Beskid Niski – dzikie góry, łagodne krajobrazy i trudna historia w tle

 Beskid Niski często zapomniany i zdecydowanie rzadziej odwiedzany, może poszczycić się pięknym krajobrazem, wspaniałą architekturą i trudną historią dlatego od dawna był na naszej liście.

Góry w Beskidzie Niskim z samej nazwy nie są zaliczane do wysokich. Najwyższy szczyt Lackowa nie przekracza 1000 m n.p.m. Pasmo natomiast jest najrozleglejsze w Polsce bo rozciąga się aż na długości 160 km.
Na terenie Beskidu Niskiego przez wieki zamieszkiwał lud Łemków czyli górali karpackich. Zajmujący się głównie rolnictwem, posługujący się odmianą regionalną języka rusińskiego, do roku 1947 liczył ponad 100 tysięcy osób. Wysiedlenia Łemków na tereny obecnej Ukrainy oraz podczas akcji Wisła na zachód Polski spowodowały, iż Łemkowszczyzna prawie całkowicie się wyludniła. Liczne cerkwie zostały zniszczone, a ponad 20 wsi przestało istnieć.
Nasza wizyta na terenie Beskidu Niskiego skoncentrowała się w gminie Uście Gorlickie w powiecie gorlickim.

Wyruszyliśmy na początku września z Katowic z samego rana, mając nadzieję, że nasz mały chłopczyk przetrwa ponad 3 h trasę. Niestety na razie nie toleruje zbytnio jazdy samochodem, ale mamy nadzieję, że szybko się to zmieni.
Na trasie zatrzymujemy się w Nowym Sączu, nie odmawiając sobie wizyty w skansenie i Miasteczku Galicyjskim. Ale to na inną opowieść.
Naszym miejscem docelowym jest agroturystyka we wsi Izby, oddalona zaledwie 4 km od granicy ze Słowacją. Brak zasięgu, cisza a wokoło łąki i niewysokie góry z najwyższym szczytem Beskidu Niskiego, Lackową. Oj tego nam było potrzeba.

łąki w Izbach

Lackowa

cerkiew w Izbach

łąki w Izbach

łąki w Izbach

Lackowa

 

Co ciekawego zobaczyliśmy w Beskidzie Niskim?

Nasze podróżowanie po tym terenu rozpoczynamy od spaceru po okolicznych łąkach i pagórkach. Oprócz nas i kilku krów nie spotykamy nikogo. Jest cicho i spokojnie. Kolejne dni chcemy przeznaczamy na odkrywanie i smakowanie całej okolicy.

 

Cerkwie i kościoły na Szlaku Architektury Drewnianej

Szlak Architektury Drewnianej oczywiście przechodzi przez tereny Beskidu Niskiego. W regionie Uścia Gorlickiego kościoły i cerkwie drewniane są bardzo liczne więc już mamy zapewnione porządne zwiedzanie na dwa dni.
Podróżując od wsi Izby po Wysową Zdrój odwiedzamy kilka drewnianych cerkwi oraz kościołów. Miejsca są od tego roku otwarte dla turystów znacznie częściej. Dodatkowo w każdym z obiektów znajdziecie lokalnych przewodników, którzy z pasją opowiedzą nie tylko o samej budowli, ale jakże trudnej historii tego regionu i jego mieszkańcach.

Na naszej trasie odwiedziliśmy cerkwie w: Banicy, Brunarach, Czarnej, Uściu Gorlickim, Kwiatoniu i Skwirtne. Każda z nich chociaż trochę różniąca się od siebie posiada cechy wspólne jak: konstrukcja zrębowa czy ułożenie budowli w kierunku wschodnim. Budowle charakteryzują się również budową trójdzielną czyli składają się z prezbiterium (najważniejsze miejsce w świątyni, dostępne tylko dla kapłana), nawy (miejsce przeznaczone dla wiernych, początkowo tylko mężczyzn) oraz babińca (przedsionek cerkwi i wcześniej miejsce przeznaczone dla kobiet). Cerkiew z zewnątrz pokryte są spadzistymi dachami oraz hełmami.
Największe wrażenie na nas zrobiła cerkiew w Kwiatoniu. Piękna budowla z łamanymi dachami, otoczona drewnianym płotem. Wewnątrz zdobiony ikonostas oraz kolorowa polichromia pokrywająca wszystkie ściany. Po prostu bajka. Nie dziwi nas, że została wpisana na listę UNESCO wraz z cerkwią w Brunarach.
Natomiast naszym zdaniem najładniej położona cerkiew jest w miejscowości Czarne. Na niewysokim wzniesieniu budowla umiejscowiona jest w sąsiedztwie cmentarza, a na nim znajdziemy kilka nagrobków z początku XX w. miejscowych Łemków.
Mamy planach zobaczyć jeszcze wiele innych na szlaku Architektury Drewnianej.

cerkiew św. Dymitra w Czarnej
cerkiew św. Dymitra w Czarnej

cerkiew w beskidzie niskim

cerkiew św. Parskewy w Uściu Gorlickim
cerkiew św. Parskewy w Uściu Gorlickim
cerkiew św. Parskewy w Uściu Gorlickim
cerkiew św. Parskewy w Uściu Gorlickim
cerkiew św. Parskewii w Kwiatoniu
cerkiew św. Parskewii w Kwiatoniu
cerkiew św. Parskewy w Kwiatoniu
cerkiew św. Parskewy w Kwiatoniu
cerkiew św. Parskewy w Kwiatoniu
cerkiew św. Parskewy w Kwiatoniu
cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Skwirtne
cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Skwirtne
cerkiew św. Michała Archanioła w Brunarach
cerkiew św. Michała Archanioła w Brunarach
cerkiew św. Michała Archanioła w Brunarach
cerkiew św. Michała Archanioła w Brunarach
cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Banicy
cerkiew św. św. Kosmy i Damiana w Banicy

cerkiew w beskidzie niskim

 

Cmentarze z okresu I wojny światowej

Na terenie Beskidu Niskiego spotkamy bardzo wiele starych cmentarzy wojennych z okresu I wojny światowej. W samym powiecie gorlickim jest ich aż 54. Na naszej trasie spotkaliśmy kilka. Są one pamiątką po mało znanej, a jakże ważnej bitwie z 1915 roku pod Gorlicami, która miała decydujący wpływ na froncie wschodnim. Wielka ofensywa dokonana była przez wojska Austro-Wegier i Niemiec a jej wynikiem było przełamanie linii obronnych Rosji. Bitwa pochłonęła ogromne straty w ludziach, około 20 tysięcy po obu stronach. Obecnie cmentarze są na trasie szlaku Frontu Wschodniego I wojny Światowej w Małopolsce.

cmentarze z I wojny światowej

cmentarze z I wojny światowej

cmentarze z I wojny światowej

 

Stadnina Koni Regietów

Po zwiedzeniu ostatniej cerkwie w Skwirtne jedziemy dalej na południe do wsi Regietów aby podziwiać piękne i bardzo przyjazne konie huculskie. Konie bardzo cierpliwe dlatego chętnie wykorzystywane w hipoterapii i do tego bardzo silne i przystosowane do trudnych warunków życia. Stadnina liczy około 300 koni i widać, że jest miejscem licznie odwiedzanym przez ich miłośników. Na miejscu jest hotel oraz karczma. Możemy wykupić sobie lekcje jazdy czy zorganizować przejażdżki konne. My jesteśmy już po sezonie więc na miejscu jest cisza i spokój. Zamiast przejażdżki możemy podziwiać konie pasące się na łąkach i odpoczywające w swoich boksach w stajni.

stadnina koni w Regietowie

stadnina koni w Regietowie

stadnina koni w Regietowie

stadnina koni w Regietowie

stadnina koni w Regietowie

 

Uzdrowisko Wysowa Zdrój i góra Jawor

Uzdrowisko Wysowa Zdrój niczym przypomina sąsiednią Krynicę Zdrój. Jeżeli potrzebujecie wielu atrakcji i gwaru turystów jak na Krupówkach tutaj tego nie znajdziecie. Miejsce jest spokojniejsze, a główne atrakcje miasta obeszliśmy w krótkim czasie. Główną atrakcją oczywiście jest pijalnie wód znajdująca się w Parku Zdrojowym. Po skosztowaniu kilku rodzai wód, które osobiście mnie słabo smakują, ruszyliśmy na krótki szlak pieszy na górę Jawor. Miejsce jest celem pielgrzymek wyznawców prawosławia i grekokatolików. Na szczycie znajdziemy kaplicę z 1929 roku powstałą cztery lata po objawieniu Matki Bożej jednej z mieszkających na tym terenie Łemkiń. Miejsce otoczone jest krzyżami prawosławnymi przypominając świętą górę Grabarkę. Na miejscu wypiliśmy świętą wodę ze studni mając nadzieję na doznanie cudownych łask jak podobno wielu wcześniej pielgrzymów.

 

Wysowa Zdrój

szlak na Jawor Beskid Niski

cerkwia na górze Jawor Beskid Niski

cerkwia na górze Jawor Beskid Niski

cerkwia na górze Jawor Beskid Niski

cerkiew Wysowa Zdrój

pijalnia wód Wysowa Zdrój

pijalnia wód Wysowa Zdrój

 

Zalew Klimkówka

Miejsce chociaż sztucznie stworzone okazało się bardzo malownicze, może z powodu braku turystów we wrześniu. Zalew został stworzony w 1994 roku na rzece Ropa. Otoczony jest z jednej strony łagodnymi, zalesionymi szczytami natomiast od strony głównej trasy na Gorlice znajdziemy liczne noclegi i stworzone mini plaże. W sezonie miejsce jest popularne wśród turystów i miłośników sportów wodnych.

zalew Klimkówka

zalew Klimkówka

zalew Klimkówka

zalew Klimkówka

zalew Klimkówka

Jesteśmy pewni, że to nie ostatnia nasza wizyta w Beskidzie Niskim. To dopiero początek naszej przygody. Mam już zresztą plan gdzie jedziemy następnym razem.

Informacje praktyczne:

  • Małopolski Szlak Architektury Drewnianej – http://www.drewniana.malopolska.pl/
    Świątynie wpisane na listę UNESCO są otwarte przez cały rok od poniedziałku do piątku; inne obiekty na szlaku są otwarte od czerwca do września od czwartku do niedzieli. Proponujemy sprawdzić godziny otwarcia na stronie.
  • od czerwca do sierpnia w wybranych świątyniach odbywa się Festiwal Muzyka Zaklęta w Drewnie. Świetne koncerty muzyki poważnej
  • noclegi znajdziecie oczywiście na portalu booking lub Airbnb (z tego linku w prezencie za pierwszą rezerwację 100 zł)
    Nasz nocleg Dom na Łąkach z pełnym wyżywieniem oczywiście polecamy w miejscowości Izby w dawnych chatach łemkowskich

 

Dżajpur – różowe miasto Radżastanu

Radżastan to kraina jak z baśni tysiąca i jednej nocy. Kolorowy i gwarny region pełen jest dawnych pałaców maharadży i fortów. Zapachy przypraw, kolorowe miasta i sari kobiet, a do tego niesamowita historia. Z tym kojarzy nam się to miejsce.

Naszą podróż rozpoczynamy w stolicy Radżastanu, różowym mieście Dżajpur. Miasto chociaż hałaśliwe i nie zachwycające, tak bardzo jak inne miejsca na naszym szlaku, lecz warte pierwszego spotkania z Radżastanem.
Miasto znajduje się około dwieście kilometrów od stolicy Indii – New Delhi dlatego wraz z Agrą stanowi miejsce licznie odwiedzane przez turystów.
Samo miasto ma ciekawą historię. Powstało od podstaw na półpustynnym płaskowyżu w XVIII w. przez księcia Jai Singha II, który był miłośnikiem nauk ścisłych. Miasto otoczone było wysokimi murami i podzielone na dziewięć części przez układ prostych i szerokich ulic. Nazwa każdej z nich wiązała się z tym co na niej było sprzedawane oraz nazwy kasty.
Różowe miasto Dżajpur, swój przydomek zyskało po wizycie w 1876 roku Księcia Walii dla którego mury budynków zbudowane z piaskowca przemalowano na kolor czerwony.

 

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

 

Dżajpur co warto zobaczyć?

 

Naszą podróż po mieście rozpoczynamy już na dworcu. Decydujemy się wynająć na cały dzień krwisto czerwonego tuk tuka, który obwiezie nas po najważniejszych atrakcjach. Sama podróż w naszym „ferrari” jest pełna przygód. Najciekawszym momentem wycieczki była niespodziewana kontrola drogowa naszego „czerwonego ferrari”. Dla naszych chłopaków z tuk tuka na pewno! Nasz kierowca nie zauważył ze jedzie pod prąd i zapomniał przy tym prawa jazdy. Pech, nie dość ze trafili na „hojnych” turystów z Polski, którzy chętnie odwiedzali przydrożne sklepiki i nic nie kupowali (prowizja z zakupów należny się kierowcy) to jeszcze 7 stów mandatu (ok.15 $). Zaznaczam że my zapłaciliśmy za całodzienne wożenie 4 stówy!

 

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

 

Pałac Wiatrów – Hava Mahal

Znajdujący się w mieście pałac wiatrów wybudowany przez maharadżę Pratapa Singha w 1799 roku jest jednym z najbardziej zauważalnych zabytków Dżaipuru. Przy ruchliwej i jednej z głównych ulic zobaczymy wysoką koronkową fasadę posiadającą aż 593 małe okienka, która stała się jednym z symboli miasta. Fasada w rzeczywistości nie jest jedną ze ścian pałacu lecz pełniła inną funkcję. Zbudowana dla żon i kochanek maharadży miała ochraniać je od świata zewnętrznego ale również pozwalać na spoglądanie na miasto.

 

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

 

Świątynia małp – Galta Ji

Tuż za bramą Galta za wschodzie miasta zatrzymujemy się aby dojść do świątyni małp. Trasa wspina się w górę na tzw. Górę małp skąd przy zachodzie słońce obserwujemy panoramę miasta. Idąc dalej dochodzimy do świątyni hinduskiej, która składa się z kilku budynków, które wyglądają jak pałace i wciśniętych tuż przy skałach. Nie dziwimy się dlaczego nazywają to miejsce świątynią małp. Po drodze i w samej świątyni spotykamy tysiące makaków i chyba innych odmian małp. Nie wszystkie są przyjacielsko nastawione. Widać, że tylko się czają aby złapać coś do jedzenia. Staramy się pilnować mają oczy dookoła głowy.

 

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

 

Jantar Matar – obserwatorium astronomiczne

Maharadża był miłośnikiem astronomii i matematyki. Stworzone w Dżajpurze obserwatorium składa się z 16 obiektów dzięki którym można obliczyć azymut, wysokość n.p.m., obserwować pozycję gwiazd czy zaćmienie słońca. Maharadża zbudował jeszcze cztery inne obserwatoria w Delhi, Varanasi, Maturze i Ujjain.

 

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

 

Fort Amber

Po drodze do fortu Amber zatrzymujemy się na chwilę na trasie aby zobaczyć słynny Pałac na Wodzie  – Jal Mahal. Budowla zbudowana przez wspominanego już wcześniej maharadże stanowi przykład pięknego stylu radżpuckiego. Odnowiony budynek można zwiedzić.

Jedenaście kilometrów od Dżajpuru znajduje się obronny fort z kompleksem pałacowym zbudowany z żółtego piaskowca. Stanowił on siedzibę i stolicę Radżputów. Prace rozpoczęły się w XVI w. i trwały przez 150 lat do momentu przeniesienia stolicy do Dżajpuru. Sam fort robi duże wrażenie, usytuowany na zboczu gór pięknie oświetlony porannym słońcem, a nad nim króluje kolejny fort Jagardah. Ten drugi posiada mury obronne ciągnące się kilometrami po zboczach górskich. Wygląda prawie jak mur Chiński.,
W drodze do samego kompleksu mijają nas słonie z turystami na grzbiecie i zagabują nas jak zwykle niestrudzeni handlarze wszystkiego. Przejażdżka na słoniu dla niektórych turystów stanowi największą atrakcję. Nam wystarczy dojście na własnych nogach.

 

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

Dżajpur co warto zobaczyć

 

Więcej wpisów z Indii znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Mniej Znana Norwegia- Ytre Hvaler

Jednodniowa wycieczka z Oslo – Ytre Hvaler

Meldujemy się w Oslo wczesną zimą 2018 roku i odwiedzamy po raz enty stolicę Norwegii. Może się wydawać, że nie jest to najlepszy czas na odkrywanie nowych miejsc bogatych w piękne krajobrazy i przestrzenie w tym rejonie Europy. Zimowe warunki pogodowe i bardzo krótki dzień ograniczają wybór destynacji turystycznych w krainie fiordów. Ale!!! Jeśli dopisze nam pogoda, a słońce pojawi się tuż nad horyzontem to warto wybrać się na jednodniowy wypad do mało znanego, aczkolwiek jak się okaże niesłusznie, Rejonu Hvaler! A dokładnie do Parku Narodowego o nazwie YTRE HVALER.

Granice parku narodowego Ytre Hvaler.

HVALER to wyspiarska gmina położona na południowo – wschodnim krańcu Oslofjord bezpośrednio na południe od miasta Fredrikstad . Gmina składa się z 833 Wysp i wysepek o powierzchni co najmniej 29 Km/2
Największym miastem Gminy jest Skjaerhalden i znajdziemy je w południowej części Hvaler na wyspie Kirkoy.

Geologiczne podłoże dla Parku Narodowego i całego rejonu stanowi mulisto-skaliste dno morskie, z ekosystemem bogatym w,, lasy” wodorostów oraz koralowców. Nadbrzeżne skały zostały ukształtowane przez morskie fale oraz wiatr. „Plaże” bywają częściej skaliste ale i bywają żwirkowo-piaszczyste a miejscami i piaszczyste. Niestety, tajskiego piasku tutaj nie uświadczymy 🙂

Norwedzy odwiedzają to miejsce aby popływać łódką, spędzić czas na spacerach i połowić ryby w okolicznych wodach, których w całej Norwegii nie brakuje.

A naszym celem krótkiego zimowego wypadu do Ytre Hvaler nie były bynajmniej kąpiele czy łowienie ryb a najzwyczajniej chęć zapoznania się z mało popularnym wśród turystów południowym rejonem Norwegii.

Zapraszamy na fotorelację z jednego dnia pobytu w Ytre Hvaler!

Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Hvaleporten most, zimą wschód słońca jest przez kilka godzin dziennie. Ytre Hvaler.
Na drodze pomiędzy wyspą Vesteroy a Krakeroy. Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Wioseczka Havtunet. Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Plaża Storesand, żwirowa i słynna chatka. W lecie znajdziemy tutaj również kamping. Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Widok z mostu w Skjelsbu. polecamy! Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Miejscowość Utgard, polecamy! Można pochodzić po skałkach powyżej i podziwiać widoki. Ytre Hvaler.

Kilka ciekawostek o rejonie:

-Powierzchnia całego parku to 354km/2, z czego stałego lądu 14 km/2

-Maksymalna głębokość wód przybrzeżnych w granicach parku to 470m, a wysokość z której możemy podziwiać okolicę to 64 m. n.p.m

-W granicach parku znajduje się największa przybrzeżna rafa koralowa w Europie

-W parku znajduje się 131 gatunków ściśle chronionych , w tym motyle Ćmy czy kaczki.

-Ślady obecności w tym rejonie człowieka sięgają epoki późnego brązu(czyli ponad 5500 lat temu) -Podczas wykopalisk odkryto ponad 4300 artefaktów, w tym masło, gliniane rury.-Morze kryje co najmniej 50 wraków, w tym fregatę Lossen, która zatonęła u wybrzeży wyspy Vesterøy w Wigilię Bożego Narodzenia w 1717 roku.

-Fort Akerøya gościł przybyszów morskich od 1682 do 1807 roku i został częściowo odnowiony.
-Latarnie morskie w Torbjørnskjær i Homlungen są chronionymi zabytkami.

-Chatki rybackie przypominają o długiej historii połowów na archipelagu Hvaler.

-Najważniejszym łowiskiem jest obecnie trałowanie krewetek.

Zasady obowiązujące w Parku.

-Możesz podróżować pieszo i statkiem w dowolne miejsce w parku narodowym, z wyjątkiem stref gniazdowania ptaków morskich i fok młodych od 15 kwietnia do 15 lipca

-Cały ruch zmotoryzowany na lądzie jest zabroniony; pamiętaj o specjalnych przepisach dotyczących zakotwiczenia/parkowania w strefie A

-Zatrzymaj się gdziekolwiek zechcesz. Możesz biwakować w Storesand lub na części Akerøya

-Sprzątaj i zabierz śmieci do domu; zabrania się opróżniania toalet łodzi w dowolnym miejscu w parku

-Możesz rozpalić ogień, ale pamiętaj o ogólnym zakazie pożarów między 15 kwietnia a 15 września. Gałęzi nie wolno odrywać na drewno na opał w żadnym miejscu w parku. Nigdy nie rozpalaj ognia ani jednorazowego grilla na gołej skale

-Możesz zbierać jagody, jadalne grzyby i pospolite rośliny do własnego użytku.

-Uważaj, aby nie zniszczyć pozostałości dziedzictwa kulturowego, roślinności i życia zwierząt;proszę zachować szczególną ostrożność w sezonach lęgowych

-korzystaj z okazji do rekreacyjnego łowienia ryb

-Polowanie i łapanie w pułapki jest dozwolone na mocy ustawy

-Możesz zabrać psa, ale pamiętaj, aby trzymać go na smyczy od 1 kwietnia do 20 sierpnia

 

Więcej wpisów z naszej ulubionej Norwegii znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

 

Ronda i niesamowite, górskie Pueblos Blancos

Ronda i okoliczne Pueblos Blancos skryte wśród wzgórz przyciągają i zachwycają. Nie mogliśmy odmówić sobie wizyty w tym miejscu.

Z ciepłej Kordoby ruszamy na południe do Rondy. Krajobraz zmienia się. Pagórki pokryte są już zielonymi liśćmi zboża, a ziemia przygotowana już pod uprawę mieni się różnymi kolorami.

Ronda

Temperatura również spada bo wyjeżdżamy na ponad 700 m n.p.m. Do tego wiatr i od razu robi się zdecydowanie zimniej. Wyciągamy kurtki i ruszamy w miasto. Oczywiście najpierw należy zaparkować. W mieście znajdziemy dużą liczbę parkingów płatnych (dzielnica Mercadillo), ale my staramy znaleźć sobie miejsce bezpłatne przy ulicy. Unikamy tylko oznaczeń żółtą farbą i znów udaje nam się zaparkować niedaleko naszego hostelu.

Ronda jest niezwykle malowniczo położona. Miasto rozpościera się na skałach przeciętych na pół przez wąwóz El Tajo. Kanion z pionowymi ścianami wyżłobiony przez rzekę Guadalevin dzieli miasto na starą cześć arabską La Ciudad i część chrześcijańską Mercadillo. Miasto ze względu na swoją niedostępność było jednym z ostatnich miejsc arabskich zdobytych przez chrześcijan na tym terenie.

Ronda – co zobaczyć?

Nasze zwiedzanie rozpoczynamy oczywiście w dzielnicy Mercadillo. Przy ulicy Carrera Espinel zamkniętej dla ruchu drogowego tętni życie. Liczne sklepy, kawiarenki czy restauracje wypełnione są turystami i mieszkańcami.

Most Puente Nuevo

Jak najszybciej udajemy się w kierunku Nowego Mostu czyli Puente Nuevo. Miejsce stało się zdecydowanie symbolem Andaluzji, jak również całej Hiszpanii. Majestatyczna, ogromna budowla była niebywałym osiągnięciem technicznym w XVIII w. Rozpięty na prawie 100 metrów most nad głębokim kanionem jest mostem drogowym. W jego centralnej części znajduje się niewielkie pomieszczenie, które przez lata służyło jako więzienie dla bandytów, a później więźniów politycznych. Historia został opisana przez Ernesta Hemingway’a w powieści „Komu bije dzwon”.
Most obserwujemy ze wszystkich stron. Najpiękniej prezentuje się po stronie zachodniej w ostatnich promieniach słońca. Fasady domów wybudowane tuż nad przepaścią zwane są Los Colgadas i przypominają nam Pueblos Blancos.

Warto zejść na prawie sam dół kaniony na zachód słońca i zobaczyć ten ogrom na własne oczy.
Następnego dnia podziwiamy most już z drugiem strony na szczycie ogrodów Jardin de Cuenca. Te niezwykłe grody usytuowano na zboczu wąwozu. Wspinamy się od strony mostu Puente Viejo po kaskadowych ogrodach i schodach wyżłobionych w skale, gdzie na szczycie po raz kolejny ukazuje nam się majestatyczny widok ogromnego mostu Puente Nuevo.

Dzielnica chrześcijańska

W dzielnicy chrześcijańskiej przy ulicy Calle Virgen de la Paz znajduje się Arena Korridy. Ronda jest jej kolebką. To tutaj Pedro Romero, który był założycielem słynnej dynastii toreadorów, ustalił reguły walk z bykami. Arena – Plaza de Toros został otwarta w 1785 roku jest jedną z najstarszych i najważniejszych aren w kraju. Matadorzy marzą aby tutaj wystąpić, a widowiska w telewizji oglądane są przez miliony osób. Najważniejsza uroczystość odbywa się we wrześniu i jest to Corrida Goyesca. Wówczas torreadorzy noszą XVIII wieczne stroje, jak również zakłada je publiczność.

Dzielnica arabska

Przekraczamy most i ruszamy wreszcie do dzielnicy arabskiej, którą wypełniają małe uliczki z białymi domkami, zakamarkami i placykami. To tutaj znajduje się większa ilość zabytków. Kierujemy się w stronę kościoła Santa Maria la Mayor, która powstała na miejscu XVIII – wiecznego meczetu. Zachował się mihrab czyli nisza wskazująca kierunek do Mekki oraz dzwonnica, która pełniła funkcję minaretu. W centrum kościoła podziwiamy pięknie zdobiony barokowy ołtarz z XVIII w. Oczywiście wchodzimy przez zakrystię na dach kościoła i podziwiamy piękną panoramę miasta.

Nie kończąc naszej podróży szybko spacerujemy niespiesznie uliczkami, zatrzymując się co jakiś czas i kosztując świetne dania andaluzyjskie.

Ronda

 

Pueblos blancos

Kolejny dzień przeznaczamy na wizytę w tzw. białych miastach czyli Pueblos Blancos. Miasta są prawdziwą kwintesencją Andaluzji. Znajdziemy je w wielu miejscach regionu, ale te wokół Rondy są szczególne. Białe, rozrzucone na stromych zboczach wzgórz od kilkuset lat są prawie niezmienione.

Miasteczka oczywiście najlepiej zwiedzać własnych samochodem chociaż musimy nastawić się na wąskie uliczki i liczne zakręty. Warto zaparkować samochód nawet na obrzeżach i zrobić sobie spacer bo potem możemy mieć problemy z wyjazdem z miasta 🙂

Na naszej trasie znalazły się miasteczka: Zahara, Sentil de las Bodegas, Montejaque, Olvera i Juzcar.

Sentil de las Bodegas

Wizyta w miasteczku jest pierwszym naszym spotkaniem z Pueblos Blancos. Położone na północ, w odległości 30 km od Rondy miasteczko różni się od pozostałych. Wygląda niesamowicie i najlepiej je obserwować z punktu Mirador de Carmen. W przeciwieństwie do innych miasteczek białe domki pną się w górę po skałach wąwozu, ale również są w nie wciśnięte.
Parkujemy przy punkcie widokowym i schodzimy w dół wąwozu wąskimi uliczkami, które tworzą kręte drogi pełne schodków i labiryntów.
Miasteczko w XV w. otrzymało w nazwie końcówkę „de las bodegas” z powodu licznie założonych w okolicy winnic, a wino dojrzewało w podziemnych magazynach znajdujących się pod Sentil.
Obecnie spokojne miasteczko tętni życiem głównie w małych kawiarenkach skrytych w ścianach wąwozu dając przyjemne ochłodzenie.

Sentil de la bodegas

Sentil de las bodegas

Sentil de las bodegas

Sentil de las bodegas

Sentil de las bodegas

Sentil de las bodegas

Sentil de las bodegas

 

Zahara de la Sierra

Miasteczko chyba najbardziej nas urzekło. Położone w parku narodowym Sierra de Grazalema, na szczycie góry i do tego przy pięknym jeziorze Embalse de Zahara-El Gastor. Widoki przy wjeździe od strony północnej ale również z punktów widokowych w mieście na okoliczne krajobrazy są nisamowite. Nad miastem „wyrasta” pozostałość twierdzy arabskiej. Miejsce o pionowych ścianach przez wieki było niedostępne.
Obecnie życie w miasteczku koncentruje się głównie przy ulicy Calle Ronda z licznymi kawiarenkami i restauracjami oraz Plaza de Zahara, gdzie podziwiamy kościół Santa Maria de la Mesa z piękną dzwonnicą ozdobioną niebiesko – białą dachówką z Sewilli.

Zahara de la Sierra

Zahara de la Sierra

Zahara de la Sierra

Zahara de la Sierra

Zahara de la Sierra

Zahara de la Sierra

 

Montejaque

Kolejny dzień to kolejne miasteczko. Małe, skryte wśród wzgórz i dosyć senne. Kilka domów widzieliśmy na sprzedaż 🙂 Nie spotykamy wielu turystów. Raczej rowerzystów górskich i piechurów, którzy korzystają z licznych tras górskich w okolicznych górach Sierra de Grazalema.
Widok z góry na miasteczko na pewno wart jest niedługiej wspinaczki wśród krętych uliczek miasta. Od ratusza na głównym placyku miasta kierujemy się za znakami przedstawiającym aparat i po paru minutach miasto mamy jak na dłoni.

Montejaque

Montejaque

Montejaque

Montejaque

Montejaque

Montejaque

 

Juzcar

Dojeżdżamy do miasteczka licznymi, krętymi drogami wśród pięknych i surowych gór Serranía de Ronda. Do 2011 roku miasteczko nie różniło się od reszty na szlaku Pueblos Blancos.

Wytwórnia Filmowa Sony Pictures poszukiwała miasteczka, które mogłoby stać się wioską Smerfów. Wybór padł na Juzcar. Białe miasteczko przekształciło się w niebieskie i dzięki temu zyskało dużą popularność. Miasteczko liczy 250 mieszkańców, ale corocznie jest odwiedzane przez ponad 200 tys. turystów. Nasza wizyta była poza sezonem więc było cicho i spokojnie.

Spacerując uliczkami miasta na każdym kroku zobaczymy postaci z bajki namalowane na fasadach domów czy w formie figur i maskotek. Część z nich ząb czasu już nadgryzł i przypadło by się lekkie odświeżenie. 9 tysięcy litrów farby pokrywa wszystkie domy, ratusz, kościół a nawet cmentarz. W promieniach słońca, błękit nieba zlewa się z kolorem domów. Widok niesamowity.

Juzcar

Juzcar

Juzcar

Juzcar

Juzcar

Juzcar

 

Olvera

Miasto początkowo nie było na naszej liście, ale pięknie oświetlone promieniami słońca wzgórze zamkowe oraz wieże kościoła bardzo nas przyciągało. Zbaczając odrobinę z trasy decydujemy się na wizytę.

W mieście wyjeżdżamy na najwyższy punkt, parkując w okolicy zamku i głównego kościoła miasta. Z placu Plaza de la Iglesia rozpościera się piękny widok na białe domki miasteczka, ale również liczne drzewka oliwne, które tworzą jedną z największych na świecie plantacji.

Zwiedzamy kościół Nuestra Señora de la Encarnación, ale nie urzeka nas zbytnio. Natomiast widoki z murów i wież w ruinach z czasów arabskich są naprawdę piękne.

Olvera

Olvera

Olvera

Olvera

Olvera

Następnym razem mamy w planach odwiedzić jeszcze inne Pueblos Blancos: Ubrique, Arcos de la Frontera czy Gaucin.

 

A Wam które miasteczko podoba się najbardziej? Które chcielibyście odwiedzić albo już odwiedziliście?

 

Zobaczcie nasze inne wpisy z Andaluzji:

Kordoba – miasto trzech kultur

Sewilla – co warto zobaczyć w 2 dni

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Poleski Park Narodowy – 3 dni w pięknym miejscu

Zbliżał się weekend majowy a my nadal nie mieliśmy planów. Już końcówka ciąży, więc nie mogliśmy wyjechać gdzieś dalej.
Długo jednak się nie zastanawiając zakomunikowałam, że jedziemy na Polesie.

Natychmiastowa odpowiedź mojego męża była – A gdzie to?
Myślę, że wielu się nad tym zastanawia.
Ok, Podlasie to już bardziej jesteśmy w stanie umiejscowić na mapie ale Polesie???

Polesie i utworzony tam najmniejszy park narodowy już od dawna chciałam odwiedzić. Tereny wschodniej Polski nieustannie mnie zachwycają, a widok bagien, torfowisk, jezior, ptaków i nieskażonej przyrody powoduje u mnie szybsze bicie serca.

Pierwsze spotkanie z Poleskim Parkiem Narodowym.

Poleski Park Narodowy znajduje się na terenie Lubelszczyzny, 60 km na wschód od Lublina. Utworzony w 1990 roku chroni liczne bagna, torfowiska i jeziora krasowe wraz z liczną florą i fauną tego regionu. Przez 30 lat próbowano utworzyć na terenach Równiny Łęczycko – Włodawskiej park i na szczęście udało się w ostatnim momencie przed całkowitym osuszeniem torfowisk, zamieniając je na tereny rolne.

Już nie możemy się doczekać pierwszego poranka w Poleskim Parku.

Co zobaczyć w Poleskim Parku Narodowym?

Na miejscu spędziliśmy trzy dni, ale jeżeli marzycie o cichym, spokojnym pobycie wśród natury jest to miejsce idealne zdecydowanie na dłuższy pobyt.

Pierwsze naszą wizytę na miejscu rozpoczynamy od siedziby dyrekcji Poleskiego Parku Narodowego w Urszulinie. Na miejscu znajdziecie liczne mapy i przewodniki, informacje o atrakcjach oraz zakupicie bilety.
My już nie mogliśmy się doczekać. Może uda się zobaczyć bobra, łosia, żurawia czy żółwia.

Dowiedzieliśmy się również, ze w budynku znajduje się ośrodek ochrony żółwia błotnego, który jest chlubą parku i jego symbolem. Schodzimy poziom niżej z panem z informacji, do pomieszczenia, w którym w cieple i wodzie mieszkają małe żółwie. Pan bardzo wyczerpująco opowiada nam o żółwiach i opisuje cel ośrodka. Jeżeli będziecie na miejscu skorzystajcie i zobaczcie ośrodek.

W Ośrodku Dydaktyczno – Muzealnym w Starym Załuczu odwiedzamy małą wystawę muzealną, ale również pierwszą i najkrótszą ścieżkę edukacyjną parku. Ścieżka „Żółwik” ma zaledwie 0,5 km. Jest idealna dla małych dzieci. Pokazuje strukturę lasu oraz życie żółwia błotnego, które udało nam się dostrzec na trasie w małym oczku wodnym.

Ścieżka „Perehod”

Kolejnego dnia z samego rana jedziemy na ścieżkę Perehod. Parkujemy w miejscowości Pieszowola na specjalnie przygotowanym miejscu wraz z wiatami i miejscem na zrobienie ogniska. Nie ma jeszcze nikogo więc spokojnie delektując się widokami przechodząc trasę 5 km. Trasa przebiega dookoła stawów Pieszowolskich i jest trasą ornitologiczną szczególnie atrakcyjną wiosną i jesienią podczas przelotów ptaków.
Ptaków wodno – błotnych naoglądaliśmy się naprawdę sporo. Kaczki przebiegały nam przed nogami, wysoko na niebo można było dostrzec polujące bieliki a bóbr uciekał przed nami. Do tego perkozy, kormorany czaple i wiele innych. Niestety słynnego łosia czy żółwia błotnego nie dostrzegliśmy. Niesamowicie było oglądać zwalone drzewa, pogryzione przez bobry oraz ich żeremie.
Trasa nie ma kładek więc nadaje się bardzo dobrze na rower czy wózek. Po drodze znajdziemy dwie wieże widokowe oraz schron ornitologiczny skąd obserwacja całego terenu jeszcze jest lepsza.

Ścieżka „Dąb Dominik”

Na popołudnie zostawiamy sobie najbardziej znaną ścieżkę parku. Mamy dwa warianty przejścia – 2,5 km lub 3,5 km. Całość nie zajmuje więcej niż 2 h. Zaczynamy w miejscowości Łomnica a kończymy w Jamnikach.
Największą atrakcją na trasie jest zarastające jezioro Moszne, piękne torfowiska i owadożerne rosiczki. Dla naszej małej córeczki największą radość sprawiły kładki, które przecinały torfowiska oraz las grądowy i bór bagienny. Było pięknie za każdym zakrętem.

Ścieżka „Spławy”

Tą trasę zostawiliśmy sobie już na następny dzień. Jesteśmy przed budynkiem Ośrodka PPN w Starym Załuczu tuż po 7 rano i jak się okazuje jesteśmy znów pierwsi. Jak wrócimy będzie już każde miejsce zajęte przez samochody. Wyruszamy na trasę najpierw przechodząc drogą asfaltową aby wejść do lasu. Trasa ma aż 7,5 km z czego 4,5 km jest po kładką i to dość wąskich. Trasa jest jednokierunkowa.
Początek naszej wycieczki nie zapowiadał dobrej pogody, ale już po przejściu niewielkiego odcinka słońce zaczęło przebijać się przez podnoszącą się mgłę. Widok tym samym był niezwykły. Kładki wiją się pomiędzy torfowiskami, łąkami i bagiennymi lasami. Ukoronowaniem trasy jest największe w parku jezioro Łukie, do którego prowadzi widokowy pomost. Tutaj spędziliśmy najwięcej czasu podglądając liczne ptaki i delektując się rechotem żab. Dalej podążamy kładkami po tzw. grobli dziedzica. Na trasie znajdziemy liczne miejsca z ławkami oraz informacjami przyrodniczymi umiejscowionymi na tablicach. Ostatni etap to już trasa gruntową drogą do budynku parku.

Niestety nie starczyło nam czasu na dwie kolejne ścieżki „Czahary” i „Obóz powstańczy”, ale na pewno wrócimy jeszcze w to miejsce.
Warto również wybrać się na liczne trasy rowerowe. Jedna z nich „Mietułka” o długości 21 km przechodzi przez lasy Parku a potem skrajem Durnego Bagna – torfowiska, gdzie znajdziemy wieże widokową.

Czy warto jeszcze coś zobaczyć?

Tereny Poleskiego Parku Narodowego i okolic są piękne i tak spokojne, że warto tu zostać na dłużej. Przejeżdżając przez małe miejscowości na licznych słupach już zamieszkały bociany a ich widok zawsze kojarzy nam się z błogim spokojem.
Do tego liczne jeziora, na których zachód słońca zawsze jest niesamowity. My na naszej trasie odwiedziliśmy dodatkowo trzy: jezioro Wytyckie, Uściewierz, Sumin.

W miejscowości Wytycznie znajdziemy pomnik i cmentarz Korpusu Ochrony Pogranicza upamiętniający żołnierzy poległych w bitwie z Armią Czerwoną pod Wytycznem 1.10.1939

 

Kiedy najlepiej jechać?

Myślę, że każda pora roku jest dobra.
Byliśmy podczas weekendu majowego i musimy przyznać, że było bardzo przyjemnie. Komary nie gryzły, turystów też nie było bardzo dużo. Następnym razem chcielibyśmy odwiedzić te tereny wczesną wiosną lub jesienią.

Informacje praktyczne:

  • bilety wstępu na 4 płatne ścieżki „ Dąb Dominik” , „Perehod”, „Spławy” oraz „Obóz Powstańczy” do nabycia w Urszulinie i Starym Załuczu oraz również przez stronę internetową parku

Godziny otwarcia w Ośrodku Dydaktyczno-Administracyjnym w Urszulinie, ul. Lubelska 3a:
od 1 kwietnia do 31 października codziennie w godz.8.00 – 20.00
od 1 listopada do 31 marca wyłącznie w dni robocze, w godz.7.00 – 15.00

oraz w Ośrodku Dydaktyczno-Muzealnym w Starym Załuczu
od 1 kwietnia do 31 października od poniedziałku do piątku.8.00 – 16.00
w soboty, niedziele i święta.9.00 – 17.00

  • nocleg zarezerwowaliśmy w Agroturystyka Pod Świerkami w Narybiu poprzez booking. Mały plac zabaw, grill oraz przemiły pies i kot to nas przekonało :).
    Generalnie wybór noclegów w parku nie jest za duży więc warto rezerwować wcześniej zwłaszcza przed długimi weekendami oraz sezonem letnim.
  • restauracje – w okolicach nie ma dużego wyboru, ale bardzo dobre jedzenie znajdziemy w hotelu Drob w Urszulinie oraz w Sosnowickim Gościńcu w Sosnowicy

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Gdańsk i Sopot poza sezonem – co warto zobaczyć?

Wstyd się przyznać, ale ostatnim razem odwiedziliśmy Gdańsk 25 lat temu. Wycieczka szkolna, po której pamiętam tylko niestrawność z powodu rurki z kremem 🙂

Wizyta poza sezonem oczywiście ma swoje plusy i minusy, ale w naszym przypadku wypad udał się w 100 %. Wybraliśmy na wizytę ostatni tydzień lutego nie licząc na dobrą pogodę. W końcu to jeszcze zima.
Pogoda nas miło zaskoczyła. Było cały czas słonecznie i nawet temperatura powyżej 10 stopni. Po prostu mieliśmy szczęście. Do tego mało turystów i można było rokoszować się każdym z miejsc.

Zaplanowaliśmy 5 dni, z czego dwa trzeba było przeznaczyć na podróż. Do Gdańska dojechaliśmy pociągiem w niecałe 6 h. Przyjemnie, ciepło i w prywatnym przedziale 🙂

Pierwszego dnia w poniedziałek, późnym popołudniem i wieczorem już wyruszyliśmy na podbój miasta. Wynajęte mieszkanie z Airbnb znajdowało się zaledwie 7 min pieszo od fontanny Neptuna. Na następny dzień odwiedziliśmy cztery muzea dzięki bezpłatnym wejściówką. Kolejny dzień to pobyt na plaży w Sopocie oraz dalsze poznawania Gdańska. W czwartek kilka godzin zajęło nam zwiedzanie Muzeum Wojny oraz wizyta na półwyspie Westerplatte. Ostatni dzień to niestety już tylko krótki spacer i powrót pociągiem do domu.

Nie spodziewałyśmy się, że miasto ma aż tyle do zaoferowania. Ogromna ilość zabytków i historii z nimi związana spowodowała, że chociaż spędziłyśmy w mieście kilka dni to udało nam się tylko zobaczyć tereny Głównego i Starego Miasta.

Chociaż Kraków zawsze był dla mnie na pierwszym miejscu to w pełni muszę przyznać rację osobą, które twierdzą, iż Gdańsk jest najpiękniejszym miastem w Polsce.

 

Gdańsk co warto zobaczyć
Odbudowany Gdańsk po wojnie zachwyca

Co warto zobaczyć w Gdańsku?

↓Klikając w mapkę poniżej szybko odnajdziesz najważniejsze miejsca, które widzieliśmy↓

Długi Targ i ulica Długa czyli Droga Królewska

Nasz długi spacer rozpoczęliśmy od ulicy Długie Ogrody. Po przejściu przez mosty na rzece Motławie stanęliśmy przed największą w mieście Zieloną Bramą, która przez wieki stanowiła wodną bramę i wejście do miasta, a kończy Drogę Królewską. Obecnie w budynku znajduje się siedziba oddziału Muzeum Narodowego.
Po przejściu przez jeden z czterech podcieni ukazała się najbardziej znana ulica miasta – Długi Targ. Główne miejsce miasta poza sezonem nie aż tak gwarne, ale i tak robi nas ogromne wrażenie. Po lewej Królewskie Kamieniczki, po prawej Złota Kamienica, Dwór Artusa a przed nim najsłynniejsza fontanna Neptuna na tle okazałego Ratusza Miejskiego. Podążając dalej ulicą Długą docieramy do Domu Uphangena oraz Złotej Bramy od której rozpoczyna się Droga Królewska.

Dwór Artusa jest najwspanialszym i największym tego typu budynkiem. Legenda o królu Arturze i Rycerzach Okrągłego Stołu była w XIV w. bardzo popularna wśród bractw kupieckich. W tym miejscu przez lata spotykali się członkowie bractw urządzając uczty, koncerty czy imprezy towarzyskie. Od 1742 roku funkcjonowała w budynku pierwsza giełda w Polsce. Budynek z ogromnymi oknami i pięknym portalem mieni się w słońcu aż do późnego popołudnia. W środku do zwiedzania dwa wnętrza, z czego główna sala bankietowa została odrestaurowana z niezwykłymi detalami. Najbardziej przyciągają naszą uwagę wiszące modele żaglowców, obrazy na ścianach ze scenami biblijnymi oraz ogromny, rzeźbiony kaflowy piec o wysokości 11 m.

Niedaleko budynku stoi przepiękna Złota Kamieniczka z fasadą w stylu manierystycznym. Budynek wybudował sobie w XVII w. burmistrz Hans Speiman, który podczas trudnych czasów głodu dostarczał zboże do Włoch za co został nazwany Złotym Rycerzem. Niestety wnętrza Kamienicy nie są udostępnione do zwiedzania.

Przed budynkiem Dworu Artusa symbol miasta, Fontanna Neptuna, miejsce obfotografowane przez nas ze wszystkich stron. Fontannę postawiono w tym miejscu już w 1633 roku. Pomnik przez lata był miejscem pielgrzymek marynarzy, którzy dziękowali królowi mórz za powrót do domu. Legenda głosi, że raz na sto lat, wody z fontanny mienią się złotą barwą tzw. „złotej wódki”. Nie próbowaliśmy 🙂

Stojąc przy fontannie nie możemy oderwać wzroku od licznych, pięknie odnowionych kamieniczek. Musze przyznać, że tak pięknych nie widziałam w wielu polskich miastach. Królewskie Kamieniczki spod numeru 1-4 Długi Targ gościły polskich królów wiele razy. Jan III Sobieski spędził w tym miejscu najdłużej bo 7 miesięcy.

Kilka kroków dalej i zwiedzamy kolejny zabytek. Ratusz Głównego Miasta działa od XIV w. Ogromna budowla gotycko – renesansowa z wysoką wieżą wielokrotnie była przebudowana. Obecnie mieści odział Muzeum Gdańska z udostępnionymi salami. Najwspanialsza z nich jest Wielka Sala Rady inaczej Czerwona gdzie strop pokryty jest wielkimi 25 obrazami. Natomiast sala Biała najbardziej nam się spodobała. Pięknie rzeźbiona z ogromnym białym kominkiem.

Ruszamy dalej w stronę kamienicy mieszczącej muzeum Dom Uphagena. Piękna kamienica pokazuje wnętrza XVIII w. domu mieszczańskiego. Oglądamy salon, gabinet herbaciany oraz kuchnie i pokoje służby. W odnowionych wnętrzach zachowano oryginalne meble, boazerię piece i ozdoby. Uwielbiam tak przenieść się w czasie.

Wychodząc z muzeum dochodzimy do początku Drogi Królewskiej, która rozpoczyna się przy pięknej, rzeźbionej Złotej Bramie.  Wybudowana w XVI w. przypomina niczym rzymski łuk triumfalny.

Na koniec zaglądamy do kolejnego muzeum tym razem Muzeum Bursztynu. Muzeum mieści się na piętrach Wieży Więziennej. Świetnie zobaczyć jak ten surowiec powstaje, jakie ma właściwości i co z niego można wykonać. Niektóre eksponaty są przepiękne i precyzją wykonane.

Gdańsk co warto zobaczyć
Zielona Brama
Gdańsk co warto zobaczyć
Królewskie Kamieniczki

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć
Złota Kamieniczka
Gdańsk co warto zobaczyć
Dwór Artusa
Gdańsk co warto zobaczyć
Dwór Artusa
Gdańsk co warto zobaczyć
Dwór Artusa
Gdańsk co warto zobaczyć
Dwór Artusa
Gdańsk co warto zobaczyć
Dwór Artusa
Gdańsk co warto zobaczyć
Ratusz
Gdańsk co warto zobaczyć
Ratusz

Gdańsk co warto zobaczyć
Dom Uphagena

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć
Muzeum Bursztynu

 

 

Ulica Mariacka

Przez wielu uznawana jako najpiękniejsza ulica Gdańska. My również musimy to przyznać. Niedługa, kameralna uliczka zamknięta z dwóch stron ogromnym kościołem Mariackim i Bramą Mariacką. Świetne miejsce na kawę czy zakupy rękodzieła z bursztynów. Ulica zamknięta jest dla ruchu kołowego więc spokojnie możemy spacerować podziwiając gdańskie kamieniczki i oczywiście przedproża, które ma każda z nich. Najstarszym domem jest Dom numer 1 z 1451 roku. Płyty na przedprożach przedstawiają Zwiastowanie Anielskie. Wracamy w to miejsce kilka razy podczas naszego pobytu i o każdej porze dnia jest bardzo urokliwe. Co tu musi się dziać w sezonie?

Kościół Mariacki na pewno trzeba zobaczyć, a z wieży o wysokości 78 metrów zobaczymy całe miasto. Najpierw trzeba się jednak wspiąć te 400 metrów do góry. Kościół jest ogromny i może pomieścić nawet 20 tysięcy ludzi. Miał aż 47 ołtarzy do obecnych czasów zachowało się niestety tylko 13. Wojna niestety zrobiła swoje. Warto zobaczyć ogromny zegar astronomiczny, który oprócz godzin pokazuje daty, pozycje Słońca i Księżyca a również fazy Księżyca.

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

 

Co jeszcze zobaczyć w Gdańsku?

Nasz spacer po mieście nie ma końca. Jest tu taka duża ilość zabytków, że po kolejnym dniu jesteśmy już naprawdę zmęczone. Oprócz ścisłego Głównego Miasta czyli Drogi Królewskiej idziemy na Stare Miasto. Zaczynając od Dworca Głównego wstępujemy do kolejnych kościołów św. Elżbiety, św. Józefa oraz św. Katarzyny oraz św. Brygidy. W szczególności te dwa ostatnie mają ogromne znaczenie.

Kościół św. Katarzyny mógł stanąć w tym miejscu już w X w. Przez stulecia pełnił funkcję największej i najważniejszej świątyni miasta. Od XVIII w. z wieży rozbrzmiewa dźwięk instrumentu – karylion, który składa się z 35 dzwonów. Obecnie jest to aż 50 dzwonów a waga to aż 15 ton. Kościół niestety uległ dość poważnym zniszczeniom po ostatnim pożarze w 2006r. Cały czas trwa jego renowacja.

Na tyłach kościoła znajduje się następny św. Brygidy, który powstał w miejscu słynącej z cudów Studni Maryi. Świątynia podczas strajków w 1980 roku i w stanie wojennym stała się ostoją Solidarności. We wnętrzu kościoła znajdziemy wiele patriotycznych symboli m.in. pomnik zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. Ale to co przyciąga największą uwagę to ogromny bursztynowy ołtarz. Byłyśmy zachwycone jego wykonaniem i aurą jaką tworzy w samym kościele. Wychodząc ze świątyni natrafiamy na pomnik kś. Jankowskiego pilnie strzeżony przez policję. Obecnie już go tam nie zobaczycie.

Spacerujemy nadal po Starym Mieście wzdłuż Kanału Raduni. Miejsca jak Pomnik Heweliusza, Wielki i Mały Młyn oraz Poczta Polska mają niesamowitą historię i nie da się przejść obok tych miejsc obojętnie.

Na zakończenie dnia dochodzimy do rzeki Motławy i przy blasku zachodzącego słońca spacerujemy Pobrzeżem podziwiając symbol, które kojarzy nam się tylko z Gdańskiem a mianowicie Żuraw. Jest to największy dźwig zbudowany w Europie w średniowieczu. Budowla jest ogromna i służyła stawianiu masztów jak również rozładunku beczek. Obecnie mieści w środku Centralne Muzeum Morskie.

Gdańsk co warto zobaczyć
Kościół św. Katarzyny
Gdańsk co warto zobaczyć
Kościół św. Katarzyny

 

 

 

 

 

 

Gdańsk co warto zobaczyć
Kościół św. Brygidy
Gdańsk co warto zobaczyć
Kośćiół św. Brygidy

Gdańsk

Gdańsk
pomnik „Nike Pocztowców” przed Pocztą Polską
Gdańsk co warto zobaczyć
Wielki Młyn
Gdańsk co warto zobaczyć
Mały Młyn
Gdańsk co warto zobaczyć
Żuraw

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

 

Muzeum Wojny

Przeznaczamy jedno z przedpołudni na zwiedzanie Muzeum II Wojny Światowej. Oczywiście zwiedzanie z naszą Zosią nie udaje się w pełni ale co się dziwić jak tematyka jest bardzo trudna. Ale Muzeum polecam dla wszystkich i przygotujcie się na kilka godzin zwiedzania. Wystawa główna, jedna z największych wystaw w muzeach historycznych na świecie położona jest 14 metrów pod ziemią i podzielona jest na 18 sekcji. Dotyczy samej wojny, jej sprawców, ofiar, bohaterów i zwykłych ludzi. Dla dzieci stworzono odrębne miejsce tzw. „Podróż w czasie”. Tzw pokoje mieszkania warszawskiego są rekonstrukcją trzech okresów: kilka dni przed wybuchem wojny, w czasie okupacji niemieckiej i tuż po zakończeniu wojny.

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć Gdańsk co warto zobaczyć Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Westerplatte

Pobyt w Gdańsku bez odwiedzenia tego miejsca nie były w pełni zakończony. Dojeżdżamy na miejsce autobusem miejskim i wysiadamy na ostatnim przystanku.
Westerplatte to półwysep, ale co najważniejsze miejsce pamięci i symbol wybuch II wojny światowej. Tutaj rozegrały się pierwsze walki o obrona półwyspu przez stacjonujący tam garnizon. Na miejscu zobaczyłyśmy ruiny koszar, cmentarz poległych, zachowane wartownie oraz ogromny pomnik Obrońców Wybrzeża. To jak podróż w czasie.

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć

Gdańsk co warto zobaczyć Gdańsk co warto zobaczyć

Sopot

Będą w Gdańsku warto chociaż na jeden dzień skoczyć do Sopotu. Miasto niezwykle turystyczne, pierwszy raz odwiedzone przez nas niestety nie zrobiło na nas tak ogromnego wrażenia jak Gdańsk. Ok jest tak super plaża, jest fajne molo i można odpocząć w licznych restauracjach i kawiarenkach ale chyba bardziej lubimy miasta z duszą.

Pogodę na plażę poza sezonem miałyśmy idealną. Słońce, leciutki wiaterek i temperatura powyżej 13 stopni to jak na marzec niespotykane. Do miasta dojeżdżamy bezpośrednio z Gdańska miejską kolejką w 20 minut. Słynnym „Monciakiem” czyli deptakiem zamkniętym dla ruchu samochodowego dochodzimy prosto do molo. Sama ulica pewnie w sezonie jest pełna turystów. W marcu nie jest tak tłoczno. Zanim wejdziemy na molo w kawiarence w pijalni wód z widokiem na morze rozkoszujemy się kawą i ciastkiem. Poza sezonem najdłuższe molo w Polsce jest dostępne bezpłatnie. Od początku powstania jak w latach 20 -tych XX wieku było wizytówką miasta. Spacerowiczów i kuracjuszy jest sporo ale nie przeszkadza nam to. Szeroka i piaszczysta sopocka plaża rozciąga się na długości 4,5 km jest cicha i prawie pusta. Nie ma rozstawionych parawanów a okoliczny plac zabaw zatrzymuje nas na dłuższy czas.

Powoli zachodzi słońce a nasze nogi zrobiły już dobrych kilkanaście kilometrów, czas wracać. Jeżeli możecie spędzić w Sopocie więcej czasu zaglądnijcie na Sopocki Hipodrom, do Opery Leśnej czy Grodziska. Odpocznijcie w lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego czy na Sopockich Błoniach. My zostawiamy sobie te punkty na następny raz.

 

Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć  Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć

Sopot co warto zobaczyć

Jak dojechać?

Z południa Polski dostaniemy się na miejsce samochodem w nieco ponad 5 godzin z Katowic natomiast z Krakowa w 6 godzin.
Bardzo dobrym rozwiązaniem jest skorzystanie z przejazdu pociągiem. Zarezerwowany miesiąc przed wyjazdem kosztował nas od 99 – 119 zł za przejazd w jedną stronę. Do tego oferowane są przejazdy w specjalnych przedziałach rodzinnych – 4 lub 6 osobowych, gdzie wstęp mają tylko rodziny z dziećmi. Nam udało się, że byliśmy przez całą trasę sami. Przejazd zajmuje około 6 godzin.

 

Gdzie spać?

Oferta noclegowa w Trójmieście jest ogromna. Bez problemu znajdziemy coś dla siebie. My tym razem skorzystaliśmy z oferty na Airbnb (pod tym linkiem znajdziecie zniżkę w wysokości 100 zł).
Nocleg znajdował się 5 minut od Długiego Targu i mieliśmy bardzo dobrze i komfortowo wyposażone mieszkanie dostępne tylko dla nas. Bardzo dobre oferty oczywiście znajdziecie również na bookingu (skorzystajcie z naszej zniżki 50 zł).

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Sewilla – co warto zobaczyć w 2 dni

Naszą ostatnią podróż po Hiszpanii kończymy w pięknej Sewilli, która jest esencją Andaluzji. Wspaniałe zabytki odzwierciedlają jej historię. Miasto stało się jednym z najpotężniejszych dzięki odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba. Ogromne bogactwa napływające z nowego lądu pozwoliły na budowę i upiększanie zabytków.

Odwiedziny wiosną w Sewilli to kolory i muzyka. My jesteśmy na początku kwietnia, ale warto pomyśleć o wyjeździe podczas Semana Santa czyli w Wielkim Tygodniu, gdzie ulice miasta zapełniają się pielgrzymami.

Dwa tygodnie później miasto zmienia się nie do poznania. Rozpoczyna się bowiem Feria de Abril czyli Kwietniowy Targ. Festyn odbywa się na placu Real de la Feria w dzielnicy Remedios. Barwna impreza przyciąga mieszkańców ubranych w tradycyjne stroje. Są tańce, pije się rebujito oraz zjada owoce morza i ryby.

Na zwiedzanie miasta warto poświęcić dwa do trzech dni. Nam udało się zostać w mieście przez dwa dni. Zwiedziliśmy dzielnicę El Arenal, Santa Cruz i La Macarena. Jedno z popołudni spędziliśmy również w parku Maria Luisa.

 

Co zobaczyć w Sewilli?

↓Klikając w mapkę poniżej szybko odnajdziesz najważniejsze miejsca, które widzieliśmy↓

 

Katedra Sewilska i Giralda

Naszą przygodę z miastem rozpoczynamy od najważniejszego zabytku czyli katedry sewilskiej. Budowla jest ogromna i jest największą gotycką świątynią na świecie. Po 100 latach budowy stała się symbolem zwycięstwa chrześcijaństwa nad islamem. Budowla powstała na miejscu meczetu rodziny Almohadów. Ocalało tylko patio z drzewkami pomarańczowymi, w którym wspaniale odpocząć po zwiedzaniu. Zapach pomarańczy wiosną jest bardzo intensywny.
Dodatkowo dzwonnica – Giralda, która jest symbolem Sewilli służyła jako minaret. Wieża jest cudem architektury, iż nawet chrześcijańscy zdobywcy nie chcieli jej zburzyć. Na szczyt wieży prowadzi 35 brukowanych pochylni. Służyło to muzułmańskiemu duchownemu, który mógł tam wyjechać konno. W przeciwnym razie czekałoby na niego ponad 500 schodów. Wieża ma 104 metry, a z góry możemy podziwiać oczywiście panoramę miasta.

We wnętrzu katedry pośrodku nawy znajduje się grób Krzysztofa Kolumba. Badania genetyczne na początku XXI w. potwierdziły tą teorię. Trumnę niosą 4 postacie uosabiające cztery prowincje Hiszpanii, które finansowały wyprawy odkrywcy. Idąc dalej podziwiamy ogromny ołtarz wykonany ze złota i drewna. Przedstawia 44 sceny z życia Chrystusa i Marii. Postacie są różnej wysokości aby zachować proporcję.
Ogromna budowla katedry skrywa jeszcze wiele perełek jak: rzeźba ukrzyżowanego Chrystusa, grób króla Ferdynanda III, który wyzwolił miasto spod panowania arabskiego czy 4 m złocona monstrancja.

Cena 9 euro; darmowe dla dzieci do 14 lat
Godziny otwarcia: poniedziałek od 11:00 do 15:30; wtorek – sobota od 11:00 do 17:00; niedziela od 14:30 do 18:00.
Strona https://www.catedraldesevilla.es/

Katedra Sewilska

Katedra Sewilska Katedra Sewilska

Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska
Katedra Sewilska

 

Alcazar

Wyjechać z Sewilli bez zobaczenia tego miejsca jest niemożliwe. Jeden z najważniejszych zabytków Sewilli i Andaluzji znajduje się tuż obok Katedry. Wejście jest od placu del Triunfo.
Kompleks pałacowy łączy ze sobą kilka stylów architektonicznych i był przez wieki siedzibą kolejnych władców. Wybudowany XIV w. przez chrześcijańskiego króla Piotra I Okrutnego pałac architektonicznie miał konkurować z Alhambrą. Znajdziemy tutaj pomieszczenia w stylu mudejar (połączenie stylu chrześcijańskiego i islamskiego) z charakterystycznymi azulejos (kolorowe ceramiczne płytki służące do dekoracji wnętrz oraz elewacji), mozaikami czy motywami roślinnymi. W pałacu ogromne wrażenie robi Sala Ambasadorów z piękną kopułą z drzewa cedrowego. Do tego dziedziniec Panien, Lalek i kwitnące ogrody z drzewkami pomarańczowymi, jabłoniami czy wiśniami.
Fani serialu „Gry o tron” znajdują tutaj kadry z filmu przedstawiające siedzibę rodu Tyrrelów z Dorne.

Kolejka do pałacu Alcazar zawsze jest bardzo długa więc jeżeli nie zakupiliście biletu on-line, warto pojawić się przynajmniej pół godziny przed otwarciem i stanąć w kolejce. My tak zrobiliśmy i weszliśmy dokładnie 15 minut po otwarciu. Oczywiście w pierwszej kolejności są wpuszczane osoby z biletem online. Biletów do pokoi królewskich już nie udało nam się zakupić.

Cena 11,5 euro plus 4,5 euro jeżeli chcemy dostać się do pokoi królewskich (16 euro za pakiet); darmowe dla dzieci do 16 lat
Godziny otwarcia: IV – IX – 9:30-19:00; X – III – 9:30-17:00
Strona https://www.alcazarsevilla.org/en/

 

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

Alcazar Sewilla

 

Dzielnica Santa Cruz

Po ponad dwóch godzinach zwiedzania pałacu Alcazar ruszamy w stronę dzielnicy Santa Cruz zwanej Juuderią. Rozpościera się ona na północy-wschód od pałacu. Spacer wąskimi uliczkami jest samą przyjemnością a dzielnica uznawana jest za najbardziej malowniczy zakątek miasta. Znajdziemy tutaj ślady trzech kultur – chrześcijańskiej, żydowskiej i arabskiej. Na trasie oczywiście znajdziemy poukrywane małe patia, bujne kwiaty, liczne azulejos oraz restauracje z typowymi daniami tego regionu oraz sklepiki z pamiątkami i sztuką. Przy placu Alvaro spostrzegamy balkon Rosiny znany z opery Figaro.
Lubimy takie miejsca zwłaszcza, że w wąskich, ciemnych uliczkach jest znacznie spokojnie.

 

Santa Cruz Sewilla

 

Park Maria Luiza i Plac Hiszpański

Popołudniowy deszcz sprawił, że już myśleliśmy, iż tego miejsca nie zobaczymy a byłoby nam szkoda.
Dojeżdżamy bezpośrednio z dzielnicy Macerena autobusem pod bramę parku i niebo staje się coraz ładniejsze. Czeka nas wspaniały zachód słońca w tym miejscu.
Park, aż kipi od zieleni i kwiatów i przypomina mauretańskie ogrody Alhambry czy Alcazaru. Najpierw jednak ruszamy w stronę słynnego Placu Hiszpańskiego. Teren jest ogromny a sam plac i pałac Hiszpański robią ogromne wrażenie na nas. Style architektoniczne mieszają się w tym miejscu. Neogotycka fasada pałacu, dwie wieże wzorowane na Giraldzie a reszta budynku w stylu neorenesansowym. Do tego wokół pałacu możemy popływać łódkami na kanale stworzonym specjalnie w tym miejscu. Do Pałacu prowadzą cztery mosty symbolizujące cztery dawne królestwa Hiszpanii, a u stóp pałacu znajdziemy pięknie wykonane z azulejos obrazy z mapami i wydarzeniami historycznymi 48 prowincji Hiszpanii. Plac Hiszpański jest miejscem bardzo odwiedzanym przez turystów oraz mieszkańców. Na miejscu posłuchamy muzyki, zobaczymy taniec flamenco czy salsę. Spędzamy sporo czasu w tym miejscu zwłaszcza, że przy zachodzie słońca jest przepięknie.
Na koniec dnia zostawiamy sobie spacer po parku. Jeżeli macie czas warto podejść do Pawilonu Mudejar, gdzie znajduje się siedziba Muzeum Sztuki i Zwyczajów Ludowych  natomiast w Pałacu Renesansowym jest Muzeum Archeologiczne.

Wstęp wolny
Park otwarty jest codziennie od 8:00 – 23:00.

 

Plac Hiszpański Sewilla

Plac Hiszpański Sewilla

Plac Hiszpański Sewilla

Plac Hiszpański Sewilla

Plac Hiszpański Sewilla

Plac Hiszpański Sewilla

Plac Hiszpański Sewilla

Park Marii Luizy Sewilla

 

Bazylika Macereny

Kilka minut drogi od naszego hotelu, przy głównej ulicy Calle Resolana znajdujemy pomarańczowo – białą fasadę kościoła. W środku świątyni chociaż to środek tygodnia i poranek sporo osób. Pielgrzymi i mieszkańcy modlą się pod ołtarzem, gdzie znajduje się XVII – wieczna figura Matki Boskiej de la Macarena. Rzeźba Maryi jest bogato zdobiona w szaty ale swoją najważniejszą rolę odgrywa podczas procesji w nocy z Wielkiego Czwartku na Wielki Piątek. Procesja trwa wówczas kilkanaście godzin. Pielgrzymi ustawiają się na trasie procesji już kilka godzin wcześniej, a podczas niej z okien i balkonów rozsypują płatki róż i krzyczą „Piękna”.

Wejście do bazyliki jest darmowe.
Godziny otwarcia – poniedziałek do sobota: 09:00 – 14:00 i 17:00 – 21:00; niedziela: 09:30 – 14:00 i 17:00 – 21:00; nieczynne w Wielki Tydzień i 10 dni przed obchodami i po nich.

 

Bazylika Macareny Sewilla

Bazylika Macareny Sewilla

Bazylika Macareny Sewilla

Bazylika Macareny Sewilla

 

Metropol Parasol

Trasę z dzielnicy do naszego hotelu pokonujemy na nogach chociaż to ponad 2,5 km. Na trasie podziwiamy budynki, restauracje i codzienne życie mieszkańców. W połowie drogi wyrastają przed nami sewilskie „grzyby”.  Największa ażurowa, drewniana budowla na świecie znajduje się na placu Plaza de Encarnacion. Budowla o wysokości 26 metrów pełni kilka funkcji. Zdecydowanie pod parasolami tętni życie. Mieszkańcy odpoczywają, jeżdżą na deskorolkach. W budynku znajduje się muzeum Antiquarium, które przedstawia pozostałości z czasów rzymskich jak mozaiki czy fragmenty domów. Najważniejsze jednak dla turystów jest możliwości wyjechania windą na szczyt „grzybów” i podziwianie panoramy miasta.
My po obfitym posiłku w sąsiedztwie, zachód słońca podziwy z góry. Jest pięknie.

Cena 3 euro; darmowy dla dzieci do 5 lat;
Godziny otwarcia: niedziela do czwartek: 9:30 – 23:00; piątek do sobota: 9:30 – 23:30
Strona https://setasdesevilla.com/

 

Metropol Parasol Setas Sewilla

Metropol Parasol Setas Sewilla

Metropol Parasol Setas Sewilla

Metropol Parasol Setas Sewilla

Metropol Parasol Setas Sewilla

 

Spacer dzielnicą El Arenal

Położona dzielnica nad rzeką Gwadalkiwir przez lata była miejscem magazynów broni i stoczni. Obecnie spacer promenadą przyciąga licznych mieszkańców i turystów. Na nadbrzeżu stoi jeden z ważniejszych zabytków miasta czyli Torre del Oro (Złota Wieża), który przez lata pełnił różne funkcje jak wieża obronna, kaplica, poczta czy skład złota. Obecnie mieści niewielkie Muzeum Morskie.
Spacerując na dalej na północ nie sposób pominąć ogromnej areny z XVIII w. Toros de la Maestranza, na której możemy podziwiąć walki byków. Ogromna arena jest jedną z najstarszych w Hiszpanii. Dzielnica El Arenal skrywa jeszcze zabytki jak: Teatro de la Maestranza czyli gmach teatru i opery oraz Hospital de la Caridad (szpital Miłosierdzia) udekorowanego pięcioma obrazami z niebieskimi azulejos i licznymi dziełami sztuki artysty Migueal de Manary.

Torre del Oro – bilet: 6 euro, darmowy dla dzieci do 6 lat;
Godziny otwarcia: poniedziałek do piątek od 9:30 – 18:45; sobota do niedziela od 10:30 do 18:45
Strona www

Toros de la Maestranza – bilet: 6 euro, darmowy dla dzieci do 6 lat;
Godziny otwarcia: 9.30 – 19.00 (listopad – marzec); 9.30 – 21.00 (kwiecień – październik)
Strona www

 Złota Wieża Sewilla

Korrida

Korrida

I co jeszcze???

Jeżeli macie więcej czasu to warto oczywiście wziąć udział w pokazie Flamenco. Spacerując po mieście bez problemu znajdziecie dedykowane do tego miejsca, ale również pokazy na ulicy odbywają się bardzo często. W końcu Sewilla uznawana jest za stolicę tego ognistego tańca. W dzielnicy Tirana warto poczuć klimat tej muzyki.

Nie zapominamy oczywiście o jedzeniu 🙂 Na naszej trasie zwiedzania ilość restauracji, barów, kawiarni jest ogromna więc bez problemu każdy znajdzie coś dla siebie. My zajadaliśmy się przekąskami tapas, paella lub też zastawami dnia: menu del dia z typowymi daniami kuchni andaluzyjskiej.

 

Flamenco Sewilla

Flamenco

jedzenie w Sewilli

jedzenie w Sewilli

 

Podróżowanie po mieście

Po zaparkowaniu samochodu bezpłatnie na ulicy tuż przed naszym hotelem w dzielnicy Macarena, głównie podziwialiśmy miasto na własnych nogach i trzeba przyznać, że tak najbardziej lubimy. Jednakże komunikacja miejska jest bardzo dobrze rozbudowana więc warto z niej również korzystać. W informacji turystycznej znajdziecie bezpłatne mapy wszystkich lini autobusowych i tramwajowych z dokładnym odzwierciedleniem w terenie. Ciężko się idzie pomylić. Bilety można zakupić jednorazowo (1,4 euro) u kierowcy albo w wersji 1-3 dniowej lub 30 dniowej. Więcej informacji znajdziecie na www.tussam.es

Mam nadzieję, że zachęciliśmy Was do wizyty w tym pięknym mieście.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Jak ruszyć z miejsca gdy pojawi się dziecko? – zobacz nasz praktyczny poradnik

Zastanawiacie się jak zmieni się Wasze życie kiedy na świecie pojawi się dziecko? Wszystko stanie się nowością i na pewno będziecie czuli się niepewnie w nowej sytuacji. Jest to duża zmiana, a gdzie tu jeszcze myśleć o jakiś wyjazdach.
Jeżeli nie wiecie od czego zacząć, mam nadzieję, że uda mi się Was przekonać, że ograniczenia są tylko w naszej głowie. Wystarczy dobrze się przygotować i świat leży przed nami otworem.
Poniżej znajdziecie nasz praktyczny poradnik jak podróżować z dzieckiem.

 

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

Początek drogi – jak zacząć?

Nareszcie nadszedł ten dzień kiedy jesteście już ze swoim dzieckiem. Uczycie się i radujecie, ale zapewne też macie trudniejsze chwile. Czas biegnie i może powoli przebiegają Wam przez myśl pomysły na zmianę otoczenia.
Niestety konsultowanie Waszych przemyśleń może skończyć się tak:
„A po co będziecie jechali z tak małym dzieckiem?” „Co będzie jadł?’, „Gdzie będzie spał? Przecież lepiej, żeby w swoim łóżku?” „Jeszcze się rozchoruje”.
Mogłabym tak wymieniać jeszcze wiele tych „złotych” rad, ale pamiętajcie nie to jest ważne co inni mówią. Aby zacząć podróżować, nie tylko z dzieckiem, trzeba po prostu tego chcieć.
Jeżeli jesteś domatorem i taki rodzaj wypoczynku odpowiada Tobie. Nie zmuszaj się chociaż i tak polecam chociaż raz spróbować bo podróże mogą uzależnić.
Jeżeli natomiast lubisz być poza domem na dłuższych czy krótszych wyjazdach, w dalekich czy bliskim miejscach, to nie rezygnuj. Dziecko będzie szczęśliwe jak Ty będziesz, ale oczywiście potrzeby naszego małego człowieczka musimy wziąć pod uwagę w pierwszej kolejności.

Kiedy zacząć?

Niestety nie podam Wam tutaj jednej poprawnej odpowiedzi.
W naszym przypadku było całkowicie inaczej niż planowaliśmy przed narodzinami. Przed pojawieniem się naszej małej Zosi staraliśmy się dużo jeździć każdego roku. Głównie wybieraliśmy kierunki azjatyckie w wersji niskobudżetowej. Urodzenie dziecka nie miało za wiele zmienić w moim życie. Taki był plan…, ale w pierwszym roku plan całkowicie został zrewidowany. Problemy z jedzeniem, spaniem i alergią powodowały, że chociaż miałam wielką ochotę aby ruszyć w drogę, musiałam plany przesunąć na później. Uzależnienie jednak w naszym przypadku od podróży powodowało, że myśli powracały. Naszym rozwiązaniem na początku stały się wyjazdy w polskie góry.
Zaczęliśmy delikatnie z wózkiem, a po pierwszym roku nosidło turystyczne spowodowało, iż świat polskich gór stał przed nami otworem. Prawie każdy weekend odkrywaliśmy nowe szlaki i jeździliśmy po Polsce. To spowodowało, iż nadszedł czas na dalsze podróże po Europie i naszą ukochaną Azję, którą Zosia do tej pory wspomina chociaż miała tylko 3 latka.

Próbując odpowiedzieć na wcześniej zadane pytanie: Kiedy jechać? Na naszym przykładzie możesz zobaczyć, że po pierwsze musimy dostosować się do dziecka. Ale patrząc na wiele mam z mojego otoczenia i nie tylko, podróżowanie można rozpocząć już z niemowlakiem. I zapewniam, jeżeli nie macie problemów zdrowotnych, to w tym czasie jest najłatwiej. Dziecko jest blisko rodziców, ma co jeść, gdzie spać i będzie szczęśliwe.

 

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

 

Od czego zacząć?

Pojawienie się nowej osoby w rodzinie wiąże się ze zmianą w codziennym życiu. Pobyt poza domem może wprowadzić pewną niepewność, ale jeżeli zdecydujemy się już na wyjazd to najważniejsze jest przygotowanie. Dzięki temu będziemy czuć się zdecydowanie bardziej komfortowo, a podróż nie okaże się uciążliwa.

Ale co właściwie jest ważne przy planowaniu podróży?

1. Wybór miejsca podróży

Oczywiście zależy od nas, rodziców. Jeżeli nigdy nie byliście w dalekiej Azji to nie sądzę, że będziecie czuli się dobrze z wyborem takiego kraju na początku drogi z Waszym maleństwem.
Spróbujcie zacząć od miejsc sprawdzonych, bliskich bo nie wiecie jeszcze jak może czuć się Wasze dziecko. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to nie rezygnujcie i starajcie się wyruszyć dalej i na dłużej.
Wybór miejsca podróży również uzależniony jest od wieku dziecka. Z niemowlakiem możemy jechać bez myślenia o atrakcjach dla niego, bo po prostu jeszcze jest za małe, ale starsze dziecko potrzebuje również zabawy więc warto o tym wcześniej pomyśleć.
Dodatkowo warto sprawdzić jak wygląda sytuacja na miejscu z dostępem do pieluch, słoiczków, odpowiedniego jedzenia. My jesteśmy na diecie bezglutenowej dlatego często mamy dodatkowy bagaż tylko z jedzeniem dla Zosi.

2. Pogoda

Możecie się zastanawiać jak wybrać się z dzieckiem, kiedy na zewnątrz są upały, pada deszcz albo jest mroźna pogoda.
Oczywiście najważniejsza jest informacja. My zanim wybierzemy kraj do którego chcemy pojechać bardzo dobrze sprawdzamy jaka pogoda może być na miejscu.
Przygotowujemy się dobrze jeżeli chodzi o odpowiednie zestawy ubrań, pamiętamy o kremie przeciwsłonecznym czy na wiatr i mróz. Zawsze mamy coś przeciwdeszczowego bo nawet w lato można porządnie zmoknąć.
Oczywiście na początku ilość ubrań była duża, ale z roku na rok potrafimy spakować się coraz lepiej i wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy.

3. Transport

a) Samochód

Jedno z najprostszych rozwiązań to podróż własnym samochodem. Możecie spakować wszystko jeżeli to spowoduje, że będziecie czuć się bezpieczniej podczas pierwszych podroży z dzieckiem. Pamiętam nasze pierwsze wyjazdy, gdzie potrafiliśmy zabrać ogromną torbę tylko z ubraniami dla Zosi, do tego było łóżeczko, fotelik do karmienia, wanienka etc. Na szczęście szybko zrozumieliśmy, że może na te parę dni wytrzymamy bez połowy naszego domu.
Samochód daje niezależność i pewnego rodzaju bezpieczeństwo dlatego my podczas podróży po Polsce zawsze nim podróżujemy, ale również lecąc do krajów europejskich decydujemy się na wynajem samochodu na miejscu. Nasze podróże nie są stacjonarne więc przemieszczanie się pomiędzy ciekawymi miejscami bez obawy, że nasza torba musi być małych rozmiarów, jest bardzo przydatne.

Pamiętajmy jednak o paru rzeczach:
– wynajmując samochód nie zapomnijmy o foteliku samochodowym. Sprawdźcie czy jest dostępny w wypożyczalni, w jakiej cenie i jakie są przedziały kilogramowe. Z naszego doświadczenia wiemy, że cena wynajmu fotelika czasami jest bardzo wysoka więc warto poszukać wypożyczalni, która ma go w cenie lub zabrać własny dopłacając za extra bagaż. Zrobiliśmy tak parę razy.

postoje są niezwykle ważne dla małego dziecka jak również niemowlaka. My zatrzymujemy się co 2-3 godziny chociaż przeważnie jest to częściej a bo „mama siku”, „mama jeść” i standardowo „mama ile jeszcze”. Jeżeli czeka Was długa podróż warto ją zorganizować podczas nocy, wówczas macie pewność, ze większości trasy dziecko prześpi.

drzemka dziecka tuż przed podróżą nie jest dobrym rozwiązaniem. My zawsze staraliśmy się wyruszać podczas drzemki Zosi. W końcu potrafiła spać tylko w samochodzie lub wózku.

przekąski są przydatne. Wiem, że lepiej żeby dziecko nie jadło podczas jazdy, ale u nas jest to nie uniknione. Oczywiście mówimy tutaj o większym dziecku, gdzie wiemy, że nie zadławi się jedzeniem. Nasze podróże samochodem zawsze wyglądają podobnie. Chociaż jesteśmy po posiłku, od razu po wejściu do samochodu jest pytanie Zosi „mama, a co masz dla mnie do jedzenia?”. Bez tego chyba byśmy nigdzie nie dojechali.

b) Samolot

Podróż samolotem nie jest taka straszna jak się wydaje. Oczywiście im krótszy lot na pierwszy raz tym lepiej chociaż my preferujemy dłuższe, gdzie możemy lecieć regularnymi liniami, w których oprócz posiłków jest dużo atrakcji i czas mija szybko.
Co zrobić aby przetrwać lot? Przygotować się. Nie zapomnijcie o jedzeniu, przekąskach, wodzie i zabawkach. Odpowiednio spakujcie wcześniej torbę. Dla dzieci nawet do 2 roku życia możemy wnieść na pokład samolotu, własne płynne posiłki czy napoje. Najtrudniej jest podczas startu i lądowania. Postarajcie się zająć dziecko aby usiedziało na miejscu i jadło lub piło. To pomoże przy różnicy ciśnień.

4. Noclegi

Nasze „spanie” trochę zmieniło się w momencie pojawienia się Zosi. Zaczęliśmy patrzeć na jakość miejsc, w których mieliśmy się zatrzymać. Spanie „na dziko’ już nie wchodziło w grę, ale w namiocie już tak. Odpowiednio przygotowani w ciepłe śpiwory, dobry materac podróżowaliśmy po Norwegii z namiotem chociaż temperatura czasami dochodziła do 8 stopni Celsiusa w nocy, a byliśmy latem.
Teraz podróżując wybieramy małe hotele, pokoje w agroturystyce lub apartamenty z własnym aneksem kuchennym. Lubimy niezależność, ale cena ma też tutaj znaczenie.
Podróżując po Polsce zabieramy ze sobą łóżeczko turystyczne dzięki czemu rezerwując na booking.com (klikając w ten link otrzymacie 50 zł zniżki za rezerwacje – link) czy Airbnb (a tutaj 100 zł za pierwszą rezerwację – link) wybieramy pokoje 2 –osobowe. Za granicą śpimy wszyscy na jednym łóżku, więc cena noclegu jest całkiem przyzwoita.

5. Jedzenie

Temat rzeka i nie jesteśmy tutaj dobrym przykładem. Nie będą mogła polecić Wam restauracji czy przyjaznych miejsc dla rodzin bo nie korzystamy z tego często. Obecnie Zosia jest na diecie bezglutenowej, powoli wychodzimy z bezmlecznej. Oczywiście jemy w restauracjach zwłaszcza w Polsce i Azji ale w Europie często sami gotujemy z produktów przywiezionych z Polski.

Jedzenie oczywiście jest uzależnione od dziecka. Do 6 miesiąca nie mamy żadnego problemu, gdyż mleko mamy albo modyfikowane wystarcza naszemu dziecku. W późniejszych miesiącach zawsze możemy zaopatrzyć się w słoiczki a powolne próbowanie poszczególnych składników w duchu BLW również wyjdzie na dobre naszemu dziecku. Jeżeli nie jesteśmy przekonani do jedzenia „na mieście” wybierajcie noclegi z własną kuchnią, wówczas będzie jak w domu.
Więcej o tym jak podróżować ch na diecie bezglutenowej i bezmlecznej znajdziecie TUTAJ

6. Paszport

O tym warto pomyśleć wcześniej, gdyż nie wyrobimy dokumentu od ręki. Pamiętajcie, że sezon przedwakacyjny powoduje, iż kolejki w urzędach będą bardzo długie.

Paszport daje nam możliwość podróżowania po cały świecie. Jest wydawany przez urząd wojewódzki na 5 lat dla dzieci do 13 roku życia.
Dowód osobisty pozwala na podróż tylko w krajach grupy Schengen i wydaje go urząd gminy.

Pamiętajcie aby nie zapomnieć również o kopii paszportu czy dowodu. My zawsze posiadamy przynajmniej dwie w różnych bagażach, bo w sytuacji zgubienia lub kradzieży ksero przyda się w ambasadzie lub konsulacie.

7. Ubezpieczenie

Nie ruszamy się bez dobrego ubezpieczenia zwłaszcza do krajów pozaeuropejskich. Na szczęście do tej pory, po tylu latach jeżdżenia ani razu nie musieliśmy korzystać ale sama świadomość, że w razie problemów wiemy co robić jest bardzo komfortowa. Obecnie podróżując po Europie zawsze mamy ze sobą kartę EKUZ, którą wyrobicie w NFZ-ecie, ale dodatkowe ubezpieczanie również się przyda.

Gdy jedziemy poza Europę ubezpieczenie jest jeszcze bardziej rozbudowane. Odkąd podróżujemy z Zosią wykupujemy również ubezpieczenie od rezygnacji, dzięki któremu w sytuacji losowej jak np.: choroba tuż przed wyjazdem mamy szansę odzyskać wydane pieniądze zwłaszcza za bilety lotnicze, które są głównym wydatkiem podczas podróży np.: do Azji.

8. Apteczka

Jest z nami zawsze, chociaż jak ubezpieczenie do tej pory nie musieliśmy nigdy z niej korzystać.
W apteczce mamy zawsze termometr, witaminę C i D, wapno, sól fizjologiczna, czasem braliśmy nebulizator, coś na biegunkę, elektrolity, probiotyk, coś na oparzenia słoneczne, plastry, wodę utlenioną, lek przeciwgorączkowy.
Dodatkowo zabieram trochę miodu, czosnek więc syrop z cebuli też da się zrobić 🙂
W lato trzeba pomyśleć o komarach więc olejki czy spray również się znajdzie.

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

Co zabrać jeszcze w podróż?

Wszystko co będzie dla Ciebie niezbędne. Oczywiście staraj się ograniczać, ale to przyjdzie z czasem.
Najlepszą organizację wprowadza lista. Zapisz na niej wszystkie potrzebne rzeczy aby nic nie zapomnieć i zacznij parę dni przed podróżą. Dzięki temu będziesz miała czas dopisać coś nowego albo wykreślić.
Z najpotrzebniejszych rzeczy są dokumenty (paszport, ubezpieczenie, książeczka zdrowia), ubrania, kosmetyki (w małych pojemnikach), pieluchy, jedzenie, chusteczki nawilżające, zabawki etc.
Dodatkowo podczas podróży zabieraliśmy wózek, dzięki któremu Zosia mogła spać a my spokojnie zwiedzać. Oczywiście lepiej sprawdzić czy w danym miejscu do którego jedziemy bez problemu możemy jeździć wózkiem. Nasze podróże do Włoch czy Malezji z wózkiem nie należały do super przyjemnych, gdyż większość czasu musieliśmy go nosić po schodach lub przenosić nad brukowaną drogą.
Dlatego zawsze warto mieć przy sobie chustę lub nosidło ergonomiczne oczywiście dostosowane do wieku dziecka. Nasza Zosia niestety nie zaakceptowała ani jednego ani drugiej więc byliśmy zdani tylko na wózek, ale na szczęście po roku nosidło turystyczne w pełni było wykorzystywane i znacznie bardziej staliśmy się mobilni.
Nie możemy zapomnieć o zabawkach. Dla niemowlaka wiele nie potrzeba, ale kilkulatek zanudzi się dość szybko bez różnych rozrywek. Sprawdzają się tutaj książeczki, kolorowanki, ulubione maskotki ale zagadki, piosenki z pewnością umilą czas.
I co gotowi na podróż.

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać bo ograniczenia są tylko w naszej głowie.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile