Ayutthaya i Sukhothai – przejażdżka rowerem w dawnych stolicach Tajlandii

Pierwsza wizyta w Azji i od razu spotkanie z wielkomiejskim Bangkokiem w Tajlandii może być dla niektórych niezłym zaskoczeniem i jednocześnie wyzwaniem.

Po kilku dniach spędzonych w mieście, gdzie jest gorąco i ogromna wilgotność, nie dziwi fakt, że chcemy uciekać już w inne bardziej spokojniejsze miejsce.

Nie wiem jak wy, ale dla nas zawsze bardzo ważne jest poznanie historii odwiedzanego kraju. Dlatego również w Tajlandii odwiedziliśmy dawne stolice kraju, które w czasach swojej świetności były naprawdę potęgami tego regionu. W tych miejscach nie tylko odnajdziemy wspaniałe zabytki, ale również złapiemy oddech.

Ayutthaya

Znajduje się zaledwie 75 km od Bankoku więc nie ma problemów aby odwiedzić miasto również podczas jednego dnia. Oczywiście możecie dojechać na miejsce ze zorganizowaną wycieczką ale my jednak polecamy zrobi to na własną rękę. Jest taniej i nikt wam nie kontroluje czasu.

Najlepszym rozwiązaniem dla nas był pociąg. Ze stacji Hua Lamphong lokalnym pociągiem za 15THB dostaniemy się na miejsce. Oczywiście są jeszcze expressy, na które nawet w okienku nas przekonują, ale nie polecamy. Cena kolosalna, zimna klimatyzacja w środku i odjeżdżają rzadziej.

Sam kompleks świątyń w Ayutthaya najlepiej zwiedzić na rowerach, gdyż teren do odwiedzenia jest spory.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Rowerem najlepiej podróżować po Ayutthaya

Ayutthaya jest dawną stolicą Syjamu z lat z lat 1350-1767, która zajmowała ogromny teren regionu Azji Południowo –Wschodniej. W XVII w w stolicy mieszkał jeden milion osób i była jednym z najzamożniejszych miast Azji. Po wieloletnich najazdach wojsk birmańskich wreszcie musiała się poddać. I tym samym pozostała miastem- duchem. Na terenie obecnej Ayutthaya znajdziemy ruiny dawnej stolicy i świątyń.

Kolejne części parku są oddzielne płatne po 50 B każda. Najpierw wchodzimy do ruin Wat Ratchaburana. Podziwiamy okolice ze szczytu głównej stupy. Niestety jest bardzo gorąco i szybko ruszamy dalej na naszych rowerach.
Objeżdżamy dookoła kolejne świątynie Wat Mahathat, Wat Phra Ram. Dość dużo widać z zewnątrz, więc nie wchodzimy do środka.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Ratchaburana

kompleks świątyń w Ayutthaya

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Phra Ram

Na trasie widzimy karawanę słoni z pasażerami na grzbietach. Jest to nasze pierwsze spotkanie oko w oko z tymi pięknymi zwierzętami. Ale nie korzystamy z tego typu atrakcji.

 kompleks świątyń w Ayutthaya

Po tym spotkaniu pędzimy dalej na naszych rowerkach do kolejnego ważnego punktu czyli leżącego buddy odzianego pomarańczowymi szatami- Wat Loayasutharam.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Loayasutharam

Wchodzimy jeszcze do Wat Phra Si Sanphet kompleksu 3 stup znajdującego się po środku historycznego kompleksu. Ze wspaniałego pałacu królewskiego pozostało niestety niewiele.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Wat Phra Si Sanphet

Jeździmy do samego wieczora oglądają ruiny cudownie oświetlone. Dodatkowo mamy szczęście, gdyż w jednej ze świątyń odbywa się generalną próbę przedstawienia o historii miasta. Możemy podziwiać śpiew, taniec tajski oraz przedstawienie walk i batalii z udziałem słoni.

kompleks świątyń w Ayutthaya
Ayutthaya nocą

kompleks świątyń w Ayutthaya


Sukhothai

Jest kolejną pradawną stolicą Tajlandii, którą naprawdę warto zobaczyć. Osobiście podobała nam się tam bardziej niż w Ayutthaya, która jest wiekowo młodsza.

Miasto położone jest mniej więcej w połowie drogi do Chiang Mai. Bez problemu dojechaliśmy tam lokalnym autobusem w 6 godzin z Ayutthaya.

Sukhothai jest większym, na pewno lepiej zachowanym i mniej zatłoczonym miejscem niż Ayutthaya. Ruiny świątyń, pałacu królewskiego oraz posągów z XIII w.  znajdują się na terenie specjalnie wydzielonego parku archeologicznego, w przeciwieństwie do Ayutthaya, gdzie świątynie znajdowały się wprost w mieście.

Teren jest naprawdę spory, więc wynajęcie roweru jest niezbędne. Ceny po targowaniu 20THB za cały dzień.
Jedziemy chodnikami wzdłuż jeziorek i drzew a pomiędzy nimi znajdują się zespoły świątyń, czyli watów. W parku jest wiele miejsc, w których można odpocząć. Jesteśmy tym miejscem zachwyceni.

Obecne ruiny w kolorze czerwonym w rzeczywistości kiedyś musiały być pełne przepychu i bogactwa. Jest bardzo ciepło, więc odpoczywamy przy jeziorkach. Zwiedzanie zajmuje nam cały dzień aż do do wieczora.

kompleks świątyń w Sukhothai
Wat Sra Sri

kompleks świątyń w Sukhothai

kompleks świątyń w Sukhothai
Wat Sri Sawai

kompleks świątyń w Sukhothai

kompleks świątyń w Sukhothai
Wat Mahathat

kompleks świątyń w Sukhothai
kompleks świątyń w Sukhothai

Zwiedzamy poszczególne kompleksy podziwiając to buddyjskie miejsce. Zaczepia nas również szkolna wycieczka małych Tajów i Tajek, którzy mają okazję przeprowadzić z nami ankiety i tym samym podszkolić angielski i oczywiście zrobić sobie serię zdjęć.

kompleks świątyń w Sukhothai
Jeden z tysiąca uśmiechów Tajów

Cena wejścia do wszystkich zon jest wysoka 350 THB + 10 THB za rower. Odwiedzamy cześć centralną parku (100THB) oraz dalej położone świątynie Wat Sri Chum (ogromna postać buddy z ręką wielkości człowieka) oraz Wat Sapan Hin (stojący budda na wzgórzu). Po całym dniu spędzonym w tym parku jesteśmy bardzo zadowoleni tą ciszą i nastrojem, które unoszą się w tym miejscu.

kompleks świątyń w Sukhothai

kompleks świątyń w Sukhothai

Jeżeli byliście już w Angkor Wat w Kambodży to jednak nie spodziewajcie się, że dawne stolice Tajlandii będą w stanie was tak bardzo zaskoczyć, ale i tak warto te miejsca odwiedzić 🙂 Zwłaszcza, że turystów jest mniej.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Tajlandia, czyli najlepszy kraj na pierwsze spotkanie z egzotyką

Może chciałbym pojechać poza Europie, ale nie wiem gdzie?
Czy ja sobie poradzę?
Taka podróż to musi być wyzwanie?

Ile razy my już to słyszeliśmy.
Kiedy pierwszy raz pojechaliśmy do Azji i to na 2 miesiące nasza rodzina i wielu naszych znajomych się dziwiło.
Zwłaszcza, że było to prawie dziesięć lat temu.
Wiele razy przekonywaliśmy nie tylko naszych znajomych, że podróż poza Europę wcale nie trudna. Wielu z nich się zdecydowało na samodzielną podróż i jeszcze nie spotkaliśmy się z odpowiedzią, że nie było warto. Obecnie coraz więcej osób wyjeżdża poza Europę nawet z dziećmi.

Jaki kraj pozaeuropejski wybrać na początek swojej drogi w samodzielnych wyjazdach?

Dla nas bezsprzecznie to Tajlandia, w której poczujemy egzotykę a podróżowanie jest przyjemnością samą w sobie.
Wymienimy tylko elementy, które głównie bierzemy pod uwagę przy wyborze danego kraju na nasz cel wyjazdowy. Nie wspominając o pogodzie, bo każdy wie, iż w tropikach jest cudowna.

Tajlandia – dlaczego warto odwiedzić

Podróżowanie po kraju

Przemieszczanie się w Tajlandii jest bardzo proste. Kraj jest bardzo dobrze przygotowany turystycznie. Gdy chcemy poznać kraj z północy na południe to mamy do wyboru dobre i tanie połączenia lotnicze. Linie nie znajdują się na liście najgorszych na świecie, więc nie ma obaw co do samego lotu.

W naszym przypadku królowały autobusy, którymi pokonaliśmy cały kraj. Są dobrze wyposażone i bardzo wygodne zwłaszcza na długich dystansach. Jedyny problem to klimatyzacja włączona raczej na mrożenie. Ale to chyba urok każdego kraju azjatyckiego.

W samych miasta liczne taksówki nawet wodne, tuk tuki czy autobusy miejskie np w Bangkoku również są bez problemu dostępne.

Tajlandia - dlaczego warto odwiedzić
Taksówki wodne w Bangkoku
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Ruch miejski w Bangkoku
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Tuk tuki są dla nas jednym z symboli Azji
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Wynajem skutera jest świetnym rozwiązaniem na podróż

 

Bezpieczeństwo

Mogę was zapewnić, iż w tym kraju czuliśmy się bardzo bezpiecznie. Ludzie są bardzo przyjaźni i otwarcie na turytów. Podczas całego naszego pobyty nie wydarzyła się żadna niemiła sytuacja i nigdy nie czuliśmy się zagrożeni. Pomyśleć, że najbardziej niemiłe sytuacje doznaliśmy do tej pory w Europie (np.kradzież we Włoszech). Teraz może miałabym obawy odwiedzić Paryż, ale do Tajlandii z chęcią powrócę.

Jedynym miejscem, gdzie czułam się nieswojo była wyspa Phi Phi zmyta przez tsunami w roku 2011. Na każdym kroku widać znaki informujące, w którym stronę należy się kierować w przypadku uderzenia fali. To rzeczywiście może działać na podświadomość.

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Spokój
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Uśmiech

 

Zakwaterowanie

Chcesz spać w najlepszych hotelu, najtańszym guesthouse’ie a może w chatce bambusowej? Nie ma problemu.

W Tajlandii znajdziesz wszystko a wybór jest ogromny. W Europie zawsze rezerwujemy wcześniej noclegi, bo ciężko później coś znaleźć w przystępnej cenie. W Azji nigdy, ale to nigdy tego nie robiliśmy. W turystycznych miejscach nie ma z tym problemów. Podczas naszej podróży wydawaliśmy na noclegi od 3-10 $ za pokój. Czasami znalezienie noclegu w dobrej cenie trwało dłużej, ale wtedy mieliśmy dobrze dopracowaną strategię. Po przyjeździe w dane miejsce jedna osoba odpoczywała na plecakach a druga pędziła po okolicznych guesthouse w poszukiwaniach najlepszego miejsca. W końcu, po co targać plecak ze sobą. Zdarzyło nam się również spać w chatkach na palach bambusowych (wyspa Ko Lanta) czy w namiocie (wyspa Phi Phi, Krabi). Wszystkie sposoby polecamy. W nocy jest cieplutko, więc na pewno nie zmarzniecie.

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Pobudka na rajskiej plaży
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Bambusowe bungalowy
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Relaks…

Jedzenie

Czy już wspominałam, że uwielbiam jeść? Tak to prawda, ale też nie jestem smakoszem wszystkiego. Kuchnia tajlandzka jest pyszna, kolorowa i zdrowa. Nasze pierwsze spotkanie z Azją to był tzw. street food na ulicach Bangkoku. To było niebo w gębie. Jedzenie przygotowywane na twoich oczach i te zapachy tylko pobudzały nasze ślinianki. A jeżeli potrzebujesz jeszcze czegoś bardziej wykwintnego to z pewnością nie zabraknie miejsc w których dopieścisz swoje podniebienie.

Do tego masz jeszcze owoce tak soczyste i słodziutkie. A wybór jest ogromny i co najlepsze, ponieważ nie znasz ich smaków nie wiesz, co cię czeka.

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Targ wodny
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Jedzenie sprzedawane na ulicy jest bardzo dobre
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Jest w czym wybierać
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Przekąska z robaczków

 

Miejsca warte zobaczenia

Skoro już wiesz, że w Tajlandii jest bezpiecznie, bez problemów będziesz podróżował, znajdziesz nocleg i najesz się do woli, to po co jeszcze tam pojechać? Dla egzotyki.

Odwiedzając kolejne kraje europejskie architektura jest podobna, ale tam będzie całkowicie inaczej. Dominują buudyjskie świątynie przepełnione złotymi figurkami buddy. Budynki są a dźwięk mantr wyśpiewywanych przez mnichów unosi się w powietrzu. Dawne stolice Tajlandii – Ayutthaya czy Sukhothai pozwalają nam wyobrazić sobie potęgę dawnych miast. Do tego kolorowe pobyt w dżungli i wioskach różnych grup etnicznych na pewno spowoduje, iż takich wrażeń nie zaznamy w Europie.

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Tajlandia dlaczego warto pojechac
Wnętrze świątyni buddyjskiej jest przepiękne
Tajlandia dlaczego warto pojechac
Pałac królewski w Bangkoku

Tajlandia dlaczego warto pojechac Tajlandia dlaczego warto pojechac

 

Plaże

Pobyt na plaży dla wielu jest wyznacznikiem dobrych wakacji i chociaż my zdecydowanie wolimy góry to będąc na plażach w Tajlandii naprawdę można zmienić zdanie…. Choćby na kilka dni.
Mamy do wyboru ogromną liczbę plaż po stronie Morza Andamańskiego (Phuket, Krabi, Koh Lanta, Koh Lipe) oraz Zatoki Tajlandzkiej (Koh Samui, Koh Tao). Z Bankoku bez problemów możemy się dostać na południe kraju autobusem albo samolotem. Wybór tras i linii jest bardzo duży a ceny na prawdę dobre. Do tego na miejscu nocleg znajdziemy bez problemu i odpoczniemy na rajskiej plaży. Tylko nie zapomnijcie wypożyczyć maski i rurki aby podglądać rybki, rafę koralową czy morskie żółwie.

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Tajlandia dlaczego warto pojechac

Przekonaliśmy Was? Pozostaje spakować walizkę lub plecak i w drogę 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

Jeżeli lubicie zwiedzać urokliwe miasteczka i podziwiać piękne widoki razem z małym dzieckiem to polecamy wybrać się na jedną z pierwszych podróży z dzieckiem do Toskanii.

Zebraliśmy dla Was garść praktycznych informacji i wskazówek z naszego tygodniowego pobytu.

Toskania praktyczne informacje

Kiedy najlepiej pojechać?

Toskania położona w środkowej części Włoch jest odwiedzana przez turystów przez cały rok.

My zdecydowaliśmy się na wyjazd w październiku głównie na świetne ceny biletów lotniczych.

Odpowiedź na pytanie, kiedy pojechać głównie zależy od tego czego oczekujemy z naszego wyjazdu. My chcieliśmy uniknąć ogromnego tłumu turystów oraz wysokich temperatur. Październik okazał się miesiącem bardzo dobrym. Ceny noclegów były niższe a tłumów brak. Należy się jednak przygotować, iż może popadać i temperatura również nie jest powyżej 20 stopni.

Toskania praktyczne informacje
Jesienne kolory Toskani

Myślę,  że wiosna oraz jesień to idealny czas kiedy chcemy głównie zwiedzać i nie wydać za dużo.

Jak dostać się na miejsce?

Oczywiście możemy dostać się na miejsce własnym samochodem, ale wiąże się to z długą podróżą, potrzebą dłuższego urlopu a do tego jeżeli podróżujemy z dzieckiem to zwłaszcza musimy wziąć to pod uwagę.

My polecieliśmy linią Wizzair z Katowic do Bolonii. Ceny biletów były dobre. Za naszą trójkę z głownym bagażem zapłaciliśmy około 600 zł. Najważniejsze, że godziny lotu były wyznaczone na wczesne popołudnie.

 Toskania praktyczne informacje


Jak podróżować na miejscu?

Jeżeli podróżujecie sami bez dziecka i decydujecie się na pobyt tylko w dużych miasta to polecam podróż pociągiem. Jest szybko, wygodnie i dostajecie się od razu do centrum miasta.

Jednak jeżeli chcecie być niezależni i podróżujecie z dzieckiem to zdecydowanie polecamy wynajęcie samochodu. Oczywiście z wykupionym pełnym ubezpieczeniem. Dodatkowo pomyślcie zawczasu o foteliku samochodowym. Nasza wypożyczalnia liczyła sobie prawie 600 zł za wynajem na tydzień. Znacznie tańszym rozwiązaniem było dla nas wykupienie dodatkowego bagażu na przelot i zabranie własnego fotelika (140 zł w dwie strony).

Rezerwację na samochód zrobiliśmy jeszcze w Polsce i po przylocie po około 40 minutach odebraliśmy samochód z parkingu pod lotniskiem. Zdecydowaliśmy się na Hertz, gdyż taką wypożyczalnie mogłam wybrać poprzez mój voucher otrzymany z firmy. Jednakże uważajcie zwłaszcza na najtańsze oferty wynajmu i czytajcie uważnie warunki. Często pobierane jest zabezpieczenie na karcie kredytowej w wysokości nawet 1800 Euro, dodatkowi kierowcy są płatni czy umowa zawiera niezrozumiałe dodatkowe warunki ubezpieczenia. Warto również poczytać opinie o wypożyczalniach.

My wypożyczyliśmy jedno z najtańszych samochodów – fiat punto. Chociaż samochód całkiem nowy to słabo toczył się na wzgórza Toskanii. Na trasie mieliśmy oczywiście odcinki płatne autostrad, gdzie na bramkach płaciliśmy odpowiednią kwotę za przejechane kilometry. Jednakże głównie poruszaliśmy się drogami bezpłatnymi o dobrej nawierzchni choć drogi szutrowe oraz wjazd w bagno również zaliczyliśmy.

Toskania praktyczne informacje

Gdzie spać w Toskanii?

Co tu dużo mówić. Włochy są bardzo turystyczne i ilość miejsc noclegowych jest bardzo duża. Nie zmienia to faktu, iż warto rezerwować wcześniej.

Okres poza sezonem jest bardzo dobry, gdyż wybór noclegów jest dość spory i ceny są dużo niższe. Wszystko zależy również od tego gdzie chcemy nocować. Podczas tego wyjazdu chcieliśmy ominąć duże miasta dlatego tez zdecydowaliśmy się wybrać zakwaterowanie tylko w tzw. agriturismo czyli apartamenty w gospodarstwach wiejskich. Zawsze marzyłam o noclegu w typowym domu toskańskim z piaskowej cegły pośród winnic. I bez problemu taki nocleg znaleźliśmy z dala od miasta, ale za to z pięknymi widokami na okoliczne winnice. Ceny około 180 zł za noc za naszą trójkę.

Noclegi rezerwowaliśmy na booking.com ale również polecam nocleg zarezerwowany poprzez portal Airbnb.
Skorzystajcie z linka Airbnb a uzyskacie w prezencie 100 zł.
My mieszkaliśmy w Le Rocche Di Valiano wśród pięknych winnic oraz przy słynnej drodze – sprężyce w Monticchielo.

Nasze apartamenty zawsze miały dużą sypialnie, salon, łazienki, jadalnie i co najważniejsze kuchnie.

Toskania praktyczne informacje

Toskania praktyczne informacje


Co zjeść w Toskanii?

Kuchnie włoską wszyscy znają, więc oczywiście wiemy, czego możemy się spodziewać na miejscu. Oczywiście dania są dużo lepsze niż w „niby” restauracjach włoskich w Polsce, gdzie głównym posiłkiem jest pizza.

W naszym przypadku z powodu diety Zosi wszystkie posiłki przygotowywaliśmy w wynajętych apartamentach stąd tez elementu kuchni był tutaj kluczowy. Zdecydowaliśmy się również wykupić na samolot dodatkowy bagaż w jedną stronę (68zł) i załadować go w pełni jedzeniem na cały tydzień. Nie przejmowaliśmy się wówczas, gdzie nagle kupimy coś bezglutenowego a dodatkowo bezmlecznego na miejscu. Dodatkowo zaoszczędziliśmy dość mocno na jedzeniu. W restauracji minimum 10 Euro należy liczyć na posiłek, którym dość ciężko da się najeść na pół dnia. Oczywiście, gdybyśmy nie byli przymuszeniu do diety również z chęcią jedlibyśmy na mieście, aby nie stać nad garami po całym dniu zwiedzania.

 Toskania praktyczne informacje

Toskania praktyczne informacje


Co zobaczyć w Toskanii?

Oczywiście to kwestia tego, w jakim celu jedziemy i czego oczekujemy. Tym razem podczas naszego wyjazdu chcieliśmy ominąć duże miasta turystyczne jak Bolonia, Florencja, Piza czy Siena, które wiele lat temu udało nam się już odwiedzić. Marzyliśmy zobaczyć słynne pola pokryte winnicami otaczające małe obronne miasteczka oraz płynące wzgórza mieniące się kolorami.

Odkrywamy typową włosko – toskańską prowincję. Połowę czasu przeznaczamy na pobyt i objazd regionu Chianti (Radda in Chianti, , gdzie zielone winnice poprzecinane szutrowymi drogami pokrywają liczne pagórki a pomiędzy nimi wciśnięte małe jak i te większe murowane osady. Zaglądamy również do San Gimignano – nazwanego średniowiecznym Manhattan’em czy warownej Volterry.

Drugą część pobytu przeznaczamy na objazd doliny Val’d Orcia, która jest uznawana za tą autentyczną Toskanię. Tutaj ziemia mieni się kolorami. Czerwony, zielony i brązowy przeplatają się, a pomiędzy nimi pojedyncze drzewa i szutrowe drogi udekorowane cyprysami. Piękna trasa ciągnie się od od Pienzy do Montalcino.

Dodatkowo, gdy mamy więcej czasu zaglądnijmy do Cortony, który góruje nad doliną Val d’Chiana, malutkiego miasteczka Lucignano czy słynnego z wina miasta Montepulciano.

Podążając dalej na południe już tylko jedną godzinę drogi od Montepulciano dzieli nas od pięknego miasta Orvieto w Umbrii, gdzie warto obejrzeć cudowną katedrę. A samo miasto usytuowane jest na wielkiej skale tufowej.

 

Toskania praktyczne informacje
Katedra w Orvieto
Toskania praktyczne informacje
Kaplica w katedrze w Orvieto

Będąc w okolicy nie zapomnijmy o wizycie w umierającym miasteczku Civita di Bagnoregio tuż przy północnej granicy Lazio z regionem Umbrii.  Jest to malutkie i przepięknie położone na wysokiej skale tufowej małe miasteczko, do którego możemy dojść tylko specjalnym mostem. Widok tej osamotnionej osady na skale na długo pozostanie w naszej pamięci.

Toskania praktyczne informacje
Piękne miasteczko Civita di Bagnoregio

Opis poszczególnych miejsc, które odwiedziliśmy znajdziecie pod linka poniżej:

Mówisz Chianti, myślisz wino

 Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Toskania i nie tylko

Pytania? Komentarze?

Potrzebujecie więcej informacji? Oczywiście pytajcie w komentarzach. Postaramy się odpowiedzieć na wszystko 🙂

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Jak podróżować z małym dzieckiem na diecie bezglutenowej i beznabiałowej.

 Uwielbiam jedzenie zwłaszcza, gdy moje podniebienie delektuje się nowymi smakami.

Podczas podróży staramy się kosztować lokalnej kuchni, chociaż czasami trudno się przełamać jak serwują ci jakiegoś robala

Mając dziecko oczywiście trzeba przygotować się na pewną zmianę. Nie będziesz serwował dziecku np. każdego dnia konserwy z bułką i pomidorem.

Dieta dziecka w podróży
Najlepsza szarlotka jest w Dolinie Chochołowskiej i tutaj się pojawia problem! Jak dziecku wytłumaczyć że chrupek ryżowy jest smaczniejszy od tego co u nas na talerzu?

 

Kiedy jesteś w Polsce nie jest problemem znalezienie restauracji, ale za granicą w krajach gdzie ceny są znacznie wyższe nie możemy sobie zawsze na to pozwolić a zwłaszcza, gdy mały podróżnik jest wybredny.

Dieta dziecka w podróży
to jeszcze były czasy gdy Zosia jadła gluten…

 

Dieta dziecka w podróży
Kabanos na tatrzańskim szlaku to podstawa…tylko jak znaleźć ten bezglutenowy?

 

A co gdy nasze dziecko jest alergikiem? Kiedy musimy przestrzegać określonej diety?
Sytuacja się komplikuje, ale nie oznacza to, ze musimy z wyjazdu rezygnować.

W naszym przypadku po większych i mniejszych kłopotach zdrowotnych Zosi myślę, że znacznie łatwiej i lepiej nam się obecnie podróżuje. Nie ukrywam, że była to długa droga, o czym wspominaliśmy już we wcześniejszym poście [pi_wiloke_button button_name=”Jak zaczęliśmy podróżowanie z dzieckiem?” contextual=”btn-success” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/czy-latwo-zaczac-podrozowac-z-dzieckiem”]

Zosia obecnie jest na diecie bezglutenowej i beznabiałowej, co powoduje, iż generalnie w czasach, kiedy gluten jest prawie obecny we wszystkich posiłkach jest to duże utrudnienie. Jak z tego wybrnąć?

Gotować samemu.
Niestety muszę przyznać, iż nie jestem mistrzynią kulinarną wręcz trzeba to przyznać gotować dobrze to ja nie umiem 🙂 Oczywiście wzoruje się na specjalistach w tym zakresie jak Mama alergika gotuje, Aga ma smaka ale i tak często wychodzi mi to z marnym skutkiem. Dlatego chyba dobrze, że głównie Łukasz gotuje obiady Zosi 🙂

No dobrze, ale co zrobić podczas wakacji?  Ja tu miałam być na urlopie i odpoczywać a muszę jeszcze przy garach stać .

Co warto wziąć pod uwagę:

Długość pobytu i kraj

W przypadku krótkich wypadów w Polsce wybieramy na obiad restauracje, gdzie możemy zamówić standardowe polskie jadło bez glutenu i nabiału jak np: ziemniaki, mięso i sałatka. Nic się nie stanie jak dwa dni rzędu zje to samo

Dieta dziecka w podróży
Wędrując górskimi szlakami staramy się wybierać te na których znajdziemy schronisko. Tutaj Schronisko na Leskowcu,

Gdy wybieramy się na dłużej np.: w jakiś kraj europejski tutaj sprawa się komplikuje. Nie podróżujemy w wersji z wykupionym jedzeniem w hotelu, bo zwykle jest to opcja droższa, a do tego nie chcemy, żeby Zosia obserwowała jak zajadamy się super posiłkiem a ona musi obejść się smakiem. W Europie omijamy raczej hotele/pokoje na wynajem/pensjonaty, w których nie ma aneksu kuchennego choćby wspólnego dla innych mieszkańców.

W Azji, do której planujemy się wybrać, problem rozwiąże się sam. Posiłków, które zawierają zboża jest bardzo mało a dieta bazuje głównie na ryżu, który bez problemu Zosia może jeść.

Dieta dziecka w podróży
Obiadek w Cortonie- Toskania, Włochy.

 

Termos

Odpowiedni termos to dla nas podstawa. A te, które mamy są niezawodne i potrafią trzymać ciepło przez cały dzień. Obecnie codzienne używamy dwa, do którego przygotowujemy dwudaniowy obiad dla Zosi do przedszkola. Natomiast na wyjazdach w miejscach, gdzie mamy nocleg z aneksem kuchennym, obiad staramy się przygotować z samego rana. Dzięki temu jak idziemy w góry czy zwiedzamy miasto nie obawiamy się, że nie znajdziemy na czas odpowiedniego miejsca i tym samym Zosia będzie głodna. Dzięki termosom podczas dnia cieplutki obiad zawsze czeka na małą. Głównie jest to drugie danie tzw. danie jednogarnkowe czyli coś z niczego 🙂

Własne jedzenie

Przy takiej diecie jak ma Zosia musimy być przygotowani i zaopatrzeni we własny prowiant.

Śniadanie/Kolacja
Nie zapominamy o zabraniu bezglutenowych płatków owsianych, jaglanych. Często zabieramy zmielone ziarna dyni, słonecznika czy sezamu jako dodatek do płatków na śniadanie. Dodatkowo nie zapominamy o chlebie. Jeżeli mamy przed sobą krótki wyjazd to przygotowujemy własny a na długi niestety bazujemy na sklepowym, który nie smakuje jednak wyśmienicie. Na szczęście jajka albo szynkę możemy kupić gdzieś na wyjeździe, więc o to się nie przejmujemy.

Obiad
Produkty na obiad, w większości miejsc, które odwiedzamy są dostępne ale gdy wyjeżdżamy dalej czasami warto wykupić dodatkowy bagaż do którego zapakujemy własne jedzenie. Tutaj najważniejsze dla nas są różne rodzaje kasz, sosy czy makarony bezglutenowe. Podczas naszego ostatniego wyjazdu europejskiego uda nam się sporo zaoszczędzić na miejscu. Niestety musimy się liczyć z tym, że lokalne jedzenie przejdzie nam koło nosa.

Przekąski
Królują u nas owoce zwłaszcza jabłka ale również chrupki kukurydziane są niezastąpione. Zawsze mamy ze sobą rodzynki czy orzechy ziemne. Dodatkowo staram się przygotowywać na krótkie wyjazdy muffiny bezglutenowe chociaż te również nie zawsze mi wychodzą :))

jedzenie dziecka a podróż
A jak nie ma schroniska to musi był ławka. Rusinowa Polana- Tatry.
jedzenie dziecka a podróż
A jak nie ma schroniska czy ławki to dobry jest kamień a na nim coś pod pośladki. Norwegia-Fiordy

Kuchenka gazowa

Podczas podróży gdy nie mamy dostępu do kuchni dobrym rozwiązaniem jest zabranie kucenki gazowej. Na własnym przykładzie polecamy ją zwłaszcza podczas wyjazdu z namiotem. My taką podróż odbyliśmy do Norwegii. Przy tamtejszych cenach stała się niezbędna a my byliśmy całkowicie niezależni gdzie i kiedy chcieliśmy gotować.

Nie ukrywam, iż mamy nadzieję, że Zosia nie będzie wymagała diety przez całe życie. Oczywiście widzimy wiele plusów zdrowotnych takiego sposobu żywienia ale podczas podróży jest to czasami problem.

jedzenie dziecka a podróż
W garnku zupa pomidorowa z przecieru z polskich pomidorów na norweskim skrzydle z kurczaka. Norwegia- gdzieś na trasie.

 

jedzenie dziecka a podróż
Pod namiotem w Norwegii kuchenka była zbawieniem. Jedzenie w sklepach jest koszmarnie drogie a produkty b/glutenowe są jeszcze bardziej koszmarnie drogie! Zresztą, Jajecznica na polskim boczku jest bezkonkurencyjna.

Chociaż to kolejna dość uciążliwa rzecz, jednak nie spowoduje w naszym przypadku, iż zaprzestaniemy jeździć. Może tylko trochę zmodyfikujemy sposób 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

10 powodów dla których uwielbiamy Azję Południowo –Wschodnią

Kto nas jeszcze nie zna to może nie wie, ale kto nas zna to wie doskonale gdzie najchętniej jeździmy.

Z każdym jesiennym czy zimowym dniem z utęsknieniem wspominamy nasze wyjazdy do krajów Azji Południowo – Wschodniej, które udało nam się już prawie wszystkie zwiedzić. Do państw tego regionu należy Tajlandia, Wietnam, Kambodża, Laos, Birma, Indonezja, Timor Wschodni, Malezję, Singapur, Brunei i Filipiny.

Uwielbiamy te miejsca, a zaczęło się to wraz z naszą pierwszą dwumiesięczną podróżą w te tereny w 2008 roku. W kolejnych latach wybieraliśmy również inne kierunki, ale ten region nadal przyciągał nas jak magnes.

Minęło tyle lat, a każdy dzień tej wyprawy budzi w  nas wspomnienia jakbyśmy tam byli wczoraj. Pamiętam dokładnie smaki i zapachy, kolory i uśmiechy ludzi którzy nas nimi obdarowywali.

Tak… jesteśmy uzależnieni. Uzależnieni od podróżowania a w szczególności do szwendania się po Azji. Chociaż marzy nam się również Ameryka Środkowa i Południowa to i tak planując kolejny wyjazd najpierw sprawdzam bilety w nasze ulubione tereny. W tym roku również nie mogliśmy się oprzeć i ruszamy do Malezji (maj).

Co powoduje, że uwielbiany tam wracać? Dlaczego zawsze polecamy te a nie inne miejsca? Sprawdźcie naszą listę, która nie rzadko była przyczynkiem do określonego wybory destynacji dla naszych znajomych.

1.Egzotyka

Dlaczego w ogóle zastanawiamy się nad wyjazdem na inny kontynent? W Europie raczej wiemy, czego możemy się spodziewać, ale Azja to już zupełnie inna planeta. Kultura Azji jest zupełnie odmienna od naszej i niesłychanie interesująca. Do tego dołóżmy jedzenie, ciekawe zabytki oraz spotkanych na trasie „lokalsów” i mamy mieszankę wręcz wybuchową, jakby to rzekł Kryspin- PETARDA 🙂

Codzienny wczesno-poranny wymarsz mnichów za strawą. Mnisi jedzą dwa posiłki dziennie. Nie posiadają nic poza szatą, parasolem, miski na jedzenie czy najbardziej niezbędnych rzeczy osobistych. Laos Luang Prabang.
„Gardens by the Bay”, futurystyczny kompleks ogrodowy- Singapur.
Damnoen Saduak- Pływający targ niedaleko Bangkoku. Tajlandia
Przedmieścia Hanoi- Vietnam
Spokój i wiele świątyń. Luang Prabang- Laos

2. Jedzenie

Temat rzeka…. Uwielbiamy i jeszcze raz uwielbiamy azjatycką kuchnię. Jest różnorodna, kolorowa i zdrowa. „Streat food” czyli tzw. jedzenie uliczne na targach w Tajlandii czy Wietnamie jest tanie i przepyszne. A jeżeli potrzebujesz jeszcze czegoś bardziej wykwintnego to z pewnością nie zabraknie miejsc, w których dopieścisz swoje podniebienie. Ale co warto zapamiętać, nie każdy kraj może się pochwalić super kuchnią. Chcesz dobrze zjeść i się nie zawieść to jedź do Tajlandii i Wietnamu. Malezja również stoi wysoko w rankingach smakoszy, o czym przekonalismy się ostatnio. Natomiast wielkim przegranym są tutaj Filipiny, gdzie niestety jedzenie w przystępnej cenie jest znacznie gorsze niż w innych krajach tego regionu.

Poczęstunek zorganizowany przez przewodników w trakcie 3-dniowego trekku w dżungli na północ Tajlandii. Po nim prawie wszyscy uczestnicy wyprawy mieli mocno nieprzespaną noc.
Popularne jak pierogi w Polsce-Banana Pancake. Wszędzie w Azji smakują podobnie.
Zdjęcie poglądowe. Vietnam- Hanoi, nie degustowaliśmy.
Hoi Ann- Vietnamskie jedzenie jest przecudowne.
Vietnamskie potrawy c.d.
Nawet nie próbowaliśmy zgadywać co i jak. Gdzieś na trasie z Bangkoku do Ayutthaya.
Owoce morza…?

3. Ludzie

Po co się podróżuje? W naszym przypadku na pewno nie tylko dla zabytków czy cudów natury. To ludzie, których spotykamy na naszej drodze sprawiają, iż znacznie lepiej poznajemy dane miejsce i wyrabiamy sobie zdanie na temat danego kraju. Mieszkańcy tego regionu a zwłaszcza Tajlandii, Laosu, Kambodży i Indonezji sprawiają, że chcemy wracać w te miejsca. Czujemy się tam bezpiecznie a ich otwartość i uśmiech to miód na nasze serce. Po powrocie, kiedy znów musimy wrócić do naszego szaleńczego tempa życia czasami wystarczy spojrzenie na wykonane portrety poznanych osób i jakoś robi się raźniej w sercu.

Bycie tak blisko ludzi którzy z naturą żyją w jak największej harmonii. bardzo oczyszczające! Sulawesi- Indonezja.
Na bosaka, ale z uśmiechem. Gdzieś w Kambodży.
W przerwie na oczekiwaniu na sprawną łódź. Ta którą płynęliśmy nie dała rady. Wysiedliśmy na środku Mekongu – na skałach a lokalsi nie odpuścili sobie aby nas przywitać. Laos
Vietnam- Hoi Ann. Nasze ulubione miasteczko w Azji. Teraz już pewnie pełne głodnych przygód białych i żółtych turystów…warto odwiedzić poza sezonem.
Uwielbiam, fotografować twarze Azji. Vietnam.
Górnik- tragarz siarki, w trakcie krótkiej przerwy przed morderczym wyjściem na kalderę krateru Kawah Ijlen- Indonezja. Wpis o tym miejscu znajdziesz na blogu.

4. Owoce

Kocham jeść a owoce to wręcz ubóstwiam. Ale to, co znajdziesz w Azji to zapewniam, nie smakuje tak samo jak w ogródku Lidla. Dojrzewające w gorącym słońcu tropikalnym owoce są soczyste, słodziutkie i zdrowe– w Lidlu podobno też 🙂 Jeden rodzaj banana z określoną krzywizną-tym się my Europejczycy pochwalić możemy, tam możemy wybierać z pośród kilkunastu rodzai. Do tego słodziutkie, żółciutkie mango, w ciemnofioletowej łupinie mangostany, włochate rambutany, różowe smocze owoce czy śmierdzące duriany i wiele innych.

Poczęstunek w trakcie jednego z wypadów na snurkeling na Filipinach. Upał i orzeźwiające owoce. Super dieta!
Smakowicie kolorowa dekoracja świąteczna na Bali- Indonezja.
Napój kokosowy. Nic nie gasi lepiej pragnienia w trakcie upałów.

5. Plaże

Lepsze określenie to rajskie plaże. Nad Bałtykiem mamy mięciutki piasek, ale w Azji jest mięciusieńki i bieluteńki 🙂 Nie jesteśmy wielkimi fanami plażowania, ale plaże tajlandzkie, filipińskie czy indonezyjskie są wręcz nieziemskie. Woda jest przeźroczysta i turkusowa. Maska i rurka jest obowiązkowa, aby bez problemów podglądać rybki, rafę koralową czy morskie żółwie. Do tego bez problemu możemy wybrać się łódkami czy kajakami na pobliskie wysepki a wieczorami rozkoszować się świeżo złowioną rybą przy blasku zachodzącego słońca. Jak w filmie …

Taki widok mieliśmy z balkonu naszego Hostelu. Filipiny.
Nurkowanie w Azji to fajna przygoda. Cieplutka woda, wspaniała  fauna i flora. Filipiny.
Widok na wulkan Rinjani 3726 n.p.m. Wpis o trekku na tę górę znajdziesz na blogu.
miejska plaża. Vietnam.
Takie plaże tylko w Tajlandii!
Wschód słońca na jednej z plaż w Tajlandii. Nocleg w namiocie a rano takie widoki prosto z namiotu…

6. Zabytki

Są inne niż w Europie i dlatego tak interesujące. Najpiękniejsza jest jednak różnorodność, z którą możemy się w tym regionie spotkać. Liczne religie i kultury sprawiają, iż w każdym kraju a nawet wewnątrz jednego możemy tak wiele doświadczyć. Uwielbiamy świątynie buddyjskie czy hinduskie, które swoim pięknem i czystością wprowadzają pewien spokój i ład.

Znany obrazek z Singapuru. Łódko Hotel i galeria.
Świątynie w Bangkoku.
Angkor Wat- Kambodża.
Angkor Wat ciąg dalszy.

7. Natura

Polskie góry uwielbiamy i spędzamy w nich bardzo dużo czasu. A co mamy w Azji? Ogrom różnorodności. Plaże niebiańskie, dżungla z lasem tropikalnym, górskie rzeki, wspaniałe jeziora i liczne wulkany. Co nas najbardziej zachwyciło? Wspinaczka na wulkan Rijani w Indonezji, tarasy ryżowe na Bali i Filipinach, spływ rzeką Mekong z Tajlandii do Laosu, północe tereny górskie w Laosie, plaże na Filipinach i wiele, wiele innych miejsc, które cały czas sprawią, ze chce tam wracać i zobaczyć jeszcze więcej.

Górska wioska Batad- Filipiny- widoczek z naszego guesthaus-u…Ładnie co?
O wspinaczce na tę górkę poczytacie u nas na blogu. Rinjani- Lombok-Indonezja.
Babki i ciasteczka. Java- Indonezja.
echh ta woda! Filipiny.
Halong Bay- Vietnam. Noc na łodzi i dużo jodu w powietrzu!
„Bartek” w Angkor Wat- Kambodża.

8. Pogoda

W długie jesienne czy zimowe wieczory, gdy ciężko wyjść z domu zawsze myślimy o Azji. Dwie pory roku powodują, że wiemy, kiedy jechać i raczej wiemy, czego możemy się spodziewać. A co mieliśmy do tej pory podczas naszych wyjazdów? Słońce i jeszcze raz słońce. W Azji Południowo – Wschodniej jest ciepło a nawet bardzo ciepło i nawet jak pada to wiem, że po godzinie czy dwóch znów wyjdzie słońce a niebo będzie błękitne.

9. Kolory

Dominują w całym krajobrazie tego regionu. Lasy soczysto zielone, ziemia nawet czarna a woda turkusowa. Uliczne stragany kipą kolorami owoców oraz różnego rodzaju jedzeniem. Mieszkańcy nawet w pracy nie zapominając o kolorowych ubraniach. Do tego uroczystości religijne obywające się w ociekających złotem i srebrem świątyniach również są pełne koloru. To wszystko powoduje, że zdjęcia nawet nie wytrawnego fotografa są na prawdę piękne.

10. Relaks

Kiedy Twoje życie jest podporządkowane wskazówkom to nie zauważasz drobnych spraw, które dzieją się tuż obok ciebie. Jesteś coraz bardziej zestresowany/a a dni wyglądają codziennie podobnie. A w Azji? Poddaj się a nauczysz się luzu. Tam nie ma, co się spieszyć. Nie przyjeżdża autobus? Trudno posiedzisz, ale dzięki temu napewno spędzisz czas na rozmowie z innymi współtowarzyszami podróży.

Leżakowanie na Phi Phi. Tajlandia.
Bez zasięgu, bez neta, bez prądu po 18tej…czegoś więcej potrzeba?
Awaria łodzi na Mekongu. Dobrze że w okolicy były skałki to nogi można było rozprostować w oczekiwaniu na następną łódź. W drodze do laotańskiego Luang Prabang.
echh, Wioska na północy Laosu. bez dróg, bez świateł ani rond. Spędziliśmy tam wigilię, zajadając rybkę z rzeki z ziemniaczkami, popijając ryżową wódką.
tajlandzkie wyspy…



Mam nadzieję, że zainteresowaliśmy Ciebie. Dlatego pakuj plecak i ruszaj w drogę.
Najtrudniej jest zacząć a ograniczenia są tylko w naszej głowie.

A może już byliście? Jakie macie wrażenia?

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Toskania i nie tylko!

Toskania była dla nas dużym zaskoczeniem oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Włochy już odwiedziliśmy dobrych parę lat wcześniej, ale zwiedzaliśmy głównie duże miasta turystyczne. Przyznam, że chociaż bardzo dużo zobaczyliśmy to brakowało nam pełnego obrazu.
A jak jest na włoskiej prowincji?

We wcześniejszych postach mam nadzieję, że udało nam się pokazać piękno Toskanii. Opisywaliśmy z zachwytem winiarski region [pi_wiloke_button button_name=”Chianti” contextual=”btn-info” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/piekna-toskania-i-chianti-smak-wina/”]  i cudowną pod względem widoków [pi_wiloke_button button_name=”Dolinę Val d’Orcia” contextual=”btn-info” size=”btn-sm” link=”https://byle-na-chwile.pl/val-d-orcia-prawdziwa-toskania/”]
Co zobaczyć więcej? Co nas może jeszcze zaskoczyć? Wybraliśmy kilka urzekających miejsc w tym pięknym regionie.

1.Siena, Toskania, Pisa

Trzy duże miasta i główne ośrodki turystyczne, do których w pierwszej kolejności udają się turyści. Nie będę opisywać w szczegółach, iż ogromną ilość informacji możemy bez problemu znaleźć. Ale musimy przyznać, że miasta wspaniałe a ilość zabytków wręcz przytłacza.

Florencja, którą zwiedzaliśmy już wiele lat temu bardzo dobrze wspominamy. Chociaż spaliśmy w namiocie a ciężki plecak uwierał nasze ciało podczas zwiedzania to widok na miasto i jego panorama pozostaje w naszej pamięci. Miasto już wtedy było oblegane przez turystów, ale ilość zabytków jest ogromna. Florencja traktowana jest, jako główny ośrodek kulturalny tego regionu. Piękne starówka, uliczki i liczne muzea. Głównym punktem miasta a zarazem symbolem miasta jest Katedrę Duomo (Santa Maria del Fiore) z piękną kopułą. Tylko 463 stopni i mamy panoramę miasta na wyciągniecie ręki. Dla miłośników sztuki i nie tylko polecamy Galeria Akademii z posągami Michała Anioła oraz wspaniałą Galerię Uffizi, gdzie w 33 salach możemy zobaczyć najwspanialsze dzieła Rafaela, Tycjana, Rubensa, i wielu innych.

Piza była kolejnym odwiedzanym miejscem i to dwukrotnie podczas naszej podróży do Włoch kilka lat temu. A dlaczego dwukrotnie? Być w Pizie i nie mieć zdjęcia z Krzywą Więżą? Wieża wraz z katedrą i baptysterium znajduje się na placu Piazza del Duomo tłumnie odwiedzanym przez turystów, dla których zdjęcie z Krzywą Wieżą jest obowiązkowe podczas wizyty we Włoszech. Niestety nie uniknęliśmy kradzieży aparatu ze wszystkimi zdjęciami w pociągu na trasie Neapol – Katania. Nie zniechęceni wracamy z Sycylii znów do Florencji i Pizy na krótką sesję zdjęciową z drugim aparatem. 

toskania co warto zobaczyć
Piza 2005 rok-chyba…

Siena to średniowieczne miasteczko usytuowane na trzech wzgórzach, które z chęcią odkrywaliśmy przez cały dzień. Wszystkie drogi prowadziły nas do głównego placu miasta Plazza del Campo, gdzie corocznie odbywają się słynne wyścigi konne Palio. Półkolisty i pochylony plac jest uważany za jeden z najpiękniejszych w Europie a panoramę miasta warto podziwiać ze stu metrowej wieży Torre del Mangia.

toskania co warto zobaczyć
Siena

 

2. San Gimignano

Miasteczko na południowy zachód od Florencji, już z oddali nas urzekło. Wysokie kamienne wieże, które górują nad miastem sprawiają, że można poczuć się jak w średniowiecznej twierdzy stąd nazwa „średniowieczny Manhattan”. Miasteczko ma niesamowitą architekturę i klimat. Wąskimi uliczkami przedzieramy się w miejsce gdzie skupiają się kilka pozostałych wież. Warto wejść na jedną z nich, aby podziwiać miasto z góry oraz krajobraz. Piękne kościoły oraz ratusz również są warte odwiedzenia.

San Gimingano San Gimingano San Gimingano

3. Volterra

Podążając na zachód od San Gimignano nie zapomnijmy o Volterze. Jest to kolejne typowe toskańskie miasto zbudowane na wzgórzu otoczone murami obronnymi. Miasto ma charakterystyczne żółtawą zabudowę. Na głównym placu znajduje się najstarszy XIII w ratusz w regionie. Dodatkowo możemy podziwiać piękną romańską katedrę oraz teatr rzymski. Dopełnieniem tego wszystkiego są liczne sklepy specjalizujące się w biżuterii na styl dawnej kultury etruskiej. Po prostu piękne.

Volterra

4. Cortona

Kierując się na wschód od Sieny w kierunku regionu Umbria nie sposób ominąć tego miejsca. Średniowieczna Cortona, jest jednym z najstarszych miast Toskanii. Położna jak inne miasta w tym terenie na wzgórzu lecz z cudownym widokiem na dolinę Val d’Chiana. To miejsce, które było dla mnie ucieleśnieniem miasta toskańskiego, które tak bardzo chciałam odwiedzić po oglądnięciu filmu „Pod Słońcem Toskanii”. Miasto podziwiamy pokonując zawiłe uliczki. Dochodzimy na najwyższy punkt w mieście, gdzie znajduje się forteca i piękna katedra.

Cortona Cortona Cortona Cortona Cortona

5. Lucignano

Wracając z Cortony do Sieny zatrzymajmy się w małym miasteczku Lucignano również położonym na wzgórzu z widokiem na dolinę Val d’Chiana. Miejsce takie małe a takie piękne. Podążamy uliczkami wokoło miasteczka jak w spirali. Zwarta zabudowa, brukowane uliczki, mury obronne i kościoły pozostają w pamięci. A w samym centrum odpoczywamy na ławce rozkoszując się widokiem. Tak jak w filmie. Donice z kwiatami, drzewa z rozłożystymi koronami i zabytki dookoła.

toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć toskania co warto zobaczyć

6. Montepulciano

Miasto na skraju doliny Val d’Chiana i Val d’Orcia słynie ze wspaniałej renesansowej zabudowy. Często nazwane perłą XVI w. Dla wielbicieli wina jest miejscem jego produkcji o takiej samej nazwie. Miasto jest dość duże a życie mieszkańców głównie toczy się wokół głównego płazu Piazza Grande. Liczne uliczki w swej zabudowie mają zachowane piękne pałace i kamienice z XVI w.

Montepulciano Montepulciano

Czy zapomnieliśmy jeszcze o czymś? A może warto coś jeszcze zwiedzić? Podeślijcie swoje propozycje. Z chęcią skorzystamy.

Więcej informacji jak zorganizować podróż do Toskanii znajdziecie – TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Czy łatwo zacząć podróżować z dzieckiem? Nasza historia

Dużo jeździsz? Jesteś aktywną osobą? A co jak się pojawi dziecko?
Czy podróże z dzieckiem są możliwe?

I tutaj słyszysz sprzeczne informacje z różnych stron. Jedni radzą dostosować się do dziecka a drudzy twierdzą, aby nie rezygnować ze swojego stylu życia. A ja radzę rób oba.

Wiadomość o nadejściu Zosi była wspaniałym momentem w moim  życiu, ale jednocześnie wzbudzała obawy, że zmieni się ono znacząco. Wyprzedzając te obawy zaczęłam już w ciąży planować, gdzie i kiedy pojedziemy z małą. W końcu przez ostatnie lata w każdym roku jeździliśmy do Azji, więc nie wyobrażałam sobie, że mogłabym siedzieć w domu. Oczywiście słyszałam dookoła, że wszystko będzie inaczej i już nie będę mogła sobie pozwolić na takie wojaże. Zdawałam sobie z tego sprawę, ale dla mnie była to tylko kwestia zmiany sposobu podróżowania a nie zamknięcia się w domu. Z wypiekami na twarzy czytałam opowieści podróżujących rodziców z dziećmi z Tastaway, Kasai, Weekendowi etc. i wiedziałam, że u nas będzie tak samo dobrze.

W zimnym miesiącu lutym 2014 roku pojawiła się Zosia. Pierwszy tydzień był całkiem przyjemny jak z telewizyjnej reklamy. Spanie, karmienie, czyli codziennie rozterki mamy. Niestety od drugiego tygodnia moje wyobrażenie na temat macierzyństwa zmieniło się znacząco. Zosia płakała i nie spała. Zastanawiałam się i zachodziłam w głowę, co jest nie tak i również sama z nią płakałam. Po miesiącu niestety pojawiła się silna reakcja alergiczna, gdzie żaden lekarz nie mógł ocenić dokładnie, czym jest spowodowana. Nasze wyobrażenia zostały zweryfikowane przez trudną rzeczywistość.

Zosia przez pierwszy rok była bardzo wrażliwa na wszystkie zmiany. Jazda samochodem dłużej niż 5 min była niezłym wyzwaniem. Do tego dochodziło ciągłe karmienie i spanie tylko na dworze. Nie spodziewałam się, że ja do tej pory śpioch będę cieszę się z 3 godzin snu. To wszystko oczywiście powodowało ogromne zmęczenie i nawet depresje, ale chęć wyrwania się z tego marazmu mogły być dla mnie tylko podróże.

Dalsze wyjazdy musieliśmy jednak sobie odpuścić. Remedium na te braki stawało się odkrywanie Polskich nieznanych nam dotąd zakątków.

W wakacje nareszcie byliśmy w Tatrach i Pieninach. Nasze ukochane góry wreszcie były na wyciągnięcie ręki. Zosia w wózku jakoś znosiła nawet dosyć długie trasy. O chuście nie mowy. A my za każdym razem na nowo ładowaliśmy baterie.

podroże z dzieckiem
Z dzieckiem w trasie jest inaczej, odkładamy swoje „chcę” na nasze „chcemy”

Po pierwszym roku sytuacja zaczęła się polepszać. Zosia trochę bardziej się wyciszyła lecz wciąż jedzenie sprawiało problemy.

Zaczęliśmy jeździć w góry już od marca i tak aż do października schodziliśmy z Zosią na plecach Tatry i Beskidy. Książeczka PTTKu szybko zapełniła się pieczątkami a my po pierwszym roku stagnacji poczuliśmy się jakby ktoś wypuścił nas z klatki.

podroże z dzieckiem
Pierwsza wycieczka w Tatry- spacer do Doliny Chochołowskiej. Zosia niespełna półroczna.
podroże z dzieckiem
W następnym roku odwiedzamy już wszystkie tatrzańskie schroniska po stronie polskiej- tutaj Czarny Staw Gąsienicowy.
podroże z dzieckiem
Mamy szczęście, że Zosia z łatwością zasypiała w nosidle- wtedy można było „nadgonić” drogę- Gęsia Szyja.
podroże z dzieckiem
Chodząca Zosia to chwile oddechu dla tragarza.
podroże z dzieckiem
Na szlaku do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów

 

Udały się również pierwsze podróże samolotem. Nareszcie odwiedziliśmy znajomych i rodzinę w Anglii i Norwegii. Zwiedzaliśmy w trochę w inny sposób, ale zachwycaliśmy się miejscami, które do tej pory nie były dla nas interesujące.

Rok 2016 przyniósł duże zmiany. Po raz kolejny musieliśmy zmienić podejście do zwiedzania. Niestety Zosia z powodów zdrowotnych musiała przejść na dietę bezglutenową i bezmleczną. Nie ukrywam, że było to dla nas trudne. Kilka miesięcy zastanawialiśmy się, co się dzieje i dlaczego nasze dziecko nie chce jeść. Metodą prób i błędów doszliśmy chyba do rozwiązania. Kilka miesięcy diety i obecnie nie mamy większych problemów z jej apetytem.

Zmiana nawyków żywieniowych to również zmiana w podróżowaniu, ale to już opiszemy w oddzielnym poście.

Mimo problemów udało się spędzić 2 tygodnie w Norwegii pod namiotem, gdzie czasami w temperatura wynosiła 8 ºC.

podroże z dzieckiem
Poranek w namiocie.
podroże z dzieckiem
Rutyna, codzienne pakowanie i rozpakowywanie „szpeju” na polu namiotowym.

Posty z norweskich fiordów, widzianych z namiotu znajdziesz TUTAJ.

Nie ominęliśmy oczywiście gór, chociaż tym razem nawet zahaczyliśmy o Sudety w Polsce i Czechach. Nasze ulubione trasy znajdziesz TUTAJ

Wisienką na torcie w październiku był wyjazd do Toskanii. Dużo wpisów TUTAJ.

Plany na nowy rok 2017 się tworzą. Nie mamy zamiaru rezygnować, chociaż przy charakterze naszej Zosi rodzina nas podziwia, że jeszcze nam się chce jeździć. Ale gdy podróże to twoja pasja to i tak prędzej czy później wrócisz do niej, bo to bardzo mocne uzależnienie

A więc nie rezygnuj i próbuj do końca, jeśli podróże to ważna część Twojego życia! A podróże z dzieckiem są możliwe.

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Dolina Val d’Orcia to autentyczna Toskania

Val d’Orcia

Ziemia mieni się kolorami. Czerwony, zielony i brązowy przeplatają się, a pomiędzy nimi pojedyncze drzewa i szutrowe drogi udekorowane cyprysami.

Val d'Orcia
Poranne październikowe widoki na dolinę Val d’Orcia.
Val d'Orcia
Okolice Pienzy o wschodzie słońca.
Val d'Orcia
Oby słońce nie wstawało zbyt szybko bo takie światło bardzo lubi się z aparatem.
Val d'Orcia
i ciąg dalszy.
Val d'Orcia
Okolice Monticchiello.
Val d'Orcia
Okolice Monticchiello.

 

Nie dziwi nas, dlaczego właśnie tutaj były nagrywane sceny ze słynnego filmu Gladiator.

Val d'Orcia
O takie widoki nie trudno.


Krajobraz doliny Val d’Orcia
przypomina płynące pagórki a wyższe wzgórza usłane są małymi murowanymi miasteczkami. Jest to raj dla fotografów i to właśnie tutaj powstają głównie zdjęcia promujące Toskanię.

Aby poczuć ten klimat polecamy zrobić trasę od Pienzy do Montalcino z wizytą między innymi w San Quirico d’Orcia, Abazzia di Sant’Antimo. Po drodze nie bój się wjechać na drogi szutrowe, a odkryjesz małe perełki oraz cudowne krajobrazy. Uważajcie tylko po deszczu gdyż można nieźle ugrząźć w błocie o czym sami boleśnie się przekonaliśmy.

Polecamy miasteczka:

Val d'Orcia

Pienza taka mała a taka piękna. Ta perełka renesansu została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO dzięki papieżowi Piusowi II, który właśnie w tym miejscu się urodził. To on zlecił wybudowanie na tej ziemi wspaniałe budowle mieszkalne jak i kościoły, ratusz oraz ich otoczenie. Kilka ulic na krzyż otoczone solidnymi murami a z nich rozpościerający się widok na Val d’Orcia sprawia, że miasteczko staje się niezwykłe. Zachód słońca podbija pięknie kolory pól uprawnych. Udaje nam się dostrzec również agroturystykę Terrapille, gdzie nagrywane były sceny do Gladiatora i muszę przyznać, że o lepiej obraną naturalną scenerię ciężko.

Pienza
Widok na Pienze.
Pienza
Plac centralny w Pienzy.
Pienza
Ogrzewamy się w ciepłym zachodzącym słońcu.

Pienza

Pienza
Widok na agroturystykę Terrapille z murów Pienzy.


Montalcino
znajdujące się na zachód od Pienzy, słynie z produkcji wina Brunello. Na każdej ulicy znajdziemy enoteca i sklepy z winami. Ma świetnie zachowane mury obronne oraz fortecę, z której można podziwiać miasto i okolice. A okolica jest przepiękna, górzysta i zadrzewiona z jednej strony a z drugiej pagórki pokryte polami uprawnymi.

Montalcino
Montalcino widziane z doliny.
Montalcino
Widok na dolinę z murów Montalcino.
Montalcino
Widok na Montalcino z jego murów.


San Quirico d’Orcia
–To średniowieczne miasteczko położone na szczycie wzgórza znajduje się na w połowie drogi pomiędzy Pienzą a Montalcino. Warto zatrzymać się tutaj choć na chwilę. Nie tak bardzo zatłoczone w porównaniu do innych miasteczek na trasie pozwala odpocząć i poczuć toskański klimat. Natomiast droga z Pienzy do San Quirico d’Orcia jest sama w sobie warta zatrzymania się i podziwiania i to nie jeden raz. Warto wjechać na drogi szutrowe i pędzić przed siebie. Dzięki temu podziwiamy tereny, gdzie pojedyncze gospodarstwa wznoszą się na niewysokich wzgórzach otoczone polami uprawnymi a widoki rozpościerają się na wiele kilometrów wzdłuż i w szerz.

Val d'Orcia
San Quirico d’Orcia
Val d'Orcia
San Quirico d’Orcia


Monticchiello
– kolejne średniowieczne miasteczko na skraju doliny Val d’Orcia. Trochę uśpione, ale nadal bardzo klimatyczne. Otoczone murami miejskimi a okolica w około jest przecudna. To tutaj znajdziemy słynną tzw. sprężynkę z cyprysów.

Monticchiello
Widok z Monticchiello na okolicę.


Abbazia di Sant’Antimo
– Piękne romańskie opactwo z piaskowca znajduje się niedaleko Montalcino. Kościół obecnie należy do Benedyktynów i został odrestaurowany w 1992 roku. Liczne freski oraz płaskorzeźby zdobią surowe wnętrze tej budowli.

Vald'Orcia
Malowniczy i usadowiony w sielskiej okolicy kościół Abbazia di Sant’Antimo.

Vald'Orcia

Vald'Orcia

Vald'Orcia

Zobaczcie również wpisy:

Mówisz Chianti, myślisz wino

Toskania i nie tylko

Toskania – praktyczne informacje na podróż z małym dzieckiem

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂