Magurski Park Narodowy – podróż z historią w tle

Magurski Park Narodowy stał się naszym tamtegorocznym jesiennym celem i odkryciem. Wybór nieoczywisty dla wielu, był dla nas strzałem w dziesiątkę.

Magurski Park Narodowy znajduje się w centrum Beskidu Niskiego, który nadal stanowi świetną alternatywę dla wielbicieli Bieszczad.

Beskid Niski oczarował nas całkowicie tamtego roku, kiedy przemierzaliśmy zachodnie jego tereny w Małopolsce. Pisaliśmy o tym w poście TUTAJ. Było cicho, pięknie i zwiedziliśmy mnóstwo cerkiew. Tym razem plan był na środkową i wschodnią jego część a zwłaszcza Magurski Park Narodowy.

Ilu z Was wie coś o parku?

My zanim tam nie pojechaliśmy to nie wiedzieliśmy za dużo. Powstał nie tak dawno bo w 1995 roku. Park o powierzchni ok 20 tyś. ha jest piątym co do wielkości parkiem w Polsce. Zalesienie to aż 96 % i tym samym stał się najbardziej zalesionym parkiem narodowym w Polsce. Znajdziemy tam również duże tereny niezalesione jak pastwiska i łąki. Oprócz ochrony fauny i flory Karpat Zachodnich teren obfituje w bogactwo kulturowe. Zamieszkiwała te tereny przez wiele lat ludność Łemkowska, która została wysiedlona po II wojnie światowej. Pozostały po niej pastwiska, nieliczne kapliczki, cerkwie czy domy zwane chyżami.

Nasz pobyt w Magurski Parku Narodowym trwał trzy pełne dni i zdecydowanie było to dla nas za mało. Jesień w tym miejscu jest przepiękna. Kolory liści jak w tęczy, nadal zielone pastwiska i łąki, a na nich brązowe krowy. Bajka…

Zamieszkaliśmy w drewniany domku na wzgórzu skąd rozpościerał się widok na okoliczne pagórki. Od samego rana tuż obok nas pasło się stało kilku krów, które nasze dzieci uwielbiały obserwować przez okno.

Magurski Park narodowy

Magurski Park narodowy

Magurski Park narodowy

Krempna siedziba Parku

Wieś Krempna znajduje się w centrum parku. Na miejscu znajdziemy kilka sklepów, cerkiew i siedzibę parku. Oprócz tego miejscowość jest cicha i spokojna. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do siedziby parku, gdzie również znajduje się muzeum. Wystawa ciekawa nawet z wersja multimedialną z projekcją narratorską.

Na miejscu wypytaliśmy szczegółowo o interesujące miejsca, ścieżki przyrodnicze i szlaki dzięki temu plan na najbliższe dni już był.

Krempna siedziba parku narodowego

Krempna siedziba parku narodowego

Krempna siedziba parku narodowego

Nieistniejące wioski łemkowskie

Niesamowite było dla nas jak ten teren jest pełen historii chociaż wielu o tym mało wie. My również nie mieliśmy pojęcia, że jeszcze przed II wojną światową Beskid Niski był zamieszkany przez ludność łemkowską.

Łemkowie czyli Rusini, Rusnacy to wschodniosłowiańska grupa etniczna, która przed akcją przesiedleńczą w latach 1945-1947 licznie zamieszkiwała tereny Beskidu Niskiego oraz zachodnich Bieszczad i wschodniego Beskidu Sądeckiego. Łemkowie na swoich terenach stawiali liczne cerkwie prawosławne i grekokatolickie, a ich językiem była odmiana języka ukraińskiego.

Po przesiedleniach wioski łemkowskie w większości przestały istnieć. Wiele z nich to obecne tylko doliny pokryte pastwiskami.

Odwiedzamy kilka z nich, a symboliczne drzwi czy tablice w ich dawnych miejscach robią jednak wrażenie.

Nieznajowa

Dojeżdżamy na miejsce naszym samochodem. W sezonie nie ma takiej możliwości bo jest zakaz, ale teraz nie ma problemu. Droga chociaż szutrowa nadaje się dla każdego samochodu. Oczywiście rowerem byłoby jeszcze lepiej.

Po kilku kilometrach od zjazdu z głównej drogi dojeżdżamy do tablicy, która przedstawia nam historię wsi. Już możemy sobie wyobrazić gdzie się zaczynała. Niesamowite, że wioska składała się z … domostw i mieszkało tam … ludzie. Teraz oprócz symbolicznych drzwi nie zostało nic.

Nieznajowa

Nieznajowa

Nieznajowa

Nieznajowa

Nieznajowa

Radocyna

W Nieznajowej nie jesteśmy w stanie przekroczyć rzeki Wisłoka, gdyż poziom wody jest za wysoki. Wracamy na główną drogę i jedziemy na południe. Przed wsią Grab odbijamy na zachód. Droga asfaltowa ciągnie się tylko to wsi Wyszowatka. Jadąc dalej szutrową drogą  w dolinie otoczonej łąkami i pastwiskami czytamy na mapie, że w tym miejscu znajdowała się kiedyś kolejna nieistniejąca już wioska łemkowska  o nazwie Długie. Symboliczne drzwi z krótką informacją oraz nieliczne murowane krzyże przypominają o tym miejscu.  Dojeżdżamy znów do Wisłoka. Tym razem nasz samochód daje radę więc udajemy się dalej na południe. Droga staje się jeszcze trudniejsza do przejechania. Samochód 4×4 jednak się przydaje. Dawna Radocyna również nie istnieje chociaż w tej wąskiej dolinie wybudowało się kilka domów chyba nawet na wynajem.

Radocyna Beskid Niski

Radocyna Beskid Niski

Radocyna Beskid Niski

Radocyna Beskid Niski

Na trasie kolejne drzwi, ale również zapominamy cmentarz łemkowski i cmentarze również z I wojny światowej. Mgła spowijała to miejsce tworząc niesamowity klimat.

Kolejne wsie jak Żydowskie czy Świerzowa Ruska zobaczyliśmy podczas wędrówki szlakami przyrodniczymi.

Szlaki turystyczne, rowerowe i ścieżki przyrodnicze Magurskiego Parku Narodowego

W parku znajdziemy 10 szlaków pieszych oraz 5 rowerowych. Przez teren parku przebiega 20 km szlaku czerwonego czyli Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Ścieżek przyrodniczych jest pięć na terenie parku. My zdecydowanie polecamy dwie, które udało nam się przejść.

Ścieżka przyrodnicza Kiczera nie jest długa. 11 przystanków na trasie 2,5 km. Początek trasy rozpoczęliśmy w rejonie nieistniejącej wsi Żydowskie. W pierwszym etapie czekało nas krótkie i trochę strome podejście, ale widoki z tzw. Korbowej Łąki były niesamowite. Później trasa znajduje już się w lesie.

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Kolejna ścieżka tym razem przyrodniczo- kulturowa Świerzowa Ruska biegnie pomiędzy wsią Świątkowa Wielka a Przełęczą Majdan. Trasa poprowadzona jest wzdłuż potoku Świerzówka i na terenie kolejnej nieistniejącej wsi Świerzowa Ruska. Trasa liczy 4 km. Najważniejszym punktem na trasie był dla nas dawny i zapomniany cmentarz łemkowski z licznymi krzyżami i tzw. Cerkwisko czyli pozostałości dawnej cerkwi. W tym przypadku trochę metalowej kopuły. Niestety nie ruszyliśmy dalej bo nasz mały tworzysz zasnął i trzymając go na rękach ciężko było spacerować.

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Cerkwie Beskidu Niskiego

Od dawna jesteśmy zachwyceni cerkwiami i zawsze odwiedzamy te miejsca podczas naszych wyjazdów. W Magurskim Parku Narodowym na trasie znaleźliśmy kilka z nich należących do Szlaku Architektury Drewnianej województwa podkarpackiego.

Kościół (cerkiew) św. Michała Archanioła w Świątkowej Wielkiej

Tej świątyni nie da się nie zauważyć. Kolory budowli są bardzo wyraźne. Turkusowy aż bije w oczy. Kościół znajduje się niedaleko drogi a tuż przy nim można spotkać małe kucyki podjadające trawę.

cerkiew w Świątkowej Wielkiej

cerkiew w Świątkowej Wielkiej

 

Kościół (cerkiew) św. Michała Archanioła w Świątkowej Małej

„Tuż za miedzą” znaleźliśmy pierwszą z cerkwi. Cerkiew Michała Archanioła obecnie służy jako kościół katolicki. Drewniana budowla z 1762 roku pięknie prezentuje się ze wzgórza na którym znajdziemy również malutki cmentarz.  Budowla ma idealne kształty i delikatne kolory.

cerkiew w Świątkowej Małej

cerkiew w Świątkowej Małej

Cerkiew św. Kosmy i Damiana w Kotaniu

Ta budowla najbardziej nam się spodobała. Cała w jednolitym kolorze. Otoczona bardzo starymi murowanymi krzyżami. Na szczęście udaje nam się wejść do środka tuż przed mszą. Oj klimat jest tam niezwykły.

cerkiew w Kotaniu

cerkiew w Kotaniu

cerkiew w Kotaniu

cerkiew w Kotaniu

Gdzie jeszcze warto podjechać?

Po Magurskim Parku Narodowym głównie przemieszczaliśmy się samochodem. Poza sezonem dotarliśmy w wiele miejsc, które w sezonie można zobaczyć tylko na rowerze albo pieszo.

Zachwyciła nas trasa z dawnej wsi Żydowskie w stronę wsi Ciechani. Trasa otwarta poza sezonem i od niedawna wyasfaltowana. Punkty widokowe na trasie gdzie zdecydowanie warto się zatrzymać.

Jadąc dalej robimy tzw pętle i przez wsi Grab, Rozstajne, Świątkowa Mała dojeżdżamy do Krempnej.

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Gdzie spać i gdzie jeść?

Nasz pobyt przypadł na czasy pandemii i jeszcze poza sezonem. Wybór noclegów w Magurskim Parku Narodowym jest nieduży. My zdecydowaliśmy się na wyjecie małego drewnianego domku w Świątkowej Małej. Dzięki temu byliśmy niezależni jeżeli chodzi o przygotowanie posiłków. Wybór restauracji na miejscu jest prawie żaden. Najbliższa pizzeria w Kątach.

W takim razie czy wrócimy w to miejsce?

Oj zdecydowanie choćby teraz….

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

 

 

 

Szwajcaria Kaszubska – nasza pierwsza wizyta na Kaszubach

Czas pandemii i tym samym anulacje naszych lotów zagranicznych spowodowały, iż kolejny raz ruszyliśmy w Polskę. Nie ukrywał, że bardzo mi to odpowiadało bo jeszcze tyle miejsc chciałabym zobaczyć w naszym kraju.
Po nie całym miesiącu od naszej podróży na Suwalszczyznę ruszyliśmy na Kaszuby.

Oba regiony już dawno chcieliśmy zobaczyć, ale jak zwykle plany były inne. Tym razem nie planując za wiele ruszyliśmy nocą na północ Polski. Po 6 godzinach dojechaliśmy do Kartuz.

Naszą podróż podzieliłam na 3 obszary, które chcieliśmy zwiedzić. Była to Szwajcaria Kaszubska, Wdzydzki Park Krajobrazowy i Bory Tucholskie. 

Kaszuby – region, historia i ludzie

Zaczynamy od Kartuz, które przez wielu jest nazwane stolicą Kaszub. W rzeczywistości siedem innych miast rości sobie prawo do tego.

Następnie ruszamy do miejscowości Łapalice, gdzie znajduje się niezwykły zamek tzw. „Zamek Kazimierczaka” od nazwy architekta, budowniczego, który nie był w stanie go dokończyć. Obecnie miejsce stało się bardzo popularną atrakcją turystyczną. Chociaż nadal jest placem budowy.
Zajmuje powierzchnię aż 5 tyś m2, ma 5 kondygnacji, galerie, krużganki i 12 wież.Podobno w tym roku została wydana zgoda na ukończenie budynku. Ciekawe jaki będzie efekt.

Zanim pokażemy Wam piękne miejsca w Szwajcarii Kaszubskiej warto co nieco powiedzieć o samym regionie. Muszę przyznać, że nie wiele wiedzieliśmy o Ziemi Kaszubskiej.

Kaszuby malowniczo porośnięte są lasami z setkami jezior. Na miejscu znajdziemy liczne parki krajobrazowe i możliwości korzystania z tras rowerowych, pieszych, kajakowym czy żeglarskich.

Cechą chyba najbardziej charakterystyczną jest specyficzny folklor. Kaszubi mają swój własny język i stanowią grupę etniczną narodu polskiego.

Zamek Łapalice

Zamek w Łapalicach bo o nim tutaj rzecz to niezwykłe dzieło życia gdańskiego snycerza i rzeźbiarza Piotra Kazimierczaka. Mimo upływu ponad 30 lat, wciąż jest nieukończony i czy kiedykolwiek będzie, nie wiadomo.
Cała budowla ma prawie 6 tys m kw. Zamek składa się z czterech skrzydeł, są w nim 52 pomieszczenia, 12 wież oznaczonych imionami apostołów. Liczba okien nie będzie chyba zaskoczeniem – 365…jak się czyta historie tej budowli to można nie jeden film nakręcić!
Do tego obiekt oficjalnie nie jest dostępny do zwiedzania a tysiące osób rocznie go odwiedza…
Zamek w Łapalicach …surrealistyczny widok.

zamek w Łapalicach

zamek w Łapalicach

zamek w Łapalicach

Szwajcaria Kaszubska, ale tu ladnie

Nasze pierwsze spotkanie z Kaszubami zaczynamy od Szwajcarii Kaszubskiej, która znajduje się w najwyżej położonej części Pojezierza Kaszubskiego. Szwajcaria Kaszubska położona jest w całości na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego, który powstał nie tylko w celu ochrony przyrody ale również kultury i historii tego regionu.

Na miejscu spędzamy trzy dni. Nasza agroturystyka znajduje się tuż nad jeziorem Raduńskim Górnym. Ma prywatne dojście do jeziora i własny pomost. Szkoda tylko, że woda jest jeszcze za zimna, ale i tak cudownie jest budzić się z widokiem na jezioro.

 

 

Szwajcaria Kaszubska

Szwajcaria Kaszubska

Szwajcaria Kaszubska

Szwajcaria Kaszubska

 

Zwiedzenie rozpoczynamy od miejscowości turystycznej Chmielno położonej nad jeziorem Białym i otoczone czterema innymi jeziorami.

Chmielno przyciąga kajakarzy, gdyż tutaj rozpoczyna się szlak wodny nazywany „Kółkiem Raduńskim” , a szlak poprowadzony po 10 połączonych ze sobą jeziorach i ma długość ponad 40 km.

Jeżeli nie jesteście kajakarzami to i tak warto przystanąć w tym miejscu na chwilę. Nad samym jeziorem Białym zasiedliśmy na ławce przyjaźni, która wygląda jak żelazny tron. Zrobiliśmy wiele zdjęć z licznych pomostów i odwiedziliśmy słynną pracownię garncarską rodziny Neclów, która działa od 1897 roku. Dodatkowo na obiad warto wybrać się do restauracji Chëcz u Kaszëbë, która serwuje tradycyjną kuchnię kaszubską. Przygotujcie się tylko na kolejki w sezonie.

 

Szwajcaria Kaszubska Chmielno

Szwajcaria Kaszubska Chmielno

Szwajcaria Kaszubska Chmielno

Szwajcaria Kaszubska Chmielno

Szwajcaria Kaszubska ChmielnoSzwajcaria Kaszubska Chmielno

Szwajcaria Kaszubska Chmielno

Ceramika Neclów

Ceramika Kaszubska Neclów

Ceramika Kaszubska Neclów

Droga Kaszubska – najpiękniejsza trasa Pomorza

My jednak ruszamy dalej. Chmielno było dla nas pierwszym punktem na trasie tzw. Drogi Kaszubskiej, która uważana jest za najpiękniejszą trasę na Pomorzu i nie tylko.

Droga o długości około 22 km malowniczo wije się pomiędzy sześcioma jeziorami połączonymi przepływem Raduni. Widoki na trasie są fantastyczne. Jeziora ze swoimi rynnowymi kształtami wiją się pomiędzy pagórkami pokrytymi łąkami, polami i lasami.

Na trasie znajdziemy kilka punktów widokowych jak w Remboszewie, Złotej Górze, Ostrzycach i Wieżycy.

 

Droga Kaszubska

Droga Kaszubska

 

Najpiękniejsze widoki naszym zdaniem są w Ręboszewie i na szczycie Wieżycy. W Ręboszewie na górze Sobótka znajdziecie zrekonstruowany wiatrach typu Koźlak, który oprócz tego że jest udostępniony do zwiedzania to można w nim jeszcze zamieszkać 🙂
My decydujemy się na wypicie kawy i podziwianie pięknej panoramy z tego miejsca.

Jedziemy dalej zatrzymując się na dłużej w Ostrzycach, gdzie znajdziemy kilka plaż oraz świetną promenadę wzdłuż jeziora Ostrzyckiego więc z wózkiem jak najbardziej możemy teraz pojeździć.

Po drodze nie możemy się powstrzymać i kolejne kilogramy truskawek lądują w naszym samochodzie. Owoce są jak w dzieciństwie. Małe, bordowe i słodziutkie w końcu w tej części Kaszub są powszechnie uprawiane.

 

wiatrak Ręboszewo

wiatrak Ręboszewo

wiatrak Ręboszewo

wiatrak Ręboszewo

wiatrak Ręboszewo

Ostrzyce

Ostrzyce

Ostrzyce

Ostrzyce

 

Na koniec dnia ruszamy na najwyższy szczyt Niziny Środkowoeuropejskiej – Wieżycę (328,6 m n.p.m.). Na szczyt prowadzi kilka szlaków i choć góra jest pokryta lasami to panorama z punktu widokowego jest świetna. Musimy tylko wspiąć się na 35 m metalową wieżę, którą wzniesiono w 1996 roku.

Wejście na wieże jest płatne. Cena 10 zł/os, dzieci do lat 6 za darmo, powyżej 6 lat 7 zł

Wieżyca

Wieżyca

Wieżyca

Tak kończymy dzisiejszy dzień i Drogę Kaszubską.

Szymbark i wielkie łał

Kolejnego dnia pogoda pogorszyła się, ale w planie mieliśmy wizytę w Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. W sumie to spodziewałam się czegoś innego po tym parku, ale bardzo pozytywnie mnie to miejsce zaskoczyło.

Na miejscu znajdziemy tyle niezwykłych eksponatów, że nie dziwimy się że to miejsce tak licznie jest odwiedzane.
Zwiedzanie w parku odbywa się z przewodnikiem i bardzo się z tego cieszyliśmy bo opowiadane historie tych obiektów są niezwykle.

Na miejscu znajdziemy wpisaną do Księgi Rekordów Guinnessa, najdłuższą deskę świata liczącą 36 m 83 cm! Cięcie deski z 51 m daglezji trwało 9 dni. Z tego samego drzewa zrobiono najdłuższy stół świata. Później rekord został nam zabrany przez Niemców, ale w 2012 roku wrócił ponownie do Szymbarku i wynosi obecnie 46 m 53 cm.

Na terenie Centrum znajdziemy niezwykły obiekt jakim jest Dom Sybiraka. To prawdziwy liczący 240 lat dom przewieziony do Polski z okolic Irkucka. Obok zrekonstruowano sowiecki łagier oraz lokomotywę i wagony, którymi Polacy transportowani byli na Sybir.

Do tego oglądamy Dom Trapera Kaszubskiego z Kanady, Dom Powstańca Polskiego z Adampola w Turcji i replikę bunkra Ptasia Wola wraz z przedstawieniem prawdziwego bombardowania.

Jestem miłośniczką historii międzywojennej więc dla mnie to miejsce było niesamowite, ale również inni turyści byli zachwyceni opowieściami.

Na tym atrakcje się nie kończą. Nasz błędnik szalał po wejściu do domu do góry nogami. Słuchaliśmy opowieści o Kaszubach i muzyki granej na największym fortepianie świata. Do tego oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie piwa o nazwie Kaszubska Korona, które tylko w tym miejscu kupicie.

Wizyta w centrum zajęła nam dobrych parę godzin. Dla dzieci znajdziecie również dodatkowe atrakcje więc nudzić się nie będą.

Bilet wstępu 30 zł/os, dziecko do lat 6 za darmo
Więcej na stronie Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Szymbark

Sikorzyna i sielski dworek Wybickich

My jednak ruszamy dalej. Uwielbiamy dworki, pałace, zamki więc ruszamy do miejscowości Sikorzyna, gdzie w pięknym parku znajdziemy dwór należący przed dwoma wiekami do rodziny Wybickiego – autora hymnu polskiego.
Dwór ma niesamowitą historię. Przez wiele lat niszczał będąc nawet sklepem spożywczym ale na szczęście gdański konserwator zabytków zdecydował się na jego renowację. 10 lat trwały prace, ale efekty są wspaniałe. Żałuje, że nie udało nam się w nim zamieszkać bo jeżeli chcecie jest taka możliwość.
Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem.

Bilet wstępu do dworku 15 zł/os, 9zł/dziecko
Noclegi od 80 zł/os ze śniadaniem
Więcej informacji znajdziecie na stronie Dwór Wybickich

pałac Wybickich Sikorzyna

pałac Wybickich Sikorzyno

pałac Wybickich Sikorzyno

pałac Wybickich Sikorzyno

pałac Wybickich Sikorzyno

Kamienne kręgi w Węsiorach – jest moc

Ostatnim miejscem na naszej trasie jest miejsce szczególne bo kamienne kręgi w Węsiorach.

Na północny brzegu jeziora Długie znajdziemy miejsce mocy. Cmentarzysko Gotów i pochodzi z I-III wieku. Na miejscu zobaczymy liczne kamienne kręgi jak i liczne kurhany. Teren warto obejść w całości, a energię którą się tam czuje jest niesamowita.

Wejście jest bezpłatne oprócz parkingu, który kosztuje 7 zł

kamienne kręgi Węsiory

kamienne kręgi Węsiory

kamienne kręgi Węsiory

kamienne kręgi Węsiory

Pierwsze spotkanie z regionem Kaszub bardzo nam się spodobało i czekamy na więcej.

Tym razem ruszamy dalej na południe w kierunku Wdzyckiego Parku Krajobrazowego.

 

Suwalski Park Krajobrazowy i wycieczka na północ Suwalszczyzny

Zabieramy Was znowu na wycieczkę po Suwalszczyźnie. Tym razem zaglądnijcie z nami do najstarszego parku krajobrazowego w Polsce. Suwalski Park Krajobrazowy jest pięknie położony, pełen jezior i punktów widokowych na malowniczo pofałdowany krajobraz.

Odwiedziliśmy wcześniej tereny wokół Kanału Augustowskiego oraz Wigierskiego Parku Narodowego o czym pisaliśmy TUTAJ. Tak nam się spodobało, że szukaliśmy więcej ciekawych miejscówek.

Suwalszczyzna skrywa w sobie tyle perełek, że na pewno wystarczy na niejedną podróż.

Suwalski Park Krajobrazowy utworzony w 1976 roku, jak już wspominałam jest najstarszym i często określanym najpiękniejszym w Polsce. W jego granicach znajdziemy ponad 20 jezior, w tym najgłębsze jezioro Hańcza, a polodowcowy krajobraz ze wzgórzami i dolinami pięknie i delikatnie faluje. Historia tych terenów pokazuje ślady obecności dawnych plemion Jaćwigów, ewangelików czy staroobrzędowców.

Nasza trasa w Suwalskim Parku Krajobrazowym oraz na północnych terenach Suwalszczyzny

Turtul – siedziba parku

Naszą podróż zaczynamy od siedziby parku. Turtul był dawną osadą młyńską. Na miejscu oczywiście zajrzeliśmy do informacji turystycznej. Następnie w kilka minut dostaliśmy się na szczyt pagórka ozu turtulskiego, z którego roztacza się bardzo ładny widok.
Tuż za siedzibą parku pięknie błyszczy staw turtulski, który powstał ze spiętrzenia wód Czarnej Hańczy na potrzeby działającego kiedyś młyna wodnego. Z siedziby parku warto udać się na szlak „Doliną Czarnej Hańczy”. Trasa liczy około 3,5 km i biegnie przez „oz turtulski”.

Pewnie się zastanawiacie co to jest oz. Nas również to zaciekawiło. Oz to wał lub pagórek powstały wskutek osadzania się piasku i żwiru przez wody płynące pod lądolodem, w jego szczelinach lub na powierzchni.

Oz turtulski składa się z 13 pagórków, do wysokości 17 metrów.

Wstęp na szlak jest płatny. Bilety można zakupić w siedzibie parku.

 

turtul suwalski park

turtul suwalski park

turtul suwalski park

Góra Zamkowa

Odbijamy na wschód do miejscowości Szurpiły. Tuż przed Izbą Pamięci Jaćwingów skręcamy w lewo i szutrową drogą dojeżdżamy do parkingu we wsi Targowisko. Trasa na górę Zamkową biegnie szlakiem niebieskim apPo drodze znajdujemy kilka tablic informujących o Jaćwingach.

Góra Zamkowa to obiekt archeologiczny. Tutaj znajdował się największe grodzisko obronne Jaćwingów z czasów wczesnośredniowiecznych. Warto wyjść na szczyt o wysokości 228 m n.p.m., gdyż góra jest bardzo malowniczo położona. Otaczają ją wody z czterech jezior w tym rozczłonkowane jezioro Szurpiły.

Naszym dzieciom bardzo się podobało.

Dokładny przebieg szlaku znajdziecie TUTAJ. Warto zrobić całą pętlę długości 6 km.

 

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra

Nie tracą czasu wsiadamy w samochód i ruszmy dalej. Nie decydujemy się jednak wracać do głównej drogi. Wybieramy drogi szutrowe przez wieś Udziejek, które prowadzą przez tereny polodowcowe wśród pagórków i pól. Trasa jest bardzo malownicza co powoduje, że przystajemy na zdjęcie co po chwile aż dojeżdżamy do parkingu przy Górze Cisowej.

Góra Cisowa nazywana inaczej  „suwalską Fudżijamą”. Góra ma bardzo regularny stożkowy kształt i jej charakterystyczny widok możemy zobaczyć z wielu miejsc w parku. Kiedyś na szczycie rósł ogromny cis stąd też ta nazwa.

Kilkadziesiąt schodów dzieli nas do szczytu skąd mamy naprawdę niezły widok na dolinę Szeszupy z jeziorami, łąkami porośniętymi pofałdowane pagórkami.

 

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Punkt widokowy u Pana Tadeusza

Ładnych widoków nam nigdy za dużo więc jedziemy dalej na północ do miejscowości Smolniki, które są już na granicy Suwalskiego Parku Krajobrazowego.

Na miejscu znajdziemy dwa punkty. Jeden z nich prywatny i płatny ,ale przez wielu uważany, że najpiękniejszy w parku. Widok na jeziora Kleszczowieckie: Purwin, Kojle i Party, a do tego w oddali charakterystyczny szczyt góry Cisowej.

Przy kasie możecie zobaczyć również zdjęcia z filmu „Pan Tadeusz” Andrzeja Wajdy, które właśnie były nagrywane w tym miejscu.

Wstęp na punkt 2 zł

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

Punkt widokowy na Ozie w Smolnikach

Z drugiej strony wsi znajduje się kolejny punkt widokowy, tym razem bezpłatnie dostępny.

Kilkanaście metrów do góry i siadamy na ławeczce z widokiem na jezioro Jaczno.

Ależ tu ładnie.

Suwalski Park Krajobrazowy

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

 

Jeżeli zgłodnieliście to we wsi w sezonie warto wstąpić do Gospody Jaćwigów. My byliśmy niestety przed ale warto spróbować charakterystycznych potraw z tego regionu. Nam najbardziej smakowały soczewiaki, babka ziemniaczana, kołduny a na deser charakterystyczny sękacz czy mrowisko.

 

 

Czarna Hańcza

Po napełnieniu brzuchów ruszajcie dalej na zachód do Starej Hańczy. Odświeżającą kąpiel w czystych wodach jeziora Hańcza na pewno wam się spodoba.
Jezioro Hańcza jest najgłębszym jeziorem w Polsce (108,5 m). Jezioro polodowcowe jest bardzo popularne wśród nurków z powodu czystej wody. Widoczność sięga nawet 6 m.
Zatrzymujemy się w Starej Hańczy, w której znajdziemy tylko nieliczne pozostałości po majątku szlacheckim, jak wejściowe schody, piwnice czy aleja lipowa. Dwór usytuowany na wzniesieniu miał piękny widok na jezioro Hańcza.

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

 

Głazowisko Bachanowo

Suwalski Park Krajobrazowy to tereny polodowcowe ukształtowane przez lądolód skandynawski. Na miejscu znajdziemy ogromną ilość różnej wielkości głazów przyniesionych przez lądolód. Na polach często usypane są małe kopce z głazów bo inaczej ziemia nie nadawałaby się pod uprawę. Ale są miejsca niezmienione jak głazowisko Bachanowo.

Ile jest kamieni? Na pewno dużo. P
Przeskakiwanie z kamienia na kamień to super zabawa dla dzieci.

 

głazowisko Bachanowo Suwalski Park Krajobrazowy

głazowisko Bachanowo Suwalski Park Krajobrazowy

Wodziłki – molena staroobrzędowców

Na koniec odbijamy do małej wioski Wodziłki.

W tej malutkiej wiosce w doliny Szeszupy złożonej przez Rosjan w połowie XVIII wieku, mieszkańcy po prześladowaniach we własnym kraju z powodu nie uznania wprowadzonych reformom w Cerkwi, ukryli się w tym miejscu.

Mieszkańcy nazywani są staroobrzędowcami, a w Wodziłkach znajdziemy ich świątynię czyli molenne z 1912 roku. Obecnie w całej Polsce jest około 1500 staroobrzędowców a w samych Wodziłkach tylko kilka rodzin.

Inne molenny znajdziemy jeszcze w Gabowych Grądach i Suwałkach. Świątynia w Wodziłkach była niestety zamknięta więc nie możemy Wam pokazać jej wnętrza.

 

molenna Wodziłki Suwalski Park Krajobrazowy

molenna Wodziłki Suwalski Park Krajobrazowy

Suwalski Park Krajobrazowy

Suwalski Park Krajobrazowy

Suwalski Park Krajobrazowy

Mosty w Stańczykach

Kolejnego dnia ruszamy dalej na północ. Chociaż kolejne ciekawe miejsce znajduje się już w województwie warmijsko – mazurskim na terenie Parku Krajobrazowego Puszczy Romnickiej, ale to tylko kilka kilometrów na północ od województwa podlaskiego.

We wsi Stańczyki kilometr od mostów znajduje się wieża widokowa. Warto na nią się wspiąć. Z daleka zobaczymy mosty oraz wzgórza Mazurów Garbatych. Wieża jest bezpłatna.

Mosty w Stańczykach to dwa akwedukty kolejowe z 1917-1918 roku. Konstrukcja ma 200 metrów długości a wysokości to 40 metrów.

Wstęp na wiadukty jest płatny. Można przejść się po obu oraz zjeść na dół do rzeki skąd widok jest również piękny. 

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

 

Trójstyk

Wracamy na Podlasie i w Bolciach koło Wiżajn znajduje się punkt zwany trójstykiem. Jest to miejsce w którym zbiegają się granice trzech państw: Polski, Litwy i Rosji. Punkt oznaczony jest granitowym słupem z godłami trzech państw oraz wybrukowanymi liniami.

Niestety my odwiedziliśmy te tereny podczas zamkniętych granic więc nie było nam dane zobaczyć tego miejsca z bliska.

Uważajcie:

Nie przechodźcie na stronę rosyjską inaczej czekają was wysokie kary oraz nie róbcie zdjęć. Sprawdźcie  jaką sieć komórkową będziecie odbierać.

 

Trójstyk granic
Tam w oddali Trójstyk granic

Sery z Wiżajn

Z trójstyku jedziemy dalej na wschód po drodze zatrzymując się na chwile w przydomowym sklepie oferujących sery. Produkt bardzo regionalny. Sery świetne, oczywiście musieliśmy kilka zakupić. Ale jakby ktoś potrzebował to nawet zamówić z dostawą kurierem można.

Wiżajny sery

Trasa północno – wschodni kraniec Suwalszczyzny

Polodowcowe tereny Suwalszczyzny tak bardzo nam się podobają, ze chcemy więcej. Oczywiście wybieramy jak najwięcej dróg szutrowych o co nie jest trudno w tym terenie. Jadąc z Wiżajn obijamy na małe wsie Wysoka, Ejszeryszki, Rutka- Tartak. Droga często kończy się przy domostwach wiec wybieramy kolejne. A po drodze mnóstwo miększych i większych jeziorek, które ulokowały się w dolinkach. Na pagórkach natomiast piękna zielona trawa, konie czy krowy. Krajobraz iście szwajcarski.

I tak zapamiętamy te tereny…

 

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Wigierski Park Narodowy – dookoła jednego z najpiękniejszych jezior

Suwalszczyzna i Wigierski Park Narodowy jest regionem zdecydowanie mniej odwiedzanym niż sąsiednie Mazury. Miejsce natomiast jest pełne jezior i lasów. Jeżeli lubisz żagle, wycieczki rowerowe, piesze czy w kajaku a do tego w miejscach spokojnych i pięknych to wybierz się właśnie do Wigierskiego Parku Narodowego.

Podlasie odwiedziliśmy już wcześniej, o czym pisaliśmy TUTAJ. Tym razem ruszyliśmy na północno – wschodni kraniec. Nasza wizyta zaczęła się ostatniego dnia maja. W nocy ruszyliśmy w stronę Augustowa a naszą bazą wypadową na parę dni była mała miejscowość Studzieniczna. Poznaliśmy słynny Augustów z piosenki, okoliczne jeziora jak również przejechaliśmy wzdłuż Kanału Augustowskiego oraz rzeki Rospudy i Czarnej Hańczy. Wszystkie miejsca tak piękne, że kolejny post na pewno o nich musimy przygotować.

Po paru dniach ruszamy dalej na północ w kierunku Suwałk, w tereny nazywane „polskim biegunem zimna”. Na szczęście pogoda nam dopisuje i nie mamy co narzekać.

Wigierski Park Narodowy znajduje się na południowy-wschód od Suwałk i jest jednym z największych parków w Polsce. Na miejscu spędziliśmy trzy pełne dni, ale zdecydowanie chcemy tu wrócić w niedalekiej przyszłości, aby pojeździć wzdłuż jeziora Wigry na rowerze i pożeglować. Świetne jest to, iż na jeziorach zabronione są łodzie spalinowe. Dzięki temu możemy się delektować ciszą.

W granicach samego Wigierskiego Parku Narodowego znajdują się aż 42 jeziora. Największe Jezioro Wigry ma bardzo krętą linię brzegową, z licznymi wyspami, zatokami. Niesamowite jest to, jaka woda w nich jest przeźroczysta. Szkoda tylko, że była za zimna na kąpiel.

Proponujemy Wam objazd wzdłuż jeziora Wigry czy to samochodem czy rowerem lub też jak my część trasy kolejką wąskotorową.

Co warto zobaczyć w Wigierskim Parku Narodowym?

Najlepsze naszym zdaniem miejsca i punkty widokowe zaznaczyliśmy na mapce oraz opisaliśmy w tekście poniżej.

Wigierski Park Narodowy – siedziba w Krzywe

Swoją wizytę w parku warto rozpocząć od jej siedziby w miejscowości Krzywe. W budynku znajduje się nieduża wystawa przyrodnicza, która spodobała się zwłaszcza naszym dzieciom. Dodatkowo kolejne interesujące broszury i mapki znalazły się w naszym posiadaniu.
Od siedziby parku zaczyna się ścieżka przyrodnicza „Las” i „Suchary”. Na samym jej początku warto zwiedzić małą wystawę etnograficzną „Ocalić od zapomnienia”, która znajduje się w dawnym budynku leśnictwa. Wystawa prezentuje różnorodne przedmioty używane na Suwalszczyźnie.

Na przejście ścieżki przyrodniczej „Suchary” potrzeba około 2 h natomiast ścieżki „Las” wystarczy 1h. My udaliśmy się na jedną i drugą. Ścieżki są dobrze oznakowane wśród lasu, a po drodze zaglądamy na kilka małych jezior polihumusowych lub dystroficznych inaczej nazywanych na Suwalszczyźnie „Sucharami”.
W Wigierskim Parku Narodowym jest ich 17, najwięcej na wschodzie i północy. Jeziorka powstały w wyniku działania lądolodu, który wpłynął na kształt Suwalszczyzny. Są umiejscowione są w zagłębieniach powstałych w wyniku żłobienia grunty przez lód oraz wytapiania się oderwanych brył lodu. Jeziorka w parku działają jako niezależne ekosystemy bez dopływu i odpływy. To powoduje, iż występują w nich specyficzna roślinność.

Jeżeli chcielibyście dowiedzieć się jeszcze więcej o parku to warto podjechać do Muzeum Wigier w Starym Folwarku z wystawą o całym ekosystemie jeziora oraz Muzeum Rybołówstwa.

 

Pamiętajcie, że wstęp do parku jest płatny. Bilety zakupić można w siedzibie parku, kilku innych miejscach lub też online na stronie. 
Zakup kart wstępu przez Internet na stronie: wpn.eparki.pl
Bilet jednorazowy w cenie 6 zł/ ulgowy 3 zł. Dodatkowo można zakupić bilety tygodniowe i dwutygodniowe.
Więcej informacji o biletach znajdziecie TUTAJ

 

wystawa etnograficzna w Krzywe

wystawa etnograficzna w Krzywe

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

ścieżka Suchary Wigierski Park Narodowy

 

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Wieże klasztora Kamedułów możemy zobaczyć w wielu miejscach. Budowla góruje nad jeziorem na wysuniętym półwyspie pięknie komponując się z krajobrazem.
Klasztor znajduje się w miejscowości Wigry na północno – wschodnim brzegu jeziora.

W granicach murów klasztoru znajdziemy kościół, wieżę zegarową i eremy (domy mnichów) przekształcone na pokoje dla turystów. Obecnie są one remontowane, jak również wieża więc niestety nie mogliśmy ich zwiedzić. Dodatkowo na miejscu znajdziemy restaurację i komnaty papieskie w których przebyła papież Jan Paweł II podczas pielgrzymki w te tereny.

Kameduli pojawiają się w Wigrach w 1667 roku, gdy król Jan Kazimierz II Waza funduje im klasztor. Przyczynili się oni to rozwoju tych terenów. Założyli miasto Suwałki, liczne wsie, mieli hutę szkła, produkowali smołę, uprawiali rolę, a przy tym dorobili się ogromnego bogactwa.

Klasztor zobaczymy z wielu miejsc, ale warto podjechać do miejscowości Stary Folwark. Znajduje się tam wieża widokowa niestety drzewa powoli przysłaniają widok. Lepiej podejść nad brzeg jeziora, gdzie ściany klasztoru odbijają się w czystej tafli jeziora Wigry.

Wstęp do klasztoru jest płatny. Bilet jednorazowy w cenie 9 zł/ ulgowy 5 zł. Wstęp tylko na teren obiektu 1 zł.
Dodatkowo pobierana jest również opłata za parking w wysokości 7 zł.
Więcej informacji znajdziecie na stronie Fundacja Wigry

 

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Pokamedulski Klasztor w Wigrach

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Ruszamy na południową cześć Wigierskiego Parku Narodowego do Płociczno – Tartak. Stąd rusza 10 km trasa kolejki wąskotorowej, która mimo że jesteśmy przed sezonem jest bardzo popularna wśród turystów, a zwłaszcza z dziećmi. Kolejka przejeżdża wzdłuż południowych brzegów jeziora Wigry wśród lasów Puszczy Augustowskiej.
Zabytkowa leśna kolejka przez 70 lat służyła do transportu drewna z wyrębu, a trasa liczyła 36 km.

Na trasie zatrzymujemy się na kilku przystankach.

Binduga, Bartny Dół, Powały skąd podziwiać można piękny widok na jezioro Wigry z przygotowanych specjalnie pomostach. Finalna stacja docelowa to Krusznik, w której mieści się Zielona Karczma otwarta dla turystów w sezonie.

Bilet jednorazowy w cenie 34 zł/ ulgowy 22 zł lub 6 zł. Dodatkowo należy dokupić bilety wstępu do Wigierskiego Parku Narodowego.
Więcej informacji o kolejce znajdziecie TUTAJ

 

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Wigierska Kolejka Wąskotorowa

Rosochaty Róg i plaża w Piaskach

W małej wiosce Rosochaty Róg mieszkamy w Agroturystyce nad Wigrami tuż nad brzegiem jeziora Wigry. Jest cicho i słychać tylko śpiew ptaków. Okoliczne drogi są szutrowe, a ruch samochodów znikomy. Na prywatnym pomoście należącym do naszych właścicieli naszego noclegu spędzamy sporo czasu, zachwycając się jak zmienią się widoki w zależności od pogody i pory dnia.
Z naszej wioski warto wybrać się na dłuższy spacer lub przejażdżkę rowerową wzdłuż jeziora. Pokonujemy 4 kilometrową trasę do plaży Piaski. Jest to zatoczka z pięknym widokiem na jezioro Wigry a do tego dzika plaża wręcz idealna na kąpiel. Z samej szutrowej drogi widoki na okoliczne pagórki i jezioro są piękne.

 

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

Punkty Widokowe nad jeziorem Wigry

Objeżdżając jezioro Wigry możemy znaleźć wiele ciekawych miejsc widokowych. Już wspominaliśmy o kilku. Poniżej znajdziecie kilka następnych wartych odwiedzenia.

Cimochowizna

Mała wioska na zachodnim brzegu jeziora była naszą bazą wypadową na jeden dzień. Miejsce z najpiękniejszym zachodem słońca podczas naszego wyjazdu i ciekawymi widokami na klasztor kamedułów w Wigrach. Niestety nocleg nie przypadł nam do gustu więc zdecydowaliśmy się zmienić miejsce po jednej nocy. Wybór padł na miejscowość Rosochaty Róg.

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

Czerwony Krzyż

Po wycieczce pieszej na plaże w Piaskach wracamy po samochód i decydujemy się jeszcze pojechać dalej na południe. Trasa nadal prowadzi drogami szutrowymi w lesie. Na trasie mijamy zaledwie kilka domostw. W Czerwony Krzyżu skręcamy w stronę krzyża przydrożnego, który znajduje się na wysokim brzegu Zatoki Krzyżańskiej skąd oczywiście rozpościera się kolejny widok na jezioro. Krzyż upamiętnia pacyfikację mieszkańców w 1944 przez Niemców. Z dawnej wsi pozostało zaledwie parę zagród.

jezioro Wigry

jezioro Wigry

jezioro Wigry

Wieża w Kruszniku

Objeżdżamy dalej jezioro Wigry zatrzymując się na chwilę w małym porcie w Jastrzęby, gdzie znajduje się również camping. Z chęcią zatrzymalibyśmy się tutaj na noc.
Jadąc dalej szutrowymi drogami południowym szlakiem zielonym, poprowadzonym dookoła Wigier, dojeżdżamy do wieży widokowej w Kruszniku. Świetne miejsce z piękną panoramą na okolicę.
Dookoła nas nie tylko jezioro Wigry z wysepkami, podmokłymi łąkami ale również jezioro Mulaczysko i Kruszyn. A wszystko otoczone pięknymi lasami i polanami.

jezioro Wigry

wieża w Kruszniku

wieża w Kruszniku

Bryzgiel

Mała miejscowość otoczona jest od północy brzegiem jeziora Wigry, a od południa lasami Puszczy Augustowskiej. Jest miejscem popularnym, ale nie spotkaliśmy dużo turystów podczas naszego pobytu. We wsi znajdziemy kilka noclegów, dwie restauracje i kilka miejsc z widokiem. Jedzenie zwłaszcza te regionalne polecamy w restauracji Wigraszek. Babka ziemniaczana i soczewiaki bardzo nam smakowały.
Jezioro podziwialiśmy z dwóch miejsc: niedużej plaży gminnej oraz z punktu widokowego przy stanicy żeglarskiej. Ten widok bardzo nam się podobał. Woda jeziora w niektórym miejscach turkusowa oraz ciekawe wysepki na jeziorze: Ordów, Ostrów i Krowa.

 

Bryzgiel jezioro Wigry

Bryzgiel jezioro Wigry

Bryzgiel jezioro Wigry

Co warto jeszcze zrobić na miejscu?

Dookoła jeziora na rowerze

Już wspominaliśmy, ze warto wybrać się na wycieczkę dookoła jeziora. Trasa to 47 km ale przygotujcie się, że nie jest cały czas płasko. Podążacie za zielonymi szlakami pieszymi. Szlak przebiega przez tereny leśne i rolne z widokami na zatoki i brzeg jeziora Wigry oraz przecina dolinę Czarnej Hańczy.

Kajakiem przez jezioro Wigry, rzekę Czarną Hańczę i kanał Augustowski

Jeden z najpiękniejszych szlaków kajakowych w Polsce przechodzi prawie w całości przez Puszczę Augustowską. Spływ zazwyczaj zaczyna się w Starym Folwarku ale można rozpocząć również w innym miejscach, gdyż całość szlaku to około 100 km.

 

Mam nadzieję, że Was zachęciliśmy. My na pewno powrócimy na Suwalszczyznę.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile

Ponidzie – w krainie łagodności – co warto zobaczyć

Ponidzie skradło nam serce. Kolorowe pola uprawne przypominają nam krajobrazy z Toskanii, rzeka Nida meandruje wśród zieleni niczym rzeki na Podlasiu, a małe miasteczka przyciągają atrakcjami i swoją historią.

Ponidzie jest regionem prawie całkowicie położonym w Niecce Nidziańskiej w południowej części województwa świętokrzyskiego, w dolinie rzeki Nidy. Kraina znana jest z największych w Europie złóż gipsu oraz źródeł siarczanowy – słonych wód mineralnych. Jest idealna dla miłośników przyrody. Na miejscu znajdziecie 3 parki Krajobrazowe oraz kilkanaście rezerwatów. Piechurzy, rowerzyści, kajakarze czy jeźdźcy nie będą się nudzić.
Miłośnicy historii również znajdą coś dla siebie, gdyż region pokryty jest licznymi miasteczkami, które pamiętają czasy królów ale również dawnych Wiślan.

Polecamy Wam wycieczkę weekendową lub kilkudniowa w okolicach Pińczowa, Buska Zdroju, Wiślicy oraz Kazimierzy Wielkiej.

Pola uprawne pędzlem malowane

Nie spodziewałam się, że widok niby zwykłych pól uprawnych tak mnie poruszy. Pola układają się jak fale na morzu. Kolory ziemi i roślin uprawnych mienią się w słońcu tworząc trójwymiarowy obraz. Ziemie zaorane są w charakterystyczny sposób (nam przypomina to materiał sztruksowy :)) a pomiędzy nimi czasami odnajdzie pojedyncze drzewka, które nadają jeszcze większego uroku.

Województwo świętokrzyskie słynnie z dobrej ziemi a patrząc na mapę satelitarną znajdziemy tereny, które pokryte są w całości tylko polami.

Kto był na Morawach czy w Toskanii myślę, że znajdzie tutaj pewne podobieństwo.

Pewnie zastanawiacie się, gdzie najlepiej pojechać. My znaleźliśmy najlepsze miejscówki fotograficzne na trasie od Miechowa w stronę Kazimierzy Wielkiej. Odbijcie w drogi polne a za pagórkami znajdziecie jeszcze lepsze perełki.

ponidzie pola

ponidzie pola

ponidzie pola

ponidzie pola

ponidzie pola

ponidzie pola

Grodzisko w Stradowie

Odbijamy na północ z naszej trasy wśród pól uprawnych i dojeżdząmy do wsi Stradów. Niecały kilometr na północ od koscioła we wsi dojeżdżamy do znaków informujących, że jesteśmy na terenie Grodziska. Wspinamy się jeszcze na pagórki i ukazuje nam się kolejne fotograficzne miejsce.

Ze szczytu Grodziska oglądamy pofalowane pagórki poprzecinane wąwozami i charakterystyczną krętą szutrową drogę, która znów przynosi mi wspomnienia z Toskanii.

Wczesnośredniowieczne grodzisko to pozostałość dawnego grodu Wiślan. Uważany przez niektórych za dawną stolicę Wiślan z ważniejszą rolą niż pobliska Wiślica. Jest to największe grodzisko w Polsce datowane na VIII-X w. Ma kształt podkowy, wały wysokości 18 m a razem z podgrodziami obejmowało obszar 25 ha.

Grodzisko znajduje się pomiędzy Chroszcz a Skalbmierz. Parking znajduję się przy kapliczce a do grodziska macie jeszcze ze 150 metrów.

grodzisko Stradów

grodzisko Stradów

grodzisko Stradów

Miasteczko Pińczów

Ruszamy na północ i po 20 minutach jesteśmy już w Pińczowie. Miasteczko jest położone w dolinie rzeki Nidy oraz na wzgórzach Garbu Pińczowskiego.

Od razu udajemy się na górę św. Anny skąd roztacza się niesamowity widok. Panorama obejmuje miasto Pinczów, rozległa dolinę przez ktorą płynie rzeka Nida, lasy rezerwatu Grabowiec, zalew Pińczowski, lasy chroberskie i wzgórze Garbu Wodzisławskiego.

Uwielbiamy takie miejsca. Widoków jest aż po horyzont.

Na górze znajdziemy kapliczkę św. Anny obecnie remontowaną. Obiekt w stylu manierystycznym w 1600 rok i wykonany przez Santi Gucciego, włoskiego królewskiego muratora. Wolno stojąca kaplica kopułowa była pierwszą w Polsce o wyłącznie kultowym przeznaczeniu.

W Pińczowie spędzamy cały dzień. Spacerujemy niespiesznie po miasteczku zaglądając do kościołów, na rynek i nad jezioro Pińczowskie.

Pińczów

Pińczów

Pińczów

Pińczów

pinczów

pinczów

pinczów

pinczów

Ciuchcia Express Ponidzie

Kolejnego dnia wybieramy się na wycieczkę kolejka wąskotorową. Trasa przebiega wzdłuż malowniczej rzeki Nidy, wśród wąwozów i łąk i przejeżdża po drewnianych mostach zawieszonych nad rzeką.

Kolejka jeździła w niedziele na trasie Pińczów – Umianowice – Pińczów oraz Pińczów – Jędrzejów – Pińczów w sezonie od maja do września.

Wybraliśmy trasę do Umianowic. Na miejscu atrakcją jest dodatkowy około godzinny postój na ognisko. Dzieci i dorośli zachwyceni.

Popołudniu wracamy jeszcze w kierunku Umianowic. Rzeka Nida pięknie tutaj się wije. Spacerujemy wzdłuż jej meandrów i starorzeczy. Rzeka należy do najcieplejszych w Polsce i jest świetnym miejscem na spływ kajakowy czy wędkowanie. My ryb nie umiemy łapać, ale na kajaki z chęcią jeszcze się wybierzemy.

Obecnie losy Ciuchci ważą się na poziomie województwa. Mamy nadzieję, że ta atrakcja nie zniknie. Więcej informacji znajdziecie na stronie Ciuchci Express Ponidzie

Ciuchcia ekspres

Ciuchcia ekspres

Ciuchcia ekspres

Nida

Nida

Nida

ponidzie

„Sosna na szczudłach” i uzdrowisko Busko Zdrój

Ostatniego dnia naszego przedłużonego weekendu ruszamy do uzdrowiska Buska Zdrój. Po drodze z Pińczowa nie sposób odbić paręnaście metrów od głównej drogi aby zobaczyć niezwykłe drzewo tzw. „Sosnę na szczudłach” lub inaczej „Sosną kroczącą”.
Sosna ma ponad 100 lat, ale to nie jest niesamowite lecz to jak wygląda. Korzenie tego drzewa wystają na 3 metry ponad ziemię i pokryte są korą. Drzewo rosło na piaszczystej wydmie skąd przez lata zabierany był piach. Resztę wypłukała woda i wiatr. I taka jest jej tajemnica.

Busko Zdrój powstało już w XII w., a w 1776 roku odkryto źródła solankowe. Od początku XIX w. zaczęli odwiedzać miasto kuracjusze nazywani wówczas gośćmi kąpielowymi i trwa to do dzisiaj. W mieście 18 tysięcznym mieście obecnie jest 14 sanatoriów a liczba kuracjuszy corocznie sięga około 50 tysięcy.
Nasz pobyt w miasteczku nie miał charakteru zdrowotnego natomiast czysto turystyczny. Spędziliśmy spokojny dzień spacerując alejkami parku zdrojowego jak również inni kuracjusze. Nie ominęliśmy również najbardziej znanego budynku w mieście, którym jest Sanatorium Marconi oddane do użytku w 1936 roku. Słynne „buskie łazienki” zaprojektował Henryk Marconi. Liczne kolumny, podcienia przypominają trochę budynki rzymskie. W środku znajdziemy pijalnię wód z kranami i fontanną oraz rozbudowaną ofertę licznych zabiegów i kąpieli leczniczych.
My wybraliśmy jednak dalszy i niespieszny spacer po mieście kończąc tym samym naszą wizytę na Ponidziu.

 

Busko Zdrój

Busko Zdrój

Busko Zdrój

Busko Zdrój

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Pomysł na weekend – Świętokrzyskie i jego atrakcje – cześć 2

Tegoroczna wiosna z pewnością różni się od wcześniejszych. Obecna epidemia i wiążące się z nią ograniczenia spowodowały, że przez dłuższy czas zamiast cieszyć się rozkwitającą przyrodą, pozostawaliśmy w domu. Dla nas ciężko było przyzwyczaić się do nowej sytuacji.
Z utęsknieniem czekaliśmy na możliwość podróżowania.
Nasze plany zagraniczne nie udały się ale uwielbiamy Polskę więc z chęcią wyruszyliśmy w rodzinne strony na Podkarpacie i do województwa świętokrzyskiego, które już odwiedziliśmy nie raz.

 

Naszą bazą wypadową był Tarnobrzeg, który z miasta znanego z wydobycia siarki powoli staje się atrakcyjnym miejscem turystycznym. Ale o tym opowiemy w kolejnym poście bo myślimy, że warto odwiedzić to miejsce.

Tarnobrzeg położony w województwie podkarpackim znajduje jest po prawobrzeżnej stronie Wisły a po lewobrzeżnej mamy województwo świętokrzyskie, które już kilka razy odwiedzaliśmy. Kilka bardzo ciekawych atrakcji opisaliśmy w poście TUTAJ.

Nasz tygodniowy pobyt przeznaczyliśmy na relaks na łonie natury w okolicy Tarnobrzega, ale zjeździliśmy również okoliczne atrakcje trzech województw.

Proponujemy Wam zwiedzanie weekendowe w województwie świętokrzyskim i jego kolejne atrakcje.

Naszą trasę zobaczcie poniżej na mapie.

 

Co warto zobaczyć w Świętokrzyskim?

 

Nasza wizyta na tych terenach nie mogła obejść się bez wizyty w ukochanym Sandomierzu, które wyjątkowo pozbawione turystów w tym czasie jeszcze bardziej zapadło nam w pamięci. Polecamy przeczytać o tym wspaniałym mieście i jego atrakcjach w poście TUTAJ.

Niedaleko Sandomierza (2,5km) zdecydowanie warto podjechać na góry Pieprzowe inaczej zwane Pieprzówkami. Góry zbudowane z łupków kambryjskich, które liczą 500 mln lat i są najstarsze w Polsce, przypominają kształtem i kolorem ziarenka piasku. Na wzgórzach powstał rezerwat a w nim kilka tras pieszych i rowerowych. Wzgórza nazywane są również górami Różanymi, gdyż znajdziemy na miejscu największe skupisko róż dziko rosnących  (aż 12 gatunków na 25 występujących w Polsce).
Następnym razem musimy przyjechać jak róże będą już kwitnąć.

góry Pieprzowe

góry Pieprzowe

góry Pieprzowe

góry Pieprzowe

 

Okolice Sandomierza to teren pełen sadów owocowych a zwłaszcza jabłoni. Jest ich tak dużo i tak w wielu miejscowościach, iż powstał dedykowany i specjalnie wytyczony Sandomierski Szlak Jabłkowy.
„Sandomierszczyzna dzięki łagodnego klimatowi pozwala na uprawę owoców o specyficznym smaku i zapachu” – tak reklamują się właściciele sadów.

Spędziliśmy kilka godzin w sadach owocowych. Drzewka pięknie kwitły, zapachy i brzęczenie pszczół unosiły się w powietrzu. Sady zajmują ogromne tereny i bez problemu można jeździć pomiędzy nimi. Z góry wygląda to jeszcze ciekawiej.

Sandomierski Szlak Jabłkowy

Sandomierski Szlak Jabłkowy

Sandomierski Szlak Jabłkowy

Sandomierski Szlak Jabłkowy

Sandomierski Szlak Jabłkowy

Sandomierski Szlak Jabłkowy

Sandomierski Szlak Jabłkowy

 

Będąc w tych terenach bardzo fajnie zrobić sobie samochodową pętle przez okoliczne atrakcje i zabytki. Na trasie warto zatrzymać się w małych miejscowościach jak Klimontów, które słynie  z zespołu klasztornego w stylu gotyckim i późno renesansowym, na który składa się kościół pw. Św. Jacka i zabudowania klasztorne z XVII w. czy Koprzywnica z pięknym opactwem cystersów, które wiele razy przebudowywane.

Klimontów
Klimontów
Klimontów
Klimontów
Koprzywnica
Koprzywnica
Koprzywnica
Koprzywnica

 

Dłuższą wizytę zdecydowanie polecamy zaplanować w Kurozwękach. Miejsce spokojne, zaciszne z pięknym parkiem i pałacem i dodatkowymi niespotykanymi atrakcjami.

Pałac wybudowany jest w stylu klasycystycznym. Budynek w kolorze jasnego różu ma bogato zdobioną fasadę oraz krużgankowy dziedziniec. W środku warto zwiedzić wnętrza wraz z piwnicami.

A jeżeli mamy ochotę również skorzystać z noclegów w stylowych wnętrzach pałacu.
To nie jedyne atrakcje tego miejsca. Najważniejsza jest możliwość podejrzenia i to bardzo z bliska zwierząt a zwłaszcza bizonów, których jest tutaj ogromne stado.

Ale skąd bizony w Polsce?
Jest to jedyna w Polsce hodowla bizonów amerykańskich. Stado, które liczy ponad 80 sztuk można oglądnąć na łąkach biorąc udział w przejażdżce bryczką lub przystosowanym wozem typu safari. W pałacowej restauracji możemy spróbować mięso z bizona w sosie burgundzkim, które swoją drogą dobrze smakuje. Dodatkowe atrakcje to mini zoo, place zabaw, zjeżdżalnia linowa długości 100 m, paintball oraz jedyny w Europie labirynt z kukurydzy. Oj nie ma czasu na nudę w tym miejscu.

Kurozwęki

Kurozwęki

Kurozwęki

Kurozwęki

Kurozwęki

 

Będąc już w Kurozwękach warto skoczyć do Szydłowa, który jest zaledwie 10 minut drogi na zachód.

Szydłów odwiedziliśmy już wcześniej o czym pisaliśmy w poście o atrakcjach świętokrzyskiego –przeczytajcie TUTAJ. Miasteczko nazwane jest Polskie Carcassonne, dzięki dobrze zachowanym średniowiecznym murom miejskim oraz układzie urbanistycznym. Jest to również tzw. „śliwkowa stolica Polski”.

Ruszamy na północ województwa świętokrzyskiego i po 30 min jesteśmy przed niesamowitymi ruinami.,

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe robi wrażenie. To tylko ruiny ale jakie imponujące. W końcu przed wybudowaniem Wersalu był to największy pałac w Europie.

Wyhodowany przez Wawrzyńca Senesa w latach 1631-1644 pałac typu palazzo in fortezza łączył w sobie fortecę i elegancję. Magnat postanowił wybudować pałac, który przyćmi wszystkie inne dookoła. Budowla miała ponoć tyle baszt ile kwartałów, sal dużych – ile miesięcy, pokoi – ile tygodni i okien – ile dni w roku.

Spędzamy w tym miejscu sporo czasu bo chociaż to tylko ruiny to jednak nie takie zwyczajne. Z góry  miejsce to wygląda jeszcze lepiej.

 

zamek Krzyżtopór w Ujeździe

zamek Krzyżtopór w Ujeździe

zamek Krzyżtopór w Ujeździe

zamek Krzyżtopór w Ujeździe

zamek Krzyżtopór w Ujeździe

zamek Krzyżtopór w Ujeździe

Ostatnim miejscem na naszej trasie jest Opatów. Małe miasteczko ale z długą historią. Miasteczko po najeździe Tatarów w 1502 roku zostało całkowicie zniszczone. Sprzedane w 1514 roku Krzysztofowi Szydłowieckiemu zostało odbudowane i ufortyfikowane murami miejskimi z czterema wieżami.

W Opatowie warto zobaczyć Bramę Warszawską, kolegiatę św. Marcina, kościół i klasztor bernardynów, rynek z ratuszem i trasą podziemną powstałą z połączenia piwnic wybudowanych przez kupców w skale lessowej.

Naszą wycieczkę kończymy w Sandomierzu ale już wiemy, że to nie ostatnia nasza wizyta w tym regionie, w tym roku 🙂

Opatów

Opatów

Opatów

Opatów

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Pafos i okolice – zwiedzamy atrakcje zachodniego Cypru

Cypr – wyspa Afrodyty ma do zaoferowania nie tylko plaże, słońce ale również zabytki i smaczną kuchnię. Trzecia co do wielkości wyspa na morzu Śródziemnym podzielona na dwie części przyciąga turystów z całego świata.
Wyjazd poza sezonem ma to do siebie, że w większości miejsc jesteśmy nielicznymi zwiedzającymi a pogoda w marcu na wyspie świetnie nadaje się do zwiedzania.

Nasz tygodniowy pobyt na wyspie jak zwykle był pełen atrakcji. Nie usiedzimy na miejscu więc zdecydowaliśmy się na pobyt w Pafos, Larnace i Kakopetrii. Dzięki temu staraliśmy się zobaczyć najciekawsze miejsca Cypru Południowego. Zwiedzanie Cypru Północnego zostawiamy na inny czas.
Po przylocie zaczynamy oczywiście od wynajęcia samochodu. Komunikacja miejska oczywiście funkcjonuje, ale chcemy być niezależni. Do tego na pokładzie dwójka dzieci, w tym niemowlak więc nie ma co się zastanawiać. Kolejka do wypożyczali Sixt wyjątkowo długa, ale w sumie się nie dziwimy bo za 8 dni wynajmu płacimy grosze.

Atrakcje Pafos

 

Białe plaże Guberantora i Kalymnos

Wyjeżdżamy z lotniska i autostradą (są bezpłatne 🙂 jedziemy na zachód w kierunku Pafos, gdzie zatrzymamy się na trzy noce. Po 40 km zjeżdżamy z głównej trasy i uciekamy na pierwsze spotkanie z plażą i morzem. Jedziemy zobaczyć bielutkie skały przy plaży Gubernatora (Governor’s Beach) ale szczególnie spodobała nam się malutka plaża Kalymnos Beach. Ciemny, a wręcz czarny piasek kontrastuje z białymi skałami. Odpoczywamy w tym miejscu a z nami tylko jedna para. Ciszę zdecydowanie przerywa wizyta w pobliskiej restauracji. Jak na południowe kraje przystało, jest głośno bo sale wypełnione rodzinami, w końcu to weekend. Próbujemy pierwsze dania cypryjskie z mousaką na czele. I jest smacznie 🙂

 

White cliffs cypr

White cliffs cypr

plaża gubernatora cypr   plaża gubernatora cypr

plaża gubernatora cypr

plaża gubernatora cypr

plaża gubernatora cypr

Kourion park archeologiczny

W planach tego dnia mieliśmy zobaczyć park archeologiczny Kourion, który znajduje się 20 km od Limassol. Park znajduje się na krawędzi urwiska i jest największym stanowiskiem archeologicznym południowego Cypru. Na miejscu zobaczymy zabytki z okresu hellenistycznego, rzymskiego i chrześcijańskiego takie jak teatr, agora, bazylika. Sanktuarium etc. Jak wiecie jedziemy z dziećmi, które tego dnia mają już dość. My zresztą też 🙂 Odpuszczamy wizytę. Mozaiki będziemy podziwiać już w Pafos.

Godziny otwarcia:
16 kwiecień- 15 wrzesień, codziennie: 08:30 – 19:30
16 wrzesień – 15 kwiecień, codziennie: 08:30 – 17:00
Wstęp: 4,5 EURO

Skala Afrodyty

Po drodze do Pafos odbijamy ostatni raz z autostrady A6 na drogę B6 tylko po to, aby podziwiać zachód słońca przy słynnej skale Afrodyty (Petra tou Romiou). Zgodnie z legendą właśnie w tym miejscu miała się wyłonić z piany morskiej bogini Afrodyta. Miejsce oczywiście bardzo popularne ale trzeba przyznać, że skały przy zachodzącym słońcu wyglądają bardzo malowniczo. Wieje dość mocno więc podziwiamy chwilę i ruszamy już na nasz nocleg.

 

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

Kato Pafos park archeologiczny

Pafos jako główne miasto turystyczne w tym regionie może pochwalić się bardzo ważnymi zabytkami Cypru.
Zwiedzanie Kato Pafos czyli dolnej części miasta rozpoczynamy od nadmorskiej promenady, portu, fortu i średniowiecznego małego zamku.

 

pafos cypr

pafos cypr

 

Najważniejszym jednak miejscem jest odkryta całkowicie przez przypadek cześć wielkiego miasta z czasów rzymskich. Kompleks budowli wpisany na listę UNESCO ozdobiony był najwspanialszymi mozaikami z tamtych czasów. Odkrycia zwłaszcza archeologów polskich okazały się tutaj najważniejsze. Mozaiki podziwiamy ze specjalnie przygotowanych pomostów. W niektórych miejscach ponad mozaikami ustawiono również konstrukcje z dachami aby zabezpieczyć je przed deszczem i słońcem. Spacerując po tym dużym terenie staramy sobie wyobrazić ogromne domy Dionizosa, Orfeusza czy Wille Tezeusza, która posiadała ponad 100 pomieszczeń. Idąc dalej na północ od domów z mozaikami oglądamy odeon czyli teatr, pozostałości murów czy pozostałości a raczej ruiny ogromnej na ten czas budowli, bizantyjskiego zamku z VIIw.

Godziny otwarcia:
16 kwiecień- 15 wrzesień, codziennie: 08:30 – 19:30
16 wrzesień – 15 kwiecień, codziennie: 08:30 – 17:00
Wstęp: 4,5 EURO

 

pafos cypr

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

Grobowce Królewskie

Kolejnym miejscem na naszej liście były kolejne wykopaliska znajdujące się na terenie parku archeologicznego w północnej części miasta, na wybrzeżu. Miejsce wydaje się pokryte kupą kamieni ale zabytki znajdziemy poniżej poziomu ziemi. Wykute w skale grobowce, w rzeczywistości wcale nie były przeznaczone dla królów. W tamtym czasie na wyspie nie panowali już królowie, a nekropolie przeznaczone były dla najwyżej postawionych w państwie namiestników czy arystokrację.

Godziny otwarcia:
16 kwiecień- 15 wrzesień, codziennie: 08:30 – 19:30
16 wrzesień – 15 kwiecień, codziennie: 08:30 – 17:00
Wstęp: 2,5 EURO

 

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

Kanion Avakas

Kolejnego dnia wyjeżdżamy z samego rana (w końcu przy dzieciach i tak się nie wyśpisz). Jedziemy na północ do oddalonego o 30 min Kanionu Avakas. Po drodze oczywiście musimy się zatrzymać bo nasz mały podróżnik prawie chce wyskoczyć z auta.
Zjeżdżamy w stronę wybrzeża aby zobaczyć wrak statku Endro III. Statek w 2011 roku załadowany płytami gipsowo – kartonowymi rozbił się u wybrzeża Cypru zamiast dotrzeć na wyspę Rodos. Teraz pokryty rdzą stanowi ciekawą atrakcję.

 

The Edro III Shipwreck wrak statku cypr
The Edro III Shipwreck z lotu ptaka.

wrak statku cypr

wrak statku cypr

wrak statku cypr

Jedziemy dalej na północ kierując się w stronę małej miejscowości Agios Georgios Pegeias. Dojeżdżamy do White River Tavern za którą zaczyna się już droga szutrowa. Spowalniamy i po około kilometrze zjeżdżamy na parking. Nie decydujemy się jechać samochodem dalej bo droga pnie się do góry a wystające kamienie nie zachęcają nas za bardzo.
Pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy do plecaka, Karola do nosidła i bierzemy Zosię za rękę. Po kolejnym kilometrze jesteśmy przy drugim parkingu. Stamtąd ruszamy w stronę wąwozu. Trasa jest dobrze oznaczona. Przygotowane są ławeczki w niektórych miejscach, a w samym wąwozie ścieżka prowadzi raz prawą, raz lewą stroną. Poziom wody na początku trasy nie jest za wysoki więc udaje nam się przekroczyć rzekę po specjalnie ułożonych kamieniach. Kanion coraz bardziej się zwęża i w miejscu najbardziej obfotografowanym czyli gdzie wielki kamień zwisa pomiędzy skałami, musimy zawrócić. Poziom wody już nie pozwala nam na dalsze przejście.
Powrót oczywiście jest tą samą drogą do parkingu przy wejściu. Od tego parkingu do drugiego, gdzie znajdował się nasz samochód pokonujemy drogą inną trasą, tuż przy rzece. Nie musimy się już wspinać, żeby później schodzić w dół.

Oficjalny szlak to około 1,2 km. Czas potrzebny na przejście to tak ok 1,5 h. Oczywiście można pójść dalej ale trasa nie jest już tak dobrze wyznaczona. Dłuższa trasa czerwona to około 10 km a z wizytą na plaży Lara to 20 km.
Zanim wyruszycie na szlak sprawdźcie pogodę, gdyż podczas odpadów poziom wody w kanionie szybko się podnosi.

Tak wygląda droga do Wąwozu Avakas.
Początek drogi. Można iść pod górkę a potem w dół skręcając w lewo, lub w prawo gdzie ścieżka jest płaska i krótsza.
Początkowe trudności.
Dochodzimy do końca naszej przechadzki, w tym czasie woda jest zbyt wysoka, a w wąwozie temperatura wynosi około 13 stopni.

 

Plaża Lara Beach

Jest dopiero trzynasta więc jedziemy dalej. Trasa do słynnej plaży Lara chociaż to tylko nieco ponad 4 km zajmuje nam sporo czasu. Droga nadal jest nieutwardzana i z nielicznymi kamieniami. Musimy jechać dosyć wolno aby uważać na samochód, ale też chcemy aby nasze dzieci to przetrwały.
Plaża Lara o tej porze roku oczywiście jest puściutka, ale podczas sezonu również nie jest na niej tak tłoczno jak np. w Pafos. Zatoka Lara jest objęta ochroną z powodu miejsc lęgowych żółwi zielonych i Karetta. Inne plaże na Cyprze oddane są dla turystów a na plaży Lara spokojnie żółwice mogą składać jaja. Zielone składują aż do 120 jaj a Karetta do 80. Na plaży spędzamy trochę czasu odpoczywając w ciszy od ludzi.

IMG_0535

 

Lara Beach z lotu ptaka.

Informacje praktyczne:

  • wynajęcie samochodu – firma Sixt – cena 270 zł za tydzień
  • nocleg w Pafos rezerwowaliśmy na booking’u. Apartament w domu wakacyjnym z oddzielną sypialnią, salonem i aneksem kuchennym był przestronny ale dość zimny. Bardziej polecamy noclegi w mieszkaniach w bloku do wynajęcia na Airbnb (pod tym linkiem znajdziecie zniżkę w wysokości 100 zł).
  • przelot Wizzair na trasie Kraków – Larnaka. Do wyboru loty z innych miast Polski również linią Ryanair. Ceny poza sezonem to nawet 200 zł/os
  • Dla leniwych – zorganizowane wczasy
    Wczasy i wycieczki Pafos z Itaką

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Udajpur – romantyczne, białe miasto Radżastanu i jego atrakcje

Udajpur zwane białym miastem czy Wenecją północy uważane jest za jedno z najpiękniejszych miast w Indiach.
Położone w stanie Radżastan, w górach Arawali, położone jest nad pięknym jeziorem Pichola. Miasto jest określane przez turystów przymiotnikiem romantyczne i rzeczywiście bardziej przypomina wietnamskie Hoi Ann aniżeli Delhi czy chociażby ostatnio przez nas zwiedzany Dżajpur.

Naszą drogę do Udajpuru pokonujemy nocnym pociągiem z Dżajpuru. Niestety nie to nam pozostanie w pamięci z tej 8 godzinnej podroży. Załapaliśmy się na miejsca w wagonie, który był koszmarnie zaniedbany. Żadne z szyb się nie domykały a niektóre mogły się tylko szerzej otworzyć. Na zewnątrz w nocy ok. 8-10 stopni, a temperatura odczuwalna jeszcze niższa. Podróż staje się nocnym koszmarem z którego ani się obudzić ani go zmienić. Przemarzliśmy bardzo więc tuż po przyjeździe kierujemy się na taras naszego hotelu aby w pełnym słońcu choć troszkę odmrozić niemile nocne wspomnienia.

 

Atrakcje miasta Udajpur

Pierwsze poranne wrażenia z obserwacji Udajpuru mile nas zaskakują. Miasto odróżnia się spokojnym charakterem od agresywnych kolosów miejskich jakimi były Delhi czy Dżajpur. Brak głośnych dźwięków klaksonów samochodowych, mniej naganiaczy sklepowych i uliczki czystsze, bardziej zadbane. Do tego mieszkańcy uśmiechnięci i nienachalni.

Miasto stało się znacznie bardziej atrakcyjne turystycznie po emisji słynnej części Jamesa Bonda z Sir Roger Moore’a z 1983 roku, której sceny były kręcone w kilku miejscach w mieście. Oczywiście nasz hotel jak wiele innych wieczorem w hotelowej restauracji pokazuje słynny film o agencie 007. Takiego seansu nie mogliśmy sobie odmówić.

 

Udajpur

Udajpur

Udajpur

 

 

Street art i sztuka Udajpuru

Zaczynamy swoje zwiedzanie od spaceru po wąskich klimatycznych uliczkach. Budynki mieszkalne ozdobione są malowidłami tutejszych artystów. Grafiki tworzone w charakterystycznym stylu radżastańskim przedstawiają różne symbole również religijne czy życie codzienne. Kolory są wyraźne a perspektywa tak stworzona, że wszystkie elementy obrazu są mocno wyostrzone. Warto w tym miejscu dodać iż cale miasto słynie głownie z malowidła miniaturowego na płótnie, jedwabiu i kości wielbłądziej. Zachęceni ściennymi arcydziełami odwiedzamy jedna ze szkol artystycznych (art school) która w rzeczywistości okazuje się rodzinna pracownia tego rękodzieła- robi wrażenie!

 

Udajpur street art

Udajpur street art

Udajpur street art

Udajpur street art

 

Jezioro Pichola

Popołudnie spędzamy w towarzystwie poznanego na platformie couchsurfing Nitina, który niestety nie mógł nas przenocować, ale spędził z nami kilka godzin w mieście. Umawiamy się pod główna świątynią w mieście. Szybko go rozpoznajemy i jedziemy na podobno najlepsza kawę w mieście. Siedzimy sobie nad pobliskim jeziorkiem i sączymy kawę z glinianych kubeczków.

Centralnie położone jezioro o nazwie Pichola przyciąga turystów, miejskie praczki czy amatorów wodnych przejażdżek. Białe zabytkowe budynki odbijają się w tafli tego niewielkiego akwenu wodnego. Liczni grajkowie na nieznanych nam instrumentów wygrywają hipnotyczne dźwięki.

Na samym środku jeziora znajduje się słynny Lake Palace, który obecnie jest  5-gwiazdkowym hotelem. Wcześniej ten piękny biały budynek z marmuru zbudowany w XVIII w. służył rodzinie królewskiej. Hotel pojawił się oczywiście w filmie Ośmiorniczka z James’em Bondem.
Na drugiej wyspie znajdującej się również pośrodku jeziora znajduje się kolejny pałac Jag Mandir słynący z pięknych ogrodów, w których rodzina królewska spędzała letnie miesiące.

Nitin zabiera nas jeszcze do muzeum lalek, gdzie oglądamy różne maski, lalki I postaci bożków oraz 10 min pokaz tzw puppet show. Nitin dzielnie udziela mi odpowiedzi na miliony pytań. Szkoda tylko, że spędziliśmy z nim tak mało czasu.

 

Udajpur jezioro Pichola

Udajpur jezioro Pichola

Udajpur jezioro Pichola

Udajpur jezioro Pichola

Udajpur jezioro Pichola

Udajpur jezioro Pichola

 

Muzyka i taniec w Bagore Ki Haveli

O 18.30 udajemy się jeszcze do Bagore Ki Haveli, gdzie co noc odbywa się przedstawienie taneczne. Bagore Ki Haveli obecnie mieści muzeum ale wcześniej pełniła funkcję rezydencji arystokratycznej. Przedstawienie odbywa się w wewnętrznym patio w tym budynku. (wstęp 150 rs/osoba + 150 Rs/aparat). Siadamy z samego przodu. Godzinny występ przedstawia poszczególne tańce z różnych terenów Radżastanu. Panie pięknie ubrane tańczą co z dzwonkami, dzbanami czy z ogniem wykonując przy tym bardzo skomplikowane ruchy. Na koniec furorę robi jedna z kobiet już w podeszłym wieku która z 9 dzbanami na wodę tańczy trzymając je jednocześnie na głowie. Niezła sztuka! Oboje stwierdziliśmy, że było naprawdę warto.

taniec radżputański Udajpur

taniec radżputański Udajpur

taniec radżputański Udajpur

taniec radżputański Udajpur

Pałac Miejski i świątynie miasta

Następnego dnia zwiedzamy kolejne atrakcje miasta. Idziemu jeszcze zobaczyć Pałac Miejski (wstęp 250r/os + 250 kamera/aparat). Jeden z największych kompleksów w Radżastanie z XVI w powstawał czterysta lat. W środku zobaczyliśmy wspaniale dekorowane sale ale oczywiście warto dostać się w najwyższe partie kompleksu aby zobaczyć panoramę miasto i widoki na jezioro.

Przechadzając się po mieście nie sposób przejść obok świątyń hinduskich i nie wstąpić do środka. Świątynia Jagdish położona jest w samym centrum miasta. Wysokie schody prowadzą do środka Przechodząc kilka razy koło tej ogromnej budowli słyszymy śpiewy z niej dochodzące. Wiemy, że musimy ją wreszcie odwiedzić. Okazuje się ze to nagranie płynące z głośnika ale w środku starszy pan przy akompaniamencie bębna z zachrypniętym głosem wyśpiewuje pieśni wielbiące bogów. Kilka jest nieziemski.

Na zakończenie dnia wybieramy się na przejażdżkę łodzią po jeziorze Pichola a miasto pięknie mieni się w blasku zachodzącego słońca.

pałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpurpałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpur

pałac miejski Udajpur

Moon Palac – pałac księżycowy

Decydujemy się zostać w Udajpurze jeden dzień dłużej. W końcu gdzie uda nam się na trasie tak odpocząć. To miasto chyba najbardziej się do tego nadaje Rano krążymy po dwóch stronach jeziora. Niespiesznie i trochę bez celu. Jedna knajpka na śniadanie, druga na kawkę. Po drodze jakieś zakupy. Tutaj sprzedają na prawdę piękne rzeczy. Szkoda że nie ma się tyle miejsca w plecaku.

Udajpur

Udajpur

 

Na zachód słońca wyruszamy do Moon Palac. Górujący na wysokiej skale pałac jest świetnym miejscem widokowym na miasto. Tutaj tez nagrywano sceny z filmy o agencie 007. Łapie my tuk tuka ( dwie strony z 2 h postojem 150 Rs). Oczywiście daleko przed wjazdem na górę rozstawiono bramkę, gdzie oplata jest pobierana. 160 Rs za osobę to dość wygórowana cena. Dodatkowo jeżeli chce się wyjechać samochodem to kolejna 100 Rs za dwie strony. Mamy poważny plan wyjść samemu. Ale po przejściu chyba z 2 km wiemy ze będzie za ciężko i jednak łapiemy samochód. Kierowca daje nam śmieszny czas pobytu 30 min. Oczywiście po krótkiej wymianie zdań ustalamy ze siedzimy min 1h do zachodu słońca. W końcu czekamy aż słonce zejdzie niżej i miasto lepiej będzie widać. Pałac niestety jest w opłakanym stanie. W środku nie ma nic. Sceny z filmy tylko były nagrywane z zewnątrz. A sam widok no cóż jest niezły.

Udajpur

Udajpur

Wracamy do hotelu i nasz pobyt w tym romantycznym mieście dobiega końca. Szkoda stąd wyjeżdżać…

Przeczytaj o innych ciekawych miejscach w Radżastanie (Dżajpur) i Indiach (Varanasi, Amritsar, Agra).

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂