Luang Prabang – perła Laosu

Kilka lat temu marzyliśmy o Laosie. Obrazy krajobrazów z filmów o Indochinach pozostały w naszej pamięci. Szukamy spokoju, a tam czas płynie znacznie wolniej i tego właśnie nam było potrzeba.

Nie lecimy do kulturalnej stolicy Laosu. Pokonujemy trasę od granicy z Tajlandią do Luang Prabang płynąc łodzią dwa dni rzeką Mekong. Z burty obserwujemy życie mieszkańców oraz soczystą roślinność. Zobacz nas wpis o tej trasie TUTAJ

Docieramy już w nocy z niezłymi przygodami na trasie do Luang Prabang. Zmęczeni poszukujemy jakiegoś lokum, ale już wiemy, że będzie nam się tutaj podobać.

Luang Prabang – co warto zobaczyć ?

Miasto nas zaskakuje. Z rana czujemy już zapach świeżo wypiekanych bagietek, co nas nie słuchanie dziwi? Ale jak to. Chleb w Azji? Luang Prabang w niektórym miejscach wygląda jak 100 lat temu podczas panowania francuski kolonizatorów. Jest to taki tygiel azjatycko – europejski. Zachwycam się pięknymi kolonialno – azjatyckimi domami, odnowionymi i udekorowanymi kwiatami. A w każdym to restauracja, knajpka lub hotel. W końcu jesteśmy w części turystycznej miasta.

Część miasta, najbardziej znana w Luang Prabang, zajmuje niedużą powierzchnię, ale dzięki temu niespiesznie ją poznajemy. Miasto jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa, więc jest co zwiedzić.

W świetle dziennym spacerujemy brzegiem rzeki Mekong. Droga prowadząca wzdłuż rzeki jest zabudowana pięknymi domami kolonialnymi. Widok z licznych tarasów restauracji na zachód słońca nad rzeką naprawdę urzeka każdego.

Ale nie tylko piękne zachody słońca czy domy kolonialne sprawią, że Luang Prabang stało się prawdziwym magnesem dla turystów. My uwielbiamy świątynie buddyjskie a miasta ma ich mnóstwo. Zwiedzamy wiele z nich. W tym najpiękniejszą Wat Xieng Thong. Cały teren to kilka budynków, które ozdobione są bogatymi zdobieniami. W środku ołtarz Buddy i składane mu ofiary.
Spędzamy w tym miejscu sporo czasu. Uwielbiam obserwować jak mieszkańcy czy też wyznawcy buddyzmu z innych krajów odwiedzają świątynie i niespiesznie wykonują poszczególne rytuały i składają ofiary.

luang prabang co zobaczyć
piękna świątynia Wat Xieng Thong

luang prabang co zobaczyć

luang prabang co zobaczyć

W Luang Prabang nareszcie możemy bardziej poznać buddyzm. Liczne świątynie, ale zwłaszcza klasztory, otwarte na obcych przyciągają śpiewem młodych mnichów. Z wieloma z nich staramy się porozmawiać, jeżeli nie mamy dużej bariery językowej. Są bardzo nami zainteresowani i chętni kontaktu. W czasie naszej wizyty telefony komórkowe nie były tak bardzo rozpowszechnione, więc na pewno było łatwiej na bliższy kontakt. Dźwięki matr wyśpiewywane przez mnichów niosą się po mieście zwłaszcza o wczesnych porach dnia, gdy życie w mieście powoli budzi się ze snu.

luang prabang co zobaczyć
codzienne modlitwy młodych mnichów w świątyni
luang prabang co zobaczyć
mnichów buddyjskich w Laosie jest bardzo wielu

 

O świcie mnisi ze wszystkich świątyń wychodzą na „karmienie”. Na głównej ulicy miasta ustawiają się mieszkańcy oraz turyści, aby nakarmić mnichów garstką ryżu i czasami owocami. Cała ta uroczystość wygląda ślicznie. Aż po horyzont mieni się kolor pomarańczowy szat mnichów, którzy wychodzą z poszczególnych świątyń i idą gęsiego wzdłuż głównej drogi miasta. Szkoda, że niektórzy turyści nie potrafią się zachować i nie szanują ich kultury. Strzelają fleszami już z paru metrów. Obecnie sytuacja jest chyba jeszcze gorsza, więc bardzo się cieszę, że odwiedziliśmy to miejsce znacznie wcześniej.

luang prabang co zobaczyć
mnisi udają się po posiłek

luang prabang co zobaczyć

luang prabang co zobaczyć

Dzień rozpoczął się dla nas bardzo wcześnie, więc warto było to wykorzystać. Niespiesznie poznajemy kolejne interesujące miejsca jak Muzeum Narodowe czy Pałac Królewski ale naszą wisienką na torcie jest wzgórze Phu Si, które dominuje nad Luang Prabang. Kolejny raz jesteśmy zachwyceni. Widok ze wzgórza ucieleśnia wszystko z czym kojarzy mi się ten kraj. Brązowe wody Mekongu wijące się wśród bujnej zieleni, która pokrywa okoliczne góry oraz złote strzeliste dachy świątyń.

 

luang prabang co zobaczyć
świątynia w kompleksie Pałacu Królewskiego
luang prabang co zobaczyć
Muzeum Narodowe
luang prabang co zobaczyć
widok ze wzgórza Phu Si

 

A gdy masz więcej czasu. Nie spędzaj tylko na siedzeniu w knajpie, zagłębij się w miasto i poszukaj miejsc gdzie możesz zobaczyć normalne życie mieszkańców.

My idziemy mostem bambusowym na drugą stronę rzeki. Przechodzimy przez wioskę jakże inną od centrum miasta. Drewniane domy, gliniana droga. Nie spotykamy turystów. Widzimy natomiast codzienne życie Laotańczyków. Dochodzimy do żelaznego mostu. Tutaj motorki i rowery pędzą z jednej to na drugą stronę. Chcemy jeszcze przepłynąć na drugą stronę Mekongu, gdzie również znajduje się wioski i parę świątyń. Po ustaleniu ceny wypływamy. Znajdują się tutaj trzy świątynie. My zwiedzamy tylko jedną. Przy innych żądają opłaty. Nie wiemy za co i po co, bo nikt o to nie dba. Wioska, w której jesteśmy jest podstawowa. Ludzie uprawiają małe poletka, dzieci biegają bez butów, chaty są z bambusa i bieżącej wody chyba nie ma. Ludzie są mniej ufni ale udaje się w klasztorze zapoznać kolejnych młodych mnichów.

luang prabang co zobaczyć
i przechodzimy na drugą stronę…
luang prabang co zobaczyć
domy w których mieszkają młodzi mnisi
luang prabang co zobaczyć
inne oblicze miasta
luang prabang co zobaczyć
mnisi są wszędzie…

 

Nastaje wieczór.

Czemu ja nie mam dodatkowej torby ze sobą? Grrrr… Wieczorem jak zwykle na głównej ulicy miasta rozpoczyna się targ Hmongów. Można kupić tu wszystko. Ważne, że ceny są niskie oczywiście po targowaniu a towary przeważnie ręcznie robione. Piękne i kolorowe.

Nie możemy się oprzeć i kupujemy kilka pamiątek. Na koniec warto skusić się na jedzenie z tzw. ruchowych gar kuchni, które jest bardzo dobre i tanie. I najlepsze piwo laotańskie Beerlao jest moim faworytem.

luang prabang co zobaczyć
nocny targ Hmongów
luang prabang co zobaczyć
kupiłabym wszystko 🙂

Za rok minie 10 lat od naszej wizyty w tym miejscu. Ilość turystów w tamtych czasach była znacznie mniejsza niż teraz zwłaszcza, gdy myślimy o naszych rodakach. Ale z opowieści moich znajomych, którzy niedawno odwiedzali ten kraj wiem, iż urok tego miejsca nadal pozostał. Polecamy!

 

Więcej wpisów o naszej podróży po Laosie znajdziecie TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Spływ Mekongiem z Tajlandii do Laosu – czyli tym razem podróż łodzią

Podróż łódką rzeką Mekong z granicy Tajlandii do Laosu to jedna z tych atrakcji podczas pobytu w Azji o których się nie zapomina.

Dwa dni w łódce, rzeka, piękne krajobrazy ale również turyści z całego świata, którzy z nami podróżują. Co można robić przez ten czas? Jeść, pić świetne laotańskie piwo Lao Beer, oglądać brzeg rzeki i życie mieszkańców, rozmawiać ze współpasażerami i tak po prostu się ponudzić.

Granica tajlandzko-laotańska (Chiang Khong – Huay Xiay)

Ten niesamowity spływ zaczynamy na granicy Laosu w Huay Xiay. Docieramy tam z Chiang Mai beznadziejnym autobusem. Klimatyzacja na full i trzepie przez całą drogę Dodatkowo ledwo, co wyjeżdża pod górę. Plus jest taki, że posiada toaletę, choć dość obskurną oraz dostajemy małe butelki z wodą oraz paczkę ciastek. Normalnie wypas :).
Autobus jest pełen turystów i tak o 15 godz. dojeżdżamy do Chiang Khong. Kierowcy tuk tuków już czekają z wygórowaną ceną za parę kilometrów wiedząc, ze i tak nie mamy innego wyjścia. Przy brzegu Mekongu podbijamy pieczątkę wyjazdową i przepływamy łodzią długorufową na drugą stronę rzeki do Huay Xiay. Płynie z nami chyba z 20 turystów. Szybko idziemy wyrobić wizę. I już jesteśmy w Laosie.
Standardowo rozpoczynamy poszukiwania noclegu w przysłowiowej najniższej cenie. W pokoju tylko materac, ale łazienka jest z ciepłą wodą, więc nie jest źle. Chcemy wymienić pieniądze i kupić bilet na łódkę do Luang Prabang na jutro. Niestety pieniądze można zamienić tylko w banku lub w agencjach, lecz przelicznik jest bardzo zły. Dodatkowo do przystani jest za daleko, więc musimy kupić bilety w agencji. Najlepsze ceny proponuje guesthouse BAP – 240.000 kipów lub 30 $. Musimy płacić w $. Na przystani jest taniej ale nie mamy ochoty znów tuk tukiem jechać tylko po bilety. Pieniądze zamienimy dopiero następnego dnia w banku z samego rana.
Nocleg nad Mekongiem jest atrakcją samą w sobie. Całe życie Laotańczyków tutaj toczy się wokół rzeki.

spływ Mekongiem
Na granicy
spływ Mekongiem
Nad brzegiem Mekongu

spływ Mekongiem

spływ Mekongiem
I jesteśmy w łódce

Pakbeng

Następnego dnia z przyjeżdżają tuk tuki, które zabierają nas na przystań. Podbijamy pieczątki w paszporcie, dostajemy bilety i już jako pierwsi jesteśmy na łódce.
Łódź jest długorufowa z 2 rzędami bardzo twardych ławek. Miejsca jest na 80 osób a nas jest na pewno ponad 110. Mieliśmy wypłynąć, koło 10 ale udaje nam się dopiero koło 12. W końcu po co się spieszyć. Czas nie ma tu wielkiego znaczenia i trzeba się do tego przyzwyczaić.
My rozlokowujemy się na 2 miękkich siedzeniach z tyłu przy burcie.

Podróż jest bardzo przyjemna. Widoki fantastyczne. Przy Mekongu toczy się całe życie Laotańczyków. Widzimy wioski bambusowe, rybaków, ludzi piorących i kąpiących się oraz oczywiście dzieci. Podróż trwa 7 h. Gdy przypływamy do Pakbeng jest już ciemno. Okazuje się, że mieszkańcy już czekają na nas z ofertą swoich noclegów. Wybieramy ten, co jest niedaleko i z niezłym widokiem. Wodę gorącą dostajemy w misce podgrzaną na ogniu. Więc pachniemy jak kiełbaska z ogniska. Światło też gaśnie już o 22.00 bo w miasteczku są tylko generatory. Na szczęście w Laosie może kupić już bagietki i warzywa, więc możemy odsapnąć od ryżu.

spływ Mekongiem
Pakbeng na trasie

spływ Mekongiem

spływ Mekongiem
chwila relaksu
załadunek i w drogę

 

Luang Prabang

Jak zwykle pobudkę mamy bardzo wcześnie. Łukasz idzie robić zdjęcia a ja czekam na kociołek z ciepłą wodą. O 8.00 już jesteśmy przy łódce ale jak zwykle wypływamy później. Słonko świeci, robimy zdjęcia i tak przez kolejne godziny.
Oczywiście po drodze sytuacja się diametralnie zmienia. I tak po 4 h płynięcia łódka po prostu straciła ster :). Dobrze, że kapitan szybko się orientuje i cumuje przy skałach na samym środku Mekongu. Czekamy godzinę zanim nasz kapitan wraca z inną łódką. W tym czasie relaksujemy się na skałach, których tu jest wyjątkowo dużo w samym Mekongu. Druga łódka niestety holuje nas tylko do najbliższej wioski, aby tam wszyscy pasażerowie mogli przejść na kolejną łódkę.
Kolejne godziny mijają i już wiemy, że na czas na pewno nie będziemy w Luang Prabang. Zapada powoli noc. Dobrze, że choć księżyc jest w pełni. Robi się coraz zimniej a łódka nie posiada świateł. W sumie to po co 🙂 Kapitan i pracownicy starają się oświetlać drogę latarkami a nie jest to proste zadanie, gdyż dużo wystających skał jest w tej rzece. Trochę zaprząta nam głowę myśl, co by było gdybyśmy wpadli na jedną z nich? Katastrofa jak w Titanic’u  Co pierwsze ratować? Już widzę Łukasza ze wszystkimi swoimi aparatami w ręce :). O 19 dopływamy do przepięknego Luang Prabang. Cali i zdrowi 🙂

spływ Mekongiem
wioski na trasie
spływ Mekongiem
przymusowy przystanek z powodu awarii
spływ Mekongiem
jakoś może dopłyniemy…

Info praktyczne:

Rejs Mekongiem do Luang Prabang rozpoczyna się w Huay Xai w Laosie i trwa 2 dni. Na nocleg łodzie zatrzymują się w miejscowości Pakbeng. Cena rejsu zaczyna się od 220.000 kipów za dwa dni. Bilet można zakupić na przystania le również w licznych tzw. hostelowych agencjach.

spływ Mekongiem

Więcej wpisów o naszej podróży po Laosie znajdziecie TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Ayutthaya i Sukhothai – przejażdżka rowerem w dawnych stolicach Tajlandii

Pierwsza wizyta w Azji i od razu spotkanie z wielkomiejskim Bangkokiem w Tajlandii może być dla niektórych niezłym zaskoczeniem i jednocześnie wyzwaniem.

Po kilku dniach spędzonych w mieście, gdzie jest gorąco i ogromna wilgotność, nie dziwi fakt, że chcemy uciekać już w inne bardziej spokojniejsze miejsce.

Nie wiem jak wy, ale dla nas zawsze bardzo ważne jest poznanie historii odwiedzanego kraju. Dlatego również w Tajlandii odwiedziliśmy dawne stolice kraju, które w czasach swojej świetności były naprawdę potęgami tego regionu. W tych miejscach nie tylko odnajdziemy wspaniałe zabytki, ale również złapiemy oddech.

Ayutthaya

Znajduje się zaledwie 75 km od Bankoku więc nie ma problemów aby odwiedzić miasto również podczas jednego dnia. Oczywiście możecie dojechać na miejsce ze zorganizowaną wycieczką ale my jednak polecamy zrobi to na własną rękę. Jest taniej i nikt wam nie kontroluje czasu.

Najlepszym rozwiązaniem dla nas był pociąg. Ze stacji Hua Lamphong lokalnym pociągiem za 15THB dostaniemy się na miejsce. Oczywiście są jeszcze expressy, na które nawet w okienku nas przekonują, ale nie polecamy. Cena kolosalna, zimna klimatyzacja w środku i odjeżdżają rzadziej.

Sam kompleks świątyń w Ayutthaya najlepiej zwiedzić na rowerach, gdyż teren do odwiedzenia jest spory.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Rowerem najlepiej podróżować po Ayutthaya

Ayutthaya jest dawną stolicą Syjamu z lat z lat 1350-1767, która zajmowała ogromny teren regionu Azji Południowo –Wschodniej. W XVII w w stolicy mieszkał jeden milion osób i była jednym z najzamożniejszych miast Azji. Po wieloletnich najazdach wojsk birmańskich wreszcie musiała się poddać. I tym samym pozostała miastem- duchem. Na terenie obecnej Ayutthaya znajdziemy ruiny dawnej stolicy i świątyń.

Kolejne części parku są oddzielne płatne po 50 B każda. Najpierw wchodzimy do ruin Wat Ratchaburana. Podziwiamy okolice ze szczytu głównej stupy. Niestety jest bardzo gorąco i szybko ruszamy dalej na naszych rowerach.
Objeżdżamy dookoła kolejne świątynie Wat Mahathat, Wat Phra Ram. Dość dużo widać z zewnątrz, więc nie wchodzimy do środka.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Ratchaburana

kompleks świątyń w Ayutthaya

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Phra Ram

Na trasie widzimy karawanę słoni z pasażerami na grzbietach. Jest to nasze pierwsze spotkanie oko w oko z tymi pięknymi zwierzętami. Ale nie korzystamy z tego typu atrakcji.

 kompleks świątyń w Ayutthaya

Po tym spotkaniu pędzimy dalej na naszych rowerkach do kolejnego ważnego punktu czyli leżącego buddy odzianego pomarańczowymi szatami- Wat Loayasutharam.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Loayasutharam

Wchodzimy jeszcze do Wat Phra Si Sanphet kompleksu 3 stup znajdującego się po środku historycznego kompleksu. Ze wspaniałego pałacu królewskiego pozostało niestety niewiele.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Phra Si Sanphet

Jeździmy do samego wieczora oglądają ruiny cudownie oświetlone. Dodatkowo mamy szczęście, gdyż w jednej ze świątyń odbywa się generalną próbę przedstawienia o historii miasta. Możemy podziwiać śpiew, taniec tajski oraz przedstawienie walk i batalii z udziałem słoni.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Ayutthaya nocą

kompleks świątyń w Ayutthaya


Sukhothai

Jest kolejną pradawną stolicą Tajlandii, którą naprawdę warto zobaczyć. Osobiście podobała nam się tam bardziej niż w Ayutthaya, która jest wiekowo młodsza.

Miasto położone jest mniej więcej w połowie drogi do Chiang Mai. Bez problemu dojechaliśmy tam lokalnym autobusem w 6 godzin z Ayutthaya.

Sukhothai jest większym, na pewno lepiej zachowanym i mniej zatłoczonym miejscem niż Ayutthaya. Ruiny świątyń, pałacu królewskiego oraz posągów z XIII w.  znajdują się na terenie specjalnie wydzielonego parku archeologicznego, w przeciwieństwie do Ayutthaya, gdzie świątynie znajdowały się wprost w mieście.

Teren jest naprawdę spory, więc wynajęcie roweru jest niezbędne. Ceny po targowaniu 20THB za cały dzień.
Jedziemy chodnikami wzdłuż jeziorek i drzew a pomiędzy nimi znajdują się zespoły świątyń, czyli watów. W parku jest wiele miejsc, w których można odpocząć. Jesteśmy tym miejscem zachwyceni.

Obecne ruiny w kolorze czerwonym w rzeczywistości kiedyś musiały być pełne przepychu i bogactwa. Jest bardzo ciepło, więc odpoczywamy przy jeziorkach. Zwiedzanie zajmuje nam cały dzień aż do do wieczora.

kompleks świątyń w Sukhothai
Wat Sra Sri

kompleks świątyń w Sukhothai

kompleks świątyń w Sukhothai
Wat Sri Sawai

kompleks świątyń w Sukhothai

kompleks świątyń w Sukhothai
Wat Mahathat

kompleks świątyń w Sukhothai
kompleks świątyń w Sukhothai

Zwiedzamy poszczególne kompleksy podziwiając to buddyjskie miejsce. Zaczepia nas również szkolna wycieczka małych Tajów i Tajek, którzy mają okazję przeprowadzić z nami ankiety i tym samym podszkolić angielski i oczywiście zrobić sobie serię zdjęć.

kompleks świątyń w Sukhothai
Jeden z tysiąca uśmiechów Tajów

Cena wejścia do wszystkich zon jest wysoka 350 THB + 10 THB za rower. Odwiedzamy cześć centralną parku (100THB) oraz dalej położone świątynie Wat Sri Chum (ogromna postać buddy z ręką wielkości człowieka) oraz Wat Sapan Hin (stojący budda na wzgórzu). Po całym dniu spędzonym w tym parku jesteśmy bardzo zadowoleni tą ciszą i nastrojem, które unoszą się w tym miejscu.

kompleks świątyń w Sukhothai

kompleks świątyń w Sukhothai

Jeżeli byliście już w Angkor Wat w Kambodży to jednak nie spodziewajcie się, że dawne stolice Tajlandii będą w stanie was tak bardzo zaskoczyć, ale i tak warto te miejsca odwiedzić 🙂 Zwłaszcza, że turystów jest mniej.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Tajlandia, czyli najlepszy kraj na pierwsze spotkanie z egzotyką

Może chciałbym pojechać poza Europie, ale nie wiem gdzie?
Czy ja sobie poradzę?
Taka podróż to musi być wyzwanie?

Ile razy my już to słyszeliśmy.
Kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Azji i to na 2 miesiące nasza rodzina i wielu naszych znajomych się dziwiło.
Zwłaszcza, że było to prawie dziesięć lat temu.
Wiele razy przekonywaliśmy nie tylko naszych znajomych, że podróż poza Europę wcale nie trudna. Wielu z nich się zdecydowało na samodzielną podróż i jeszcze nie spotkaliśmy się z odpowiedzią, że nie było warto. Obecnie coraz więcej osób wyjeżdża poza Europę nawet z dziećmi.

Jaki kraj pozaeuropejski wybrać na początek swojej drogi w samodzielnych wyjazdach?

Dla nas bezsprzecznie to Tajlandia, w której poczujemy egzotykę a podróżowanie jest przyjemnością samą w sobie.
Wymienimy tylko elementy, które głównie bierzemy pod uwagę przy wyborze danego kraju na nasz cel wyjazdowy. Nie wspominając o pogodzie, bo każdy wie, iż w tropikach jest cudowna.

Tajlandia – dlaczego warto odwiedzić

Podróżowanie po kraju

Przemieszczanie się w Tajlandii jest bardzo proste. Kraj jest bardzo dobrze przygotowany turystycznie. Gdy chcemy poznać kraj z północy na południe to mamy do wyboru dobre i tanie połączenia lotnicze. Linie nie znajdują się na liście najgorszych na świecie, więc nie ma obaw co do samego lotu.

W naszym przypadku królowały autobusy, którymi pokonaliśmy cały kraj. Są dobrze wyposażone i bardzo wygodne zwłaszcza na długich dystansach. Jedyny problem to klimatyzacja włączona raczej na mrożenie. Ale to chyba urok każdego kraju azjatyckiego.

W samych miasta liczne taksówki nawet wodne, tuk tuki czy autobusy miejskie np w Bangkoku również są bez problemu dostępne.

Tajlandia - dlaczego warto odwiedzić
Taksówki wodne w Bangkoku
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Ruch miejski w Bangkoku
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Tuk tuki są dla nas jednym z symboli Azji
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Wynajem skutera jest świetnym rozwiązaniem na podróż

 

Bezpieczeństwo

Mogę was zapewnić, iż w tym kraju czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Ludzie są bardzo przyjaźni i otwarcie na turytów. Podczas całego naszego pobyty nie wydarzyła się żadna niemiła sytuacja i nigdy nie czuliśmy się zagrożeni. Pomyśleć, że najbardziej niemiłe sytuacje doznaliśmy do tej pory w Europie (np.kradzież we Włoszech). Teraz może miałabym obawy odwiedzić Paryż, ale do Tajlandii z chęcią powrócę.

Jedynym miejscem, gdzie czułam się nieswojo była wyspa Phi Phi zmyta przez tsunami w roku 2011. Na każdym kroku widać znaki informujące, w którym stronę należy się kierować w przypadku uderzenia fali. To rzeczywiście może działać na podświadomość.

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Spokój
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Uśmiech

 

Zakwaterowanie

Chcesz spać w najlepszych hotelu, najtańszym guesthouse’ie a może w chatce bambusowej? Nie ma problemu.

W Tajlandii znajdziesz wszystko a wybór jest ogromny. W Europie zawsze rezerwujemy wcześniej noclegi, bo ciężko później coś znaleźć w przystępnej cenie. W Azji nigdy, ale to nigdy tego nie robiliśmy. W turystycznych miejscach nie ma z tym problemów. Podczas naszej podróży wydawaliśmy na noclegi od 3-10 $ za pokój. Czasami znalezienie noclegu w dobrej cenie trwało dłużej, ale wtedy mieliśmy dobrze dopracowaną strategię. Po przyjeździe w dane miejsce jedna osoba odpoczywała na plecakach a druga pędziła po okolicznych guesthouse w poszukiwaniach najlepszego miejsca. W końcu, po co targać plecak ze sobą. Zdarzyło nam się również spać w chatkach na palach bambusowych (wyspa Ko Lanta) czy w namiocie (wyspa Phi Phi, Krabi). Wszystkie sposoby polecamy. W nocy jest cieplutko, więc na pewno nie zmarzniecie.

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Pobudka na rajskiej plaży
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Bambusowe bungalowy
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Relaks…

Jedzenie

Czy już wspominałam, że uwielbiam jeść? Tak to prawda, ale też nie jestem smakoszem wszystkiego. Kuchnia tajlandzka jest pyszna, kolorowa i zdrowa. Nasze pierwsze spotkanie z Azją to był tzw. street food na ulicach Bangkoku. To było niebo w gębie. Jedzenie przygotowywane na twoich oczach i te zapachy tylko pobudzały nasze ślinianki. A jeżeli potrzebujesz jeszcze czegoś bardziej wykwintnego to z pewnością nie zabraknie miejsc w których dopieścisz swoje podniebienie.

Do tego masz jeszcze owoce tak soczyste i słodziutkie. A wybór jest ogromny i co najlepsze, ponieważ nie znasz ich smaków nie wiesz, co cię czeka.

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Targ wodny
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Jedzenie sprzedawane na ulicy jest bardzo dobre
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Jest w czym wybierać
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Przekąska z robaczków

 

Miejsca warte zobaczenia

Skoro już wiesz, że w Tajlandii jest bezpiecznie, bez problemów będziesz podróżował, znajdziesz nocleg i najesz się do woli, to po co jeszcze tam pojechać? Dla egzotyki.

Odwiedzając kolejne kraje europejskie architektura jest podobna, ale tam będzie całkowicie inaczej. Dominują buudyjskie świątynie przepełnione złotymi figurkami buddy. Budynki są a dźwięk mantr wyśpiewywanych przez mnichów unosi się w powietrzu. Dawne stolice Tajlandii – Ayutthaya czy Sukhothai pozwalają nam wyobrazić sobie potęgę dawnych miast. Do tego kolorowe pobyt w dżungli i wioskach różnych grup etnicznych na pewno spowoduje, iż takich wrażeń nie zaznamy w Europie.

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Wnętrze świątyni buddyjskiej jest przepiękne
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Pałac królewski w Bangkoku

Tajlandia dlaczego warto pojechac Tajlandia dlaczego warto pojechac

 

Plaże

Pobyt na plaży dla wielu jest wyznacznikiem dobrych wakacji i chociaż my zdecydowanie wolimy góry to będąc na plażach w Tajlandii naprawdę można zmienić zdanie…. Choćby na kilka dni.
Mamy do wyboru ogromną liczbę plaż po stronie Morza Andamańskiego (Phuket, Krabi, Koh Lanta, Koh Lipe) oraz Zatoki Tajlandzkiej (Koh Samui, Koh Tao). Z Bankoku bez problemów możemy się dostać na południe kraju autobusem albo samolotem. Wybór tras i linii jest bardzo duży a ceny na prawdę dobre. Do tego na miejscu nocleg znajdziemy bez problemu i odpoczniemy na rajskiej plaży. Tylko nie zapomnijcie wypożyczyć maski i rurki aby podglądać rybki, rafę koralową czy morskie żółwie.

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Przekonaliśmy Was? Pozostaje spakować walizkę lub plecak i w drogę 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Toskania i nie tylko!

Toskania była dla nas dużym zaskoczeniem oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Włochy już odwiedziliśmy dobrych parę lat wcześniej, ale zwiedzaliśmy głównie duże miasta turystyczne. Przyznam, że chociaż bardzo dużo zobaczyliśmy to brakowało nam pełnego obrazu.
A jak jest na włoskiej prowincji?

We wcześniejszych postach mam nadzieję, że udało nam się pokazać piękno Toskanii. Opisywaliśmy z zachwytem winiarski region [pi_wiloke_button button_name=”Chianti” contextual=”btn-info” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/piekna-toskania-i-chianti-smak-wina/”]  i cudowną pod względem widoków [pi_wiloke_button button_name=”Dolinę Val d’Orcia” contextual=”btn-info” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/val-d-orcia-prawdziwa-toskania/”]
Co zobaczyć więcej? Co nas może jeszcze zaskoczyć? Wybraliśmy kilka urzekających miejsc w tym pięknym regionie.

1.Siena, Toskania, Pisa

Trzy duże miasta i główne ośrodki turystyczne, do których w pierwszej kolejności udają się turyści. Nie będę opisywać w szczegółach, iż ogromną ilość informacji możemy bez problemu znaleźć. Ale musimy przyznać, że miasta wspaniałe a ilość zabytków wręcz przytłacza.

Florencja, którą zwiedzaliśmy już wiele lat temu bardzo dobrze wspominamy. Chociaż spaliśmy w namiocie a ciężki plecak uwierał nasze ciało podczas zwiedzania to widok na miasto i jego panorama pozostaje w naszej pamięci. Miasto już wtedy było oblegane przez turystów, ale ilość zabytków jest ogromna. Florencja traktowana jest, jako główny ośrodek kulturalny tego regionu. Piękne starówka, uliczki i liczne muzea. Głównym punktem miasta a zarazem symbolem miasta jest Katedrę Duomo (Santa Maria del Fiore) z piękną kopułą. Tylko 463 stopni i mamy panoramę miasta na wyciągniecie ręki. Dla miłośników sztuki i nie tylko polecamy Galeria Akademii z posągami Michała Anioła oraz wspaniałą Galerię Uffizi, gdzie w 33 salach możemy zobaczyć najwspanialsze dzieła Rafaela, Tycjana, Rubensa, i wielu innych.

Piza była kolejnym odwiedzanym miejscem i to dwukrotnie podczas naszej podróży do Włoch kilka lat temu. A dlaczego dwukrotnie? Być w Pizie i nie mieć zdjęcia z Krzywą Więżą? Wieża wraz z katedrą i baptysterium znajduje się na placu Piazza del Duomo tłumnie odwiedzanym przez turystów, dla których zdjęcie z Krzywą Wieżą jest obowiązkowe podczas wizyty we Włoszech. Niestety nie uniknęliśmy kradzieży aparatu ze wszystkimi zdjęciami w pociągu na trasie Neapol – Katania. Nie zniechęceni wracamy z Sycylii znów do Florencji i Pizy na krótką sesję zdjęciową z drugim aparatem. 

toskania co warto zobaczyć
Piza 2005 rok-chyba…

Siena to średniowieczne miasteczko usytuowane na trzech wzgórzach, które z chęcią odkrywaliśmy przez cały dzień. Wszystkie drogi prowadziły nas do głównego placu miasta Plazza del Campo, gdzie corocznie odbywają się słynne wyścigi konne Palio. Półkolisty i pochylony plac jest uważany za jeden z najpiękniejszych w Europie a panoramę miasta warto podziwiać ze stu metrowej wieży Torre del Mangia.

toskania co warto zobaczyć
Siena

 

2. San Gimignano

Miasteczko na południowy zachód od Florencji, już z oddali nas urzekło. Wysokie kamienne wieże, które górują nad miastem sprawiają, że można poczuć się jak w średniowiecznej twierdzy stąd nazwa „średniowieczny Manhattan”. Miasteczko ma niesamowitą architekturę i klimat. Wąskimi uliczkami przedzieramy się w miejsce gdzie skupiają się kilka pozostałych wież. Warto wejść na jedną z nich, aby podziwiać miasto z góry oraz krajobraz. Piękne kościoły oraz ratusz również są warte odwiedzenia.

San Gimingano San Gimingano San Gimingano

3. Volterra

Podążając na zachód od San Gimignano nie zapomnijmy o Volterze. Jest to kolejne typowe toskańskie miasto zbudowane na wzgórzu otoczone murami obronnymi. Miasto ma charakterystyczne żółtawą zabudowę. Na głównym placu znajduje się najstarszy XIII w ratusz w regionie. Dodatkowo możemy podziwiać piękną romańską katedrę oraz teatr rzymski. Dopełnieniem tego wszystkiego są liczne sklepy specjalizujące się w biżuterii na styl dawnej kultury etruskiej. Po prostu piękne.

Volterra

4. Cortona

Kierując się na wschód od Sieny w kierunku regionu Umbria nie sposób ominąć tego miejsca. Średniowieczna Cortona, jest jednym z najstarszych miast Toskanii. Położna jak inne miasta w tym terenie na wzgórzu lecz z cudownym widokiem na dolinę Val d’Chiana. To miejsce, które było dla mnie ucieleśnieniem miasta toskańskiego, które tak bardzo chciałam odwiedzić po oglądnięciu filmu „Pod Słońcem Toskanii”. Miasto podziwiamy pokonując zawiłe uliczki. Dochodzimy na najwyższy punkt w mieście, gdzie znajduje się forteca i piękna katedra.

Cortona Cortona Cortona Cortona Cortona

5. Lucignano

Wracając z Cortony do Sieny zatrzymajmy się w małym miasteczku Lucignano również położonym na wzgórzu z widokiem na dolinę Val d’Chiana. Miejsce takie małe a takie piękne. Podążamy uliczkami wokoło miasteczka jak w spirali. Zwarta zabudowa, brukowane uliczki, mury obronne i kościoły pozostają w pamięci. A w samym centrum odpoczywamy na ławce rozkoszując się widokiem. Tak jak w filmie. Donice z kwiatami, drzewa z rozłożystymi koronami i zabytki dookoła.

toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć

6. Montepulciano

Miasto na skraju doliny Val d’Chiana i Val d’Orcia słynie ze wspaniałej renesansowej zabudowy. Często nazwane perłą XVI w. Dla wielbicieli wina jest miejscem jego produkcji o takiej samej nazwie. Miasto jest dość duże a życie mieszkańców głównie toczy się wokół głównego płazu Piazza Grande. Liczne uliczki w swej zabudowie mają zachowane piękne pałace i kamienice z XVI w.

Montepulciano Montepulciano

Czy zapomnieliśmy jeszcze o czymś? A może warto coś jeszcze zwiedzić? Podeślijcie swoje propozycje. Z chęcią skorzystamy.

Więcej informacji jak zorganizować podróż do Toskanii znajdziecie – TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Dolina Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Val d’Orcia

Ziemia mieni się kolorami. Czerwony, zielony i brązowy przeplatają się, a pomiędzy nimi pojedyncze drzewa i szutrowe drogi udekorowane cyprysami.

Val d'Orcia
Poranne październikowe widoki na dolinę Val d’Orcia.
Val d'Orcia
Okolice Pienzy o wschodzie słońca.
Val d'Orcia
Oby słońce nie wstawało zbyt szybko bo takie światło bardzo lubi się z aparatem.
Val d'Orcia
i ciąg dalszy.
Val d'Orcia
Okolice Monticchiello.
Val d'Orcia
Okolice Monticchiello.

 

Nie dziwi nas, dlaczego właśnie tutaj były nagrywane sceny ze słynnego filmu Gladiator.

Val d'Orcia
O takie widoki nie trudno.


Krajobraz doliny Val d’Orcia
przypomina płynące pagórki a wyższe wzgórza usłane są małymi murowanymi miasteczkami. Jest to raj dla fotografów i to właśnie tutaj powstają głównie zdjęcia promujące Toskanię.

Aby poczuć ten klimat polecamy zrobić trasę od Pienzy do Montalcino z wizytą między innymi w San Quirico d’Orcia, Abazzia di Sant’Antimo. Po drodze nie bój się wjechać na drogi szutrowe, a odkryjesz małe perełki oraz cudowne krajobrazy. Uważajcie tylko po deszczu gdyż można nieźle ugrząźć w błocie o czym sami boleśnie się przekonaliśmy.

Polecamy miasteczka:

Val d'Orcia

Pienza taka mała a taka piękna. Ta perełka renesansu została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO dzięki papieżowi Piusowi II, który właśnie w tym miejscu się urodził. To on zlecił wybudowanie na tej ziemi wspaniałe budowle mieszkalne jak i kościoły, ratusz oraz ich otoczenie. Kilka ulic na krzyż otoczone solidnymi murami a z nich rozpościerający się widok na Val d’Orcia sprawia, że miasteczko staje się niezwykłe. Zachód słońca podbija pięknie kolory pól uprawnych. Udaje nam się dostrzec również agroturystykę Terrapille, gdzie nagrywane były sceny do Gladiatora i muszę przyznać, że o lepiej obraną naturalną scenerię ciężko.

Pienza
Widok na Pienze.
Pienza
Plac centralny w Pienzy.
Pienza
Ogrzewamy się w ciepłym zachodzącym słońcu.

Pienza

Pienza
Widok na agroturystykę Terrapille z murów Pienzy.


Montalcino
znajdujące się na zachód od Pienzy, słynie z produkcji wina Brunello. Na każdej ulicy znajdziemy enoteca i sklepy z winami. Ma świetnie zachowane mury obronne oraz fortecę, z której można podziwiać miasto i okolice. A okolica jest przepiękna, górzysta i zadrzewiona z jednej strony a z drugiej pagórki pokryte polami uprawnymi.

Montalcino
Montalcino widziane z doliny.
Montalcino
Widok na dolinę z murów Montalcino.
Montalcino
Widok na Montalcino z jego murów.


San Quirico d’Orcia
–To średniowieczne miasteczko położone na szczycie wzgórza znajduje się na w połowie drogi pomiędzy Pienzą a Montalcino. Warto zatrzymać się tutaj choć na chwilę. Nie tak bardzo zatłoczone w porównaniu do innych miasteczek na trasie pozwala odpocząć i poczuć toskański klimat. Natomiast droga z Pienzy do San Quirico d’Orcia jest sama w sobie warta zatrzymania się i podziwiania i to nie jeden raz. Warto wjechać na drogi szutrowe i pędzić przed siebie. Dzięki temu podziwiamy tereny, gdzie pojedyncze gospodarstwa wznoszą się na niewysokich wzgórzach otoczone polami uprawnymi a widoki rozpościerają się na wiele kilometrów wzdłuż i w szerz.

Val d'Orcia
San Quirico d’Orcia
Val d'Orcia
San Quirico d’Orcia


Monticchiello
– kolejne średniowieczne miasteczko na skraju doliny Val d’Orcia. Trochę uśpione, ale nadal bardzo klimatyczne. Otoczone murami miejskimi a okolica w około jest przecudna. To tutaj znajdziemy słynną tzw. sprężynkę z cyprysów.

Monticchiello
Widok z Monticchiello na okolicę.


Abbazia di Sant’Antimo
– Piękne romańskie opactwo z piaskowca znajduje się niedaleko Montalcino. Kościół obecnie należy do Benedyktynów i został odrestaurowany w 1992 roku. Liczne freski oraz płaskorzeźby zdobią surowe wnętrze tej budowli.

Vald'Orcia
Malowniczy i usadowiony w sielskiej okolicy kościół Abbazia di Sant’Antimo.

Vald'Orcia

Vald'Orcia

Vald'Orcia

Zobaczcie również wpisy:

Mówisz Chianti, myślisz wino

Toskania i nie tylko

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

12 pomysłów przez 12 miesięcy na podróż w 2017

Koniec roku zbliża się wielkimi krokami i jest to taki czas w którym  snujemy pomysły na podróż na następny rok. Uwielbiamy ten moment planowania. Palcem po mapie szukamy nowych miejsc, które chcielibyśmy odwiedzić. Oczywiście unikamy tych, które widzieliśmy i dostosowujemy kierunek podróży do okresu w którym będziemy mieć wolne i do 3 latka, który nie je ani glutenu ani nabiału.

Ale ten post nie o tym, co chcemy zobaczyć a o tym co możemy Wam polecić w danym miesiącu roku, na nieco dłuższy aniżeli tygodniowy wypad.

Do rzeczy!

Przesyłamy Wam 12 pomysłów na podróż przez kolejne 12 miesięcy. Wszystkie miejsca są przez nas sprawdzone i przywołują miłe wspomnienia. Oczywiście jest to subiektywna lista i jeśli macie inne pomysły, to śmiało! Komentarze mile widziane.

1. Tajlandia – styczeń

Tajlandia to dla nas serce Azji Południowo- Wschodniej. Zazwyczaj od niej zaczyna się przygodę z Azją. Dobra komunikacja, kilkanaście różnych uśmiechów na twarzach Tajów a każdy o innym znaczeniu. Relatywnie tani kraj z bardzo dobrą kuchnią. Dzika północ gdzie aż prosi o odwiedzenie wiosek zamieszkanych przez liczne plemiona oraz wzięcie udziału w niewymagającym trekking-u po prawdziwej dżungli. A południe kraju? To rozjaśnione światłem złotego piasku odbijającego się w turkusowej wodzie doznania. Miejskie oblicze Tajlandii to tętniąca życiem stolica Bangkok, która z różnych powodów przyciąga turystów z całego świata.  Nieźle jak na pierwsze spotkanie z Azją.

Wpisy o Tajlandii

pomysły na podróż
Uroki dzikiego trekkingu. Północ Tajlandii

2. Wietnam – luty

Miejsce coraz chętniej odwiedzane i nic dziwnego, bo ma wiele do zaoferowania. Zwiedzanie z północy na południe albo w kierunku przeciwnym dostarcza niezłych wrażeń. Północ warto odwiedzić zwłaszcza dla zatoki Halong Bay oraz miejscowości Sapa usytuowanej w górach i otoczonej polami ryżowymi. Centralna część, to piękne kolonialne miasto Hoi An. Natomiast południe wraz z metropolią Ho Chi Minh pokazuje czym w naszym potocznym języku jest „niezły Sajgon” Na dokładkę przepyszne jedzenie- chyba najlepsze w tej części Azji- sprawi, że jeszcze bardziej polubimy ten kraj

pomysły na podróż
Chyba najczęściej fotografowany „rybak” w miejscowości Hoi Ann, Vietnam

3. Maroko – marzec

Pierwszy kraj pozaeuropejski, który odwiedziliśmy i nadal znajduje się bardzo wysoko na naszej liście. Potrzebujesz egzotyki a nie chcesz wyjeżdżać za daleko i wydać za dużo? Maroko to świetny wybór. Pobyt na pustyni, czy nad oceanem oraz wizyta na tradycyjnych targach miejskich w medinach naprawdę robi wrażenie. Do tego podróżowanie jest bardzo proste a kraj sam w sobie jest przyjaźnie nastawiony do turystów.

pomysły na podróż
Pustynne klimaty, Maroko

4. Filipiny – kwiecień

Byłeś już większości krajów Azji Południowo–Wschodniej? Jeżeli tak, to warto teraz wybrać się jeszcze dalej. Chociaż kraj sam w sobie nie posiada wiele interesujących zabytków architektonicznych i do tego kuchnia pozostawia wiele do życzenia względem innych krajów azjatyckich to i tak można zakosztować pociągającej egzotyki. Filipiny to kraj wyspiarski, co powoduje, że rajskich plaż mamy do wyboru, do koloru. A więc nie zapomnij wziąć maski czy rurki do podziwiania pięknych raf. Dodatkowo zobacz na północy głównej wyspy Luzon Banaue i Batad, gdzie pola ryżowe ciągną się aż po horyzont.

Wpisy o Filipinach

pomysły na podróż
Uroki przemieszczania się na Filipinach

5. Gruzja – maj

Gruzja teraz jest już na wyciągnięcie ręki. Nawet za 300 zł możemy tanimi liniami lotniczymi dostać się do tego jakże przyjaznego dla nas kraju. Na miejscu dla tych, co lubią góry jest atrakcji cała masa. Trekking pod Kazbegiem czy Swanetia to tzw. must have! Widok ośnieżonych górskich szczytów, spływających po nich wodospadów oraz soczyście zielonej trawy, na której wylegują się konie i krowy na długo pozostaje w pamięci. Nie zapomnijmy również o samych Gruzinach, którzy swoją gościnnością potrafią zakłopotać w pozytywnym znaczeniu niejednego turystę.

pomysły na podróż
Trekking pod bazę wypadową na Kazbeg. Gruzja

6. Indonezja – czerwiec

Na obecną chwilę dla nas numer jeden ze wszystkich odwiedzonych krajów. Różnorodność kultur, religii i krajobrazów, jaką zobaczyliśmy na miejscu zaskoczyła wielce. Znajdziemy tutaj wszystko, co chcielibyśmy doświadczyć podczas podróży jak: niesamowite religie i wierzenia (Tana Toraja na Sulawesi); krajobraz wulkaniczny (Jawa i wulkan Bromo, Kawah Ijen); rajskie wyspy (Gili przy wybrzeżu Lomboku); wyspę tropikalną wraz z egzotyką (Bali); górskie wspinaczki (wulkan Rijani) etc.

Wpisy o Indonezji

pomysły na podróż
Kobieta pracująca przy uprawie ryżu Indonezja, Sulawesi

7. Norwegia – lipiec

Kraj tak blisko Polski, ale nadal nie najpopularniejszy. Zdajemy sobie sprawię, ze jest tam drogo, ale jeżeli zdecydujemy się podróżować pod namiotem i przywieźć sporą część jedzenie z Polski to wyjazd może okazać się tańszy niż pobyt na południu Europy. W zamian mamy takie widoki, iż ciężko będzie znaleźć nam porównanie z innym krajem europejskim. Krajobrazy przypominają mi Nową Zelandię przedstawianą w fabularnej serii o Hobbitach. Lodowce, fiordy mocno wdzierające się w ląd i piękne góry to znak rozpoznawczy Norwegii, a do tego wszystko świetnie przygotowane pod turystów i na wyciągniecie ręki.

Wpisy o Norwegii

pomysły na podróż
Norweskie Fiordy-Naerfjord.Widoczki Widoczki.

8. Wielka Brytania (Kornwalia) – sierpień

Miejsce, które darzymy wielkim sentymentem. Ponad miesiąc spędziliśmy w namiocie w mieście Newquay. Kornwalia to strome klify, liczne zatoczki i średniowieczne zamki a krajobraz górski tego najbardziej wysuniętego na południowy zachód fragment Wielkiej Brytanii został wpisany na listę UNESCO. Warto zobaczyć Land’s End, Lizard Point, ogród botaniczny Eden Project, wyspa St Michael’s Mount, Newquay, St Ives etc.

pomysły na podróż w 2017
Klif i plaża w miejscowości Newquay (Niuki)

9. Zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych – wrzesień

Parki, parki i jeszcze raz parki narodowe. Piękne i na pewno warte zwiedzenia. Polecamy pojechać pętlą od Los Angeles, Las Vegas, Kanion Kolorado, Monument Valley, Capitol Reef, Bryce Canyon, Death Valley, Sequoia, Yosemite, San Francisco. Na miejscu wystarczy tylko wypożyczyć samochód i całkowicie niezależnie podróżować śpiąc w namiocie.

pomysły na podróż
Punkt widokowy w Dolinie Śmierci (Kalifornia)- wschód słońca.

10. Włochy (Toskania) – październik

Nasze odkrycie tego roku-Włochy.  Podróż do Toskanii zmieniła nasze wcześniejsze niemiłe wspomnienia z przed 10 lat, gdy objeżdżaliśmy pociągami ten kraj od północy aż po Sycylię. Obraz winnic ciągnących się po horyzont i niewysokich gór mieniących się w słońcu kolorami oraz drogi szutrowe otoczone cyprysami pozostaje w naszej pamięci. Wiejski spokój i krajobrazy pozwolą każdemu na prawdziwy reset.

Wpisy o Włoszech

pomysły na podróż
Powszechny widok w Toskanii

11. Indie (Rajastan) – listopad

Indie budzą skrajne emocje. Niektórzy zakochują się od pierwszej wizyty inni tego spotkania nie nazywają miłością. Jeżeli byłeś w innych krajach azjatyckich to warto zasmakować chociaż małą cześć tego zjawiska jakim są Indie . Kuchnia jest ciekawa i warto próbować wszystkiego. Podróżowanie pociągami może być przygodą samą w sobie, gdzie najlepiej uda nam się poznać lokalsów jak i samych siebie. Radżastan to najbardziej kolorowy region Indii, gdzie władali maharadżowie. Ogromna liczba fortyfikacji, wyróżnia się na tle zatłoczonej, kolorowej miejskiej zabudowy.Miejsca w Radżastanie, które warto odwiedzić to: Jaipur – rózowe miasto, Udajpur – białe miasto, Jodhpur – błękitne miasto, Jaisalmer – złote miasto.

Wpisy o Indiach

pomysły na podróż
Indie, Jodhpur- bajkowe miasto.

12. Laos – grudzień

Kraj, który najbardziej będzie kojarzył nam się z tą prawdziwą Azją. Czas płynie tutaj znacznie wolniej . Widok buddyjskiego mnicha staje się nieodzownym obrazem. Luang Prabang, które jest najpiękniejszym miastem Laosu przyciąga licznymi świątyniami oraz klasztorami. Płynąca przez miasto rzeka Mekong pozwala dostać się odległych wiosek, gdzie życie płynie odrębnym torem a my mamy możliwość być tego częścią choć na chwilę.

Wpisy o Laosie

pomysły na podróż
Ten wzrok nas odprowadzał po rzece Mekong- Laos

Co wymyślimy na ten rok…warto te marzenia zacząć realizować już dzisiaj 🙂

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Mówisz Chianti, myślisz wino.

Chianti – smak wina w Toskanii

Obraz winnic ciągnących się po horyzont, niewysokich gór mieniących się w słońcu kolorami i przestrzeni spokoju to obraz Toskanii.

Pierwszy raz Włochy odwiedziliśmy już będzie ponad 8 lat temu. Podróżowaliśmy przez 2 tygodnie z północy na południe z namiotem. Uzależnieni od pociągów, gdyż taki bilet posiadaliśmy odwiedzaliśmy tylko duże i turystyczne miejsca. Chociaż kraj sam w sobie bardzo nam się podobał to jednak nie zapałaliśmy miłością do samych mieszkańców. W pociągu nocnym okradziono nas ze wspomnień, straciliśmy aparat z kartą i zdjęciami z ponad 3 tygodniowej podróży. Pisać pewnie można by więcej ale złe wspomnienia lepiej nie faworyzować a pozostać przy tych miłych, których wiele więcej.

Włochy
Rok 2006- prawie dokładnie minęło 10 lat od ostatniej wizyty we Włoszech. Jakże inna podróż od tej z 2016.

Po latach tanie bilety zachęciły nas do kolejnej podróży do Włoch i nie żałujemy. Mamy tydzień a dużo chcemy przeżyć. Oczywiście plan dostosowujemy też do Zosi, naszego nieokiełznanego prawie 3 latka. Tym razem wynajmujemy samochód, co daje nam poczucie niezależności i swobody w podróżowaniu.

Lot do Bolonii i wyruszamy od razu na południe. Duże miasta jak Bolonia, Florencja, Piza czy Siena wyłączamy z naszego planu, gdyż już tam byliśmy. Tym razem chcemy poznać tzw. włoską prowincję i trzeba przyznać, że czujemy się tam bosko.

Spędzamy czas w regionie Chianti oraz doliny Val d’Orcia z krótkim wypadem do doliny Val d’chiana oraz Umbrii.

Region Chianti jest dla mnie kwintesencją Toskanii. Zielone winnice poprzecinane szutrowymi drogami pokrywają liczne pagórki a pomiędzy nimi wciśnięte małe jak i te większe murowane osady, osady z nieprzeciętną historią.

Region Chianti
Region Chianti. Niekończące się pagórkowate widoki
Region Chianti
Region Chianti. Winnice, winnice, winnice.
Region Chianti
Toskania region Chianti. Malownicze usytuowane winnice.

To właśnie w Chianti produkowane jest znane na całym świecie wino o tej samej nazwie. Odwiedzający ten teren turyści bez problemu mogą uczestniczyć w tzw. „Wine tours” gdzie mogą podejrzeć pracę w winnicy, samą produkcję tego wina jak również wziąć udział w degustacji.

W naszym przypadku musieliśmy odpuścić sobie ten punkt programu, bo trochę nieładnie tak wpaść na łyka nie słuchając historii tworzenia wina- Zosia nie lubi historii.

Region Chianti
…i winnic ciąg dalszy

Oczywiście na trasie co rusz widzieliśmy różnorakie winnice a samą produkcję wina również mogliśmy podglądnąć.

Region Chianti
Produkcja wina.
Region Chianti
Enoteka gdzie możemy skosztować i kupić wino.

Region Chianti najlepiej przejechać samochodem lub jak mamy siłę rowerem choć podjazdów jest bardzo dużo.

Zataczamy pętle wokół trójkąta pomiędzy Florencją, Sieną, a Arezzo. Słynna drogą Via Chiantigiana SR222 jedziemy na północ od Sieny. Widoki są, auto co chwilę gaśnie, aparat fotograficzny nie.

Najważniejsze punkty na trasie:

Greve in Chianti i okolice

Greve in Chianti jest głównym ośrodkiem tego regionu. Małe miasteczko z fajnym placem w centrum i licznymi knajpkami jest centrum przemysłu winiarskiego.

Greve in Chianti
Rynek w Greve in Chianti

Na trasie do Greve in Chianti oraz w okolicach odwiedzamy ciekawe starożytne wioski (m.in. Castellina in Chianti) oraz z bardzo długą tradycją winnarską Castello di Verazzano czy Castello Vicchiomaggio– to twierdze górujące nad wielohektarowymi gospodarstwami winiarskimi z wieloletnimi tradycjami.

Malutka średniowieczna miejscowość Montefioralle przyciąga nas spokojem i pięknem.  Tworzy ją grupka murowanych domów wzniesionych na wzgórzu około 1km od Greve in Chianti.

Region Chianti
Widok na Montefioralle, niezwykle malowniczą miejscowość.
Region Chianti
Montefioralle- brama wejściowa.
Region Chianti
Montefioralle od środka.
Region Chianti
Montefioralle, magiczne restauracyjki.
Region Chianti
Montefioralle

Oczywiście chcemy zagłębić się bardziej w ten niesamowity teren i siecią bocznych, prowincjonalnych dróg objeżdżamy okolicę. Trasa sama w sobie jest wielką atrakcją. Polecamy trasę do małej miejscowości Lamole. Wracając na południe od Grave in Chianti trasą SR222 odbijamy na wschód. „Wspinamy się” na coraz to wyższe wzniesienia z których ukazują nam się przepiękne winnice. Natężenie ruchu samochodowego żadne. Czasami myślimy, że tylko my tu jesteśmy. Dojeżdżamy do Lamole.

Region Chianti
Na trasie.

GPS wskazuje nam bardzo okrężną trasę do Volpai, która ma być naszym kolejnym punktem. Nie chcemy się wracać na główną trasę a więc stwierdzamy, że jednak jedziemy dalej. Dobrze, że zasięg był a zapas benzyny wystarczający. Droga szutrowa z dziurami wśród gęstego lasu wraz z przebiegającymi jeleniami była niezłym przeżycie dla naszego wynajętego samochodu

Radda in Chianti i okolice

Volpaia jest wręcz urocza. Na szczycie wzgórza wznosi się mała ufortyfikowana wioska gdzie nadal wytwarzane jest wino przez jedno z gospodarstw a wielowiekowa tradycja jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. Volpaia należy do najlepiej zachowanych wiosek średniowiecznych w tej części Włoch. Jest to świetne miejsce aby skosztować wina, zjeść dobrze i zobaczyć samą produkcję tego trunku, którego zapach unosi się po całym miasteczku.

Region Chianti

Region Chianti
Volpaia

 

Radda in Chianti to kolejne średniowieczne miasteczko z wąskimi uliczkami otoczone murami miejskimi, które zwiedzamy. Pięknie położone na wzgórzu z którego w oddali dostrzegamy Volpaia.

Region Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti
Radda in Chianti

Pod wieczór wracamy już w stronę Sieny. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze wiele razy. Winnice są wszędzie a przy świetle zachodzące słońca wyglądają niesamowicie.

Region Chianti
Gdzieś na trasie.

Zobaczcie również wpisy:

Dolina Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Toskania i nie tylko

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂