6 miejsc, które urzekły nas najbardziej w Indonezji – nasza subiektywna lista

Wyjazd do Indonezji nie był dla nas pierwszym spotkaniem z Azją. Spędziliśmy wcześniej dwa miesiące w Tajlandii, Laosie, Kambodży i Wietnamie. Tamten wyjazd był niesamowity i od razu zakochaliśmy się w Azji. Kultura, religia, ludzie, jedzenie – to wszystko tak różniło się od tego, co mieliśmy na co dzień, ale tym samym było tak interesujące, że od razu po powrocie planowaliśmy kolejny wyjazd.

Wybór padł oczywiście na Azję i w sumie było nam obojętne gdzie, byle tylko znowu w tamte tereny 🙂

Promocja lotnicza do Singapuru i Jakarty zachęciła nas do odwiedzenia Indonezji. Mieliśmy nadzieję, że doświadczymy równie niesamowitych przeżyć, co w Azji Południowo Wschodniej. Oczywiście nie zawiedliśmy się.

Trudno nam zdecydować, które miejsce urzekło nas najbardziej. Jednak trzeba przyznać, że Indonezja jest tak różnorodnym krajem, iż każdy na pewno znajdzie tu coś dla siebie.

Jeżeli kiedykolwiek wrócimy do Indonezji to marzy nam się pobyt w dżungli na Sumatrze oraz na Papui Zachodniej.

A teraz nasza lista miejsc w Indonezji, które na pewno warto zobaczyć:


1. Tana Toraja na wyspie Sulawesi

Tana Toraja
Tana Toraja Tongkonan (tradycyjny dom)


Lud Torajów
zachwyca przyjezdnych swoimi obrzędami pogrzebowymi. Dla mieszkańców tej wyspy, pogrzeb jest najważniejszym wydarzeniem w życiu, do którego należy się dobrze przygotować. Pośpiech nie jest wskazany. Nieboszczyk spokojnie musi poczekać na odpowiedni moment zanim zostanie pochowany (czasem może trwać to ponad rok). Uczty pogrzebowe trwają nawet kilka dni, liczba gości może dochodzić do 500 a zabitych bawołów do 100. Górski region Tana Toraja pokryty zielenią oraz licznymi tarasami ryżowymi kryje w sobie nie jedną tajemnice.

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o Tana Toraja” contextual=”btn-success” size=”btn-default” link=”https://byle-na-chwile.pl/sulawesi-region-tana-toraja-motorem/”]


2. Ubud na wyspie Bali

Ubud co zobaczyć
Uroczystości odbywające się na ulicach Ubud, Bali

Stolica kulturalna Bali jest centrum religijnym wyspy. W tym miejscu bez problemu będziemy mogli uczestniczyć w uroczystościach religijnych. Wizyty w licznych świątyniach pozwalają poczuć nam klimat wyspy. Tradycyjne przedstawienia tańca balijskiego z muzyką gamelanu zobaczymy i usłyszymy podczas licznych prób oraz specjalnie przygotowanych występów. Udud jest świetnym punktem wypadowym. Wypożyczasz motor i cała wyspa jest na wyciągnięcie ręki.

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o Bali i klimatycznym Ubud” contextual=”btn-success” size=”btn-default” link=”https://byle-na-chwile.pl/rajska-wyspa-bali/”]


3.Wyspy Gili

wyspy gili którą wybrać
Mt. Rinjani widziany z plaży wyspy Gili Meno

Marzysz o plaży z koralowym piaskiem oraz błękitnej, krystalicznie czystej wodzie. Wyspy Gili są najrozsądniejszym wyborem, aby zasmakować rajskiej plaży. Położone u wybrzeża wyspy Lombok, trzy małe wyspy są miejscem gdzie słowo relaks nabiera odpowiedniego znaczenia. Nurkowanie, oglądanie rafy i pływanie z żółwiami wodnymi jest jedną z ulubionych w tym miejscu aktywności.

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o rajskich wyspach Gili” contextual=”btn-success” size=”btn-default” link=”https://byle-na-chwile.pl/wyspy-gili-lombok/”]


4. Wulkan Rijani na Lomboku

wulkan Rinjani trekking
Wschód słońca Mt. Rinjani 3726m n.p.m

Wulkany są niesamowite a ponieważ to góry to opuścić nie możemy. Wspinaczka na Rijani sama w sobie jest niesamowita. Najpierw przejście przez tropikalny las do krateru wulkanu, gdzie odbywa się nocleg, aby następnie w nocy przy niskiej temperaturze wspinać się na szczyt krateru. Jeden krok do góry ale i dwa w dół bo trasa to żwirowisko. Ale warto. Widok z góry jest niezapomniany.

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o wulkanie Rinjani” contextual=”btn-success” size=”btn-lg” link=”https://byle-na-chwile.pl/lombok-wspinaczka-wulkan-rinjani/”]


5. Wulkan Bromo na Jawie

Bromo trekking
Bromo i koledzy w całej okazałości

Kolejny wulkan, ale jakże niepodobny do innych. Krater Tengger o średnicy 10 km zawiera w sobie trzy inne wulkany: Kursi, Bromo i Batok. Mt Batok wygląda dokładnie jak wielkanocna babka piaskowa a Bromo burza w powietrze oparami siarki. Wschód słońca z widokiem na wulkany przypominam nam tylko widok jak na księżycu.

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o Bromo” contextual=”btn-success” size=”btn-lg” link=”https://byle-na-chwile.pl/wulkan-bromo-wschod-slonca/”]


6. Wulkan Kawah Ijen na Jawie

Kawah Ijen górnicy
Zabójczy odór tlenku siarki, chusta pomaga jedynie w małej części, Kawah Ijen


Kawah Ijen
to dla nas jeden z najbardziej fascynujących wulkanów. Nienajwyższy, który odwiedziliśmy jednak najbardziej interesujący, dzięki pracującym tam górnikom. Ludzie z żelaza, a w zasadzie z siarki –  tak ich nazywamy. Górnicy każdego dnia na swoich barkach dźwigają 80-90 kg kosze wypełnione siarka. Większość w japonkach przemierza trasę 2-3 razy dziennie. Za kilogram tego kruszcu otrzymują 600 rupi- woda mineralna kosztuje 3000. Trasa ich morderczej wędrówki to ok. 3km raz pod górę raz w dół. Na dole opary siarki drażnią błony śluzowe. Jest to ciężka praca w nieludzkich warunkach za śmieszne pieniądze.

[pi_wiloke_button button_name=”Poczytaj o Kawah Ijen” contextual=”btn-success” size=”btn-lg” link=”https://byle-na-chwile.pl/kawah-ijen-gornicy-spod-ziemi/”]

 

Więcej wpisów o naszej podróży po Indonezji znajdziecie TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Lombok oraz wspinaczka na wulkan Rinjani

Opuszczamy Bali i udajemy się na Lombok. Muzułmańska wyspa jest bardzo zróżnicowana pod względem etnicznym i kulturowym. Zielone krajobrazy ustępują suchym terenom. Wulkan Rinjani wysoko góruje nad wyspą.

Mt. Rinjani
Mt. Rinjani najwyższa góra (wulkan) wyspy Lombok, widziany z wysp Gili

 

Co warto zobaczyć na Lomboku oprócz wysp Gili?

Spędzamy cudowne dni na rajskich wyspach Gili na północy od wybrzeży Lomboku a później meldujemy się na południu wyspy w Kucie (ale to nie ta sama co na Bali). Z poznanymi Czechami odkrywamy okoliczne tereny na motorze. Szerokie, puste plaże oraz kilku metrowe wysokie fale przyciąga serwerów nawet z Australii.

Kuta-Lombok a w oddali raj dla serferów
Kuta-Lombok a w oddali raj dla serferów 

 

Odwiedzamy wioskę Sade – tradycyjna wioskę ludu Sasaków, którzy tam mieszkając i pracują. Wioska nastawiona jest również na turystów. W wiosce Penujak wyrabiane są natomiast naczynia i dzbany z gliny metoda ręczna bez koła garncarskiego. Wchodzimy do poszczególnych domostw, gdzie następuje produkcja, wypalanie i wysyłka.

Wioska Sade, naczynia świeżo palone w cenach hurtowych
Wioska Penujak, naczynia świeżo palone w cenach hurtowych
Tradycyjne tkanie/przędzenie, Lombok
Tradycyjne tkanie/przędzenie, Lombok

 

Wspinaczka na wulkan Rinjani

Jednym z naszych marzeń, które chcieliśmy bardzo zrealizować podczas pobytu w Indonezji było wyjście na wulkan Rinjani. Cena wspinaczki niestety nie zachęcała i już myśleliśmy, że nic z tego nie będzie. Szczęście uśmiechnęło się do nas i na trasie przejazdu z wysp Gili do Kuty. Po godzinach pertraktacji z kierowcą udało nam się zejść o 40 % z ceny, o której czytaliśmy na różnych relacjach jeszcze z Polski.

Po kilku dniach w Kucie wyruszamy znów na północ w stronę wulkanu Rinjani. Oczywiście musimy się zatrzymać w agencji kierowcy, aby uregulować cześć płatności. Jesteśmy przekonani ze jest to prowizja dla niego. Ruszamy do Sengigi a potem kolejna przesiadka do jeepa i w miłym towarzystwie angielsko-chińskiej pary jedziemy do Senaru, bazy pod wulkanem Rinjani. Dostajemy przyzwoity pokój, ale z 2 mieszkańcami – ogromnymi pająkami. Rozprawiamy się z nimi szybciutko i mamy całe popołudnie na relaks. Idziemy spacerkiem do 2 wodospadów. Pierwszy z nich jest łatwo dostępny, do drugie dochodzimy przez las i rzekę. Krople wody unoszą się tak daleko ze ciężko zrobić zdjęcie. Łukasz nie może się opanować i podchodzi blisko. Upada do wody wraz ze sprzętem. Trochę wygląda to groźnie, ale na szczecie nic się nie dzieje z aparatami, no i oczywiście z nim :).

wulkan Rinjani
Wodospady niedaleko miejscowości Senaru, baza wypadowa na Rinjani

Wieczorem mamy spotkanie z przewodnikiem, który omawia nam trasę trekkingu. Trochę jesteśmy zdziwieni, bo okazuje się że mamy spędzić 2 noce w górach a byliśmy przekonani ze 2 noce to są wraz z pobytem w Senaru. Oczywiście nam się to podoba, czyli cena, która zapłaciliśmy była bardzo korzystna.

Z dwójka Francuzów wyjeżdżamy ciężarówka w stronę Sembulan, z którego rozpoczynamy nasze wyjście. Trasa z Sembulan jest dogodniejsza, gdyż już na drugi dzień nad ranem wychodzi się na szczyt Rinjani, co jest najtrudniejsza częścią tej wspinaczki. Sembulan jest na wysokości 1000 m.n.p. Przez zielone wzgórza wspinamy się coraz wyżej. Nasi porterzy – tragarze, którzy na swoich ramiona dźwigają w koszach bambusowych po 30 kg sprzętu i jedzenia pędzą na górę jak kozice ale w klapeczkach. My jesteśmy bardzo zmęczeni upałem i wysokością a oni pokonują trasę dwa razy szybciej. W południe oczywiście jest nam serwowany obiad. Zupa z proszku gotowana na ogniu i ananas.

wulkan Rinjani
Początek 9 godzinnego trekkingu do obozu noclegowego zlokalizowanego na wys. 2600 m. npm, Mt. Rinjani
wulkan Rinjani
Posiłek na świeżym powietrzu

Po ciężkim podejściu, gdzie każdy krok to kolejne wyzwanie, jesteśmy na krawędzi krateru – 2600 m.n.p.m. Obóz z namiotów szybko powstaje. Poznajemy Francuzów, Anglików, Niemców, którzy również z nami będą zdobywać szczyt. Niestety temperatura spada do 10 stopni i wieje. Zmarznięci oglądamy zachód słońca, popijając gorąca herbatę i uciekamy do namiotu na krótki sen.

wulkan Rinjani
Miejsce obozu noclegowego na wys. 2600 m. n.p.m

Po nieprzespanej nocy wyruszamy o 3 rano na szczyt. Jest zimno. Bardzo powoli pniemy się do góry. Trasa to wąska, śliska, żwirowa droga. Musimy napinać ostro mięśnie aby się nie poślizgnąć. Po godzinie mamy dość. Po dwóch godzinach jest tak zimno i wieje przeraźliwie lodowaty wiatr ze chce się wracać. Ostatnia godzina to podejście. Pochyła na 75 stopni ściana, gdzie trasa to żwirowisko. Jeden krok i dwa zjeżdżasz w dół. Ja wychodzę na czworakach. Łukasz już płacze. Ostatnie metry to już mordęga. Ale nareszcie się udaje. Stajemy na Rinjani (3726 m.n.p.m). Słońce powoli wstaje. Szkoda że nadal jest bardzo zimno.
Aparaty idą w ruch a widoki zapierają dech w piersiach. Widzimy w dole kolejny krater wulkanu oraz sąsiednie wyspy. Przestrzeń jest ogromna. Zejście ze szczytu to tylko zjazd. Stopy zapadają się całkowicie w żwirze. Jesteśmy bardzo zadowoleni że się nam udało.

wulkan Rinjani
Wulkaniczne podłoże nie ułatwia wchodzenia.
wulkan Rinjani
Wschód słońca Mt. Rinjani 3726m n.p.m

wulkan Rinjani

wulkan Rinjani

Po śniadaniu kolejny etap to zejście do krateru gdzie znajduje się piękne turkusowe jezioro i inny aktywny, idealnie stożkowy wulkan, który widzieliśmy ze szczytu. Zejście nie należy do łatwych. Stroma trasa wije się na ścianach krateru. Po 3 godzinach wreszcie wykończeni jesteśmy na dole. Kąpiemy się w gorących źródłach siarkowych, które całkowicie odbierają nam już siły. A tu jeszcze kolejny raz wyjście na ścianę krateru tylko z drugiej strony. Wspinamy się 500 metrów pionowo do góry na krawędź krateru na wysokość 2600 m.n.p.m. Ostatni raz widzimy jezioro i wulkan Rinjani, na który z niedowierzaniem patrzymy że udało nam się go zdobyć. Nocleg mamy w obozie 200 m poniżej krawędzi krateru. Noc również nie należy do udanych, bo trafiliśmy na taki polski halny i namiot prawie nam odleciał. W środku mieliśmy przez to małą burzę piaskowa.

wulkan Rinjani
Miejsce drugiego obozu noclegowego.

Z samego rana nadal wieje. Szybko uciekamy z obozowiska. Zejście zajmuje nam 4,5 godzinny. Nie mamy już sił. Każdy mięsień nas boli. W Senaru musimy czekać na transport do Mataram, gdzie planujemy nocleg aby następnego dnia jechać do Ubud. Taka wersja nas zbytnio nie satysfakcjonuje, bo tracimy 2 dni zanim pojawimy się na Jawie. Udaje nam się zmienić bilety na nocny autobus z Mataramu do Katepangu na Jawie. Podróż trwa ponad 12 godz 2 promami i autobusem.

Dzięki temu jesteśmy szybko na Jawie, gdzie kolejne niesamowite wulkany jak: Kavah Ijen, Bromo czekają na nas.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂