Archipelag Bacuit – El Nido czyli wreszcie kilka dni w raju

Na koniec naszej podróży po Filipinach zostawiliśmy sobie tzw. wisienkę na torcie. Lecimy z wyspy Cebu na wyspę Palawan do miasta Puerto Princessa i od razu kierujemy się do małej wioski El Nido.

El Nido i rajskie wysepki archipelagu Bacuit

Po co właściwie przyjeżdżać na samą północ wyspy?
Wioska El Nido stała się już turystyczną mekką, ale nie dziwi nas to. Nie daleko trzeba wypłynąć ażeby znaleźć się w raju.
Archipelag Bacuit, który tworzy kilkadziesiąt małych wysepek położony jest na północnym brzegu wyspy Palawan. Znajdziemy tam piękne plaże z bialusieńkim piaskiem, krystaliczną wodę, wysokie klify oraz ukryte laguny i jaskinie. Takie widoki przywołują nasze wspomnienia z Krabi w Tajlandii czy zatoki Ha Long Bay w Wietnamie.
Oglądanie podwodnego świata, które jest niezwykle bogate, w tych wodach nie sprawia żadnych trudności. Nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu, tylko rurka i maska, a rafa koralowa jest na wyciągnięcie ręki.

My spędzamy 3 dni w El Nido, które upływają nam na pełnym relaksie. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy siedzieli w miejscu. Czas nam mija na poznawaniu okolicy, dwóch wycieczkach na wyspy tzw. Island hopping oraz podróży skuterem na samą północ wyspy.

Atrakcje El Nido

Pierwszego dnia po przyjeździe późnym popołudniem na miejsc i znalezienie noclegu powoli poznajemy okolicę. El Nido nie jest duże ale też nie czujemy, żeby było za wiele turystów. Główną ulicą, gdzie znajdziemy dużo miejsc noclegowych dochodzimy do restauracji Art Cafe. Nareszcie odpoczywamy tam przy muzyce do samego wieczora.

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje


Drugiego dnia
z rana wyglądamy przez okno i pogoda nie jest superowa. Oczywiście jest gorąco, ale niebo jest odrobinę zachmurzone. O 9 rano wyruszamy łódką z innymi turystami z Caera tours. Do wyboru są cztery wersje wycieczek: A,B,C,D. My tego dnia wybieramy opcję A i jedną z najładniejszych tras. Zaczynamy od pięknej plaży przy jednej z wysp. Tutaj mieliśmy wreszcie szansę ponurkować. Rafa jest piękna a pogoda też się polepszyła. Kolejny etap wycieczki to kolejne wyspy. Okrążamy wyspę Miniloc i Simizu. Zatrzymujemy się przy trzech lagunach: małej, dużej i sekretnej. Cóż mogę więcej powiedzieć, sami zobaczcie. Widoki są niesamowite. Woda jest tak turkusowa, zielona, niebieska i przeźroczysta . Uff!!!
Wczesnym popołudniem zatrzymujemy się na jednej z plaży i poraz kolejny nurkujemy. W międzyczasie jest przygotowywany dla nas posiłek. Trzeba przyznać że takiego jedzenia jeszcze nie mieliśmy podczas wyjazdu. Byłoby to dla nas trochę za drogie 🙂 A jedliśmy: ryby, kraby, krewetki, ryż, warzywa, sałatki i mnóstwo owoców. Popołudniu pogoda się trochę zepsuła i już takiego efektu przy ostatniej z lagun nie było ale i tak uważamy wyjazd za bardzo udany.

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje


Kolejnego dnia
gdy tylko zobaczyliśmy jak jest słonecznie, od razu skusiliśmy się również na kolejne wypłynięcie w morze. Rezerwujemy miejsca na wycieczkę w wersji C z Caera tours. Cena już niestety wyższa. W międzyczasie zmieniamy nocleg na pokój po drugiej stronie ulicy :). Mamy tańszy i większy pokój z łazienką, a co najważniejsze ze słodką woda. W Sand Inn widok był piękny z tarasu, ale była tylko słona woda w łazienkach, a niezbyt było miło kapać się pod prysznicem ze słoną woda, gdy i tak cały czas jest się w morzu.
O 9 rano wyruszamy i tego dnia dużo nurkujemy. Rafa koralowa jest jeszcze lepsza i widzimy dużo rybek. Odwiedzamy wyspy Matinloc i Tapuitan, sekretną plażę i opuszczony klasztor na wyspie. Oczywiście podczas dnia znów mamy lunch, a na nim mnóstwo dobrego jedzenia. Musimy uważać bo za bardzo rozepchamy nasze żołądki. Przez cały dzień pogoda jest świetna i jak zwykle jest za gorąco. Popołudniu robi się chłodniej i po powrocie spacerujemy plażą w El Nido.

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

Cudowna i pusta plaża Nacpan na samej północy

Ostatni pełen dzień pobytu rozpoczynamy od wypożyczenia skutera. Cena za automatyka prawie podwójna w porównaniu do wynajęcia na wyspie Bohol.
Odrazu kierujemy się na północ w stronę lotniska w El Nido. Droga jest szutrowa i ciężko pędzić na niej więcej niż 30 km/h a wszędobylskie psy wygrzewające się na środku drogi wymagają od kierowcy nie lada koncentracji!
Po około 45 minutach zjeżdżamy z głównej drogi w lewo przed znakiem na Nacpan beach. Przejeżdżamy przez prowizoryczny mostek i dalej po ok. 5km dojeżdżamy do rybackiej wioski leżącej właśnie przy wspomnianej plaży Nacpan. Od razu zostawiamy motor przy jednym z pensjonatów (chyba jedyny w tej okolicy). Wcinamy na śniadanie omleta ze słodką bulka i po chwili powoli kroczymy wzdłuż plaży podziwiając spokój i ciszę tego miejsca. Zero turystów, łodzie rybackie wokoło i dzieciaki bawiące się w wodzie. Kilka fotek i wracamy z powrotem do wioski. Od miejscowego właściciela gruntu dowiadujemy się, że ta unikatowa wioseczka już niedługo zostanie przeniesiona gdzieś w głąb lądu a na jej miejscu powstaną ekskluzywne kurorty wczasowe. My uświadamialiśmy inwestora, że również to dla tej wioski i spokoju tu panującego turyści będą przyjeżdżać, a nie tylko dla długiej i ładnej plaży (chociaż rzeczywiście jest piękna), ale cóż są gusta i guściki.

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

I tak minęły nam trzy pełne dni relaksu i zachwytów.
Oj było warto chociaż wielkimi fanami plaż nie jesteśmy 🙂

A jak Wam się podoba to miejsce? Jeżeli byliście w El Nido napiszcie nam swoje wrażenia. Bardzo nas interesuje czy zmieniło się to miejsce od naszego pobytu.

Informacje praktyczne (ceny 2013):

– przelot Cebu – Palawan liniami Air Cebu – 1h 10 min
– przejazd Puerto Princessa – El Nido – bus wynajęty z innymi turystami – 5,5 h – 600 PHP lub Roro bus klimatyzowany – 490 PHP/os; nieklimatyzowany bus – 370 PHP – 6-8 h.
My polecamy z El Nido do Puerto Princessa klimatyzowany Roro Bus jeśli zostajecie w mieście, a z Puerto Princessa do El Nido Van (van zabiera was prosto z lotniska- nie szukacie tricyklem do dworca itd a płacicie może 60 PHP więcej i zaoszczędzacie tak cenny czas by wcześniej wybrać dogodny nocleg w El Nido.
– przejazd tricikl dworzec Coron – El Nido – 50 PHP
– nocleg Sand Inn – 600 PHP za pokój dwuosobowy
– nocleg Deni’s pension – 500 PHP/os
– wycieczka łódką wersja A – 700 PHP/os
– wycieczka łódką wersja C – 900 PHP/os
– wynajęcie skutera – cały dzień 700 PHP, pół dnia 500 PHP

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Wyspa Bohol na Filipinach – TOP atrakcje

Po pobycie w górach na północy wyspy Luzon wreszcie przyszedł czas na zmianę otoczenia. Jesteśmy na Filipinach, więc chcemy ruszyć na jakąś rajską wysepkę, których na Filipinach ponoć nie brakuje.
Ruszamy na wyspę Bohol w regionie Central Visayas. Przez kolejne trzy dni na wynajętym skuterze oraz łódką poznajemy najbardziej znane atrakcje tej wyspy.

wyspa Bohol co zobaczyć
wnętrze wyspy Bohol

wyspa Bohol co zobaczyć

wyspa Bohol co zobaczyć

wyspa Bohol co zobaczyć


Miejsca warte zobaczenia na wyspie Bohol.

Panglao

Lotem z Manili dostajemy się na lotnisko Tagbilara . Po wylądowaniu panie z informacji turystycznej dają nam wskazówki jak szybko i tanio dostać się z miasta na odrębna wysepkę przyległą do Boholu- Panglao i jedną z jej plaż Alona Beach.
Wyspa Panglao leży tuż u wybrzeży wyspy Bohol i połączona jest z nią dwoma mostami. Jest świetnie przystosowana dla turystów, ma piękne plaże: Alona, Dumaluan a dla fani nurkowania odnajdą tam kilkanaście punktów nurkowych z możliwością zrobienia kursu np. PADI.
Aby dostać się na miejsce oczywiście można wynająć taksówkę ale my najpierw z lotniska łapiemy tricykl w kierunku muzeum, tam znajduje się mikro dworzec, z którego przepełnionym jeepney’em odjeżdżamy do Alona beach.
Po dotarciu do plaży szukamy taniego noclegu, co z góry w tym miejscu jest skazane na porażkę. Pomimo że szczyt sezonu jest już za nami i wiele pokoi czeka na nowych gości to właściciele nie chcą szczególnie schodzić z ceny- no może 10% ale nas to nie satysfakcjonuje. Po przejściu prawie całej plaży i odejściu od niej 100 m. znajdujemy lokum za przysłowiowe 10$Nasza argumentacja że to dziura w suficie, a że fan za wolno się kręci, a że komar przeleciał i ściana jest brudna doprowadza do lekkiej obniżki ceny. Oczywiście szukanie dziury w całym często jest najskuteczniejszą formą targowania.
Sama plaża jest piękna z błękitną wodą, kolorowymi rybkami i pływającymi rozgwiazdami. w takiej scenerii relaksujemy się na całego. Nie ma za dużo turystów, pogoda nas rozpieszcza a woda jest przyjemnie gorąca :). Oczywiście w porównaniu do innych plaż, które odwiedziliśmy w Azji to plaże na wyspie Gili Meno w Indonezjii plasują się na najwyższym podium. Nie tak komercyjne i bardzo na odludziu.

Alona Beach
plaża Alona

Alona Beach

Alona Beach

Alona Beach

Czekoladowe Wzgórza

Plan zwiedzania wyspy jest prosty, wstać jak najwcześniej póki upał tak nie doskwiera. Już o 5:30 czeka na nas pan z „wypożyczalni” i piękny czerwony skuter. Bak pełny i jedziemy. Plan mamy całkiem ambitny bo chcemy przejechać ponad 70 km do Czekoladowych Wzgórz i potem wrócić drogą północnym wybrzeżem. Początkowe 20 km trasy to wszechobecne plantacje drzew palmowych z bananami i kokosami a pomiędzy nimi schowane domki na palach. Dojeżdżamy do Tagbilaran już na wyspie Bohol i kierujemy się na północ na Corolle. Jest ok 7 rano więc jeszcze za wcześnie aby zobaczyć małe małpki Tasiery. Dalej kierunek na wioskę Loboc, gdzie można zobaczyć pływające restauracje na wodzie, oraz skorzystać z rejsu rzeką. My omijamy ten punkt programu, jest dla nas za bardzo komercyjnie a rzekę samą w sobie już widzieliśmy. Kolejny kilometry i dojeżdżamy do punktu widokowego 4 km od Carmen. Mamy przed sobą Czekoladowe Wzgórza.
Liczbę tych małych stożkowych pagórków szacuje się na około 1300. Ich wysokość to od 30 do 120 metrów. Wzgórza powoli stają się odrobinę brązowe, tak jak przypieczone babki czekoladowe. Rzeczywiście wyglądają dość niesamowicie. Nic dziwnego, że Filipińczycy robią sobie przy nich zdjęcia min. na miotle.

Jest już dla nas za gorąco więc zbieramy sprzęt i wskakujemy na skuter, bo to nas ochłodzi. Jedziemy dalej do Carmen, i skręcamy na Sagbayan, gdzie znajduje się drugi punkt widokowy – 20 km od wcześniejszego. Widok może nie tak fajny, ale jest mini park rozrywki -tak bardzo mini. I nareszcie mamy zdjęcie z kaczorem Donaldem i myszką Mikey.
Na punkcie spędzamy może 5 min. Grzeje strasznie. Ufff. Znów motor i już pędzimy w stronę wybrzeża. Teraz czeka nas długa droga do Tagbilaran. Po drodze już sparzyliśmy sobie uda i kolana więc większość trasy jedziemy pozakrywani bluzkami. Zatrzymujemy się przy ciekawszych miejscach i obserwujemy co dzieje się wokół nas. Filipińczycy non stop jak nas widzą to pozdrawiają. Musimy przyznać, że czujemy się tu świetnie. Po 8 godzinach dojeżdżamy do naszej Alona Beach.

atrakcje Bohol
rzeka Loboc

Czekoladowe Wzgórza

Piękne Czekoladowe Wzgórza

Czekoladowe Wzgórza

Czekoladowe Wzgórza

wyspa Bohol co zobaczyć
północne wybrzeże wyspy Bohol

wyspa Bohol co zobaczyć

Sanktuarium Tarsierów

Po dobrze przespanej nocy, wsiadamy już o 7 rano na motorek i pędzimy w stronę Corelli– miejscowości w której znajduje się rezerwat mini małpek zwanych tarsiery. Dojazd do sanktuarium-miejsca gdzie te zwierzaki żyją, zajmuje nam około 2,5 godziny. Oczywiście zatrzymujemy się po drodze, aby uwiecznić ciekawe miejsca (np. kościół w Baclayon), niestety upał daje nam się mocno we znaki! Łukasz ma długi rękaw i koszulkę na kolanach a ja spodenki za kolana plus pełno kremu uv50 na sobie!
Sanktuarium Tarsieriów czyli wyraków jest miejscem, w którym te małe małpiątka spokojnie sobie żyją. Oprócz wyspy Bohol żyją również na indonezyjskiej Sumatrze i Celebes. Są malutkie, wielkości dłoni. Mają ogromne oczy i głowę, którą mogą przekręcić o 180 stopni. Sanktuarium zwiedzamy z przewodnikiem, gdyż sami pewnie nie dostrzeglibyśmy tych małych istot, które w dzień głównie śpią. Nie lubią być budzone a tym bardziej nie wolno do nich krzyczeć ani też robić zdjęć z fleszem. Dodatkowo nie żyją w grupie. Dlatego też są pojedynczo poukrywane na gałęziach w liściach drzew.

wyspa Bohol co zobaczyć
kościół Baclayon
wyspa Bohol co zobaczyć
wnętrze kościoła Baclayon

wyspa Bohol co zobaczyć

wyspa Bohol co zobaczyć
małe małpki Tarsiery

Tarsiery Bohol

Rejs na rajskie wyspy Balicasag i Virgin Island

Być na Filipinach i nie zobaczyć jeszcze więcej rajskich wysepek to grzech 🙂
Ruszamy na tzw. island hopping, czyli wycieczkę charakterystyczną filipińską łódką po okolicznych wysepkach. Oczywiście decydujemy się płynąć z innymi turystami, gdyż cena jest znacznie bardziej korzysta. Z samego rana wraz z parą z Tajwanu i Włoch wyruszamy na pełne morze.
Najpierw płyniemy jak cała sterta innych łódek w stronę miejsca gdzie możemy ujrzeć delfiny. Po chwili pojawia się ich kilka, ale jak to stwierdził kapitan są bardzo nieśmiałe. Kolejne miejsce to Balicasag Island położona ok 4-5 km od Panglao. Piękna turkusowa woda a na plaży mnóstwo białych łódek. Wyspa jest nieduża i spędzamy trochę czasu na odkrywaniu niej, zaglądając to chatek nielicznych mieszkańców. Na wyspie dodatkowo można wziąć udział za dodatkową opłatą w nurkowaniu. Chętni turyści zbierają się w małe grupy i wypływają małymi łódkami na rafy niedaleko samej wyspy. Jest dość ciekawie, ale rafa sama w sobie jest lepsza w Indonezji czy Tajlandii.
Kolejne miejsce to Virgin Island. Myślę, że trochę przereklamowane, ale fajnie przejść się po piasku zanurzonym do pasa w głąb morza. Natomiast w momencie odpływu na środku morza wynurza się piaszczysty fragment.
Jesteśmy już głodni i zmęczeni więc czas wracać. A po południu co można robić w tym upale. Cztery prysznice, drzemka, piwko i dobre jedzenie.
Ciężkie jest życie na wakacjach 🙂

wyspa Bohol co zobaczyć

wyspa Bohol co zobaczyć
wyspa Balicasag
wyspa Bohol co zobaczyć
nurkowanie niedaleko wyspy Balicasag

atrakcje Bohol
Virgin Island

Jeżeli macie więcej czasu i ochoty na zwiedzanie to polecamy jeszcze wiszący bambusowy most w Sevilla czy wodospady.

Informacje praktyczne:

  • wynajęcie skutera – 400 PHP/dzień
  • nocleg – 600 PHP/2os pokój
  • wejście Czekoladowe Wzgórza – 50PHP (od tego roku podobno wzrost do 100 PHP); 30 PHP z Sagbayan
  • Sanktuarium tarsierów – 60 PHP/os
  • island hopping – 250 PHP/os

 

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Sagada i Bontoc – interesujące miejsca na wyspie Luzon

Wizyta w wiosce Batad zrobiła nas nas bardzo dobre wrażenie a zieleń ogromnych tarasów ryżowych na długo pozostanie w naszej pamięci. Nie chcieliśmy jeszcze opuszczać wyspy Luzon zwłaszcza, że było bardzo przyjemnie i chłodniej niż w stolicy.
Zobaczyliśmy jeszcze Sagadę i Bontoc.

Wiszące trumny w Sagadzie

Sagada jest miejscem popularnym, jako górski kurort dla Filipińczyków. Dla turystów zagranicznych jest interesująca z innego powodu. Jeżeli chcesz zobaczyć, w jaki charakterystyczny sposób chowano zmarłych przez ludność Igorot to tylko w tym miejscu.
Trumny nie są grzebane w ziemi, ale zawieszone wysoko przy skalnych ścianach. Są to tzw. „hanging coffins”. Miejsce może być obecnie odwiedzane tylko z przewodnikiem.
Ale najpierw obowiązkowo wizyta w Informacji Turystycznej. Chcieliśmy się dowiedzieć więcej o okolicznych atrakcjach. Nie zdecydowaliśmy się na przejście z jaskini Lumiang do Sumaging może dlatego, że widzieliśmy już jaskinie nie raz, cenna nas nie zachęcała, a poza tym osobiście nie lubię się przeciskać :). Ale oczywiście polecamy dla tych co lubią, bo podobno warto.

Sagada wiszące trumny
główna ulica w Sagadzie, pełna hosteli i klimatycznych restauracyjek.

Udaliśmy się najpierw do wiszących trumien. My zwiedzaliśmy sami, gdyż jeszcze była taka możliwość.
Droga nie jest trudna. Należało przejść wzdłuż kościoła Maryi niedaleko centrum a później przez cmentarz. Miejsce wygląda na opuszczone i zaniedbane. Chociaż jest to cmentarz chrześcijański wydaje się, że nikt go nie odwiedza.
Idziemy stromo w dół do doliny Echo Valley. Oczywiście jeszcze pamiątkowe zdjęcie i próbujemy jako echo działa w samej dolinie.

Sagada wiszące trumny
Dolina Echo

Sagada

Na dwóch pionowych ścianach skalnych znajdują się podwieszone trumny. Wygląda to dość niesamowicie. Ludność Igorot chowała swoich zmarłych w niecodzienny sposób. Nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczęła się ta praktyka przez ten lud oraz dlaczego właśnie w taki sposób trumny były umieszczane. Jest kilka teorii związanych z duchowością ale również bardziej praktycznych. Znajdziemy m.in. informacje, iż umiejscowienie w taki sposób trumien pozwoli zmarłym łatwiej dostać się do nieba lub też zapewni spokój i ciszę oraz typowo praktyczne podejście związane z robactwem, które normalnie zjada ciało w glebie a jednak na takiej wysokości nie.

Później udajemy się w stronę jaskiń. Trasa też jest bardzo prosta. W informacji turystycznej dostaliśmy mapkę, więc nie było trudno odnaleźć to miejsce. Poszliśmy droga w dół od naszego guest house’a i po 30 min byliśmy przy miejscu skąd widzimy kolejne podwieszane trumny. Skręcając w lewo, po drodze jest znak do jaskini tzw. Lumiang Cave gdzie przy wyjściu znajdują się poustawiane trumny jedna na drugiej. Niektóre z nich są wciśnięte w skały. Te już są znacznie starsze, bo aż 200 letnie. Do następnej jaskini Sumaging Cave wchodzimy tylko do jej wejścia. Grupy z przewodnikami udają się dalej. My na to się nie zdecydowaliśmy.

Sagada wiszące trumny

Sagada wiszące trumny

Sagada wiszące trumny

Punkt widokowy Kiltepan

Kolejne dnia nie tracimy czasu i wstajemy jak ranne ptaszki. Plan wiązał się z wizytą na punkcie widokowym Kiltepan niedaleko Sagady. Wyruszyliśmy drogą w stronę Bontoc i po 3 km za Rocky Inn skręciliśmy w drogę szutrową. Niedługie podejście do góry i jesteśmy na miejscu. No trzeba przyznać, że było warto. Zawsze chciałam być w górach i zobaczyć poniżej szczytów morze chmur i teraz się to udało. Gęsta powłoka kłębiła się poniżej wierzchołków. Od razu mam na myśli bita śmietanę.
Kilka zdjęć i czekamy jak się sytuacja zmieni. Mieliśmy zamiar zobaczyć tarasy ryżowe poniżej chmur. Czekamy ok 2 godzin a czas umilałam sobie zabawą ze szczeniaczkiem, który przywiązany na sznurku zrobionym ze zwiniętej reklamówki, siedzi sobie na pobliskiej budowie. Piszczał w niebogłosy, ale jak byłam przy nim to był cały szczęśliwy.
Czas mija i nareszcie widzimy zmieniający się krajobraz pod nami. Piękne, zielone tarasy ryżowe pną się na okolicznych górach. Widok jest cudowny.

Sagada wiszące trumny
Punkt widokowy Kiltepan

Sagada wiszące trumny

Tarasy ryżowe w Bontoc

Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do Bontoc. Przeważnie nikt tu się nie zatrzymuje, bo jedzie do bardziej znanego miejsca jak Banaue, ale my byliśmy zachwyceni tym miejscem. Znaleźliśmy pokój przy głównej drodze, niedaleko przystanku jeepney do Banaue. Miasteczko ma świetną informacje turystyczna Od razu wiedzieliśmy, co chcemy zobaczyć. Jedziemy na okoliczne tarasy ryżowe („schody do nieba”) – Kadchog. Jest tam dość niesamowicie. Chodziliśmy pomiędzy poszczególnymi piętrami tarasów i widzimy pracujących ludzi przy uprawie ryżu.

tarasy ryżowe Bontoc
Tarasy ryżowe w Bontoc. Miejscowość omijana przez turystów…dlaczego?

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Kolejnego dnia również zebraliśmy się z samego rana, aby zobaczyć miasto o poranku. Robimy kilka zdjęć z drugiej strony rzeki z widokiem na cały Bontoc. Później znowu zapuściliśmy się na tarasy ryżowe, do których można się dostać przez wysoki na 20m. nad rzeką mostek. Pierwszy raz w Bontoc zobaczyliśmy jak się sadzi ryż i jaka mozolna praca towarzyszy całej uprawie ryżu.
Popołudniu wracamy do Banaue skąd już nocnym autobusem jedziemy do Manili.

tarasy ryżowe Bontoc
Miasto Bontoc wczesnym rankiem.

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Most na rzece…lekki zawrót głowy!

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Sadzonki ryżu.

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

Informacje praktyczne:

– jeepney Banaue – Sagada z przesiadką w Bontoc – 300 PHP od osoby
– nocleg Sagada – Yellow Inn
– świetna restauracja w Sagadzie – Yoghurt House
– przejazd Sagda – Bontoc – 45 PHP od osoby
– przejazd Bontoc- Banaue – 150 PHP od osoby
– noclegi w pokojach 2-osobowych 500 PHP
– zwiedzanie Echo Valley z przewodnikiem – wycieczki do kupienia w Informacji Turystycznej – 200-600 PHP za grupę do 10 osób

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Batad – dwa dni pośród tarasów ryżowych

Minęło kilka godzin a my już mieliśmy dość Manili. Duszna, gorąca i tłoczna stolica Filipin szybko spowodowała, że jeszcze szybciej chcieliśmy jechać dalej.
Pierwsze spotkanie z Filipinami nie wypadło za dobrze.
Gdy rozpoczęła się naszą przygoda w tym kraju, na pierwsze miejsce wybraliśmy góry. Było tak gorąco, że tylko marzyliśmy o nawet chwilowej ochłodzie.
Po przyjeździe z lotniska do dworca, następne godziny spędziliśmy w przyjemnych, klimatyzowanych pomieszczeniach okolicznego supermarketu.
Nocnym autobusem dojeżdżamy do Banaue na 6 rano. Noc była bardzo ciężka. Dalej jest dla nas niezrozumiałe, dlaczego w tropikach włączają klimatyzację na 16 stopni. Wszyscy pasażerowie przymarzli do siedzeń. A o spaniu też można było pomarzyć. Po 8 godzinach jazdy dojechaliśmy w Banaue. Miasteczko dość zatłoczone, ale pięknie położone w górach na północy wyspy Luzon.

Banaue Filipiny
Komentarz zbędny 🙂

Batad i tarasy ryżowe

Turyści przyjeżdżają tu w jednym celu, podziwiać tarasy ryżowe. Ponad 100 letnie kamienne tarasy ryżowe nadal są wykorzystywane. Jest tam pięknie o każdej porze. My mogliśmy podziwiać soczystą zieleń rosnącego ryżu. Musimy przyznać, iż te, które widzieliśmy w Indonezji nie są aż tak piękne.
Nie tracąc czasu chcieliśmy od razu jechać do wioski Batad położonej jeszcze wyżej niż Banaue.

Banaue Filipiny
takie widoczki z każdej restauracji w Banaue.

Dzień pierwszy

Udało nam się zebrać ekipę turystów i na dachu jeepneya jedziemy do Batad Saddle. Po ponad godzinie byliśmy na miejscu, ale nasze tyłki ledwo co wytrzymywały podskakiwanie na dziurawej drodze. Ale niestety to nie był koniec. Teraz jeszcze około godziny w dół do wioski.

Banaue Filipiny

Batad tarasy ryzowe
Jazda bez pasów i wbrew jakimkolwiek przepisom. To tylko w Azji i jak my to kochamy!
Batad tarasy ryzowe
Droga potrafi być kapryśna, zwłaszcza jak mocniej popada.

Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie ten upał i ciężkie plecaki. Z cała międzynarodową ekipa zostajemy w Rita’s home stay. Po zimnym prysznicu poszliśmy na punkt widokowy znajdujący się dokładnie po drugiej stronie wzgórza. Dojście zajmuje nam ok 45 min. Ważne jest, aby znaleźć poprawna trasę po tarasach ryżowych, ale nie zawsze to jest takie proste. My nie korzystaliśmy z przewodnika.
Szybki opis jak dotrzeć do punktu widokowego poniżej.
Z miejsca rejestracji (przy wejściu do wioski) kierujemy się ścieżka po naszej lewej stronie, która schodzi w dół obok boiska koszykówki a następnie trzymamy się zbocza mając je po lewej stronie i tak idziemy przyklejeni do tego zbocza, mijając malutki mostek- (3m długości i 1 m szerokości) i dalej wzdłuż zbocza aż do momentu gdzie spotykamy napis-,”do czegoś tam”- spokojnie na tej drodze jest tylko jeden znak więc ciężko pomylić. Za tym znakiem są dwie ścieżki jedna na wprost, druga do góry mocno i nią się kierujemy dalej w górę pomiędzy domostwami. Dalej wchodzimy w lasek i po jakiś 200-300m dochodzimy do tarasów. Ważne żeby cały czas iść ścieżką blisko wzgórza i wchodząc na same tarasy wybrać ten, którego „miedza” obłożona jest kamieniami (jest tylko jedna taka). I w zasadzie to cały przepis na dotarcie do punktu widokowego. Nie wolno iść polami ryżowymi inna ścieżka, bo najecie się strachu! Przewodnik zbędny!

Batad tarasy ryzowe
Żółwie też cały swój dobytek na plecach noszą 🙂
Batad tarasy ryzowe
Batad -Spacer po polach ryżowych to fajne doświadczenie, warto jedynie nie brnąć na przód jeśli nie jesteśmy pewni drogi.

Batad tarasy ryzowe
Batad tarasy ryzowe

Batad tarasy ryzowe
Klimatyczne domostwa pośród …wiadomo czego 🙂

Batad tarasy ryzowe
Batad tarasy ryzowe

Udało nam się wrócić do hostelu tuż przed godzinna ulewa. Popołudnie i wieczór to już tylko odpoczynek i pogaduchy z ludźmi.

Dzień drugi

Kolejnego dnia mieliśmy niecny plan dostania się pod wodospad, bez przewodnika. W cztery osoby wyruszyliśmy po 7 rano w kierunku punktu widokowego. Na początku pogubiliśmy trasę i po 30 min dopiero trafiamy na właściwą.
Zdajemy sobie sprawę, że ścieżka do wodospadu prowadzi schodami w dół zbocza tarasowego. Troszkę byliśmy wkurzeni, bo po 2.5 godzinie trekkingu wróciliśmy do punktu wyjścia a turystów na szlaku do wodospadu przybywało. Schody w dół i dalej lekko w górę do chatki z napojami a potem mocno w dół w kierunku wodospadu.

Po ok. 30 min. dotarliśmy do pięknego wysokiego na 30 m. warkocza wody z całkiem sporym basenem. Kąpiel, kilka fotek i wracamy po ok. godzinie z powrotem bardzo stromą ścieżką w górę do tarasów i dalej przez wioskę na dnie doliny. Poznaliśmy na trasie mieszkańców i ich dzieci. A to jest to, co najbardziej uwielbiamy.

Batad tarasy ryzowe

Batad tarasy ryzowe

 

Pogoda nam dopisała, chmur mało a wilgotność i temperatura znośna. Nie spodziewaliśmy że około godzinę po naszym powrocie rozszaleje się burza, jaką w życiu widziałam może dwa razy. Oberwanie chmury z piorunami trwało jakieś dwie godziny. Pod wieczór się rozjaśniło i wyraźnie ochłodziło!

Dzień trzeci

Przygodę w Batad skończyliśmy na następny dzień.
Musieliśmy wrócić na Batad Saddle czyli cały czas do góry. Trzy postoje po drodze, wypity litr wody i po 1:20 byliśmy na szczycie. Te nasze ciężkie plecaki nas wręcz przygniotły.

Niestety po wczorajszej burzy droga została zmyta i jeepneye mogły przejechać tylko cześć trasy. A wiec plecaki znów na ramiona i kolejne 15 min tylko na szczęście w dół. O 9: 30 odjeżdżamy publicznym transportem do Banaue.
Szkoda bo było pięknie !

Batad tarasy ryzowe
Taki mieliśmy widoczek z tarasu hostelu.
Batad tarasy ryzowe
I czas w dalszą drogę.

Batad tarasy ryzowe

Info praktyczne:

– przejazd z lotniska do Manili – Philtracko- 400 p/osoba
– przejazd do Banaue – Ohayama Trans (firma transportowa) – 21:00 wyjazd- 6 rano przyjazd, 450 p./osoba
– jeepney Banaue – Batad Saddle – 225 p za os (wynajęty na kilka osób)
– nocleg w Batad – Rita’s home stay – 200 p za osobę bez cieplej wody
– jeepney Batad – Banaue – transport publiczny – 150 p za osobę

 

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂