Magurski Park Narodowy – podróż z historią w tle

Magurski Park Narodowy stał się naszym tamtegorocznym jesiennym celem i odkryciem. Wybór nieoczywisty dla wielu, był dla nas strzałem w dziesiątkę.

Magurski Park Narodowy znajduje się w centrum Beskidu Niskiego, który nadal stanowi świetną alternatywę dla wielbicieli Bieszczad.

Beskid Niski oczarował nas całkowicie tamtego roku, kiedy przemierzaliśmy zachodnie jego tereny w Małopolsce. Pisaliśmy o tym w poście TUTAJ. Było cicho, pięknie i zwiedziliśmy mnóstwo cerkiew. Tym razem plan był na środkową i wschodnią jego część a zwłaszcza Magurski Park Narodowy.

Ilu z Was wie coś o parku?

My zanim tam nie pojechaliśmy to nie wiedzieliśmy za dużo. Powstał nie tak dawno bo w 1995 roku. Park o powierzchni ok 20 tyś. ha jest piątym co do wielkości parkiem w Polsce. Zalesienie to aż 96 % i tym samym stał się najbardziej zalesionym parkiem narodowym w Polsce. Znajdziemy tam również duże tereny niezalesione jak pastwiska i łąki. Oprócz ochrony fauny i flory Karpat Zachodnich teren obfituje w bogactwo kulturowe. Zamieszkiwała te tereny przez wiele lat ludność Łemkowska, która została wysiedlona po II wojnie światowej. Pozostały po niej pastwiska, nieliczne kapliczki, cerkwie czy domy zwane chyżami.

Nasz pobyt w Magurski Parku Narodowym trwał trzy pełne dni i zdecydowanie było to dla nas za mało. Jesień w tym miejscu jest przepiękna. Kolory liści jak w tęczy, nadal zielone pastwiska i łąki, a na nich brązowe krowy. Bajka…

Zamieszkaliśmy w drewniany domku na wzgórzu skąd rozpościerał się widok na okoliczne pagórki. Od samego rana tuż obok nas pasło się stało kilku krów, które nasze dzieci uwielbiały obserwować przez okno.

Magurski Park narodowy

Magurski Park narodowy

Magurski Park narodowy

Krempna siedziba Parku

Wieś Krempna znajduje się w centrum parku. Na miejscu znajdziemy kilka sklepów, cerkiew i siedzibę parku. Oprócz tego miejscowość jest cicha i spokojna. Nasze pierwsze kroki skierowaliśmy do siedziby parku, gdzie również znajduje się muzeum. Wystawa ciekawa nawet z wersja multimedialną z projekcją narratorską.

Na miejscu wypytaliśmy szczegółowo o interesujące miejsca, ścieżki przyrodnicze i szlaki dzięki temu plan na najbliższe dni już był.

Krempna siedziba parku narodowego

Krempna siedziba parku narodowego

Krempna siedziba parku narodowego

Nieistniejące wioski łemkowskie

Niesamowite było dla nas jak ten teren jest pełen historii chociaż wielu o tym mało wie. My również nie mieliśmy pojęcia, że jeszcze przed II wojną światową Beskid Niski był zamieszkany przez ludność łemkowską.

Łemkowie czyli Rusini, Rusnacy to wschodniosłowiańska grupa etniczna, która przed akcją przesiedleńczą w latach 1945-1947 licznie zamieszkiwała tereny Beskidu Niskiego oraz zachodnich Bieszczad i wschodniego Beskidu Sądeckiego. Łemkowie na swoich terenach stawiali liczne cerkwie prawosławne i grekokatolickie, a ich językiem była odmiana języka ukraińskiego.

Po przesiedleniach wioski łemkowskie w większości przestały istnieć. Wiele z nich to obecne tylko doliny pokryte pastwiskami.

Odwiedzamy kilka z nich, a symboliczne drzwi czy tablice w ich dawnych miejscach robią jednak wrażenie.

Nieznajowa

Dojeżdżamy na miejsce naszym samochodem. W sezonie nie ma takiej możliwości bo jest zakaz, ale teraz nie ma problemu. Droga chociaż szutrowa nadaje się dla każdego samochodu. Oczywiście rowerem byłoby jeszcze lepiej.

Po kilku kilometrach od zjazdu z głównej drogi dojeżdżamy do tablicy, która przedstawia nam historię wsi. Już możemy sobie wyobrazić gdzie się zaczynała. Niesamowite, że wioska składała się z … domostw i mieszkało tam … ludzie. Teraz oprócz symbolicznych drzwi nie zostało nic.

Nieznajowa

Nieznajowa

Nieznajowa

Nieznajowa

Nieznajowa

Radocyna

W Nieznajowej nie jesteśmy w stanie przekroczyć rzeki Wisłoka, gdyż poziom wody jest za wysoki. Wracamy na główną drogę i jedziemy na południe. Przed wsią Grab odbijamy na zachód. Droga asfaltowa ciągnie się tylko to wsi Wyszowatka. Jadąc dalej szutrową drogą  w dolinie otoczonej łąkami i pastwiskami czytamy na mapie, że w tym miejscu znajdowała się kiedyś kolejna nieistniejąca już wioska łemkowska  o nazwie Długie. Symboliczne drzwi z krótką informacją oraz nieliczne murowane krzyże przypominają o tym miejscu.  Dojeżdżamy znów do Wisłoka. Tym razem nasz samochód daje radę więc udajemy się dalej na południe. Droga staje się jeszcze trudniejsza do przejechania. Samochód 4×4 jednak się przydaje. Dawna Radocyna również nie istnieje chociaż w tej wąskiej dolinie wybudowało się kilka domów chyba nawet na wynajem.

Radocyna Beskid Niski

Radocyna Beskid Niski

Radocyna Beskid Niski

Radocyna Beskid Niski

Na trasie kolejne drzwi, ale również zapominamy cmentarz łemkowski i cmentarze również z I wojny światowej. Mgła spowijała to miejsce tworząc niesamowity klimat.

Kolejne wsie jak Żydowskie czy Świerzowa Ruska zobaczyliśmy podczas wędrówki szlakami przyrodniczymi.

Szlaki turystyczne, rowerowe i ścieżki przyrodnicze Magurskiego Parku Narodowego

W parku znajdziemy 10 szlaków pieszych oraz 5 rowerowych. Przez teren parku przebiega 20 km szlaku czerwonego czyli Głównego Szlaku Beskidzkiego.

Ścieżek przyrodniczych jest pięć na terenie parku. My zdecydowanie polecamy dwie, które udało nam się przejść.

Ścieżka przyrodnicza Kiczera nie jest długa. 11 przystanków na trasie 2,5 km. Początek trasy rozpoczęliśmy w rejonie nieistniejącej wsi Żydowskie. W pierwszym etapie czekało nas krótkie i trochę strome podejście, ale widoki z tzw. Korbowej Łąki były niesamowite. Później trasa znajduje już się w lesie.

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Magurski Park Narodowy Żydowskie

Kolejna ścieżka tym razem przyrodniczo- kulturowa Świerzowa Ruska biegnie pomiędzy wsią Świątkowa Wielka a Przełęczą Majdan. Trasa poprowadzona jest wzdłuż potoku Świerzówka i na terenie kolejnej nieistniejącej wsi Świerzowa Ruska. Trasa liczy 4 km. Najważniejszym punktem na trasie był dla nas dawny i zapomniany cmentarz łemkowski z licznymi krzyżami i tzw. Cerkwisko czyli pozostałości dawnej cerkwi. W tym przypadku trochę metalowej kopuły. Niestety nie ruszyliśmy dalej bo nasz mały tworzysz zasnął i trzymając go na rękach ciężko było spacerować.

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Cerkwie Beskidu Niskiego

Od dawna jesteśmy zachwyceni cerkwiami i zawsze odwiedzamy te miejsca podczas naszych wyjazdów. W Magurskim Parku Narodowym na trasie znaleźliśmy kilka z nich należących do Szlaku Architektury Drewnianej województwa podkarpackiego.

Kościół (cerkiew) św. Michała Archanioła w Świątkowej Wielkiej

Tej świątyni nie da się nie zauważyć. Kolory budowli są bardzo wyraźne. Turkusowy aż bije w oczy. Kościół znajduje się niedaleko drogi a tuż przy nim można spotkać małe kucyki podjadające trawę.

cerkiew w Świątkowej Wielkiej

cerkiew w Świątkowej Wielkiej

 

Kościół (cerkiew) św. Michała Archanioła w Świątkowej Małej

„Tuż za miedzą” znaleźliśmy pierwszą z cerkwi. Cerkiew Michała Archanioła obecnie służy jako kościół katolicki. Drewniana budowla z 1762 roku pięknie prezentuje się ze wzgórza na którym znajdziemy również malutki cmentarz.  Budowla ma idealne kształty i delikatne kolory.

cerkiew w Świątkowej Małej

cerkiew w Świątkowej Małej

Cerkiew św. Kosmy i Damiana w Kotaniu

Ta budowla najbardziej nam się spodobała. Cała w jednolitym kolorze. Otoczona bardzo starymi murowanymi krzyżami. Na szczęście udaje nam się wejść do środka tuż przed mszą. Oj klimat jest tam niezwykły.

cerkiew w Kotaniu

cerkiew w Kotaniu

cerkiew w Kotaniu

cerkiew w Kotaniu

Gdzie jeszcze warto podjechać?

Po Magurskim Parku Narodowym głównie przemieszczaliśmy się samochodem. Poza sezonem dotarliśmy w wiele miejsc, które w sezonie można zobaczyć tylko na rowerze albo pieszo.

Zachwyciła nas trasa z dawnej wsi Żydowskie w stronę wsi Ciechani. Trasa otwarta poza sezonem i od niedawna wyasfaltowana. Punkty widokowe na trasie gdzie zdecydowanie warto się zatrzymać.

Jadąc dalej robimy tzw pętle i przez wsi Grab, Rozstajne, Świątkowa Mała dojeżdżamy do Krempnej.

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Magurski Park Narodowy

Gdzie spać i gdzie jeść?

Nasz pobyt przypadł na czasy pandemii i jeszcze poza sezonem. Wybór noclegów w Magurskim Parku Narodowym jest nieduży. My zdecydowaliśmy się na wyjecie małego drewnianego domku w Świątkowej Małej. Dzięki temu byliśmy niezależni jeżeli chodzi o przygotowanie posiłków. Wybór restauracji na miejscu jest prawie żaden. Najbliższa pizzeria w Kątach.

W takim razie czy wrócimy w to miejsce?

Oj zdecydowanie choćby teraz….

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

 

 

 

Suwalski Park Krajobrazowy i wycieczka na północ Suwalszczyzny

Zabieramy Was znowu na wycieczkę po Suwalszczyźnie. Tym razem zaglądnijcie z nami do najstarszego parku krajobrazowego w Polsce. Suwalski Park Krajobrazowy jest pięknie położony, pełen jezior i punktów widokowych na malowniczo pofałdowany krajobraz.

Odwiedziliśmy wcześniej tereny wokół Kanału Augustowskiego oraz Wigierskiego Parku Narodowego o czym pisaliśmy TUTAJ. Tak nam się spodobało, że szukaliśmy więcej ciekawych miejscówek.

Suwalszczyzna skrywa w sobie tyle perełek, że na pewno wystarczy na niejedną podróż.

Suwalski Park Krajobrazowy utworzony w 1976 roku, jak już wspominałam jest najstarszym i często określanym najpiękniejszym w Polsce. W jego granicach znajdziemy ponad 20 jezior, w tym najgłębsze jezioro Hańcza, a polodowcowy krajobraz ze wzgórzami i dolinami pięknie i delikatnie faluje. Historia tych terenów pokazuje ślady obecności dawnych plemion Jaćwigów, ewangelików czy staroobrzędowców.

Nasza trasa w Suwalskim Parku Krajobrazowym oraz na północnych terenach Suwalszczyzny

Turtul – siedziba parku

Naszą podróż zaczynamy od siedziby parku. Turtul był dawną osadą młyńską. Na miejscu oczywiście zajrzeliśmy do informacji turystycznej. Następnie w kilka minut dostaliśmy się na szczyt pagórka ozu turtulskiego, z którego roztacza się bardzo ładny widok.
Tuż za siedzibą parku pięknie błyszczy staw turtulski, który powstał ze spiętrzenia wód Czarnej Hańczy na potrzeby działającego kiedyś młyna wodnego. Z siedziby parku warto udać się na szlak „Doliną Czarnej Hańczy”. Trasa liczy około 3,5 km i biegnie przez „oz turtulski”.

Pewnie się zastanawiacie co to jest oz. Nas również to zaciekawiło. Oz to wał lub pagórek powstały wskutek osadzania się piasku i żwiru przez wody płynące pod lądolodem, w jego szczelinach lub na powierzchni.

Oz turtulski składa się z 13 pagórków, do wysokości 17 metrów.

Wstęp na szlak jest płatny. Bilety można zakupić w siedzibie parku.

 

turtul suwalski park

turtul suwalski park

turtul suwalski park

Góra Zamkowa

Odbijamy na wschód do miejscowości Szurpiły. Tuż przed Izbą Pamięci Jaćwingów skręcamy w lewo i szutrową drogą dojeżdżamy do parkingu we wsi Targowisko. Trasa na górę Zamkową biegnie szlakiem niebieskim apPo drodze znajdujemy kilka tablic informujących o Jaćwingach.

Góra Zamkowa to obiekt archeologiczny. Tutaj znajdował się największe grodzisko obronne Jaćwingów z czasów wczesnośredniowiecznych. Warto wyjść na szczyt o wysokości 228 m n.p.m., gdyż góra jest bardzo malowniczo położona. Otaczają ją wody z czterech jezior w tym rozczłonkowane jezioro Szurpiły.

Naszym dzieciom bardzo się podobało.

Dokładny przebieg szlaku znajdziecie TUTAJ. Warto zrobić całą pętlę długości 6 km.

 

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

góra Zamkowa Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra

Nie tracą czasu wsiadamy w samochód i ruszmy dalej. Nie decydujemy się jednak wracać do głównej drogi. Wybieramy drogi szutrowe przez wieś Udziejek, które prowadzą przez tereny polodowcowe wśród pagórków i pól. Trasa jest bardzo malownicza co powoduje, że przystajemy na zdjęcie co po chwile aż dojeżdżamy do parkingu przy Górze Cisowej.

Góra Cisowa nazywana inaczej  „suwalską Fudżijamą”. Góra ma bardzo regularny stożkowy kształt i jej charakterystyczny widok możemy zobaczyć z wielu miejsc w parku. Kiedyś na szczycie rósł ogromny cis stąd też ta nazwa.

Kilkadziesiąt schodów dzieli nas do szczytu skąd mamy naprawdę niezły widok na dolinę Szeszupy z jeziorami, łąkami porośniętymi pofałdowane pagórkami.

 

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Cisowa Góra Suwalski Park Krajobrazowy

Punkt widokowy u Pana Tadeusza

Ładnych widoków nam nigdy za dużo więc jedziemy dalej na północ do miejscowości Smolniki, które są już na granicy Suwalskiego Parku Krajobrazowego.

Na miejscu znajdziemy dwa punkty. Jeden z nich prywatny i płatny ,ale przez wielu uważany, że najpiękniejszy w parku. Widok na jeziora Kleszczowieckie: Purwin, Kojle i Party, a do tego w oddali charakterystyczny szczyt góry Cisowej.

Przy kasie możecie zobaczyć również zdjęcia z filmu „Pan Tadeusz” Andrzeja Wajdy, które właśnie były nagrywane w tym miejscu.

Wstęp na punkt 2 zł

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

Punkt widokowy na Ozie w Smolnikach

Z drugiej strony wsi znajduje się kolejny punkt widokowy, tym razem bezpłatnie dostępny.

Kilkanaście metrów do góry i siadamy na ławeczce z widokiem na jezioro Jaczno.

Ależ tu ładnie.

Suwalski Park Krajobrazowy

Pana Tadeusz Suwalski Park Krajobrazowy

 

Jeżeli zgłodnieliście to we wsi w sezonie warto wstąpić do Gospody Jaćwigów. My byliśmy niestety przed ale warto spróbować charakterystycznych potraw z tego regionu. Nam najbardziej smakowały soczewiaki, babka ziemniaczana, kołduny a na deser charakterystyczny sękacz czy mrowisko.

 

 

Czarna Hańcza

Po napełnieniu brzuchów ruszajcie dalej na zachód do Starej Hańczy. Odświeżającą kąpiel w czystych wodach jeziora Hańcza na pewno wam się spodoba.
Jezioro Hańcza jest najgłębszym jeziorem w Polsce (108,5 m). Jezioro polodowcowe jest bardzo popularne wśród nurków z powodu czystej wody. Widoczność sięga nawet 6 m.
Zatrzymujemy się w Starej Hańczy, w której znajdziemy tylko nieliczne pozostałości po majątku szlacheckim, jak wejściowe schody, piwnice czy aleja lipowa. Dwór usytuowany na wzniesieniu miał piękny widok na jezioro Hańcza.

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

Czarna Hańcza Suwalski Park Krajobrazowy

 

Głazowisko Bachanowo

Suwalski Park Krajobrazowy to tereny polodowcowe ukształtowane przez lądolód skandynawski. Na miejscu znajdziemy ogromną ilość różnej wielkości głazów przyniesionych przez lądolód. Na polach często usypane są małe kopce z głazów bo inaczej ziemia nie nadawałaby się pod uprawę. Ale są miejsca niezmienione jak głazowisko Bachanowo.

Ile jest kamieni? Na pewno dużo. P
Przeskakiwanie z kamienia na kamień to super zabawa dla dzieci.

 

głazowisko Bachanowo Suwalski Park Krajobrazowy

głazowisko Bachanowo Suwalski Park Krajobrazowy

Wodziłki – molena staroobrzędowców

Na koniec odbijamy do małej wioski Wodziłki.

W tej malutkiej wiosce w doliny Szeszupy złożonej przez Rosjan w połowie XVIII wieku, mieszkańcy po prześladowaniach we własnym kraju z powodu nie uznania wprowadzonych reformom w Cerkwi, ukryli się w tym miejscu.

Mieszkańcy nazywani są staroobrzędowcami, a w Wodziłkach znajdziemy ich świątynię czyli molenne z 1912 roku. Obecnie w całej Polsce jest około 1500 staroobrzędowców a w samych Wodziłkach tylko kilka rodzin.

Inne molenny znajdziemy jeszcze w Gabowych Grądach i Suwałkach. Świątynia w Wodziłkach była niestety zamknięta więc nie możemy Wam pokazać jej wnętrza.

 

molenna Wodziłki Suwalski Park Krajobrazowy

molenna Wodziłki Suwalski Park Krajobrazowy

Suwalski Park Krajobrazowy

Suwalski Park Krajobrazowy

Suwalski Park Krajobrazowy

Mosty w Stańczykach

Kolejnego dnia ruszamy dalej na północ. Chociaż kolejne ciekawe miejsce znajduje się już w województwie warmijsko – mazurskim na terenie Parku Krajobrazowego Puszczy Romnickiej, ale to tylko kilka kilometrów na północ od województwa podlaskiego.

We wsi Stańczyki kilometr od mostów znajduje się wieża widokowa. Warto na nią się wspiąć. Z daleka zobaczymy mosty oraz wzgórza Mazurów Garbatych. Wieża jest bezpłatna.

Mosty w Stańczykach to dwa akwedukty kolejowe z 1917-1918 roku. Konstrukcja ma 200 metrów długości a wysokości to 40 metrów.

Wstęp na wiadukty jest płatny. Można przejść się po obu oraz zjeść na dół do rzeki skąd widok jest również piękny. 

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

mosty w Stańczykach

 

Trójstyk

Wracamy na Podlasie i w Bolciach koło Wiżajn znajduje się punkt zwany trójstykiem. Jest to miejsce w którym zbiegają się granice trzech państw: Polski, Litwy i Rosji. Punkt oznaczony jest granitowym słupem z godłami trzech państw oraz wybrukowanymi liniami.

Niestety my odwiedziliśmy te tereny podczas zamkniętych granic więc nie było nam dane zobaczyć tego miejsca z bliska.

Uważajcie:

Nie przechodźcie na stronę rosyjską inaczej czekają was wysokie kary oraz nie róbcie zdjęć. Sprawdźcie  jaką sieć komórkową będziecie odbierać.

 

Trójstyk granic
Tam w oddali Trójstyk granic

Sery z Wiżajn

Z trójstyku jedziemy dalej na wschód po drodze zatrzymując się na chwile w przydomowym sklepie oferujących sery. Produkt bardzo regionalny. Sery świetne, oczywiście musieliśmy kilka zakupić. Ale jakby ktoś potrzebował to nawet zamówić z dostawą kurierem można.

Wiżajny sery

Trasa północno – wschodni kraniec Suwalszczyzny

Polodowcowe tereny Suwalszczyzny tak bardzo nam się podobają, ze chcemy więcej. Oczywiście wybieramy jak najwięcej dróg szutrowych o co nie jest trudno w tym terenie. Jadąc z Wiżajn obijamy na małe wsie Wysoka, Ejszeryszki, Rutka- Tartak. Droga często kończy się przy domostwach wiec wybieramy kolejne. A po drodze mnóstwo miększych i większych jeziorek, które ulokowały się w dolinkach. Na pagórkach natomiast piękna zielona trawa, konie czy krowy. Krajobraz iście szwajcarski.

I tak zapamiętamy te tereny…

 

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Suwalszczyzna

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Nasze podróżnicze podsumowanie 2018 roku – najlepsze wspomnienia

 Kolejny rok kończy się i lubimy podsumować co się udało a co może nie do końca było po naszej myśli.

A, że piszemy bloga podróżniczego to post będzie oczywiście dotyczył naszego podsumowania podróżniczego.

Dla naszej rodziny był to naprawdę dobry rok. Może w życiu prywatnym nie udało się wszystkiego zrobić ale podróże, które są częścią naszego życia, były częste i bardzo zróżnicowane.

Nasz plan podróżniczy na ten rok zakładał po jednej podróży do Azji, Europy i Polski.

Chociaż jedno z nas pracuje na etacie spędziliśmy w podróży zagranicznej 47 dni i wiele dni w Polsce. Odwiedziliśmy 5 krajów i byliśmy 12 razy w powietrzu. Do tego oczywiście wycisnęliśmy wszystko z naszych weekendów. W całym roku tylko kilka z nich spędziliśmy w domu a reszta była aktywna i bardzo poznawcza.

Najlepsze wspomnienia 2018 roku?
Zobaczcie nasze podróżnicze podsumowanie.

Tegorocznych wspomnień mamy całą masę ale najważniejsze z nich to:

Kazachstan – góry, kaniony i przestrzeń

Kraj, który całkowicie nas oczarował i obecnie plasuje się w pierwszej trójce najlepszych miejsc, które do tej pory odwiedziliśmy.
Oczywiście podróż odbyła się z naszą 4-latką więc wyzwanie było jeszcze większe ale i tak było warto. Podróż była dla nas powrotem do przeszłości, kiedy zaczynaliśmy nasze podróże po Azji ponad 10 lat temu i nie było tłumów turystów,  nie było internetu, a z ludźmi po prostu się rozmawiało.

Do tego cudowna natura. Uwielbiamy góry, przestrzeń i spokój a tam znaleźliśmy tego pod dostatkiem.
Zakochaliśmy się w okolicy miasta Kegen, gdzie wioski schowane pomiędzy góry przyciągały nas jak magnes. Spędziliśmy czas nad licznymi jeziorami (Tuscol, Kandy), w środku kanionów (Księżycowy, Szaryński), nad wydmami czy w górach.

Dla nas ten wyjazd był najlepszym w tym roku a dużo opisów znajdziecie →KAZACHSTAN

Altyn emel śpiewająca wydma kazachstan
Chodzenie po śpiewającej wydmie okazało się nie lada wyzwaniem przy mocno wiejącym wietrze. Śpiewu nie słyszeliśmy- tak mocno wiało 🙂
Kanion szaryńśki z dzieckiem
Autko zostawiamy na krawędzi kanionu a wszystkie niezbędne rzeczy zabieramy ze sobą do Bungalow-ów
Saty Kaindy Kolsai
W dole mieścina Saty. Miejsce wypadowe do jeziora Kaindy i Kolsai.
Góry aktau jak dojechac transport
Piękne góry Aktau w Parku Altyn Emel.

 

Norwegia – fiordy, góry i plaże

To kraj, który odwiedzamy już od paru lat i będzie tak jeszcze długo. Oj cieszymy się, że mamy tam rodzinę 🙂 A Oslo znamy już bardzo dobrze.

W tym roku byliśmy dwa razy i pierwszy raz udało się podróżować podczas lata i zimy. Jak Norwegia to czas spędzamy aktywnie i cały czas na świeżym powietrzu.

Nocleg pod namiotem, wspinaczka na Priekestolen to były nasze plany na to lato i tą wizytę. Udało się, pogoda dopisała a widoki wbijały w ziemię. Do tego zawitaliśmy nad zachodnie wybrzeże na południe od Stavanger. Tam znajdziecie piaszczyste i szerokie plaże.

Zima w Norwegii to całkowicie nowe doznanie dla nas. Dzień jest krótki, pogoda zmienna, ale śniegu w stolicy nie brakuje. Wypoczywamy, jeździmy na sankach, smakujemy specjałów na jarmarku świątecznym ale nie bylibyśmy sobą gdybyśmy nie ruszyli dalej. Jedziemy na południe od Fredrikstad w stronę wysepek parku narodowego Ytre Hvaler. Cóż widoki i pogoda pierwsza klasa.

Więcej o Norwegii znajdziecie TUTAJ

Preikestolen z dzieckiem
Dwugodzinny trekking wynagradza wspaniałym widokami!
oslo co zobaczyć
Targ Bożenarodzeniowy a raczej festiwalowy w Oslo.
ytre hvaler ciekawe miejsca
Ytre Hvaler to park narodowy położony w południowo-wschodniej części Norwegii i Szwecji, który warto zobaczyć…zwłaszcza jesienią lub zimą gdzie natężenie turystyczne jest umiarkowane.
Oslo plaże fiord
W Oslo znajdziemy piękne nabrzeże z kilkoma kamienistymi plażami.

 

Malta – zabytki, plaże i słońce

Nowy kraj na naszej liście. Ruszamy we wrześniu chcąc jeszcze przedłużyć sobie lato. Jest gorąco, ale nie tracimy czasu i zwiedzamy dokładnie wyspy wynajętym samochodem, co samo w sobie już jest wyzwaniem.

Naszym punktem wypadowym jest Sliema ze wspaniałym widokiem na stolicę Valletta. Objeżdżamy wyspę ze wszystkich stron. Płyniemy łódką do jaskiń Blue Grotto, spacerujemy po klifach Diglii, podziwiamy starożytne miasto Mdina czy podziwiamy zachód słońca w nadmorskiej wiosce Marsaxlokk. Do tego odpoczywamy na licznych plażach jak: zatoka św. Piotra, Ramla, Złota zatoka.

Nie omijamy również wyspy Gozo, której surowy krajobraz, zabytki sakralne oraz małe wioseczki urzekły nas. Cały dzień przeznaczamy również na wycieczkę łódką na piękną wysypkę Camino, która słynie z krystalicznej wody w zatoce Blue Lagoon. Nasza mała podróżniczka również musi skorzystać z atrakcji i zabieramy ją do parku Popeye. Niesamowite miejsce stworzone na potrzeby filmu z bajecznymi domkami i licznymi atrakcjami dla dzieci.

Na deser zostawiamy sobie wizytę w najmniejszej stolicy Europy oraz trzech miastach. Valletta jest malutka, ale wygląda jak muzeum. Ilość zabytków jest ogromna. A spacer wzdłuż wąskich uliczek to sama przyjemność.

Malta
Klify Diglii…komentarz zbędny.
Park rozrywki Popeye, warto tam spędzić większa część dnia. Na pewno nie będziemy się nudzić!
Wyspa Camino wraz z plażą Blue Lagoon.
Wyspa Camino wraz z plażą Blue Lagoon.
Valletta blog podróżniczy
Valletta, setki uliczek, dobre jedzenie.

 

Izrael  – wiele religii i mnóstwo historii

Listopad w Polsce nie jest naszym ulubionym miesiącem. Szybka decyzja i uciekamy tam gdzie ciepło. Izrael od dawna był na naszej liście.

Podróż miała charakter bardzo sentymentalny. Dla nas Izrael to kraj bardzo różniący się od tych, które do tej pory widzieliśmy z powodu bardzo zagmatwanej historii. To wszystko spowodowało, że nie była to tylko podróż typowo turystyczna, ale z mocnym zabarwieniem politycznym w tle. Dla naszej Zosi, która jest bardzo dobrze zaznajomiona z historiami ze Starego i Nowego Testamentu wyjazd był bardzo ciekawy. Wszystkie miejsca były dla niej ciekawe i bardzo dopytywała się jaka z tym miejscem wiąże się historia. Bajki z cyklu Historie Biblijne zrobiły swoje 🙂

Po raz kolejny wypożyczyliśmy samochód i rozpoczynając od północy kraju przemierzyliśmy tereny Nazaretu, jeziora Galilejskiego, pięknej Akky i Hajfy. Nie ominęliśmy oczywiście fortecy Masady na południu i wykąpaliśmy się w Morzu Martwym.

Jerozolima najbardziej nam się spodobała. Klimat Starego Miasta, gdzie cztery religie się ścierają jest niesamowity. Ilość zabytków jest ogromna i kilka dni na zwiedzanie to za mało. Wibrujący i nowoczesny Tel Aviw był idelnym zakończeniem wyjazdu.

morze martwe jak dojechać
Morze Martwe, pływanie w kwasie solnym jest tak samo przyjemne jak i niebezpieczne.
Tani nocleg w jerozolimie
Jerozolima, panorama na stare miasto z naszego hostelu.
Twierdza Masada nad Morzem Martwym. Konieczny punkt w programie zwiedzanie i koniecznie wcześnie rano lub przed zamknięciem.
Tel Awiw, to dobre miejsce na odsapnięcie od tłumów i zgiełku ciasnych uliczek Jerozolimy

 

Polska – w domu zawsze najlepiej

Uwielbiamy podróże po Polsce. Z roku na rok odkrywamy coraz więcej. W tym roku ruszyliśmy znów na wschód, który nas już raz oczarował. Udało nam się spędzić długi weekend czerwcowy na Roztoczu. Chodziliśmy, kąpaliśmy się, jeździliśmy na rowerze i pływaliśmy kajakiem.
Był Roztoczański Park Narodowy, Czartowe Pole, Zamość, Susiec, Józefów i Krasnobród. Wypoczęliśmy i aktywnie spędziliśmy te parę dni.

Jadąc po raz kolejny na wschód nareszcie zwiedziliśmy piękne miasto Lublin a udało się to podczas międzynarodowego Festiwalu Sztukmistrzów. Nie zapomnieliśmy o wizycie w naszym ukochanym mieście Sandomierzu. Która to już wizyta? Oj trudno zliczyć.|

Cały dzień zwiedzaliśmy również świętokrzyskie miasteczka jak: Koprzywnica, Klimontów, Opatów oraz niesamowity zamek Ujazd.

W sierpniu po pobycie w Norwegii ruszyliśmy na zachód Polski. Dolny Ślask nadal jest dla nas nieodkrytą kartą ale z roku na rok chcemy spędzać w tym regionie więcej czasu. Teraz nareszcie zobaczyliśmy kościoły pokoju w Jaworze i Świdnicy, zamek Książ i Bolków, przespacerowaliśmy się wzdłuż kolorowych jeziorek w Rudawskim Parku Krajobrazowym oraz w pięknym mieście Świdnica, której starówka mnie całkowicie zachwyciła.

Nie bylibyśmy sobą, bez wizyty w polskich górach. Kolejne szlaki w polskich Beskidach za nami chociaż w tym roku ilość wyjazdów była mniejsza. Zosia rośnie i noszenie jej na plecach przez całą trasę już nie wchodzi w grę. Na szczęście już kilka szlaków prostych pokonała na własnych nogach. Oby tak dalej 🙂

Wycieczki jednodniowe podczas weekendów to nasza codzienność. Atrakcje Górnego Śląska w większości poznaliśmy ale jeszcze parę miejsc warto odwiedzić. Czas aby to spisać.

Wszystkie wpisy z Polski znajdziecie TUTAJ

szumy nad tanwią gdzie jechać roztocze
Jest tyle miejsc w Polsce które zachwycają.
Kajaki na roztoczu są bardzo popularną aktywna forma wypoczynku.
W trasie po Polsce zawsze nas coś zachwyci!
Festiwal sztukmistrzów w Lublinie, na tę imprezę warto zarezerwować cały dzień a nawet dwa!

A jak Wasze tegoroczne wspomnienia? Co najbardziej zapamiętaliście?

Jak zapowiada się rok 2019?

Nic nie planujemy … taki jest plan. Zobaczymy jak będzie.

Ten rok na pewno będzie inny 🙂


Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Atrakcje Lanzarote – w krainie wulkanów – dzień 1

Lato przeminęło i chłód za oknami zaczął działać na nas depresyjnie. Jeden z takich październikowych wieczorów a my siedzimy i wracamy wspomnieniami do naszych tegorocznych wojaży. Trochę nam smutno, że nie uda nam się polecieć zimą do Azji.
Nagle pojawia się pomysł. A może jednak wyskoczyć gdzieś chociaż na tydzień? Tylko musi być cieplej.
Patrzymy na mapę. I wzrokiem obejmujemy Europe, w końcu tydzień to za krótko aby ruszać dalej. Myślimy o Maroku, które kilka lat temu było naszym odkryciem ale fajnie byłoby zobaczyć coś innego.
I nagle powiększam google mapę i widzę małe wysepki tuż przy wybrzeżu Maroka.
Tak to jest to. Ciepło, inaczej i do tego mój ukochany język hiszpański. Łapiemy bilety w dobrej cenie i za miesiąc już jesteśmy na miejscu.

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Już kilka wysp wulkanicznych widzieliśmy, głównie w Azji np: Lombok; Jawa, ale ta kanaryjska wyspa ma swój klimat.
Lanzarote jest jedną z siedmiu wysp należących do archipelagu Wysp Kanaryjskich.
Surowa, powulkaniczna wyspa gdzie zastygła lawa tworzy krajobraz księżycowy. Około 300 stożków wulkanicznych pokrytych gdzieniegdzie skąpą roślinnością znajduje się na wyspie, która zaledwie położona jest 125 km od wybrzeża Maroko.
Wyspa przyciąga również swoją „czystą” architekturą. Chociaż spotkamy liczne grupy turystów to na szczęście nie znajdziemy ogromnych ośrodków hotelowych. Wszystko dzięki staraniom i działalności kanaryjskiego architekta Cesara Manerique.. Jego wysiłki w latach 60-70 XX w pozwoliły uchronić wyspę od ciemnej strony turystyki. Dzięki temu możemy podziwiać jednorodną architekturę Lanzarote w postaci białych, niskich domków, które mienią się w świetle promieni słońca, na tle mocno czarnej ziemi. Dodatkowo wszystkie projekty m.in. Park Timanfaya, Mirador de Rio, Jemeos del Agua etc. stworzone przez Cesara nawiązują do jego filozofii a mianowicie natura jest najważniejsza.
Wyspa nie jest duża.
Spędzamy na niej trzy dni intensywnego zwiedzania, podróżując wzdłuż i wszerz samochodem.
Jak wyglądała nasza trasa? Co polecamy zobaczyć? 

Atrakcje Lanzarote
Trasa podczas pierwszego dnia

Mieszkamy w stolicy wyspy Arrecife. Pierwszego dnia wyruszamy z samego rana na południe aby później dostać się na samą północ.

Jakie są atrakcje Lanzarote?

La Geria

Po krótkim postoju pod pomnikiem Monument’u al Campesino udajemy się drogą numer LZ-30 w kierunku regionu La Geria. Teren to niezwykły i z drugiej strony dziwny. Na czarnej ziemi wulkanicznej w łukowatych zagłębieniach osłoniętych kamieniami rosną winorośl a z nich produkowane jest tamtejsze wino. Ze zbiorów produkowane jest około 2 mln litrów wina o bardzo dobrej jakości. Po drodze chętni oczywiście mogą zatrzymać się w winnicach co zresztą wśród turystów wycieczek zorganizowanych jest bardzo popularne.

Atrakcje Lanzarote

La Geria

La Geria

La geria

Park Timanfaya

Odbijamy na zachód i drogą LZ-54 wśród pięknych wulkanów, które zresztą w późniejszym dniu odwiedzimy, dojeżdżamy do drogi LZ- 67 i tutaj zaczyna się może lawy i tym samym początek parku narodowego. Jesteśmy wcześnie i dzięki temu jako drudzy ustawiamy się w kolejce przy bramie parku. Kupujemy bilet od razu na 4 różne atrakcje i ruszamy w kierunku Islote de Hilario. Nie zastanawiają się długo jesteśmy już pod autokarem. Niestety park można zwiedzać tylko będąc w autobusie, ale jak zdobędziecie miejsca z samego przodu a nawet koło kierowcy to widoki są przepiękne.
Trasa o nazwie Ruta de los Volcanos twa około godziny i jest naprawdę spektakularna. Autobus przemieszcza się wokół wulkanów aktywnych w XVIII w., gdzie podziwiamy kolory zastygłej lawy czy też same kratery. Autobus zatrzymuje się parę razy ale wyjść z niego nie wolno. Kluczowe jest tutaj dobre miejsce 🙂
Po zakończeniu trasy wstępujemy jeszcze do restauracji El Diablo, gdzie na ruszcie podgrzewanym ogniem z wnętrza ziemi grillują się ziemniaczki i mięsko. Nie omijami również ciekawych eksperymentów prezentowanych przez pracowników parku. Np.: suche gałęzie wrzucone do dołu wydrążonego w ziemi samoistnie zapalają się a woda wlana w szczelinę ziemi wystrzeliwuje w górę jak gejzer. Niestety opuszczamy to morze lawy i jedziemy dalej.

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Teguise

W środku wyspy nieduże ale urocze białe miasteczko, dawna stolica wyspy przyciąga swoim klimatem. Liczne uliczki, małe knajpki i sklepy z rękodziełem. Idziemy w stronę małego ryneczku gdzie wieża kościół Nuestra Senora de Guadelupe widoczna jest z oddali. Szkoda, że nie udaje nam się zawitać w niedzielę, kiedy odbywa się cotygodniowy targ. Turyści go uwielbiają 

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise
Wyjeżdzając już zmianasta pniemy się w góre w stronę twierdzy Castillo de Santa Barbara. Masywna warownia znajduje się na szczycie wulkanu a z tej wysokości zobaczymy nawet wybrzeże wyspy. Sama budowla powstała już XVI wieku a obecnie znajduje się w nim małe museum z wystawa o podbojach na tej wyspie piratów.

 Teguise

Teguise

Jemeos del Agua

Zjeżdżamy w kierunku wybrzeża wschodniego i drogą LZ-1 docieramy do kolejnego miejsca przekształconego przez Cesara Manrique’a. Jest to jaskinia połączona grotami i przekształcona w miejsce sztuki użytkowej. Najpierw schodami w dół schodzi do jaskini gdzie wśród zieleni i skał wulkanicznych zbudowano kawiarnię. Jeszcze parę schodów i jesteśmy nad naturalnym słonym jeziorem z milionami malutkich białych krabów. Kolejna część usytuowana wyżej to już duży basen w którym odbija się błękitna woda szkoda tylko że nie można do niej wskoczyć. Oglądamy również muzeum wulkanologii ale nie jest bardzo interesująco zaprezentowane.

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Cueva de los Verdes

Kolejna jaskinia tuż po drugiej stronie trasy LZ-1 na początku miała nie być przez nas zwiedzana, ale generalnie zrobiła na nas jeszcze większe wrażenie. Trasa pokonywana jest tylko z przewodnikiem, który w dwóch językach – hiszpańskim i angielskim opowiada i oprowadza labiryntami części jaskini, która wchodzi w skład najdłuższego na świecie polawowego tunelu de Atlantica. Muzyka w tle oraz światła w niektórych miejscach tworzą niezły klimat tej pieczary. W największej komorze, znajdującej się najniżej stworzono sale, w której odbywają się koncerty z powodu świetnej akustyki. A na sam koniec przewodni prowadzi do kolejnej z komór, gdzie…. Ale tego nie wyjawimy. Niech każdy ma niespodziankę.

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Dzień na Lanzarote minął i już nie możemy się doczekać następnego…

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Informacje praktyczne na temat podróżowania oraz innych atrakcji Lanzarote już w kolejnych wpisach na blogu. Zostańcie z nami. 🙂

 

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Pomysł na wakacje – Świętokrzyskie i niektóre jego atrakcje – część 1

Kto by pomyślał, że dopiero od dwóch lat zaczęliśmy bardziej poznawać Polskę. Wszystko dzięki naszej małej Zosi.

To nie, dlatego, że boimy się wyjechać z nią dalej wręcz przeciwnie nadal uwielbiamy poznawać dalsze kraje, ale podczas roku jest tyle wolnych weekendów krótszych czy dłuższych, że możemy z tego korzystać.

Zosia jest bardzo aktywnym dzieckiem, więc zamiast dusić się w czterech ścianach wolimy wyruszyć w drogę 🙂

Tym razem w długi weekend czerwcowy wybraliśmy się w świętokrzyskie. Region dla mnie nie za bardzo poznany, ale również dla Łukasza, chociaż pochodzi z Tarnobrzega. Nasza mała również usatysfakcjonowana, gdyż tematem przewodnim były bajki, zamki i królewny.

Na liście odwiedzionych atrakcji mamy kilka miejsca, ale w te wakacje odwiedzimy kolejne.

 

1. Pacanów

Małe miasteczko na trasie Kraków-Połaniec, nie przyciąga wielkimi atrakcjami, ale dla każdego rodzica jest miejscem, w którym warto zatrzymać się aby poznać historię koziołka Matołka i nie tylko.

Tutaj powstał duży obiekt tzw. Centrum Bajki, w którym możemy przenieść się w świat baśni i bajek. Udając się w trasę po centrum poznamy historię Koziołka Matołka, oglądniemy różne przedmioty związane z postaciami z bajki, wyruszymy pociągiem w kosmos i pod ziemię, zaglądniemy do czarodziejskiego ogrodu czy posłuchamy bicia serca smoka.

W otoczeniu budynku znajduje się duży ogród z placem zabaw. Podglądniemy mieszkające tam kozy oraz zrobimy sobie zdjęcie z makiety postaci z bajek. Dodatkowo w centrum możemy zobaczyć jedno z przedstawień teatralnych oraz odwiedzić księgarnię, która posiada spory wybór bajek.

Wejście do centrum na trasę „w Krainie Baśni” najlepiej należy zarezerwować na stronie na określoną godzinę gdyż ilość miejsc jest ograniczona

Pacanów

Pacanów

Pacanów

 

2. Sandomierz

Moje ulubione miasto. Odwiedzamy je regularnie o każdej porze roku. Rozsławione zwłaszcza od kilku lat poprzez popularny serial „Ojciec Mateusz” przyciąga tłumy turystów. Jest stare miasto położone na wzgórzu to również duża ilość zabytków, urokliwy rynek oraz kolorowe kamienice.

Nasz spacer zawsze rozpoczynamy od bramy Opatowskiej.

Z samej wieży bardzo dobrze zobaczymy wzgórze sandomierskie i rozległą okolicę oraz pobliskie góry pieprzowe. Podążając dalej mijamy liczne sklepy z pamiątkami czy restauracje. Tuż przy wejściu na Rynek po kolei możemy rozpoznać budynki, które stanowiły plenery serialu jak Poczta, Komisariat, Kawiarnia i dalej hotel.

Na głównym placu miasta znajduje się Ratusz czyli najbardziej rozpoznawalny budynek miasta pod którym możemy zwiedzać Podziemną trasę turystyczną. Kontynuując nasz spacer zwiedzamy piękną katedrę i dochodzimy już w stronę brzegu Wisły, gdzie na wzgórzu znajdziemy również zamek. Wizyta w tym mieście nie powinna odbyć się bez wizyty w pięknym wąwozie lessowym Św. Jadwigi.
Sami zobaczcie czy warto.

Więcej informacji i zdjęć znajdziecie w naszym wcześniejszym poście – TUTAJ

Sandomierz
Brama Opatowska

Sandomierz
uliczki Starego Miasta

Sandomierz

Sandomierz
zamek

Sandomierz
Wąwóz Św. Jadwigi

Sandomierz
Wnętrze Katedry

 

3. Chęciny

Małe miasteczko położone w odległości około 15km od Kielc przyciągnęło nas głównym swoim zabytkiem, jakim jest zamek a raczej jego ruiny i górujące nad nim 3 wieże.
Wspinamy się wysoko na wzgórze, na którym zamek góruje nad otaczającym go miastem.
Do dziś zachowały się zewnętrzne mury obronne, dwie wieże, baszta i fundamenty budynków mieszkalnych. Na jednej z wież znajduje się punkt widokowy, z którego przy dobrej pogodzie uda nam się wypatrzeć wierzchołki Tatr.
W samym zamku przymierzymy zbroję rycerską, posłuchamy dawnej muzyki albo zobaczymy pokaz rodem ze średniowiecza.
Dzieci mogą przenieść się w czasie i poczuć się jak księżniczka czy rycerz.

Chęciny

Chęciny

Chęciny

Chęciny

 

4. Tokarnia

Uwielbiam filmy kostiumowe a gdy są polskie zawsze sprawdzam gdzie były wykonane plenery. Tak też było w przypadku Tokarni. Na szklanym ekranie zachwyciło mnie to miejsce.

„Muzeum Wsi Kieleckiej” jest skansenem etnograficznym znajdującym się w podkieleckiej Tokarni.

Teren ponad 70 hektarowy podzielony jest na kilka sektorów, które tworzą oddzielne osady. Można spędzić tam kilka godzin, ale równie dobrze cały dzień.

Więcej informacji i zdjęć znajdziecie w naszym wcześniejszym poście – TUTAJ

Tokarnia

Tokarnia

Tokarnia

5. Szydłów

Polskie carcassonne – tak nazywane jest to małe miasteczko dzięki dobrze zachowanym średniowiecznym murom miejskim oraz układzie urbanistycznym. Jak również jest to tzw. „śliwkowa stolica Polski”.

Miasteczko położone około 40 km od Kielc przez wiele wieków było ważnym punktem na mapie Polski. Trasa handlarzy i kupców do Sandomierza przebiegała w tym miejscu. Od XIV wieku był to ważny ośrodek kultury żydowskiej. Niestety II wojny światowej dokonuje ostatecznych zniszczeń.

Obecnie miasteczko pięknie. Zabytki są odnawiana a turystów przyciągają również cykliczne imprezy.

Pokonując niezbyt długą trasę w tym miejscu, zobaczymy pozostałości zamku, Bramę Krakowską (jedną zachowaną z trzech), Synagogę (obecne muzeum kultury żydowskiej), skarbczyk, kościół farny św. Władysława.

Szydłów

Szydłów

Szydłów

Szydłów

Szydłów

 

Mapa miejsc

Informacje praktyczne:

Centrum Bajki Pacanów –  bardzo dużo rodzajów biletów – wszystkie informacje na stronie www.centrumbajki.pl
Zamek Królewski w Chęcinach – 12 zł/normalny, 9 zł/ulgowy – www.zamek.checiny.pl
Skansen Wsi Kieleckiej w Tokarni – 14 zł/normalny, 8 zł/ulgowy – www.mwk.com.pl

 

Kolejne odwiedzone miejsca już w kolejnym wpisie. A tymczasem wyruszajcie 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Melaka – kolorowe miasto na mapie Malezji

Jakie malezyjskie miasto na naszej trasie było najbardziej kolorowe?

Z pewnością Melaka.

Gdy zamykam oczy i wspominam to miejsce to widzę czerwone budynki, kolorowe i kiczowate riksze rowerowe oraz wielobarwne chińskie świątynie.

Czy warto tam pojechać? Jeżeli jesteś w Malezji zostań tam, chociaż na jeden dzień i to najlepiej w piątek 🙂

Melaka jest wpisana w całości na listę UNESCO. Przez wiele wieków była jednym z głównych miast portowych tego regiony. Wpływy portugalskie, holenderskie, brytyjskie i chińskie mocno wpłynęły na architekturę i charakter tego miasta.

Miasto jest znacznie mniejsze w porównaniu do stolicy i na spokojnie można je zwiedzać pieszo.. Jest bardzo popularne, więc przygotujmy się na większe zagęszczenie turystów, ale w bocznych uliczkach można odetchnąć.

Atrakcje Melaki

Zaczynamy od głównego punktu centrum miasta, jakim jest Dutch Square. Jest to plac nazywany czerwonym z powodu kilku budynków tam znajdujących się i pokrytych czerwonym kolorem przez Brytyjczyków w latach 20 XX w. Na placu znajdziemy ratusz miejski i kościół Dutch Reformed Church –  Christ Church.

atrakcje Melakiatrakcje Melaki

Plac jest jednym z głównych miejsc spotkań oraz miejscem postoju kolorowych, kiczowatych i głośnych riksz rowerowych. Podróżując po Azji wiele razy korzystaliśmy z riksz rowerowych czy motorowych, ale takiego wynalazku jeszcze nie widzieliśmy. Właściciele tych pojazdów dekorują swe pojazdy maskotkami, lalkami i kwiatami. Każdy ma jakiś swój motyw przewodni. Znajdziemy rikszę ze spiderman’em, z postaciami z krainy lodu czy z japońskiej bajki. Do tego głośna muzyka malajskiego disco-polo, wydobywająca się z głośnika zainstalowanego w tym pojeździe i kolorowe światła lampek, które są włączane na noc i powstaje mała jeżdżące imprezowania.

Zosia zakochała się w tym wynalazku. Dotykała i przytulała wszystkie lalki i misie 🙂

atrakcje Melaki

atrakcje Melaki

Idziemy dalej i na wzgórzu tuż za Dutch Square docieramy do ruin kościoła św. Piotra z XVI w. skąd rozpościera się widok na miasto i wybrzeże. Wzgórze przez lata zmieniało swoją nazwę od Malaca Hill, Monti Ali Maria ostatecznie pozostając przy nazwie St Paul’s Hill.

Kierujemy się w stronę wybrzeża i po zejściu schodami w dół dochodzimy do Fortu Samosa a raczej tego co po nim pozostało czyli solidna brama wraz z dwiema armatami.

Jest bardzo gorąco, więc centrum handlowe na trasie jest dla nas wybawieniem. Dobry obiad przy włączonej klimatyzacji jest dla nas czymś najlepszym. Zataczamy pętle i podążamy w kierunku rzeki Malaka River. Na trasie zobaczymy Muzeum Morskie, którym jest replika portugalskiego statku galeon  Flor de la Mar, który w XVIw zatonął u wybrzeży Melaka. Dla tych co lubią oglądać miasto z wysokości przygotowaną wysoką na 110 m wieżę Menara Taming Sari z obrotową platformą. Osiemdziesiąciu pasażerów przez 7 minut może podziwiać miasto z góry.

atrakcje Melaki
pozostałości z bramy fortu Samosa

atrakcje Melaki
galeon Flor de la Mar

atrakcje Melaki
wzgórze św. Piotra

Wracamy do centrum miasta wzdłuż rzeki, na której organizowane są wycieczki promami. Miasto z innej perspektywy musi wyglądać równie przyjemnie.

atrakcje Melaki

atrakcje Melaki

Melaka jest miastem wielokulturowym, co zdecydowanie wpłynęło na architekturę miasta. Stara część miasta jest w kolorze ciemnoczerwonym a wciśnięte pomiędzy budynki świątynie różnych wyznań dopełniają tutaj całości. Wpływy chińskie są tutaj ogromne. Sami Malajczycy pochodzenia chińskiego głównie rozmawiają po chińsku, odwiedzają chińskie świątynie i sprzedają chińskie produkty.

Na naszej trasie nie mogło zabraknąć wizyty w świątyniach. Ulica Harmony jest przykładem religijnej tolerancji w Melace gdzie zobaczymy między innymi świątynie Cheng Hoon Teng z XVI w. Jest to najstarsza tradycyjna buddyjska świątynia w Malezji, poświęcona Bogini Miłosierdzia Kuan Yin. W centrum budynku znajduje się czarna, złota i czerwona rzeźba bogini. Wszystkie materiały, z których wykonana jest świątynia zostały przywiezione z Chin wraz z rzemieślnikami. Ciemne belki z drewna i pięknie rzeźbione ściany pokrywają świątynie. Zapach palących się kadzidełek sprawia, że w środku jest bardzo nastrojowo.

Warto podejść do sąsiedniej świątyni buddyjskiej Xian Lin Si, która niezatłoczona turystami daje nam chwilę wytchnienia a lekki wiaterek na jej balkonach świetnie nas ochładza.

atrakcje Melaki
świątynia Cheng Hoon Teng

atrakcje Melaki
wnętrze świątyni Cheng Hoon Teng

atrakcje Melaki
świątynia Xian Lin Si

Na tej samej ulicy znajdziemy również meczet Kampung Kling Mosque i świątynie hinduską Sri Poyyatha Vinayagar Moorthi.

Spacer w centrum dzielnicy chińskiej wzdłuż głównej ulicy Jonker Street jest nieodłącznym elementem wizyty w mieście. Zobaczymy wiele sklepów również tych z tandetą chińską, ale także liczne restauracje i bary. Najlepszy czas na wizytę Jonker street to piątkowy wieczór i sobota, kiedy ulica zamienia się w wielkie targowisko. Jest głośno, ciasno i pachnąco. Sprzedaje się wszystko od pysznego jedzenia po tanie pamiątki.

atrakcje Melaki

atrakcje Melaki
Melaka targ nocny

Na koniec naszego spaceru nie zapomnijmy o przejściu wzdłuż rzeki Melaka. Kierujemy się na północ. Teren wzdłuż rzeki jest świetnie zagospodarowany po obu jej stronach. Niskie, kolorowe, kolonialne budynki pokryte są w wielu miejscach muralami. Trasa jest jeszcze piękniejsza nocą, gdy zapalone światła lśnią w nurcie rzeki.

atrakcje Melaki
spacer wzdłuż rzeki

atrakcje Melaki                                               atrakcje Melaki

atrakcje Melaki

 

Informacje praktyczne

Przejazd z dworca Puduraya do centrum autobusem numer 17 – 2 RM

wynajęcie rikszy – 30 RM

Nocleg w pokoju 2osobowym tuż przy rzece – 100 RM

Inne wpisy z wyjazdu do Malezji znajdziesz TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Cameron Highlands – soczyste pola herbaciane Malezji

Gorąco, wszędzie gorąco.
Cóż pierwsze dni w Kuala Lumpur i Melace przypomniały nam jak można pocić się w Azji. W sumie kąpiel niepotrzebna, bo i tak za chwilę pot pokrywa całe ciało. 37ºC przy olbrzymiej wilgotności takie odczucia jedynie w Azji.

Chcemy odetchnąć na chwilę od miasta i skwaru, ale gdzie? Na szczęście w Malezji są góry. Może nie ogromne, ale 1500 m n.p.m. powoduje, że temperatura w dzień utrzymuje się na 25ºC a w nocy może spaść do 15ºC,  a czasami nawet i niżej- iście zimowa aura jak na Malezję.

Jedziemy w góry

Z bardzo ładnego i nowoczesnego dworca autobusowego w Kuala Lumpur wyjeżdżamy vip-owskim autobusem w kierunku Cameron Highlands. Zajmujemy przestronne miejsca (po trzy w jednym rzędzie). Kierowca na szczęście oszczędza nas tym razem i nie podkręca klimatyzacji na maksa. Ponad czterogodzinna podróży do Tanah Rata, głównej miejscowości turystycznej w regionie Cameron Highlands trochę się dłuży, ale rodzice przerwy nigdy nie mają i bajki opowiadać Zosi trzeba 🙂

Ostatnie dwie godziny to same zakręty, więc dla osób z chorobą lokomocyjną ten fragment trasy może dać się we znaki. Na szczęście na najtrudniejszy fragment trasy Zosia zasypia na brzuchu taty. Parę kilometrów tuż przed miejscem docelowych zauważamy pola herbaciane. Już nie możemy się doczekać, kiedy tam będziemy no i liczymy na trochę więcej słońca.

Decydujemy się na pozostanie w Cameron dwie noce i na spokojne zwiedzanie plantacji. Znalezienie noclegu kompletnie nie stanowi problemu. Jesteśmy poza sezonem, co najważniejsze po weekendzie, więc większość turystów wyjechała. Po przyjeździe pod biuro firmy CS & Travel udajemy się w pierwszą ulicę w prawo i tuż za popularny Father’s guesthouse wynajmujemy pokój z łazienką (wifi i kawa w cenie)

Tanah Rata to mała miejscowość gdzie oprócz paru restauracji, wielu guesthouse-ów i hotelików nie ma za wiele do robienia. Ale nie po to tutaj przyjechaliśmy. Jest niedziela i cotygodniowy targ otwiera się popołudniu. Nareszcie kupujemy owoce, warzywa w dobrych cenach.

Cameron highlands
Tanah Rata w całej okazałości, mała mieścina, nie sposób się tam zgubić.

 

Cameron highlands
Targ w Tanah Rata, smacznie i na bieżąco!

Zielone pola herbaciane – Cameron highlands

Plan na następny dzień zakłada wizytę na plantacjach herbaty, ale oczywiście nie z grupą. Wiem, że większość na to się decyduje, ale my nie mamy ochoty spędzić tylko godziny na plantacji a resztę czasu na plantacjach truskawek w klatce z  owadami czy w ogrodach z kwiatami. Nie przewidzieliśmy tylko, że wjazd na plantację herbaty Boh jest zamknięty w poniedziałek. Taki zonk, ale cóż z tym też sobie poradzimy.

Cameron highlands
Plantacja herbaty Boh jest zamknięta w poniedziałek. Omijając tę budkę ścieżka z lewej strony można podziwiać piękne widoczki.

Opcji zwiedzania pól herbacianych jest kilka, dla nas najbardziej pociągająca to skuter, który z wiadomych względów daje największą frajdę poznawania. Skuter wypożyczyć można bardzo łatwo i dostępność jest duża ale kasków dla dzieci nigdzie na wypożyczenie nie mieli a podróżowanie z dzieckiem na skuterze bez kasku nie wchodziło w grę. Poza tym tutejsza policja obserwuje bacznie turystów i wypatruje tych którym kaski nie leżą a następnie daje po cichu do zrozumienia że puści gapowicza wolno ale jedynie po wręczeniu małej łapóweczki. Malezja pod tym względem to nie Tajlandia, Filipiny czy Indonezja, tutaj przestrzegamy przepisy drogowe!

Z tego względu z samego rana zamiast odpalać skuter decydujemy się złapać stopa i podjechać na plantację Bharat, którą mijaliśmy dzień wcześniej. Trochę mieszkańcy się dziwią gdy machamy na przejeżdżające samochody ale z dzieckiem chyba chętniej zabierają. Dzięki temu już po 30 min jesteśmy na miejscu. Myślę, że spokojnie na stopa można poruszać się w tych okolicach, kierowcy zatrzymują się podobnie jak w Polsce czyli rzadziej niż częściej ale się zatrzymują.

Cameron highlands
Warto pomachać. Tanio i z satysfakcją.

Stopem docieramy na miejsce gdzie  jest cicho i spokojnie i słychać jedynie stukot robotników naprawiających dach pobliskiej restauracji . A  tak poza tym to nie ma nikogo 🙂 Jedynie pracownicy plantacji nieśmiało wynurzają się z za krzaków herbacianych. Wstęp na plantację jest wolny, nie ma znaków ani kierunkowskazów. Należy jedynie zachowywać się godnie, nie śmiecić czy nie hałasować.

Podziwiamy drzewka herbaciane. Bardziej i mniej zielone pokrywają okoliczne pagórki. Kolory się przenikają tworząc morze zieleni. Na polach pracują wynajmowani pracownicy głównie z Nepalu czy Bangladeszu, którzy sprawnie ręcznymi maszynami przystrzygają krzewy a liście zbierane są do dużych worków i przenoszone do fabryki. Spacerujemy pomiędzy krzewami. Warto na plantacji mieć w miarę dobre buty bo jest gliniasto-błotniście no i dłuższe spodnie bo krzaki miejscami są bardzo gęste. Gdy głód zaczyna nam już doskwierać, na śniadanie wybieramy pustą ławeczkę, z której możemy cały czas delektować się tym zielonym rajem.

Cameron highlands
Spacer po plantacji to sama przyjemność, aczkolwiek po deszczu może być ślisko- trzeba uważać.

Cameron highlands
Tłumaczyć nie trzeba

Cameron highlands
Pracownik ścina gałązki herbaty za pomocą ręcznych nożycy.

Cameron highlands
A tutaj już pełna mechanizacja. Szybko ale niekoniecznie lekko.

Cameron highlands
Skoszone listki herbaty trafiają w trakcie prac bezpośrednio do worka.

Cameron highlands

Jest jeszcze przedpołudniem a pogoda wydaje się poprawiać. Musimy to wykorzystać i zobaczyć plantacje Boh. Plantacja Boh jest największa w Malezji. Jakość herbaty w porównaniu np. z tą ze Sri Lanki jest niestety gorsza, a wynika to ze sposobu zbierania listków. W Malezji już od wielu lat zamiast rąk ludzkich wykorzystuje się do tego maszyny. Sama plantacja zajmuje ponad 1200 hektarów a rocznie produkowane jest 4 mln kg herbaty.

Po powrocie stopem do miasta wybieramy taxi aby dojechać pod bramę wjazdową plantacji Boh. Wiemy, że wstępu na plantację dzisiaj nie ma ale nigdy nic nie wiadomo. Z naszym kierowcą taksówki wynajętym na trzy godziny, zatrzymujemy się parę razy na trasie. Drogi są wąskie a widoki niczego sobie i ruch spory ponieważ w okolicy odbywa się codzienny truskawkowy i nie tylko targ. Zamknięty wjazd do plantacji nie zaskoczył nas, więc odrazu szukaliśmy czegoś co sprawi że chociaż trochę nasycimy się widokami pól herbacianych. Decydujemy się na spacer niepozorną drogą znajdująca się po lewej stronie bramy wejściowej. Ścieżka wznosi się na okoliczne wzgórza i nie jest zamknięta. Jak się chwile później okazało byliśmy zadowoleni, że nie udało nam się zwiedzać plantacji wśród tłumu autobusów. Cała plantacja herbaty jest przed naszymi oczami i tylko dla nas. Podążamy coraz wyżej i jest coraz lepiej. Spędzamy około 2 godzin spacerując i podziwiając widoki. A trzeba przyznać, że jest co podziwiać. Jest jeszcze ładniej niż na plantacji Bharat.

Cameron highlands

Cameron highlands

Cameron highlands

Cameron highlands

Cameron highlands

Cameron highlands

Cameron highlands

Bardzo się cieszymy, że możemy spędzić w tym miejscu tyle czasu ile chcemy a inne plantacje  odpuszczamy. Czas na obiad i relaks czyli próba uśpienia Zosi.

Cameron highlands jest bardzo popularne wśród mieszkańców Malezji ale również Singapuru, którzy mogą tutaj odetchnąć od gorącego klimatu. Dodatkowo jest to miejsce w którym uprawia się warzywa i owoce dostarczane dla całego kraju i nie tylko.

Niezwykle ważne są w tym miejscu …. truskawki. Każdy targ opanowany jest przez te owoce. Kupimy nie tylko owoce ale bransoletki, maskotki, portfele i wiele innych rzeczy w kształcie truskawki albo z jej motywem. Dlatego też każda z organizowanych wycieczek zagląda na ich plantację. A same truskawki w sumie to smakiem nie powalają i ceną. Polskie są znacznie smaczniejsze.

Cameron highlands
Tak wyglądają plantacje truskawek…

Cameron highlands
Kapuściane truskawki…polskie lepsze 🙂

Cameron highlands

Dla wszystkich, którzy mają więcej czasu polecamy również trasy trekkingowe w okolicach. Mapkę znajdziecie poniżej. Trasy są niekiedy dość strome i trzeba uważać zwłaszcza po deszczu bo brodzi się w porządnym błocie.

Informacje Praktyczne

– dojazd z Kuala Lumpur kilka razy dziennie w nieco ponad 4 godziny – ceny od 35RM

– dojazd z Penang, Singapuru oraz Perinthien również bez problemu. Warto zarezerwować dzień wcześniej bilet również możliwość on-line przez stronę bus online ticket

– w Tanah Rata liczne guesthousy z cenami od 40 RM za dwójkę bez łazienki

– wycieczki zorganizowane od 25RM za 3 h podczas których zwiedza się plantację herbaty, truskawek, owadów, róż etc.

– wynajęcie taksówki na 3 h za 75 RM

Inne wpisy z wyjazdu do Malezji znajdziesz TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

W góry z małym dzieckiem – polecamy trasy

Narodziny dziecka sprawiają, iż nasze obecne aktywności czy upodobania, chociaż na początku tej drogi muszą ulec drobnym modyfikacją.

Trzeba przyznać, iż nasze wyobrażenie na temat macierzyństwa znacznie odbiegały od tego, z czym musieliśmy się zmierzyć w rzeczywistości. Naszą historię początkowych podróży z Zosią znajdziecie TUTAJ

Nasz dusza podróżnicza na jakiś czas musiała zostać przystopowana, ale dość szybko chcieliśmy ucieć z tej sztucznej dla nas klatki.

Takim wybawieniem stały się dla nas wyjazdy w góry.

Od zawsze preferowaliśmy bardziej pobyty w górach niż nad morzem. A więc w momencie pojawienia się w naszym domu nowego członka rodziny również nie chcieliśmy zrezygnować z tych wypadów.

Zebraliśmy dla Was listę kilku interesujących miejsc, szczytów i schronisk, które odwiedziliśmy podczas pierwszych nieco ponad 2 lat życie naszej Zosi. Dokładniejsze opisy szlaków będą pojawiać się na blogu sukcesywnie.

Co polecamy? Czy warto jechać w góry z dzieckiem? Co wypróbowaliśmy na własnej skórze?

Do pierwszego roku dziecka

Jeżeli macie dziecko, które bardzo dobrze toleruje chusty to problem rozwiązany 🙂 Wybór szlaków jest bardzo duży i na dobra sprawę wszystko zależy od was co wybierzecie. Tylko pomyślecie o swoim i dziecka konforcie. Dostosujcie długość trasy i trudność do waszych możliwości i oczywiście dziecka.

W naszym przypadku sprawa się skomplikowała. Po narodzinach Zosi od wakacji planowaliśmy pierwsze wyjazdy. Niestety mała nie chciała się przekonać do chusty, więc niestety pozostał nam tylko wózek.

Gdzie można dotrzeć z wózkiem?

  • Tatry

Dolina Chochołowska, Dolina Kościeliska i Morskie Oko

Trasa nad samo Morskie Oko jest w całości wyasfaltowana, więc nie ma problemów z dojazdem jednakże w dolinach zdecydowanie przyda się bardzie sportowa wersja wózka z dużymi, pompowanymi kółkami.

w góry z dzieckiem
Pierwsza wycieczka w Tatry- spacer do Doliny Chochołowskiej.

tatry z dzieckiem

 

  • Pieniny

Trasa do Czerwonego klasztoru

Trasa dość długa, gdyż prawie 12 km w jedną stronę, ale jeżeli wstrzelimy się w drzemkę dziecka to szybko jesteśmy w stanie pokonać tą drogę. A jak wiemy ciągła jazda dobrze usypia.

 

 

w góry z dzieckiem
Z wózka też dużo widać 🙂

 

Po pierwszym roku dziecka

W naszym przypadku sytuacja po pierwszym roku na szczęście się zmieniła. Z pierwszymi promieniami słońca w marcu, kiedy na szczytach był jeszcze śnieg, wyruszyliśmy na podbój Beskidów z nosidełkiem turystycznym.

Zosia na początku zdziwiona, ale bardzo zainteresowana, zaakceptowała fakt noszenia na plecach. Najbardziej chyba spodobało jej się to, że wszystko widzi i to z wysokości.

Możliwość pokonywania trasy w nosidle pozwoliła nam w pełni korzystać z uroków wycieczek pieszych w góry. Od marca do końca października książeczka PTTK szybko zapełniła się pieczątkami ze schronisk w Beskidach i Tatrach.

Jednakże zasada była zawsze jedna. Wyruszamy na trasy maksymalnie 2,5-3 h w jedną stronę z postojem w schronisku oraz tyle samo przeznaczaliśmy na powrót.

Jakie miejsca polecamy najbardziej?

 

  • Beskid Śląski

Szyndzielnia

Świetna opcja dla osób ze Śląska. Dojeżdżamy tylko do Bielska Białej i kolejką w kilkanaście minut jesteśmy prawie na miejscu. Schronisko mocno jest oblegane w weekendy, ale poza sezonem, w tygodniu i przed południem nie ma problemu z miejscem w środku. Ze schroniska możemy nadal kontynuować drogę do kolejnego schroniska pod Klimczokiem (20 minut) albo na Błatnej (2 godziny). Trasy nie są wymagające a widoki na Beskidy super.

w góry z dzieckiem
Zimą też bywa fajnie

 

Klimczok

Widoki z samego szczytu pozwalają podziwiać nawet Babią Górę i Skrzyczne. Samo schronisko łatwo dostępne od strony Szyndzielni. Można też dostać się na miejsce z Bielska i Szczyrku. Trasy dłuższe, ale nagroda w postaci domowego ciasta w schronisku na końcu, lepiej smakuje.

w góry z dzieckiem
Widoki z Klimczoka piękne

 

Błatnia

Nasze ulubione miejsce głównie dzięki świetnemu schronisku ale również szlakom, które są różnorodne i widokowe. Do Błatni doszliśmy już ze wszystkich możliwych kierunków. Kiedy wybieramy się do Bielska wybieramy szlak z Jaworza i Jasionki. Przejście z Szyndzielni też jest piękne. Dokładnie trasy opisujemy TUTAJ

w góry z dzieckiem
Błatnia nasza ulubiona

 

Soszów, Stożek, Równica, Wielka Czantoria

Ciekawe miejsca, chociaż znacznie bardziej popularne. Można dostać się na miejsce kolejką lub też podjechać samochodem. To decyduje, że z powodu tłumów, są na naszej liście daleko za podium.

w góry z dzieckiem

 

  • Beskid Mały

Leskowiec

Szczyt, na którym byliśmy już kilka razy będąc w Wadowicach. Trasa od strony wsi Rzyki jest krótka (45 min) natomiast od Ponikwi dłuższa i zajmuje nieco ponad 2 godziny.  Schronisko jest bardzo przyjemne i popularne zwłaszcza w weekendy. Dodatkowo kaplica Jana Pawła II i szlak papieski przyciągają pielgrzymów w to miejsce. Ze szczytu możemy nawet zobaczyć przy dobrej widoczności Babią Górę i Tatry.

 

Magurka Wilkowicka

Góra na pograniczu Wilkowic i Międzybrodza Bielskiego. Dla nas miejsce, które dość często odwiedzamy zwłaszcza gdy chcemy wyskoczyć na jeden dzień w góry niedaleko Katowic. Trasy z Bielsko-Biała Stalownik oraz krótsza z Bielsko-Biała Straconka są dla nas najlepsze. A samo schronisko z duża łąka dookoła zachęca do odpoczynku.

w góry z dzieckiem
Tak blisko a tak pięknie

 

Hrobacza Łąka

Małe schronisko niestety ostatnio zostało zniszczone przez pożar ale prace remontowe trwają i na sezon mam nadzieję, że zostaną ukończone. Trasa z Międzybrodzia Bielskiego jest bardziej wymagająca niż z Kóz ale za to bardzo widokowa zwłaszcza idą żółtym szlakiem możemy podziwiać widoki na jezioro żywieckie i górę Żar.

w góry z dzieckiem
Widok na jezioro Żywieckie

 

  • Beskid Żywiecki

Hala Boracza, Hala Lipowska, Rysianka

Cała pętla z Żabnicy na południu Żywca zajmuje prawie 6 godzin ale po drodze mamy aż 3 schroniska i fantastyczne widoki. Po wyjści na Halę Boraczą trasa głównie poprowadzona jest szczytami więc trudność nie jest za duża. Oczywiście możemy wyjść bezpośrednio na Rysiankę i na Halę Lipowską co powinno zająć ciągiem ok 3 godzin. Schroniska oferują zwłaszcza przepyszne ciasta ale również duży otwarty teren z pięknymi widokami na okoliczne szczyty.

w góry z dzieckiem
Hala Boracza

w góry z dzieckiem
Hala Lipowska

w góry z dzieckiem
Rysianka

 

  • Tatry

Dla nas Tatry zawsze były pierwszą miłością, ale zasada była jedna. Wychodzimy bardzo wczesnym rankiem, gdy jeszcze nie ma turystów na szlaku. Wiele razy wyjeżdżaliśmy jeszcze po ciemku na rowerach i z czołówkami pędziliśmy przez Dolinę Chochołowską i śniadanie już na górze. Z Zosią na to niestety nie mogliśmy sobie pozwolić jak również na zdobywanie wysokich szczytów. Udało się do tej pory dotrzeć do wszystkich schronisk tatrzańskich, ale polecamy bardzo zapuścić się wyżej.

 

Czerwone Wierchy

Najważniejsze to dostać się na jedną z pierwszych kolejek wówczas już przed 8 rana jesteśmy na szczycie Kasprowego Wierchu.  Trasa do schroniska na Hali Kondratowej zajmuje 2,5 godziny jednak z dzieckiem musimy wydłużyć na pewno ten czas. Szlak nie jest zbytnio wymagający, ale za to widoki są przepiękne.

tatry z dzieckiem
Czerwone Wierchy

 

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Trasa popularna chociaż niewiele osób decyduje się na wyjście z małym dzieckiem. A szkoda. Samo dojście do schroniska w Dolinie 5 Stawów zajmuje 3 godziny ale widoki i odpoczynek nad jeziorami wynagradzają wszystko. Do tego podążały piękną Doliną Roztoki i możemy podziwiać piękny wodospad Siklawa. Dla naszej Zosi szlak naprawdę był atrakcyjny i z chęcią chciał zobaczyć więcej.

tatry z dzieckiem
Dolina Pięciu Stawów Polskich

 

Dolina Gąsienicowa

Piękna trasa Doliną Jaworzynki lub Boczań. W około 2 godziny jesteśmy już na miejscu. Warto jednak przejść się jeszcze dalej, około 40 minut, nad Czarny Staw Gąsienicowy. Widok piękne na Orlą Perć czy Świnnice i do tego odpoczynek nad brzegiem stawu.

tatry z dzieckiem
Chodząca Zosia to chwile oddechu dla tragarza.

 

  • Sudety

Góry Stołowe

Nasze odkrycie tamtego roku 🙂 Do tej pory tylko chodziliśmy po szlakach Beskidów i Tatr ale Góry Stołowe z dzieckiem są świetnym pomysłem. Trasy bardzo proste ale piękne widokowo. Zwłaszcza polecamy Błędne skały, które tworzą malownicze skalne miasto powstałe z bloków skalnych oraz najwyższy szczyt Szczeliniec Wielki, na która prowadzą długie schody ale sama tras później przebiega płaskim wierzchołkiem wśród labirytu różnorodnych form skalnych.

w góry z dzieckiem
Błędne Skały

w góry z dzieckiem
Szczeliniec Wielki

 

W najbliższym czasie mamy nadzieję, że uda nam się poznać dalsze trasy zwłaszcza w Gorcach, Beskidzie Makowieckim i Niskim oraz Karkonoszach.

Na pewno będzie co wspominać.

Serdecznie Was pozdrawiamy!!!

Pakujcie plecak i w drogę.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂