Atrakcje Lanzarote – w krainie wulkanów – dzień 1

Lato przeminęło i chłód za oknami zaczął działać na nas depresyjnie. Jeden z takich październikowych wieczorów a my siedzimy i wracamy wspomnieniami do naszych tegorocznych wojaży. Trochę nam smutno, że nie uda nam się polecieć zimą do Azji.
Nagle pojawia się pomysł. A może jednak wyskoczyć gdzieś chociaż na tydzień? Tylko musi być cieplej.
Patrzymy na mapę. I wzrokiem obejmujemy Europe, w końcu tydzień to za krótko aby ruszać dalej. Myślimy o Maroku, które kilka lat temu było naszym odkryciem ale fajnie byłoby zobaczyć coś innego.
I nagle powiększam google mapę i widzę małe wysepki tuż przy wybrzeżu Maroka.
Tak to jest to. Ciepło, inaczej i do tego mój ukochany język hiszpański. Łapiemy bilety w dobrej cenie i za miesiąc już jesteśmy na miejscu.

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Już kilka wysp wulkanicznych widzieliśmy, głównie w Azji np: Lombok; Jawa, ale ta kanaryjska wyspa ma swój klimat.
Lanzarote jest jedną z siedmiu wysp należących do archipelagu Wysp Kanaryjskich.
Surowa, powulkaniczna wyspa gdzie zastygła lawa tworzy krajobraz księżycowy. Około 300 stożków wulkanicznych pokrytych gdzieniegdzie skąpą roślinnością znajduje się na wyspie, która zaledwie położona jest 125 km od wybrzeża Maroko.
Wyspa przyciąga również swoją „czystą” architekturą. Chociaż spotkamy liczne grupy turystów to na szczęście nie znajdziemy ogromnych ośrodków hotelowych. Wszystko dzięki staraniom i działalności kanaryjskiego architekta Cesara Manerique.. Jego wysiłki w latach 60-70 XX w pozwoliły uchronić wyspę od ciemnej strony turystyki. Dzięki temu możemy podziwiać jednorodną architekturę Lanzarote w postaci białych, niskich domków, które mienią się w świetle promieni słońca, na tle mocno czarnej ziemi. Dodatkowo wszystkie projekty m.in. Park Timanfaya, Mirador de Rio, Jemeos del Agua etc. stworzone przez Cesara nawiązują do jego filozofii a mianowicie natura jest najważniejsza.
Wyspa nie jest duża.
Spędzamy na niej trzy dni intensywnego zwiedzania, podróżując wzdłuż i wszerz samochodem.
Jak wyglądała nasza trasa? Co polecamy zobaczyć? 

Atrakcje Lanzarote
Trasa podczas pierwszego dnia

Mieszkamy w stolicy wyspy Arrecife. Pierwszego dnia wyruszamy z samego rana na południe aby później dostać się na samą północ.

Jakie są atrakcje Lanzarote?

La Geria

Po krótkim postoju pod pomnikiem Monument’u al Campesino udajemy się drogą numer LZ-30 w kierunku regionu La Geria. Teren to niezwykły i z drugiej strony dziwny. Na czarnej ziemi wulkanicznej w łukowatych zagłębieniach osłoniętych kamieniami rosną winorośl a z nich produkowane jest tamtejsze wino. Ze zbiorów produkowane jest około 2 mln litrów wina o bardzo dobrej jakości. Po drodze chętni oczywiście mogą zatrzymać się w winnicach co zresztą wśród turystów wycieczek zorganizowanych jest bardzo popularne.

Atrakcje Lanzarote

La Geria

La Geria

La geria

Park Timanfaya

Odbijamy na zachód i drogą LZ-54 wśród pięknych wulkanów, które zresztą w późniejszym dniu odwiedzimy, dojeżdżamy do drogi LZ- 67 i tutaj zaczyna się może lawy i tym samym początek parku narodowego. Jesteśmy wcześnie i dzięki temu jako drudzy ustawiamy się w kolejce przy bramie parku. Kupujemy bilet od razu na 4 różne atrakcje i ruszamy w kierunku Islote de Hilario. Nie zastanawiają się długo jesteśmy już pod autokarem. Niestety park można zwiedzać tylko będąc w autobusie, ale jak zdobędziecie miejsca z samego przodu a nawet koło kierowcy to widoki są przepiękne.
Trasa o nazwie Ruta de los Volcanos twa około godziny i jest naprawdę spektakularna. Autobus przemieszcza się wokół wulkanów aktywnych w XVIII w., gdzie podziwiamy kolory zastygłej lawy czy też same kratery. Autobus zatrzymuje się parę razy ale wyjść z niego nie wolno. Kluczowe jest tutaj dobre miejsce 🙂
Po zakończeniu trasy wstępujemy jeszcze do restauracji El Diablo, gdzie na ruszcie podgrzewanym ogniem z wnętrza ziemi grillują się ziemniaczki i mięsko. Nie omijami również ciekawych eksperymentów prezentowanych przez pracowników parku. Np.: suche gałęzie wrzucone do dołu wydrążonego w ziemi samoistnie zapalają się a woda wlana w szczelinę ziemi wystrzeliwuje w górę jak gejzer. Niestety opuszczamy to morze lawy i jedziemy dalej.

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Teguise

W środku wyspy nieduże ale urocze białe miasteczko, dawna stolica wyspy przyciąga swoim klimatem. Liczne uliczki, małe knajpki i sklepy z rękodziełem. Idziemy w stronę małego ryneczku gdzie wieża kościół Nuestra Senora de Guadelupe widoczna jest z oddali. Szkoda, że nie udaje nam się zawitać w niedzielę, kiedy odbywa się cotygodniowy targ. Turyści go uwielbiają 

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise
Wyjeżdzając już zmianasta pniemy się w góre w stronę twierdzy Castillo de Santa Barbara. Masywna warownia znajduje się na szczycie wulkanu a z tej wysokości zobaczymy nawet wybrzeże wyspy. Sama budowla powstała już XVI wieku a obecnie znajduje się w nim małe museum z wystawa o podbojach na tej wyspie piratów.

 Teguise

Teguise

Jemeos del Agua

Zjeżdżamy w kierunku wybrzeża wschodniego i drogą LZ-1 docieramy do kolejnego miejsca przekształconego przez Cesara Manrique’a. Jest to jaskinia połączona grotami i przekształcona w miejsce sztuki użytkowej. Najpierw schodami w dół schodzi do jaskini gdzie wśród zieleni i skał wulkanicznych zbudowano kawiarnię. Jeszcze parę schodów i jesteśmy nad naturalnym słonym jeziorem z milionami malutkich białych krabów. Kolejna część usytuowana wyżej to już duży basen w którym odbija się błękitna woda szkoda tylko że nie można do niej wskoczyć. Oglądamy również muzeum wulkanologii ale nie jest bardzo interesująco zaprezentowane.

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Cueva de los Verdes

Kolejna jaskinia tuż po drugiej stronie trasy LZ-1 na początku miała nie być przez nas zwiedzana, ale generalnie zrobiła na nas jeszcze większe wrażenie. Trasa pokonywana jest tylko z przewodnikiem, który w dwóch językach – hiszpańskim i angielskim opowiada i oprowadza labiryntami części jaskini, która wchodzi w skład najdłuższego na świecie polawowego tunelu de Atlantica. Muzyka w tle oraz światła w niektórych miejscach tworzą niezły klimat tej pieczary. W największej komorze, znajdującej się najniżej stworzono sale, w której odbywają się koncerty z powodu świetnej akustyki. A na sam koniec przewodni prowadzi do kolejnej z komór, gdzie…. Ale tego nie wyjawimy. Niech każdy ma niespodziankę.

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Dzień na Lanzarote minął i już nie możemy się doczekać następnego…

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Informacje praktyczne na temat podróżowania oraz innych atrakcji Lanzarote już w kolejnych wpisach na blogu. Zostańcie z nami. 🙂

 

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Z wizytą w czeskich miasteczkach północno – wschodnich Moraw

Po deszczowym końcu wakacji, październik mamy w tym roku naprawdę piękny.
Dłuższe wyjazdy na razie nam się skończyły, więc musimy ratować się krótszymi weekendami.

Wybierając się na wyjazd jednodniowy odkrywamy miejscowości i miejsca nas interesujące w odległości ponad 2 h jazdy samochodem.
Wyjazdy w góry są już naszą codziennością, ale szczegółowo poznajemy województwa śląskie i opolskie, które cały czas są dla nas nowością.
W ostatni weekend jednak potrzebowaliśmy jeszcze czegoś nowego.
Tak więc mapa w ruch i zakreślając miejscowości w promieniu 2 h drogi wybór padł na czeskie miasteczka.
Jak to dobrze, że autostrada i to darmowa na razie biegnie aż do samej granicy. Po godzinie jesteśmy już w Ostrawie. Miasto dość ciekawe głównie dla pasjonatów techniki. Chcecie zobaczyć kopalnie i stare huty, to jest najlepsze miejsce. Jeszcze tam na pewno kiedyś w niedalekiej przyszłości zawitamy.
My jednak jedziemy niewiele dalej do regionu Laska Brama Beskidów.
Wśród pięknych pól i niewysokich gór czeskich Beskidów znajdziemy bardzo małe miasteczka z ciekawą zabudową i fajne trasy na dłuższy spacer. W jeden dzień zobaczyliśmy czeskie miasteczka Příbor, Štramberk i Kopřivnice. Najbardziej przypadła nam do gustu mała miejscowość na górce – Štramberk, gdzie z wieży zamkowej rozpościera się piękny widok na okolicę.

czeskie miasteczka

czeskie miasteczka

Příbor

Rozpoczynamy naszą podróż przed 8 rano. Z autostrady na Wrocław zjeżdżamy na A1, która kieruje nas już do Ostrawy. Ta trasa jest bezpłatna i nie ma sensu wykupywać winietek. Tuż za Ostrawą udajemy się trasą 58 i już po 30 min jesteśmy w pierwszym miasteczku Příbor, które jest jednym z najstarszych miast północno- wschodnich Moraw.
Jest sobota i to widać na drogach. Cicho i spokojnie. Miasteczko otoczone jest niskimi górkami podgórza Beskidów. Z niektórych miejsc zobaczymy wieżę zamku w Štramberk czy zamek Hukvaldy.
Miasteczko jest znane, jako miejsce urodzenia Zygmunta Freuda. W domu rodzinnym, w którym spędził pierwsze trzy lata, niestety za wiele nie ma do zobaczenia. My udajemy się do informacji turystycznej i zaopatrzeni w foldery oraz mapkę, idziemy na spacer. Wchodzi pod niedużą górę i przed nami ukazuje się mały ryneczek z pięknymi kamieniczkami oraz kościołem.
Miasteczko jest naprawdę malutkie i trasę zaznaczoną na mapie, która oprócz rynku, muzeum i kilku kościołków, można przejść w godzinkę.

Příbor

Příbor
do rodzinny Zygmunta Freuda

Příbor

Příbor
centrum miasteczka Příbor

Příbor

Příbor

Příbor

Štramberk

Wskakujemy w samochód i udajemy się dalej na południe w stronę Štramberk’a. Po drodze podziwiamy kolory jesienne, które pojawiły się już na drzewach niewysokich górek oraz polach, na których pasą się owce.
Miasteczko widać już z daleka. Miasteczko przypomina mi Kazimierz Dolny choć brak przepływającej rzeki w okolicy. Wysoka wieża zamku góruje nad całą okolicą. Znajdujemy parking i drogą przez las dostajemy się na szczyt wzgórza zamkowego. Dobrze, że jesteśmy zaopatrzeni w nosidło turystycznie, bo Zosia odmawia współpracy :).
Z zamku Strallenberg pozostała tylko wieża Tuba, z której rozpościera się przepiękny widok na okoliczne Beskidy i miasteczko u podnóża. Przy wejściu na wieżę znajdziemy ciekawą knajpę Chata Dr.Hrstky w typowym klimacie czeskim.

Štramberk

Štramberk
zamek w Štramberk

Štramberk

Štramberk

Štramberk
centrum miasteczka Štramberk

Štramberk

Štramberk

Wychodząc główną bramą z zamku warto wejść na okoliczny szlak turystyczny, który prowadzi na Białą Górę – Bila hora (556 m.n.p.m), która dominuje nad Štramberk’iem Na szczycie góry wchodzimy na 43 metrową wieżę widokową, z której można podziwiać okolice.
Na południowym stoku góry znajdują się kamieniołom oraz arboretum. Miejsce wygląda dość surrealistycznie. Pionowe ściany, mokradła i skąpa roślinność na dnie.

Štramberk
wieża na górze Bila Hora
Štramberk
kamieniołom i arboteum w Štramberk

Schodzimy do centrum. W miasteczku pachnie piernikiem. Podążając za zapachem trafiamy do jednej z cukierni, w której na miejscu wypiekane są ciasteczka w kształcie rożka z różnymi dodatkami jak czekolada, migdały. Rożki są znakiem firmowym tej miejscowości i każdy odwiedzający opuszcza to miejsce z kilkoma paczkami. My również nie odmawiamy sobie tej odrobiny słodyczy.
Jedynym niemiłym wspomnieniem z tego miejsca będzie wizyta w restauracji. Nie wiem ale Czesi nie umieją gotować. Wybór żaden a polivajka czyli zupa okazuje się jakąś paskudną breją. Ale nie będzie sobie psuć humoru. Dla tych co mają więcej czasu polecamy wstąpić jeszcze do parku Narodni Sad, Jaskini Sipka czy góry Kotouc.

Štramberk
słynne słodkie rożki ze Štramberk

Štramberk

Štramberk

Štramberk

Štramberk

 

Kopřivnice

My wracamy do samochodu bo chcemy udać się jeszcze do okolicznej miejscowości Kopřivnice, gdzie w okolicznym lesie na zboczach góry znajduje się Kamień Raski czyli skalny blok wapienny z platformą widokową, z którego podziwiamy góry i Štramberk.
Idąc dalej szlakiem przez jesienny las docieramy również do kolejnej wieży widokowej Bezruca, z której widać znaną w tym regionie fabrykę samochodów Tatra w Kopřivnice.

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Dzień mija nam szybko i wracając niestety tylko z daleka możemy podziwiać zamek Huskvaldy. Ale jest powód żeby jeszcze tutaj wrócić.
Po drodze przy zachodzącym słońcu okoliczne pola mienią się kolorami prawie jak w Toskanii.
To był naprawdę świetny dzień 🙂

czeskie miasteczka Moraw

czeskie miasteczka Moraw

czeskie miasteczka Moraw

czeskie miasteczka Moraw

Byliście już w tych miejscach? Jakie są Wasze wrażenia?

A może zachęciliśmy Was do wizyty?

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

W góry z małym dzieckiem – polecamy trasy

Narodziny dziecka sprawiają, iż nasze obecne aktywności czy upodobania, chociaż na początku tej drogi muszą ulec drobnym modyfikacją.

Trzeba przyznać, iż nasze wyobrażenie na temat macierzyństwa znacznie odbiegały od tego, z czym musieliśmy się zmierzyć w rzeczywistości. Naszą historię początkowych podróży z Zosią znajdziecie TUTAJ

Nasz dusza podróżnicza na jakiś czas musiała zostać przystopowana, ale dość szybko chcieliśmy ucieć z tej sztucznej dla nas klatki.

Takim wybawieniem stały się dla nas wyjazdy w góry.

Od zawsze preferowaliśmy bardziej pobyty w górach niż nad morzem. A więc w momencie pojawienia się w naszym domu nowego członka rodziny również nie chcieliśmy zrezygnować z tych wypadów.

Zebraliśmy dla Was listę kilku interesujących miejsc, szczytów i schronisk, które odwiedziliśmy podczas pierwszych nieco ponad 2 lat życie naszej Zosi. Dokładniejsze opisy szlaków będą pojawiać się na blogu sukcesywnie.

Co polecamy? Czy warto jechać w góry z dzieckiem? Co wypróbowaliśmy na własnej skórze?

Do pierwszego roku dziecka

Jeżeli macie dziecko, które bardzo dobrze toleruje chusty to problem rozwiązany 🙂 Wybór szlaków jest bardzo duży i na dobra sprawę wszystko zależy od was co wybierzecie. Tylko pomyślecie o swoim i dziecka konforcie. Dostosujcie długość trasy i trudność do waszych możliwości i oczywiście dziecka.

W naszym przypadku sprawa się skomplikowała. Po narodzinach Zosi od wakacji planowaliśmy pierwsze wyjazdy. Niestety mała nie chciała się przekonać do chusty, więc niestety pozostał nam tylko wózek.

Gdzie można dotrzeć z wózkiem?

  • Tatry

Dolina Chochołowska, Dolina Kościeliska i Morskie Oko

Trasa nad samo Morskie Oko jest w całości wyasfaltowana, więc nie ma problemów z dojazdem jednakże w dolinach zdecydowanie przyda się bardzie sportowa wersja wózka z dużymi, pompowanymi kółkami.

w góry z dzieckiem
Pierwsza wycieczka w Tatry- spacer do Doliny Chochołowskiej.

tatry z dzieckiem

 

  • Pieniny

Trasa do Czerwonego klasztoru

Trasa dość długa, gdyż prawie 12 km w jedną stronę, ale jeżeli wstrzelimy się w drzemkę dziecka to szybko jesteśmy w stanie pokonać tą drogę. A jak wiemy ciągła jazda dobrze usypia.

 

 

w góry z dzieckiem
Z wózka też dużo widać 🙂

 

Po pierwszym roku dziecka

W naszym przypadku sytuacja po pierwszym roku na szczęście się zmieniła. Z pierwszymi promieniami słońca w marcu, kiedy na szczytach był jeszcze śnieg, wyruszyliśmy na podbój Beskidów z nosidełkiem turystycznym.

Zosia na początku zdziwiona, ale bardzo zainteresowana, zaakceptowała fakt noszenia na plecach. Najbardziej chyba spodobało jej się to, że wszystko widzi i to z wysokości.

Możliwość pokonywania trasy w nosidle pozwoliła nam w pełni korzystać z uroków wycieczek pieszych w góry. Od marca do końca października książeczka PTTK szybko zapełniła się pieczątkami ze schronisk w Beskidach i Tatrach.

Jednakże zasada była zawsze jedna. Wyruszamy na trasy maksymalnie 2,5-3 h w jedną stronę z postojem w schronisku oraz tyle samo przeznaczaliśmy na powrót.

Jakie miejsca polecamy najbardziej?

 

  • Beskid Śląski

Szyndzielnia

Świetna opcja dla osób ze Śląska. Dojeżdżamy tylko do Bielska Białej i kolejką w kilkanaście minut jesteśmy prawie na miejscu. Schronisko mocno jest oblegane w weekendy, ale poza sezonem, w tygodniu i przed południem nie ma problemu z miejscem w środku. Ze schroniska możemy nadal kontynuować drogę do kolejnego schroniska pod Klimczokiem (20 minut) albo na Błatnej (2 godziny). Trasy nie są wymagające a widoki na Beskidy super.

w góry z dzieckiem
Zimą też bywa fajnie

 

Klimczok

Widoki z samego szczytu pozwalają podziwiać nawet Babią Górę i Skrzyczne. Samo schronisko łatwo dostępne od strony Szyndzielni. Można też dostać się na miejsce z Bielska i Szczyrku. Trasy dłuższe, ale nagroda w postaci domowego ciasta w schronisku na końcu, lepiej smakuje.

w góry z dzieckiem
Widoki z Klimczoka piękne

 

Błatnia

Nasze ulubione miejsce głównie dzięki świetnemu schronisku ale również szlakom, które są różnorodne i widokowe. Do Błatni doszliśmy już ze wszystkich możliwych kierunków. Kiedy wybieramy się do Bielska wybieramy szlak z Jaworza i Jasionki. Przejście z Szyndzielni też jest piękne. Dokładnie trasy opisujemy TUTAJ

w góry z dzieckiem
Błatnia nasza ulubiona

 

Soszów, Stożek, Równica, Wielka Czantoria

Ciekawe miejsca, chociaż znacznie bardziej popularne. Można dostać się na miejsce kolejką lub też podjechać samochodem. To decyduje, że z powodu tłumów, są na naszej liście daleko za podium.

w góry z dzieckiem

 

  • Beskid Mały

Leskowiec

Szczyt, na którym byliśmy już kilka razy będąc w Wadowicach. Trasa od strony wsi Rzyki jest krótka (45 min) natomiast od Ponikwi dłuższa i zajmuje nieco ponad 2 godziny.  Schronisko jest bardzo przyjemne i popularne zwłaszcza w weekendy. Dodatkowo kaplica Jana Pawła II i szlak papieski przyciągają pielgrzymów w to miejsce. Ze szczytu możemy nawet zobaczyć przy dobrej widoczności Babią Górę i Tatry.

 

Magurka Wilkowicka

Góra na pograniczu Wilkowic i Międzybrodza Bielskiego. Dla nas miejsce, które dość często odwiedzamy zwłaszcza gdy chcemy wyskoczyć na jeden dzień w góry niedaleko Katowic. Trasy z Bielsko-Biała Stalownik oraz krótsza z Bielsko-Biała Straconka są dla nas najlepsze. A samo schronisko z duża łąka dookoła zachęca do odpoczynku.

w góry z dzieckiem
Tak blisko a tak pięknie

 

Hrobacza Łąka

Małe schronisko niestety ostatnio zostało zniszczone przez pożar ale prace remontowe trwają i na sezon mam nadzieję, że zostaną ukończone. Trasa z Międzybrodzia Bielskiego jest bardziej wymagająca niż z Kóz ale za to bardzo widokowa zwłaszcza idą żółtym szlakiem możemy podziwiać widoki na jezioro żywieckie i górę Żar.

w góry z dzieckiem
Widok na jezioro Żywieckie

 

  • Beskid Żywiecki

Hala Boracza, Hala Lipowska, Rysianka

Cała pętla z Żabnicy na południu Żywca zajmuje prawie 6 godzin ale po drodze mamy aż 3 schroniska i fantastyczne widoki. Po wyjści na Halę Boraczą trasa głównie poprowadzona jest szczytami więc trudność nie jest za duża. Oczywiście możemy wyjść bezpośrednio na Rysiankę i na Halę Lipowską co powinno zająć ciągiem ok 3 godzin. Schroniska oferują zwłaszcza przepyszne ciasta ale również duży otwarty teren z pięknymi widokami na okoliczne szczyty.

w góry z dzieckiem
Hala Boracza
w góry z dzieckiem
Hala Lipowska
w góry z dzieckiem
Rysianka

 

  • Tatry

Dla nas Tatry zawsze były pierwszą miłością, ale zasada była jedna. Wychodzimy bardzo wczesnym rankiem, gdy jeszcze nie ma turystów na szlaku. Wiele razy wyjeżdżaliśmy jeszcze po ciemku na rowerach i z czołówkami pędziliśmy przez Dolinę Chochołowską i śniadanie już na górze. Z Zosią na to niestety nie mogliśmy sobie pozwolić jak również na zdobywanie wysokich szczytów. Udało się do tej pory dotrzeć do wszystkich schronisk tatrzańskich, ale polecamy bardzo zapuścić się wyżej.

 

Czerwone Wierchy

Najważniejsze to dostać się na jedną z pierwszych kolejek wówczas już przed 8 rana jesteśmy na szczycie Kasprowego Wierchu.  Trasa do schroniska na Hali Kondratowej zajmuje 2,5 godziny jednak z dzieckiem musimy wydłużyć na pewno ten czas. Szlak nie jest zbytnio wymagający, ale za to widoki są przepiękne.

tatry z dzieckiem
Czerwone Wierchy

 

Dolina Pięciu Stawów Polskich

Trasa popularna chociaż niewiele osób decyduje się na wyjście z małym dzieckiem. A szkoda. Samo dojście do schroniska w Dolinie 5 Stawów zajmuje 3 godziny ale widoki i odpoczynek nad jeziorami wynagradzają wszystko. Do tego podążały piękną Doliną Roztoki i możemy podziwiać piękny wodospad Siklawa. Dla naszej Zosi szlak naprawdę był atrakcyjny i z chęcią chciał zobaczyć więcej.

tatry z dzieckiem
Dolina Pięciu Stawów Polskich

 

Dolina Gąsienicowa

Piękna trasa Doliną Jaworzynki lub Boczań. W około 2 godziny jesteśmy już na miejscu. Warto jednak przejść się jeszcze dalej, około 40 minut, nad Czarny Staw Gąsienicowy. Widok piękne na Orlą Perć czy Świnnice i do tego odpoczynek nad brzegiem stawu.

tatry z dzieckiem
Chodząca Zosia to chwile oddechu dla tragarza.

 

  • Sudety

Góry Stołowe

Nasze odkrycie tamtego roku 🙂 Do tej pory tylko chodziliśmy po szlakach Beskidów i Tatr ale Góry Stołowe z dzieckiem są świetnym pomysłem. Trasy bardzo proste ale piękne widokowo. Zwłaszcza polecamy Błędne skały, które tworzą malownicze skalne miasto powstałe z bloków skalnych oraz najwyższy szczyt Szczeliniec Wielki, na która prowadzą długie schody ale sama tras później przebiega płaskim wierzchołkiem wśród labirytu różnorodnych form skalnych.

w góry z dzieckiem
Błędne Skały
w góry z dzieckiem
Szczeliniec Wielki

 

W najbliższym czasie mamy nadzieję, że uda nam się poznać dalsze trasy zwłaszcza w Gorcach, Beskidzie Makowieckim i Niskim oraz Karkonoszach.

Na pewno będzie co wspominać.

Serdecznie Was pozdrawiamy!!!

Pakujcie plecak i w drogę.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

Jeżeli lubicie zwiedzać urokliwe miasteczka i podziwiać piękne widoki razem z małym dzieckiem to polecamy wybrać się na jedną z pierwszych podróży z dzieckiem do Toskanii.

Zebraliśmy dla Was garść praktycznych informacji i wskazówek z naszego tygodniowego pobytu.

Toskania praktyczne informacje

Kiedy najlepiej pojechać?

Toskania położona w środkowej części Włoch jest odwiedzana przez turystów przez cały rok.

My zdecydowaliśmy się na wyjazd w październiku głównie na świetne ceny biletów lotniczych.

Odpowiedź na pytanie, kiedy pojechać głównie zależy od tego czego oczekujemy z naszego wyjazdu. My chcieliśmy uniknąć ogromnego tłumu turystów oraz wysokich temperatur. Październik okazał się miesiącem bardzo dobrym. Ceny noclegów były niższe a tłumów brak. Należy się jednak przygotować, iż może popadać i temperatura również nie jest powyżej 20 stopni.

Toskania praktyczne informacje
Jesienne kolory Toskani

Myślę,  że wiosna oraz jesień to idealny czas kiedy chcemy głównie zwiedzać i nie wydać za dużo.

Jak dostać się na miejsce?

Oczywiście możemy dostać się na miejsce własnym samochodem, ale wiąże się to z długą podróżą, potrzebą dłuższego urlopu a do tego jeżeli podróżujemy z dzieckiem to zwłaszcza musimy wziąć to pod uwagę.

My polecieliśmy linią Wizzair z Katowic do Bolonii. Ceny biletów były dobre. Za naszą trójkę z głownym bagażem zapłaciliśmy około 600 zł. Najważniejsze, że godziny lotu były wyznaczone na wczesne popołudnie.

 Toskania praktyczne informacje


Jak podróżować na miejscu?

Jeżeli podróżujecie sami bez dziecka i decydujecie się na pobyt tylko w dużych miasta to polecam podróż pociągiem. Jest szybko, wygodnie i dostajecie się od razu do centrum miasta.

Jednak jeżeli chcecie być niezależni i podróżujecie z dzieckiem to zdecydowanie polecamy wynajęcie samochodu. Oczywiście z wykupionym pełnym ubezpieczeniem. Dodatkowo pomyślcie zawczasu o foteliku samochodowym. Nasza wypożyczalnia liczyła sobie prawie 600 zł za wynajem na tydzień. Znacznie tańszym rozwiązaniem było dla nas wykupienie dodatkowego bagażu na przelot i zabranie własnego fotelika (140 zł w dwie strony).

Rezerwację na samochód zrobiliśmy jeszcze w Polsce i po przylocie po około 40 minutach odebraliśmy samochód z parkingu pod lotniskiem. Zdecydowaliśmy się na Hertz, gdyż taką wypożyczalnie mogłam wybrać poprzez mój voucher otrzymany z firmy. Jednakże uważajcie zwłaszcza na najtańsze oferty wynajmu i czytajcie uważnie warunki. Często pobierane jest zabezpieczenie na karcie kredytowej w wysokości nawet 1800 Euro, dodatkowi kierowcy są płatni czy umowa zawiera niezrozumiałe dodatkowe warunki ubezpieczenia. Warto również poczytać opinie o wypożyczalniach.

My wypożyczyliśmy jedno z najtańszych samochodów – fiat punto. Chociaż samochód całkiem nowy to słabo toczył się na wzgórza Toskanii. Na trasie mieliśmy oczywiście odcinki płatne autostrad, gdzie na bramkach płaciliśmy odpowiednią kwotę za przejechane kilometry. Jednakże głównie poruszaliśmy się drogami bezpłatnymi o dobrej nawierzchni choć drogi szutrowe oraz wjazd w bagno również zaliczyliśmy.

Toskania praktyczne informacje

Gdzie spać w Toskanii?

Co tu dużo mówić. Włochy są bardzo turystyczne i ilość miejsc noclegowych jest bardzo duża. Nie zmienia to faktu, iż warto rezerwować wcześniej.

Okres poza sezonem jest bardzo dobry, gdyż wybór noclegów jest dość spory i ceny są dużo niższe. Wszystko zależy również od tego gdzie chcemy nocować. Podczas tego wyjazdu chcieliśmy ominąć duże miasta dlatego tez zdecydowaliśmy się wybrać zakwaterowanie tylko w tzw. agriturismo czyli apartamenty w gospodarstwach wiejskich. Zawsze marzyłam o noclegu w typowym domu toskańskim z piaskowej cegły pośród winnic. I bez problemu taki nocleg znaleźliśmy z dala od miasta, ale za to z pięknymi widokami na okoliczne winnice. Ceny około 180 zł za noc za naszą trójkę.

Noclegi rezerwowaliśmy na booking.com ale również polecam nocleg zarezerwowany poprzez portal Airbnb.
Skorzystajcie z linka Airbnb a uzyskacie w prezencie 100 zł.
My mieszkaliśmy w Le Rocche Di Valiano wśród pięknych winnic oraz przy słynnej drodze – sprężyce w Monticchielo.

Nasze apartamenty zawsze miały dużą sypialnie, salon, łazienki, jadalnie i co najważniejsze kuchnie.

Toskania praktyczne informacje

Toskania praktyczne informacje


Co zjeść w Toskanii?

Kuchnie włoską wszyscy znają, więc oczywiście wiemy, czego możemy się spodziewać na miejscu. Oczywiście dania są dużo lepsze niż w „niby” restauracjach włoskich w Polsce, gdzie głównym posiłkiem jest pizza.

W naszym przypadku z powodu diety Zosi wszystkie posiłki przygotowywaliśmy w wynajętych apartamentach stąd tez elementu kuchni był tutaj kluczowy. Zdecydowaliśmy się również wykupić na samolot dodatkowy bagaż w jedną stronę (68zł) i załadować go w pełni jedzeniem na cały tydzień. Nie przejmowaliśmy się wówczas, gdzie nagle kupimy coś bezglutenowego a dodatkowo bezmlecznego na miejscu. Dodatkowo zaoszczędziliśmy dość mocno na jedzeniu. W restauracji minimum 10 Euro należy liczyć na posiłek, którym dość ciężko da się najeść na pół dnia. Oczywiście, gdybyśmy nie byli przymuszeniu do diety również z chęcią jedlibyśmy na mieście, aby nie stać nad garami po całym dniu zwiedzania.

 Toskania praktyczne informacje

Toskania praktyczne informacje


Co zobaczyć w Toskanii?

Oczywiście to kwestia tego, w jakim celu jedziemy i czego oczekujemy. Tym razem podczas naszego wyjazdu chcieliśmy ominąć duże miasta turystyczne jak Bolonia, Florencja, Piza czy Siena, które wiele lat temu udało nam się już odwiedzić. Marzyliśmy zobaczyć słynne pola pokryte winnicami otaczające małe obronne miasteczka oraz płynące wzgórza mieniące się kolorami.

Odkrywamy typową włosko – toskańską prowincję. Połowę czasu przeznaczamy na pobyt i objazd regionu Chianti (Radda in Chianti, , gdzie zielone winnice poprzecinane szutrowymi drogami pokrywają liczne pagórki a pomiędzy nimi wciśnięte małe jak i te większe murowane osady. Zaglądamy również do San Gimignano – nazwanego średniowiecznym Manhattan’em czy warownej Volterry.

Drugą część pobytu przeznaczamy na objazd doliny Val’d Orcia, która jest uznawana za tą autentyczną Toskanię. Tutaj ziemia mieni się kolorami. Czerwony, zielony i brązowy przeplatają się, a pomiędzy nimi pojedyncze drzewa i szutrowe drogi udekorowane cyprysami. Piękna trasa ciągnie się od od Pienzy do Montalcino.

Dodatkowo, gdy mamy więcej czasu zaglądnijmy do Cortony, który góruje nad doliną Val d’Chiana, malutkiego miasteczka Lucignano czy słynnego z wina miasta Montepulciano.

Podążając dalej na południe już tylko jedną godzinę drogi od Montepulciano dzieli nas od pięknego miasta Orvieto w Umbrii, gdzie warto obejrzeć cudowną katedrę. A samo miasto usytuowane jest na wielkiej skale tufowej.

 

Toskania praktyczne informacje
Katedra w Orvieto
Toskania praktyczne informacje
Kaplica w katedrze w Orvieto

Będąc w okolicy nie zapomnijmy o wizycie w umierającym miasteczku Civita di Bagnoregio tuż przy północnej granicy Lazio z regionem Umbrii.  Jest to malutkie i przepięknie położone na wysokiej skale tufowej małe miasteczko, do którego możemy dojść tylko specjalnym mostem. Widok tej osamotnionej osady na skale na długo pozostanie w naszej pamięci.

Toskania praktyczne informacje
Piękne miasteczko Civita di Bagnoregio

Opis poszczególnych miejsc, które odwiedziliśmy znajdziecie pod linka poniżej:

Mówisz Chianti, myślisz wino

 Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Toskania i nie tylko

Pytania? Komentarze?

Potrzebujecie więcej informacji? Oczywiście pytajcie w komentarzach. Postaramy się odpowiedzieć na wszystko 🙂

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Toskania i nie tylko!

Toskania była dla nas dużym zaskoczeniem oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Włochy już odwiedziliśmy dobrych parę lat wcześniej, ale zwiedzaliśmy głównie duże miasta turystyczne. Przyznam, że chociaż bardzo dużo zobaczyliśmy to brakowało nam pełnego obrazu.
A jak jest na włoskiej prowincji?

We wcześniejszych postach mam nadzieję, że udało nam się pokazać piękno Toskanii. Opisywaliśmy z zachwytem winiarski region [pi_wiloke_button button_name=”Chianti” contextual=”btn-info” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/piekna-toskania-i-chianti-smak-wina/”]  i cudowną pod względem widoków [pi_wiloke_button button_name=”Dolinę Val d’Orcia” contextual=”btn-info” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/val-d-orcia-prawdziwa-toskania/”]
Co zobaczyć więcej? Co nas może jeszcze zaskoczyć? Wybraliśmy kilka urzekających miejsc w tym pięknym regionie.

1.Siena, Toskania, Pisa

Trzy duże miasta i główne ośrodki turystyczne, do których w pierwszej kolejności udają się turyści. Nie będę opisywać w szczegółach, iż ogromną ilość informacji możemy bez problemu znaleźć. Ale musimy przyznać, że miasta wspaniałe a ilość zabytków wręcz przytłacza.

Florencja, którą zwiedzaliśmy już wiele lat temu bardzo dobrze wspominamy. Chociaż spaliśmy w namiocie a ciężki plecak uwierał nasze ciało podczas zwiedzania to widok na miasto i jego panorama pozostaje w naszej pamięci. Miasto już wtedy było oblegane przez turystów, ale ilość zabytków jest ogromna. Florencja traktowana jest, jako główny ośrodek kulturalny tego regionu. Piękne starówka, uliczki i liczne muzea. Głównym punktem miasta a zarazem symbolem miasta jest Katedrę Duomo (Santa Maria del Fiore) z piękną kopułą. Tylko 463 stopni i mamy panoramę miasta na wyciągniecie ręki. Dla miłośników sztuki i nie tylko polecamy Galeria Akademii z posągami Michała Anioła oraz wspaniałą Galerię Uffizi, gdzie w 33 salach możemy zobaczyć najwspanialsze dzieła Rafaela, Tycjana, Rubensa, i wielu innych.

Piza była kolejnym odwiedzanym miejscem i to dwukrotnie podczas naszej podróży do Włoch kilka lat temu. A dlaczego dwukrotnie? Być w Pizie i nie mieć zdjęcia z Krzywą Więżą? Wieża wraz z katedrą i baptysterium znajduje się na placu Piazza del Duomo tłumnie odwiedzanym przez turystów, dla których zdjęcie z Krzywą Wieżą jest obowiązkowe podczas wizyty we Włoszech. Niestety nie uniknęliśmy kradzieży aparatu ze wszystkimi zdjęciami w pociągu na trasie Neapol – Katania. Nie zniechęceni wracamy z Sycylii znów do Florencji i Pizy na krótką sesję zdjęciową z drugim aparatem. 

toskania co warto zobaczyć
Piza 2005 rok-chyba…

Siena to średniowieczne miasteczko usytuowane na trzech wzgórzach, które z chęcią odkrywaliśmy przez cały dzień. Wszystkie drogi prowadziły nas do głównego placu miasta Plazza del Campo, gdzie corocznie odbywają się słynne wyścigi konne Palio. Półkolisty i pochylony plac jest uważany za jeden z najpiękniejszych w Europie a panoramę miasta warto podziwiać ze stu metrowej wieży Torre del Mangia.

toskania co warto zobaczyć
Siena

 

2. San Gimignano

Miasteczko na południowy zachód od Florencji, już z oddali nas urzekło. Wysokie kamienne wieże, które górują nad miastem sprawiają, że można poczuć się jak w średniowiecznej twierdzy stąd nazwa „średniowieczny Manhattan”. Miasteczko ma niesamowitą architekturę i klimat. Wąskimi uliczkami przedzieramy się w miejsce gdzie skupiają się kilka pozostałych wież. Warto wejść na jedną z nich, aby podziwiać miasto z góry oraz krajobraz. Piękne kościoły oraz ratusz również są warte odwiedzenia.

San Gimingano San Gimingano San Gimingano

3. Volterra

Podążając na zachód od San Gimignano nie zapomnijmy o Volterze. Jest to kolejne typowe toskańskie miasto zbudowane na wzgórzu otoczone murami obronnymi. Miasto ma charakterystyczne żółtawą zabudowę. Na głównym placu znajduje się najstarszy XIII w ratusz w regionie. Dodatkowo możemy podziwiać piękną romańską katedrę oraz teatr rzymski. Dopełnieniem tego wszystkiego są liczne sklepy specjalizujące się w biżuterii na styl dawnej kultury etruskiej. Po prostu piękne.

Volterra

4. Cortona

Kierując się na wschód od Sieny w kierunku regionu Umbria nie sposób ominąć tego miejsca. Średniowieczna Cortona, jest jednym z najstarszych miast Toskanii. Położna jak inne miasta w tym terenie na wzgórzu lecz z cudownym widokiem na dolinę Val d’Chiana. To miejsce, które było dla mnie ucieleśnieniem miasta toskańskiego, które tak bardzo chciałam odwiedzić po oglądnięciu filmu „Pod Słońcem Toskanii”. Miasto podziwiamy pokonując zawiłe uliczki. Dochodzimy na najwyższy punkt w mieście, gdzie znajduje się forteca i piękna katedra.

Cortona Cortona Cortona Cortona Cortona

5. Lucignano

Wracając z Cortony do Sieny zatrzymajmy się w małym miasteczku Lucignano również położonym na wzgórzu z widokiem na dolinę Val d’Chiana. Miejsce takie małe a takie piękne. Podążamy uliczkami wokoło miasteczka jak w spirali. Zwarta zabudowa, brukowane uliczki, mury obronne i kościoły pozostają w pamięci. A w samym centrum odpoczywamy na ławce rozkoszując się widokiem. Tak jak w filmie. Donice z kwiatami, drzewa z rozłożystymi koronami i zabytki dookoła.

toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć

6. Montepulciano

Miasto na skraju doliny Val d’Chiana i Val d’Orcia słynie ze wspaniałej renesansowej zabudowy. Często nazwane perłą XVI w. Dla wielbicieli wina jest miejscem jego produkcji o takiej samej nazwie. Miasto jest dość duże a życie mieszkańców głównie toczy się wokół głównego płazu Piazza Grande. Liczne uliczki w swej zabudowie mają zachowane piękne pałace i kamienice z XVI w.

Montepulciano Montepulciano

Czy zapomnieliśmy jeszcze o czymś? A może warto coś jeszcze zwiedzić? Podeślijcie swoje propozycje. Z chęcią skorzystamy.

Więcej informacji jak zorganizować podróż do Toskanii znajdziecie – TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Dolina Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Val d’Orcia

Ziemia mieni się kolorami. Czerwony, zielony i brązowy przeplatają się, a pomiędzy nimi pojedyncze drzewa i szutrowe drogi udekorowane cyprysami.

Val d'Orcia
Poranne październikowe widoki na dolinę Val d’Orcia.
Val d'Orcia
Okolice Pienzy o wschodzie słońca.
Val d'Orcia
Oby słońce nie wstawało zbyt szybko bo takie światło bardzo lubi się z aparatem.
Val d'Orcia
i ciąg dalszy.
Val d'Orcia
Okolice Monticchiello.
Val d'Orcia
Okolice Monticchiello.

 

Nie dziwi nas, dlaczego właśnie tutaj były nagrywane sceny ze słynnego filmu Gladiator.

Val d'Orcia
O takie widoki nie trudno.


Krajobraz doliny Val d’Orcia
przypomina płynące pagórki a wyższe wzgórza usłane są małymi murowanymi miasteczkami. Jest to raj dla fotografów i to właśnie tutaj powstają głównie zdjęcia promujące Toskanię.

Aby poczuć ten klimat polecamy zrobić trasę od Pienzy do Montalcino z wizytą między innymi w San Quirico d’Orcia, Abazzia di Sant’Antimo. Po drodze nie bój się wjechać na drogi szutrowe, a odkryjesz małe perełki oraz cudowne krajobrazy. Uważajcie tylko po deszczu gdyż można nieźle ugrząźć w błocie o czym sami boleśnie się przekonaliśmy.

Polecamy miasteczka:

Val d'Orcia

Pienza taka mała a taka piękna. Ta perełka renesansu została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO dzięki papieżowi Piusowi II, który właśnie w tym miejscu się urodził. To on zlecił wybudowanie na tej ziemi wspaniałe budowle mieszkalne jak i kościoły, ratusz oraz ich otoczenie. Kilka ulic na krzyż otoczone solidnymi murami a z nich rozpościerający się widok na Val d’Orcia sprawia, że miasteczko staje się niezwykłe. Zachód słońca podbija pięknie kolory pól uprawnych. Udaje nam się dostrzec również agroturystykę Terrapille, gdzie nagrywane były sceny do Gladiatora i muszę przyznać, że o lepiej obraną naturalną scenerię ciężko.

Pienza
Widok na Pienze.
Pienza
Plac centralny w Pienzy.
Pienza
Ogrzewamy się w ciepłym zachodzącym słońcu.

Pienza

Pienza
Widok na agroturystykę Terrapille z murów Pienzy.


Montalcino
znajdujące się na zachód od Pienzy, słynie z produkcji wina Brunello. Na każdej ulicy znajdziemy enoteca i sklepy z winami. Ma świetnie zachowane mury obronne oraz fortecę, z której można podziwiać miasto i okolice. A okolica jest przepiękna, górzysta i zadrzewiona z jednej strony a z drugiej pagórki pokryte polami uprawnymi.

Montalcino
Montalcino widziane z doliny.
Montalcino
Widok na dolinę z murów Montalcino.
Montalcino
Widok na Montalcino z jego murów.


San Quirico d’Orcia
–To średniowieczne miasteczko położone na szczycie wzgórza znajduje się na w połowie drogi pomiędzy Pienzą a Montalcino. Warto zatrzymać się tutaj choć na chwilę. Nie tak bardzo zatłoczone w porównaniu do innych miasteczek na trasie pozwala odpocząć i poczuć toskański klimat. Natomiast droga z Pienzy do San Quirico d’Orcia jest sama w sobie warta zatrzymania się i podziwiania i to nie jeden raz. Warto wjechać na drogi szutrowe i pędzić przed siebie. Dzięki temu podziwiamy tereny, gdzie pojedyncze gospodarstwa wznoszą się na niewysokich wzgórzach otoczone polami uprawnymi a widoki rozpościerają się na wiele kilometrów wzdłuż i w szerz.

Val d'Orcia
San Quirico d’Orcia
Val d'Orcia
San Quirico d’Orcia


Monticchiello
– kolejne średniowieczne miasteczko na skraju doliny Val d’Orcia. Trochę uśpione, ale nadal bardzo klimatyczne. Otoczone murami miejskimi a okolica w około jest przecudna. To tutaj znajdziemy słynną tzw. sprężynkę z cyprysów.

Monticchiello
Widok z Monticchiello na okolicę.


Abbazia di Sant’Antimo
– Piękne romańskie opactwo z piaskowca znajduje się niedaleko Montalcino. Kościół obecnie należy do Benedyktynów i został odrestaurowany w 1992 roku. Liczne freski oraz płaskorzeźby zdobią surowe wnętrze tej budowli.

Vald'Orcia
Malowniczy i usadowiony w sielskiej okolicy kościół Abbazia di Sant’Antimo.

Vald'Orcia

Vald'Orcia

Vald'Orcia

Zobaczcie również wpisy:

Mówisz Chianti, myślisz wino

Toskania i nie tylko

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Mówisz Chianti, myślisz wino.

Chianti – smak wina w Toskanii

Obraz winnic ciągnących się po horyzont, niewysokich gór mieniących się w słońcu kolorami i przestrzeni spokoju to obraz Toskanii.

Pierwszy raz Włochy odwiedziliśmy już będzie ponad 8 lat temu. Podróżowaliśmy przez 2 tygodnie z północy na południe z namiotem. Uzależnieni od pociągów, gdyż taki bilet posiadaliśmy odwiedzaliśmy tylko duże i turystyczne miejsca. Chociaż kraj sam w sobie bardzo nam się podobał to jednak nie zapałaliśmy miłością do samych mieszkańców. W pociągu nocnym okradziono nas ze wspomnień, straciliśmy aparat z kartą i zdjęciami z ponad 3 tygodniowej podróży. Pisać pewnie można by więcej ale złe wspomnienia lepiej nie faworyzować a pozostać przy tych miłych, których wiele więcej.

Włochy
Rok 2006- prawie dokładnie minęło 10 lat od ostatniej wizyty we Włoszech. Jakże inna podróż od tej z 2016.

Po latach tanie bilety zachęciły nas do kolejnej podróży do Włoch i nie żałujemy. Mamy tydzień a dużo chcemy przeżyć. Oczywiście plan dostosowujemy też do Zosi, naszego nieokiełznanego prawie 3 latka. Tym razem wynajmujemy samochód, co daje nam poczucie niezależności i swobody w podróżowaniu.

Lot do Bolonii i wyruszamy od razu na południe. Duże miasta jak Bolonia, Florencja, Piza czy Siena wyłączamy z naszego planu, gdyż już tam byliśmy. Tym razem chcemy poznać tzw. włoską prowincję i trzeba przyznać, że czujemy się tam bosko.

Spędzamy czas w regionie Chianti oraz doliny Val d’Orcia z krótkim wypadem do doliny Val d’chiana oraz Umbrii.

Region Chianti jest dla mnie kwintesencją Toskanii. Zielone winnice poprzecinane szutrowymi drogami pokrywają liczne pagórki a pomiędzy nimi wciśnięte małe jak i te większe murowane osady, osady z nieprzeciętną historią.

Region Chianti
Region Chianti. Niekończące się pagórkowate widoki
Region Chianti
Region Chianti. Winnice, winnice, winnice.
Region Chianti
Toskania region Chianti. Malownicze usytuowane winnice.

To właśnie w Chianti produkowane jest znane na całym świecie wino o tej samej nazwie. Odwiedzający ten teren turyści bez problemu mogą uczestniczyć w tzw. „Wine tours” gdzie mogą podejrzeć pracę w winnicy, samą produkcję tego wina jak również wziąć udział w degustacji.

W naszym przypadku musieliśmy odpuścić sobie ten punkt programu, bo trochę nieładnie tak wpaść na łyka nie słuchając historii tworzenia wina- Zosia nie lubi historii.

Region Chianti
…i winnic ciąg dalszy

Oczywiście na trasie co rusz widzieliśmy różnorakie winnice a samą produkcję wina również mogliśmy podglądnąć.

Region Chianti
Produkcja wina.
Region Chianti
Enoteka gdzie możemy skosztować i kupić wino.

Region Chianti najlepiej przejechać samochodem lub jak mamy siłę rowerem choć podjazdów jest bardzo dużo.

Zataczamy pętle wokół trójkąta pomiędzy Florencją, Sieną, a Arezzo. Słynna drogą Via Chiantigiana SR222 jedziemy na północ od Sieny. Widoki są, auto co chwilę gaśnie, aparat fotograficzny nie.

Najważniejsze punkty na trasie:

Greve in Chianti i okolice

Greve in Chianti jest głównym ośrodkiem tego regionu. Małe miasteczko z fajnym placem w centrum i licznymi knajpkami jest centrum przemysłu winiarskiego.

Greve in Chianti
Rynek w Greve in Chianti

Na trasie do Greve in Chianti oraz w okolicach odwiedzamy ciekawe starożytne wioski (m.in. Castellina in Chianti) oraz z bardzo długą tradycją winnarską Castello di Verazzano czy Castello Vicchiomaggio– to twierdze górujące nad wielohektarowymi gospodarstwami winiarskimi z wieloletnimi tradycjami.

Malutka średniowieczna miejscowość Montefioralle przyciąga nas spokojem i pięknem.  Tworzy ją grupka murowanych domów wzniesionych na wzgórzu około 1km od Greve in Chianti.

Region Chianti
Widok na Montefioralle, niezwykle malowniczą miejscowość.
Region Chianti
Montefioralle- brama wejściowa.
Region Chianti
Montefioralle od środka.
Region Chianti
Montefioralle, magiczne restauracyjki.
Region Chianti
Montefioralle

Oczywiście chcemy zagłębić się bardziej w ten niesamowity teren i siecią bocznych, prowincjonalnych dróg objeżdżamy okolicę. Trasa sama w sobie jest wielką atrakcją. Polecamy trasę do małej miejscowości Lamole. Wracając na południe od Grave in Chianti trasą SR222 odbijamy na wschód. „Wspinamy się” na coraz to wyższe wzniesienia z których ukazują nam się przepiękne winnice. Natężenie ruchu samochodowego żadne. Czasami myślimy, że tylko my tu jesteśmy. Dojeżdżamy do Lamole.

Region Chianti
Na trasie.

GPS wskazuje nam bardzo okrężną trasę do Volpai, która ma być naszym kolejnym punktem. Nie chcemy się wracać na główną trasę a więc stwierdzamy, że jednak jedziemy dalej. Dobrze, że zasięg był a zapas benzyny wystarczający. Droga szutrowa z dziurami wśród gęstego lasu wraz z przebiegającymi jeleniami była niezłym przeżycie dla naszego wynajętego samochodu

Radda in Chianti i okolice

Volpaia jest wręcz urocza. Na szczycie wzgórza wznosi się mała ufortyfikowana wioska gdzie nadal wytwarzane jest wino przez jedno z gospodarstw a wielowiekowa tradycja jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Volpaia należy do najlepiej zachowanych wiosek średniowiecznych w tej części Włoch. Jest to świetne miejsce aby skosztować wina, zjeść dobrze i zobaczyć samą produkcję tego trunku, którego zapach unosi się po całym miasteczku.

Region Chianti

Region Chianti
Volpaia

 

Radda in Chianti to kolejne średniowieczne miasteczko z wąskimi uliczkami otoczone murami miejskimi, które zwiedzamy. Pięknie położone na wzgórzu z którego w oddali dostrzegamy Volpaia.

Region Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti

Pod wieczór wracamy już w stronę Sieny. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze wiele razy. Winnice są wszędzie a przy świetle zachodzące słońca wyglądają niesamowicie.

Region Chianti
Gdzieś na trasie.

Zobaczcie również wpisy:

Dolina Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Toskania i nie tylko

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

 

Geirangerfjord – najpiękniejszy fiord Norwegii?

Poranek przywitał nas mgłą. Temperatura nie za bardzo pozwala na wystawienie nosa bez długiego rękawa na sobie. Powoli kamping budzi się do życia a odgłos syreny nadpływającego olbrzymiego statku pasażerskiego nie jednego nieboszczyka zerwałby na równe nogi. Łukasz wygramolił się z namiotu i z aparatem w ręce idzie na łowy fotograficzne.

Geirangerfjord, pogoda lekko chłodzi zapędy podziwiania widoków z wyższej perspektywy.
Geirangerfjord, pogoda lekko chłodzi zapędy do podziwiania widoków z wyższej perspektywy.

 

Mgła nieśmiało opada, odkrywając otaczające nas skały. Nie ma na co czekać, szybkie śniadanie i ruszamy na mały rekonesans po okolicy.

Geirangerfjord camping jeszcze senny.
Geirangerfjord camping jeszcze senny.

Serpentynami wyjeżdżamy do góry i wąską drogą dojeżdżamy do malutkiego parkingu Vesterås gard 300 m n.p.m. Po 40 min dreptając po ścieżkach baranów i krów docieramy na punkt widokowy Løsta na wysokości 500 m .p.m. Trasa miejscami zaminowana dość mocno przez kupki zwierzaków no i dość śliska. Idąc tym szlakiem po deszczu zazwyczaj można natknąć się na żywy strumyk- dobre obuwie rzecz bezcenna.Trasa mocno pnie się w górę a widoki z niej są pierwszej jakości. Nie dziwimy się w ogóle, że Geiranger fjord może być uznawany za najładniejszy w Norwegii.

Geirangerfjord, widok z przedsionka namiotu też jest interesujący.
Geirangerfjord, widok z przedsionka namiotu też jest interesujący.
Geirangerfjord
Geirangerfjord, kierujemy się na punkt widokowy Løsta.
dscf0190-jpg-ps-res
Geirangerfjord, nie jesteśmy sami na szlaku.
Geirangerfjord
Geirangerfjord, Zosia czasami odciąża moje plecy i dzielnie pnie się w górę.
Geirangerfjord
Geirangerfjord, po drodze na głównym punkt widokowy znajdują się nie mniej interesujące.
Geirangerfjord
Geirangerfjord, Jak widać ślisko.
Geirangerfjord
do góry do góry!
Geirangerfjord
Geirangerfjord, komentarz zbędny.
Geirangerfjord
Geirangerfjord, punkt widokowy.
Geirangerfjord
Geirangerfjord, widoczną w oddali trasą będzie nam dane jechać, niestety widoki będziemy mieli zgoła odmienne.

 

Popołudniu pogoda niestety się zmienia, co było do przewidzenia. Chcieliśmy udać się jeszcze na punkt widokowy Skageflå, który jest opuszczoną górską wioską na wysokości 250 m nad fjordem ale w deszczu z naszą Zosią nie byłoby za przyjemnie. Z samego rana przy pewnej pogodzie dlaczego nie. Trasę można pokonać najpierw promem, prosząc o wysadzenie w odpowiednim miejscu. Albo dojechać samochodem do Homlong i potem 2 h marszu w jedną stronę.

Popołudnie spędzamy na placach zabaw 🙂 i łowieniu ryb w fiordzie! Wystarczy kij z żyłką na której zawiśnie blaszka z haczykiem a na pewno z głodu nie umrzemy nad Geiranger Fjord. Ryb jest tak wiele, że rybacy-turyści chodzili po kampingu z dymiąca się jeszcze patelnią oferując ciepłą rybkę.

Sama miejscowość Geiranger oprócz paru hoteli, campingów i kilku knajpek jest bardzo mała, można rzec kameralna. Warto przejść się w stronę wodospadu i wspiąć się po schodach, aby kolejny raz spojrzeć na fiord z wyższej perspektywy. Na górze jest również plac zabaw a więc taka wisienka na torcie dla dzieci. Schody prowadzą do Geiranger fjordsenter. Dodatkowo codziennie do portu zawijają mniejsze stateczki jak i te ogromniaste pasażerskie. Fajna dodatkowa gratka dla ich wielbicieli, ale nie tylko. Nas również wciągnęło ich obserwowanie.

Geirangerfjord
Geirangerfjord, rzut oka na prawie całe Geiranger.

Geirangerfjord

Kolejny dzień nie zapowiada się ładnie więc nie ma co siedzieć na miejscu. Ruszamy dalej. Jedziemy na północ Złotą Drogą aby Drogą Orłów dotrzeć do Drogi Trolli.