Mniej Znana Norwegia- Ytre Hvaler

Jednodniowa wycieczka z Oslo – Ytre Hvaler

Meldujemy się w Oslo wczesną zimą 2018 roku i odwiedzamy po raz enty stolicę Norwegii. Może się wydawać, że nie jest to najlepszy czas na odkrywanie nowych miejsc bogatych w piękne krajobrazy i przestrzenie w tym rejonie Europy. Zimowe warunki pogodowe i bardzo krótki dzień ograniczają wybór destynacji turystycznych w krainie fiordów. Ale!!! Jeśli dopisze nam pogoda, a słońce pojawi się tuż nad horyzontem to warto wybrać się na jednodniowy wypad do mało znanego, aczkolwiek jak się okaże niesłusznie, Rejonu Hvaler! A dokładnie do Parku Narodowego o nazwie YTRE HVALER.

Granice parku narodowego Ytre Hvaler.

HVALER to wyspiarska gmina położona na południowo – wschodnim krańcu Oslofjord bezpośrednio na południe od miasta Fredrikstad . Gmina składa się z 833 Wysp i wysepek o powierzchni co najmniej 29 Km/2
Największym miastem Gminy jest Skjaerhalden i znajdziemy je w południowej części Hvaler na wyspie Kirkoy.

Geologiczne podłoże dla Parku Narodowego i całego rejonu stanowi mulisto-skaliste dno morskie, z ekosystemem bogatym w,, lasy” wodorostów oraz koralowców. Nadbrzeżne skały zostały ukształtowane przez morskie fale oraz wiatr. „Plaże” bywają częściej skaliste ale i bywają żwirkowo-piaszczyste a miejscami i piaszczyste. Niestety, tajskiego piasku tutaj nie uświadczymy 🙂

Norwedzy odwiedzają to miejsce aby popływać łódką, spędzić czas na spacerach i połowić ryby w okolicznych wodach, których w całej Norwegii nie brakuje.

A naszym celem krótkiego zimowego wypadu do Ytre Hvaler nie były bynajmniej kąpiele czy łowienie ryb a najzwyczajniej chęć zapoznania się z mało popularnym wśród turystów południowym rejonem Norwegii.

Zapraszamy na fotorelację z jednego dnia pobytu w Ytre Hvaler!

Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Hvaleporten most, zimą wschód słońca jest przez kilka godzin dziennie. Ytre Hvaler.
Na drodze pomiędzy wyspą Vesteroy a Krakeroy. Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Wioseczka Havtunet. Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Plaża Storesand, żwirowa i słynna chatka. W lecie znajdziemy tutaj również kamping. Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Widok z mostu w Skjelsbu. polecamy! Ytre Hvaler.
Ytre Hvaler park narodowy norwegia
Miejscowość Utgard, polecamy! Można pochodzić po skałkach powyżej i podziwiać widoki. Ytre Hvaler.

Kilka ciekawostek o rejonie:

-Powierzchnia całego parku to 354km/2, z czego stałego lądu 14 km/2

-Maksymalna głębokość wód przybrzeżnych w granicach parku to 470m, a wysokość z której możemy podziwiać okolicę to 64 m. n.p.m

-W granicach parku znajduje się największa przybrzeżna rafa koralowa w Europie

-W parku znajduje się 131 gatunków ściśle chronionych , w tym motyle Ćmy czy kaczki.

-Ślady obecności w tym rejonie człowieka sięgają epoki późnego brązu(czyli ponad 5500 lat temu) -Podczas wykopalisk odkryto ponad 4300 artefaktów, w tym masło, gliniane rury.-Morze kryje co najmniej 50 wraków, w tym fregatę Lossen, która zatonęła u wybrzeży wyspy Vesterøy w Wigilię Bożego Narodzenia w 1717 roku.

-Fort Akerøya gościł przybyszów morskich od 1682 do 1807 roku i został częściowo odnowiony.
-Latarnie morskie w Torbjørnskjær i Homlungen są chronionymi zabytkami.

-Chatki rybackie przypominają o długiej historii połowów na archipelagu Hvaler.

-Najważniejszym łowiskiem jest obecnie trałowanie krewetek.

Zasady obowiązujące w Parku.

-Możesz podróżować pieszo i statkiem w dowolne miejsce w parku narodowym, z wyjątkiem stref gniazdowania ptaków morskich i fok młodych od 15 kwietnia do 15 lipca

-Cały ruch zmotoryzowany na lądzie jest zabroniony; pamiętaj o specjalnych przepisach dotyczących zakotwiczenia/parkowania w strefie A

-Zatrzymaj się gdziekolwiek zechcesz. Możesz biwakować w Storesand lub na części Akerøya

-Sprzątaj i zabierz śmieci do domu; zabrania się opróżniania toalet łodzi w dowolnym miejscu w parku

-Możesz rozpalić ogień, ale pamiętaj o ogólnym zakazie pożarów między 15 kwietnia a 15 września. Gałęzi nie wolno odrywać na drewno na opał w żadnym miejscu w parku. Nigdy nie rozpalaj ognia ani jednorazowego grilla na gołej skale

-Możesz zbierać jagody, jadalne grzyby i pospolite rośliny do własnego użytku.

-Uważaj, aby nie zniszczyć pozostałości dziedzictwa kulturowego, roślinności i życia zwierząt;proszę zachować szczególną ostrożność w sezonach lęgowych

-korzystaj z okazji do rekreacyjnego łowienia ryb

-Polowanie i łapanie w pułapki jest dozwolone na mocy ustawy

-Możesz zabrać psa, ale pamiętaj, aby trzymać go na smyczy od 1 kwietnia do 20 sierpnia

 

Więcej wpisów z naszej ulubionej Norwegii znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

 

Nasze podróżnicze podsumowanie 2018 roku – najlepsze wspomnienia

 Kolejny rok kończy się i lubimy podsumować co się udało a co może nie do końca było po naszej myśli.

A, że piszemy bloga podróżniczego to post będzie oczywiście dotyczył naszego podsumowania podróżniczego.

Dla naszej rodziny był to naprawdę dobry rok. Może w życiu prywatnym nie udało się wszystkiego zrobić ale podróże, które są częścią naszego życia, były częste i bardzo zróżnicowane.

Nasz plan podróżniczy na ten rok zakładał po jednej podróży do Azji, Europy i Polski.

Chociaż jedno z nas pracuje na etacie spędziliśmy w podróży zagranicznej 47 dni i wiele dni w Polsce. Odwiedziliśmy 5 krajów i byliśmy 12 razy w powietrzu. Do tego oczywiście wycisnęliśmy wszystko z naszych weekendów. W całym roku tylko kilka z nich spędziliśmy w domu a reszta była aktywna i bardzo poznawcza.

Najlepsze wspomnienia 2018 roku?
Zobaczcie nasze podróżnicze podsumowanie.

Tegorocznych wspomnień mamy całą masę ale najważniejsze z nich to:

Kazachstan – góry, kaniony i przestrzeń

Kraj, który całkowicie nas oczarował i obecnie plasuje się w pierwszej trójce najlepszych miejsc, które do tej pory odwiedziliśmy.
Oczywiście podróż odbyła się z naszą 4-latką więc wyzwanie było jeszcze większe ale i tak było warto. Podróż była dla nas powrotem do przeszłości, kiedy zaczynaliśmy nasze podróże po Azji ponad 10 lat temu i nie było tłumów turystów,  nie było internetu, a z ludźmi po prostu się rozmawiało.

Do tego cudowna natura. Uwielbiamy góry, przestrzeń i spokój a tam znaleźliśmy tego pod dostatkiem.
Zakochaliśmy się w okolicy miasta Kegen, gdzie wioski schowane pomiędzy góry przyciągały nas jak magnes. Spędziliśmy czas nad licznymi jeziorami (Tuscol, Kandy), w środku kanionów (Księżycowy, Szaryński), nad wydmami czy w górach.

Dla nas ten wyjazd był najlepszym w tym roku a dużo opisów znajdziecie →KAZACHSTAN

Altyn emel śpiewająca wydma kazachstan
Chodzenie po śpiewającej wydmie okazało się nie lada wyzwaniem przy mocno wiejącym wietrze. Śpiewu nie słyszeliśmy- tak mocno wiało 🙂
Kanion szaryńśki z dzieckiem
Autko zostawiamy na krawędzi kanionu a wszystkie niezbędne rzeczy zabieramy ze sobą do Bungalow-ów
Saty Kaindy Kolsai
W dole mieścina Saty. Miejsce wypadowe do jeziora Kaindy i Kolsai.
Góry aktau jak dojechac transport
Piękne góry Aktau w Parku Altyn Emel.

 

Norwegia – fiordy, góry i plaże

To kraj, który odwiedzamy już od paru lat i będzie tak jeszcze długo. Oj cieszymy się, że mamy tam rodzinę 🙂 A Oslo znamy już bardzo dobrze.

W tym roku byliśmy dwa razy i pierwszy raz udało się podróżować podczas lata i zimy. Jak Norwegia to czas spędzamy aktywnie i cały czas na świeżym powietrzu.

Nocleg pod namiotem, wspinaczka na Priekestolen to były nasze plany na to lato i tą wizytę. Udało się, pogoda dopisała a widoki wbijały w ziemię. Do tego zawitaliśmy nad zachodnie wybrzeże na południe od Stavanger. Tam znajdziecie piaszczyste i szerokie plaże.

Zima w Norwegii to całkowicie nowe doznanie dla nas. Dzień jest krótki, pogoda zmienna, ale śniegu w stolicy nie brakuje. Wypoczywamy, jeździmy na sankach, smakujemy specjałów na jarmarku świątecznym ale nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie ruszyli dalej. Jedziemy na południe od Fredrikstad w stronę wysepek parku narodowego Ytre Hvaler. Cóż widoki i pogoda pierwsza klasa.

Więcej o Norwegii znajdziecie TUTAJ

Preikestolen z dzieckiem
Dwugodzinny trekking wynagradza wspaniałym widokami!
oslo co zobaczyć
Targ Bożenarodzeniowy a raczej festiwalowy w Oslo.
ytre hvaler ciekawe miejsca
Ytre Hvaler to park narodowy położony w południowo-wschodniej części Norwegii i Szwecji, który warto zobaczyć…zwłaszcza jesienią lub zimą gdzie natężenie turystyczne jest umiarkowane.
Oslo plaże fiord
W Oslo znajdziemy piękne nabrzeże z kilkoma kamienistymi plażami.

 

Malta – zabytki, plaże i słońce

Nowy kraj na naszej liście. Ruszamy we wrześniu chcąc jeszcze przedłużyć sobie lato. Jest gorąco, ale nie tracimy czasu i zwiedzamy dokładnie wyspy wynajętym samochodem, co samo w sobie już jest wyzwaniem.

Naszym punktem wypadowym jest Sliema ze wspaniałym widokiem na stolicę Valletta. Objeżdżamy wyspę ze wszystkich stron. Płyniemy łódką do jaskiń Blue Grotto, spacerujemy po klifach Diglii, podziwiamy starożytne miasto Mdina czy podziwiamy zachód słońca w nadmorskiej wiosce Marsaxlokk. Do tego odpoczywamy na licznych plażach jak: zatoka św. Piotra, Ramla, Złota zatoka.

Nie omijamy również wyspy Gozo, której surowy krajobraz, zabytki sakralne oraz małe wioseczki urzekły nas. Cały dzień przeznaczamy również na wycieczkę łódką na piękną wysypkę Camino, która słynie z krystalicznej wody w zatoce Blue Lagoon. Nasza mała podróżniczka również musi skorzystać z atrakcji i zabieramy ją do parku Popeye. Niesamowite miejsce stworzone na potrzeby filmu z bajecznymi domkami i licznymi atrakcjami dla dzieci.

Na deser zostawiamy sobie wizytę w najmniejszej stolicy Europy oraz trzech miastach. Valletta jest malutka, ale wygląda jak muzeum. Ilość zabytków jest ogromna. A spacer wzdłuż wąskich uliczek to sama przyjemność.

Malta
Klify Diglii…komentarz zbędny.
Park rozrywki Popeye, warto tam spędzić większa część dnia. Na pewno nie będziemy się nudzić!
Wyspa Camino wraz z plażą Blue Lagoon.
Wyspa Camino wraz z plażą Blue Lagoon.
Valletta blog podróżniczy
Valletta, setki uliczek, dobre jedzenie.

 

Izrael  – wiele religii i mnóstwo historii

Listopad w Polsce nie jest naszym ulubionym miesiącem. Szybka decyzja i uciekamy tam gdzie ciepło. Izrael od dawna był na naszej liście.

Podróż miała charakter bardzo sentymentalny. Dla nas Izrael to kraj bardzo różniący się od tych, które do tej pory widzieliśmy z powodu bardzo zagmatwanej historii. To wszystko spowodowało, że nie była to tylko podróż typowo turystyczna, ale z mocnym zabarwieniem politycznym w tle. Dla naszej Zosi, która jest bardzo dobrze zaznajomiona z historiami ze Starego i Nowego Testamentu wyjazd był bardzo ciekawy. Wszystkie miejsca były dla niej ciekawe i bardzo dopytywała się jaka z tym miejscem wiąże się historia. Bajki z cyklu Historie Biblijne zrobiły swoje 🙂

Po raz kolejny wypożyczyliśmy samochód i rozpoczynając od północy kraju przemierzyliśmy tereny Nazaretu, jeziora Galilejskiego, pięknej Akky i Hajfy. Nie ominęliśmy oczywiście fortecy Masady na południu i wykąpaliśmy się w Morzu Martwym.

Jerozolima najbardziej nam się spodobała. Klimat Starego Miasta, gdzie cztery religie się ścierają jest niesamowity. Ilość zabytków jest ogromna i kilka dni na zwiedzanie to za mało. Wibrujący i nowoczesny Tel Aviw był idelnym zakończeniem wyjazdu.

morze martwe jak dojechać
Morze Martwe, pływanie w kwasie solnym jest tak samo przyjemne jak i niebezpieczne.
Tani nocleg w jerozolimie
Jerozolima, panorama na stare miasto z naszego hostelu.
Twierdza Masada nad Morzem Martwym. Konieczny punkt w programie zwiedzanie i koniecznie wcześnie rano lub przed zamknięciem.
Tel Awiw, to dobre miejsce na odsapnięcie od tłumów i zgiełku ciasnych uliczek Jerozolimy

 

Polska – w domu zawsze najlepiej

Uwielbiamy podróże po Polsce. Z roku na rok odkrywamy coraz więcej. W tym roku ruszyliśmy znów na wschód, który nas już raz oczarował. Udało nam się spędzić długi weekend czerwcowy na Roztoczu. Chodziliśmy, kąpaliśmy się, jeździliśmy na rowerze i pływaliśmy kajakiem.
Był Roztoczański Park Narodowy, Czartowe Pole, Zamość, Susiec, Józefów i Krasnobród. Wypoczęliśmy i aktywnie spędziliśmy te parę dni.

Jadąc po raz kolejny na wschód nareszcie zwiedziliśmy piękne miasto Lublin a udało się to podczas międzynarodowego Festiwalu Sztukmistrzów. Nie zapomnieliśmy o wizycie w naszym ukochanym mieście Sandomierzu. Która to już wizyta? Oj trudno zliczyć.|

Cały dzień zwiedzaliśmy również świętokrzyskie miasteczka jak: Koprzywnica, Klimontów, Opatów oraz niesamowity zamek Ujazd.

W sierpniu po pobycie w Norwegii ruszyliśmy na zachód Polski. Dolny Ślask nadal jest dla nas nieodkrytą kartą ale z roku na rok chcemy spędzać w tym regionie więcej czasu. Teraz nareszcie zobaczyliśmy kościoły pokoju w Jaworze i Świdnicy, zamek Książ i Bolków, przespacerowaliśmy się wzdłuż kolorowych jeziorek w Rudawskim Parku Krajobrazowym oraz w pięknym mieście Świdnica, której starówka mnie całkowicie zachwyciła.

Nie bylibyśmy sobą, bez wizyty w polskich górach. Kolejne szlaki w polskich Beskidach za nami chociaż w tym roku ilość wyjazdów była mniejsza. Zosia rośnie i noszenie jej na plecach przez całą trasę już nie wchodzi w grę. Na szczęście już kilka szlaków prostych pokonała na własnych nogach. Oby tak dalej 🙂

Wycieczki jednodniowe podczas weekendów to nasza codzienność. Atrakcje Górnego Śląska w większości poznaliśmy ale jeszcze parę miejsc warto odwiedzić. Czas aby to spisać.

Wszystkie wpisy z Polski znajdziecie TUTAJ

szumy nad tanwią gdzie jechać roztocze
Jest tyle miejsc w Polsce które zachwycają.
Kajaki na roztoczu są bardzo popularną aktywna forma wypoczynku.
W trasie po Polsce zawsze nas coś zachwyci!
Festiwal sztukmistrzów w Lublinie, na tę imprezę warto zarezerwować cały dzień a nawet dwa!

A jak Wasze tegoroczne wspomnienia? Co najbardziej zapamiętaliście?

Jak zapowiada się rok 2019?

Nic nie planujemy … taki jest plan. Zobaczymy jak będzie.

Ten rok na pewno będzie inny 🙂


Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Preikestolen – symbol Norwegii, nareszcie!:)

Ile razy widzieliśmy ten widok?
Skalna półka  – Preikestolen z widokiem na góry i piękny fiord.
Z tym zawsze kojarzyła mi się Norwegia i chociaż byliśmy już kilka razy na tej ziemi to jakoś nie udawało się dotrzeć.

W tym roku szybka decyzja i nareszcie się udało. Zanim dotarliśmy z Oslo na miejsce po drodze zatrzymaliśmy się na noclegu w Sauda (poczytaj TUTAJ), skąd następnego dnia ruszyliśmy już na południe. Nie byle jak…
Tylko piękną trasą Ryfylke, która należy do jednej z 18 tras widokowych w całej Norwegii. Generalnie dla mnie cała Norwegia jest piękna ale dedykowane trasy to już bajka.
Z Saudy drogą 520 wzdłuż fiordu kierujemy się na południe. Po przepłynięciu promem z Nesvik do Hjelmeland drogą numer 13 dojeżdżamy do miejscowości Jørpeland. Na parking, skąd prowadzi już szlak na Preikestolen mamy tylko 13 km.

Na szlak po zjedzeniu przygotowanego własnego obiadu:) na kuchence ruszamy w samo południe i do tego w niedzielę. Chyba pierwszy raz tak późno wychodziliśmy w góry. Ale cóż nie było wyjścia. Widoki po drodze skutecznie powodowały, że musieliśmy się zatrzymać.

Jaki jest Preikestolen?

Ruszamy oczywiście w trójkę, z nosidłem i pełnym plecakiem potrzebnych rzeczy. Szlak ma długość 4 km i planowany czas przejścia do około 2h. Szlak nie jest bardzo trudno. Czasami wspinamy się do góry po kamiennych stopniach, płaskich szerokich skałach albo chodzimy po drewnianych kładkach ułożonych na bagnistym terenie. Dookoła lasy i małe jeziorka. Zosia dzielnie kroczy na własnych nóżkach. Ludzi ogrom. Czuję się jak na trasie do Morskiego Oka ale gdy już dochodzimy na miejsce jest bosko.

Preikestolen to półka skalna (inaczej ambona) na wysokości 604 m nad Lysefjord, który ma aż 40 km długości. Półka ma wymiary 25 x 25 metrów. Gładkie ściany o długości 300 m doprowadzają do zawrotów głowy. W powierzchni skały widać już szczelinę, która podobno z roku na rok się powiększa. Jest to również popularne miejsce wśród samobójców, którzy potrafią przybyć tutaj z wielu miejsc na świecie.

Tyle razy to widzieliśmy, ale w rzeczywistości wygląda to jeszcze lepiej. Wychodzimy wyżej i spokojnie siadamy podziwiając ten ogrom przed nami. Prawie trzy godziny mijają w mgnieniu oka. Kolejni ludzie odchodzą a przychodzą nowi. Każdy próbuje mieć zdjęcie nad krawędzią. My jakość lepiej czujemy się na górze 🙂
Czas wracać i poszukać jakiegoś pola namiotowego. Ale z chęcią zostalibyśmy na górze na noc.

Informacje praktyczne – Preikestolen:

– przy szlaku znajdują się dwa parkingi. Długość trasy z jednego na drugi jest taka sama. Cena 200 NOK/samochód
– szlak długości około 4 km. Przejście zajmuje około 2h. Trasa oznaczona czerwoną literą T. Po drodze zauważycie informacje
– nocleg na kempingu Landa Park w Forsand – 300 NOK/namiot + 3 os www.landapark.no


Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Rjukan, Sauda i droga Ryfylke – znów wracamy do Norwegii

Czy Norwegia może się znudzić?

Jeżeli lubicie naturę i piękne widoki to raczej nie. W Norwegii jest tego dostatek. Dlatego tak lubimy tam wracać. Oczywiście pogoda jest czasami kapryśna, ale jak mówią Norwedzy „ to nie pogoda jest zła tylko ubranie”
Ostatni nasz wypad obejmował kilka fiordów (Geirangerfjord, Sognefjord, Naerfjord), piękne trasy widokowe (droga śnieżna), lodowiec i norweskie miasteczka.
Więcej pisaliśmy TUTAJ

W tym roku wyjazd był całkowicie spontaniczny. Jeszcze na początku sierpnia nie wiedzieliśmy gdzie pojechać za dwa tygodnie. Pogoda w Norwegii od ponad dwóch miesięcy była piękna co było dość dużym zaskoczeniem.
Podczas naszego tygodniowego pobytu oczywiście wyskoczyliśmy na parę dni a resztę spędziliśmy w Oslo, które lubimy i znamy dosyć dobrze nie tylko od strony atrakcji turystycznych, które musimy wreszcie opisać na blogu.

Pierwsza cześć naszej trasy w Norwegii

Kopalnia srebra w Norwegii

Zaczynamy nasz wyjazd w Oslo. Zapakowani w cały sprzęt kempingowy i zapas jedzenia ruszamy z Oslo na zachód. Kierujemy się na miasto Drammen a później Kongsberg, w którym na pewno warto zobaczyć dawną kopalnie srebra, w której obecnie zorganizowane jest muzeum przedstawiające ponad 350 letnią historię wydobycia srebra w tym miejscu. Duża atrakcją jest możliwość uczestniczenia w wycieczce z przewodnikiem, która zabierze nas 342 metry poniżej powierzchni i 2,3 kilometra w głąb góry. Tym razem nie zostaliśmy na dłużej w tym mieście, ale jest na naszej liście.

 

Stavkirrken w Heddal

Kościół w Heddal

Jedziemy dalej na zachód. W miejscowości Heddal zatrzymujemy się przy największych kościele klepkowym inaczej słupowym (stavkirrken) w Norwegii. Jest on jednym z 28 tego typu pozostałych w całym kraju. Kościoły są drewniane i należą do najstarszych drewnianych zabytków w Europie. Norweskie kościoły słupowe powstawały pomiędzy X a XIII w. i miały od jednej do trzech naw. Elewacje pięknie zdobione zwierzętami, głowami smoków i inskrypcjami.
W Polsce również znajdziemy kościół słupowy – świątynię Wang przeniesioną wprost z Norwegii do Karpacza.

Rjukan mroczne miasto

Odbijamy na północ w stronę miejscowości Rjukan. Miasta dość niezwykłego. Położony w głębokiej dolinie przy szczycie góry Gaustatoppen przez 6 miesięcy w roku cierpi na brak światła. Dzięki innowacyjnemu projektowi od 2013 roku sytuacja zmieniła się. Ustawione ogromne lustra powyżej miasta odbijają światło słoneczne podczas miesięcy zimowych i dzięki temu, chociaż cześć miasta nie jest uwięziona w cieniu. Rjukan a zwłaszcza góra Gaustatoppen (1883 m n.p.m) jest odwiedzana przez cały rok. Jest ona uznawana za najpiękniejszą w Norwegii a ze szczytu przy dobrej pogodzie możemy podziwiać aż 1/6 powierzchni Norwegii. Wyjazd na szczyt również jest możliwy dzięki specjalnej kolejce, która jedzie wydrążonym tunelem w samej górze. Norwedzy to mają pomysły 🙂
My podziwiamy górę wyjeżdżając na przeciwległy szczyt kolejką Krossobannen. Gaustatoppen wygląda jak wulkan z tej stron, chociaż szczyt jest wyjątkowo szpiczasty.

Rjukan
Kolej Krossobannen

Rjukan
góra Gaustatoppen wygląda niesamowicie

Rjukan
mejscowość Rjukan jest głęboko schowana na dnie doliny

Widokowa trasa Ryfylke – cześć I

Jedziemy dalej na zachód do Saudy. Od Røldal zaczyna się widokowa trasa Ryfylke. Kolejna piękna trasa, którą poznajemy. Widoki przypominają nam tereny płaskowyżu Hardangervidda. W końcu droga przebiega przy południowych jego terenach.
Na nocleg zatrzymujemy się w Saudzie. Miejscowość znajduje się nad fiordem a sam kamping tuż nad jego brzegiem. Miejsce jest piękne zarówno o zachodzie jak i wschodzie słońca. Aż żal wyjeżdżać.

Piękny Kemping w Saudzie.



Dalsza część trasy na południe w stronę Preikestollen to nadal widokowa droga Ryfylke (w kolejnym poście zobaczcie jak to wygląda). Biegnie wzdłuż fiordu drogą 520 aby po przepłynięciu promem ciągnąć się dalej już trasą numer 13. Widoki oczywiście się nie nudzą bo w Norwegii fiordami można się ciągle zachwycać.
Trasa kończy się w miejscowości Oanes, z której kolejnego dnia wyruszyliśmy w kierunku wybrzeża ale najpierw czekała nas dawno wyczekiwana wycieczka na Preikestolen o czym opiszemy w kolejnym poście.

Sami zobaczcie czy nie jest pięknie?








Informacje praktyczne:

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Geirangerfjord – najpiękniejszy fiord Norwegii?

Poranek przywitał nas mgłą. Temperatura nie za bardzo pozwala na wystawienie nosa bez długiego rękawa na sobie. Powoli kamping budzi się do życia a odgłos syreny nadpływającego olbrzymiego statku pasażerskiego nie jednego nieboszczyka zerwałby na równe nogi. Łukasz wygramolił się z namiotu i z aparatem w ręce idzie na łowy fotograficzne.

Geirangerfjord, pogoda lekko chłodzi zapędy podziwiania widoków z wyższej perspektywy.
Geirangerfjord, pogoda lekko chłodzi zapędy do podziwiania widoków z wyższej perspektywy.

 

Mgła nieśmiało opada, odkrywając otaczające nas skały. Nie ma na co czekać, szybkie śniadanie i ruszamy na mały rekonesans po okolicy.

Geirangerfjord camping jeszcze senny.
Geirangerfjord camping jeszcze senny.

Serpentynami wyjeżdżamy do góry i wąską drogą dojeżdżamy do malutkiego parkingu Vesterås gard 300 m n.p.m. Po 40 min dreptając po ścieżkach baranów i krów docieramy na punkt widokowy Løsta na wysokości 500 m .p.m. Trasa miejscami zaminowana dość mocno przez kupki zwierzaków no i dość śliska. Idąc tym szlakiem po deszczu zazwyczaj można natknąć się na żywy strumyk- dobre obuwie rzecz bezcenna.Trasa mocno pnie się w górę a widoki z niej są pierwszej jakości. Nie dziwimy się w ogóle, że Geiranger fjord może być uznawany za najładniejszy w Norwegii.

Geirangerfjord, widok z przedsionka namiotu też jest interesujący.
Geirangerfjord, widok z przedsionka namiotu też jest interesujący.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, kierujemy się na punkt widokowy Løsta.

dscf0190-jpg-ps-res
Geirangerfjord, nie jesteśmy sami na szlaku.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, Zosia czasami odciąża moje plecy i dzielnie pnie się w górę.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, po drodze na głównym punkt widokowy znajdują się nie mniej interesujące.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, Jak widać ślisko.

Geirangerfjord
do góry do góry!

Geirangerfjord
Geirangerfjord, komentarz zbędny.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, punkt widokowy.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, widoczną w oddali trasą będzie nam dane jechać, niestety widoki będziemy mieli zgoła odmienne.

 

Popołudniu pogoda niestety się zmienia, co było do przewidzenia. Chcieliśmy udać się jeszcze na punkt widokowy Skageflå, który jest opuszczoną górską wioską na wysokości 250 m nad fjordem ale w deszczu z naszą Zosią nie byłoby za przyjemnie. Z samego rana przy pewnej pogodzie dlaczego nie. Trasę można pokonać najpierw promem, prosząc o wysadzenie w odpowiednim miejscu. Albo dojechać samochodem do Homlong i potem 2 h marszu w jedną stronę.

Popołudnie spędzamy na placach zabaw 🙂 i łowieniu ryb w fiordzie! Wystarczy kij z żyłką na której zawiśnie blaszka z haczykiem a na pewno z głodu nie umrzemy nad Geiranger Fjord. Ryb jest tak wiele, że rybacy-turyści chodzili po kampingu z dymiąca się jeszcze patelnią oferując ciepłą rybkę.

Sama miejscowość Geiranger oprócz paru hoteli, campingów i kilku knajpek jest bardzo mała, można rzec kameralna. Warto przejść się w stronę wodospadu i wspiąć się po schodach, aby kolejny raz spojrzeć na fiord z wyższej perspektywy. Na górze jest również plac zabaw a więc taka wisienka na torcie dla dzieci. Schody prowadzą do Geiranger fjordsenter. Dodatkowo codziennie do portu zawijają mniejsze stateczki jak i te ogromniaste pasażerskie. Fajna dodatkowa gratka dla ich wielbicieli, ale nie tylko. Nas również wciągnęło ich obserwowanie.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, rzut oka na prawie całe Geiranger.

Geirangerfjord

Kolejny dzień nie zapowiada się ładnie więc nie ma co siedzieć na miejscu. Ruszamy dalej. Jedziemy na północ Złotą Drogą aby Drogą Orłów dotrzeć do Drogi Trolli. 

Jotunheimen-na dachu Norwegii

Górski krajobraz Norwegii oferuje nam tyle atrakcji, że nie mamy czasu na nudę. Fiordy swoim pięknem urzekają ale warto też wybrać się w wyższe partie gór jak Jotunheimen. Na naszej trasie nie mogło zabraknąć również lodowców – Jostendalbreen.

Największym lodowcem Europy jest Jostendalbreen. Aby zobaczyć jak lodowiec spływa z gór warto wybrać się na jeden z jego jęzorów. Bardzo popularne są Briksdalbreen na północy  i Fjaerland na południowym zachodzie. My decydujemy się na Nigardsbreen na wschodzie gdyż później wyruszamy na trasę Sognefjellet i dalej do Geiranger.

Piękna od samego rana pogoda zachęca nas do dalszej podróży. Krótki przejazd promem z Fodnes do Gaupne i dalej kierujemy się na Jostendal.

W oczekiwaniu na prom.
W oczekiwaniu na prom.

Jostendalbreen Nigardsbreen
Pierwsze kadry Największego w Europie lodowca.

Gdy dojeżdżamy na miejsce z daleka już widzimy piękny jęzor lodowca, który schodzi zygzakiem z gór. A woda, która z niego cały czas wypływa wpada do pięknego jeziora do którego spokojnie można dojechać samochodem.

Z parkingiem nie ma największego problemu. Z chodząc kilka metrów w dół można dojść do miejsca z którego odpływa łódka skracająca czas dotarcia pod jęzor lodowca. Ale sama trasa jest przyjemna i w 45 minut jesteśmy pod jęzorem. Lodowiec w słońcu mieni się i błyszczy i staje się niesamowicie błękitny. A ja myślałam, że będzie biały.

Nasza Zosia śpi słodko a my robimy sobie sesje zdjęciowe na tle ogromnej masy lodu. Jeżeli nie jesteście z tak małym dzieckiem warto wybrać się z przewodnikiem na sam lodowiec. Trasy są prostsze jak bardziej wymagające, krótkie i długie. W rakach na butach i powiązani liną możemy poczuć się jak lodowi wojownicy.

Jostendalbreen Nigardsbreen
Po około godzinnym spacerze docieramy pod lodowiec. Zosia obudzi się dopiero w drodze powrotnej,

Jostendalbreen Nigardsbreen
Jęzor lodowca co chwile oświetlany promieniami słońca- Nigardsbreen

Po kilku godzinach zjeżdżamy z gór do Gaupne i tam nocujemy na kempingu. Nie chcemy jechać dalej gdyż na trasę turystyczną Sognefjellet chcemy przeznaczyć cały kolejny dzień.

Drogą Sognefjell, nie wysiadając z samochodu możemy prawie dotknąć najwyższych gór Jotunheimen.
Trasa prowadzi przez samo serce gór a my możemy podziwiać szczyty pokryte bielącym się śniegiem i czapami lodowców.

Sognefjellet Norway Norwegia
Pogoda nie rozpieszcza ale światło jak najbardziej- Sognefjellet

Jotunheimen Sognefjellet Norway Norwegia
Jotunheimen- kijki powbijane wzdłuż drogi, w czasie zimy są znakami dla pługów śnieżnych.

Sognefjellet Jotunheimen Norway Norwegia
Powoli wspinamy się na czterech kółkach wyżej i wyżej- Sognefjellet

Jotunheimen Sognefjellet Norwegia Norway
Po drodze mijamy samotne hyty.

dscf0139-jpg-ch-kopia-001

Jotunheimen
Olbrzymy w oddali, pomimo że wysokością podobne do naszych tatrzańskich szczytów to przewyższenia robią olbrzymie wrażenie. Jotunheimen.

Od fjordu Sognefjord wspinamy się stromą drogą do punktu widokowego Oskarshaug i podziwiamy polodowcową dolinę Helgedalen i Lusterfjord, odnogę Sognefjorden.

 Jotunheimen Oskarshaug Norwegia Norway
Punkt widokowy Oskarshaug, 100m od miejsca parkingowego.

Najwyższy droga Norwegii osiąga w punkcie widokowym Fantestein wysokość 1434 metry n.p.m. Widok z niego to jak panorama wprost ze szczytu góry.

Punkt widokowy Fantestein.
Punkt widokowy Fantestein.

dscf0051-ps-jpg-res

dscf0070-jpg-ps-res dscf0086-jpg-ps-res dscf0247-jpg-ps

Śnieg nawet w lipcu zalega na tym terenie. A droga w wielu miejscach pokryta jest po obu stronach ścianami śniegu. Podążając dalej na północ teren się obniża i później gwałtownie spada do doliny Breiddalen.

Surowy górski krajobraz ustępuje bujnej zieleni. Koniec drogi Sogefjellet to miejscowość turystyczna Lom. W tym zimowym kurorcie zatrzymujemy się tylko na chwilę, aby zobaczyć słynny XIII w. kościół stavkirke ze smoczymi głowami kończącymi dach oraz dachówką w kształcie smoczej łuski. Jeżeli masz więcej czas to warto się tutaj zatrzymać i udać w piękne góry Jotunheimen.

Jadąc dalej drogą numer 15 chwilowo krajobraz dookoła staje się bardziej „pospolity” aż do momentu, kiedy znów wjeżdżamy w góry. Zastanawiamy się ile razy będziemy jeszcze tak się zachwycać podczas  tego wyjazdu ale chyba to się nie skończy. Kulminacją zachwytów naszej trasy tego dnia to fiord Geiranger. Wcześniej warto wjechać na szczyt Dalnisiba. My jednak jedziemy dalej na szczycie pewnie mgliście a poza tym Geiranger już nas kusi. Serpentynami zjeżdżamy w dół i na punkcie widokowym spokojnie delektujemy się widokiem najpiękniejszego fiordu Norwegii.

ale to w następnym wpisie ;)[pi_wiloke_button button_name=”Geirengerfjord” contextual=”btn-success” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/geirangerfjord/”]

dscf0145-jpg-ps

 

Droga śnieżna na czterech kółkach

Naeroyfjord pozostawił w naszej pamięci niezapomniane wrażenia ale czasu nie mamy dużo a dużo jeszcze chcemy zobaczyć.

Wyruszamy dalej na północ. Z Gudvangen drogą E16 jedziemy do Aurland. Po drodze mijamy maleńką miejscowość Flam, bardzo popularne miejsce wycieczek. Tutaj można wsiąść do pociągu i ruszyć bardzo widokową trasą. Kolejka Flamsbana pokonuje długość 20 kilometrów do miejscowości Myrdal, która jest położona w górach. Wybudowanie linii kolejowej na początku XX w. w takim terenie było bardzo dużym osiągnięciem. 20 lat pracy, 20 tuneli, nachylenie torów nawet 28% a różnica poziomów pomiędzy stacjami aż ponad 860 metrów. Kilka lat wcześniej pokonałam tą trasę i rzeczywiście przejazd jest niesamowity.

Najpiękniejsze widoki z za okna samochodu jakie można sobie wyobrazić. Śnieżna Droga.
Najpiękniejsze widoki z za okna samochodu jakie można sobie wyobrazić. Śnieżna Droga.

 

Aurland jest miejscem, z którego chcemy ruszyć na trasą Aurlandsfjellet tzw. Drogę Śnieżną, która jest na liście Narodowych Tras Turystycznych Norwegii.

Dla kogoś, kto nie lubi ostrych zakrętów część tej trasy może być koszmarem. W końcu wspinamy się z poziomu morza aż na 1300 m n.p.m. Oczywiście można ten punkt programu ominąć i pokonać góry najdłuższym tunelem Norwegii – 24 km. Ale tam to dopiero można dostał klaustrofobii.

My nie odpuszczamy i 50 km w górach pokonujemy. Chociaż cała trasa jest na niecałe 2 godziny. Nam zajmuje prawie cały dzień ( z przejazdem przez tunel to tylko 1h). Ale nie ma wyjścia. Dla Łukasza to postój, co 5 min. Góry, jeziora i śnieg a mamy środek lata. Przygotujcie się na mocny spadek temperatury.

Z miejscowości Aurland kierujemy się na punkt widokowy Stegastein. Osiem mocnych zakrętów i szybko pokonujemy wysokość. Punkt widokowy jest położony na wysokości 650 m tuż nad fiordem Aurland. Pogody może nie mamy jak marzenie ale woda w połączeniu z górami i śniegiem to jest to co lubimy najbardziej. Dla tych co nie lubią się wspinać to świetne miejsce aby poczuć klimat fiordów.

 

Punkt widokowy Stegastein.
Punkt widokowy Stegastein.

I już myślisz, że dojechałeś najwyżej jak się da a tu niespodzianka. Kolejne zakręty i droga wspina się jeszcze wyżej. Krajobraz ulega zmianie. Jest zimno i coraz więcej śniegu. To niesamowite, że otaczają cię dość niewysokie pagórki a w rzeczywistości to szczyty gór a ty jesteś w samochodzie na 1300 m n.p.m. Trasa jest zamykana przez większą część roku, ale przejezdna i świetnie utrzymana w miesiącach letnich.

I co tu dodać?. Zdjęcia, choć odrobinę mogą oddać piękno tego miejsca.

Na dole około 18 stopni a tutaj ziiiimnnnnoooo!
Na dole około 18 stopni a tutaj ziiiimnnnnoooo!

Droga Śnieżna
Trasa jest cudowna, czujemy się jak na grani tatr a siedzimy w samochodzie

DSCF9804.jpg ps

DSCF9806.jpg ps

DSCF9810.jpg ps

DSCF9811.jpg ps

DSCF9813.jpg ps

DSCF9814.jpg ps

DSCF9815.jpg ps

DSCF9816.jpg ps

DSCF9818.jpg ps

DSCF9825.jpg ps

DSCF9835

DSCF9836

DSCF9837

 

Około 50 km piękna natury za nami. Zjeżdżamy z gór w doliny a potem nad fiord. Tu zostajemy na 2 dni. Czas odpocząć i nabrać sił.

Mamy świetny kamping a miejscowość Lærdalsøyri okazuje się bardzo ładna. Należy do narodowego dziedzictwa Norwegii.

Lærdalsøyri
Lærdalsøyri

DSCF0858

DSCF0861

DSCF0888

DSCF0889

DSCF0660-001

W starym centrum znajdziemy ponad 160 świetnie zachowanych drewnianych domów wybudowanych w latach 1700-1880 w typowym stylu skandynawskim. Zachwycamy się typowym sielskim krajobrazem i trochę żal jechać dalej. Ale już niedługo ujrzymy prawdziwy lodowiec i już nie mogę się doczekać.

Piękne góry i jeszcze piękniejszy Naeroyfjord

Pierwsze widoki na fiord Hardanger zaostrzyły nasz apetyt na więcej. Już nie mogliśmy się doczekać, aby zobaczyć inne cuda natury Norwegii jak m.in. Naeroyfjord.
Nie decydujemy się na wizytę w Bergen. Miałam już możliwość odwiedzić to miasto a poza tym bardziej nas przyciąga natura.
Drogą numer 13 jedziemy w kierunku miejscowości Voss. Miasto jest często odwiedzane przez turystów, którzy lubią odpoczywać, ale aktywnie. Jest dobrym miejscem wypadowym w okoliczne góry a jak ktoś woli wodę to nawet spływ rwącą rzeką można sobie zorganizować.

Trasa Kinsarvik Gudvangen

My jedziemy dalej i po około 40 km odbijamy z głównej trasy przy znaku Stalheimskleva. Jedziemy około 1,5 km wąską drogą w górę do hotelu Stalheim. To z tego miejsca rozpościera się wspaniały widok na dolinę Stalheim.

Dolina Stalheim.
Dolina Stalheim.

Do niedawna tylko ta trasa było udostępniona dla ruchu, obecnie wykuto w skale również tunel. Ostre zakręty drogi o nachyleniu nawet 18% – 25% mogą przyprawić o zawrót głowy, ale widok na góry i piękną zieloną dolinę to rekompensuje.

Stromy zjazd do podnóża doliny Stalheim.
Stromy zjazd do podnóża doliny Stalheim.

Jeszcze tylko parę kilometrów i dojeżdżamy do Gudvangen. Mała mieścina a właściwie osada oprócz jednego sklepu, małego portu oraz 2 kampingów nie oferuje za dużo, ale za to warto spędzić tutaj czas aby z bliska przyjrzeć się najwęższemu fiordowi w Norwegii. Jego „ uroda” została doceniona przez UNESCO i wraz z fiordem Geiranger znajduje się na liście światowego dziedzictwa kultury.

Tuż przy ulicy znajduje się Camping Gudvangen i widok na ścianę skalna która niedawno się osypała niszcząc drogę.
Tuż przy ulicy znajduje się Camping Gudvangen i widok na ścianę skalną, która niedawno się osypała niszcząc drogę.

Naeroyfjord liczy 17km i jest odgałęzieniem najdłuższego fiordu Norwegi Sognefjord. W najwęższym miejscu strzeliste i wysokie góry (wysokość 1500 m n.p.m.) oddalone są od siebie tylko na odległość 250 metrów. Po fiordzie kilka razy dziennie przepływają statki pełne turystów, którzy z poziomu wody podziwiają ten cud natury.
My oczywiście chcemy wyjść w góry bo taka perspektywa podoba nam się najbardziej.

Na noc zostajemy na kempingu Gudvangen, który znajduje się od razu przy głównej trasie prowadzącej do osady. Widoki są niezłe. Tuż za nami góry, przed nami również. A woda spływająca z gór w wielu miejscach tworzy piękne wodospady.

Słońce jeszcze długo nie zajdzie, więc warto coś jeszcze zobaczyć. W odległości 20 km od Gudvagen po przejechaniu tunelu i skręceniu w lewo dojeżdżamy do małej osady Undredal, która do niedawna była możliwa do odwiedzenia tylko drogą wodną. Osada znana jest głównie z najmniejszego jednonawowego kościółka typu stav w Norwegii.

Kameralny kościół- Undredal.
Kameralny kościół- Undredal.

Undredal
Undredal

dscf9692-jpg-ps-res

Noc była deszczowa i zimna – 8stopni ale widocznie Zosi to nie przeszkadzało bo cały czas się odkrywała 🙂
Na szczęście następnego dnia pogoda zaczęła się poprawiać a już podczas wyjścia w góry była idealna.

Jak już wspominałam, chcieliśmy zobaczyć najwęższy fiord. Najlepszym miejscem na to jest wyjście w kierunku szczytu Rimstiegen (725 m n.p.m.) z małej wioseczki Bakka (tzn. kilka domów, którym udało się znaleźć jedyne płaskie miejsca tuż przy brzegu fiordu).

Jeden z nielicznych budynków w mieścinie Bakka.
Jeden z nielicznych budynków w mieścinie Bakka.

A to Bakka w pełnej okazałości.
A to Bakka w pełnej okazałości.

Trasa jest dość wymagająca. Wąska ścieżka pnie się wysoko do góry. Ciężko znaleźć miejsce aby usiąść i spokojnie wyciągnąć Zosię z nosidełka. A więc idziemy nadal do góry. Dochodzimy powyżej linii lasu około 550 m n.p.m. i nie decydujemy się iść dalej. Dla Zosi to wystarczy.
A fiord jest z góry przepiękny. Jak w folderze. Warto było się tak zmęczyć.

Panoramka zaraz po wyjściu na szlak.
Panoramka zaraz po wyjściu na szlak.

i następna.
i następna.

Szlak jest dosc stromy aczkolwiek nie wymagający żadnych umiejętności technicznych.
Szlak jest dosc stromy aczkolwiek nie wymagający żadnych umiejętności technicznych.

Najdzielniejszy piechur na szlaku.
Najdzielniejszy piechur na szlaku.

Widoczki Widoczki.
Widoczki Widoczki.

Naerfjord

 

 

i następne.
i następne.

DSCF9767

W rzeczywistości doszliśmy wyżej jakieś 40 metrów i zaczynaliśmy nieco wyżej.
W rzeczywistości doszliśmy wyżej jakieś 40 metrów i zaczynaliśmy nieco wyżej.

Schodząc w dół spotykaliśmy coraz więcej osób, które jak i my przed chwilą wolnym krokiem wychodzą w górę. Jak to dobrze, że nam zawsze chce się wyjść tak wcześnie rano. Mniej ludzi a najważniejsze znacznie chłodniej 🙂

Czas jechać dalej…