Podróżnicze podsumowanie 2017 roku

Nowy Roku już nam nastał a my jeszcze z nostalgią wspominamy ostatnie 12 miesięcy.
Nie mieliśmy czasu przed Sylwestrem więc dokonujemy podsumowania 2017 z początkiem Nowego Roku.

Co udało nam się osiągnąć, zobaczyć, doświadczyć a co nadal czeka w kolejce.
Czy to był dobry dla nas rok?
Myślę, że tak.

Zwłaszcza podróżniczo udało się wiele zobaczyć i iść zgodnie ze wcześniejszym planem. Nie będziemy podawać statystyk o liczbie odwiedzonych krajów, przelotach czy czasie spędzonym w podróży.
Najważniejsze, że wykorzystaliśmy każdą nadarzającą się okazję do wspólnego wyjazdu.

Od początku wiedzieliśmy, że chcemy ruszyć w 2017 roku z Zosią dalej a dokładnie do naszej ukochanej Azji. Zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie to dla nas niezłe wyzwanie, bo chociaż sami jesteśmy zaprawieni w boju to jednak podróżowanie z dzieckiem to inna bajka. Dieta bezglutenowa nadal ciąży na nas więc podróżowanie tym bardziej staje się wymagające.

Najpiękniejsza jednak dla nas nagroda gdy słyszymy słowa Zosi: „A gdzie dzisiaj jedziemy?”.

 

Co udało nam się osiągnąć podróżniczo?

Początek roku zawsze powoduje u nas lekkie zdenerwowanie. Pojawiające się promocje lotnicze kuszą ze wszystkich stron a my od razu zaczynamy planować.

Zimowe, bure miesiące bez spektakularnych wyjazdów mijały a my codzienne skreślaliśmy kolejne dni do wyczekiwanego urlopu.

podsumowanie roku 2017
Zima z założenia jest bardziej leniwym okresem na podróżowanie- chłód, krótszy dzień ale…dla chcącego nic trudnego. Tutaj spacer na Błatnią

 

Maj

Wybór padł na nie odwiedzoną przez nas wcześniej Malezję. W ostatniej chwili nasz wyjazd mógł jeszcze się nie odbyć. Ci co śledzili nasz funpage znają historię „kradzieży” 🙂 naszego samochodu w Budapeszcie.

Na szczęście wylecieliśmy a kraj okazał się bardzo łatwy do zwiedzania i wręcz niezwykle przyjazny dla dzieci. No dobra, ale żeby tak nie słodzić to trzeba przyznać, że dostawaliśmy białej gorączki w Kuala Lumpur, gdy próbowaliśmy pokonać miasto wózkiem.
Mimo ogromnego upału i wilgoci przez trzy tygodnie zjechaliśmy dużą część kontynentalnej Malezji. Podziwialiśmy stolicę, podjadaliśmy w chińskiej dzielnicy Malaka, przemierzaliśmy ścieżkami pomiędzy herbacianymi krzakami oraz odpoczywaliśmy na licznych plażach Langkawi.
Trzydziestogodzinny powrót z tropików nie przeszkodził nam wyjechać od razu w ukochane góry.

Malezja Z dzieckiem blog podróżniczy
W Malezji jak nigdy w Azji oprócz plecaków pchaliśmy jeszcze wózek 🙂
Zosia pokochała plaże i ciepłą wodę…mogła by przesiadywać w piasku cały dzień!
Herbaciane pola urzekły nas swoim soczystym kolorem
podsumowanie roku 2017
Poszukiwanie „Murali” w miasteczku George Town to świetna zabawa. Malezja.

Czerwiec

Kolejne miesiące wakacyjne to odkrywanie Polski. Już w czerwcu wyjechaliśmy w świętokrzyskie. Region często mało doceniamy naprawę nas urzekł. Skansen w Tokarni był niezwykły a zamek Chęciny największe wrażenie zrobił na Zosi. Oczywiście nie zapomnieliśmy o wizycie w Sandomierzu, który zawsze jest na naszej liście.
Dodatkowo zajrzeliśmy poraz pierwszy do Kazimierza Dolnego i musimy przyznać, ze nie dziwimy się dlaczego jest tak chętnie odwiedzany. Małe miasteczko, ale bardzo urokliwe.

Chęciny
Piękny zamek Chęciny
Szydłów
Średniowieczne mury w Szydłowie
Sandomierz
Nasz ukochany Sandomierz
podsumowanie roku 2017
Widok na Kazimierz Dolny

Lipiec

Miesiąc poświęciliśmy w pełni na wyjazdy weekendowe. Góry, nasze Beskidy znów „górowały” na liście. Kolejne szlaki czy pieczątki ze schronisk  pojawiały się z każdym wyjazdem w książeczce Zosi. Dodatkowo pierwszy raz braliśmy udział w spływie kajakowym z Zosią na Przemszy. Nie ukrywam, że dla mnie było to wyzwanie i chyba bardziej się bałam niż ta moja mała istotka.

Zosi spływ Przemsza bardzo się spodobał, mama była przerażona 🙂

 

Sierpień

W sierpniu udało się wygospodarować prawie dwa tygodnie wolnego i oprócz pobytu w województwie łódzkim wreszcie dotarliśmy do mojej wymarzonej krainy w Polsce czyli Podlasia.
I nie zawiedliśmy się. Pogoda jak marzenie i atrakcji mnóstwo. Odpoczęliśmy i naładowaliśmy baterie żałując że musimy jednak wracać do tego naszego świata pełnego pogoni, betonu a zimą smogu. Zobaczyliśmy mnóstwo cerkwi, zjeździliśmy rowerem Białowieski Park Narodowy, zobaczyliśmy tereny i wioski wprost z powieści Pana Tadeusza i poznaliśmy kulturę Tatarów.

Narwiański Park Narodowy
Przeprawa przez Narew
Kraina Otwartych Okiennic
Sielska wioska Soce – Kraina Otwartych Okiennic

Kruszyniany
Meczet tatarski w Kruszynianach
cerkiew
Wnętrze jednej z cerkwi
Białowieski Park Narodowy
Białowieski Park Narodowy
Rezerwat Pokazowy Żubrów w Białowieży
Rezerwat Pokazowy Żubrów w Białowieży

Wrzesień

Prywatnie nie był to dla nas dobry miesiąc. Tylko wyjazdy pomogły nam uspokoić myśli i zacząć patrzeć w przyszłość z większą nadzieją. Skoczyliśmy w opolskie oraz na Słowację i pierwszy raz odkryliśmy Małą Fatrę a do tego pobyt na Spiszu. Szkoda tylko, że warunki pogodowe nie pozwoliły nam na więcej.

Mała Fatra- piękny łańcuch górski na terenie Słowacji.
Vlkolinec
wioska Vlkolinec

Październik

W październiku poznałam historię czasów wojny w Warszawie dzięki free walking tours, o czym marzyłam od dłuższego czasu. W dalszym ciągu, jako nowi na Śląsku poznawaliśmy zakamarki tego niesamowitego województwa. Szlak Orlich Gniazd, zamki, pałace czy ciekawe miejsca nie są nam już obce. Dodatkowo odkryliśmy miasteczka północnych Moraw w Czechach jak Příbor, Štramberk i Kopřivnice . I nie zapomnieliśmy o mojej ukochanej Małopolsce.

Kopřivnice
Kopřivnice
Štramberk
Štramberk

zamek w Štramberk
Štramberk
Příbor
Příbor

Listopad

Zmęczeni już jesienią zaczęliśmy marzyć o czymś nowym i co najważniejsze gdzieś gdzie jest ciepło. Dobre ceny biletów lotniczych skusiły nas na wyjazd po raz pierwszy na Wyspy Kanaryjskie. Nie chcieliśmy tylko spędzić czasu na jednej wyspie, więc udało się odwiedzić dwie: Lanzarote i Fuertaventura. Ponad 1000 km, moc wrażeń, piękne wulkany i plaże. Takie wspomnienia zostaną na zawsze.

Lanzarote
Piękna plaża Famara na Lanzarote
Timanfaya
Park Narodowy Timanfaya na Lanzarote
Feurteventura w wieczornym świetle pięknie się złoci.
Dunas de corralejo wydmy piaskowe fuerteventura
Wydmy w Parku Narodowym Dunas de Corralejo , Feurteventura.

 

 

Grudzień

Ostatni miesiąc to czas wyciszenia i przygotowania do świąt ale my zawsze wolimy być w drodze. Zobaczyliśmy jarmarki bożonarodzeniowe we Wrocławiu, Krakowie i Katowicach. A ostatnie dni roku to góry. Tym razem Beskid Sądecki i najpiękniejsze widoki na Tatry Bielskie ze ścieżki wśród Koron Drzew w Bachledovej Dolinie.

Bywają takie dni w górach, że zapomina się o całym świecie. Tutaj Tatry Bielskie.
Bachledowa Dolina Bachledova jak dojechac blog podrozniczy
Bachledowa Dolina. Widok z wieży widokowej

Co nadal czeka w kolejce?

Ohhh mamy wiele planów. Oczywiście wszystkie się nie zrealizują ale nadal chcemy jak najwięcej doświadczać i widzieć ale oczywiście wspólnie jako rodzina. Nie zapominamy o blogu. Mamy postanowienie ruszyć z kopyta. Ale nie zapominamy, że nadal ma być to dla nas zajęcie zrodzone z pasji, a nie przykry obowiązek.

Piękny był ten rok. Mam nadzieję, że Nowy przyniesie Wam i Nam wszystkiego co najlepsze.
Mamy nadzieję, że zostaniecie z Nami.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Atrakcje Lanzarote – w krainie wulkanów – dzień 1

Lato przeminęło i chłód za oknami zaczął działać na nas depresyjnie. Jeden z takich październikowych wieczorów a my siedzimy i wracamy wspomnieniami do naszych tegorocznych wojaży. Trochę nam smutno, że nie uda nam się polecieć zimą do Azji.
Nagle pojawia się pomysł. A może jednak wyskoczyć gdzieś chociaż na tydzień? Tylko musi być cieplej.
Patrzymy na mapę. I wzrokiem obejmujemy Europe, w końcu tydzień to za krótko aby ruszać dalej. Myślimy o Maroku, które kilka lat temu było naszym odkryciem ale fajnie byłoby zobaczyć coś innego.
I nagle powiększam google mapę i widzę małe wysepki tuż przy wybrzeżu Maroka.
Tak to jest to. Ciepło, inaczej i do tego mój ukochany język hiszpański. Łapiemy bilety w dobrej cenie i za miesiąc już jesteśmy na miejscu.

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Już kilka wysp wulkanicznych widzieliśmy, głównie w Azji np: Lombok; Jawa, ale ta kanaryjska wyspa ma swój klimat.
Lanzarote jest jedną z siedmiu wysp należących do archipelagu Wysp Kanaryjskich.
Surowa, powulkaniczna wyspa gdzie zastygła lawa tworzy krajobraz księżycowy. Około 300 stożków wulkanicznych pokrytych gdzieniegdzie skąpą roślinnością znajduje się na wyspie, która zaledwie położona jest 125 km od wybrzeża Maroko.
Wyspa przyciąga również swoją „czystą” architekturą. Chociaż spotkamy liczne grupy turystów to na szczęście nie znajdziemy ogromnych ośrodków hotelowych. Wszystko dzięki staraniom i działalności kanaryjskiego architekta Cesara Manerique.. Jego wysiłki w latach 60-70 XX w pozwoliły uchronić wyspę od ciemnej strony turystyki. Dzięki temu możemy podziwiać jednorodną architekturę Lanzarote w postaci białych, niskich domków, które mienią się w świetle promieni słońca, na tle mocno czarnej ziemi. Dodatkowo wszystkie projekty m.in. Park Timanfaya, Mirador de Rio, Jemeos del Agua etc. stworzone przez Cesara nawiązują do jego filozofii a mianowicie natura jest najważniejsza.
Wyspa nie jest duża.
Spędzamy na niej trzy dni intensywnego zwiedzania, podróżując wzdłuż i wszerz samochodem.
Jak wyglądała nasza trasa? Co polecamy zobaczyć? 

Atrakcje Lanzarote
Trasa podczas pierwszego dnia

Mieszkamy w stolicy wyspy Arrecife. Pierwszego dnia wyruszamy z samego rana na południe aby później dostać się na samą północ.

Jakie są atrakcje Lanzarote?

La Geria

Po krótkim postoju pod pomnikiem Monument’u al Campesino udajemy się drogą numer LZ-30 w kierunku regionu La Geria. Teren to niezwykły i z drugiej strony dziwny. Na czarnej ziemi wulkanicznej w łukowatych zagłębieniach osłoniętych kamieniami rosną winorośl a z nich produkowane jest tamtejsze wino. Ze zbiorów produkowane jest około 2 mln litrów wina o bardzo dobrej jakości. Po drodze chętni oczywiście mogą zatrzymać się w winnicach co zresztą wśród turystów wycieczek zorganizowanych jest bardzo popularne.

Atrakcje Lanzarote

La Geria

La Geria

La geria

Park Timanfaya

Odbijamy na zachód i drogą LZ-54 wśród pięknych wulkanów, które zresztą w późniejszym dniu odwiedzimy, dojeżdżamy do drogi LZ- 67 i tutaj zaczyna się może lawy i tym samym początek parku narodowego. Jesteśmy wcześnie i dzięki temu jako drudzy ustawiamy się w kolejce przy bramie parku. Kupujemy bilet od razu na 4 różne atrakcje i ruszamy w kierunku Islote de Hilario. Nie zastanawiają się długo jesteśmy już pod autokarem. Niestety park można zwiedzać tylko będąc w autobusie, ale jak zdobędziecie miejsca z samego przodu a nawet koło kierowcy to widoki są przepiękne.
Trasa o nazwie Ruta de los Volcanos twa około godziny i jest naprawdę spektakularna. Autobus przemieszcza się wokół wulkanów aktywnych w XVIII w., gdzie podziwiamy kolory zastygłej lawy czy też same kratery. Autobus zatrzymuje się parę razy ale wyjść z niego nie wolno. Kluczowe jest tutaj dobre miejsce 🙂
Po zakończeniu trasy wstępujemy jeszcze do restauracji El Diablo, gdzie na ruszcie podgrzewanym ogniem z wnętrza ziemi grillują się ziemniaczki i mięsko. Nie omijami również ciekawych eksperymentów prezentowanych przez pracowników parku. Np.: suche gałęzie wrzucone do dołu wydrążonego w ziemi samoistnie zapalają się a woda wlana w szczelinę ziemi wystrzeliwuje w górę jak gejzer. Niestety opuszczamy to morze lawy i jedziemy dalej.

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Teguise

W środku wyspy nieduże ale urocze białe miasteczko, dawna stolica wyspy przyciąga swoim klimatem. Liczne uliczki, małe knajpki i sklepy z rękodziełem. Idziemy w stronę małego ryneczku gdzie wieża kościół Nuestra Senora de Guadelupe widoczna jest z oddali. Szkoda, że nie udaje nam się zawitać w niedzielę, kiedy odbywa się cotygodniowy targ. Turyści go uwielbiają 

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise
Wyjeżdzając już zmianasta pniemy się w góre w stronę twierdzy Castillo de Santa Barbara. Masywna warownia znajduje się na szczycie wulkanu a z tej wysokości zobaczymy nawet wybrzeże wyspy. Sama budowla powstała już XVI wieku a obecnie znajduje się w nim małe museum z wystawa o podbojach na tej wyspie piratów.

 Teguise

Teguise

Jemeos del Agua

Zjeżdżamy w kierunku wybrzeża wschodniego i drogą LZ-1 docieramy do kolejnego miejsca przekształconego przez Cesara Manrique’a. Jest to jaskinia połączona grotami i przekształcona w miejsce sztuki użytkowej. Najpierw schodami w dół schodzi do jaskini gdzie wśród zieleni i skał wulkanicznych zbudowano kawiarnię. Jeszcze parę schodów i jesteśmy nad naturalnym słonym jeziorem z milionami malutkich białych krabów. Kolejna część usytuowana wyżej to już duży basen w którym odbija się błękitna woda szkoda tylko że nie można do niej wskoczyć. Oglądamy również muzeum wulkanologii ale nie jest bardzo interesująco zaprezentowane.

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Cueva de los Verdes

Kolejna jaskinia tuż po drugiej stronie trasy LZ-1 na początku miała nie być przez nas zwiedzana, ale generalnie zrobiła na nas jeszcze większe wrażenie. Trasa pokonywana jest tylko z przewodnikiem, który w dwóch językach – hiszpańskim i angielskim opowiada i oprowadza labiryntami części jaskini, która wchodzi w skład najdłuższego na świecie polawowego tunelu de Atlantica. Muzyka w tle oraz światła w niektórych miejscach tworzą niezły klimat tej pieczary. W największej komorze, znajdującej się najniżej stworzono sale, w której odbywają się koncerty z powodu świetnej akustyki. A na sam koniec przewodni prowadzi do kolejnej z komór, gdzie…. Ale tego nie wyjawimy. Niech każdy ma niespodziankę.

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Dzień na Lanzarote minął i już nie możemy się doczekać następnego…

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Informacje praktyczne na temat podróżowania oraz innych atrakcji Lanzarote już w kolejnych wpisach na blogu. Zostańcie z nami. 🙂

 

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Na szczyt Błatniej z małym dzieckiem – nasze ulubione trasy

Czy Wy też tak macie? Zbliża się weekend i już planujecie gdzie tu wyskoczyć.

Zanim pojawiła się nasza Zosia lubiliśmy pospać dłużej i tak po prostu ponudzi się w wolny dzień. Ale teraz od razu uciekamy z domu.

Jak jest brzydka pogoda również wymyślamy jakieś zajęcia, bo udawanie wilka, czarownicy czy księcia naprawdę może się znudzić 🙂

Kiedy za oknem świeci słońce i temperatura jest znośna zawsze wybieramy góry. Uwielbiamy nawet jednodniowe wypady. A z racji zamieszkania obecnie w stolicy Śląska wybieramy najczęściej szczyty okolicznych Beskidów.

Po skończonym roczku naszej małej wyruszyliśmy w góry już tak na poważnie. Przez kilka miesięcy udało nam się poznać głównie dobrze Beskid Śląski i Żywiecki.

Jednym z naszych ulubionych miejsc jest Błatnia i znajdujące się tam schronisko.

Błatnia (892 m n.p.m) znajduje się w Beskidzie Śląskim i jest dla nas idealnym miejscem na jednodniową wycieczkę.

Szczyt zdobywaliśmy już kilka razy i w każdej porze roku. Do tego dojście jest możliwe z kilu miejscowości, dzięki czemu nie musimy chodzi cały czas tymi samymi szlakami.

Polecamy zwłaszcza 3 trasy: z Jaworza, z Brennej i Bielska –Białej. W tym roku dodatkowo pokonamy trasę ze Szczyrku oraz Bystrej.

Bielsko Biała – Szyndzielnia – Błatnia – Szyndzielnia – Bielsko – Biała

Bardzo lubimy tą trasę. Nie jest za wymagająca a zwłaszcza dla dzieci bardzo interesująca. Zajmuje 2 godziny i do pokonania mamy 6,3 km z czego 167 m idziemy w górę i 278 m w dół.

Zaczynamy na parkingu pod ośrodkiem przy stacji kolejki linowej na Szyndzielnię. Zamykane gondole i 15 min przejazd zawsze jest atrakcją dla naszej Zosi.

Na szczycie zaledwie kilka minut dzieli nas od schroniska pod Szyndzielnią. Schronisko jest duże i bardzo popularne w weekendy, więc zawsze pojawiamy się z rana i cały tłum udaje nam się ominąć. Krótki pobyt na drugie śniadanie i można wyruszać w trasę.

Żółtym szlakiem kierujemy się w stronę szczytu Klimczoka ale nie podążamy w górę tylko czarnym kierujemy się na zachód. Po przejściu 45 minut jesteśmy na Trzech Kopcach pod Klimczokiem gdzie znów rozpoczynamy trasę szlakiem żółtym. I teraz zaczyna się najlepsza trasa. Piękne zejście szlakiem w Rezerwacie Stok Szyndzielni a później odsłonięta trasa biegnąca płaskim grzbietem prze las i łąki pozwala zobaczyć okoliczne szczyty. Po godzinie czasu jesteśmy w schronisku na Błatniej, które bardzo lubimy zwłaszcza z powodu jedzenia – przepyszne naleśniki i ciasto warte są pokonania tej trasy 🙂

Błatnia trasa
trasa z Bielsko-Białej
Szyndzielnia trasa
pierwszy etap wyjazd kolejką na Szyndzielnię
szlaki na Klimczok
Klimczok na trasie
szlaki Błatnia
i idziemy dalej

szlaki Błatnia

szlaki Błatnia
schronisko na Błatniej

Brenna – Błatnia – Brenna

Jest to jedna z pierwszych naszych tras, którą pokonaliśmy z Zosią w nosidle turystycznym.

Parkujemy przy Urzędzie Gminy w Brennej. Czarny szlak prowadzi nas przez las i po około 40 minutach jesteśmy na rozwidleniu pod lasem gdzie łączymy się z zielonym szlakiem, który również rozpoczyna się w Brennej pod Ośrodkiem Zdrowia.

Kolejna godzina pod górę, 2 km pokonane, około 300 m przewyższenia i zdobywamy Wielką Cisową. Na trasie las ustępuje łąkom i możemy podziwiać miasto w dole.

Od Wielkiej Cisowej to już tylko 15 min. Po drodze mijamy jeszcze tylko ośrodek Rancho i jesteśmy w schronisku na Błatniej.

Trasa o długości 4 km (489 km w górę) zajmuje 2 godziny.

szlaki Błatnia
trasa przejścia z Brennej

szlaki Błatnia

szlaki Błatnia
Wielka Cisowa i Błatnia tuż tuż
szlaki Błatnia
dla niektórych właśnie czas obiadu 🙂

Jaworze – Błatnia – Jaworze

Trasa była pokonywana przez nas w zimie i dała nam w kość. Dla naszej Zosi było wręcz przeciwnie bo mogła siedzieć pod ciepłym śpiworkiem w sankach. My natomiast przedzieraliśmy się w śniegu i lekkiej śnieżycy do góry. Trasa zajmuje 2 godziny (5km przejścia, 503 m w górę) jednakże w zimie trzeba więcej czasu przeznaczyć. Szlak zdecydowanie bardziej przyjemny i nie tak wymagający jest, gdy śniegu już brak.

Trasę pokonujemy cały czas żółtym szlakiem.

szlaki Błatnia
trasa z Jaworza
szlaki Błatnia
ciężko, zimno i wietrznie…
szlaki Błatnia
ale jedzenie wszystko wynagrodzi

W tym roku na pewno nie odpuścimy wizyty w schronisku na Błatniej, ale że nie lubimy często chodzić tymi samymi szlakami, na pewno wybierzemy inne.

Kusi nas na przykład 6 godzinna trasa Szczyrk – Klimczok – schronisko na Błatniej – Chata Wuja Toma – Szczyrk.

Oby się udało 🙂

Chcielibyście poznać więcej szlaków górskich przyjaznych dla rodzin z dziećmi i nie tylko? Zobaczcie TUTAJ
Zebraliśmy dla Was listę kilku interesujących miejsc, szczytów i schronisk, które odwiedziliśmy podczas pierwszych nieco ponad 2 lat życie naszej Zosi.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

W góry z małym dzieckiem – polecamy trasy

Narodziny dziecka sprawiają, iż nasze obecne aktywności czy upodobania, chociaż na początku tej drogi muszą ulec drobnym modyfikacją.

Trzeba przyznać, iż nasze wyobrażenie na temat macierzyństwa znacznie odbiegały od tego, z czym musieliśmy się zmierzyć w rzeczywistości. Naszą historię początkowych podróży z Zosią znajdziecie TUTAJ

Nasz dusza podróżnicza na jakiś czas musiała zostać przystopowana, ale dość szybko chcieliśmy ucieć z tej sztucznej dla nas klatki.

Takim wybawieniem stały się dla nas wyjazdy w góry.

Od zawsze preferowaliśmy bardziej pobyty w górach niż nad morzem. A więc w momencie pojawienia się w naszym domu nowego członka rodziny również nie chcieliśmy zrezygnować z tych wypadów.

Zebraliśmy dla Was listę kilku interesujących miejsc, szczytów i schronisk, które odwiedziliśmy podczas pierwszych nieco ponad 2 lat życie naszej Zosi. Dokładniejsze opisy szlaków będą pojawiać się na blogu sukcesywnie.

Co polecamy? Czy warto jechać w góry z dzieckiem? Co wypróbowaliśmy na własnej skórze?

Do pierwszego roku dziecka

Jeżeli macie dziecko, które bardzo dobrze toleruje chusty to problem rozwiązany 🙂 Wybór szlaków jest bardzo duży i na dobra sprawę wszystko zależy od was co wybierzecie. Tylko pomyślecie o swoim i dziecka konforcie. Dostosujcie długość trasy i trudność do waszych możliwości i oczywiście dziecka.

W naszym przypadku sprawa się skomplikowała. Po narodzinach Zosi od wakacji planowaliśmy pierwsze wyjazdy. Niestety mała nie chciała się przekonać do chusty, więc niestety pozostał nam tylko wózek.

Gdzie można dotrzeć z wózkiem?

  • Tatry

Dolina Chochołowska, Dolina Kościeliska i Morskie Oko

Trasa nad samo Morskie Oko jest w całości wyasfaltowana, więc nie ma problemów z dojazdem jednakże w dolinach zdecydowanie przyda się bardzie sportowa wersja wózka z dużymi, pompowanymi kółkami.

w góry z dzieckiem
Pierwsza wycieczka w Tatry- spacer do Doliny Chochołowskiej.

tatry z dzieckiem

 

  • Pieniny

Trasa do Czerwonego klasztoru

Trasa dość długa, gdyż prawie 12 km w jedną stronę, ale jeżeli wstrzelimy się w drzemkę dziecka to szybko jesteśmy w stanie pokonać tą drogę. A jak wiemy ciągła jazda dobrze usypia.

 

 

w góry z dzieckiem
Z wózka też dużo widać 🙂

 

Po pierwszym roku dziecka

W naszym przypadku sytuacja po pierwszym roku na szczęście się zmieniła. Z pierwszymi promieniami słońca w marcu, kiedy na szczytach był jeszcze śnieg, wyruszyliśmy na podbój Beskidów z nosidełkiem turystycznym.

Zosia na początku zdziwiona, ale bardzo zainteresowana, zaakceptowała fakt noszenia na plecach. Najbardziej chyba spodobało jej się to, że wszystko widzi i to z wysokości.

Możliwość pokonywania trasy w nosidle pozwoliła nam w pełni korzystać z uroków wycieczek pieszych w góry. Od marca do końca października książeczka PTTK szybko zapełniła się pieczątkami ze schronisk w Beskidach i Tatrach.

Jednakże zasada była zawsze jedna. Wyruszamy na trasy maksymalnie 2,5-3 h w jedną stronę z postojem w schronisku oraz tyle samo przeznaczaliśmy na powrót.

Jakie miejsca polecamy najbardziej?

 

  • Beskid Śląski

Szyndzielnia

Świetna opcja dla osób ze Śląska. Dojeżdżamy tylko do Bielska Białej i kolejką w kilkanaście minut jesteśmy prawie na miejscu. Schronisko mocno jest oblegane w weekendy, ale poza sezonem, w tygodniu i przed południem nie ma problemu z miejscem w środku. Ze schroniska możemy nadal kontynuować drogę do kolejnego schroniska pod Klimczokiem (20 minut) albo na Błatnej (2 godziny). Trasy nie są wymagające a widoki na Beskidy super.

w góry z dzieckiem
Zimą też bywa fajnie

 

Klimczok

Widoki z samego szczytu pozwalają podziwiać nawet Babią Górę i Skrzyczne. Samo schronisko łatwo dostępne od strony Szyndzielni. Można też dostać się na miejsce z Bielska i Szczyrku. Trasy dłuższe, ale nagroda w postaci domowego ciasta w schronisku na końcu, lepiej smakuje.

w góry z dzieckiem
Widoki z Klimczoka piękne

 

Błatnia

Nasze ulubione miejsce głównie dzięki świetnemu schronisku ale również szlakom, które są różnorodne i widokowe. Do Błatni doszliśmy już ze wszystkich możliwych kierunków. Kiedy wybieramy się do Bielska wybieramy szlak z Jaworza i Jasionki. Przejście z Szyndzielni też jest piękne. Dokładnie trasy opisujemy TUTAJ

w góry z dzieckiem
Błatnia nasza ulubiona

 

Soszów, Stożek, Równica, Wielka Czantoria

Ciekawe miejsca, chociaż znacznie bardziej popularne. Można dostać się na miejsce kolejką lub też podjechać samochodem. To decyduje, że z powodu tłumów, są na naszej liście daleko za podium.

w góry z dzieckiem

 

  • Beskid Mały

Leskowiec

Szczyt, na którym byliśmy już kilka razy będąc w Wadowicach. Trasa od strony wsi Rzyki jest krótka (45 min) natomiast od Ponikwi dłuższa i zajmuje nieco ponad 2 godziny.  Schronisko jest bardzo przyjemne i popularne zwłaszcza w weekendy. Dodatkowo kaplica Jana Pawła II i szlak papieski przyciągają pielgrzymów w to miejsce. Ze szczytu możemy nawet zobaczyć przy dobrej widoczności Babią Górę i Tatry.

 

Magurka Wilkowicka

Góra na pograniczu Wilkowic i Międzybrodza Bielskiego. Dla nas miejsce, które dość często odwiedzamy zwłaszcza gdy chcemy wyskoczyć na jeden dzień w góry niedaleko Katowic. Trasy z Bielsko-Biała Stalownik oraz krótsza z Bielsko-Biała Straconka są dla nas najlepsze. A samo schronisko z duża łąka dookoła zachęca do odpoczynku.

w góry z dzieckiem
Tak blisko a tak pięknie

 

Hrobacza Łąka

Małe schronisko niestety ostatnio zostało zniszczone przez pożar ale prace remontowe trwają i na sezon mam nadzieję, że zostaną ukończone. Trasa z Międzybrodzia Bielskiego jest bardziej wymagająca niż z Kóz ale za to bardzo widokowa zwłaszcza idą żółtym szlakiem możemy podziwiać widoki na jezioro żywieckie i górę Żar.

w góry z dzieckiem
Widok na jezioro Żywieckie

 

  • Beskid Żywiecki

Hala Boracza, Hala Lipowska, Rysianka

Cała pętla z Żabnicy na południu Żywca zajmuje prawie 6 godzin ale po drodze mamy aż 3 schroniska i fantastyczne widoki. Po wyjści na Halę Boraczą trasa głównie poprowadzona jest szczytami więc trudność nie jest za duża. Oczywiście możemy wyjść bezpośrednio na Rysiankę i na Halę Lipowską co powinno zająć ciągiem ok 3 godzin. Schroniska oferują zwłaszcza przepyszne ciasta ale również duży otwarty teren z pięknymi widokami na okoliczne szczyty.

w góry z dzieckiem
Hala Boracza
w góry z dzieckiem
Hala Lipowska
w góry z dzieckiem
Rysianka

 

  • Tatry

Dla nas Tatry zawsze były pierwszą miłością, ale zasada była jedna. Wychodzimy bardzo wczesnym rankiem, gdy jeszcze nie ma turystów na szlaku. Wiele razy wyjeżdżaliśmy jeszcze po ciemku na rowerach i z czołówkami pędziliśmy przez Dolinę Chochołowską i śniadanie już na górze. Z Zosią na to niestety nie mogliśmy sobie pozwolić jak również na zdobywanie wysokich szczytów. Udało się do tej pory dotrzeć do wszystkich schronisk tatrzańskich, ale polecamy bardzo zapuścić się wyżej.

 

Czerwone Wierchy

Najważniejsze to dostać się na jedną z pierwszych kolejek wówczas już przed 8 rana jesteśmy na szczycie Kasprowego Wierchu.  Trasa do schroniska na Hali Kondratowej zajmuje 2,5 godziny jednak z dzieckiem musimy wydłużyć na pewno ten czas. Szlak nie jest zbytnio wymagający, ale za to widoki są przepiękne.

tatry z dzieckiem
Czerwone Wierchy

 

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Trasa popularna chociaż niewiele osób decyduje się na wyjście z małym dzieckiem. A szkoda. Samo dojście do schroniska w Dolinie 5 Stawów zajmuje 3 godziny ale widoki i odpoczynek nad jeziorami wynagradzają wszystko. Do tego podążały piękną Doliną Roztoki i możemy podziwiać piękny wodospad Siklawa. Dla naszej Zosi szlak naprawdę był atrakcyjny i z chęcią chciał zobaczyć więcej.

tatry z dzieckiem
Dolina Pięciu Stawów Polskich

 

Dolina Gąsienicowa

Piękna trasa Doliną Jaworzynki lub Boczań. W około 2 godziny jesteśmy już na miejscu. Warto jednak przejść się jeszcze dalej, około 40 minut, nad Czarny Staw Gąsienicowy. Widok piękne na Orlą Perć czy Świnnice i do tego odpoczynek nad brzegiem stawu.

tatry z dzieckiem
Chodząca Zosia to chwile oddechu dla tragarza.

 

  • Sudety

Góry Stołowe

Nasze odkrycie tamtego roku 🙂 Do tej pory tylko chodziliśmy po szlakach Beskidów i Tatr ale Góry Stołowe z dzieckiem są świetnym pomysłem. Trasy bardzo proste ale piękne widokowo. Zwłaszcza polecamy Błędne skały, które tworzą malownicze skalne miasto powstałe z bloków skalnych oraz najwyższy szczyt Szczeliniec Wielki, na która prowadzą długie schody ale sama tras później przebiega płaskim wierzchołkiem wśród labirytu różnorodnych form skalnych.

w góry z dzieckiem
Błędne Skały
w góry z dzieckiem
Szczeliniec Wielki

 

W najbliższym czasie mamy nadzieję, że uda nam się poznać dalsze trasy zwłaszcza w Gorcach, Beskidzie Makowieckim i Niskim oraz Karkonoszach.

Na pewno będzie co wspominać.

Serdecznie Was pozdrawiamy!!!

Pakujcie plecak i w drogę.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Jak podróżować z małym dzieckiem na diecie bezglutenowej i beznabiałowej.

 Uwielbiam jedzenie zwłaszcza, gdy moje podniebienie delektuje się nowymi smakami.

Podczas podróży staramy się kosztować lokalnej kuchni, chociaż czasami trudno się przełamać jak serwują ci jakiegoś robala

Mając dziecko oczywiście trzeba przygotować się na pewną zmianę. Nie będziesz serwował dziecku np. każdego dnia konserwy z bułką i pomidorem.

Dieta dziecka w podróży
Najlepsza szarlotka jest w Dolinie Chochołowskiej i tutaj się pojawia problem! Jak dziecku wytłumaczyć że chrupek ryżowy jest smaczniejszy od tego co u nas na talerzu?

 

Kiedy jesteś w Polsce nie jest problemem znalezienie restauracji, ale za granicą w krajach gdzie ceny są znacznie wyższe nie możemy sobie zawsze na to pozwolić a zwłaszcza, gdy mały podróżnik jest wybredny.

Dieta dziecka w podróży
to jeszcze były czasy gdy Zosia jadła gluten…

 

Dieta dziecka w podróży
Kabanos na tatrzańskim szlaku to podstawa…tylko jak znaleźć ten bezglutenowy?

 

A co gdy nasze dziecko jest alergikiem? Kiedy musimy przestrzegać określonej diety?
Sytuacja się komplikuje, ale nie oznacza to, ze musimy z wyjazdu rezygnować.

W naszym przypadku po większych i mniejszych kłopotach zdrowotnych Zosi myślę, że znacznie łatwiej i lepiej nam się obecnie podróżuje. Nie ukrywam, że była to długa droga, o czym wspominaliśmy już we wcześniejszym poście [pi_wiloke_button button_name=”Jak zaczęliśmy podróżowanie z dzieckiem?” contextual=”btn-success” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/czy-latwo-zaczac-podrozowac-z-dzieckiem”]

Zosia obecnie jest na diecie bezglutenowej i beznabiałowej, co powoduje, iż generalnie w czasach, kiedy gluten jest prawie obecny we wszystkich posiłkach jest to duże utrudnienie. Jak z tego wybrnąć?

Gotować samemu.
Niestety muszę przyznać, iż nie jestem mistrzynią kulinarną wręcz trzeba to przyznać gotować dobrze to ja nie umiem 🙂 Oczywiście wzoruje się na specjalistach w tym zakresie jak Mama alergika gotuje, Aga ma smaka ale i tak często wychodzi mi to z marnym skutkiem. Dlatego chyba dobrze, że głównie Łukasz gotuje obiady Zosi 🙂

No dobrze, ale co zrobić podczas wakacji?  Ja tu miałam być na urlopie i odpoczywać a muszę jeszcze przy garach stać .

Co warto wziąć pod uwagę:

Długość pobytu i kraj

W przypadku krótkich wypadów w Polsce wybieramy na obiad restauracje, gdzie możemy zamówić standardowe polskie jadło bez glutenu i nabiału jak np: ziemniaki, mięso i sałatka. Nic się nie stanie jak dwa dni rzędu zje to samo

Dieta dziecka w podróży
Wędrując górskimi szlakami staramy się wybierać te na których znajdziemy schronisko. Tutaj Schronisko na Leskowcu,

Gdy wybieramy się na dłużej np.: w jakiś kraj europejski tutaj sprawa się komplikuje. Nie podróżujemy w wersji z wykupionym jedzeniem w hotelu, bo zwykle jest to opcja droższa, a do tego nie chcemy, żeby Zosia obserwowała jak zajadamy się super posiłkiem a ona musi obejść się smakiem. W Europie omijamy raczej hotele/pokoje na wynajem/pensjonaty, w których nie ma aneksu kuchennego choćby wspólnego dla innych mieszkańców.

W Azji, do której planujemy się wybrać, problem rozwiąże się sam. Posiłków, które zawierają zboża jest bardzo mało a dieta bazuje głównie na ryżu, który bez problemu Zosia może jeść.

Dieta dziecka w podróży
Obiadek w Cortonie- Toskania, Włochy.

 

Termos

Odpowiedni termos to dla nas podstawa. A te, które mamy są niezawodne i potrafią trzymać ciepło przez cały dzień. Obecnie codzienne używamy dwa, do którego przygotowujemy dwudaniowy obiad dla Zosi do przedszkola. Natomiast na wyjazdach w miejscach, gdzie mamy nocleg z aneksem kuchennym, obiad staramy się przygotować z samego rana. Dzięki temu jak idziemy w góry czy zwiedzamy miasto nie obawiamy się, że nie znajdziemy na czas odpowiedniego miejsca i tym samym Zosia będzie głodna. Dzięki termosom podczas dnia cieplutki obiad zawsze czeka na małą. Głównie jest to drugie danie tzw. danie jednogarnkowe czyli coś z niczego 🙂

Własne jedzenie

Przy takiej diecie jak ma Zosia musimy być przygotowani i zaopatrzeni we własny prowiant.

Śniadanie/Kolacja
Nie zapominamy o zabraniu bezglutenowych płatków owsianych, jaglanych. Często zabieramy zmielone ziarna dyni, słonecznika czy sezamu jako dodatek do płatków na śniadanie. Dodatkowo nie zapominamy o chlebie. Jeżeli mamy przed sobą krótki wyjazd to przygotowujemy własny a na długi niestety bazujemy na sklepowym, który nie smakuje jednak wyśmienicie. Na szczęście jajka albo szynkę możemy kupić gdzieś na wyjeździe, więc o to się nie przejmujemy.

Obiad
Produkty na obiad, w większości miejsc, które odwiedzamy są dostępne ale gdy wyjeżdżamy dalej czasami warto wykupić dodatkowy bagaż do którego zapakujemy własne jedzenie. Tutaj najważniejsze dla nas są różne rodzaje kasz, sosy czy makarony bezglutenowe. Podczas naszego ostatniego wyjazdu europejskiego uda nam się sporo zaoszczędzić na miejscu. Niestety musimy się liczyć z tym, że lokalne jedzenie przejdzie nam koło nosa.

Przekąski
Królują u nas owoce zwłaszcza jabłka ale również chrupki kukurydziane są niezastąpione. Zawsze mamy ze sobą rodzynki czy orzechy ziemne. Dodatkowo staram się przygotowywać na krótkie wyjazdy muffiny bezglutenowe chociaż te również nie zawsze mi wychodzą :))

jedzenie dziecka a podróż
A jak nie ma schroniska to musi był ławka. Rusinowa Polana- Tatry.
jedzenie dziecka a podróż
A jak nie ma schroniska czy ławki to dobry jest kamień a na nim coś pod pośladki. Norwegia-Fiordy

Kuchenka gazowa

Podczas podróży gdy nie mamy dostępu do kuchni dobrym rozwiązaniem jest zabranie kucenki gazowej. Na własnym przykładzie polecamy ją zwłaszcza podczas wyjazdu z namiotem. My taką podróż odbyliśmy do Norwegii. Przy tamtejszych cenach stała się niezbędna a my byliśmy całkowicie niezależni gdzie i kiedy chcieliśmy gotować.

Nie ukrywam, iż mamy nadzieję, że Zosia nie będzie wymagała diety przez całe życie. Oczywiście widzimy wiele plusów zdrowotnych takiego sposobu żywienia ale podczas podróży jest to czasami problem.

jedzenie dziecka a podróż
W garnku zupa pomidorowa z przecieru z polskich pomidorów na norweskim skrzydle z kurczaka. Norwegia- gdzieś na trasie.

 

jedzenie dziecka a podróż
Pod namiotem w Norwegii kuchenka była zbawieniem. Jedzenie w sklepach jest koszmarnie drogie a produkty b/glutenowe są jeszcze bardziej koszmarnie drogie! Zresztą, Jajecznica na polskim boczku jest bezkonkurencyjna.

Chociaż to kolejna dość uciążliwa rzecz, jednak nie spowoduje w naszym przypadku, iż zaprzestaniemy jeździć. Może tylko trochę zmodyfikujemy sposób 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Czy łatwo zacząć podróżować z dzieckiem? Nasza historia

Dużo jeździsz? Jesteś aktywną osobą? A co jak się pojawi dziecko?
Czy podróże z dzieckiem są możliwe?

I tutaj słyszysz sprzeczne informacje z różnych stron. Jedni radzą dostosować się do dziecka a drudzy twierdzą, aby nie rezygnować ze swojego stylu życia. A ja radzę rób oba.

Wiadomość o nadejściu Zosi była wspaniałym momentem w moim  życiu, ale jednocześnie wzbudzała obawy, że zmieni się ono znacząco. Wyprzedzając te obawy zaczęłam już w ciąży planować, gdzie i kiedy pojedziemy z małą. W końcu przez ostatnie lata w każdym roku jeździliśmy do Azji, więc nie wyobrażałam sobie, że mogłabym siedzieć w domu. Oczywiście słyszałam dookoła, że wszystko będzie inaczej i już nie będę mogła sobie pozwolić na takie wojaże. Zdawałam sobie z tego sprawę, ale dla mnie była to tylko kwestia zmiany sposobu podróżowania a nie zamknięcia się w domu. Z wypiekami na twarzy czytałam opowieści podróżujących rodziców z dziećmi z Tastaway, Kasai, Weekendowi etc. i wiedziałam, że u nas będzie tak samo dobrze.

W zimnym miesiącu lutym 2014 roku pojawiła się Zosia. Pierwszy tydzień był całkiem przyjemny jak z telewizyjnej reklamy. Spanie, karmienie, czyli codziennie rozterki mamy. Niestety od drugiego tygodnia moje wyobrażenie na temat macierzyństwa zmieniło się znacząco. Zosia płakała i nie spała. Zastanawiałam się i zachodziłam w głowę, co jest nie tak i również sama z nią płakałam. Po miesiącu niestety pojawiła się silna reakcja alergiczna, gdzie żaden lekarz nie mógł ocenić dokładnie, czym jest spowodowana. Nasze wyobrażenia zostały zweryfikowane przez trudną rzeczywistość.

Zosia przez pierwszy rok była bardzo wrażliwa na wszystkie zmiany. Jazda samochodem dłużej niż 5 min była niezłym wyzwaniem. Do tego dochodziło ciągłe karmienie i spanie tylko na dworze. Nie spodziewałam się, że ja do tej pory śpioch będę cieszę się z 3 godzin snu. To wszystko oczywiście powodowało ogromne zmęczenie i nawet depresje, ale chęć wyrwania się z tego marazmu mogły być dla mnie tylko podróże.

Dalsze wyjazdy musieliśmy jednak sobie odpuścić. Remedium na te braki stawało się odkrywanie Polskich nieznanych nam dotąd zakątków.

W wakacje nareszcie byliśmy w Tatrach i Pieninach. Nasze ukochane góry wreszcie były na wyciągnięcie ręki. Zosia w wózku jakoś znosiła nawet dosyć długie trasy. O chuście nie mowy. A my za każdym razem na nowo ładowaliśmy baterie.

podroże z dzieckiem
Z dzieckiem w trasie jest inaczej, odkładamy swoje „chcę” na nasze „chcemy”

Po pierwszym roku sytuacja zaczęła się polepszać. Zosia trochę bardziej się wyciszyła lecz wciąż jedzenie sprawiało problemy.

Zaczęliśmy jeździć w góry już od marca i tak aż do października schodziliśmy z Zosią na plecach Tatry i Beskidy. Książeczka PTTKu szybko zapełniła się pieczątkami a my po pierwszym roku stagnacji poczuliśmy się jakby ktoś wypuścił nas z klatki.

podroże z dzieckiem
Pierwsza wycieczka w Tatry- spacer do Doliny Chochołowskiej. Zosia niespełna półroczna.
podroże z dzieckiem
W następnym roku odwiedzamy już wszystkie tatrzańskie schroniska po stronie polskiej- tutaj Czarny Staw Gąsienicowy.
podroże z dzieckiem
Mamy szczęście, że Zosia z łatwością zasypiała w nosidle- wtedy można było „nadgonić” drogę- Gęsia Szyja.
podroże z dzieckiem
Chodząca Zosia to chwile oddechu dla tragarza.
podroże z dzieckiem
Na szlaku do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów

 

Udały się również pierwsze podróże samolotem. Nareszcie odwiedziliśmy znajomych i rodzinę w Anglii i Norwegii. Zwiedzaliśmy w trochę w inny sposób, ale zachwycaliśmy się miejscami, które do tej pory nie były dla nas interesujące.

Rok 2016 przyniósł duże zmiany. Po raz kolejny musieliśmy zmienić podejście do zwiedzania. Niestety Zosia z powodów zdrowotnych musiała przejść na dietę bezglutenową i bezmleczną. Nie ukrywam, że było to dla nas trudne. Kilka miesięcy zastanawialiśmy się, co się dzieje i dlaczego nasze dziecko nie chce jeść. Metodą prób i błędów doszliśmy chyba do rozwiązania. Kilka miesięcy diety i obecnie nie mamy większych problemów z jej apetytem.

Zmiana nawyków żywieniowych to również zmiana w podróżowaniu, ale to już opiszemy w oddzielnym poście.

Mimo problemów udało się spędzić 2 tygodnie w Norwegii pod namiotem, gdzie czasami w temperatura wynosiła 8 ºC.

podroże z dzieckiem
Poranek w namiocie.
podroże z dzieckiem
Rutyna, codzienne pakowanie i rozpakowywanie „szpeju” na polu namiotowym.

Posty z norweskich fiordów, widzianych z namiotu znajdziesz TUTAJ.

Nie ominęliśmy oczywiście gór, chociaż tym razem nawet zahaczyliśmy o Sudety w Polsce i Czechach. Nasze ulubione trasy znajdziesz TUTAJ

Wisienką na torcie w październiku był wyjazd do Toskanii. Dużo wpisów TUTAJ.

Plany na nowy rok 2017 się tworzą. Nie mamy zamiaru rezygnować, chociaż przy charakterze naszej Zosi rodzina nas podziwia, że jeszcze nam się chce jeździć. Ale gdy podróże to twoja pasja to i tak prędzej czy później wrócisz do niej, bo to bardzo mocne uzależnienie

A więc nie rezygnuj i próbuj do końca, jeśli podróże to ważna część Twojego życia! A podróże z dzieckiem są możliwe.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂