Kanion Szaryński i Księżycowy – wielkie kaniony Kazachstanu

Minęły dopiero trzy dni w Kazachstanie a my doświadczyliśmy tu tak wiele.. Park Altyn Emel zrobił na nas duże wrażenie, ale wiedzieliśmy, że przed nami miejsca równie lub bardziej interesujące. Kolejnym cudem natury na naszej drodze jest Kanion Szaryński czyli taki Grand Kanion ale w mniejszej skali.

Opuszczając Basshi z samego rana wyruszamy dalej w stronę Żarkientu drogą A-353. Trasa znów piękna. Góry i stepy. Niesamowite tylko jak te kolory się zmieniają. Ciekawe czy tylko nam tak się podoba :).





20 km przed Żarkientem skręcamy na południe i krajobraz nagle się zmienia. Już nie ma gór tylko sam step. Trasa do Szonży jest mniej urozmaicona, dzięki temu aparat może odpocząć a my nadgonić trasę. Na miejscu dobrze zaopatrzyć się w jedzenie i wodę. W Szonży, jest kilka dobrze zaopatrzonych sklepów z jedzeniem oraz kilka tanich hosteli a my na wszelki wypadek szukamy noclegu gdybyśmy zdecydowali się tam wrócić.

Kierując się drogą A-352 po 30 km dojeżdżamy do znaku, który informuje o skręcie do Kanionu Szaryńskiego. Trochę jesteśmy zaskoczeni bo byliśmy przekonani, że wjazd jest tylko od drogi A-351. Bardzo nas to cieszy bo zaoszczędzamy kilkanaście kilometrów.

Znak obwieszczający, że Kanion Szaryński juz niedaleko.
Szlaban oraz budka strażników tuż przed wjazdem do Kanionu Szaryńskiego.

Wraz ze skrętem dobra droga się kończy, obyci z drogami szutrowymi pokonujemy ją w niezłym tempie.
Wjazd do kanionu jest płatny. Kilka formalności i już jesteśmy za szlabanem.
Najpierw podjeżdżamy nad krawędź kanionu aby zorientować się gdzie należy zjechać. Trasa w dół do kanionu, co tu dużo mówić, jest straszna. Pionowa z ogromnymi dziurami. Podejmujemy próbę ale w ostatniej chwili wycofujemy się, gdy widzimy jak samochód ześlizguje się i przechyla na boki. Napęd 4 x 4  nie pomoże a świadomość że auto jest wypożyczone nie zachęca do ryzyka. Rónież wyłysiałe opony nie wróżyły sukcesu w podjeździe tą stromą ścieżką. Samochody ze zdecydowanie wyższym nadwoziem dadzą radę.
Nieudany zjazd nie zniechęca nas, bo i tak wiemy, że chcemy zostać w kanionie na noc. Samochód zostawiamy na krawędzi, pakujemy jeden plecak, Zosia do nosidła i schodzimy na dno kanionu.

Kanion Szaryński w pełnej krasie.

Dlaczego Kanion Szaryński jest jedną z najważniejszych atrakcji Kazachstanu?

Kanion Szaryński a właściwie Dolina Zamków. Ciągnie się na długości 120 km i ma aż 12 mln lat. Został wyżłobiony przez rzekę Szaryn. Szerokość waha się od 20-80 metrów a wysokość od 80 do 300 metrów. Podążając nim możemy podziwiać ciekawy formy zbudowane ze skał podatnych na działanie wody, wiatru i temperatury. Kolor skał jest pomarańczowo – czerwony i zmienia odcienie w zależności od padających promieni słońca.
Dolina Zamków ma ok. 3 km a na końcu tuż przy rzece Szaryn znajduje się utworzony tzw. Eco Park, w którym można przenocować
i zjeść.
Dla turystów do spania przeznaczone są bungalowy; tradycyjne kazachskie jurty oraz pokoje w budynku, które są zdecydowanie dobrym rozwiązaniem w przypadku zimniejszych miesięcy.

Byliśmy jedynymi turystami w Eco Parku. Ja z Zosią spędziliśmy czas nad rzeką rzucają kamyczki a Łukasz cieszył oczy robiąc zdjęcia Kanionu przy zachodzącym słońcu, co najlepiej oddaje jego piękno.
Nasza noc odbyła się w bungalowie. Mieliśmy szczęście z pogodą bo nie zmarzliśmy w nocy. Spotkane kilka dni później turystki w Saty dość mocno już odczuły w kanionie niższą temperaturę. Na następny dzień, po śniadaniu na tarasie, wyruszyliśmy w drogę powrotną na krawędź kanionu.

Wyjeżdżając za szlaban strażników mogliśmy wybrać tę samą drogę albo jechać na południe, 12 km do trasy A-351, która jest wybierana przez turystów jadących z Ałmaty. Praca na stepie idzie pełną parą i pewnie za rok będzie w tym miejscu już droga asfaltowa.

Czy warto zobaczyć Kanion Księżycowy (Żółty)?

Będąc już na trasie A-351 warto odbić w stronę Kegen aby zobaczyć jeszcze inny kanion. Kanion Księżycowy (Żółty) obserwowaliśmy z góry jak również chodziliśmy jego dnem. Dojazd nie jest taki łatwy bo niestety nie ma nigdzie znaków ale dzięki temu jest tam cicho
i spokojnie.
Turystów jak na lekarstwo w porównaniu ze sąsiednim Kanionem Szaryńskim. Uważajcie tylko na te trasy po deszczach. Błoto będzie obfite, a w pobliżu trudno znaleźć kogokolwiek.

wskazówki dojazdu NAD Kanion google maps

Wskazówki dojazdu na DNO Kanionu google maps

 Dojazd na Kanion Księżycowy. Jakieś 100 m. po lewej od punktu oznaczonego na mapie znajduje się ścieżka równoległa Dojazd ,,na” Kanion. Szczegóły w linkach powyżej zdjęcia. Wystarczy, że zainstalujecie google maps i ściągniecie mapę rejonu i korzystacie z niej offline jeśli nie macie karty kazachskiej.

 

Ścieżka wjazdowa (po lewej) na Kanion Księżycowy, po około 5 km dojeżdżamy do kanionu.
Ścieżki ciąg dalszy, w oddali skały kanionu.
Przed spacerem na sypkich skałach kanionu, posilamy się terenowym posiłkiem.
Nieopodal wypasające owce i konie.

Kanion Księżycowy nie bez powodu jest nazywany również Żółtym. Skały i tworzone przez nie formacje są żółte i pięknie mienią się w słońcu.  Jak już pisałam wcześniej Kanion zobaczyliśmy z „dołu” i „góry”.
Jadąc z Kanionu Szaryńkiego po przejechaniu przez most na rzece Szaryn, jeżeli chcemy zobaczyć dno Kanionu Księżycowego, należy skręcić w lewo w niepozorną drogę szutrową tuż przed następnym skrzyżowaniem z drogą na południe. Natomiast aby zobaczyć Kanion z góry wystarczy pojechać dalej i za skrzyżowaniem kolejna droga szutrowa, która odbija w lewo doprowadzi nas na krawędź.

Ścieżka doprowadzająca do dna Kanionu Księżycowego.
Już niedaleko…
Wyruszamy na mały rekonesans dolinami kanionu.

 


Droga dnem kanionu kończy się przy rozległej dolinie. Jest to fajne miejsce biwakowe. My przekroczyliśmy mały strumyk i weszliśmy głębiej w Kanion. Trasa nie jest oznaczona więc po prostu szliśmy przed siebie. Po kilkunastu minutach kanion stawał się coraz węższy aż ścieżka w większości była zasypana. To był już sygnał dla nas do powrotu.
Widok z góry pokazał rozmiary kanionu i był jest on naprawdę imponujący. Zeszliśmy trochę między skały ale trzeba uważać bo są bardzo kruche. Jest możliwe zejście w dół na dno Kanionu ale tego nie wypróbowaliśmy z tej strony.

Podoba Wam się?

 

Informacje Praktyczne:

wstęp do Kanionu Szaryńskiego 750 KZT/os + 200 KZT za samochód
nocleg w Eco Parku – bungalow 7000 KZT/os; jurta – 40 000 KZT/za całości-pomieści 12 osób; pokój – 10 000 KZT/os
strona parku Kanionu Szaryńskiego www.charyn.kz

Więcej wpisów o Kazachstanie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Park Altyn Emel w Kazachstanie – Śpiewająca Wydma i góry Aktau

 Zastanawiając się nad wyjazdem do Kazachstanu przed oczami pojawiały mi się tylko obrazy ciągnącego się po horyzont stepu oraz stolicy Astany wybudowanej praktycznie od zera właśnie na stepie. Góry raczej kojarzyły mi się tylko z sąsiednim Kirgistanem.

Zgłębiając temat jednak doszliśmy do wniosku, iż tereny w tzw. obwodzie ałmatańskim są niezwykle ciekawe. Wydmy, jeziora i kaniony. Oczywiście step też zobaczymy, ale otoczony pięknymi górami.
Plan na Kazachstan mieliśmy wstępnie ustalony, ale wiedzieliśmy, iż w trasie wszystko możemy zmienić.

Na pierwszy punkt obraliśmy sobie park Ałtyn Emel, który jest jedną z głównych atrakcji w Kazachstanie.
Park powstał w 1996 roku i od 2002 roku jest wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Teren parku to obszary pustynne, półpustynne i stepowe, ale otoczony górami oraz doliną rzeki Ili i jeziorem Kapszagaj. Ilość opadów w ciągu roku nie jest duża.

Droga do Altyn Emel

Nie czekając już następnego dnia po przylocie, gdy wszystkie formalności związane z wynajmem samochodu, zakupem kuchenki, gazu i zrobieniem zakupów zostały dokonane, ruszyliśmy przed siebie.
Przedzieranie się przez Ałmaty nie było najprzyjemniejsze, ale to już w oddzielnym poście. Po wyjeździe z miasta czekała nas jazda dość dobrą autostradą z trzema pasami. Ruch nie za duży więc trochę monotonnie ale bardzo przyjemnie pokonujemy kolejne kilometry. Pierwszy postój zrobiliśmy w okolicy tamy na jeziorze Kapszagaj. A samo miasto o tej samej nazwie to takie azjatyckie Las Vegas. Miasto uciech i hazardu, gdzie kolejne kasyna wyrastają jak grzyby po deszczu. Mała uwaga- przejeżdżając przez to cudo kiczu warto zwolnić, pewnikiem będzie że znad horyzontu pojawi się w najmniej oczekiwanej chwili milicjant który z chęcią wlepi nam mandat za prędkość czy brudny samochód.
Dalej podążamy autostradą A3 do miejscowości Saryozek, później dobra droga powoli się kończy ale widoki stają się coraz lepsze. Przejeżdżamy przez przełęcz górską i kierując się w stronę wioski Basshi (Kalinino) teren stepowo – górski otacza nas ze wszystkich stron.

Altyn Emel
Okolice Basshi, miejsce wypadowe do parku Altyn Emel.

 

Park Altyn Emel – Śpiewająca Wydma

W Basshi jesteśmy już późnym popołudniem, ale wszystkie formalności związane z wjazdem do parku następnego dnia, udaje nam się załatwić. Bilety do parku zakupimy w domu strażników. Próbujemy znaleźć jakiś nocleg w wiosce, ale oprócz hotelu i domu do wynajęcia za siedzibą strażników nikt więcej nam nie poleca.

Altyn Emel
Dzieciaki w miejscowości Basshi

Następnego dnia wyruszamy już o 7 rano. Turystów jest dosłownie kilku, ale i tak wolimy być na miejscu jak najszybciej. Kierujemy się na południe od wioski Basshi i po kilkunastu metrach dojeżdżamy do znaku, który pokazuje w którym kierunku należy udać się do „Śpiewającej Wydmy” albo Gór Aktau.
Zaczynamy od wydmy, bo trasa krótsza chociaż to i tak około 50 km. Zanim wjedziemy do parku dojeżdżamy jeszcze do kolejnego punktu kontroli. Obowiązkowo nasze bilety są sprawdzane przez strażnika i jeżeli wszystko pasuje szlaban zostaje podniesiony (nie ma możliwości ominąć szlabanu bez obecności strażnika- to tak dla ciekawskich).

Śpiewające wydmy altyn emel
Punkt kontrolny przed wjazdem na trasę do śpiewających wydm.

A przed nami piasek, step i żwir. Trasa to żwirowo – szutrowa droga z licznymi koleinami. Na początku jechaliśmy bardzo wolno, ale zdecydowanie lepiej prowadziło się pojazd z prędkością 60-70 km/h. Samochód po prostu prawie frunął 🙂 Taka prędkość pozwala mu w miarę komfortowo sunąć po poprzecznych szczelinach.

Altyn Emel
Przed nami 50 km ciężkiej szutrowej drogi

Po drodze kolejny szlaban, gdzie pani z malutkim dzieckiem, mieszka pośrodku niczego. Odbijamy w stronę kamieni ustawionych jak miniatura Stonehange pośrodku pustkowia i wracamy na główną trasę. Po około 30 minutach przed naszymi oczyma ukazuje się ogromna wydma w pięknym żółtym kolorze. W rzeczywistości są to dwie wydmy o wysokości 120 m i 150 m.

Altyn Emel
W oddali nasz cel.

Na miejscu okazuje się, że wiatr nie pozwala nam wyjść na najwyższą wydmę. Czujemy się jak podczas burzy piaskowej, ale nic z tego idziemy na niższą tuż obok i widoki z niej są równie pięknie. Na szczęście biegi i zjazd na tyłku z góry jest zaliczony.
Nie udaje nam się usłyszeć charakterystycznego „śpiewu” czy „dudnienia” wydmy, bo  wiatr jest za silny. Odgłosy, które można jednak usłyszeć trwają nawet do kilku minut i są spowodowane tarciem drobinek piasku o siebie. Samo wyjście na wydmę może zająć nawet 40 minut lub więcej, ale na pewno warto.

https://www.facebook.com/bylenachwile/videos/2025572410809359/

Altyn Emel
Altyn Emel

Altyn Emel
Altyn Emel
Altyn Emel

Park Altyn Emel – Góry Aktau

Wracamy z wydmy do wioski Basshi, aby zatankować na głównej trasie. Czeka nas ponad 160 km więc bak musi być pełny. Kierujemy się na południu mijając dwie małe wioski. Na końcu ostatniej Aktobe prosimy o pomoc miejscowych, bo dróg jest wiele. Podążamy dalej prosto i po parunastu metrach znajdujemy znak. Dopiero wtedy jesteśmy pewni, że jedziemy w dobrym kierunku.

góry Aktau
Którą drogą za wioską? Ta najbardziej po prawej

80 km w góry Aktau (zwane Białymi) po szutrowej drodze to spory dystans. Droga nam się dłuży, ale po około trzech godzinach docieramy. Na małym „parkingu” z kilkoma wiatami jesteśmy sami. Najpierw gotujemy obiad i z pełnymi brzuchami wchodzimy w góry, kierując się drogą pośrodku kanionu. Kiedy zwęża się coraz bardziej wychodzimy z niego i gładko pofałdowanymi grzbietami spacerujemy po kolorowych zboczach. Góry są piękne. Mają piaskową strukturę przekładaną białymi kryształkami. Kolory pastelowe jak czerwony, pomarańczowy, żółty i oczywiście biały mienią się w słońcu. Na miejscu spędzamy dwie godziny a w drodze powrotnej skręcamy w stronę wzgórza Katutau. Ale uprzedzam droga jest jeszcze gorsza i trzeba zdecydowanie zwolnić, bo kamienie są w wielu miejscach. Na miejscu zobaczymy skały wulkaniczne w kolorze purpurowym. Nie robi to już aż takiego wrażenia jak góry Aktau, ale warto samemu się przekonać.

góry Aktau

góry Aktau


góry Aktau
góry Aktau
góry Aktau
góry Aktau    góry Aktau

góry Aktau
góry Aktau
góry Aktau
góry Aktau

góry Aktau
góry Aktau

góry Aktau
Widok z góry

góry Aktau

góry Aktau

Park Altyn Emel – kurchany Besshatyr i Terekty petroglify

Początkowo nie mieliśmy w planach zwiedzić ostatniej trasy w parku Altyn Emel, ale czas się znalazł i zdecydowaliśmy się wyruszyć z Almaty na jeden dzień w stronę rzeki Ile oraz do parku Altyn Emel.
Najpierw jedziemy w stronę rzeki Ile, która jest piękna i od Kapszagaj do petroglifów Tamgały Tas jest 40 km. Mapy google poprowadziły nas między polami a później droga niestety schodziła mocno w dół z licznymi kamieniami. Pasażerowie osobówki, która podążała za nami nie zdecydowali się zjechać. Na szczęście później znaleźliśmy inna trasę bo chyba bym tego nie przeżyła 🙂
Przy samych petroglifach odbywał się obóz wspinaczkowy. Okoliczne górki mają fajne trasy skałkowe. Petroglify, które znajdujemy to tylko obrazki buddyjskie wykonane w XVII w. oraz rysunki naskalne wykonane na potrzeby filmu „Nomad” Po drugiej stronie dostrzegamy również specjalnie stworzoną fortecę na potrzeby filmu. Rzeczywiście wygląda to niesamowicie.

rzeka Ile
rzeka Ile
rzeka Ile
forteca z filmu „Nomad”

rzeka Ile
rzeka Ile

Wracamy w stronę Kapszagaj i odbijamy na północ do Shengeldy. Na miejscu sporo czasu nam zajęło, aby dowiedzieć się dokładnie w którym kierunku mamy jechać. Mieszkańcy z okolicznej wioski też nie mieli o tym pojęcia. Trasa nie jest bardzo turystyczna. Po drodze spotkaliśmy tylko kilka osób.
Czy polecamy? My nie, pamiętam jak żałowaliśmy, ale nie dojechaliśmy do samych kurchanów Besshatyr (około 30 ziemnych kopców-grobowców z epoki żelaza) tylko do petroglifów. Cała trasa od Shengeldy to 80 km. Nie wjedziemy do parku bez opłaty za wstęp uiszczonej w Almaty lub Basshi. My o tym nie wiedzieliśmy. Strażnik widząc że jesteśmy z dzieckiem i byliśmy o 16 zlitował się nad nami i wraz z nami pojechał do petroglifów. Od momentu zjazdu z trasy, 10 km pokonuje się w max 10-20 km/h. Droga najeżona jest kamieniami a na miejscu kilka wyrytych w skale zwierząt z epoki brązu i żelaza i to tyle.

Altyn Emel
Brama wjazdowa do petroglifów.

Altyn Emel
Altyn Emel
Altyn Emel


Informacje praktyczne:

zezwolenie do parku plus bilet załatwiamy w wiosce Basshi lub Ałmaty – 1012 KZT/ os., 200 KZT/ samochód7
hotel w Basshi – 10 000 KZT (2-os pokój ze wspólną łazienką), 12 000 KZT (2-os pokój z łazienką)
dom za siedzibą strażników – 10 000 KZt (2-os pokój ze wspólną łazienką)
obiad w hotelu – 1000 KZT

strona parku Altyn Emel https://altyn-emel.kz/en/

Więcej informacji praktycznych znajdziecie TUTAJ oraz TUTAJ.

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Kazachstan – jak wypożyczyć samochód? – informacje praktyczne

Mam nadzieję, że we wcześniejszym wpisie znaleźliście wszystkie najistotniejsze informacje praktyczne, które zdecydowanie pomogą Wam w organizacji  wyjazdu na własną rękę do Kazachstanu.
Pozostała tylko jedna kwestia – dotycząca wynajmu samochodu. Już wspominaliśmy, iż podróżowanie autostopem czy lokalnym transportem jest możliwe jednakże w naszym przypadku nie dałoby nam takiej niezależności. Dodatkowo podróżowaliśmy z dzieckiem więc zmienia to nasze podejście.
Wynajmowaliśmy do tej pory samochód tylko w Europie więc doświadczenia poza naszym kontynentem nie mamy.

A temat nie jest prosty głównie z kilku powodów.

1. Ruch zwłaszcza w Ałmaty jest ogromny. Jazda wymaga wprawy. Cały czas się zastanawiamy w jaki sposób kierowcy otrzymali tam prawo jazdy. Nie używają kierunkowskazów, zatrzymają się w każdym miejscu, wyprzedzają na trzeciego, nie znoszą wpuszczać innych i tak dalej.
Jazda w Ałmaty wymaga wprawy i nie należy do najłatwiejszych. Liczne kolizje są na porządku dziennym. Oczywiście automatyczna skrzynia biegów może początkowo niewprawnego kierowcy nieco deprymować. Łukaszowi po kilku godzinach jazdy udało się nie szukać lewarka zmiany biegów czy zostawić lewą nogę w spokoju.

kazachstan wynajem samochodu
Ruch drogowy w Ałmaty.


2. Drogi
poza tzw. głównymi szlakami są w opłakanym stanie. Jak mamy zwykłą szutrówkę to jeszcze nie jest źle, ale przeważnie droga usiana jest dziurami, koleinami i to naprawdę sporymi. Do tego jeżeli chcemy zwiedzić np.; góry Aktau czy jezioro Tuzcol samochód z napędem 4×4 jest obowiązkowy. Weźcie również pod uwagę że w sezonie wiosennym czy po ulewnych deszczach należy być ostrożnym wjeżdżając do kanionów czy na piaszczyste dróżki.

 

Trasa ponad 2000 m. n.p.m. Widoki wspaniałe ale drogi pozostawiają wiele do życzenia.

kazachstan wynajem samochodu
Czasami jesteśmy zmuszeni jechać korytem rzeki. Bez auta 4/4 nie mielibyśmy szans.


3. Kontrole policji
zwłaszcza w mieście, ale też na uczęszczanych trasach są bardzo częste. Słyszeliśmy wiele historii, które zawsze kończyły się daniem łapówki. My na szczęście tego nie przeżyliśmy. Tylko raz na tamie przy Kapszagaj, gdzie standardowe są sprawdzane wybrane samochody, zostaliśmy zatrzymani. Policjant wyłapywał wynajęte brudne auta. Co nie jest trudne bo rejestracje z wypożyczalni mają żółte rejestracje. Nasze auto było ubłocone, ale standardowo, jak po przejechaniu po kilku głębokich kałużach. Chwila niepewności i zostaliśmy puszczeni wolno. Zapewne brak komunikacji w języku rosyjskim, zniechęcił kontrolera.
Ograniczenia w mieście to 50 km/h. Poza miastem do 90 i drogi szybkiego ruchu to 11o km/h. Jeśli na trasie szybkiego ruchu macie nagle ograniczenie do 60- 70 km/h to możecie być pewni, że za zakrętem stoją. Jeśli jedziecie trasą przez miasto, pomimo że jest odgrodzone od drogi barierkami to zwolnijcie do 50 km/h. Nie wiemy w jaki sposób policjanci dokonują pomiaru bo suszarek nie widzieliśmy, ale nie przeszkadzało im to w zatrzymywaniu szybciej jadących pojazdów.

 

kazachstan wynajem samochodu

kazachstan wynajem samochodu
kazachstan wynajem samochodu


4. Cena
– wynajem samochodu 4×4 nie należy do taniej przyjemności. Do tego liczba wypożyczalni jest mała. Głównie są to lokalne firmy, których strony dostępne są tylko w języku rosyjskim. Oprócz tego warunki umowy zawierają dodatkowo punkty.

kazachstan wynajem samochodu
Tankowanie…

kazachstan wynajem samochodu
Szutrowe drogi…po mocnym deszczu należy być bardzo ostrożnym!

 

Gdy zdecydujecie się na wynajem samochodu zdecydowanie polecamy samochód 4×4. Automatyczna skrzynia biegów na niektórych trasach zdecydowanie również pomoże. I oczywiście podróż samemu bez kierowcy, gdyż to my decydujemy gdzie jedziemy i na jak długo zostajemy.

Jeśli nie uda nam się potwierdzić autka na nasz urlop można spróbować złapać kierowcę na lotnisku. Dniówka takiej usługi to koszt nieco powyżej wynajęcia samego auta z wypożyczalni. Oczywiście dobrym zwyczajem jest zapraszanie na posiłek oraz nocleg naszego kierowcy. Niestety są to zazwyczaj wygodne auta osobowe nieprzystosowane do jazdy ekstremalnej, nie dojedziemy z takim kierowcą w mniej dostępne miejsca. Nie liczcie również na to że kierowca mówi cokolwiek po angielsku.

Nasze najgorsze drogi to:
Altyn Emel – góry Aktau – 80 km w jedną stronę; śpiewająca wydma – 40 km w jedną stronę, droga gruntowa, koleiny i czasami kamienie
jezioro Kandy – najtrudniejsza; przejazd przez rzekę, dziury, ogromne kałuże i trasa 12 km pokonana w około godzinę
jezioro Tuzcol – szutrowa droga z koleinami i dziurami
solna rzeka – oj było tam błoto i to niezłe- trudności nawigacyjne
petroglify Tamgaly w Altyn Emel – 10 km koszmaru, prędkość 5 km/h. Nie zdecydowaliśmy się jechać dalej. Za daleko, ciężko z informacja jak tam trafić a widoki nie do końca takie jakie byśmy po tak ciężkiej trasie oczekiwali.

tatnie

kazachstan wynajem samochodu
Moment który zmroził nasze serca- ostatnie metry na trasie do jeziora Kandy.

kazachstan wynajem samochodu
Trasa do „solnej rzeki”- po deszczu nie do przejechania.

kazachstan wynajem samochodu
Trasa do jeziora Tuzcol – szutrowa droga z koleinami i dziurami, osobówka da radę!

kazachstan wynajem samochodu
Męcząca trasa do gór Aktau

Gdzie i za ile wynająć samochód?

Jak wspominałam Kazachstan dopiero się rozwija turystycznie. Nie znajdziemy na tą chwilę na miejscu aż tak wielu międzynarodowych wypożyczalni jak Hertz czy Avis. Wyszukiwarki typu rentalcars.com działają ale ceny też są wysokie.
My korzystaliśmy z oferty Vladex (strona w języku rosyjskim). Kontakt mailowy głównie z Nickiem – pracownikiem firmy jest bardzo sprawny i co najważniejsze po angielsku.

Szukając wypożyczalni należy wziąć pod uwagę:

1. Termin wyjazdu – oczywiście w wakacje cena jest wyższa i ilość dostępnych samochodów zmniejsza się w trybie ekspresowym. Zajmijcie się tym z wyprzedzeniem bo samochodów zwłaszcza 4×4 nie jest za dużo. Spotkaliśmy Polaków, którym wszyscy odmówili i musieli skorzystać z oferty z kierowcą to dość mocno nadszarpnęło ich budżetem.

2. Limit kilometrów – wiele wypożyczalni obsługuje tylko w Almaty, nie pozwalając wyjechać więcej niż 30 km za miasto. Nasza wypożyczalnia oferowała limit 300 km na dzień czyli 4200 km za cały pobyt. Zrobiliśmy ponad 2500 km.

3. Warunki umowy – oczywiście musicie mieć w cenie pełnie ubezpieczenie, wiedzieć o dodatkowych kosztach.

4. Forma płatności – najczęściej w gotówce. Odbierając samochód na lotnisku warto dogadać się aby płatność dokonać w mieście z powodu niekorzystnego kursu wymiany walut na lotnisku. Dzięki temu nie stracicie na początku jeszcze więcej pieniędzy.

WAŻNE!!! Nie zapomnijcie o wyrobieniu międzynarodowego prawa jazdy międzynarodowe prawo jazdy Czas oczekiwania to około 2-3 tygodni. Wybieramy opcję Wiedeńską (min. dla Kazachstanu oraz Kirgistanu)

Pomocna może być nawigacja na system android oraz OIS o nazwie SYGIC. Działa offline, i większość tras czy dróżek jest na niej widoczna. Mapy krajów zapisujemy w pamięci telefonu. Jest gratis!!!

Coś co może nam umilić podróż w niedostępnych miejscach to muzyka w samochodzie, niestety poza miastem ciężko złapać jakąkolwiek stację. A jak już coś gra to chińska propaganda. Warto więc zabrać muzę na mp3 czy małe głośniczki podłączone do telefonu z naszą muzyką. No i nie zapomnijcie przejściówek z zapalniczki w samochodzie na wasz kabel, który podłączycie do telefonu! Power banki też bardzo się przydadzą!

 

Ceny za wynajem w naszej wypożyczalni to:

Samochód osobowy – 12 000 KZT za dzień
Samochód 4×4 – 17 000 KZT za dzień
Dojazd do lotniska – 5 000 KZT
Zezwolenie na wyjazd do Kirgistanu – 50 000 KZT
Kaucja – 50 000 KZT
Myjnia – 1500 KZT za osobówkę, 3000 KZT za 4×4

Ceny wysokie dla pary, ale jeśli zbierzecie się w cztery osoby to zawsze jest taniej chociaż niektóre odcinki lepiej pokonywać bez nadmiernego balastu 🙂

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Kazachstan – czy warto jechać? informacje praktyczne – gdzie, jak i za ile

Czy Kazachstan jest dobrym kierunkiem na wyjazd?

Takie pytanie zadawaliśmy sobie pod koniec roku kiedy szara, brzydka zima skutecznie powodowała, iż tylko marzenia o kolejnym wyjeździe trzymały nas „przy życiu”.
A dlaczego właśnie tam? Pierwszym impulsem były bilety lotnicze „czytaj” ich cena. Ale również świadomość Azji Centralnej, do której wcześniej już chcieliśmy pojechać. Ilość załatwień, ceny wiz w tamtym momencie nas odstraszyła i wybraliśmy jeszcze mało popularną Gruzję i Armenię.
Szukając informacji o kraju, głównie za zagranicznych blogach, coraz bardziej przekonywaliśmy się, że chyba nam się tam spodoba.
Uwielbiamy góry, a tam było ich pod dostatkiem. Kochamy przestrzeń i spokój, a tam można było słyszeć swoje myśli (jak Zosia nie zaczęła mówić :). Najlepiej się czujemy w naturze, a tam piękny krajobraz aż przytłacza.

Czy więc jest to miejsce dla każdego? Oczywiście, że nie. Nie będziesz spał w hotelach czy jadł w wykwintnych restauracjach poza Ałmatami, nie poimprezujesz w klubach, nie zobaczysz wspaniałej architektury i groma zabytków, nie odpoczniesz na lazurowych plażach.
To po co tam jechać?
Dla natury, która jest przepiękna.

kazachstan informacje praktyczne

kazachstan informacje praktyczne

kazachstan informacje praktyczne

Kazachstan informacje praktyczne

Jak zorganizować taki wyjazd? Podpowiemy Wam w kilku punktach.

Kazachstan jest ogromnym krajem, 8,5 razy większym od Polski i w dwa tygodnie mogliśmy zwiedzić tylko jego ułamek.

Większość spotkanych turystów skupiła się na zwiedzaniu okolic Ałmaty w tydzień. My jednak proponujemy Wam trasę na 2 tygodnie. Dzięki temu zobaczycie i przeżyjecie znacznie więcej.

Kiedy jechać do Kazachstanu?

Myślę, że zależy od tego czego oczekujemy.
Większość osób wybiera nasze lato, jednakże my wiemy, że nie byłaby dla nas ta pora roku idealna. Temperatury wówczas dochodzą do 40 stopni Celsjusza. Będąc w Kanionie Szaryńskim i Księżycowym mieliśmy pod 30 stopni i było naprawdę aż za gorąco.
Ale jeżeli decydujemy się spędzać czas w wysokich górach to termin w miesiącach letnich jest jak najbardziej odpowiedni.

Nasz wyjazd odbywał się na przełomie kwietnia i maja. Pogoda udała nam się wspaniale. Chociaż kwiecień i maj to podobno najbardziej deszczowe miesiące. Nie ukrywam, że bardzo się tego obawialiśmy dlatego byliśmy przygotowani na 4 pory roku i można przyznać, że wszystkie trochę doświadczyliśmy. Temperatury oscylowały pomiędzy 7 a 30 stopni Celsjusza. Tylko dwa razy nam padało. Raz w nocy i raz po południu już na końcu wyjazdu.

Jesienią kolory na pewno się zmieniają i wyjazd też ma swój urok ale zdecydowanie robi się chłodniej, a w górach śnieg również może już się pojawić.

Zimą jest naprawdę zimno. Ale jeżeli jesteśmy fanami narciarstwa i lubimy poznawać nowe ośrodki narciarskie to niedaleko Ałmaty można dobrze poszusować na nartach.

Co zobaczyć w Kazachstanie?

Wspominałam, że Kazachstan jest ogromnym krajem, jednakże w większości pokryty stepami, na których nie ma nic.
Kraj dopiero raczkuje w infrastrukturze turystycznej, ale z pewnością z roku na rok będzie miał więcej turystów i tym samym będzie lepiej przygotowany. Na tą chwilę liczba turystów indywidualnych jest mała i nie spotkaliśmy ich za wielu podczas całego naszego pobytu.
Podróżni decydują się głównie na odwiedzenie południa kraju a zwłaszcza regionu na wschód od miasta Ałmaty.

Tak również my zdecydowaliśmy. Czy polecamy? Oczywiście.

Teren jest piękny. Znajdziemy jeziora, góry, kaniony, doliny, wydmy, stepy i oczywiście ludzi.

Po krótkim pobycie w Ałmaty ruszyliśmy do Parku Narodowego Altyn Emel, gdzie podczas dwóch dni zobaczyliśmy tzw. Śpiewające wydmy i góry Aktau. Później ruszyliśmy w stronę Kanionu Szaryńskiego i Księżycowego. W miejscowości Kegen, który w ogóle nie było w naszych planach spędziliśmy aż trzy noce zachwyceni okolicznymi terenami. Ruszaliśmy następnie w kierunku miejscowości Saty, gdzie oprócz zobaczenia jeziora Kandy włóczyliśmy się po okolicznych górach. Na koniec poznaliśmy piękne jeziora Bartogay, Issyk i Big Almaty oraz cieszyliśmy się ze śniegu na prawie 3500 m n.p.m.

kazachstan informacje praktyczne
miejsca, które odwiedziliśmy

kazachstan informacje praktyczne
Śpiewająca Wydma

kazachstan informacje praktyczne
góry Aktau

kazachstan informacje praktyczne
Kanion Szaryński

kazachstan informacje praktyczne
jezioro Kandy

Kazachstan informacje praktyczne
jezioro Tuzcol

Kazachstan informacje praktyczne

Jak dostać się na miejsce?

Drogą lądową, ale to raczej dla tych co jadą na długą wyprawę lub tradycyjnie samolotem.
Najtańszych opcji mamy kilka.
Bezpośredni lot z Warszawy do Astany naszą linią LOT i później 20 h pociąg albo lokalny przelot do Ałmaty. Cena w promocji była nawet 700 zł/os.
Bezpośredni lot z Kijowa do Astany ukraińskimi liniami również w promocji za około 800 zł.
Lot z przesiadką z Warszawy do Ałmaty rosyjskimi liniami Aeroflot w promocji za 1300 zł/os., który właśnie my wybraliśmy.

Od 2017 roku wizy dla Polski już nie obowiązują co zdecydowanie spowodowało, iż kraj staje się bardziej atrakcyjny dla turystów.

Jak podróżować po Kazachstanie?

Nie wypowiadamy się na temat podróży autostopem czy lokalnym transportem, gdyż nie korzystaliśmy z tego podczas wyjazdu. Jednakże spotkani nieliczni na trasie Polacy poinformowali nas, że się oczywiście da, chociaż marszrutki dojeżdżają tylko do niektórych miejsc a autostop jest płatny. Wielu Kazachów korzysta z takiej formy podwózki często z powodu brak innych możliwości.
Myślę, że jednak najtrudniej podczas takiego wyjazdu jest dostanie się w miejsca takie jak Kanion Szaryński, jezioro Tuzkol czy inne, do który mieszkańcy normalnie nie jadą. Wówczas pozostaje złapać stopa tylko z innymi turystami, którzy jadą tam samochodem lub też opłacić „lokalsów” albo skorzystać ze zorganizowanego wyjazdu z agencji w Ałmaty.

My podróżowaliśmy wynajętym samochodem Renault Duster 4×4 (nie Dacia tylko Renault:) i bardzo jesteśmy zadowoleni.
Temat wynajmu samochodu jest dosyć obszerny dlatego kolejny post dotyczy tego.

Kazachstan informacje praktyczne
mega ruch na trasie 🙂

kazachstan informacje praktyczne
samochód 4×4 jest niezastąpiony w takim terenie

Gdzie spać?

Temat dla nas zawsze brany pod uwagę na samym końcu.
Podczas naszych wyjazdów poza Europę nigdy nie rezerwowaliśmy noclegu z wyprzedzeniem na cały pobyt.
Czasami zdarza nam się znaleźć coś wcześniej na pierwszą noc poprzez booking lub Airbnb.

Pod tym linkiem otrzymasz 50zł zniżki na rezerwację na booking.com a tutaj 110 zł na pierwszą rezerwację w Airbnb.com.

W Kazachstanie jednakże oprócz Ałmaty w miejscach, w których spaliśmy nie było możliwości rezerwacji on-line.
Ceny wahają się w przeliczeniu od nawet 15 zł za łóżko w pokoju wieloosobowym w hostelu w Ałamaty do … i tutaj w zależności co kto szuka.
My średnio za cały pobyt płaciliśmy po około 85 zł za pokój.

A gdzie dokładnie spaliśmy?
Ałamaty – hotel Astana – 8500 KZT/ ładny i duży pokój z prywatną łazienką plus śniadanie (ale szału nie ma 🙂
Altyn Emel – hotel Altyn Emel, pokoje za domem strażników – 10 000 KZT za pokój ze wspólną łazienką
Kanion Szaryński – bungalowy w kanionie – 14 000 KZT prysznic podczas naszego pobytu niesprawny
Kegen– hotel Kegen (zapewniam, że słowo hotel użyte dość niefortunnie) – 7000 tenge za pokój, prysznic wspólny
Saty – pokój wynajmowany u pani – 10 000 KZT

Czy są inne możliwości?
Oczywiście, chyba jedna z najprostszych to własny namiot. Zdecydowanie polecam podczas ciepłych miesięcy ale nasze poranki były niezwykle „rześkie” więc odpuściliśmy.

kazachstan informacje praktyczne
„wysokiej klasy”hotel Kegen

kazachstan informacje praktyczne
pokój w hotelu Kegen

Kazachstan informacje praktyczne
bungalow w Kanionie Szaryńskim

Przykładowe ceny

W Kazachstanie obowiązuje waluty tenge (KZT) z bardzo prostym dla nas przelicznikiem.

100 KZT = 1,07 zł (kwiecień 2018)
Woda – 150 KZT
Chleb – 150-250 KZT
Obiad w taniej restauracji – od 650 – 1000 KZT
Benzyna 95 – 179 KZT
Jajka (10 szt) – 300 KZT
Pomidory – 700 KZT/kg
Masło – 200 KZT
Ser wędzony – 450 KZT
Mleko – 250 KZT
Cola – 250 KZT

Gdzie i co jedliśmy?

Śniadania przygotowywaliśmy sami. Produkty takie jak chleb (Zosia miała swój bezglutenowy), ser biały, ser wędzony, warzywa, jajka kupowaliśmy w malutkich sklepikach każdego dnia. Obiady często przygotowywaliśmy sami wjeżdżając po prostu na jakieś pole i gotując na kuchence gazowej zakupionej w Ałmaty. Zawsze towarzyszył nam piękny widok.
Oczywiście codzienne też jedliśmy w malutkich restauracyjkach lub też jak we wsi Saty stołowaliśmy się u naszej gospodyni.

Kazachstan informacje praktyczne
manti, ziemniaki, tolet, surówki i kurczak

Kazachstan informacje praktyczne

Kazachstan informacje praktyczne
obiad w terenie smakuje najlepiej

Ile kosztował nas dwutygodniowy pobyt?

Podróż z małym dzieckiem to już trochę inny wymiar. Dlatego też nasze wydatki relatywnie się zwiększają.
Główny wydatek podczas tego wyjazdu to oczywiście przelot samolotem, ale również wynajem samochodu chociaż po długich przemyśleniach wspólnie uważamy, że była to najlepsza opcja.
Przejdźmy do konkretów i wydatków za naszą trójkę.

Samolot – 3879 zł (1293 zł/os)
Samochód – 2560 zł (szczegóły w następnym poście)
Benzyna – 425 zł
Noclegi – 1225 zł
Jedzenie – 673 zł
Pamiątki – 110 zł
Wstępy/atrakcje – 258 zł
Całość: 9130 zł (3043 zł/os)

W kolejnych postach pokażemy perełki południowo-wschodniego Kazachstanu. Będzie dużo zdjęć również z drona.

Zostańcie z nami….

P.S. Ktoś już chętny na wyjazd? 🙂

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Alaverdi – czyli jak miasto może być ładne w swojej brzydocie

Naszą opowieść o Armenii zaczniemy od jakże nieoczywistego miejsca jakim jest Alaverdi.
To miasteczko nie było w naszych planach i nie planowaliśmy zostać tam na dłużej, zresztą tak jak i większośc turystów odwiedzających  okoliczne klasztory.
Brak turystycznego hałasu sprawia, że Alaverdi jest miejscem, gdzie można podglądnąć prawdziwe życie Armeńczyków, nie tych z Erewania czy innych bardziej  przewodnikowych miejsc

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia

Alaverdi nie jest kolorowe a raczej szare, czarne i odrapane. Gdy wspominam to miejsce przed oczami pojawia mi się dym buchający gdzieś wysoko z góry, w miejscu gdzie znajduje się nadal funkcjonująca kopalnia miedzi. Pamiętamy osiedla upadających bloków, zaniedbanych gdzie ludzie prowadzą „normalne” życie.
Miasto zahipnotyzowało nas od pierwszego wejrzenia. Na samym początku naszej podróży w Armenii było pierwszym większym miastem na naszej trasie przez które po prostu przejechaliśmy. Ale wiedzieliśmy, że chyba zatrzymamy się tam na dłużej w drodze powrotnej do Gruzji.

Alaverdi Armenia
osiedla na szczycie gór

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia
jeden z pojazdów, którym podążaliśmy przez Armenię

Alaverdi Armenia

Alaverdi położone jest zaledwie 40 km od granicy z Gruzją na północnym wschodzie Armenii w kanionie rzeki Debed. I to właśnie ta dolina sprawia, że miasto ma niesamowity klimat.
Położone jest na dnie kanionu oraz otaczających go  szczytach gór. To miasto górnicze, które w czasach Związku Radzieckiego prosperowało bardzo dobrze. Potem kopalnia upadła i miasto powoli zaczęło się wyludniać. Po zakupie kopalni przez rosyjskiego biznesmena sytuacja gospodarcza w mieście powoli się poprawia…a jak dalej będzie się rozwijać- czas pokaże.

Dojeżdżamy na miejsce marszrutką, a kierowca strasznie chce nam znaleźć nocleg. Oczywiście dostając przy tym prowizje. Targujemy się przez jakiś czas aż wreszcie mamy dość. Idziemy do sklepu i tak się zastanawiamy co dalej. Jedna z ekspedientek zainteresowała się naszym biednym losem i pyta o co chodzi. Proponuje hotel Debed z dobrą ceną. Zamawia nam taksówkę i jedziemy na miejsce. Z centrum miasta, które jest na dnie kanionu Debed wyjeżdżamy serpentynami na szczyty, gdzie umiejscowione są inne dzielnice miasta. Hotel Debed to kilkupiętrowy budynek, który niedługo przed naszym przyjazdem został otwarty to znaczy tylko jedno piętro. Suzi to osoba zarządzająca piętrem turystycznym, mamy szczęście ponieważ mówi co nieco po angielsku i dodatkowo schodzi nam z ceny. Mamy ogromny pokój z własną łazienką.

Wracamy do centrum miasta, ale na skróty, kolejką górską. Tak mają tu kolejkę, taką jak mieliśmy kilkanaście lat temu na Kasprowy Wierch. Widoki są niesamowite. Z jednej strony ogromna kopalnia, a z drugiej miasto, rozłożone jest na dnie kanionu i na okolicznych górach. Będąc już na dnie doliny ciągnie nas w stronę kopalni. Krzątamy się w okolicy blokowisk tuż przy wejściu do niej. Wszystko jest zapuszczone, oberwane i nie kolorowe, ale ludzie a zwłaszcza dzieci z chęcią chcą nas poznać. Niektórzy zapraszają do domu, dzieci proponują grę w piłkę. Jest naprawdę super. Po paru godzinach wracamy ostatnią marszrutką do naszego królestwa na szczycie góry, na długo wyczekiwaną kolację.

Alaverdi Armenia
widok z kolejki robi niesamowite wrażenie

Alaverdi Armenia
w dole rzeka Debed

Alaverdi Armenia
miasto Alavedi położone jest nie tylko w kanionie rzeki Debed ale również na okolicznych szczytach

Alaverdi Armenia
kopalnia miedzi w dole

Alaverdi Armenia
przykopalniane osiedla górników

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia
kopalnia miedzi

Alaverdi Armenia

Klasztory Sanahin i Haghpat

Alaverdi to nie tylko postsowieckie blokowiska i bieda dookoła. Turyści odwiedzają okoliczne klasztory które swoją surowością mają niezwykły klimat. Klasztory Sanahin oraz Haghpat wpisane są na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO.
Mieszkając na szczycie góry mamy możliwość zobaczyć pierwszy z nich Sanahin zaledwie po 15 minutowym spacerze. Klasztor z X w. jest piękny, skryty pomiędzy drzewami a koło niego znajduje się cmentarz. Nazywany „starszy od tamtego” a mowa o Haghpat. W środku wszędzie krzyże i ogromne kolumny podtrzymujące całą konstrukcję. Spędzamy sporo czasu na miejscu. W środku jest niesamowicie, gdy promienie światła przez małe okienka wpadają do wnętrza. Cmentarz znajdujący się tuż obok również wygląda inaczej niż u nas i czujemy się tam trochę nieswojo. Groby w większości składają się z dość dużych rozmiarów płyt, na których wyrzeźbione postacie zmarłych wyglądają bardzo realnie. Czasami nawet zobaczymy w jaki sposób osoba zmarła zwłaszcza jak był to wypadek. Brrrr…

Alaverdi Armenia
ścieżka do klasztoru Sanahin

Alaverdi Armenia
klasztor Sanahin

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia
Alaverdi Armenia
Alaverdi Armenia

Kolejnego dnia jedziemy taksówką do kolejnego klasztoru Haghpat. Przejazd zajmuje trochę czasu bo znów musimy zjechać na dół kaniony i wyjechać na kolejny szczyt. Haghpat jest młodszym klasztorem, ale piękniej zachowanym. Oprócz klasztoru niegdyś również mieściła się tam uczelnia medyczna. Trzęsienie ziemi w XIII w. dokonało poważnych zniszczeń, ale klasztor został odbudowany. W środku odbywa się jakaś uroczystość dla kilku osób z rodziny. Trudno się domyśleć o co chodzi. Kolejna godzina mija i z naszym kierowcą wracamy do hotelu. Upał jest nieznośny, ale krótka drzemka stawia nas na nogi.

Alaverdi Armenia
samochód z klasą 🙂

Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia
klasztor Haghpat


Alaverdi Armenia

Alaverdi Armenia
Tak kończymy nasz pobyt w tym mieście.

Jeżeli będzicie w okolicy polecamy to miasto, bo nie zawsze musi być ładnie 🙂

Informacje praktyczne:

Dojazd do Sanahin – taksówka – 600 AMD; autobus (stary, żółty, sowiecki sprzęt) z głównego dworca w centrum miasta po 10 minutach dojeżdża na plac na wzgórzu – 100 AMD, gdzie znajduje się wspomniany przez nas Hotel Debed; kolejka – 100 AMD i na końcu 15 min spacer.
Hotel Debed – 8000 AMD – pokój 2 os
Dojazd do Haghpat – taksówka – 2000 AMD; marszrutka z głównego dworca w centrum miasta po210 minutach dojeżdża na miejsce (8x dziennie) – 200 AMD

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Sandomierz – spacer w królewskim mieście w cztery pory roku

Są takie miejsca do których lubimy wracać. Mamy z nimi miłe wspomnienia lub po prostu czujemy się tam dobrze. Należymy raczej do tych „powsinogów”, którzy długo nie zagrzeją miejsca i lubią poznawać coraz więcej. Jednakże nawet my mamy takie perełki, które lubimy regularnie odwiedzać i jakoś nam się tam nie nudzi.
Takim miejscem jest Sandomierz.
Byliśmy wiele razy, we wszystkich porach roku i pewnie w tym roku znów zawitamy chociaż miasto leży 250 km od Katowic w województwie świętokrzyskim, które często pomijane oferuje wiele ciekawych miejsc. Trochę pisaliśmy o tym TUTAJ.
Położony Sandomierz na siedmiu wzgórzach nazywany jest „Małym Rzymem”. Historyczne centrum wraz z większością zabudowy w 2017 roku zostało uznane za Pomnik Historii. Miasto ma w sobie taki urok, iż nie dziwi nas, że stało się miejscem, w którym nagrywane jest wiele plenerów filmów i seriali.
Liczba turystów zdecydowanie się powiększyła z rosnącą popularnością serialu „Ojciec Mateusz”. Miasto regularnie gości aktorów i całą ekipę serialu od kilkunastu dobrych lat. Nie ukrywam, że sama lubię oglądać poszczególne odcinki aby znów popatrzeć na moje ulubione miasto. Turyści oczywiście mogą iść śladami ojca Mateusza. W informacji turystycznej można otrzymać mapę z zaznaczonymi miejscami, z których serial jest znany. Ale nie szukajcie tutaj plebani czy kościoła z serialu. To już nagrywane gdzie indziej.
Od jakiegoś czasu również można zobaczyć wystawę „Świat Ojca Mateusza” na rynku Sandomierza. Świetna atrakcje pokazująca wnętrza z planu serialu oraz woskowe postacie głównych bohaterów. Trzeba przyznać, iż wyglądają bardzo autentycznie. Zaglądniemy do kościoła, wnętrza plebani, posterunku policji czy pokoju biskupa i celi. Dodatkowo zdjęcie z Natalią, Noculem i Możejką oraz ojcem Mateuszem może być fajną pamiątką.
Wizyta w Sandomierzu może zająć cały dzień chociaż podczas pobytu weekendowego również na pewno nie można się nudzić.

Sandomierz ciekawe miejsca
Widok na Sandomierz z prawego brzegu Wisły.

Chodźcie z nami na spacer po Sandomierzu
Sandomierz ciekawe miejsca?

Brama Opatowska

Nasze zwiedzanie zawsze rozpoczynamy od strony Bramy Opatowskiej. Jest to jedyna ocalała z czterech wjazdowych bram do miasta o wysokości 30 m. Wybudowana w XIVw była częścią murów obronnych. Brama jest dostępna dla turystów i po pokonaniu wielu schodów z góry mamy wspaniały widok na miasto oraz okolicę. Teren naokoło starej cześć miasta jest w większości płaski więc możemy podziwiać naprawdę rozległą okolicę.

Sandomierz ciekawe miejsca
Wejście przez Bramę Opatowską jest przejściem do zaczarowanego miasta jakim jest Sandomierz

Sandomierz ciekawe miejsca
Brama Opatowska widziana z rynku.

Sandomierz ciekawe miejsca
Widok na rynek z wieży.

Sandomierz ciekawe miejsca

Sandomierz ciekawe miejsca

Rynek

Od Bramy Opatowskiej wzdłuż ulicy Opatowskiej rozciągają się liczne kamieniczki. Po kilkunastu metrach dochodzimy na duży kwadratowy Rynek, dość mocno nachylony w jedną stronę. Naokoło piękne kamienice wypełnione na parterze sklepami z pamiątkami, galeriami czy restauracjami lub kawiarniami. W wielu z nich nagrywane są sceny z serialu.
Charakterystycznym jego elementem jest gotycko-renesansowy Ratusz z XIV w. Budynek jest piękny, ceglany i zwieńczony wysoką attyką. W środku jeszcze niedawno znajdowała się wystawa miejska. Rynek nie tylko w sezonie tętni życiem. Kilka razy do roku odbywają się w tym miejscu liczne imprezy. Dobrze wspominamy jedną z nich, gdzie do woli mogliśmy spróbować produkowanych w okolicy win oraz świetnych serów.

Sandomierz ciekawe miejsca
Kierujemy się w kierunku Rynku. Sandomierz

Sandomierz ciekawe miejsca

Sandomierz ciekawe miejsca
Ulice Sandomierza zimową porą.

Sandomierz ciekawe miejsca
Klimatycznych uliczek ciąg dalszy. Sandomierz

Sandomierz ciekawe miejsca
Urząd Pocztowy w Sandomierzu.

Sandomierz ciekawe miejsca
ratusz w Sandomierzu.

Sandomierz ciekawe miejsca
Panorama rynku Sandomierskiego

Bazylika Katedralna

Schodząc w dół ulicą Mariacką zawsze zatrzymujemy się na lodach oraz placu zabaw. Taki miły dodatek do spaceru :). Przy ulicy Katedralnej znajduje się piękną Bazylika Katedralna Narodzenia NMP ufundowana przez Kazimierza Wielkiego. Warto wejść do środka. Oprócz wspaniałego wnętrza, gdzie znajdziemy piękną polichromie ze scenami z życia Maryi i Chrystusa, na ścianach bocznych możemy odnaleźć przepowiednie naszej śmierci. Wystarczy, iż odszukamy tylko odpowiedni obraz, który będzie oznaczał nasz miesiąc narodzin a na samym malowidle znajdziemy odpowiednią liczbę dni miesiąca. Odnalazłam swój dzień, miesiąc i już wiem, że moja śmierć nie będzie należała do najprzyjemniejszych.

Sandomierz ciekawe miejsca
W oddali Bazylika Sandomierska

Sandomierz ciekawe miejsca
Niezwykle piękne wnętrze bazyliki.

Sandomierz ciekawe miejsca

Sandomierz ciekawe miejsca
Ołtarz

Sandomierz ciekawe miejsca
Obrazy z przepowiedniami naszej śmierci.

Zamek

Opuszczamy Katedrę i kierując się w stronę Wisły, gdzie na niewysokim wzgórzu podziwiamy zamek również wybudowany przez Kazimierza Wielkiego. Przez długi czas był miejscem trzymania skazańców. Teraz to muzeum okręgowe ale niestety nie za bardzo ciekawe.
Wychodząc z zamku kierujemy się w stronę ulicy Staromiejskiej przy której podziwiamy pole winorośli. Z wina Sandomierz również jest znany. Winnica powstała już w XIII w. wraz z przybyciem do miasta Dominikanów. Miejsce ponownie działa od 2012 roku i kawiarence na miejscu możemy skosztować tego trunku.

Sandomierz ciekawe miejsca

Sandomierz ciekawe miejsca

Wąwóz królowej Jadwigi

Podążając ulicą Staromiejską pod górę dochodzimy do klasztoru Ojców Dominikanów i kościoła św. Jakuba. Obiekt ten jest zaliczany przez historyków do zabytków najwyższej klasy również rozpoczęto nad nim pracę od XIIIw. Wnętrze jest bardzo surowe, gotyckie ale dzięki temu ma niesamowity klimat.
Idąc dalej w górę po lewej stronie kilka schodków prowadzi do atrakcji spacerowej miasta – wąwozu lessowego Królowej Jadwigi, który w najwyższym punkcie ma 10 metrów wysokości. Prawie półkilometrowa trasa łączy ulicę Staromiejską z ulicą Królowej Jadwigi. Uwielbiamy tam przychodzić zwłaszcza w słoneczny dzień, kiedy promienie słońca próbują się przedostać przez drzewa i pięknie oświetlają teren. Wychodząc z wąwozy tylko kilkanaście metrów dzieli nas od Bulwaru nad Wisłą. Ten kto ma czas i ochotę może wziąć udział rejsie statkiem po naszej królowej rzek. Nam się jeszcze nie udało.

Sandomierz ciekawe miejsca

Sandomierz ciekawe miejsca
Wąwóz Królowej Jadwigi.

 

Co jeszcze warto zobaczyć w Sandomierzu

Na tym zwiedzanie się nie kończy. Wracając na Rynek podążamy ulicą Zamkową. Po drodze nie sposób pominąć uroczej furty dominikańskiej, ostatniej w murach miejskich nazywanej „Ucho Igielne”. Zwężone u dołu przejście a rozszerzone u góry przypomina ucho igły. Specjalnie zaprojektowane aby umożliwiało wejście poza mury zamku, a było tym samym bezpieczne. Przejście jest niezwykle fotograficzne i tym samym bardzo popularne wśród turystów i nowożeńców.

Sandomierz ciekawe miejsca
Na ulicy Zamkowej nie przeoczymy na pewno ogromnego pierścienia z krzemień pasiastym – „kamienia optymizmu” w oczku. Kamień wydobywany kiedyś w tych terenach. Pierścień waży 80 kg a samo”oczko” aż 30 kg.

Sandomierz ciekawe miejsca
Skręcając w ulicę Żydowską po 5 minutach dojdziemy do kolejnej atrakcji miasta – Podziemnej Trasy Turystycznej na ulicy Olesińskich. Trasa jest długości 450 metrów i ciągnie się pod Rynkiem. Jest to system połączonych piwnic kupieckich wykorzystywanych przez wieki. Z tym miejscem wiąże się wiele legend i historii. A trasa pokonywana z opowieściami przewodnika jest interesująca chociaż powinna być lepiej przygotowana w różne eksponaty.
Po raz kolejny dochodzimy na Rynek i ostatnim punktem wizyty jest wystawa „Świat Ojca Mateusza”, o której już wspominaliśmy.

Sandomierz ciekawe miejsca
Sklepik Ojca Mateusza

Sandomierz ciekawe miejsca
Sandomierz ciekawe miejsca
Sandomierz ciekawe miejsca

Dzień dobiega końca ale wieczór w Sandomierzu również jest bardzo ciekawy. Restauracje i kawiarnie zachęcają a kawka czy kieliszek wina na tarasie restauracji z widokiem na Rynku jest

Chyba to miasto nigdy nam się nie znudzi…

Informacje praktyczne:

Brama Opatowska – wstęp 4 zł/normalny; 3 zł/ulgowy- www.bramaopatowska.eu

Zamek – wstęp 15 zł/normalny; 10 zł/ulgowy www.zamek-sandomierz.pl

Bazylika Katedralna – www.katedra.sandomierz.org

Podziemna Trasa turystyczna – wstęp 10 zł/normalny; 6 zł/ulgowy – zwiedzanie z przewodnikiem www.podziemna-trasa-turystyczna.pl

Wystawa „Świat Ojca Mateusza” – wstęp 13 zł/normalny; 11 zł/ulgowy www.swiatojcamateusza.pl

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Georgetown w Malezji – szlakiem murali i świątyń

Po kilku godzinach i przeprawie promem wreszcie znaleźliśmy się na wyspie Penang w słynnym mieście Georgetown. Upał jest nieznośny. A my pchając wózek z ciężkimi plecakami, podążamy ulicami miasta w poszukiwania noclegu. Powoli zmieniają nam się dzielnice na trasie: chińska, hinduska czy malezyjska. Odwiedzamy okoliczne hotele w akceptowalnej dla nas cenie, ale niestety w środku pokoje co jeden to gorszy. Mija nam już prawie godzina i wreszcie docieramy do kolejnego hostelu.
Pokój jest w porządku więc nie mając już więcej sił zostajemy na miejscu. Łazienka wspólna ale nie przeszkadza nam to ważne że jest spory prysznic 🙂
Nie odpoczęliśmy za długo bo chcemy od razu wyruszyć w miasto na obiad i zwiedzanie. Wyspa Penang słynie z najlepszego jedzenia w całej Malezji więc również chcemy się o tym przekonać.

 

murale w georgetown
promem w kierunki wyspy Penang

murale w georgetown
jedzenie w Georgetown jest pyszne…

murale w georgetown
zabawa w restauracji nawet łyżkami jest świetna

murale w georgetown
stragany z jedzeniem znajdziemy wszędzie

 

Przemierzamy kolejne ulice a tu coraz więcej turystów. Każdy wpatrzony w mapę sprawdza nazwę ulicy. Cześć z nich również korzysta ze specjalnych aplikacji w smartphone’ach. Wszyscy podążając w jednym celu. Znaleźć to z czego miasto jest tak bardzo znane.

Murale w Georgetown

Murale – czyli tzw malarstwo ścienne zdobi liczne budynki Georgetown. Wiele osób odwiedza to miasto właśnie z tego powodu. Dzieła wykonane są przez Ernesta Zachervic’a, pochodzącego z Litwy. Artysta dzięki zgodzie miasta zmienił je w otwarte dzieło sztuki. Na licznych ścianach budynków powstawały malowidła wraz z dodatkowymi instalacjami.
My z własnymi mapami również ruszamy w trasę najlepszych murali. Poświęcamy w sumie na to cały pełny dzień. Najlepiej jednak zwiedza nam się wcześnie rano, gdy upał jest trochę mniejszy. Niespiesznie podążamy przez miasto zaglądając również do innych dzielnic, gdzie liczne świątynie oraz restauracyjki aż nas kuszą aby wstąpić do środka.

W dzielnicy chińskiej odwiedzany dom klanowy Khoo Kongsi przeznaczoną na miejsce modlitw oraz spotkań wiernych. Świątynia należy do jednej z najwspanialszej na wyspie Penang. Pokryta licznych smokami, rzeźbionymi kolumnami oraz ceramicznymi płytkami.
W dzielnicy hinduskiej nie możemy ominąć świątyni Sri Mariamman, która jest najstarszą hinduską budowlą Georgetown. Na ulicy Armenian zachwycamy się pięknymi, kolonialnymi domkami i uroczymi sklepikami.

 

murale w georgetown
dom klanowy Khoo Kongsi

murale w georgetown

murale w georgetown

murale w georgetown
świątynia hinduski Sri Mariamman

murale w georgetown

murale w georgetown

murale w georgetown
Blue Mansion

murale w georgetown
ciekawe ulice Georgetown

 

Sztuka uliczna Georgetown jest bardzo realistyczna. Murale są wręcz prawdziwe. Dopiero jak przyglądamy się bliżej można zauważyć wyraźnie smugi farby. Wiele z nich powstało na ścianach, których tynki już odpadają, ale dla nas dzięki temu jeszcze bardziej są ciekawsze. Są też takie, które powoli odchodzą w zapomnienie, gdyż brak renowacji powoduje ich niszczenie.
Podążamy zgodnie z naszą mapą i wypatrujemy malowidła na trasie. Najbardziej urzekły nas: „Dzieci na rowerze” czy „Chłopiec na motorze”. Trochę zajmuje nam odnalezienie „Brata i Siostry na huśtawce” czy „Dzieci grające w koszykówkę”.

 

murale w georgetown

murale w georgetown
murale znajdziemy w wielu miejscach w mieście

murale w georgetown
trochę pomogliśmy 🙂

murale w georgetown
gdzie jest Zosia?…

murale w georgetown

murale w georgetown
jeden z najsłynniejszych murali „Chłopiec na motorze”

murale w georgetown
załapie się na przejażdżkę?

murale w georgetown
ale fajna huśtawka

murale w georgetown
Zosia trafiła 🙂

 

Niestety jeden z najsłynniejszych murali „Dzieci w łodzi” już nie można podziwiać. Znaleźliśmy tylko zarys malowidła na jednej ze ścian drewnianego domu będącego częścią tzw. Jetty na nabrzeżu.
Dzielnica Jetty składająca się z domów klanowych wyglądają dość niesamowicie. Powstałe z drewnianych desek domy są postawione na palach wbitych w wybrzeże wyspy. Charakterystyczny „smród” w południe powoduje, że ciężko wytrzymać w tym miejscu dłużej, ale restauracje oczywiście znajdziemy :).
Mimo nieprzyjemnego zapachu fajnie poznać to miejsce, pozaglądać do otwartych domów, porozmawiać z ludźmi czy pobiegać z dzieckiem wąskimi, drewnianymi platformami.

 

murale w georgetown
nabrzeże wyspy Penang

murale w georgetown

murale w georgetown
domy na palach – dzielnica Jetty

Jetty Georgetown

Jetty Georgetown

Wracając do centrum miasta nadal wypatrujemy kolejnych murali. Znajdujemy przeróżne malowidła. Oj Zosi się bardzo podobało. Zresztą sami zobaczcie na zdjęciach.

murale w Georgetown

murale w Georgetown

murale w Georgetown
oprócz murali w mieście znajdziemy wiele ciekawych instalacji

murale w Georgetown

murale w Georgetown

murale w Georgetown

murale w Georgetown
ale fajny kotek

 

Oprócz zwiedzania i poznawania malezyjskiej kuchni w Georgetown, jedziemy również na obrzeża miasta aby zobaczyć największą buddyjską świątynię Kek Lok Si Temple w Malezji. Budowa rozpoczęła się już pod koniec XIX w. i zajęła ponad 20 lat.
Jest to ogromny kompleks świątynny, który znajduje się na wzgórzu. Za pierwszym razem dojeżdżamy na miejsce w niecałą godzinę przed zamknięciem, ale mamy nadzieję, że uda nam się zobaczyć to miejsce. Niestety ilość schodów, którą trzeba pokonać aby wyjść na samą górę jest ogromna. Biegniemy w górę. Łukasz dźwiga Zosię na baranach a ja w rękach targam wózek. Wzdłuż schodów jest mnóstwo budek, straganów ale wszystko już pozamykane, więc nawet nie mam gdzie zostawić wózka. Docieramy na sam szczyt i niestety udaje nam się zobaczyć tylko jedno pomieszczenie. Jesteśmy trochę wściekli, ale mamy szczęście w nieszczęściu.
Na następny dzień wstajemy bladym świtem aby wyruszyć promem już w kierunku kolejnej wyspy Langkawi. Prom się zepsuł więc wracamy do hostelu na kilka godzin. Mamy szansę wrócić do świątyni. Tym razem nie kluczymy, nie szukamy przystanku autobusowego tylko od razu wsiadamy do odpowiedniego autobusu. I po około godzinie jesteśmy na miejscu. Wózek ląduje na zapleczu jednego ze sklepików przy głównej trasie do świątyni. Poraz kolejny wspinamy się w górę po schodach, a sprzedawcy chińskich koszulek, zabawek i pamiątek coraz bardziej nachalnie przekonują nas do zakupu.
Świątynia ma kilkanaście pomieszczeń, dziedzińców. Ostatni odcinek pokonujemy krótką kolejką linową, która wspina się wysoko do góry. Na górze znajduje się ogród chiński z rzeźbami oraz ogromny (36,5 m) posąg chińskiego bóstwa Guanyin – Boga Miłosierdzia. Poniżej w siedmiopiętrowej stupie znajduje się małe posągi buddy w liczbie 10 tysięcy. Cały kompleks świątynny to połączenie chińskiego, tajskiego i birmańskiego stylu. Jest trochę kiczowato ale dzięki temu bardzo, bardzo kolorowo.Widok z góry też jest niczego sobie 😉

 

murale w Georgetown
ogromna świątynia Kek Lok Si Temple

murale w Georgetown

murale w Georgetown

murale w Georgetown
kolory w świątyni są niesamowite

murale w Georgetown

murale w Georgetown
widok ze świątyni na miasto

murale w Georgetown

Informacje praktyczne:

  • nocleg w Red Inn Heritage hostel – 15 Love Lane – 60 MYR
  • przejazd do świątyni – autobus najpierw na główny dworzec – 1,5 MYR i potem przesiadka do 203 lub 204 – cena 2 MYR/os
  • wejście do pagody – 2 MYR/os
  • taxi Uber do promu – 10 MYR

 

Inne wpisy z wyjazdu do Malezji znajdziesz TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Archipelag Bacuit – El Nido czyli wreszcie kilka dni w raju

Na koniec naszej podróży po Filipinach zostawiliśmy sobie tzw. wisienkę na torcie. Lecimy z wyspy Cebu na wyspę Palawan do miasta Puerto Princessa i od razu kierujemy się do małej wioski El Nido.

El Nido i rajskie wysepki archipelagu Bacuit

Po co właściwie przyjeżdżać na samą północ wyspy?
Wioska El Nido stała się już turystyczną mekką, ale nie dziwi nas to. Nie daleko trzeba wypłynąć ażeby znaleźć się w raju.
Archipelag Bacuit, który tworzy kilkadziesiąt małych wysepek położony jest na północnym brzegu wyspy Palawan. Znajdziemy tam piękne plaże z bialusieńkim piaskiem, krystaliczną wodę, wysokie klify oraz ukryte laguny i jaskinie. Takie widoki przywołują nasze wspomnienia z Krabi w Tajlandii czy zatoki Ha Long Bay w Wietnamie.
Oglądanie podwodnego świata, które jest niezwykle bogate, w tych wodach nie sprawia żadnych trudności. Nie potrzebujemy specjalistycznego sprzętu, tylko rurka i maska, a rafa koralowa jest na wyciągnięcie ręki.

My spędzamy 3 dni w El Nido, które upływają nam na pełnym relaksie. Oczywiście nie bylibyśmy sobą gdybyśmy siedzieli w miejscu. Czas nam mija na poznawaniu okolicy, dwóch wycieczkach na wyspy tzw. Island hopping oraz podróży skuterem na samą północ wyspy.

Atrakcje El Nido

Pierwszego dnia po przyjeździe późnym popołudniem na miejsc i znalezienie noclegu powoli poznajemy okolicę. El Nido nie jest duże ale też nie czujemy, żeby było za wiele turystów. Główną ulicą, gdzie znajdziemy dużo miejsc noclegowych dochodzimy do restauracji Art Cafe. Nareszcie odpoczywamy tam przy muzyce do samego wieczora.

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje


Drugiego dnia
z rana wyglądamy przez okno i pogoda nie jest superowa. Oczywiście jest gorąco, ale niebo jest odrobinę zachmurzone. O 9 rano wyruszamy łódką z innymi turystami z Caera tours. Do wyboru są cztery wersje wycieczek: A,B,C,D. My tego dnia wybieramy opcję A i jedną z najładniejszych tras. Zaczynamy od pięknej plaży przy jednej z wysp. Tutaj mieliśmy wreszcie szansę ponurkować. Rafa jest piękna a pogoda też się polepszyła. Kolejny etap wycieczki to kolejne wyspy. Okrążamy wyspę Miniloc i Simizu. Zatrzymujemy się przy trzech lagunach: małej, dużej i sekretnej. Cóż mogę więcej powiedzieć, sami zobaczcie. Widoki są niesamowite. Woda jest tak turkusowa, zielona, niebieska i przeźroczysta . Uff!!!
Wczesnym popołudniem zatrzymujemy się na jednej z plaży i poraz kolejny nurkujemy. W międzyczasie jest przygotowywany dla nas posiłek. Trzeba przyznać że takiego jedzenia jeszcze nie mieliśmy podczas wyjazdu. Byłoby to dla nas trochę za drogie 🙂 A jedliśmy: ryby, kraby, krewetki, ryż, warzywa, sałatki i mnóstwo owoców. Popołudniu pogoda się trochę zepsuła i już takiego efektu przy ostatniej z lagun nie było ale i tak uważamy wyjazd za bardzo udany.

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje


Kolejnego dnia
gdy tylko zobaczyliśmy jak jest słonecznie, od razu skusiliśmy się również na kolejne wypłynięcie w morze. Rezerwujemy miejsca na wycieczkę w wersji C z Caera tours. Cena już niestety wyższa. W międzyczasie zmieniamy nocleg na pokój po drugiej stronie ulicy :). Mamy tańszy i większy pokój z łazienką, a co najważniejsze ze słodką woda. W Sand Inn widok był piękny z tarasu, ale była tylko słona woda w łazienkach, a niezbyt było miło kapać się pod prysznicem ze słoną woda, gdy i tak cały czas jest się w morzu.
O 9 rano wyruszamy i tego dnia dużo nurkujemy. Rafa koralowa jest jeszcze lepsza i widzimy dużo rybek. Odwiedzamy wyspy Matinloc i Tapuitan, sekretną plażę i opuszczony klasztor na wyspie. Oczywiście podczas dnia znów mamy lunch, a na nim mnóstwo dobrego jedzenia. Musimy uważać bo za bardzo rozepchamy nasze żołądki. Przez cały dzień pogoda jest świetna i jak zwykle jest za gorąco. Popołudniu robi się chłodniej i po powrocie spacerujemy plażą w El Nido.

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

Cudowna i pusta plaża Nacpan na samej północy

Ostatni pełen dzień pobytu rozpoczynamy od wypożyczenia skutera. Cena za automatyka prawie podwójna w porównaniu do wynajęcia na wyspie Bohol.
Odrazu kierujemy się na północ w stronę lotniska w El Nido. Droga jest szutrowa i ciężko pędzić na niej więcej niż 30 km/h a wszędobylskie psy wygrzewające się na środku drogi wymagają od kierowcy nie lada koncentracji!
Po około 45 minutach zjeżdżamy z głównej drogi w lewo przed znakiem na Nacpan beach. Przejeżdżamy przez prowizoryczny mostek i dalej po ok. 5km dojeżdżamy do rybackiej wioski leżącej właśnie przy wspomnianej plaży Nacpan. Od razu zostawiamy motor przy jednym z pensjonatów (chyba jedyny w tej okolicy). Wcinamy na śniadanie omleta ze słodką bulka i po chwili powoli kroczymy wzdłuż plaży podziwiając spokój i ciszę tego miejsca. Zero turystów, łodzie rybackie wokoło i dzieciaki bawiące się w wodzie. Kilka fotek i wracamy z powrotem do wioski. Od miejscowego właściciela gruntu dowiadujemy się, że ta unikatowa wioseczka już niedługo zostanie przeniesiona gdzieś w głąb lądu a na jej miejscu powstaną ekskluzywne kurorty wczasowe. My uświadamialiśmy inwestora, że również to dla tej wioski i spokoju tu panującego turyści będą przyjeżdżać, a nie tylko dla długiej i ładnej plaży (chociaż rzeczywiście jest piękna), ale cóż są gusta i guściki.

El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje
El Nido atrakcje

I tak minęły nam trzy pełne dni relaksu i zachwytów.
Oj było warto chociaż wielkimi fanami plaż nie jesteśmy 🙂

A jak Wam się podoba to miejsce? Jeżeli byliście w El Nido napiszcie nam swoje wrażenia. Bardzo nas interesuje czy zmieniło się to miejsce od naszego pobytu.

Informacje praktyczne (ceny 2013):

– przelot Cebu – Palawan liniami Air Cebu – 1h 10 min
– przejazd Puerto Princessa – El Nido – bus wynajęty z innymi turystami – 5,5 h – 600 PHP lub Roro bus klimatyzowany – 490 PHP/os; nieklimatyzowany bus – 370 PHP – 6-8 h.
My polecamy z El Nido do Puerto Princessa klimatyzowany Roro Bus jeśli zostajecie w mieście, a z Puerto Princessa do El Nido Van (van zabiera was prosto z lotniska- nie szukacie tricyklem do dworca itd a płacicie może 60 PHP więcej i zaoszczędzacie tak cenny czas by wcześniej wybrać dogodny nocleg w El Nido.
– przejazd tricikl dworzec Coron – El Nido – 50 PHP
– nocleg Sand Inn – 600 PHP za pokój dwuosobowy
– nocleg Deni’s pension – 500 PHP/os
– wycieczka łódką wersja A – 700 PHP/os
– wycieczka łódką wersja C – 900 PHP/os
– wynajęcie skutera – cały dzień 700 PHP, pół dnia 500 PHP

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂