni bylibyśmy również bardzo zadowoleni. Wtedy więcej czasu udałoby się nam wygospodarować na odpoczynek. Ale nie pojechaliśmy na miejsce aby leżeć na plażach więc czasu nam wystarczyło na zwiedzanie.
Czy polecamy Wyspy Kanaryjskie? Oczywiście. Zwłacza teraz jak mamy możliwości polecieć tanimi liniami i zorganizować sobie wszystko na własną rękę. Pogoda jest świetna przez większą część roku. Do tego rodzice z dziećmi na pewno znajdą coś dla siebie. Piasku jest pod dostatkiem… 🙂

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Fuerteventura- wiatraki, kozy i miasteczka – cześć 2

Wcześniejszy dzień naszego pobytu na wyspie był niezwykle widokowy. Plaże Fuerteventury są naprawdę piękne. Nie dziwimy się dlaczego tak wiele osób wybiera tą wyspę właśnie z takiego powodu.
Ale jeszcze chcemy poznać inne atrakcje Fuerteventury, z których wyspa jest słynna.

Czy rzeczywiście wiatraki są tak piękne a kozy są symbolem wyspy?

atrakcje Fuertaventury
Koza jeden z symboli wyspy Fuertaventura

Jak zwykle podczas tego wyjazdu ruszamy z samego rana. Pogoda jest cudowna więc jeszcze bardziej nam się chce.
Jedziemy od razu do miejscowości Antigua droga FV-413. Miejscowość jest jedną z największych wewnątrz wyspy. Generalnie oprócz XVIII w. kościóła Nuestra Senora de Antigua miasto nie oferuje dodatkowych atrakcji. Po drodze mijamy charakterystyczne piękne i białe wiatraki jak na przykład w Tiscamanita.

Fuerteventura – wyspa wiatraków

Wyspa nazywana jest wyspą wiatraków. Los Molinos (wiatraki) pojawiły się na wyspie w XVII wieku. Jedno, dwu lub nawet trzy piętrowe budowle o bielonych ścianach stały się wizytówką wyspy. Mała pamiątka przedstawiająca właśnie taki wiatrak już stoi na naszej półce.

wiatraki Fuertaventura
Liczne wiatraki na wyspie Fuerteventura

wiatraki Fuertaventura

wiatraki Fuertaventura

wiatraki Fuertaventura
Ciekawe miasteczka na wyspie Fuerteventura

atrakcje Fuertaventura
trasa zwiedzania kolejnego dnia na Fuerteventura

Dojeżdżamy do Tuinaje. Szkoda, że nie jesteśmy w październiku, kiedy ma miejsce duża impreza upamiętniająca wygraną bitwę nad brytyjskimi piratami w XVIII. Procesja jest barwna, mieszkańcy ubrani w lokalne stroje a dookoła wszędzie słychać dźwięki muzyki. My kierujemy się na Pajarę. W mieście zabawiamy dłużej. Na miejscu widzimy większą grupę turystów a wszyscy odwiedzają kościół z XVIII wieku Nuestra Señora de la Regla. Piękne drzwi wejściowe zdobią kamienne figury, jak węże i pumy. Wewnątrz kościoła znajdziemy dwa wspaniałe barokowe ołtarze. Oprócz kościoła i ratusza warto zobaczyć malutkie centrum miasteczka. Zadbane domy i typowo kanaryjskie drewniane balkony zdobią ulice.

atrakcje Fuertaventura
kościół z XVIII wieku Nuestra Señora de la Regla w Pajara

atrakcje Fuertaventura

atrakcje Fuertaventura

Jedziemy dalej na zachód do małej wioski rybackiej Ajuy. Miejsce z czarnym wulkanicznym piaskiem przyciąga piękną trasą na klifach. Na miejscu spotykamy już jedną wycieczkę, która tak samo jak my zwiedza pobliskie jaskinie wyrzeźbione w klifach przez morską wodę.

atrakcje Fuertaventura
Klify w wiosce rybackiej Ajuy

atrakcje Fuertaventura

Wracamy w stronę Pajary i tą samą trasą co dzień wcześniej FV-30 ruszamy na północ. Trasa jest również piękna. Pnie się wysoko w górę. Na punkcie widokowym Las Peñitas towarzyszą nam kruki i małe gryzonie. I fajnie tak patrzeć w dal…Po drodze zatrzymujemy się w malutkiej miejscowości Vega de Rio Palmas, gdzie podglądamy śliczny mały kościółek a raczej kaplicę Ermita de la Virgen de la Peña.

Nareszcie dojeżdżamy do Betancuri. Najbardziej znane i pokazywane w folderach zabytkowe miasteczko Fuertaventury. Malutki ryneczek jeszcze z muzyką na żywo jest bardzo klimatyczny. Miejsce było pierwszą stolicą wyspy, założone w 1404 roku przez normandzkiego rycerza Jean de Bethencourt. Specjalnie wybrane z powodu położenia w centrum wyspy oraz urodzajnych ziem. Obecnie miasteczko zamieszkuje około 600 osób. Centrum jest odrestaurowane, białe domki, palmy i poletka z warzywami sprawiają, iż jak zjeżdżamy z gór to wygląda to jak prawdziwa oaza.
Zwiedzanie miasteczka, po zaparkowaniu przy głównej ulicy, zajmuje nam może około godziny. Ruszamy najpierw pomiędzy typowymi kanaryjskimi, bielonymi domkami do rynku. Niektóre z nich są bardzo stare. Po drodze Zosia daje popis swojego głosu, gdy przez przypadek jej kartka papieru ląduje w koszu. Przestraszeni mieszkańcy, aż wychodzą z domu z pomocą ale na szczęście udaje nam się ją przegadać. No może obiecane lody jej pomogły….:) No przecież nie zawsze jest lekko na wyjazdach.
Z rynku donosi się muzyka na żywo. Miejsce jeszcze bardziej staje się klimatyczne. Co zobaczyć? Kościół Świętej Marii (Iglesia de Santa Maria) z XVIII wieku, kilka muzeów np.; Muzeum Sztuki Sakralnej oraz ruiny XV – wiecznego klasztoru Franciszkanów.

atrakcje Fuertaventura
Punkt widokowy Las Peñitas

atrakcje Fuertaventura
kaplicę Ermita de la Virgen de la Peña

atrakcje Fuertaventura

 

atrakcje Fuertaventura
zabytkowe miasteczko Betancuria

atrakcje Fuertaventura

Znów zakręty i jazda w góry. Z zainteresowaniem stajemy na szczycie trasy przy dziwnych pomnikach, które dumnie się wznoszą. Statuetki Morro Velosa reprezentują Guise i Ayose, dwóch byłych królów na Fuerteventurze, przed podbojem. Zaledwie nieco ponad 2 km dalej znajdziemy punkt widokowy Morro Velosa również zaprojektowany przez Césara Manrique. W środku budynku możemy poznać geologię tej wyspy wulkanicznej ale również z pięknym widokiem napić się kawy.
Uwielbiamy takie punkty widokowe. Widoki są na kilkanaście kilometrów. Niezliczone pagórki zabarwione wieloma kolorami ochry poprzecinane są krętymi, małymi wąwozami na końcu których spostrzeżemy bielone domy wiosek. Piękne kolory wyspy nawet w chwilowym deszczyku odprężają nas. Zosia sama stwierdziła: Ale jest tutaj ładnie 🙂

atrakcje Fuertaventura
Statuetki Morro Velosa

atrakcje Fuertaventura
Punkt widokowy Morro Velosa

atrakcje Fuertaventura

Zjeżdżamy poraz kolejny z gór i kierujemy się do miejscowości Tefia. Tutaj przeważnie wycieczki zatrzymują się w muzeum Ecomuseo La Alcogida ale my wolimy jechać dalej na zachód i znów nad wybrzeże. Docieramy do malutkiej wioseczki Los Molinos nad kamienisto-piaszczystą. Pięknie otoczone przez skały, w których tworzą się ogromne jaskinie (wnęki). Turyści z chęcią spędzają czas w trzech restauracjach. My posilamy się z naszych termosów. Ale widok z klifów mamy przepiękny.
Wracamy tą samą drogą i zjeżdżamy na północ w stonę La Oliva. Po drodze w miejscowości Tindaya szukamy wyjścia na górę ale za bardzo kluczymy i po dotarciu jednak rezygnujemy. Zmierzamy do La Oliva, gdzie w centrum miasteczka zatrzymujemy się przy pięknym kościółku z XVII w. Nuestra Señora de Candelaria. Kościół szczyci się barokowym ołtarzem oraz kamienistą wieżą, z której wypatrywano piratów.

atrakcje Fuertaventura
Wioska Los Mollinos

atrakcje Fuertaventura

atrakcje Fuertaventura

atrakcje Fuertaventura

atrakcje Fuertaventura
Kościół Nuestra Señora de Candelaria w La Oliva

atrakcje Fuertaventura

atrakcje Fuertaventura

Dojeżdżamy jeszcze do Villaverde, gdzie myśleliśmy o wyjściu na wulkan ale jest już za późno i znów mamy problemy ze znalezieniem dobrej trasy. Wracamy na południe trasa FV-10 i dojeżdżamy do Puerta de Rosario, gdzie już nie daleko do naszego apartamentu.

Przygoda z wyspą Fuerteventura już na następny dzień już się nam kończy.
Czy było warto? No pewnie. I mogę szczerze powiedzieć, ze wyspa nie tylko będzie nam się kojarzyła z plażami ale zdecydowanie z bezmiarem widoków, wiatrakami, kozami i pachnącym wiatrem.

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Fuerteventura – czy plaże są naprawdę takie bajeczne? – cześć 1

Jedna wyspa kanaryjska – Lanzarote już za nami a że nie lubimy za długo siedzieć w jednym miejscu to ruszamy na drugą. Będąc w Playa Blanca na południu Lanzarote już widzimy żółte piaski Parku Narodowego Corralejo na wyspie Fuerteventura.

Tylko 20 minut zajmuje nam przepłynięcie promem a stamtąd ruszamy już na południe. Trasą FV-1a jedziemy wzdłuż wybrzeżu. Wyjeżdżając już z Corralejo zaczynają się plażę. Spędzamy trochę czasu na nich, ale bardziej podoba nam się na wydmach które tuż za Hotelem Riu rozciągają się po jednej i drugiej stronie ulicy. Biegamy to w górę i w dół boso po złotym piasku. Zosia jest zachwycona tą wielką piaskownicą.
O zachodzie słońca dojeżdżamy do naszego apartamentu w Costa de Antigua. Kolejny dzień zapowiadał się bardzo ciekawie.
Wstając bladym świtem z zaciekawieniem obserwujemy niebo. Czy znowu będzie słonecznie?

Corralejo
piaski w Parku Narodowym Corralejo

Corralejo

Corralejo

Corralejo

Plaże Fuerteventury – czy warto?

plaże Fuerteventura
trasa naszej wycieczki po Fuertaventura – cześć 1

Playa de Sotavento

Po śniadaniu i przygotowaniu jedzenia na drogę wyruszamy na południe wyspy. Drogą FV-2 docieramy do Costa Calma. Miasto jest typowym kurort stworzonym na potrzeby turystów.
Nie wjeżdżamy w miasto tylko za nim zjeżdżamy na drogę szutrową w kierunku wybrzeża i plaży Playa de Jandia będąca częścią plaż Playa de Sotavento ciągnących się na długości 22 km Półwyspu Jandia. Miejsce jest piękne. Plaża szeroka i bardzo długa – 6km. Jesteśmy z rana, więc mała ilość plażowiczów, ale za to dużo nudystów, którzy bez skrępowania przechodzą koło nas. Zosia, jakość cały czas patrzy w inną stronę :).
Woda jest przyjemna i jest cieplutko a mamy końcówkę listopada. Będąc na miejscu warto wziąć ze sobą napoje i jedzenie bo nie jest to miejsce, gdzie znajdziemy budki z jedzeniem. Na miejscu spędzamy godzinę ale chcemy już ruszać dalej.

plaża Sotavento
przepiękna plaża Sotavento

plaża Sotavento

plaża Sotavento

plaża Sotavento

plaża Sotavento
Dojeżdżamy do Morro Jable, na samym krańcu Półwyspu Jandia miejscowość turystyczna głównie stworzona dla emerytów z Niemiec. Aż czujemy się jak w Niemczech. Zjadamy lody i tuż za miastem wjeżdżamy znów na drogę szutrową. Przez pustkowia (23 km) po 40 minutach docieramy do małej wioski rybackiej Puerta de la Cruz. Osada wygląda dość odludnie zwłaszcza kilkanaście przyczep kempingowym, które są domem dla miejscowych rybaków. Na samym końcu wioski, które jest najdalej wysuniętym na południe punktem wyspy znajduje się latarnia morska – Faro de Jandia. Widoki z niej na osadę i surową Fuertaventure są nieziemskie.

plaże fuertaventury
latarnia morska – Faro de Jandia na samym południu wyspy Fuerteventura

plaże fuertaventury
miasteczko rybackie Puerto de la Cruz

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury


Playa de Cofete

Wracamy ale odbijamy po paru kilometrach jeszcze na zachód. Wspinamy się bardzo wysoko serpentynami i wyjeżdżamy na szczyt przełęczy Punta Peserbe i mowę nam odbiera. Wieje nieziemsko i trudno wyjść z samochodu ale widoki poniżej są wspaniałe. Wysokie góry wulkaniczne spływają aż do oceanu, trafiając na długą na 14 km piaszczystą plażę – Playa de Cofete. Nie zastanawiamy się długo i zjeżdżamy do małej miejscowości przy wybrzeżu.
Cofete to kilka domów obitych kamieniami i restauracja. Dawniej to odległe i niedostępne miejsce było miejscem kryjówki dla rybaków, którzy chcieli uciec przed obowiązkową służbą wojskową. Na miejscu znajdziemy również mały cmentarz, który w większości jest przysypany przez piasek. W oddali zauważamy mały pałacyk, który jest Willą Winter wybudowaną w 1946 roku. O tym miejscu krążą legendy. Jedna z nich mówi, iż było to miejsce, w którym przechowywane były zapasy dla niemieckich statków podwodnych a po wojnie niemieccy generałowie wykonywali w tym miejscu sekretne operacje plastyczne plaży. Niesamowite.
Na plaży jest bardzo wietrznie tak jak czytaliśmy. O kąpieli nie ma mowy a krótki spacer jak najbardziej również z okolicznymi owcami.

plaże Fuertaventury
Piękna plaża Cofete

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

Trasy widokowe

Powoli wracamy znów na północ. Tą samą droga szutrową otoczeni kurzem docieramy do Morro Jable. Z drogi FV-2 odbijamy za Costa Calma w FV- 605. Kierujemy się na miasto La Pered a później na Pajare. Zgodnie uważamy, że trasa jest przepiękna. Pagórki górskie w kolorze pomarańczowo –beżowym pięknie mienią się w zachodzącym słońcu. I wydaje się jakby płynęły. Na najwyższym punkcie tej trasy znajduje się punkt widokowy, który jest tym samym otwartym obserwatorium astronomicznym.

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury
takie widoki na trasie FV-605 pomiędzy La Pared i Pajara

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury
Słońce jest już coraz niżej ale jedziemy dalej przepiękna trasą FV-30. Nie zatrzymujemy się dużo po drodze bo na następny dzień również planujemy przejechać tą samą trasę. Odbijamy na Antique i dalej na wschód jedziemy na wybrzeże do naszego apartamentu.

Ten dzień był przepiękny widokowo. Było spokojnie i blisko natury. Oby więcej takich dni 🙂

 

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Lanzarote – najpiękniejsze plaże i wulkany wyspy – dzień 3

Spędzamy ostatni dzień na pięknej, wulkanicznej wyspie Lanzarote. Dwa wcześniejsze dni były pełne atrakcji (poczytaj Lanzarote-dzień 1 i Lanzarote-dzień 2) ale chcemy więcej, tylko czy da się jeszcze coś wycisnąć z tej wyspy?

Pewnie, że tak! Pozostało nam samo południe do zwiedzenia i chcemy „zahaczyć” o kolejne wulkany. Oczywiście w Parku Timanfaya zobaczymy wiele z nich ale podróż jest autobusem a my chcemy pochodzi i doświadczyć samemu. Mamy w pamięci naszą wspinaczkę na wulkan Rinjani w Indonezji na wyspie Lombok kiedy słońce wychodziło zza krateru. Wiemy, że raczej takich spektakularnych widoków nie zobaczymy ale każde miejsce na świecie oferuje inne wspomnienia.

 

Wulkany Lanzarote

Park Timanfaya, gdzie zobaczyliśmy mnóstwo kraterów już za nami. Nareszcie mieliśmy czas aby zobaczyć z bliska dwa z nich. Ruszamy z Arrecife w stronę regiony La Geria słynnego z uprawy winorośli. Zjeżdżając z drogi numer LZ-30 w drogę LZ-56 po jednym kilometrze stajemy na żwirowym małym parkingu. Jest wcześnie więc jesteśmy sami. Dookoła nas wszędzie wulkany. A niedługa trasa do El Cuervo jest dobrze oznaczona. Samo podejście do krateru zajmuje 15 min a obejście dookoła dodatkowe 30 min. Wulkan nie jest regularnego kształtu. Sam szczyt został rozerwany poprzez wybuch wulkanu ale dzięki temu pęknięciu możemy wejść do środka.

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

Przejeżdżając kilometr dalej można zobaczyć kolejny wulkan ale za to kolorowy – Caldera Colarada. Obejście zajmuje 40 min ale my pędzimy dalej. Poraz kolejny przejeżdżamy przez morze lawy i niedaleko bramy wjazdowej w do Isla del Hilario przy duży parkingu widzimy karawany wielbłądów.

Zosia nie chce nam odpuścić przejażdżki zwłaszcza, że dzień wcześniej już jej obiecaliśmy 🙂 na szczęście wielbłądy są zadbane i w stanie znacznie lepszym niż w miejscu, które odwiedziliśmy dzień wcześniej. Przejażdżka nie jest długa bo 20 min ale w sumie to nam wystarczy. Karawana podąża ścieżką w stronę parku i po zrobieniu małej pętelki wraca na parking.

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

 

Wracamy na trasę i po ponad 20 min jesteśmy w nadmorskiej popularnej miejscowości Playa Blanca. Naszym celem jest jednak wulkan Montaña Roja. Wspinaczka na szczyt nie jest długa ani bardzo wyczerpująca a widoki z góry są iście pocztówkowe. Białe domy miasteczka poniżej mienią się w słońcu a w oddali już widzimy nasz kolejny cel podróży czyli wyspę Fuertaventura. Na samym szczycie wieje dość mocno ale z chęcią obchodzimy dość sporą kalderę. Z parkingiem nie ma problemu, gdyż parkujemy przy najwyżej położonej ulicy Montaña Baja.

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

wulkan Lanzarote

Plaże Lanzarote

Będąc na wyspie nawet jak nie jesteśmy wielkimi fanami opalania się, to nie sposób ominąć plaż. Piękne, szerokie, białe, piaszczyste i puste – o to lubimy ale nie ukrywajmy jesteśmy na Kanarach a nie bezludnych wyspach na Pacyfiku. Jednakże plaże może nie są tak spektakularne jak na Fuertaventura ale z pewnością można na nich odpocząć. We wcześniejszych dniach byliśmy już na kilku na północy czy wschodzie i zachodzie. Podziwialiśmy piaszczyste, żółte na wschodzie ale również małe czarne plaże na zachodzie. Widokowo najbardziej nam spodobała się plaża Famara ale raczej o kąpieli mogliśmy tylko pomarzyć. Surferzy oczywiscie nie narzekali.
Wreszcie popływaliśmy w wodach oceanu, które opływają południowe plaże, które otoczone klifami, są wyjątkowo piękne.
Jak się na nie dostać? Od Playa Blanca kierujemy się na wschodni południowy cypel wyspy. Trasa niedaleko bo zaledwie 10 km ale ostatnie kilometry to tylko przejazd szutrową drogą. Trzeba zwolnić bo wyboje i unoszący się kurz nie pozwalają na szybszą trasę. Wjazd jest płatny – 3 Euro.

Na końcu drogi duży parking w szybkim tempie zapełniał się wypożyczonymi samochodami. Na miejscu możemy odpoczywać na pięciu plażach oddzielonych od siebie wulkanicznymi klifami tworząc śliczne zatoczki ze złotym piaskiem: Caleta del Congrio, Playa del Pozo, Playa de las Mujeres i Playa del Papagayo. Dwie ostatnie przyciągają jak największą ilość osób. My również jesteśmy pod ich urokiem. Godzina wystarczy a my ruszamy również na spacer wzdłuż klifów. Jest cicho, spokojnie i tylko słychać szum oceanu…

plaże Lanzarote

plaże Lanzarote
plaże Lanzarote

plaże Lanzarote

Playa Blanca, Playa del Carmen

Te dwie nadmorskie miejscowości plasują się na pierwszych miejscach najchętniej odwiedzanych kurortów na Lanzarote. Miasteczka są typowo turystyczne. Znajdziemy tam dobre restauracje, atrakcje dla dzieci, miejskie, długie plaże i wszystko co „letnik” potrzebuje.
My nie spędziliśmy za dużo w nich czasu ale porównując z innymi europejskimi miejscami to jest znacznie spokojniej zwłaszcza poza sezonem.

plaże Lanzarote

plaże Lanzarote

Trzy dni zwiedzania wyspy za nami. Czy było warto zrywać się z samego rana? Zdecydowanie…

Byliście już Lanzarote? Ciekawi jesteśmy waszych wrażeń. Dajcie znać w komentarzu 🙂

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ


Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Lanzarote – co warto zobaczyć – dzień 2

Kolejny dzień zrywamy się z rana albo raczej jesteśmy zerwani przez małego krasnala 🙂

Nie protestujemy, bo nie możemy się doczekać kolejnych atrakcji Lanzarote. Wcześniejszy dzień był pełen wrażeń. Poczytać możecie TUTAJ
Pogoda jest znośna, ale nie możemy doczekać się wreszcie słońca. Nie ma co narzekać bo w Polsce 25 stopni mniej :).

Lanzarote co warto zobaczyć?

Lanzarote - co warto zobaczyć
Nasza trasa w drugim dniu

Haria

Tego dnia chcemy zobaczyć ostatnią atrakcję z naszego biletu – Mirador de Riro. Do otwarcia mamy 2 godziny więc spokojnie wyruszamy na północ w stronę Haria drogą LZ-10. Kolejny raz mijamy miejscowość Teguise i powoli wspinamy się coraz wyżej. Temperatura spada, pojedyncze krople pojawiają się na szybie ale najgorszy jest wiatr. Nie wiemy z jaką prędkością dmucha ale mocno rusza samochodem a zrobienie zdjęcia panoramicznego graniczy z cudem. Trasa do Haria wije się po wzgórzach. Widoki z każdym kilometrem stają się coraz bardziej ciekawe. Kilka kilometrów od miasteczka na punkcie Mirador de Haria przy huraganowym wietrze podziwiamy bielutkie miasteczko u podnóża, góry wulkaniczne i wody oceanu mieniące się w nielicznych promieniach słońca, które próbuje przebić się przez chmury. W samym miasteczku spędzamy głównie czas na placu zabaw. Pierwszy odwiedzany na wyspie przez Zosię. Jedynym problemem są małe kamyczki skał powulkanicznych, które wpadają jej w buty 🙂

Lanzarote - co warto zobaczyć
Lanzarote – w drodze do Haria.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć
Mijamy po drodze samotne domostwa

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Orzola

Mamy jeszcze trochę czasu do otwarcia Mirador del Rio, więc ruszamy dalej na północ. Mały port i mała miejscowości, głównie odwiedzana przez turystów, którzy chcą popłynąć na wyspę La Graciosa, która jest największa wyspą archipelagu Chinijo. A sama miejscowość, to w zasadzie mała rybacka osada, które również posiada nieduże ale piaszczyste plaże. Zaczęło padać i nie zabawiamy długo w miasteczku.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć
Deszcz na chwilę popsuł nam humory, ale tylko na chwilę bo czekało na nas piękne słońce.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Mirador del Rio

Wyjeżdżamy z Orzoli ale drogę zajeżdża nam kolumna kilkudziesięciu kamperów. Chyba trafiliśmy na jakiś zlot. Prędkość spada momentami do 10 km/h. Dobrze, że w obecnych czasach istnieje gps. Znajdujemy jakąś drogę na skróty i nie zastanawiając się odbijamy na zachód. Droga szutrówka w pewnych momentach podnosi nam ciśnienie. Samochód nie jest tytanem mocy ale jakoś dał radę na tych piaskach i podjazdach. Wyprzedzamy ich i po krótkiej chwili jesteśmy już na Mirador del Rio.

Miejsce było dawnym punktem artyleryjskim, ale dzięki Cezarowi Manrique zostało przekształcone w punkt widokowy wraz z dwupiętrową kawiarnią. Widoki są niesamowite. Wypicie kawy z takim widokiem to sama przyjemność. Pogoda jak na życzenie się poprawia. A przed naszymi oczami wyłania się przepiękna wyspa La Graciosa otoczona przez lazurowe wody. Sama wyspa jest oddzielona tylko przesmykiem zwanym El Rio (czyli rzeka) od Lanzarote. Wyspa jest zamieszkana, ale życie toczy się tylko w dwóch miejscowościach Caleta de Sebo oraz Pedro Barba. Reszta terenu pokryta jest przez trzy nieczynne kratery. Żółty piasek pięknie kontrastuje z ciemnobrązową ziemią wulkaniczną.

Lanzarote - co warto zobaczyć
Punkt widokowy na La Graciosa-e. Piękne miejsce które koniecznie należy odwiedzić.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Playa de Famara

Wracając na południe wyspy wybieramy jak zwykle inną trase aby jak najwięcej zobaczyć. Do plaży Famara dojeżdżamy trasą LZ-401. Piękna droga ciągnie się płaskim terenem pokrytym żółtymi piaskami aż wreszcie dojeżdża do ogromnej plaży. Widoki jak z filmów o piratach. Strome skały wystrzeliwują w górę. Liczni surferzy próbują swoich sił na wysokich falach, które mocno uderzają o wybrzeże. W tym rozkoszowaniu się widokiem jedynie przeszkadza silny wiatr. Drobinki piasku dostają się wszędzie, ale w sumie tego się spodziewaliśmy.
Plaża Famara to aż 5 km czystego, żółtego piasku. Jest miejscem wybieranym głownie przez surferów, windsurferów czy kitesurferów. Najdłuższa plaża na Laznzarote otoczona jest z jednej strony miasteczkiem Caleta de Famara, które nie zmieniło się wiele na przestrzeni lat a ogromną skałą Famara.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

El Golfo

Poraz kolejny jedziemy w stronę Parku de Timanfaya. Morze lawy otacza nas ze wszystkich stron. Tuż za bramą wjazdową do Islote de Hilario rozpoczyna się kolejny park poświęcony oczywiście wulkanom. 🙂

Nie przeszkadza to nam bo te może surowe widoki za każdym razem wyglądają inaczej. Po dojechaniu do trasy LZ-2, która prowadzi już na samo południe do Playa Blanka odbijamy w stronę El Golfo, która jest mala wioską składającą się z tradycyjnych białych domów i czarnej plaży. Kilka restauracji i całkiem spory parking z licznymi samochodami turystów. Po co tutaj przyjechać? Po pierwsze odpocząć od typowych turystycznych miejscowości na wschodzie wyspy, zjeść dobrą rybę i zobaczyć Charco de los Clicos czyli zielone jeziorko na środku plaży. Dojście do niego jest bardzo proste, gdyż ścieżka odchodzi tuż przy parkingu. Punkt widokowy znajduje się na klifie. Jeziorko w rzeczywistości nie jest jeziorkiem tylko wodnym kraterem zalanym wodą morską. A zielony kolor zawdzięcza żyjącym w nim algom.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Los Hervideros

Zaledwie 5 km na południe od El Golfo odwiedzamy kolejną atrakcje Lanzarote. Wrzące wybrzeże to nic innego jak urwisty brzeg, gdzie fale wody morskiej uderzają w skałę i wzbija w górę pióropusze piany. Skalisty brzeg stworzyła zastygła lawa a woda morska wyżłobiła liczne jaskinie, strzeliny czy podziemne tunele. Poprowadzona ścieżka pozwala podglądnąć ten spektakl siły natury ale nam daje okazję również do zabawy w chowanego.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Los Hervideros

Los Hervideros

Los Hervideros

Los Hervideros

Los Salinas

Wracamy już do Arrecife ale droga prowadzi nas brzegiem morza aby nagle odbić w stronę lądu. Mijamy zatokę pociętą jak szachownica. To Salinas de Janubio czyli najstarsza i największa warzelnia soli na całym archipelagu, powstała w 1895 roku. Kiedyś działała pełną parą natomiast teraz zmalało jej znaczenie choć prace nadal trwają.

Nie spędzamy dużo czasu bo cały dzień w trasie powoduje już zmęczenie. Powoli słońce zachodzi już za horyzont i czas wracać.
A co przyniesie kolejny dzień? …. To już w kolejnym wpisie TUTAJ🙂

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

 Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Bachledowa Dolina – ścieżka w koronach drzew zimową porą

Obiecaliśmy sobie że przerwę Świąteczno-Sylwestrową na pewno w tym roku nie spędzimy w dużym mieście.

I obietnicy dotrzymujemy!

Kochamy góry i spędzamy w nich sporu czasu, całą naszą rodziną. O czym możecie poczytać m.in. we wpisie W góry z małym dzieckiem
Nie było niespodzianką, iż wybór padnie również na miejscowość górką.
Dwa miesiące przed zakończeniem roku rezerwujemy domek we wsi Wierchomla Wielka (Gmina Piwniczna-Zdrój).

Zero smogu, cisza…takie miejsca lubimy! Przy uchylonym oknie naszego pokoju słychać jedynie przepływająca nieopodal rzeczkę Wierchomlankę.
Trzy dni z daleka od gwaru miejskiego mijają za szybko a my staramy się pogodzić nasze ambicje podróżnicze z kapryśną i mocno wietrzną pogodą. Więcej przegrywamy niż wygrywamy ale…
Dzień przed powrotem do rzeczywistości pogoda nam odpuszcza. Po całodniowych opadach śniegu zapowiada się jedno okienko pogodowe od Morza aż do Tatr. Grzechem byłoby wracać do Katowic kilka godzin w samochodzie w takiej pogodzie, dlatego decydujemy się na powrót przez Słowację aby zahaczyć o Bachledową Dolinę.
Niespełna godzinna trasa pomiędzy Piwniczną a Żdziarem jest bardzo malownicza i momentami sama w sobie jest świetną atrakcją.
Miejscami chcieliśmy zatrzymać się na dłużej ale myśl o docelowej bohaterce naszego wypadu skutecznie wraca nas drogę.
12 kilometrów od polskiej granicy w Jurgowie (lub Łysej Polanie) w miejscowości Żdziar można zobaczyć nie lada gratkę dla lubiących obcować z naturą, podziwiać piękne górskie widoki i poczuć silny dopływ adrenaliny.

Bachledova Dolina blog podróżniczy
Już sama trasa stanowiła nie lada atrakcję widokową.

Tatry Bielskie w pełnej okazałości.

Ścieżka w Koronach Drzew

To pomysł dofinansowany przez fundusze unijne, co ciekawe również Polska strona w Gorcach starała się o podobna inwestycję, niestety Słowacy byli szybsi.
Bachledka (czulej nazywana) znajduje się w samym sercu majestatycznych lasów Pienińskiego Parku Narodowego a z jej pomostu rozpościera się na południe widok na Tatry Bielskie a północny kierunek wskazuje na Trzy Korony.

Trasa pomostem mierzy 1234 metrów i „wisi” na 75 palach drewnianych, 32 metry nad gruntem. Prowadzi ona do wieży widokowej o wysokości 30 metrów a jej „ślimakowy” chodnik prowadzący na jej szczyt ma długość 631 metrów. To tyle liczb!

 

Dojście do ścieżki:

W lecie można dotrzeć na skróty przez stok narciarski na początku którego znajduje się wejście do pomostu nad drzewami. Co niektórzy opisują ze udało im się tę trasę przebyć w 15 minut.
W zimie mamy dwie możliwości:
1) wsiadamy o godzinie 10.30 (start kolejki) na wyciąg narciarski i po kilkuminutowej przejażdżce 3 osobową kolejka krzesełkową jesteśmy prawie przy wejściu do Bachledki. Koszt przejażdżki tutaj aktualny cennik
2) Z parkingu samochodowego spacerujemy szeroką dróżką pośród lasu świerkowego, brak podejść (chyba że idziemy na skróty).
My wybieramy opcje drugą i po około 40 minutach jesteśmy przy kasie biletowej. Niestety Zosia nie lubi za bardzo spacerować i całą drogę przesiedziała bez ruch w nosidle, a było z minus 10 stopni C i trochę nam zmarzła.
Po 20 minutowym ogrzaniu w upozorowanej kafejce, chroniącej przed podmuchami wiatru ruszamy na zwiedzanie.

Bachledova Dolina Ścieżka w Koronie Drzew Słowacja
Trasa do Ścieżki w Koronie Drzew jest łatwa i bardzo malownicza.

Nie ma co za wiele pisać, jest super! Ważne aby pogoda dopisywała bo we mgle to nie to samo!

Na drugim planie wieża kończąca trasę nad drzewami.

Ścieżka w Koronie drzew Słowacja
Na ścieżce znajduje się kilka torów przeszkód które najmłodszym umilają spacer.

bachledka ściezka w Koronie drzew
W oddali Trzy Korony.

Ścieżka w Koronie drzew Słowacja
Cień rzucany przez wieże widokową.

bachledowa dolina Ździar
Wyjście na wiszącą ponad 30 metrów nad ziemia siatkę wymaga nie lada odwagi.

Bachledowa Dolina Ścieżka nad korona drzew
Zamiast schodzić w lecie można zjechać w dół widoczną zjeżdżalnią. Zjazd płatny.

Tatry Bielskie bachledowa dolina
Widok na Tatry Bielskie oraz ścieżkę z samej góry wieży widokowej.

Godziny otwarcia

wrzesień 9:00 – 18:00 h
październik, listopad 9:30 – 16:00 h
grudzień, styczeń, luty 9:00 – 16:00 h
Ostatnie wejście możliwe na godzinę przed końcem godzin otwarcia.

Opłata za wejście

Ścieżka w koronach drzew (€)
Dorosły 8,00
Dzieci od 3 do 14 lat oraz seniorzy powyżej 65 r.ż. 6,50
Bilet rodzinny (2x dorosły, 2x dziecko) 21,00
Dodatkowe dziecko w wieku do 14 lat 5,50
Dzieci do 3 lat – bezpłatnie

Więcej informacji na stronie słowackiej TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂