Sagada i Bontoc – interesujące miejsca na wyspie Luzon

Wizyta w wiosce Batad zrobiła nas nas bardzo dobre wrażenie a zieleń ogromnych tarasów ryżowych na długo pozostanie w naszej pamięci. Nie chcieliśmy jeszcze opuszczać wyspy Luzon zwłaszcza, że było bardzo przyjemnie i chłodniej niż w stolicy.
Zobaczyliśmy jeszcze Sagadę i Bontoc.

Wiszące trumny w Sagadzie

Sagada jest miejscem popularnym, jako górski kurort dla Filipińczyków. Dla turystów zagranicznych jest interesująca z innego powodu. Jeżeli chcesz zobaczyć, w jaki charakterystyczny sposób chowano zmarłych przez ludność Igorot to tylko w tym miejscu.
Trumny nie są grzebane w ziemi, ale zawieszone wysoko przy skalnych ścianach. Są to tzw. „hanging coffins”. Miejsce może być obecnie odwiedzane tylko z przewodnikiem.
Ale najpierw obowiązkowo wizyta w Informacji Turystycznej. Chcieliśmy się dowiedzieć więcej o okolicznych atrakcjach. Nie zdecydowaliśmy się na przejście z jaskini Lumiang do Sumaging może dlatego, że widzieliśmy już jaskinie nie raz, cenna nas nie zachęcała, a poza tym osobiście nie lubię się przeciskać :). Ale oczywiście polecamy dla tych co lubią, bo podobno warto.

Sagada wiszące trumny
główna ulica w Sagadzie, pełna hosteli i klimatycznych restauracyjek.

Udaliśmy się najpierw do wiszących trumien. My zwiedzaliśmy sami, gdyż jeszcze była taka możliwość.
Droga nie jest trudna. Należało przejść wzdłuż kościoła Maryi niedaleko centrum a później przez cmentarz. Miejsce wygląda na opuszczone i zaniedbane. Chociaż jest to cmentarz chrześcijański wydaje się, że nikt go nie odwiedza.
Idziemy stromo w dół do doliny Echo Valley. Oczywiście jeszcze pamiątkowe zdjęcie i próbujemy jako echo działa w samej dolinie.

Sagada wiszące trumny
Dolina Echo

Sagada

Na dwóch pionowych ścianach skalnych znajdują się podwieszone trumny. Wygląda to dość niesamowicie. Ludność Igorot chowała swoich zmarłych w niecodzienny sposób. Nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczęła się ta praktyka przez ten lud oraz dlaczego właśnie w taki sposób trumny były umieszczane. Jest kilka teorii związanych z duchowością ale również bardziej praktycznych. Znajdziemy m.in. informacje, iż umiejscowienie w taki sposób trumien pozwoli zmarłym łatwiej dostać się do nieba lub też zapewni spokój i ciszę oraz typowo praktyczne podejście związane z robactwem, które normalnie zjada ciało w glebie a jednak na takiej wysokości nie.

Później udajemy się w stronę jaskiń. Trasa też jest bardzo prosta. W informacji turystycznej dostaliśmy mapkę, więc nie było trudno odnaleźć to miejsce. Poszliśmy droga w dół od naszego guest house’a i po 30 min byliśmy przy miejscu skąd widzimy kolejne podwieszane trumny. Skręcając w lewo, po drodze jest znak do jaskini tzw. Lumiang Cave gdzie przy wyjściu znajdują się poustawiane trumny jedna na drugiej. Niektóre z nich są wciśnięte w skały. Te już są znacznie starsze, bo aż 200 letnie. Do następnej jaskini Sumaging Cave wchodzimy tylko do jej wejścia. Grupy z przewodnikami udają się dalej. My na to się nie zdecydowaliśmy.

Sagada wiszące trumny

Sagada wiszące trumny

Sagada wiszące trumny

Punkt widokowy Kiltepan

Kolejne dnia nie tracimy czasu i wstajemy jak ranne ptaszki. Plan wiązał się z wizytą na punkcie widokowym Kiltepan niedaleko Sagady. Wyruszyliśmy drogą w stronę Bontoc i po 3 km za Rocky Inn skręciliśmy w drogę szutrową. Niedługie podejście do góry i jesteśmy na miejscu. No trzeba przyznać, że było warto. Zawsze chciałam być w górach i zobaczyć poniżej szczytów morze chmur i teraz się to udało. Gęsta powłoka kłębiła się poniżej wierzchołków. Od razu mam na myśli bita śmietanę.
Kilka zdjęć i czekamy jak się sytuacja zmieni. Mieliśmy zamiar zobaczyć tarasy ryżowe poniżej chmur. Czekamy ok 2 godzin a czas umilałam sobie zabawą ze szczeniaczkiem, który przywiązany na sznurku zrobionym ze zwiniętej reklamówki, siedzi sobie na pobliskiej budowie. Piszczał w niebogłosy, ale jak byłam przy nim to był cały szczęśliwy.
Czas mija i nareszcie widzimy zmieniający się krajobraz pod nami. Piękne, zielone tarasy ryżowe pną się na okolicznych górach. Widok jest cudowny.

Sagada wiszące trumny
Punkt widokowy Kiltepan

Sagada wiszące trumny

Tarasy ryżowe w Bontoc

Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do Bontoc. Przeważnie nikt tu się nie zatrzymuje, bo jedzie do bardziej znanego miejsca jak Banaue, ale my byliśmy zachwyceni tym miejscem. Znaleźliśmy pokój przy głównej drodze, niedaleko przystanku jeepney do Banaue. Miasteczko ma świetną informacje turystyczna Od razu wiedzieliśmy, co chcemy zobaczyć. Jedziemy na okoliczne tarasy ryżowe („schody do nieba”) – Kadchog. Jest tam dość niesamowicie. Chodziliśmy pomiędzy poszczególnymi piętrami tarasów i widzimy pracujących ludzi przy uprawie ryżu.

tarasy ryżowe Bontoc
Tarasy ryżowe w Bontoc. Miejscowość omijana przez turystów…dlaczego?

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Kolejnego dnia również zebraliśmy się z samego rana, aby zobaczyć miasto o poranku. Robimy kilka zdjęć z drugiej strony rzeki z widokiem na cały Bontoc. Później znowu zapuściliśmy się na tarasy ryżowe, do których można się dostać przez wysoki na 20m. nad rzeką mostek. Pierwszy raz w Bontoc zobaczyliśmy jak się sadzi ryż i jaka mozolna praca towarzyszy całej uprawie ryżu.
Popołudniu wracamy do Banaue skąd już nocnym autobusem jedziemy do Manili.

tarasy ryżowe Bontoc
Miasto Bontoc wczesnym rankiem.

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Most na rzece…lekki zawrót głowy!

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Sadzonki ryżu.

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

Informacje praktyczne:

– jeepney Banaue – Sagada z przesiadką w Bontoc – 300 PHP od osoby
– nocleg Sagada – Yellow Inn
– świetna restauracja w Sagadzie – Yoghurt House
– przejazd Sagda – Bontoc – 45 PHP od osoby
– przejazd Bontoc- Banaue – 150 PHP od osoby
– noclegi w pokojach 2-osobowych 500 PHP
– zwiedzanie Echo Valley z przewodnikiem – wycieczki do kupienia w Informacji Turystycznej – 200-600 PHP za grupę do 10 osób

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Batad – dwa dni pośród tarasów ryżowych

Minęło kilka godzin a my już mieliśmy dość Manili. Duszna, gorąca i tłoczna stolica Filipin szybko spowodowała, że jeszcze szybciej chcieliśmy jechać dalej.
Pierwsze spotkanie z Filipinami nie wypadło za dobrze.
Gdy rozpoczęła się naszą przygoda w tym kraju, na pierwsze miejsce wybraliśmy góry. Było tak gorąco, że tylko marzyliśmy o nawet chwilowej ochłodzie.
Po przyjeździe z lotniska do dworca, następne godziny spędziliśmy w przyjemnych, klimatyzowanych pomieszczeniach okolicznego supermarketu.
Nocnym autobusem dojeżdżamy do Banaue na 6 rano. Noc była bardzo ciężka. Dalej jest dla nas niezrozumiałe, dlaczego w tropikach włączają klimatyzację na 16 stopni. Wszyscy pasażerowie przymarzli do siedzeń. A o spaniu też można było pomarzyć. Po 8 godzinach jazdy dojechaliśmy w Banaue. Miasteczko dość zatłoczone, ale pięknie położone w górach na północy wyspy Luzon.

Banaue Filipiny
Komentarz zbędny 🙂

Batad i tarasy ryżowe

Turyści przyjeżdżają tu w jednym celu, podziwiać tarasy ryżowe. Ponad 100 letnie kamienne tarasy ryżowe nadal są wykorzystywane. Jest tam pięknie o każdej porze. My mogliśmy podziwiać soczystą zieleń rosnącego ryżu. Musimy przyznać, iż te, które widzieliśmy w Indonezji nie są aż tak piękne.
Nie tracąc czasu chcieliśmy od razu jechać do wioski Batad położonej jeszcze wyżej niż Banaue.

Banaue Filipiny
takie widoczki z każdej restauracji w Banaue.

Dzień pierwszy

Udało nam się zebrać ekipę turystów i na dachu jeepneya jedziemy do Batad Saddle. Po ponad godzinie byliśmy na miejscu, ale nasze tyłki ledwo co wytrzymywały podskakiwanie na dziurawej drodze. Ale niestety to nie był koniec. Teraz jeszcze około godziny w dół do wioski.

Banaue Filipiny

Batad tarasy ryzowe
Jazda bez pasów i wbrew jakimkolwiek przepisom. To tylko w Azji i jak my to kochamy!
Batad tarasy ryzowe
Droga potrafi być kapryśna, zwłaszcza jak mocniej popada.

Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie ten upał i ciężkie plecaki. Z cała międzynarodową ekipa zostajemy w Rita’s home stay. Po zimnym prysznicu poszliśmy na punkt widokowy znajdujący się dokładnie po drugiej stronie wzgórza. Dojście zajmuje nam ok 45 min. Ważne jest, aby znaleźć poprawna trasę po tarasach ryżowych, ale nie zawsze to jest takie proste. My nie korzystaliśmy z przewodnika.
Szybki opis jak dotrzeć do punktu widokowego poniżej.
Z miejsca rejestracji (przy wejściu do wioski) kierujemy się ścieżka po naszej lewej stronie, która schodzi w dół obok boiska koszykówki a następnie trzymamy się zbocza mając je po lewej stronie i tak idziemy przyklejeni do tego zbocza, mijając malutki mostek- (3m długości i 1 m szerokości) i dalej wzdłuż zbocza aż do momentu gdzie spotykamy napis-,”do czegoś tam”- spokojnie na tej drodze jest tylko jeden znak więc ciężko pomylić. Za tym znakiem są dwie ścieżki jedna na wprost, druga do góry mocno i nią się kierujemy dalej w górę pomiędzy domostwami. Dalej wchodzimy w lasek i po jakiś 200-300m dochodzimy do tarasów. Ważne żeby cały czas iść ścieżką blisko wzgórza i wchodząc na same tarasy wybrać ten, którego „miedza” obłożona jest kamieniami (jest tylko jedna taka). I w zasadzie to cały przepis na dotarcie do punktu widokowego. Nie wolno iść polami ryżowymi inna ścieżka, bo najecie się strachu! Przewodnik zbędny!

Batad tarasy ryzowe
Żółwie też cały swój dobytek na plecach noszą 🙂
Batad tarasy ryzowe
Batad -Spacer po polach ryżowych to fajne doświadczenie, warto jedynie nie brnąć na przód jeśli nie jesteśmy pewni drogi.

Batad tarasy ryzowe
Batad tarasy ryzowe

Batad tarasy ryzowe
Klimatyczne domostwa pośród …wiadomo czego 🙂

Batad tarasy ryzowe
Batad tarasy ryzowe

Udało nam się wrócić do hostelu tuż przed godzinna ulewa. Popołudnie i wieczór to już tylko odpoczynek i pogaduchy z ludźmi.

Dzień drugi

Kolejnego dnia mieliśmy niecny plan dostania się pod wodospad, bez przewodnika. W cztery osoby wyruszyliśmy po 7 rano w kierunku punktu widokowego. Na początku pogubiliśmy trasę i po 30 min dopiero trafiamy na właściwą.
Zdajemy sobie sprawę, że ścieżka do wodospadu prowadzi schodami w dół zbocza tarasowego. Troszkę byliśmy wkurzeni, bo po 2.5 godzinie trekkingu wróciliśmy do punktu wyjścia a turystów na szlaku do wodospadu przybywało. Schody w dół i dalej lekko w górę do chatki z napojami a potem mocno w dół w kierunku wodospadu.

Po ok. 30 min. dotarliśmy do pięknego wysokiego na 30 m. warkocza wody z całkiem sporym basenem. Kąpiel, kilka fotek i wracamy po ok. godzinie z powrotem bardzo stromą ścieżką w górę do tarasów i dalej przez wioskę na dnie doliny. Poznaliśmy na trasie mieszkańców i ich dzieci. A to jest to, co najbardziej uwielbiamy.

Batad tarasy ryzowe

Batad tarasy ryzowe

 

Pogoda nam dopisała, chmur mało a wilgotność i temperatura znośna. Nie spodziewaliśmy że około godzinę po naszym powrocie rozszaleje się burza, jaką w życiu widziałam może dwa razy. Oberwanie chmury z piorunami trwało jakieś dwie godziny. Pod wieczór się rozjaśniło i wyraźnie ochłodziło!

Dzień trzeci

Przygodę w Batad skończyliśmy na następny dzień.
Musieliśmy wrócić na Batad Saddle czyli cały czas do góry. Trzy postoje po drodze, wypity litr wody i po 1:20 byliśmy na szczycie. Te nasze ciężkie plecaki nas wręcz przygniotły.

Niestety po wczorajszej burzy droga została zmyta i jeepneye mogły przejechać tylko cześć trasy. A wiec plecaki znów na ramiona i kolejne 15 min tylko na szczęście w dół. O 9: 30 odjeżdżamy publicznym transportem do Banaue.
Szkoda bo było pięknie !

Batad tarasy ryzowe
Taki mieliśmy widoczek z tarasu hostelu.
Batad tarasy ryzowe
I czas w dalszą drogę.

Batad tarasy ryzowe

Info praktyczne:

– przejazd z lotniska do Manili – Philtracko- 400 p/osoba
– przejazd do Banaue – Ohayama Trans (firma transportowa) – 21:00 wyjazd- 6 rano przyjazd, 450 p./osoba
– jeepney Banaue – Batad Saddle – 225 p za os (wynajęty na kilka osób)
– nocleg w Batad – Rita’s home stay – 200 p za osobę bez cieplej wody
– jeepney Batad – Banaue – transport publiczny – 150 p za osobę

 

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Soczyste Bali – czy to już raj ?

Bali nazywane przez niektórych rajską wyspą bezsprzecznie ma w sobie coś niezwykłego.

Po wizycie na Sulawesi szukaliśmy nowych wrażeń a nowa wyspa rzeczywiście nam to zapewniła.

Krótki pobyt na południu wyspy w turystycznym Sanurze szybko przegnał nas na północ, gdzie znajdujemy prawdziwe oblicze wyspy.

Plaża w Sanurze- południe Bali
Plaża w Sanurze- południe Bali

Co warto zobaczyć na Bali?

Tropikalna wyspa z licznymi wulkanami aż kipi od zieleni. Do tego odrębna kultura i religia sprawia, iż trudno przyznać, że to ta sama Indonezja.

Natura, wulkany, tarasy ryżowe

Ubud – kulturalna stolica Bali znajdująca się w centrum wyspy jest dla nas punktem wypadowym. Przez kilka dni pokonujemy spore kilometry.

Zwiedzamy kolorowe Bali na motorach. Tylko w taki sposób najłatwiej możemy spotkać się mieszkańcami zatrzymując się w wioskach na trasie. Podróżowanie po wyspie nie jest trudne. Główne drogi są dobrze oznaczone a Łukasz czuje się już jak miejscowy. Pędzi, wyprzedza, przeciska się i osiąga czasami zastraszające prędkości. Ale jazda jest bardzo przyjemna, choć po dłuższym czasie tyłeczek bardzo boli a jeżeli się zapomni (jak oczywiście my na Sulawesi) to można nieźle ramiona i twarz spalić.

Czynne wulkany mają wpływ na ziemię, która jest bardzo urodzajna na wyspie. Oglądamy największy z nich wulkan Gunung Agung (ponad 3 tys.m n.p.m.).

Bali co warto zobaczyć
Mt. Gunung Agung (ponad 3tys.m n.p.m.) Najwyższy wulkan Bali

Pola ryżowe pokrywają dużą powierzchnię wyspy. Są precyzyjnie nawadniane przez system wykutych w skale tuneli i kanałów. Aby wykorzystać jak największą przestrzeń strome zbocza pokryte są charakterystycznymi tarasami. Widok jest nieziemski. Jak twierdzą sami mieszkańcy są to stopnie do nieba.

Bali co warto zobaczyć
Tarasy ryżowe niedaleko Ubud, Bali

Na naszej motorowej trasie widzimy wiele tarasów ryżowych, ale te w Jatiluwih są przepiękne. Tarasy ciągną się na wielu hektarach przez okoliczne wzgórza. Niesamowite jest to że z każdego miejsca wyglądają inaczej i mienią się różnymi kolorami. Możemy również podglądnąć mieszkańców pracujących na poszczególnych poziomach wraz ze swoimi zwierzętami. A praca jest naprawdę ciężka.

Bali co warto zobaczyć
Praca na polu ryżowym, Bali

Religia – świątynie i uroczystości

Indonezja jest największym na świecie państwem islamskim jednakże Balijczycy są wyznawcami hinduizmu odmiany dharma. Hinduizm na wyspie pojawił się w XV w. gdy jego wyznawcy uciekali z Jawy pod naporem Islamu. Mieszkańcy wierzą w wielu bogów/demonów, którym regularnie składają ofiary, aby uzyskać ich przychylność.

Codziennie podczas pobytu na wyspie byliśmy świadkami przygotowania i składania ofiar. Dedykowana Pani przemierzała swój teren i składała małe ofiary przygotowane z liści, kwiatów i ryżu. Dla Bogów na podwyższeniu a dla demonów na ziemi.

Bali co warto zobaczyć
Składanie ofiary Bogom i Demonom, Bali

Całe życie mieszkańców podporządkowane jest religii. Każdy dzień zaczyna i kończy się składaniem ofiar a liczba ceremonii podczas roku jest ogromna. Ceremonie inicjacyjne związane z dzieckiem, ślub, pogrzebem angażują całą lokalną społeczność. Dodatkowo każda świątynia obchodzi rocznicę jej powstania „odalan” co przy ilości świątyń na wyspie powoduje, iż każdego dnia bierzemy udział w uroczystości lub podpatrujemy przygotowania.

Bali co warto zobaczyć
Uroczystości odbywające się na ulicach Ubud, Bali

Balijskie świątynie są niezwykłe i stanowią rezydencje bogów. Świątynie posiadają kilka dziedzińców, na których znajdują się pawilony i miejsca do przygotowania ofiar oraz wystawiania spektakli lalkowych. Małe galeryjki i pagody ku czci poszczególnych bogów pokryte są daszkami z suszonych liści palmowych. Wejście stanowi rozstrzępiona brama. Świątynia jest dla Balijczyków miejscem świętym i dlatego nie pozwalają wejść do środka bez odpowiedniego ubioru. Sarong, szarfa do obwiązania w pasie oraz długi rękaw są obowiązkowe.

Wiele większych i mniejszych świątyń odwiedzamy na trasie m.in. piękna Pura Besakih matka świątyń u podnóża wulkanu Agung, Pura Taman Ayun, Pura Ulun.

Bali co warto zobaczyć
Uroczystości odbywające się na ulicach Ubud, Bali

Wioski, rękodzieło i sztuka

Ubud jest centrum kulturalnym wyspy. Tutaj znajdziemy najwięcej turystów. Codziennie oglądamy pochody, występy i uroczystości religijne. Mieszkańcy miasta nie ukrywają swojej wiary, wręcz przeciwnie. Bardzo aktywnie uczestniczą w przygotowaniach zawsze odświętnie ubrani w sarong. Dzieci od najmniejszych lat uczestniczą w nauce tańców balijskich: legong, barong, gabor ect., gry na gamelanie oraz teatrze cieni czy lalkowym. Nam również udaje się zobaczyć próby występów oraz fantastyczne przedstawienie tańca dworskiego legong przy akompaniamencie instrumentów perkusyjnych oraz gongów gamelanu. Występujące kobiety i mężczyzna do perfekcji opanowali sztukę ruchu gałek ocznych oraz rąk.

Bali co warto zobaczyć
Tradycyjny taniec balijski, Ubud, Bali

Podczas pobytu wiele razy odwiedzamy wioski. Te położone w niedalekiej odległości od Ubud są prawdziwymi ośrodkami sztuki. Poszczególne z nich specjalizują się wyrobach rzemieślniczych z kamienia, drewna, złota i srebra. Figurki, maski, talarze są eksportowane na cały świat. A ceny są najbardziej korzystne w miejscu gdzie się je tworzy.

Wioski w innych częściach wyspy głównie są zamieszkane przez osoby pracujące przy uprawie ryżu. Wioski tworzą domy umiejscowione przy głównej drodze. Domy wyglądają jak małe świątynie z dziedzińcem otoczonym murem. A wszędzie zielone drzewa palmowe i tropikalna roślinność.

Po prostu raj …

Bali co warto zobaczyć
Uprawa ryżu, gdzieś na Bali

 

Więcej wpisów o naszej podróży po Indonezji znajdziecie TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Sulawesi- zdjęcia Tana Toraja

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o Sulawesi” contextual=”btn-success” size=”btn-lg” link=”https://byle-na-chwile.pl/sulawesi-indonezja-wizyta-u-tana-toraja-czyli-dobrze-sie-bawic-pogrzebie/”]

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o Sulawesi” contextual=”btn-success” size=”btn-lg” link=”https://byle-na-chwile.pl/sulawesi-indonezja-wizyta-u-tana-toraja-czyli-dobrze-sie-bawic-pogrzebie/”]

Sulawesi – motorem przez region Tana Toraja

Kolejny dzień naszej podróży po Indonezji na pewno będzie lepszy. Nareszcie opuszczamy duszną Jakartę. W planach nowa wyspa Sulawesi i wizyta w regionie zamieszkałym przez lud Tana Toraja.

A jak zaczęła się nasz historia?

Nasz zgubiony bagaż wreszcie się odnalazł i mogłam odłożyć na bok męskie spodenki i koszulki.
Lot do Makasar z Jakarty jak przystało na tanie linie indonezyjskie był opóźniony o prawie 2 godziny. W miłym towarzystwie Indonezyjczyków czekaliśmy na lotnisku. Ciągły płacz dziecka, któremu najwyraźniej taki środek transportu nie odpowiadał, uniemożliwiał nam zasnąć. O 2 nad ranem jesteśmy na lotnisku. Krótka decyzja i rozbijamy nasz obóz na dwóch siedzeniach. Trzy godziny przerwanego snu i pędzimy do miasta. Dojeżdżamy na dworzec i co tu dalej robić?
Wszystko zamknięte i nikt nie mówi po angielsku. Czekamy więc do 7.00. Kasa zostaje otwarta i na szczęście kupujemy bilet do Rantepao (region Tana Toraja). Niestety z samego tyłu gdzie 6 osób musi się zmieścić. Podróż przeradza się w 10 godzinna niekończącą się historie. Jest gorąco, ciasno a dziecko koło nas cały czas wymiotuje po kolejnych dawkach pokarmu serwowanym przez swoją mamę. Czy można chcieć więcej 🙂
Zauważamy, iż dla Indonezyjczyków palenie papierosów jest jedną z najlepszych atrakcji a ten kto tego nie robi chyba jest wyklęty ze społeczeństwa. Pali się wszędzie i cały czas. Pobyt nawet na stacji benzynowej i tankowanie podczas palenia papierosa na nikim nie robi wrażenia.

Tana Toraja

Sulawesi z regionem Tana Toraja od początku było w naszych planach. Region znajduje się w centralnej części wyspy. Soczyste, górskie krajobrazy, tarasy ryżowe, interesująca architektura a zwłaszcza wierzenia ludu Torajów przyciągają jak magnes.

Pierwszy raz decydujemy się na usługi lokalnego przewodnika. Luther był już sprawdzony przez naszego znajomego. Jest mieszkańcem okolicznej wioski i należy do ludu Torajów. Dzięki niemu możemy bez problemu dostać się w najbardziej ciekawe miejsca na wyspie oraz uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych.

Wypożyczonymi motorami poruszamy się po rozległym terenie wokół Rantepao. Zbocza pokryte tarasami ryżowymi są piękne. Jesteśmy w czasie, gdy wysokie zielone źdźbła ryżu mienią się w słońcu. Pomiędzy poletkami wciśnięte są wioski a w nich charakterystyczne domy Torajów. Drewniane chatki na palach, pięknie rzeźbione pokryte są dachami z blachy falistej lub trawy jednakże o kształcie całkowicie innymi niż moglibyśmy przypuszczać.

Tana Toraja

 

Wioski Torajów

Domy z wygiętymi dachami w kształcie łodzi nazwane tongkonany mają przypominać o przodkach, którzy dotarli na wyspę łodziami z odległych terenów. Kilka domów wraz ze spichlerzami umieszczone są wokół placu tworząc wioskę składającą się z kilku rodzin. Dach z jednej strony podtrzymywany wysokim palem, z przytwierdzonymi rogami bawołów świadczy o statusie rodziny. Im więcej bardziej dorodnych rogów tym bogatsza rodzina.

Tana Toraja

Tana Toraja

Górzysty region Tana Toraja usiany jest tarasami ryżowymi, na których przy uprawie pracują okoliczni mieszkańcy. Większość podnajmowana przez bogatsze rodziny pracuje za kilka dolarów dziennie. Uśmiech z twarzy jednak nie znika a dzieci biegają wokoło wynajdując nowe sposoby zabawy.

Tana Toraja

Tana Toraja

Cotygodniowy targ zwierząt przyciąga sprzedawców i kupców z regionu Tana Toraja. Każdy skrawek dużego placu zajęty jest przez żywy inwentarz. Kury, kaczki stłoczone w klatkach głośno gdakają i kwaczą chcąc uciec jak najdalej. Świnie głośno kwicząc i tak nie mają szans czmychnąć, gdyż ciasno owinięte sznurem do pali bambusowych leżą czekając na nowego właściciela. Tylko bawoły nie mają, na co narzekać. Właściciele bardzo dbają o nie wiedząc, iż cena, którą mogą uzyskać może być bardzo wysoka. Albinosy z bardzo dorodnymi rogami są najbardziej cenione a cena może sięgać 50 tyś dolarów. Tak tak nie pomyliłam się. Kogo na to stać? Torajowie mają członków rodziny rozsianych na całym świecie dodatkowo na wyspie znajdziemy również bardzo bogate rodziny.
I jak stwierdził jeden z mieszkańców. Zachodnie społeczeństwo wydaje zarobione pieniądze na różne dobra materialne a oni na…pogrzeby 🙂

Rytuały pogrzebowe są niezwykłe i możecie o nich przeczytać poniżej.

[pi_wiloke_button button_name=”Pogrzeby u Torajów” contextual=”btn-success” size=”btn-default” link=”https://byle-na-chwile.pl/sulawesi-indonezja-pogrzeb-u-tana-toraja/”]

[pi_wiloke_button button_name=”zdjęcia Tana Toraja” contextual=”btn-success” size=”btn-lg” link=”https://byle-na-chwile.pl/zdjecia-tana-toraja/”]

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂