Pafos i okolice – zwiedzamy atrakcje zachodniego Cypru

Cypr – wyspa Afrodyty ma do zaoferowania nie tylko plaże, słońce ale również zabytki i smaczną kuchnię. Trzecia co do wielkości wyspa na morzu Śródziemnym podzielona na dwie części przyciąga turystów z całego świata.
Wyjazd poza sezonem ma to do siebie, że w większości miejsc jesteśmy nielicznymi zwiedzającymi a pogoda w marcu na wyspie świetnie nadaje się do zwiedzania.

Nasz tygodniowy pobyt na wyspie jak zwykle był pełen atrakcji. Nie usiedzimy na miejscu więc zdecydowaliśmy się na pobyt w Pafos, Larnace i Kakopetrii. Dzięki temu staraliśmy się zobaczyć najciekawsze miejsca Cypru Południowego. Zwiedzanie Cypru Północnego zostawiamy na inny czas.
Po przylocie zaczynamy oczywiście od wynajęcia samochodu. Komunikacja miejska oczywiście funkcjonuje, ale chcemy być niezależni. Do tego na pokładzie dwójka dzieci, w tym niemowlak więc nie ma co się zastanawiać. Kolejka do wypożyczali Sixt wyjątkowo długa, ale w sumie się nie dziwimy bo za 8 dni wynajmu płacimy grosze.

Atrakcje Pafos

 

Białe plaże Guberantora i Kalymnos

Wyjeżdżamy z lotniska i autostradą (są bezpłatne 🙂 jedziemy na zachód w kierunku Pafos, gdzie zatrzymamy się na trzy noce. Po 40 km zjeżdżamy z głównej trasy i uciekamy na pierwsze spotkanie z plażą i morzem. Jedziemy zobaczyć bielutkie skały przy plaży Gubernatora (Governor’s Beach) ale szczególnie spodobała nam się malutka plaża Kalymnos Beach. Ciemny, a wręcz czarny piasek kontrastuje z białymi skałami. Odpoczywamy w tym miejscu a z nami tylko jedna para. Ciszę zdecydowanie przerywa wizyta w pobliskiej restauracji. Jak na południowe kraje przystało, jest głośno bo sale wypełnione rodzinami, w końcu to weekend. Próbujemy pierwsze dania cypryjskie z mousaką na czele. I jest smacznie 🙂

 

White cliffs cypr

White cliffs cypr

plaża gubernatora cypr   plaża gubernatora cypr

plaża gubernatora cypr

plaża gubernatora cypr

plaża gubernatora cypr

Kourion park archeologiczny

W planach tego dnia mieliśmy zobaczyć park archeologiczny Kourion, który znajduje się 20 km od Limassol. Park znajduje się na krawędzi urwiska i jest największym stanowiskiem archeologicznym południowego Cypru. Na miejscu zobaczymy zabytki z okresu hellenistycznego, rzymskiego i chrześcijańskiego takie jak teatr, agora, bazylika. Sanktuarium etc. Jak wiecie jedziemy z dziećmi, które tego dnia mają już dość. My zresztą też 🙂 Odpuszczamy wizytę. Mozaiki będziemy podziwiać już w Pafos.

Godziny otwarcia:
16 kwiecień- 15 wrzesień, codziennie: 08:30 – 19:30
16 wrzesień – 15 kwiecień, codziennie: 08:30 – 17:00
Wstęp: 4,5 EURO

Skala Afrodyty

Po drodze do Pafos odbijamy ostatni raz z autostrady A6 na drogę B6 tylko po to, aby podziwiać zachód słońca przy słynnej skale Afrodyty (Petra tou Romiou). Zgodnie z legendą właśnie w tym miejscu miała się wyłonić z piany morskiej bogini Afrodyta. Miejsce oczywiście bardzo popularne ale trzeba przyznać, że skały przy zachodzącym słońcu wyglądają bardzo malowniczo. Wieje dość mocno więc podziwiamy chwilę i ruszamy już na nasz nocleg.

 

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

skała Afrodyty Cypr

Kato Pafos park archeologiczny

Pafos jako główne miasto turystyczne w tym regionie może pochwalić się bardzo ważnymi zabytkami Cypru.
Zwiedzanie Kato Pafos czyli dolnej części miasta rozpoczynamy od nadmorskiej promenady, portu, fortu i średniowiecznego małego zamku.

 

pafos cypr

pafos cypr

 

Najważniejszym jednak miejscem jest odkryta całkowicie przez przypadek cześć wielkiego miasta z czasów rzymskich. Kompleks budowli wpisany na listę UNESCO ozdobiony był najwspanialszymi mozaikami z tamtych czasów. Odkrycia zwłaszcza archeologów polskich okazały się tutaj najważniejsze. Mozaiki podziwiamy ze specjalnie przygotowanych pomostów. W niektórych miejscach ponad mozaikami ustawiono również konstrukcje z dachami aby zabezpieczyć je przed deszczem i słońcem. Spacerując po tym dużym terenie staramy sobie wyobrazić ogromne domy Dionizosa, Orfeusza czy Wille Tezeusza, która posiadała ponad 100 pomieszczeń. Idąc dalej na północ od domów z mozaikami oglądamy odeon czyli teatr, pozostałości murów czy pozostałości a raczej ruiny ogromnej na ten czas budowli, bizantyjskiego zamku z VIIw.

Godziny otwarcia:
16 kwiecień- 15 wrzesień, codziennie: 08:30 – 19:30
16 wrzesień – 15 kwiecień, codziennie: 08:30 – 17:00
Wstęp: 4,5 EURO

 

pafos cypr

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

pafos cypr mozaiki

Grobowce Królewskie

Kolejnym miejscem na naszej liście były kolejne wykopaliska znajdujące się na terenie parku archeologicznego w północnej części miasta, na wybrzeżu. Miejsce wydaje się pokryte kupą kamieni ale zabytki znajdziemy poniżej poziomu ziemi. Wykute w skale grobowce, w rzeczywistości wcale nie były przeznaczone dla królów. W tamtym czasie na wyspie nie panowali już królowie, a nekropolie przeznaczone były dla najwyżej postawionych w państwie namiestników czy arystokrację.

Godziny otwarcia:
16 kwiecień- 15 wrzesień, codziennie: 08:30 – 19:30
16 wrzesień – 15 kwiecień, codziennie: 08:30 – 17:00
Wstęp: 2,5 EURO

 

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

grobowce królewskie pafos

Kanion Avakas

Kolejnego dnia wyjeżdżamy z samego rana (w końcu przy dzieciach i tak się nie wyśpisz). Jedziemy na północ do oddalonego o 30 min Kanionu Avakas. Po drodze oczywiście musimy się zatrzymać bo nasz mały podróżnik prawie chce wyskoczyć z auta.
Zjeżdżamy w stronę wybrzeża aby zobaczyć wrak statku Endro III. Statek w 2011 roku załadowany płytami gipsowo – kartonowymi rozbił się u wybrzeża Cypru zamiast dotrzeć na wyspę Rodos. Teraz pokryty rdzą stanowi ciekawą atrakcję.

 

The Edro III Shipwreck wrak statku cypr
The Edro III Shipwreck z lotu ptaka.

wrak statku cypr

wrak statku cypr

wrak statku cypr

Jedziemy dalej na północ kierując się w stronę małej miejscowości Agios Georgios Pegeias. Dojeżdżamy do White River Tavern za którą zaczyna się już droga szutrowa. Spowalniamy i po około kilometrze zjeżdżamy na parking. Nie decydujemy się jechać samochodem dalej bo droga pnie się do góry a wystające kamienie nie zachęcają nas za bardzo.
Pakujemy najpotrzebniejsze rzeczy do plecaka, Karola do nosidła i bierzemy Zosię za rękę. Po kolejnym kilometrze jesteśmy przy drugim parkingu. Stamtąd ruszamy w stronę wąwozu. Trasa jest dobrze oznaczona. Przygotowane są ławeczki w niektórych miejscach, a w samym wąwozie ścieżka prowadzi raz prawą, raz lewą stroną. Poziom wody na początku trasy nie jest za wysoki więc udaje nam się przekroczyć rzekę po specjalnie ułożonych kamieniach. Kanion coraz bardziej się zwęża i w miejscu najbardziej obfotografowanym czyli gdzie wielki kamień zwisa pomiędzy skałami, musimy zawrócić. Poziom wody już nie pozwala nam na dalsze przejście.
Powrót oczywiście jest tą samą drogą do parkingu przy wejściu. Od tego parkingu do drugiego, gdzie znajdował się nasz samochód pokonujemy drogą inną trasą, tuż przy rzece. Nie musimy się już wspinać, żeby później schodzić w dół.

Oficjalny szlak to około 1,2 km. Czas potrzebny na przejście to tak ok 1,5 h. Oczywiście można pójść dalej ale trasa nie jest już tak dobrze wyznaczona. Dłuższa trasa czerwona to około 10 km a z wizytą na plaży Lara to 20 km.
Zanim wyruszycie na szlak sprawdźcie pogodę, gdyż podczas odpadów poziom wody w kanionie szybko się podnosi.

Tak wygląda droga do Wąwozu Avakas.
Początek drogi. Można iść pod górkę a potem w dół skręcając w lewo, lub w prawo gdzie ścieżka jest płaska i krótsza.
Początkowe trudności.
Dochodzimy do końca naszej przechadzki, w tym czasie woda jest zbyt wysoka, a w wąwozie temperatura wynosi około 13 stopni.

 

Plaża Lara Beach

Jest dopiero trzynasta więc jedziemy dalej. Trasa do słynnej plaży Lara chociaż to tylko nieco ponad 4 km zajmuje nam sporo czasu. Droga nadal jest nieutwardzana i z nielicznymi kamieniami. Musimy jechać dosyć wolno aby uważać na samochód, ale też chcemy aby nasze dzieci to przetrwały.
Plaża Lara o tej porze roku oczywiście jest puściutka, ale podczas sezonu również nie jest na niej tak tłoczno jak np. w Pafos. Zatoka Lara jest objęta ochroną z powodu miejsc lęgowych żółwi zielonych i Karetta. Inne plaże na Cyprze oddane są dla turystów a na plaży Lara spokojnie żółwice mogą składać jaja. Zielone składują aż do 120 jaj a Karetta do 80. Na plaży spędzamy trochę czasu odpoczywając w ciszy od ludzi.

IMG_0535

 

Lara Beach z lotu ptaka.

Informacje praktyczne:

  • wynajęcie samochodu – firma Sixt – cena 270 zł za tydzień
  • nocleg w Pafos rezerwowaliśmy na booking’u. Apartament w domu wakacyjnym z oddzielną sypialnią, salonem i aneksem kuchennym był przestronny ale dość zimny. Bardziej polecamy noclegi w mieszkaniach w bloku do wynajęcia na Airbnb (pod tym linkiem znajdziecie zniżkę w wysokości 100 zł).
  • przelot Wizzair na trasie Kraków – Larnaka. Do wyboru loty z innych miast Polski również linią Ryanair. Ceny poza sezonem to nawet 200 zł/os
  • Dla leniwych – zorganizowane wczasy
    Wczasy i wycieczki Pafos z Itaką

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Poleski Park Narodowy – 3 dni w pięknym miejscu

Zbliżał się weekend majowy a my nadal nie mieliśmy planów. Już końcówka ciąży, więc nie mogliśmy wyjechać gdzieś dalej.
Długo jednak się nie zastanawiając zakomunikowałam, że jedziemy na Polesie.

Natychmiastowa odpowiedź mojego męża była – A gdzie to?
Myślę, że wielu się nad tym zastanawia.
Ok, Podlasie to już bardziej jesteśmy w stanie umiejscowić na mapie ale Polesie???

Polesie i utworzony tam najmniejszy park narodowy już od dawna chciałam odwiedzić. Tereny wschodniej Polski nieustannie mnie zachwycają, a widok bagien, torfowisk, jezior, ptaków i nieskażonej przyrody powoduje u mnie szybsze bicie serca.

Pierwsze spotkanie z Poleskim Parkiem Narodowym.

Poleski Park Narodowy znajduje się na terenie Lubelszczyzny, 60 km na wschód od Lublina. Utworzony w 1990 roku chroni liczne bagna, torfowiska i jeziora krasowe wraz z liczną florą i fauną tego regionu. Przez 30 lat próbowano utworzyć na terenach Równiny Łęczycko – Włodawskiej park i na szczęście udało się w ostatnim momencie przed całkowitym osuszeniem torfowisk, zamieniając je na tereny rolne.

Już nie możemy się doczekać pierwszego poranka w Poleskim Parku.

Co zobaczyć w Poleskim Parku Narodowym?

Na miejscu spędziliśmy trzy dni, ale jeżeli marzycie o cichym, spokojnym pobycie wśród natury jest to miejsce idealne zdecydowanie na dłuższy pobyt.

Pierwsze naszą wizytę na miejscu rozpoczynamy od siedziby dyrekcji Poleskiego Parku Narodowego w Urszulinie. Na miejscu znajdziecie liczne mapy i przewodniki, informacje o atrakcjach oraz zakupicie bilety.
My już nie mogliśmy się doczekać. Może uda się zobaczyć bobra, łosia, żurawia czy żółwia.

Dowiedzieliśmy się również, ze w budynku znajduje się ośrodek ochrony żółwia błotnego, który jest chlubą parku i jego symbolem. Schodzimy poziom niżej z panem z informacji, do pomieszczenia, w którym w cieple i wodzie mieszkają małe żółwie. Pan bardzo wyczerpująco opowiada nam o żółwiach i opisuje cel ośrodka. Jeżeli będziecie na miejscu skorzystajcie i zobaczcie ośrodek.

W Ośrodku Dydaktyczno – Muzealnym w Starym Załuczu odwiedzamy małą wystawę muzealną, ale również pierwszą i najkrótszą ścieżkę edukacyjną parku. Ścieżka „Żółwik” ma zaledwie 0,5 km. Jest idealna dla małych dzieci. Pokazuje strukturę lasu oraz życie żółwia błotnego, które udało nam się dostrzec na trasie w małym oczku wodnym.

Ścieżka „Perehod”

Kolejnego dnia z samego rana jedziemy na ścieżkę Perehod. Parkujemy w miejscowości Pieszowola na specjalnie przygotowanym miejscu wraz z wiatami i miejscem na zrobienie ogniska. Nie ma jeszcze nikogo więc spokojnie delektując się widokami przechodząc trasę 5 km. Trasa przebiega dookoła stawów Pieszowolskich i jest trasą ornitologiczną szczególnie atrakcyjną wiosną i jesienią podczas przelotów ptaków.
Ptaków wodno – błotnych naoglądaliśmy się naprawdę sporo. Kaczki przebiegały nam przed nogami, wysoko na niebo można było dostrzec polujące bieliki a bóbr uciekał przed nami. Do tego perkozy, kormorany czaple i wiele innych. Niestety słynnego łosia czy żółwia błotnego nie dostrzegliśmy. Niesamowicie było oglądać zwalone drzewa, pogryzione przez bobry oraz ich żeremie.
Trasa nie ma kładek więc nadaje się bardzo dobrze na rower czy wózek. Po drodze znajdziemy dwie wieże widokowe oraz schron ornitologiczny skąd obserwacja całego terenu jeszcze jest lepsza.

Ścieżka „Dąb Dominik”

Na popołudnie zostawiamy sobie najbardziej znaną ścieżkę parku. Mamy dwa warianty przejścia – 2,5 km lub 3,5 km. Całość nie zajmuje więcej niż 2 h. Zaczynamy w miejscowości Łomnica a kończymy w Jamnikach.
Największą atrakcją na trasie jest zarastające jezioro Moszne, piękne torfowiska i owadożerne rosiczki. Dla naszej małej córeczki największą radość sprawiły kładki, które przecinały torfowiska oraz las grądowy i bór bagienny. Było pięknie za każdym zakrętem.

Ścieżka „Spławy”

Tą trasę zostawiliśmy sobie już na następny dzień. Jesteśmy przed budynkiem Ośrodka PPN w Starym Załuczu tuż po 7 rano i jak się okazuje jesteśmy znów pierwsi. Jak wrócimy będzie już każde miejsce zajęte przez samochody. Wyruszamy na trasę najpierw przechodząc drogą asfaltową aby wejść do lasu. Trasa ma aż 7,5 km z czego 4,5 km jest po kładką i to dość wąskich. Trasa jest jednokierunkowa.
Początek naszej wycieczki nie zapowiadał dobrej pogody, ale już po przejściu niewielkiego odcinka słońce zaczęło przebijać się przez podnoszącą się mgłę. Widok tym samym był niezwykły. Kładki wiją się pomiędzy torfowiskami, łąkami i bagiennymi lasami. Ukoronowaniem trasy jest największe w parku jezioro Łukie, do którego prowadzi widokowy pomost. Tutaj spędziliśmy najwięcej czasu podglądając liczne ptaki i delektując się rechotem żab. Dalej podążamy kładkami po tzw. grobli dziedzica. Na trasie znajdziemy liczne miejsca z ławkami oraz informacjami przyrodniczymi umiejscowionymi na tablicach. Ostatni etap to już trasa gruntową drogą do budynku parku.

Niestety nie starczyło nam czasu na dwie kolejne ścieżki „Czahary” i „Obóz powstańczy”, ale na pewno wrócimy jeszcze w to miejsce.
Warto również wybrać się na liczne trasy rowerowe. Jedna z nich „Mietułka” o długości 21 km przechodzi przez lasy Parku a potem skrajem Durnego Bagna – torfowiska, gdzie znajdziemy wieże widokową.

Czy warto jeszcze coś zobaczyć?

Tereny Poleskiego Parku Narodowego i okolic są piękne i tak spokojne, że warto tu zostać na dłużej. Przejeżdżając przez małe miejscowości na licznych słupach już zamieszkały bociany a ich widok zawsze kojarzy nam się z błogim spokojem.
Do tego liczne jeziora, na których zachód słońca zawsze jest niesamowity. My na naszej trasie odwiedziliśmy dodatkowo trzy: jezioro Wytyckie, Uściewierz, Sumin.

W miejscowości Wytycznie znajdziemy pomnik i cmentarz Korpusu Ochrony Pogranicza upamiętniający żołnierzy poległych w bitwie z Armią Czerwoną pod Wytycznem 1.10.1939

 

Kiedy najlepiej jechać?

Myślę, że każda pora roku jest dobra.
Byliśmy podczas weekendu majowego i musimy przyznać, że było bardzo przyjemnie. Komary nie gryzły, turystów też nie było bardzo dużo. Następnym razem chcielibyśmy odwiedzić te tereny wczesną wiosną lub jesienią.

Informacje praktyczne:

  • bilety wstępu na 4 płatne ścieżki „ Dąb Dominik” , „Perehod”, „Spławy” oraz „Obóz Powstańczy” do nabycia w Urszulinie i Starym Załuczu oraz również przez stronę internetową parku

Godziny otwarcia w Ośrodku Dydaktyczno-Administracyjnym w Urszulinie, ul. Lubelska 3a:
od 1 kwietnia do 31 października codziennie w godz.8.00 – 20.00
od 1 listopada do 31 marca wyłącznie w dni robocze, w godz.7.00 – 15.00

oraz w Ośrodku Dydaktyczno-Muzealnym w Starym Załuczu
od 1 kwietnia do 31 października od poniedziałku do piątku.8.00 – 16.00
w soboty, niedziele i święta.9.00 – 17.00

  • nocleg zarezerwowaliśmy w Agroturystyka Pod Świerkami w Narybiu poprzez booking. Mały plac zabaw, grill oraz przemiły pies i kot to nas przekonało :).
    Generalnie wybór noclegów w parku nie jest za duży więc warto rezerwować wcześniej zwłaszcza przed długimi weekendami oraz sezonem letnim.
  • restauracje – w okolicach nie ma dużego wyboru, ale bardzo dobre jedzenie znajdziemy w hotelu Drob w Urszulinie oraz w Sosnowickim Gościńcu w Sosnowicy

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Jak ruszyć z miejsca gdy pojawi się dziecko? – zobacz nasz praktyczny poradnik

Zastanawiacie się jak zmieni się Wasze życie kiedy na świecie pojawi się dziecko? Wszystko stanie się nowością i na pewno będziecie czuli się niepewnie w nowej sytuacji. Jest to duża zmiana, a gdzie tu jeszcze myśleć o jakiś wyjazdach.
Jeżeli nie wiecie od czego zacząć, mam nadzieję, że uda mi się Was przekonać, że ograniczenia są tylko w naszej głowie. Wystarczy dobrze się przygotować i świat leży przed nami otworem.
Poniżej znajdziecie nasz praktyczny poradnik jak podróżować z dzieckiem.

 

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

Początek drogi – jak zacząć?

Nareszcie nadszedł ten dzień kiedy jesteście już ze swoim dzieckiem. Uczycie się i radujecie, ale zapewne też macie trudniejsze chwile. Czas biegnie i może powoli przebiegają Wam przez myśl pomysły na zmianę otoczenia.
Niestety konsultowanie Waszych przemyśleń może skończyć się tak:
„A po co będziecie jechali z tak małym dzieckiem?” „Co będzie jadł?’, „Gdzie będzie spał? Przecież lepiej, żeby w swoim łóżku?” „Jeszcze się rozchoruje”.
Mogłabym tak wymieniać jeszcze wiele tych „złotych” rad, ale pamiętajcie nie to jest ważne co inni mówią. Aby zacząć podróżować, nie tylko z dzieckiem, trzeba po prostu tego chcieć.
Jeżeli jesteś domatorem i taki rodzaj wypoczynku odpowiada Tobie. Nie zmuszaj się chociaż i tak polecam chociaż raz spróbować bo podróże mogą uzależnić.
Jeżeli natomiast lubisz być poza domem na dłuższych czy krótszych wyjazdach, w dalekich czy bliskim miejscach, to nie rezygnuj. Dziecko będzie szczęśliwe jak Ty będziesz, ale oczywiście potrzeby naszego małego człowieczka musimy wziąć pod uwagę w pierwszej kolejności.

Kiedy zacząć?

Niestety nie podam Wam tutaj jednej poprawnej odpowiedzi.
W naszym przypadku było całkowicie inaczej niż planowaliśmy przed narodzinami. Przed pojawieniem się naszej małej Zosi staraliśmy się dużo jeździć każdego roku. Głównie wybieraliśmy kierunki azjatyckie w wersji niskobudżetowej. Urodzenie dziecka nie miało za wiele zmienić w moim życie. Taki był plan…, ale w pierwszym roku plan całkowicie został zrewidowany. Problemy z jedzeniem, spaniem i alergią powodowały, że chociaż miałam wielką ochotę aby ruszyć w drogę, musiałam plany przesunąć na później. Uzależnienie jednak w naszym przypadku od podróży powodowało, że myśli powracały. Naszym rozwiązaniem na początku stały się wyjazdy w polskie góry.
Zaczęliśmy delikatnie z wózkiem, a po pierwszym roku nosidło turystyczne spowodowało, iż świat polskich gór stał przed nami otworem. Prawie każdy weekend odkrywaliśmy nowe szlaki i jeździliśmy po Polsce. To spowodowało, iż nadszedł czas na dalsze podróże po Europie i naszą ukochaną Azję, którą Zosia do tej pory wspomina chociaż miała tylko 3 latka.

Próbując odpowiedzieć na wcześniej zadane pytanie: Kiedy jechać? Na naszym przykładzie możesz zobaczyć, że po pierwsze musimy dostosować się do dziecka. Ale patrząc na wiele mam z mojego otoczenia i nie tylko, podróżowanie można rozpocząć już z niemowlakiem. I zapewniam, jeżeli nie macie problemów zdrowotnych, to w tym czasie jest najłatwiej. Dziecko jest blisko rodziców, ma co jeść, gdzie spać i będzie szczęśliwe.

 

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

 

Od czego zacząć?

Pojawienie się nowej osoby w rodzinie wiąże się ze zmianą w codziennym życiu. Pobyt poza domem może wprowadzić pewną niepewność, ale jeżeli zdecydujemy się już na wyjazd to najważniejsze jest przygotowanie. Dzięki temu będziemy czuć się zdecydowanie bardziej komfortowo, a podróż nie okaże się uciążliwa.

Ale co właściwie jest ważne przy planowaniu podróży?

1. Wybór miejsca podróży

Oczywiście zależy od nas, rodziców. Jeżeli nigdy nie byliście w dalekiej Azji to nie sądzę, że będziecie czuli się dobrze z wyborem takiego kraju na początku drogi z Waszym maleństwem.
Spróbujcie zacząć od miejsc sprawdzonych, bliskich bo nie wiecie jeszcze jak może czuć się Wasze dziecko. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to nie rezygnujcie i starajcie się wyruszyć dalej i na dłużej.
Wybór miejsca podróży również uzależniony jest od wieku dziecka. Z niemowlakiem możemy jechać bez myślenia o atrakcjach dla niego, bo po prostu jeszcze jest za małe, ale starsze dziecko potrzebuje również zabawy więc warto o tym wcześniej pomyśleć.
Dodatkowo warto sprawdzić jak wygląda sytuacja na miejscu z dostępem do pieluch, słoiczków, odpowiedniego jedzenia. My jesteśmy na diecie bezglutenowej dlatego często mamy dodatkowy bagaż tylko z jedzeniem dla Zosi.

2. Pogoda

Możecie się zastanawiać jak wybrać się z dzieckiem, kiedy na zewnątrz są upały, pada deszcz albo jest mroźna pogoda.
Oczywiście najważniejsza jest informacja. My zanim wybierzemy kraj do którego chcemy pojechać bardzo dobrze sprawdzamy jaka pogoda może być na miejscu.
Przygotowujemy się dobrze jeżeli chodzi o odpowiednie zestawy ubrań, pamiętamy o kremie przeciwsłonecznym czy na wiatr i mróz. Zawsze mamy coś przeciwdeszczowego bo nawet w lato można porządnie zmoknąć.
Oczywiście na początku ilość ubrań była duża, ale z roku na rok potrafimy spakować się coraz lepiej i wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy.

3. Transport

a) Samochód

Jedno z najprostszych rozwiązań to podróż własnym samochodem. Możecie spakować wszystko jeżeli to spowoduje, że będziecie czuć się bezpieczniej podczas pierwszych podroży z dzieckiem. Pamiętam nasze pierwsze wyjazdy, gdzie potrafiliśmy zabrać ogromną torbę tylko z ubraniami dla Zosi, do tego było łóżeczko, fotelik do karmienia, wanienka etc. Na szczęście szybko zrozumieliśmy, że może na te parę dni wytrzymamy bez połowy naszego domu.
Samochód daje niezależność i pewnego rodzaju bezpieczeństwo dlatego my podczas podróży po Polsce zawsze nim podróżujemy, ale również lecąc do krajów europejskich decydujemy się na wynajem samochodu na miejscu. Nasze podróże nie są stacjonarne więc przemieszczanie się pomiędzy ciekawymi miejscami bez obawy, że nasza torba musi być małych rozmiarów, jest bardzo przydatne.

Pamiętajmy jednak o paru rzeczach:
– wynajmując samochód nie zapomnijmy o foteliku samochodowym. Sprawdźcie czy jest dostępny w wypożyczalni, w jakiej cenie i jakie są przedziały kilogramowe. Z naszego doświadczenia wiemy, że cena wynajmu fotelika czasami jest bardzo wysoka więc warto poszukać wypożyczalni, która ma go w cenie lub zabrać własny dopłacając za extra bagaż. Zrobiliśmy tak parę razy.

postoje są niezwykle ważne dla małego dziecka jak również niemowlaka. My zatrzymujemy się co 2-3 godziny chociaż przeważnie jest to częściej a bo „mama siku”, „mama jeść” i standardowo „mama ile jeszcze”. Jeżeli czeka Was długa podróż warto ją zorganizować podczas nocy, wówczas macie pewność, ze większości trasy dziecko prześpi.

drzemka dziecka tuż przed podróżą nie jest dobrym rozwiązaniem. My zawsze staraliśmy się wyruszać podczas drzemki Zosi. W końcu potrafiła spać tylko w samochodzie lub wózku.

przekąski są przydatne. Wiem, że lepiej żeby dziecko nie jadło podczas jazdy, ale u nas jest to nie uniknione. Oczywiście mówimy tutaj o większym dziecku, gdzie wiemy, że nie zadławi się jedzeniem. Nasze podróże samochodem zawsze wyglądają podobnie. Chociaż jesteśmy po posiłku, od razu po wejściu do samochodu jest pytanie Zosi „mama, a co masz dla mnie do jedzenia?”. Bez tego chyba byśmy nigdzie nie dojechali.

b) Samolot

Podróż samolotem nie jest taka straszna jak się wydaje. Oczywiście im krótszy lot na pierwszy raz tym lepiej chociaż my preferujemy dłuższe, gdzie możemy lecieć regularnymi liniami, w których oprócz posiłków jest dużo atrakcji i czas mija szybko.
Co zrobić aby przetrwać lot? Przygotować się. Nie zapomnijcie o jedzeniu, przekąskach, wodzie i zabawkach. Odpowiednio spakujcie wcześniej torbę. Dla dzieci nawet do 2 roku życia możemy wnieść na pokład samolotu, własne płynne posiłki czy napoje. Najtrudniej jest podczas startu i lądowania. Postarajcie się zająć dziecko aby usiedziało na miejscu i jadło lub piło. To pomoże przy różnicy ciśnień.

4. Noclegi

Nasze „spanie” trochę zmieniło się w momencie pojawienia się Zosi. Zaczęliśmy patrzeć na jakość miejsc, w których mieliśmy się zatrzymać. Spanie „na dziko’ już nie wchodziło w grę, ale w namiocie już tak. Odpowiednio przygotowani w ciepłe śpiwory, dobry materac podróżowaliśmy po Norwegii z namiotem chociaż temperatura czasami dochodziła do 8 stopni Celsiusa w nocy, a byliśmy latem.
Teraz podróżując wybieramy małe hotele, pokoje w agroturystyce lub apartamenty z własnym aneksem kuchennym. Lubimy niezależność, ale cena ma też tutaj znaczenie.
Podróżując po Polsce zabieramy ze sobą łóżeczko turystyczne dzięki czemu rezerwując na booking.com (klikając w ten link otrzymacie 50 zł zniżki za rezerwacje – link) czy Airbnb (a tutaj 100 zł za pierwszą rezerwację – link) wybieramy pokoje 2 –osobowe. Za granicą śpimy wszyscy na jednym łóżku, więc cena noclegu jest całkiem przyzwoita.

5. Jedzenie

Temat rzeka i nie jesteśmy tutaj dobrym przykładem. Nie będą mogła polecić Wam restauracji czy przyjaznych miejsc dla rodzin bo nie korzystamy z tego często. Obecnie Zosia jest na diecie bezglutenowej, powoli wychodzimy z bezmlecznej. Oczywiście jemy w restauracjach zwłaszcza w Polsce i Azji ale w Europie często sami gotujemy z produktów przywiezionych z Polski.

Jedzenie oczywiście jest uzależnione od dziecka. Do 6 miesiąca nie mamy żadnego problemu, gdyż mleko mamy albo modyfikowane wystarcza naszemu dziecku. W późniejszych miesiącach zawsze możemy zaopatrzyć się w słoiczki a powolne próbowanie poszczególnych składników w duchu BLW również wyjdzie na dobre naszemu dziecku. Jeżeli nie jesteśmy przekonani do jedzenia „na mieście” wybierajcie noclegi z własną kuchnią, wówczas będzie jak w domu.
Więcej o tym jak podróżować ch na diecie bezglutenowej i bezmlecznej znajdziecie TUTAJ

6. Paszport

O tym warto pomyśleć wcześniej, gdyż nie wyrobimy dokumentu od ręki. Pamiętajcie, że sezon przedwakacyjny powoduje, iż kolejki w urzędach będą bardzo długie.

Paszport daje nam możliwość podróżowania po cały świecie. Jest wydawany przez urząd wojewódzki na 5 lat dla dzieci do 13 roku życia.
Dowód osobisty pozwala na podróż tylko w krajach grupy Schengen i wydaje go urząd gminy.

Pamiętajcie aby nie zapomnieć również o kopii paszportu czy dowodu. My zawsze posiadamy przynajmniej dwie w różnych bagażach, bo w sytuacji zgubienia lub kradzieży ksero przyda się w ambasadzie lub konsulacie.

7. Ubezpieczenie

Nie ruszamy się bez dobrego ubezpieczenia zwłaszcza do krajów pozaeuropejskich. Na szczęście do tej pory, po tylu latach jeżdżenia ani razu nie musieliśmy korzystać ale sama świadomość, że w razie problemów wiemy co robić jest bardzo komfortowa. Obecnie podróżując po Europie zawsze mamy ze sobą kartę EKUZ, którą wyrobicie w NFZ-ecie, ale dodatkowe ubezpieczanie również się przyda.

Gdy jedziemy poza Europę ubezpieczenie jest jeszcze bardziej rozbudowane. Odkąd podróżujemy z Zosią wykupujemy również ubezpieczenie od rezygnacji, dzięki któremu w sytuacji losowej jak np.: choroba tuż przed wyjazdem mamy szansę odzyskać wydane pieniądze zwłaszcza za bilety lotnicze, które są głównym wydatkiem podczas podróży np.: do Azji.

8. Apteczka

Jest z nami zawsze, chociaż jak ubezpieczenie do tej pory nie musieliśmy nigdy z niej korzystać.
W apteczce mamy zawsze termometr, witaminę C i D, wapno, sól fizjologiczna, czasem braliśmy nebulizator, coś na biegunkę, elektrolity, probiotyk, coś na oparzenia słoneczne, plastry, wodę utlenioną, lek przeciwgorączkowy.
Dodatkowo zabieram trochę miodu, czosnek więc syrop z cebuli też da się zrobić 🙂
W lato trzeba pomyśleć o komarach więc olejki czy spray również się znajdzie.

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

praktyczny poradnik jak podrozowac z dzieckiem

Co zabrać jeszcze w podróż?

Wszystko co będzie dla Ciebie niezbędne. Oczywiście staraj się ograniczać, ale to przyjdzie z czasem.
Najlepszą organizację wprowadza lista. Zapisz na niej wszystkie potrzebne rzeczy aby nic nie zapomnieć i zacznij parę dni przed podróżą. Dzięki temu będziesz miała czas dopisać coś nowego albo wykreślić.
Z najpotrzebniejszych rzeczy są dokumenty (paszport, ubezpieczenie, książeczka zdrowia), ubrania, kosmetyki (w małych pojemnikach), pieluchy, jedzenie, chusteczki nawilżające, zabawki etc.
Dodatkowo podczas podróży zabieraliśmy wózek, dzięki któremu Zosia mogła spać a my spokojnie zwiedzać. Oczywiście lepiej sprawdzić czy w danym miejscu do którego jedziemy bez problemu możemy jeździć wózkiem. Nasze podróże do Włoch czy Malezji z wózkiem nie należały do super przyjemnych, gdyż większość czasu musieliśmy go nosić po schodach lub przenosić nad brukowaną drogą.
Dlatego zawsze warto mieć przy sobie chustę lub nosidło ergonomiczne oczywiście dostosowane do wieku dziecka. Nasza Zosia niestety nie zaakceptowała ani jednego ani drugiej więc byliśmy zdani tylko na wózek, ale na szczęście po roku nosidło turystyczne w pełni było wykorzystywane i znacznie bardziej staliśmy się mobilni.
Nie możemy zapomnieć o zabawkach. Dla niemowlaka wiele nie potrzeba, ale kilkulatek zanudzi się dość szybko bez różnych rozrywek. Sprawdzają się tutaj książeczki, kolorowanki, ulubione maskotki ale zagadki, piosenki z pewnością umilą czas.
I co gotowi na podróż.

Mam nadzieję, że udało mi się Was przekonać bo ograniczenia są tylko w naszej głowie.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 

Fuerteventura – czy plaże są naprawdę takie bajeczne? – cześć 1

Jedna wyspa kanaryjska – Lanzarote już za nami a że nie lubimy za długo siedzieć w jednym miejscu to ruszamy na drugą. Będąc w Playa Blanca na południu Lanzarote już widzimy żółte piaski Parku Narodowego Corralejo na wyspie Fuerteventura.

Tylko 20 minut zajmuje nam przepłynięcie promem a stamtąd ruszamy już na południe. Trasą FV-1a jedziemy wzdłuż wybrzeżu. Wyjeżdżając już z Corralejo zaczynają się plażę. Spędzamy trochę czasu na nich, ale bardziej podoba nam się na wydmach które tuż za Hotelem Riu rozciągają się po jednej i drugiej stronie ulicy. Biegamy to w górę i w dół boso po złotym piasku. Zosia jest zachwycona tą wielką piaskownicą.
O zachodzie słońca dojeżdżamy do naszego apartamentu w Costa de Antigua. Kolejny dzień zapowiadał się bardzo ciekawie.
Wstając bladym świtem z zaciekawieniem obserwujemy niebo. Czy znowu będzie słonecznie?

Corralejo
piaski w Parku Narodowym Corralejo

Corralejo

Corralejo

Corralejo

Plaże Fuerteventury – czy warto?

plaże Fuerteventura
trasa naszej wycieczki po Fuertaventura – cześć 1

Playa de Sotavento

Po śniadaniu i przygotowaniu jedzenia na drogę wyruszamy na południe wyspy. Drogą FV-2 docieramy do Costa Calma. Miasto jest typowym kurort stworzonym na potrzeby turystów.
Nie wjeżdżamy w miasto tylko za nim zjeżdżamy na drogę szutrową w kierunku wybrzeża i plaży Playa de Jandia będąca częścią plaż Playa de Sotavento ciągnących się na długości 22 km Półwyspu Jandia. Miejsce jest piękne. Plaża szeroka i bardzo długa – 6km. Jesteśmy z rana, więc mała ilość plażowiczów, ale za to dużo nudystów, którzy bez skrępowania przechodzą koło nas. Zosia, jakość cały czas patrzy w inną stronę :).
Woda jest przyjemna i jest cieplutko a mamy końcówkę listopada. Będąc na miejscu warto wziąć ze sobą napoje i jedzenie bo nie jest to miejsce, gdzie znajdziemy budki z jedzeniem. Na miejscu spędzamy godzinę ale chcemy już ruszać dalej.

plaża Sotavento
przepiękna plaża Sotavento

plaża Sotavento

plaża Sotavento

plaża Sotavento

plaża Sotavento
Dojeżdżamy do Morro Jable, na samym krańcu Półwyspu Jandia miejscowość turystyczna głównie stworzona dla emerytów z Niemiec. Aż czujemy się jak w Niemczech. Zjadamy lody i tuż za miastem wjeżdżamy znów na drogę szutrową. Przez pustkowia (23 km) po 40 minutach docieramy do małej wioski rybackiej Puerta de la Cruz. Osada wygląda dość odludnie zwłaszcza kilkanaście przyczep kempingowym, które są domem dla miejscowych rybaków. Na samym końcu wioski, które jest najdalej wysuniętym na południe punktem wyspy znajduje się latarnia morska – Faro de Jandia. Widoki z niej na osadę i surową Fuertaventure są nieziemskie.

plaże fuertaventury
latarnia morska – Faro de Jandia na samym południu wyspy Fuerteventura
plaże fuertaventury
miasteczko rybackie Puerto de la Cruz

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury


Playa de Cofete

Wracamy ale odbijamy po paru kilometrach jeszcze na zachód. Wspinamy się bardzo wysoko serpentynami i wyjeżdżamy na szczyt przełęczy Punta Peserbe i mowę nam odbiera. Wieje nieziemsko i trudno wyjść z samochodu ale widoki poniżej są wspaniałe. Wysokie góry wulkaniczne spływają aż do oceanu, trafiając na długą na 14 km piaszczystą plażę – Playa de Cofete. Nie zastanawiamy się długo i zjeżdżamy do małej miejscowości przy wybrzeżu.
Cofete to kilka domów obitych kamieniami i restauracja. Dawniej to odległe i niedostępne miejsce było miejscem kryjówki dla rybaków, którzy chcieli uciec przed obowiązkową służbą wojskową. Na miejscu znajdziemy również mały cmentarz, który w większości jest przysypany przez piasek. W oddali zauważamy mały pałacyk, który jest Willą Winter wybudowaną w 1946 roku. O tym miejscu krążą legendy. Jedna z nich mówi, iż było to miejsce, w którym przechowywane były zapasy dla niemieckich statków podwodnych a po wojnie niemieccy generałowie wykonywali w tym miejscu sekretne operacje plastyczne plaży. Niesamowite.
Na plaży jest bardzo wietrznie tak jak czytaliśmy. O kąpieli nie ma mowy a krótki spacer jak najbardziej również z okolicznymi owcami.

plaże Fuertaventury
Piękna plaża Cofete

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

Trasy widokowe

Powoli wracamy znów na północ. Tą samą droga szutrową otoczeni kurzem docieramy do Morro Jable. Z drogi FV-2 odbijamy za Costa Calma w FV- 605. Kierujemy się na miasto La Pered a później na Pajare. Zgodnie uważamy, że trasa jest przepiękna. Pagórki górskie w kolorze pomarańczowo –beżowym pięknie mienią się w zachodzącym słońcu. I wydaje się jakby płynęły. Na najwyższym punkcie tej trasy znajduje się punkt widokowy, który jest tym samym otwartym obserwatorium astronomicznym.

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury
takie widoki na trasie FV-605 pomiędzy La Pared i Pajara

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury

plaże Fuertaventury
Słońce jest już coraz niżej ale jedziemy dalej przepiękna trasą FV-30. Nie zatrzymujemy się dużo po drodze bo na następny dzień również planujemy przejechać tą samą trasę. Odbijamy na Antique i dalej na wschód jedziemy na wybrzeże do naszego apartamentu.

Ten dzień był przepiękny widokowo. Było spokojnie i blisko natury. Oby więcej takich dni 🙂

 

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Lanzarote – co warto zobaczyć – dzień 2

Kolejny dzień zrywamy się z rana albo raczej jesteśmy zerwani przez małego krasnala 🙂

Nie protestujemy, bo nie możemy się doczekać kolejnych atrakcji Lanzarote. Wcześniejszy dzień był pełen wrażeń. Poczytać możecie TUTAJ
Pogoda jest znośna, ale nie możemy doczekać się wreszcie słońca. Nie ma co narzekać bo w Polsce 25 stopni mniej :).

Lanzarote co warto zobaczyć?

Lanzarote - co warto zobaczyć
Nasza trasa w drugim dniu

Haria

Tego dnia chcemy zobaczyć ostatnią atrakcję z naszego biletu – Mirador de Riro. Do otwarcia mamy 2 godziny więc spokojnie wyruszamy na północ w stronę Haria drogą LZ-10. Kolejny raz mijamy miejscowość Teguise i powoli wspinamy się coraz wyżej. Temperatura spada, pojedyncze krople pojawiają się na szybie ale najgorszy jest wiatr. Nie wiemy z jaką prędkością dmucha ale mocno rusza samochodem a zrobienie zdjęcia panoramicznego graniczy z cudem. Trasa do Haria wije się po wzgórzach. Widoki z każdym kilometrem stają się coraz bardziej ciekawe. Kilka kilometrów od miasteczka na punkcie Mirador de Haria przy huraganowym wietrze podziwiamy bielutkie miasteczko u podnóża, góry wulkaniczne i wody oceanu mieniące się w nielicznych promieniach słońca, które próbuje przebić się przez chmury. W samym miasteczku spędzamy głównie czas na placu zabaw. Pierwszy odwiedzany na wyspie przez Zosię. Jedynym problemem są małe kamyczki skał powulkanicznych, które wpadają jej w buty 🙂

Lanzarote - co warto zobaczyć
Lanzarote – w drodze do Haria.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć
Mijamy po drodze samotne domostwa

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Orzola

Mamy jeszcze trochę czasu do otwarcia Mirador del Rio, więc ruszamy dalej na północ. Mały port i mała miejscowości, głównie odwiedzana przez turystów, którzy chcą popłynąć na wyspę La Graciosa, która jest największa wyspą archipelagu Chinijo. A sama miejscowość, to w zasadzie mała rybacka osada, które również posiada nieduże ale piaszczyste plaże. Zaczęło padać i nie zabawiamy długo w miasteczku.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć
Deszcz na chwilę popsuł nam humory, ale tylko na chwilę bo czekało na nas piękne słońce.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Mirador del Rio

Wyjeżdżamy z Orzoli ale drogę zajeżdża nam kolumna kilkudziesięciu kamperów. Chyba trafiliśmy na jakiś zlot. Prędkość spada momentami do 10 km/h. Dobrze, że w obecnych czasach istnieje gps. Znajdujemy jakąś drogę na skróty i nie zastanawiając się odbijamy na zachód. Droga szutrówka w pewnych momentach podnosi nam ciśnienie. Samochód nie jest tytanem mocy ale jakoś dał radę na tych piaskach i podjazdach. Wyprzedzamy ich i po krótkiej chwili jesteśmy już na Mirador del Rio.

Miejsce było dawnym punktem artyleryjskim, ale dzięki Cezarowi Manrique zostało przekształcone w punkt widokowy wraz z dwupiętrową kawiarnią. Widoki są niesamowite. Wypicie kawy z takim widokiem to sama przyjemność. Pogoda jak na życzenie się poprawia. A przed naszymi oczami wyłania się przepiękna wyspa La Graciosa otoczona przez lazurowe wody. Sama wyspa jest oddzielona tylko przesmykiem zwanym El Rio (czyli rzeka) od Lanzarote. Wyspa jest zamieszkana, ale życie toczy się tylko w dwóch miejscowościach Caleta de Sebo oraz Pedro Barba. Reszta terenu pokryta jest przez trzy nieczynne kratery. Żółty piasek pięknie kontrastuje z ciemnobrązową ziemią wulkaniczną.

Lanzarote - co warto zobaczyć
Punkt widokowy na La Graciosa-e. Piękne miejsce które koniecznie należy odwiedzić.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Playa de Famara

Wracając na południe wyspy wybieramy jak zwykle inną trase aby jak najwięcej zobaczyć. Do plaży Famara dojeżdżamy trasą LZ-401. Piękna droga ciągnie się płaskim terenem pokrytym żółtymi piaskami aż wreszcie dojeżdża do ogromnej plaży. Widoki jak z filmów o piratach. Strome skały wystrzeliwują w górę. Liczni surferzy próbują swoich sił na wysokich falach, które mocno uderzają o wybrzeże. W tym rozkoszowaniu się widokiem jedynie przeszkadza silny wiatr. Drobinki piasku dostają się wszędzie, ale w sumie tego się spodziewaliśmy.
Plaża Famara to aż 5 km czystego, żółtego piasku. Jest miejscem wybieranym głownie przez surferów, windsurferów czy kitesurferów. Najdłuższa plaża na Laznzarote otoczona jest z jednej strony miasteczkiem Caleta de Famara, które nie zmieniło się wiele na przestrzeni lat a ogromną skałą Famara.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

El Golfo

Poraz kolejny jedziemy w stronę Parku de Timanfaya. Morze lawy otacza nas ze wszystkich stron. Tuż za bramą wjazdową do Islote de Hilario rozpoczyna się kolejny park poświęcony oczywiście wulkanom. 🙂

Nie przeszkadza to nam bo te może surowe widoki za każdym razem wyglądają inaczej. Po dojechaniu do trasy LZ-2, która prowadzi już na samo południe do Playa Blanka odbijamy w stronę El Golfo, która jest mala wioską składającą się z tradycyjnych białych domów i czarnej plaży. Kilka restauracji i całkiem spory parking z licznymi samochodami turystów. Po co tutaj przyjechać? Po pierwsze odpocząć od typowych turystycznych miejscowości na wschodzie wyspy, zjeść dobrą rybę i zobaczyć Charco de los Clicos czyli zielone jeziorko na środku plaży. Dojście do niego jest bardzo proste, gdyż ścieżka odchodzi tuż przy parkingu. Punkt widokowy znajduje się na klifie. Jeziorko w rzeczywistości nie jest jeziorkiem tylko wodnym kraterem zalanym wodą morską. A zielony kolor zawdzięcza żyjącym w nim algom.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Lanzarote - co warto zobaczyć

Los Hervideros

Zaledwie 5 km na południe od El Golfo odwiedzamy kolejną atrakcje Lanzarote. Wrzące wybrzeże to nic innego jak urwisty brzeg, gdzie fale wody morskiej uderzają w skałę i wzbija w górę pióropusze piany. Skalisty brzeg stworzyła zastygła lawa a woda morska wyżłobiła liczne jaskinie, strzeliny czy podziemne tunele. Poprowadzona ścieżka pozwala podglądnąć ten spektakl siły natury ale nam daje okazję również do zabawy w chowanego.

Lanzarote - co warto zobaczyć

Los Hervideros

Los Hervideros

Los Hervideros

Los Hervideros

Los Salinas

Wracamy już do Arrecife ale droga prowadzi nas brzegiem morza aby nagle odbić w stronę lądu. Mijamy zatokę pociętą jak szachownica. To Salinas de Janubio czyli najstarsza i największa warzelnia soli na całym archipelagu, powstała w 1895 roku. Kiedyś działała pełną parą natomiast teraz zmalało jej znaczenie choć prace nadal trwają.

Nie spędzamy dużo czasu bo cały dzień w trasie powoduje już zmęczenie. Powoli słońce zachodzi już za horyzont i czas wracać.
A co przyniesie kolejny dzień? …. To już w kolejnym wpisie TUTAJ🙂

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

 Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Bachledowa Dolina – ścieżka w koronach drzew zimową porą

Obiecaliśmy sobie że przerwę Świąteczno-Sylwestrową na pewno w tym roku nie spędzimy w dużym mieście.

I obietnicy dotrzymujemy!

Kochamy góry i spędzamy w nich sporu czasu, całą naszą rodziną. O czym możecie poczytać m.in. we wpisie W góry z małym dzieckiem
Nie było niespodzianką, iż wybór padnie również na miejscowość górką.
Dwa miesiące przed zakończeniem roku rezerwujemy domek we wsi Wierchomla Wielka (Gmina Piwniczna-Zdrój).

Zero smogu, cisza…takie miejsca lubimy! Przy uchylonym oknie naszego pokoju słychać jedynie przepływająca nieopodal rzeczkę Wierchomlankę.
Trzy dni z daleka od gwaru miejskiego mijają za szybko a my staramy się pogodzić nasze ambicje podróżnicze z kapryśną i mocno wietrzną pogodą. Więcej przegrywamy niż wygrywamy ale…
Dzień przed powrotem do rzeczywistości pogoda nam odpuszcza. Po całodniowych opadach śniegu zapowiada się jedno okienko pogodowe od Morza aż do Tatr. Grzechem byłoby wracać do Katowic kilka godzin w samochodzie w takiej pogodzie, dlatego decydujemy się na powrót przez Słowację aby zahaczyć o Bachledową Dolinę.
Niespełna godzinna trasa pomiędzy Piwniczną a Żdziarem jest bardzo malownicza i momentami sama w sobie jest świetną atrakcją.
Miejscami chcieliśmy zatrzymać się na dłużej ale myśl o docelowej bohaterce naszego wypadu skutecznie wraca nas drogę.
12 kilometrów od polskiej granicy w Jurgowie (lub Łysej Polanie) w miejscowości Żdziar można zobaczyć nie lada gratkę dla lubiących obcować z naturą, podziwiać piękne górskie widoki i poczuć silny dopływ adrenaliny.

Bachledova Dolina blog podróżniczy
Już sama trasa stanowiła nie lada atrakcję widokową.
Tatry Bielskie w pełnej okazałości.

Ścieżka w Koronach Drzew

To pomysł dofinansowany przez fundusze unijne, co ciekawe również Polska strona w Gorcach starała się o podobna inwestycję, niestety Słowacy byli szybsi.
Bachledka (czulej nazywana) znajduje się w samym sercu majestatycznych lasów Pienińskiego Parku Narodowego a z jej pomostu rozpościera się na południe widok na Tatry Bielskie a północny kierunek wskazuje na Trzy Korony.

Trasa pomostem mierzy 1234 metrów i „wisi” na 75 palach drewnianych, 32 metry nad gruntem. Prowadzi ona do wieży widokowej o wysokości 30 metrów a jej „ślimakowy” chodnik prowadzący na jej szczyt ma długość 631 metrów. To tyle liczb!

 

Dojście do ścieżki:

W lecie można dotrzeć na skróty przez stok narciarski na początku którego znajduje się wejście do pomostu nad drzewami. Co niektórzy opisują ze udało im się tę trasę przebyć w 15 minut.
W zimie mamy dwie możliwości:
1) wsiadamy o godzinie 10.30 (start kolejki) na wyciąg narciarski i po kilkuminutowej przejażdżce 3 osobową kolejka krzesełkową jesteśmy prawie przy wejściu do Bachledki. Koszt przejażdżki tutaj aktualny cennik
2) Z parkingu samochodowego spacerujemy szeroką dróżką pośród lasu świerkowego, brak podejść (chyba że idziemy na skróty).
My wybieramy opcje drugą i po około 40 minutach jesteśmy przy kasie biletowej. Niestety Zosia nie lubi za bardzo spacerować i całą drogę przesiedziała bez ruch w nosidle, a było z minus 10 stopni C i trochę nam zmarzła.
Po 20 minutowym ogrzaniu w upozorowanej kafejce, chroniącej przed podmuchami wiatru ruszamy na zwiedzanie.

Bachledova Dolina Ścieżka w Koronie Drzew Słowacja
Trasa do Ścieżki w Koronie Drzew jest łatwa i bardzo malownicza.

Nie ma co za wiele pisać, jest super! Ważne aby pogoda dopisywała bo we mgle to nie to samo!

Na drugim planie wieża kończąca trasę nad drzewami.
Ścieżka w Koronie drzew Słowacja
Na ścieżce znajduje się kilka torów przeszkód które najmłodszym umilają spacer.

bachledka ściezka w Koronie drzew
W oddali Trzy Korony.
Ścieżka w Koronie drzew Słowacja
Cień rzucany przez wieże widokową.
bachledowa dolina Ździar
Wyjście na wiszącą ponad 30 metrów nad ziemia siatkę wymaga nie lada odwagi.
Bachledowa Dolina Ścieżka nad korona drzew
Zamiast schodzić w lecie można zjechać w dół widoczną zjeżdżalnią. Zjazd płatny.
Tatry Bielskie bachledowa dolina
Widok na Tatry Bielskie oraz ścieżkę z samej góry wieży widokowej.

Godziny otwarcia

wrzesień 9:00 – 18:00 h
październik, listopad 9:30 – 16:00 h
grudzień, styczeń, luty 9:00 – 16:00 h
Ostatnie wejście możliwe na godzinę przed końcem godzin otwarcia.

Opłata za wejście

Ścieżka w koronach drzew (€)
Dorosły 8,00
Dzieci od 3 do 14 lat oraz seniorzy powyżej 65 r.ż. 6,50
Bilet rodzinny (2x dorosły, 2x dziecko) 21,00
Dodatkowe dziecko w wieku do 14 lat 5,50
Dzieci do 3 lat – bezpłatnie

Więcej informacji na stronie słowackiej TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Podróżnicze podsumowanie 2017 roku

Nowy Roku już nam nastał a my jeszcze z nostalgią wspominamy ostatnie 12 miesięcy.
Nie mieliśmy czasu przed Sylwestrem więc dokonujemy podsumowania 2017 z początkiem Nowego Roku.

Co udało nam się osiągnąć, zobaczyć, doświadczyć a co nadal czeka w kolejce.
Czy to był dobry dla nas rok?
Myślę, że tak.

Zwłaszcza podróżniczo udało się wiele zobaczyć i iść zgodnie ze wcześniejszym planem. Nie będziemy podawać statystyk o liczbie odwiedzonych krajów, przelotach czy czasie spędzonym w podróży.
Najważniejsze, że wykorzystaliśmy każdą nadarzającą się okazję do wspólnego wyjazdu.

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy ruszyć w 2017 roku z Zosią dalej a dokładnie do naszej ukochanej Azji. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to dla nas niezłe wyzwanie, bo chociaż sami jesteśmy zaprawieni w boju to jednak podróżowanie z dzieckiem to inna bajka. Dieta bezglutenowa nadal ciąży na nas więc podróżowanie tym bardziej staje się wymagające.

Najpiękniejsza jednak dla nas nagroda gdy słyszymy słowa Zosi: „A gdzie dzisiaj jedziemy?”.

 

Co udało nam się osiągnąć podróżniczo?

Początek roku zawsze powoduje u nas lekkie zdenerwowanie. Pojawiające się promocje lotnicze kuszą ze wszystkich stron a my od razu zaczynamy planować.

Zimowe, bure miesiące bez spektakularnych wyjazdów mijały a my codzienne skreślaliśmy kolejne dni do wyczekiwanego urlopu.

podsumowanie roku 2017
Zima z założenia jest bardziej leniwym okresem na podróżowanie- chłód, krótszy dzień ale…dla chcącego nic trudnego. Tutaj spacer na Błatnią

 

Maj

Wybór padł na nie odwiedzoną przez nas wcześniej Malezję. W ostatniej chwili nasz wyjazd mógł jeszcze się nie odbyć. Ci co śledzili nasz funpage znają historię „kradzieży” 🙂 naszego samochodu w Budapeszcie.

Na szczęście wylecieliśmy a kraj okazał się bardzo łatwy do zwiedzania i wręcz niezwykle przyjazny dla dzieci. No dobra, ale żeby tak nie słodzić to trzeba przyznać, że dostawaliśmy białej gorączki w Kuala Lumpur, gdy próbowaliśmy pokonać miasto wózkiem.
Mimo ogromnego upału i wilgoci przez trzy tygodnie zjechaliśmy dużą część kontynentalnej Malezji. Podziwialiśmy stolicę, podjadaliśmy w chińskiej dzielnicy Malaka, przemierzaliśmy ścieżkami pomiędzy herbacianymi krzakami oraz odpoczywaliśmy na licznych plażach Langkawi.
Trzydziestogodzinny powrót z tropików nie przeszkodził nam wyjechać od razu w ukochane góry.

Malezja Z dzieckiem blog podróżniczy
W Malezji jak nigdy w Azji oprócz plecaków pchaliśmy jeszcze wózek 🙂
Zosia pokochała plaże i ciepłą wodę…mogła by przesiadywać w piasku cały dzień!
Herbaciane pola urzekły nas swoim soczystym kolorem
podsumowanie roku 2017
Poszukiwanie „Murali” w miasteczku George Town to świetna zabawa. Malezja.

Czerwiec

Kolejne miesiące wakacyjne to odkrywanie Polski. Już w czerwcu wyjechaliśmy w świętokrzyskie. Region często mało doceniamy naprawę nas urzekł. Skansen w Tokarni był niezwykły a zamek Chęciny największe wrażenie zrobił na Zosi. Oczywiście nie zapomnieliśmy o wizycie w Sandomierzu, który zawsze jest na naszej liście.
Dodatkowo zajrzeliśmy poraz pierwszy do Kazimierza Dolnego i musimy przyznać, ze nie dziwimy się dlaczego jest tak chętnie odwiedzany. Małe miasteczko, ale bardzo urokliwe.

Chęciny
Piękny zamek Chęciny
Szydłów
Średniowieczne mury w Szydłowie
Sandomierz
Nasz ukochany Sandomierz
podsumowanie roku 2017
Widok na Kazimierz Dolny

Lipiec

Miesiąc poświęciliśmy w pełni na wyjazdy weekendowe. Góry, nasze Beskidy znów „górowały” na liście. Kolejne szlaki czy pieczątki ze schronisk  pojawiały się z każdym wyjazdem w książeczce Zosi. Dodatkowo pierwszy raz braliśmy udział w spływie kajakowym z Zosią na Przemszy. Nie ukrywam, że dla mnie było to wyzwanie i chyba bardziej się bałam niż ta moja mała istotka.

Zosi spływ Przemsza bardzo się spodobał, mama była przerażona 🙂

 

Sierpień

W sierpniu udało się wygospodarować prawie dwa tygodnie wolnego i oprócz pobytu w województwie łódzkim wreszcie dotarliśmy do mojej wymarzonej krainy w Polsce czyli Podlasia.
I nie zawiedliśmy się. Pogoda jak marzenie i atrakcji mnóstwo. Odpoczęliśmy i naładowaliśmy baterie żałując że musimy jednak wracać do tego naszego świata pełnego pogoni, betonu a zimą smogu. Zobaczyliśmy mnóstwo cerkwi, zjeździliśmy rowerem Białowieski Park Narodowy, zobaczyliśmy tereny i wioski wprost z powieści Pana Tadeusza i poznaliśmy kulturę Tatarów.

Narwiański Park Narodowy
Przeprawa przez Narew
Kraina Otwartych Okiennic
Sielska wioska Soce – Kraina Otwartych Okiennic

Kruszyniany
Meczet tatarski w Kruszynianach
cerkiew
Wnętrze jednej z cerkwi
Białowieski Park Narodowy
Białowieski Park Narodowy
Rezerwat Pokazowy Żubrów w Białowieży
Rezerwat Pokazowy Żubrów w Białowieży

Wrzesień

Prywatnie nie był to dla nas dobry miesiąc. Tylko wyjazdy pomogły nam uspokoić myśli i zacząć patrzeć w przyszłość z większą nadzieją. Skoczyliśmy w opolskie oraz na Słowację i pierwszy raz odkryliśmy Małą Fatrę a do tego pobyt na Spiszu. Szkoda tylko, że warunki pogodowe nie pozwoliły nam na więcej.

Mała Fatra- piękny łańcuch górski na terenie Słowacji.
Vlkolinec
wioska Vlkolinec

Październik

W październiku poznałam historię czasów wojny w Warszawie dzięki free walking tours, o czym marzyłam od dłuższego czasu. W dalszym ciągu, jako nowi na Śląsku poznawaliśmy zakamarki tego niesamowitego województwa. Szlak Orlich Gniazd, zamki, pałace czy ciekawe miejsca nie są nam już obce. Dodatkowo odkryliśmy miasteczka północnych Moraw w Czechach jak Příbor, Štramberk i Kopřivnice . I nie zapomnieliśmy o mojej ukochanej Małopolsce.

Kopřivnice
Kopřivnice
Štramberk
Štramberk

zamek w Štramberk
Štramberk
Příbor
Příbor

Listopad

Zmęczeni już jesienią zaczęliśmy marzyć o czymś nowym i co najważniejsze gdzieś gdzie jest ciepło. Dobre ceny biletów lotniczych skusiły nas na wyjazd po raz pierwszy na Wyspy Kanaryjskie. Nie chcieliśmy tylko spędzić czasu na jednej wyspie, więc udało się odwiedzić dwie: Lanzarote i Fuertaventura. Ponad 1000 km, moc wrażeń, piękne wulkany i plaże. Takie wspomnienia zostaną na zawsze.

Lanzarote
Piękna plaża Famara na Lanzarote
Timanfaya
Park Narodowy Timanfaya na Lanzarote
Feurteventura w wieczornym świetle pięknie się złoci.
Dunas de corralejo wydmy piaskowe fuerteventura
Wydmy w Parku Narodowym Dunas de Corralejo , Feurteventura.

 

 

Grudzień

Ostatni miesiąc to czas wyciszenia i przygotowania do świąt ale my zawsze wolimy być w drodze. Zobaczyliśmy jarmarki bożonarodzeniowe we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. A ostatnie dni roku to góry. Tym razem Beskid Sądecki i najpiękniejsze widoki na Tatry Bielskie ze ścieżki wśród Koron Drzew w Bachledovej Dolinie.

Bywają takie dni w górach, że zapomina się o całym świecie. Tutaj Tatry Bielskie.
Bachledowa Dolina Bachledova jak dojechac blog podrozniczy
Bachledowa Dolina. Widok z wieży widokowej

Co nadal czeka w kolejce?

Ohhh mamy wiele planów. Oczywiście wszystkie się nie zrealizują ale nadal chcemy jak najwięcej doświadczać i widzieć ale oczywiście wspólnie jako rodzina. Nie zapominamy o blogu. Mamy postanowienie ruszyć z kopyta. Ale nie zapominamy, że nadal ma być to dla nas zajęcie zrodzone z pasji, a nie przykry obowiązek.

Piękny był ten rok. Mam nadzieję, że Nowy przyniesie Wam i Nam wszystkiego co najlepsze.
Mamy nadzieję, że zostaniecie z Nami.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Pomysł na wakacje – Świętokrzyskie i niektóre jego atrakcje – część 1

Kto by pomyślał, że dopiero od dwóch lat zaczęliśmy bardziej poznawać Polskę. Wszystko dzięki naszej małej Zosi.

To nie, dlatego, że boimy się wyjechać z nią dalej wręcz przeciwnie nadal uwielbiamy poznawać dalsze kraje, ale podczas roku jest tyle wolnych weekendów krótszych czy dłuższych, że możemy z tego korzystać.

Zosia jest bardzo aktywnym dzieckiem, więc zamiast dusić się w czterech ścianach wolimy wyruszyć w drogę 🙂

Tym razem w długi weekend czerwcowy wybraliśmy się w świętokrzyskie. Region dla mnie nie za bardzo poznany, ale również dla Łukasza, chociaż pochodzi z Tarnobrzega. Nasza mała również usatysfakcjonowana, gdyż tematem przewodnim były bajki, zamki i królewny.

Na liście odwiedzionych atrakcji mamy kilka miejsca, ale w te wakacje odwiedzimy kolejne.

 

1. Pacanów

Małe miasteczko na trasie Kraków-Połaniec, nie przyciąga wielkimi atrakcjami, ale dla każdego rodzica jest miejscem, w którym warto zatrzymać się aby poznać historię koziołka Matołka i nie tylko.

Tutaj powstał duży obiekt tzw. Centrum Bajki, w którym możemy przenieść się w świat baśni i bajek. Udając się w trasę po centrum poznamy historię Koziołka Matołka, oglądniemy różne przedmioty związane z postaciami z bajki, wyruszymy pociągiem w kosmos i pod ziemię, zaglądniemy do czarodziejskiego ogrodu czy posłuchamy bicia serca smoka.

W otoczeniu budynku znajduje się duży ogród z placem zabaw. Podglądniemy mieszkające tam kozy oraz zrobimy sobie zdjęcie z makiety postaci z bajek. Dodatkowo w centrum możemy zobaczyć jedno z przedstawień teatralnych oraz odwiedzić księgarnię, która posiada spory wybór bajek.

Wejście do centrum na trasę „w Krainie Baśni” najlepiej należy zarezerwować na stronie na określoną godzinę gdyż ilość miejsc jest ograniczona

Pacanów

Pacanów

Pacanów

 

2. Sandomierz

Moje ulubione miasto. Odwiedzamy je regularnie o każdej porze roku. Rozsławione zwłaszcza od kilku lat poprzez popularny serial „Ojciec Mateusz” przyciąga tłumy turystów. Jest stare miasto położone na wzgórzu to również duża ilość zabytków, urokliwy rynek oraz kolorowe kamienice.

Nasz spacer zawsze rozpoczynamy od bramy Opatowskiej.

Z samej wieży bardzo dobrze zobaczymy wzgórze sandomierskie i rozległą okolicę oraz pobliskie góry pieprzowe. Podążając dalej mijamy liczne sklepy z pamiątkami czy restauracje. Tuż przy wejściu na Rynek po kolei możemy rozpoznać budynki, które stanowiły plenery serialu jak Poczta, Komisariat, Kawiarnia i dalej hotel.

Na głównym placu miasta znajduje się Ratusz czyli najbardziej rozpoznawalny budynek miasta pod którym możemy zwiedzać Podziemną trasę turystyczną. Kontynuując nasz spacer zwiedzamy piękną katedrę i dochodzimy już w stronę brzegu Wisły, gdzie na wzgórzu znajdziemy również zamek. Wizyta w tym mieście nie powinna odbyć się bez wizyty w pięknym wąwozie lessowym Św. Jadwigi.
Sami zobaczcie czy warto.

Więcej informacji i zdjęć znajdziecie w naszym wcześniejszym poście – TUTAJ

Sandomierz
Brama Opatowska
Sandomierz
uliczki Starego Miasta

Sandomierz

Sandomierz
zamek
Sandomierz
Wąwóz Św. Jadwigi
Sandomierz
Wnętrze Katedry

 

3. Chęciny

Małe miasteczko położone w odległości około 15km od Kielc przyciągnęło nas głównym swoim zabytkiem, jakim jest zamek a raczej jego ruiny i górujące nad nim 3 wieże.
Wspinamy się wysoko na wzgórze, na którym zamek góruje nad otaczającym go miastem.
Do dziś zachowały się zewnętrzne mury obronne, dwie wieże, baszta i fundamenty budynków mieszkalnych. Na jednej z wież znajduje się punkt widokowy, z którego przy dobrej pogodzie uda nam się wypatrzeć wierzchołki Tatr.
W samym zamku przymierzymy zbroję rycerską, posłuchamy dawnej muzyki albo zobaczymy pokaz rodem ze średniowiecza.
Dzieci mogą przenieść się w czasie i poczuć się jak księżniczka czy rycerz.

Chęciny

Chęciny

Chęciny

Chęciny

 

4. Tokarnia

Uwielbiam filmy kostiumowe a gdy są polskie zawsze sprawdzam gdzie były wykonane plenery. Tak też było w przypadku Tokarni. Na szklanym ekranie zachwyciło mnie to miejsce.

„Muzeum Wsi Kieleckiej” jest skansenem etnograficznym znajdującym się w podkieleckiej Tokarni.

Teren ponad 70 hektarowy podzielony jest na kilka sektorów, które tworzą oddzielne osady. Można spędzić tam kilka godzin, ale równie dobrze cały dzień.

Więcej informacji i zdjęć znajdziecie w naszym wcześniejszym poście – TUTAJ

Tokarnia

Tokarnia

Tokarnia

5. Szydłów

Polskie carcassonne – tak nazywane jest to małe miasteczko dzięki dobrze zachowanym średniowiecznym murom miejskim oraz układzie urbanistycznym. Jak również jest to tzw. „śliwkowa stolica Polski”.

Miasteczko położone około 40 km od Kielc przez wiele wieków było ważnym punktem na mapie Polski. Trasa handlarzy i kupców do Sandomierza przebiegała w tym miejscu. Od XIV wieku był to ważny ośrodek kultury żydowskiej. Niestety II wojny światowej dokonuje ostatecznych zniszczeń.

Obecnie miasteczko pięknie. Zabytki są odnawiana a turystów przyciągają również cykliczne imprezy.

Pokonując niezbyt długą trasę w tym miejscu, zobaczymy pozostałości zamku, Bramę Krakowską (jedną zachowaną z trzech), Synagogę (obecne muzeum kultury żydowskiej), skarbczyk, kościół farny św. Władysława.

Szydłów

Szydłów

Szydłów

Szydłów

Szydłów

 

Mapa miejsc

Informacje praktyczne:

Centrum Bajki Pacanów –  bardzo dużo rodzajów biletów – wszystkie informacje na stronie www.centrumbajki.pl
Zamek Królewski w Chęcinach – 12 zł/normalny, 9 zł/ulgowy – www.zamek.checiny.pl
Skansen Wsi Kieleckiej w Tokarni – 14 zł/normalny, 8 zł/ulgowy – www.mwk.com.pl

 

Kolejne odwiedzone miejsca już w kolejnym wpisie. A tymczasem wyruszajcie 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂