Atrakcje Lanzarote – w krainie wulkanów – dzień 1

Lato przeminęło i chłód za oknami zaczął działać na nas depresyjnie. Jeden z takich październikowych wieczorów a my siedzimy i wracamy wspomnieniami do naszych tegorocznych wojaży. Trochę nam smutno, że nie uda nam się polecieć zimą do Azji.
Nagle pojawia się pomysł. A może jednak wyskoczyć gdzieś chociaż na tydzień? Tylko musi być cieplej.
Patrzymy na mapę. I wzrokiem obejmujemy Europe, w końcu tydzień to za krótko aby ruszać dalej. Myślimy o Maroku, które kilka lat temu było naszym odkryciem ale fajnie byłoby zobaczyć coś innego.
I nagle powiększam google mapę i widzę małe wysepki tuż przy wybrzeżu Maroka.
Tak to jest to. Ciepło, inaczej i do tego mój ukochany język hiszpański. Łapiemy bilety w dobrej cenie i za miesiąc już jesteśmy na miejscu.

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Już kilka wysp wulkanicznych widzieliśmy, głównie w Azji np: Lombok; Jawa, ale ta kanaryjska wyspa ma swój klimat.
Lanzarote jest jedną z siedmiu wysp należących do archipelagu Wysp Kanaryjskich.
Surowa, powulkaniczna wyspa gdzie zastygła lawa tworzy krajobraz księżycowy. Około 300 stożków wulkanicznych pokrytych gdzieniegdzie skąpą roślinnością znajduje się na wyspie, która zaledwie położona jest 125 km od wybrzeża Maroko.
Wyspa przyciąga również swoją „czystą” architekturą. Chociaż spotkamy liczne grupy turystów to na szczęście nie znajdziemy ogromnych ośrodków hotelowych. Wszystko dzięki staraniom i działalności kanaryjskiego architekta Cesara Manerique.. Jego wysiłki w latach 60-70 XX w pozwoliły uchronić wyspę od ciemnej strony turystyki. Dzięki temu możemy podziwiać jednorodną architekturę Lanzarote w postaci białych, niskich domków, które mienią się w świetle promieni słońca, na tle mocno czarnej ziemi. Dodatkowo wszystkie projekty m.in. Park Timanfaya, Mirador de Rio, Jemeos del Agua etc. stworzone przez Cesara nawiązują do jego filozofii a mianowicie natura jest najważniejsza.
Wyspa nie jest duża.
Spędzamy na niej trzy dni intensywnego zwiedzania, podróżując wzdłuż i wszerz samochodem.
Jak wyglądała nasza trasa? Co polecamy zobaczyć? 

Atrakcje Lanzarote
Trasa podczas pierwszego dnia

Mieszkamy w stolicy wyspy Arrecife. Pierwszego dnia wyruszamy z samego rana na południe aby później dostać się na samą północ.

Jakie są atrakcje Lanzarote?

La Geria

Po krótkim postoju pod pomnikiem Monument’u al Campesino udajemy się drogą numer LZ-30 w kierunku regionu La Geria. Teren to niezwykły i z drugiej strony dziwny. Na czarnej ziemi wulkanicznej w łukowatych zagłębieniach osłoniętych kamieniami rosną winorośl a z nich produkowane jest tamtejsze wino. Ze zbiorów produkowane jest około 2 mln litrów wina o bardzo dobrej jakości. Po drodze chętni oczywiście mogą zatrzymać się w winnicach co zresztą wśród turystów wycieczek zorganizowanych jest bardzo popularne.

Atrakcje Lanzarote

La Geria

La Geria

La geria

Park Timanfaya

Odbijamy na zachód i drogą LZ-54 wśród pięknych wulkanów, które zresztą w późniejszym dniu odwiedzimy, dojeżdżamy do drogi LZ- 67 i tutaj zaczyna się może lawy i tym samym początek parku narodowego. Jesteśmy wcześnie i dzięki temu jako drudzy ustawiamy się w kolejce przy bramie parku. Kupujemy bilet od razu na 4 różne atrakcje i ruszamy w kierunku Islote de Hilario. Nie zastanawiają się długo jesteśmy już pod autokarem. Niestety park można zwiedzać tylko będąc w autobusie, ale jak zdobędziecie miejsca z samego przodu a nawet koło kierowcy to widoki są przepiękne.
Trasa o nazwie Ruta de los Volcanos twa około godziny i jest naprawdę spektakularna. Autobus przemieszcza się wokół wulkanów aktywnych w XVIII w., gdzie podziwiamy kolory zastygłej lawy czy też same kratery. Autobus zatrzymuje się parę razy ale wyjść z niego nie wolno. Kluczowe jest tutaj dobre miejsce 🙂
Po zakończeniu trasy wstępujemy jeszcze do restauracji El Diablo, gdzie na ruszcie podgrzewanym ogniem z wnętrza ziemi grillują się ziemniaczki i mięsko. Nie omijami również ciekawych eksperymentów prezentowanych przez pracowników parku. Np.: suche gałęzie wrzucone do dołu wydrążonego w ziemi samoistnie zapalają się a woda wlana w szczelinę ziemi wystrzeliwuje w górę jak gejzer. Niestety opuszczamy to morze lawy i jedziemy dalej.

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Park Timanfaya

Teguise

W środku wyspy nieduże ale urocze białe miasteczko, dawna stolica wyspy przyciąga swoim klimatem. Liczne uliczki, małe knajpki i sklepy z rękodziełem. Idziemy w stronę małego ryneczku gdzie wieża kościół Nuestra Senora de Guadelupe widoczna jest z oddali. Szkoda, że nie udaje nam się zawitać w niedzielę, kiedy odbywa się cotygodniowy targ. Turyści go uwielbiają 

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise

Teguise
Wyjeżdzając już zmianasta pniemy się w góre w stronę twierdzy Castillo de Santa Barbara. Masywna warownia znajduje się na szczycie wulkanu a z tej wysokości zobaczymy nawet wybrzeże wyspy. Sama budowla powstała już XVI wieku a obecnie znajduje się w nim małe museum z wystawa o podbojach na tej wyspie piratów.

 Teguise

Teguise

Jemeos del Agua

Zjeżdżamy w kierunku wybrzeża wschodniego i drogą LZ-1 docieramy do kolejnego miejsca przekształconego przez Cesara Manrique’a. Jest to jaskinia połączona grotami i przekształcona w miejsce sztuki użytkowej. Najpierw schodami w dół schodzi do jaskini gdzie wśród zieleni i skał wulkanicznych zbudowano kawiarnię. Jeszcze parę schodów i jesteśmy nad naturalnym słonym jeziorem z milionami malutkich białych krabów. Kolejna część usytuowana wyżej to już duży basen w którym odbija się błękitna woda szkoda tylko że nie można do niej wskoczyć. Oglądamy również muzeum wulkanologii ale nie jest bardzo interesująco zaprezentowane.

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Jemeos del agua

Cueva de los Verdes

Kolejna jaskinia tuż po drugiej stronie trasy LZ-1 na początku miała nie być przez nas zwiedzana, ale generalnie zrobiła na nas jeszcze większe wrażenie. Trasa pokonywana jest tylko z przewodnikiem, który w dwóch językach – hiszpańskim i angielskim opowiada i oprowadza labiryntami części jaskini, która wchodzi w skład najdłuższego na świecie polawowego tunelu de Atlantica. Muzyka w tle oraz światła w niektórych miejscach tworzą niezły klimat tej pieczary. W największej komorze, znajdującej się najniżej stworzono sale, w której odbywają się koncerty z powodu świetnej akustyki. A na sam koniec przewodni prowadzi do kolejnej z komór, gdzie…. Ale tego nie wyjawimy. Niech każdy ma niespodziankę.

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Cueva de los verdes

Dzień na Lanzarote minął i już nie możemy się doczekać następnego…

Atrakcje Lanzarote

Atrakcje Lanzarote

Informacje praktyczne na temat podróżowania oraz innych atrakcji Lanzarote już w kolejnych wpisach na blogu. Zostańcie z nami. 🙂

 

Wszystkie wpisy z wyjazdu na Wyspy Kanaryjskie znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu

Nastał grudzień i większość powoli wpada w przedświąteczny szał.
Nam czasami też się udziela, ale w trochę innym kierunku.
Z wielu stron dochodzą do nas zachwyty nad świątecznymi jarmarkami głównie niemieckimi, które przyciągają turystów z całego świata.
Co roku chcieliśmy je odwiedzić, ale plany zawsze się zmieniały. Oczywiście jarmark bożonarodzeniowy w Krakowie i Katowicach widzieliśmy nieraz, ale również inne polskie miasta chcieliśmy zobaczyć.

Taki dzień wreszcie nastał.
Leniwa sobota się rozpoczęła i wyjątkowo nie mieliśmy planów. Słońce powoli zaczęło przedzierać się przez chmury, co dla nas zawsze jest sygnałem, że wyruszamy.
Kilkanaście minut na spakowanie i już wyruszamy na zachód. Plan na ten dzień to Wrocław.
Miasto odwiedzone przeze mnie ostatni raz chyba 20 lat temu z wycieczką szkolną. Tak dawano, ale i tak bardzo dobrze pamiętam Panoramę Racławicką, Halę Stulecie, Rynek czy ZOO.
Ponad 2 h jazdy i docieramy najpierw na Ostrów Tumski. Jest jeszcze wcześnie dlatego mamy czas aby pozwiedzać.

Ostrów Tumski to najstarsza część zabytkowa Wrocławia powstała na obszarze przepraw na Odrze. Przez wiele wieków funkcjonował, jako wyspa. Dopiero w 1824 roku stał się częścią stałego lądu dzięki zasypaniu jednej z odnóg Odry. Teren jest pełen zabytków. Jest dość chłodno. Uciekamy od razu do pięknej archikatedry Jana Chrzciciela. W środku piękne wnętrza jak ołtarz – „Zaśnięcie Najświętszej Marii Panny” z 1552 rok czy ambona i nagrobki i XVIII w.
Ale najpierw idziemy na jedną z wież. Kręcone schody do góry a tu korek. Posuwamy się powoli aż do windy, gdzie na zakładkę turyści zjeżdżają z góry aby nowi wyjechali. Sam widok z wysokości 97 m świetnie pokazuje zwłaszcza Ostrów Tumski i niedalekie stare miasto.

Jeżeli macie więcej czasu to warto wstąpić jeszcze do Muzeum Archidiecezjalnego oraz kościoła św. Krzyża i św. Marcina.
Wychodzimy z katedry i idziemy już w stronę starego miasta. Po drodze Most Tumski inaczej most zakochanych z tysiącami przypiętych kłódek, jako dowód miłości :). Może powinniśmy taką zostawić?

Wrocław

Wrocław Wrocław
Niecała godzina do zachodu słońca więc spieszymy się, żeby zobaczyć jeszcze raz miasto z góry ale z widokiem na rynek. Takim miejscem jest wieża kościoła Garnizonowego. Tysiące schodów w górę ale widok jest świetny. Całe miasto w zasięgu wzroku.
Wracamy w stronę rynku po drodze znajdując coraz więcej krasnali, które w rzeczywistości opanowały to miasto. Na pewno musimy tu wrócić wiosną i iść ich śladem.

Wrocław

Wrocław

Wrocław

Na rynku natomiast jarmark bożonarodzeniowy już działa. Zapachy i dźwięki są niesamowite.
Nie dziwie się, że wszyscy twierdzą, iż jest to najwspanialszy jarmark w Polsce.
150 budek oferuje różnorodne rękodzieło czy regionalne produkty. Znajdziemy piękne, ręcznie robione bombki, aniołki czy drewniane zabawki, do tego swojskie kiełbasy czy sery. Palce lizać.

Atrakcji jest całe mnóstwo dla dzieci. Są karuzele, kolejki i bajkowa kraina. Dzieci mogą posłuchać bajek jak Jaś i Małgosia, Śpiąca Królewna czy Królowa Śniegu i na scenie non stop słychać świąteczne piosenki. A dla dorosłych świetne grzańce w specjalnie przygotowanych do tego garnuszkach oraz masa jedzenia. W powietrzu cały czas unosi się dym grillowanych potraw, których jest tutaj niezły wybór.
Całości dopełniają piękne ozdoby świąteczne oraz światełka, które tuż po zmroku zapalają się na całym rynku.
Ale pamiętajcie turystów jest mnóstwo a ceny za atrakcje i jedzenie również są nieźle wygórowane.

jarmark
jarmark

jarmark

jarmark

jarmark

jarmark

jarmark

jarmark

Jarmark odbywa się między 23.11 – 22.12.

Byliście już? Jakie są wasze wrażenia?

Info praktyczne:

1. Wejście na wieże kościoła św. Jana Chrzciciela – 5 zł/os
2. Wejście na wieże kościoła Garnizonowego – 5 zł/os
3. Karuzela sanie Mikołaja – 10 zł/os
4. Wino grzane – 12 zł

Strona Jarmark Bożonarodzeniowy we Wrocławiu

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Sagada i Bontoc – interesujące miejsca na wyspie Luzon

Wizyta w wiosce Batad zrobiła nas nas bardzo dobre wrażenie a zieleń ogromnych tarasów ryżowych na długo pozostanie w naszej pamięci. Nie chcieliśmy jeszcze opuszczać wyspy Luzon zwłaszcza, że było bardzo przyjemnie i chłodniej niż w stolicy.
Zobaczyliśmy jeszcze Sagadę i Bontoc.

Wiszące trumny w Sagadzie

Sagada jest miejscem popularnym, jako górski kurort dla Filipińczyków. Dla turystów zagranicznych jest interesująca z innego powodu. Jeżeli chcesz zobaczyć, w jaki charakterystyczny sposób chowano zmarłych przez ludność Igorot to tylko w tym miejscu.
Trumny nie są grzebane w ziemi, ale zawieszone wysoko przy skalnych ścianach. Są to tzw. „hanging coffins”. Miejsce może być obecnie odwiedzane tylko z przewodnikiem.
Ale najpierw obowiązkowo wizyta w Informacji Turystycznej. Chcieliśmy się dowiedzieć więcej o okolicznych atrakcjach. Nie zdecydowaliśmy się na przejście z jaskini Lumiang do Sumaging może dlatego, że widzieliśmy już jaskinie nie raz, cenna nas nie zachęcała, a poza tym osobiście nie lubię się przeciskać :). Ale oczywiście polecamy dla tych co lubią, bo podobno warto.

Sagada wiszące trumny
główna ulica w Sagadzie, pełna hosteli i klimatycznych restauracyjek.

Udaliśmy się najpierw do wiszących trumien. My zwiedzaliśmy sami, gdyż jeszcze była taka możliwość.
Droga nie jest trudna. Należało przejść wzdłuż kościoła Maryi niedaleko centrum a później przez cmentarz. Miejsce wygląda na opuszczone i zaniedbane. Chociaż jest to cmentarz chrześcijański wydaje się, że nikt go nie odwiedza.
Idziemy stromo w dół do doliny Echo Valley. Oczywiście jeszcze pamiątkowe zdjęcie i próbujemy jako echo działa w samej dolinie.

Sagada wiszące trumny
Dolina Echo

Sagada

Na dwóch pionowych ścianach skalnych znajdują się podwieszone trumny. Wygląda to dość niesamowicie. Ludność Igorot chowała swoich zmarłych w niecodzienny sposób. Nie wiadomo dokładnie, kiedy rozpoczęła się ta praktyka przez ten lud oraz dlaczego właśnie w taki sposób trumny były umieszczane. Jest kilka teorii związanych z duchowością ale również bardziej praktycznych. Znajdziemy m.in. informacje, iż umiejscowienie w taki sposób trumien pozwoli zmarłym łatwiej dostać się do nieba lub też zapewni spokój i ciszę oraz typowo praktyczne podejście związane z robactwem, które normalnie zjada ciało w glebie a jednak na takiej wysokości nie.

Później udajemy się w stronę jaskiń. Trasa też jest bardzo prosta. W informacji turystycznej dostaliśmy mapkę, więc nie było trudno odnaleźć to miejsce. Poszliśmy droga w dół od naszego guest house’a i po 30 min byliśmy przy miejscu skąd widzimy kolejne podwieszane trumny. Skręcając w lewo, po drodze jest znak do jaskini tzw. Lumiang Cave gdzie przy wyjściu znajdują się poustawiane trumny jedna na drugiej. Niektóre z nich są wciśnięte w skały. Te już są znacznie starsze, bo aż 200 letnie. Do następnej jaskini Sumaging Cave wchodzimy tylko do jej wejścia. Grupy z przewodnikami udają się dalej. My na to się nie zdecydowaliśmy.

Sagada wiszące trumny

Sagada wiszące trumny

Sagada wiszące trumny

Punkt widokowy Kiltepan

Kolejne dnia nie tracimy czasu i wstajemy jak ranne ptaszki. Plan wiązał się z wizytą na punkcie widokowym Kiltepan niedaleko Sagady. Wyruszyliśmy drogą w stronę Bontoc i po 3 km za Rocky Inn skręciliśmy w drogę szutrową. Niedługie podejście do góry i jesteśmy na miejscu. No trzeba przyznać, że było warto. Zawsze chciałam być w górach i zobaczyć poniżej szczytów morze chmur i teraz się to udało. Gęsta powłoka kłębiła się poniżej wierzchołków. Od razu mam na myśli bita śmietanę.
Kilka zdjęć i czekamy jak się sytuacja zmieni. Mieliśmy zamiar zobaczyć tarasy ryżowe poniżej chmur. Czekamy ok 2 godzin a czas umilałam sobie zabawą ze szczeniaczkiem, który przywiązany na sznurku zrobionym ze zwiniętej reklamówki, siedzi sobie na pobliskiej budowie. Piszczał w niebogłosy, ale jak byłam przy nim to był cały szczęśliwy.
Czas mija i nareszcie widzimy zmieniający się krajobraz pod nami. Piękne, zielone tarasy ryżowe pną się na okolicznych górach. Widok jest cudowny.

Sagada wiszące trumny
Punkt widokowy Kiltepan

Sagada wiszące trumny

Tarasy ryżowe w Bontoc

Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do Bontoc. Przeważnie nikt tu się nie zatrzymuje, bo jedzie do bardziej znanego miejsca jak Banaue, ale my byliśmy zachwyceni tym miejscem. Znaleźliśmy pokój przy głównej drodze, niedaleko przystanku jeepney do Banaue. Miasteczko ma świetną informacje turystyczna Od razu wiedzieliśmy, co chcemy zobaczyć. Jedziemy na okoliczne tarasy ryżowe („schody do nieba”) – Kadchog. Jest tam dość niesamowicie. Chodziliśmy pomiędzy poszczególnymi piętrami tarasów i widzimy pracujących ludzi przy uprawie ryżu.

tarasy ryżowe Bontoc
Tarasy ryżowe w Bontoc. Miejscowość omijana przez turystów…dlaczego?

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Kolejnego dnia również zebraliśmy się z samego rana, aby zobaczyć miasto o poranku. Robimy kilka zdjęć z drugiej strony rzeki z widokiem na cały Bontoc. Później znowu zapuściliśmy się na tarasy ryżowe, do których można się dostać przez wysoki na 20m. nad rzeką mostek. Pierwszy raz w Bontoc zobaczyliśmy jak się sadzi ryż i jaka mozolna praca towarzyszy całej uprawie ryżu.
Popołudniu wracamy do Banaue skąd już nocnym autobusem jedziemy do Manili.

tarasy ryżowe Bontoc
Miasto Bontoc wczesnym rankiem.

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Most na rzece…lekki zawrót głowy!

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc
Sadzonki ryżu.

tarasy ryżowe Bontoc

tarasy ryżowe Bontoc

Informacje praktyczne:

– jeepney Banaue – Sagada z przesiadką w Bontoc – 300 PHP od osoby
– nocleg Sagada – Yellow Inn
– świetna restauracja w Sagadzie – Yoghurt House
– przejazd Sagda – Bontoc – 45 PHP od osoby
– przejazd Bontoc- Banaue – 150 PHP od osoby
– noclegi w pokojach 2-osobowych 500 PHP
– zwiedzanie Echo Valley z przewodnikiem – wycieczki do kupienia w Informacji Turystycznej – 200-600 PHP za grupę do 10 osób

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Batad – dwa dni pośród tarasów ryżowych

Minęło kilka godzin a my już mieliśmy dość Manili. Duszna, gorąca i tłoczna stolica Filipin szybko spowodowała, że jeszcze szybciej chcieliśmy jechać dalej.
Pierwsze spotkanie z Filipinami nie wypadło za dobrze.
Gdy rozpoczęła się naszą przygoda w tym kraju, na pierwsze miejsce wybraliśmy góry. Było tak gorąco, że tylko marzyliśmy o nawet chwilowej ochłodzie.
Po przyjeździe z lotniska do dworca, następne godziny spędziliśmy w przyjemnych, klimatyzowanych pomieszczeniach okolicznego supermarketu.
Nocnym autobusem dojeżdżamy do Banaue na 6 rano. Noc była bardzo ciężka. Dalej jest dla nas niezrozumiałe, dlaczego w tropikach włączają klimatyzację na 16 stopni. Wszyscy pasażerowie przymarzli do siedzeń. A o spaniu też można było pomarzyć. Po 8 godzinach jazdy dojechaliśmy w Banaue. Miasteczko dość zatłoczone, ale pięknie położone w górach na północy wyspy Luzon.

Banaue Filipiny
Komentarz zbędny 🙂

Batad i tarasy ryżowe

Turyści przyjeżdżają tu w jednym celu, podziwiać tarasy ryżowe. Ponad 100 letnie kamienne tarasy ryżowe nadal są wykorzystywane. Jest tam pięknie o każdej porze. My mogliśmy podziwiać soczystą zieleń rosnącego ryżu. Musimy przyznać, iż te, które widzieliśmy w Indonezji nie są aż tak piękne.
Nie tracąc czasu chcieliśmy od razu jechać do wioski Batad położonej jeszcze wyżej niż Banaue.

Banaue Filipiny
takie widoczki z każdej restauracji w Banaue.

Dzień pierwszy

Udało nam się zebrać ekipę turystów i na dachu jeepneya jedziemy do Batad Saddle. Po ponad godzinie byliśmy na miejscu, ale nasze tyłki ledwo co wytrzymywały podskakiwanie na dziurawej drodze. Ale niestety to nie był koniec. Teraz jeszcze około godziny w dół do wioski.

Banaue Filipiny

Batad tarasy ryzowe
Jazda bez pasów i wbrew jakimkolwiek przepisom. To tylko w Azji i jak my to kochamy!
Batad tarasy ryzowe
Droga potrafi być kapryśna, zwłaszcza jak mocniej popada.

Wszystko byłoby świetnie, gdyby nie ten upał i ciężkie plecaki. Z cała międzynarodową ekipa zostajemy w Rita’s home stay. Po zimnym prysznicu poszliśmy na punkt widokowy znajdujący się dokładnie po drugiej stronie wzgórza. Dojście zajmuje nam ok 45 min. Ważne jest, aby znaleźć poprawna trasę po tarasach ryżowych, ale nie zawsze to jest takie proste. My nie korzystaliśmy z przewodnika.
Szybki opis jak dotrzeć do punktu widokowego poniżej.
Z miejsca rejestracji (przy wejściu do wioski) kierujemy się ścieżka po naszej lewej stronie, która schodzi w dół obok boiska koszykówki a następnie trzymamy się zbocza mając je po lewej stronie i tak idziemy przyklejeni do tego zbocza, mijając malutki mostek- (3m długości i 1 m szerokości) i dalej wzdłuż zbocza aż do momentu gdzie spotykamy napis-,”do czegoś tam”- spokojnie na tej drodze jest tylko jeden znak więc ciężko pomylić. Za tym znakiem są dwie ścieżki jedna na wprost, druga do góry mocno i nią się kierujemy dalej w górę pomiędzy domostwami. Dalej wchodzimy w lasek i po jakiś 200-300m dochodzimy do tarasów. Ważne żeby cały czas iść ścieżką blisko wzgórza i wchodząc na same tarasy wybrać ten, którego „miedza” obłożona jest kamieniami (jest tylko jedna taka). I w zasadzie to cały przepis na dotarcie do punktu widokowego. Nie wolno iść polami ryżowymi inna ścieżka, bo najecie się strachu! Przewodnik zbędny!

Batad tarasy ryzowe
Żółwie też cały swój dobytek na plecach noszą 🙂
Batad tarasy ryzowe
Batad -Spacer po polach ryżowych to fajne doświadczenie, warto jedynie nie brnąć na przód jeśli nie jesteśmy pewni drogi.

Batad tarasy ryzowe
Batad tarasy ryzowe

Batad tarasy ryzowe
Klimatyczne domostwa pośród …wiadomo czego 🙂

Batad tarasy ryzowe
Batad tarasy ryzowe

Udało nam się wrócić do hostelu tuż przed godzinna ulewa. Popołudnie i wieczór to już tylko odpoczynek i pogaduchy z ludźmi.

Dzień drugi

Kolejnego dnia mieliśmy niecny plan dostania się pod wodospad, bez przewodnika. W cztery osoby wyruszyliśmy po 7 rano w kierunku punktu widokowego. Na początku pogubiliśmy trasę i po 30 min dopiero trafiamy na właściwą.
Zdajemy sobie sprawę, że ścieżka do wodospadu prowadzi schodami w dół zbocza tarasowego. Troszkę byliśmy wkurzeni, bo po 2.5 godzinie trekkingu wróciliśmy do punktu wyjścia a turystów na szlaku do wodospadu przybywało. Schody w dół i dalej lekko w górę do chatki z napojami a potem mocno w dół w kierunku wodospadu.

Po ok. 30 min. dotarliśmy do pięknego wysokiego na 30 m. warkocza wody z całkiem sporym basenem. Kąpiel, kilka fotek i wracamy po ok. godzinie z powrotem bardzo stromą ścieżką w górę do tarasów i dalej przez wioskę na dnie doliny. Poznaliśmy na trasie mieszkańców i ich dzieci. A to jest to, co najbardziej uwielbiamy.

Batad tarasy ryzowe

Batad tarasy ryzowe

 

Pogoda nam dopisała, chmur mało a wilgotność i temperatura znośna. Nie spodziewaliśmy że około godzinę po naszym powrocie rozszaleje się burza, jaką w życiu widziałam może dwa razy. Oberwanie chmury z piorunami trwało jakieś dwie godziny. Pod wieczór się rozjaśniło i wyraźnie ochłodziło!

Dzień trzeci

Przygodę w Batad skończyliśmy na następny dzień.
Musieliśmy wrócić na Batad Saddle czyli cały czas do góry. Trzy postoje po drodze, wypity litr wody i po 1:20 byliśmy na szczycie. Te nasze ciężkie plecaki nas wręcz przygniotły.

Niestety po wczorajszej burzy droga została zmyta i jeepneye mogły przejechać tylko cześć trasy. A wiec plecaki znów na ramiona i kolejne 15 min tylko na szczęście w dół. O 9: 30 odjeżdżamy publicznym transportem do Banaue.
Szkoda bo było pięknie !

Batad tarasy ryzowe
Taki mieliśmy widoczek z tarasu hostelu.
Batad tarasy ryzowe
I czas w dalszą drogę.

Batad tarasy ryzowe

Info praktyczne:

– przejazd z lotniska do Manili – Philtracko- 400 p/osoba
– przejazd do Banaue – Ohayama Trans (firma transportowa) – 21:00 wyjazd- 6 rano przyjazd, 450 p./osoba
– jeepney Banaue – Batad Saddle – 225 p za os (wynajęty na kilka osób)
– nocleg w Batad – Rita’s home stay – 200 p za osobę bez cieplej wody
– jeepney Batad – Banaue – transport publiczny – 150 p za osobę

 

Więcej na temat naszego wyjazdu na Filipiny znajdziecie TUTAJ

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Z wizytą w czeskich miasteczkach północno – wschodnich Moraw

Po deszczowym końcu wakacji, październik mamy w tym roku naprawdę piękny.
Dłuższe wyjazdy na razie nam się skończyły, więc musimy ratować się krótszymi weekendami.

Wybierając się na wyjazd jednodniowy odkrywamy miejscowości i miejsca nas interesujące w odległości ponad 2 h jazdy samochodem.
Wyjazdy w góry są już naszą codziennością, ale szczegółowo poznajemy województwa śląskie i opolskie, które cały czas są dla nas nowością.
W ostatni weekend jednak potrzebowaliśmy jeszcze czegoś nowego.
Tak więc mapa w ruch i zakreślając miejscowości w promieniu 2 h drogi wybór padł na czeskie miasteczka.
Jak to dobrze, że autostrada i to darmowa na razie biegnie aż do samej granicy. Po godzinie jesteśmy już w Ostrawie. Miasto dość ciekawe głównie dla pasjonatów techniki. Chcecie zobaczyć kopalnie i stare huty, to jest najlepsze miejsce. Jeszcze tam na pewno kiedyś w niedalekiej przyszłości zawitamy.
My jednak jedziemy niewiele dalej do regionu Laska Brama Beskidów.
Wśród pięknych pól i niewysokich gór czeskich Beskidów znajdziemy bardzo małe miasteczka z ciekawą zabudową i fajne trasy na dłuższy spacer. W jeden dzień zobaczyliśmy czeskie miasteczka Příbor, Štramberk i Kopřivnice. Najbardziej przypadła nam do gustu mała miejscowość na górce – Štramberk, gdzie z wieży zamkowej rozpościera się piękny widok na okolicę.

czeskie miasteczka

czeskie miasteczka

Příbor

Rozpoczynamy naszą podróż przed 8 rano. Z autostrady na Wrocław zjeżdżamy na A1, która kieruje nas już do Ostrawy. Ta trasa jest bezpłatna i nie ma sensu wykupywać winietek. Tuż za Ostrawą udajemy się trasą 58 i już po 30 min jesteśmy w pierwszym miasteczku Příbor, które jest jednym z najstarszych miast północno- wschodnich Moraw.
Jest sobota i to widać na drogach. Cicho i spokojnie. Miasteczko otoczone jest niskimi górkami podgórza Beskidów. Z niektórych miejsc zobaczymy wieżę zamku w Štramberk czy zamek Hukvaldy.
Miasteczko jest znane, jako miejsce urodzenia Zygmunta Freuda. W domu rodzinnym, w którym spędził pierwsze trzy lata, niestety za wiele nie ma do zobaczenia. My udajemy się do informacji turystycznej i zaopatrzeni w foldery oraz mapkę, idziemy na spacer. Wchodzi pod niedużą górę i przed nami ukazuje się mały ryneczek z pięknymi kamieniczkami oraz kościołem.
Miasteczko jest naprawdę malutkie i trasę zaznaczoną na mapie, która oprócz rynku, muzeum i kilku kościołków, można przejść w godzinkę.

Příbor

Příbor
do rodzinny Zygmunta Freuda

Příbor

Příbor
centrum miasteczka Příbor

Příbor

Příbor

Příbor

Štramberk

Wskakujemy w samochód i udajemy się dalej na południe w stronę Štramberk’a. Po drodze podziwiamy kolory jesienne, które pojawiły się już na drzewach niewysokich górek oraz polach, na których pasą się owce.
Miasteczko widać już z daleka. Miasteczko przypomina mi Kazimierz Dolny choć brak przepływającej rzeki w okolicy. Wysoka wieża zamku góruje nad całą okolicą. Znajdujemy parking i drogą przez las dostajemy się na szczyt wzgórza zamkowego. Dobrze, że jesteśmy zaopatrzeni w nosidło turystycznie, bo Zosia odmawia współpracy :).
Z zamku Strallenberg pozostała tylko wieża Tuba, z której rozpościera się przepiękny widok na okoliczne Beskidy i miasteczko u podnóża. Przy wejściu na wieżę znajdziemy ciekawą knajpę Chata Dr.Hrstky w typowym klimacie czeskim.

Štramberk

Štramberk
zamek w Štramberk

Štramberk

Štramberk

Štramberk
centrum miasteczka Štramberk

Štramberk

Štramberk

Wychodząc główną bramą z zamku warto wejść na okoliczny szlak turystyczny, który prowadzi na Białą Górę – Bila hora (556 m.n.p.m), która dominuje nad Štramberk’iem Na szczycie góry wchodzimy na 43 metrową wieżę widokową, z której można podziwiać okolice.
Na południowym stoku góry znajdują się kamieniołom oraz arboretum. Miejsce wygląda dość surrealistycznie. Pionowe ściany, mokradła i skąpa roślinność na dnie.

Štramberk
wieża na górze Bila Hora
Štramberk
kamieniołom i arboteum w Štramberk

Schodzimy do centrum. W miasteczku pachnie piernikiem. Podążając za zapachem trafiamy do jednej z cukierni, w której na miejscu wypiekane są ciasteczka w kształcie rożka z różnymi dodatkami jak czekolada, migdały. Rożki są znakiem firmowym tej miejscowości i każdy odwiedzający opuszcza to miejsce z kilkoma paczkami. My również nie odmawiamy sobie tej odrobiny słodyczy.
Jedynym niemiłym wspomnieniem z tego miejsca będzie wizyta w restauracji. Nie wiem ale Czesi nie umieją gotować. Wybór żaden a polivajka czyli zupa okazuje się jakąś paskudną breją. Ale nie będzie sobie psuć humoru. Dla tych co mają więcej czasu polecamy wstąpić jeszcze do parku Narodni Sad, Jaskini Sipka czy góry Kotouc.

Štramberk
słynne słodkie rożki ze Štramberk

Štramberk

Štramberk

Štramberk

Štramberk

 

Kopřivnice

My wracamy do samochodu bo chcemy udać się jeszcze do okolicznej miejscowości Kopřivnice, gdzie w okolicznym lesie na zboczach góry znajduje się Kamień Raski czyli skalny blok wapienny z platformą widokową, z którego podziwiamy góry i Štramberk.
Idąc dalej szlakiem przez jesienny las docieramy również do kolejnej wieży widokowej Bezruca, z której widać znaną w tym regionie fabrykę samochodów Tatra w Kopřivnice.

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Kopřivnice

Dzień mija nam szybko i wracając niestety tylko z daleka możemy podziwiać zamek Huskvaldy. Ale jest powód żeby jeszcze tutaj wrócić.
Po drodze przy zachodzącym słońcu okoliczne pola mienią się kolorami prawie jak w Toskanii.
To był naprawdę świetny dzień 🙂

czeskie miasteczka Moraw

czeskie miasteczka Moraw

czeskie miasteczka Moraw

czeskie miasteczka Moraw

Byliście już w tych miejscach? Jakie są Wasze wrażenia?

A może zachęciliśmy Was do wizyty?

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

 

Białowieski Park Narodowy na rowerze z dzieckiem – część druga

Wracamy z drugą częścią ciekawych miejsc w Białowieski Parku Narodowym, które odwiedziliśmy na rowerze.

Jeżeli nie widzieliście wcześniejszego wpisu, zobaczcie TUTAJ

Białowieski Park atrakcje
Spotkanie „na żywo” na trasie do „Miejsca Mocy”

Rezerwat pokazowy Żubra

Kolejny dzień rozpoczynamy z samego rana. Śniadanie w altanie z widokiem na gniazdo bociana wprowadza nas w błogi nastrój, ale jeszcze tyle przed nami.

Wskakujemy na nasze rowery. Nasza Zosia z chęcią wyrusza na kolejną przejażdżkę. Będąc w Białowieży przydałoby się zobaczyć żubra ☺ Nie uda nam się spotkać go w samej puszczy, więc od razu udajemy się do rezerwatu pokazowego.

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Z centrum Białowieży główną trasą jedziemy na zachód. Później zielony szlak kieruje się w stronę lasu i znów możemy podziwiać wszech-otaczającą zieleń. Szlak o nazwie Puszczańskie Drzewa doprowadza nas na parking przed rezerwatem pokazowym. Jesteśmy pierwszymi zwiedzającymi. W spokoju podążamy podziwiając kolejne zwierzęta. Oprócz samych dostojnych i pięknie pozujących żubrów, z bliska oglądamy łosie, jelenie, wilki, dziki czy pierwszy raz w życiu żubronie. Same żubronie wyglądały przedziwnie. W końcu to skrzyżowanie krowy z … żubrem.

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje
Białowieski Park atrakcje
Białowieski Park atrakcje


Ścieżka Żebra Żubra

Po wyjściu kierując się za znakami jedziemy może ze 100 metrów na północ i odbijamy na wschód w stronę ścieżki Żebra Żubra. Trasa uznawana jest za jedną z najpiękniejszych w Puszczy Białowieskiej a my z tym w pełni się zgadzamy. Bez problemy można ją pokonać pieszo lub na rowerze. Chociaż w momencie ataku komarów, który nas dosięgnął rower okazuje się najlepszym rozwiązaniem. Długość szlaku to 2,7 km, z czego większość tworzy drewniana kładka, która przebiega nad lasem bagiennym. Koniec trasy znajduje się na drodze pomiędzy Białowieżą a wsią Pogorzelce.

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

 

Szlak Dębów Królewskich

Ostatni dzień zaczynamy również prawie bladym świtem. No może nie aż tak bladym ☺ Śniadanie wśród drzew i można ruszać na trasę. Tym razem jedziemy aż pod wieś Teremiski. Chociaż trasa Green Velo jest poprowadzona asfaltem nie możemy narzekać na ruch samochodów. Po drodze oczywiście zatrzymujemy się przy wieży obserwacyjnej, z której rozciąga się przepiękny widok na rzekę Narewkę i oczywiście Puszczę. We wsi Pogorzelce rozmawiamy chwilę z ekologami, którzy bronią wycinki lasów a później pędzą zablokować kolejny transport tuż przed wejściem na ścieżkę Dębów Królewskich.

Akcja z ekologami jest niezwykle ciekawa zwłaszcza jest to nowość dla Zosi ale nie tracimy czasu i jako jedyni turyści wchodzimy na kładkę, które prowadzi nas wśród jednych z najstarszych i największych dębów na tym terenie. Każdy z dębów ma nadane imię jednego z polskich królów. A informacja o wieku, wymiarach i poszczególnym z królów znajduje się na tabliczkach na ścieżce.

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

 

Miejsce Mocy

Na koniec zostawiamy sobie miejsce niezwykle zagadkowe. Dojeżdżamy tam tym razem samochodem i na parkingu przesiadamy się na rowery. Miejsce Mocy znajduje się niedaleko samej Białowieży na trasie do Hajnówki po lewej stronie. Jest oznaczone, więc nie trudno się zgubić. Po zjechaniu z głównej drogi, przejeżdżamy drogą szutrową a ostatnią części trasy przejeżdżamy rowerami. W samym lesie komary i końskie muchy dają w kość, więc na rowerze udaje nam przed nimi ucieknąć. Samo miejsce oznaczone jest dwoma tablicami z informacją o dawnych wierzeniach oraz kamieniami, które podobno były miejscem kultu Prasłowian.

Samo miejsce to pradawne miejsce spotkań prawosławnych plemion. Podobne wybrane przez nich z powodu magicznych właściwości. Zdecydowanie miejsce posiada niezwykle korzystne warunki rozwoju fauny i flory.

A my naładowani pozytywną energią ruszamy w dalszą drogę….

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

Białowieski Park atrakcje

 

Ścieżka Żebra Żubra – wstęp bezpłatny

Miejsce Mocy – wstęp bezpłatny

Rezerwat Pokazowy Żubrów – wstęp normalny 10 zł, wstęp ulgowy 5 zł

https://bpn.com.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=642&Itemid=286

Ścieżka Dębów Królewskich – wstęp normalny 4 zł, wstęp ulgowy 2 zł

http://atrakcjepodlasia.pl/atrakcje-turystyczne/szlak-debow-krolewskich-i-ksiazat-litewskich/

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Białowieski Park Narodowy na rowerze z dzieckiem– cześć pierwsza

Tyle lat już za nami a jeszcze nigdy nie zapuściliśmy się na dalekie wschodzie tereny Polski :).

W tym roku po wizycie w Azji było to dla nas priorytetem.
W końcu chcieliśmy poczuć tą magię puszczy, o której tyle słyszeliśmy.

Trasa po Podlasiu była pełna niespodzianek, ale Puszcza Białowieska i trzy dni spędzone na rowerze z dzieckiem to było naprawdę coś :).
Za centralne miejsce obraliśmy sobie Białowieżę, która okazała się bardzo przyjemną i niezatłoczoną miejscowością. Było to dla nas duże zaskoczenie, bo weekend sierpniowy to na południu w miejscowościach górskich to jakiś koszmar.
Zabraliśmy ze sobą rowery, co było najlepszym rozwiązaniem, gdyż liczba szlaków rowerowych i pieszych jest dość duża i mogliśmy dostać się w prawie każde miejsce. Dla tych, co nie mają roweru bez problemu na miejscu jest możliwość wypożyczenia, z czego turyści chętnie korzystają.
Nasz plan zakładał poznanie wszystkich ciekawych okolicznych miejsc a zwłaszcza pobyt w samej puszczy i rozkoszowanie się tym cudem natury.
W samym Białowieskim Parku Narodowym spędziliśmy trzy dni, ale oczywiście można dłużej. My na pewno byśmy się nie nudzili.

Białowieża – Park Pałacowy, szlaki zielony i czerwony

Po przyjeździe do Białowieży i rozlokowaniu w naszym pokoju szybko wskoczyliśmy na rowery. Pogoda przepiękna, więc nie traciliśmy czasu. Pierwsze kroki od razu skierowaliśmy do informacji turystycznej.
Zaopatrzeni w szczegółową mapę ruszamy na trasę.
Samą Białowieżę podczas naszego pobytu zjeżdżamy parę razy. Malusieńki skwer w samym centrum z lodami jest dla nas głównym punktem. Później podziwiamy Park Pałacowy, który był częścią rezydencji myśliwskiej carów Rosji. Białowieża była jedną z głównych rezydencji odwiedzanych przez dynastię Romanowów a puszcza stała się sławna głównie dzięki występującym żubrom, na które rodzina carska z chęcią polowała. Z pałacu niestety nic nie pozostało.

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem

Tuż za bramą północną Parku Pałacowego prowadzi droga wejściowa do Rezerwatu Ścisłego, gdzie wstęp mają tylko małe grupy z przewodnikiem. My nie zdecydowaliśmy się na wejście. 4 godziny trasy z opowieściami przewodnika to dla Zosi byłoby za dużo.

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem
piękna cerkiew Mikołaja

Białowieża rowerem
Podążamy natomiast dalej. Objeżdżamy to małe miasteczko a raczej wieś dookoła. Piękna cerkiew Mikołaja jest niestety zamknięta i podziwiamy ja tylko z zewnątrz.

Chcemy przejechać czerwonym szlakiem pieszym, który prowadzi przez Białowieżę i dalej kieruje się na wschód a potem na południe otaczając miasteczko.
Przejeżdżamy drogą szutrową, ale głównie trasa przecina las. Jest pięknie i zielono. Podziwiamy drzewa liściaste i nieliczne iglaki. Podskakujemy do góry na korzeniach wystających z ziemi a w niektórych miejscach trasa zwęża się a my przejeżdżamy wśród liści jak w tunelu. Po drodze odwiedzamy tzw. Miejsca pamięci, które upamiętniają miejsce zagłady mieszkańców podczas II wojny światowej.
Dalej zielonym szlakiem podążamy trasami „Wysokie Bagno” i „Krajobraz Puszczy”. Jest pięknie, chociaż komary czasami nie dają żyć.
Nie wiemy tylko, że z każdym kolejnym dniem będzie jeszcze lepiej.

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem


Stacja kolejowa Carska i skansen Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia

Wyjeżdżając z lasu docieramy do pięknej stacji kolejowej z 1903 roku. Przez lata zapomnianej, ale na szczęście odnowionej z początkiem XXI w. Na miejscu nie tylko zobaczymy pociąg z lokomotywą z czasów panowania carskiego, ale również odnowione budynki, wieżę ciśnień i bardzo elegancką restaurację Carską stworzoną w takim samym stylu jak na początku XX w. Jeżeli jednak to będzie za mało w ofercie znajdują się również apartamenty na wynajem w domu Dróżnika, wieży ciśnień czy w samym pociągu, którym do puszczy przyjeżdżał car we własnej osobie 🙂

Białowieża rowerem

Kierując się na zachód od centrum Białowieży w stronę wsi Pogorzelec wpadamy do Skansen Architektury Drewnianej Ludności Ruskiej Podlasia. Samo miejsce to tylko kilka chat, stodoły kapliczka i wiatraki. Ale samo położenie nad rzeczką Narewka jest przepiękne. Z pomostu dostrzegamy w oddali wieżę obserwacyjną, do której na pewno musimy jeszcze dojechać.

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem

Białowieża rowerem Białowieża rowerem

Białowieża rowerem

 

Interesująco? Ale to jeszcze nie wszystko….
Drugi post o ciekawych miejscach w Białowieskim Parku Narodowym znajdziecie TUTAJ

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂

Podlasie – w poszukiwaniu krainy spokoju

Od wielu lat marzyliśmy, aby pojechać na Podlasie ale zawsze jakoś nie było po drodze ☺ Dalekie kraje nas przyciągały a to co bliskie odkładaliśmy na później.

W tym roku na szczęście udało się wreszcie ponownie wyruszyć do Azji i to już w maju. Dzięki czemu całe wakacje były jeszcze przed nami i wiele wyjazdów w Polsce mogliśmy jeszcze zrealizować.

Na pewno Podlasie było dla nas numerem jeden. Przez tydzień nie da się całego regionu dobrze zwiedzić tak, więc skupiliśmy się na trasie od Siemiatycz po Białystok.

atrakcje Podlasia

Zwiedziliśmy wiele cudownych cerkwi, które do tej pory tylko widzieliśmy w Gruzji czy Armenii.

Trzy dni na rowerze w Białowieży pokazało nam jaką piękną mamy puszczę. Podążając szlakiem tatarskim odwiedziliśmy Kruszyniany ze swoim meczetem i cmentarzem a kuchnia tatarska przypadła nam bardzo do gustu. Wizyta w Białymstoku odczarowała trochę nasze pojęcie na temat biednego wschodu kraju. A na koniec Narwiański Park Narodowy wprowadzić nas w stan pełnego spokoju.

atrakcje Podlasia

Odpoczęliśmy i zdecydowanie naładowaliśmy baterie. Aż żal było wracać do miasta i wszech obecnego betonu.

atrakcje Podlasia

Co polecamy zobaczyć?

Zdecydowanie jest kilka takich punktów, których warto nie ominąć.

Atrakcje Podlasia

1. Białowieża

Rowerem i jeszcze raz rowerem. Trasy są świetne i dobrze oznakowane. Dzięki czemu bez problemu przemierzymy spore tereny leśne. Oczywiście wejście do strefy parku ścisłego jest możliwe tylko z przewodnikiem, ale zdecydowanie prze 2-3 dni jest wiele miejsc wartych zobaczenia.

Białowieża sama w sobie jest ciekawa. Niby taka turystyczna, ale w porównaniu z polskimi górami to turystów jest zdecydowanie mniej.

Warto zobaczyć parę miejsc jak: szlak dębów królewskich, miejsce mocy, rezerwat pokazowy żubrów, kładka żebra żubra, skansen oraz wiele okolicznych szlaków turystycznych.

Atrakcje Białowieży i okolic zwiedzane na rowerze znajdziecie w naszych wpisach – TUTAJ i TUTAJ

Białowieski Park Narodowy

Białowieski Park Narodowy

Białowieski Park Narodowy

Białowieski Park Narodowy

 

2. Kraina otwartych okiennic

Tutaj czas się zatrzymał. Trzy wioski Trześcianka, Soce i Puchły przyciągają pięknie rzeźbionymi okiennicami umieszczonymi w oknach drewnianych chat. Trześcianka, przez którą przebiega główna trasa nie przyciąga nas aż tak bardzo jak Puchły i dalsze Soce. Tutaj klepana droga, ławki przed domami, uginające się pod ilością owoców jabłonie i wszechobecne bociany sprawiają, że nasze wspomnienia z dzieciństwa i wakacji na wsi wracają.

Kraina Otwartych Okiennic

Kraina Otwartych Okiennic

Kraina Otwartych Okiennic

Kraina Otwartych Okiennic

 

3. Grabarka i inne cerkwie.

Rozpoczynamy naszą trasę po cerkwiach od tej najważniejszej. Na górze Grabarka wznosi się sanktuarium, do które zjeżdżają każdego roku wszyscy prawosławni. Pierwsze spotkanie również robi na nas wrażenie. Starocerkiewna msza i śpiewy przywołują trochę nasze wspomnienia głównie z Armenii. Ale ustawione dookoła krzyże robią piorunujące wrażenie.

Podczas naszej trasy odwiedzamy wiele cerkwi drewnianych, murowanych i w różnych kolorach. Do niektórych wejdziemy bez problemu, niektóre zostaną dla nas specjalne otwarte a inne podziwiamy tylko z zewnątrz. A które nas się zwłaszcza podobały? W Narwii, Puchłach, Trześciance, Hajnówce, Grabarce i Supraślu.

Grabarka
Grabarka
cerkwia w Narwi
cerkwia w Narwi

cerkwia w Narwi

Puchły
Puchły
Supraśl
Supraśl

 

4. Białystok i Tykocin

W stolicy województwa podlaskiego warto zatrzymać się chociaż na parę godzin i spacerkiem zwiedzić najważniejsze zabytki. Najpierw odwiedzamy wspaniały zespół pałacowo- parkowy Branickich nazwany „Wersalem Podlasia lub Północy”. Spacerem wśród klombów i fontann ogrodu w stylu angielskim dochodzimy do okolicznych zielonych plant. Na rynku podziwiając ratusz odpoczywamy w jednej z wielu kawiarni aby nabrać sił na dalsze zwiedzanie. Dodatkowo kościoły oraz główna cerkwia katedralna św. Michała również muszą być na naszej trasie.

Białystok

Tykocin na pewno spodoba się każdemu. Małe, kompaktowe miasteczko z licznymi zabytkami przyciąga wielu turystów. Zamek, stary rynek z kościołem oraz synagoga to niektóre z miejsc, które powinno się zobaczyć. Do tego zabytkowe uliczki wyłożone kostką oraz stare domki po prostu urzekają.

Tykocin

Tykocin

 

5. Kruszyniany

Zdecydowanie perełka na naszej trasie. Jesteśmy pełni podziwu w jaki sposób dawne tradycje tatarskie są kultywowane w tym miejscu.

Miejscowy przewodnik w najstarszym w Polsce pięknym zielonym, drewnianym meczecie, każdemu z odwiedzających meczet turystów rzeczowo i dokładnie opowiada o tradycjach i historii polskich Tatarów.

Do tego zapełnimy nasze żołądki prawdziwy specjałami kuchni tatarskiej w Tatarskiej Jurcie. Spróbować można piekareczników, babki ziemniaczanej, kibin i wielu innych potraw, których smak jest niezmienny od wieków.

Kruszyniany
Kruszyniany

Kruszyniany

 

6. Narwiański Park Narodowy

Nazwany „polską amazonką”. To miejsce gdzie można zdecydowanie odpocząć i wyciszyć się. Właśnie tam odczuliśmy prawdziwe i spokojne Podlasie. Piękna rzeka Narew i jej rozlewisko to bogactwo świata roślin i zwierząt. A sam park dla odwiedzających oferuje różne aktywności w przepięknym krajobrazie.
To miejsce możemy poznać nie tylko z lądu ale również wody dzięki licznym trasom rowerowym, pieszym i kajakowym
Zdecydowanie polecamy przejście kładka Śliwno – Waniewo (lub na odwrót) ponad kilometr w jedną stronę, która jest drewnianym pomostem poprowadzoną nad rzeką i jej rozlewiskami. Trasa z samego rana i o zachodzie słońca jeszcze szczególnie piękna. A na samej drodze będziemy mieć możliwość przeprawienia się drewnianymi pomostami i podziwiania widoków z wieży obserwacyjnej.

Narwiański Park Narodowy

Narwiański Park Narodowy

Narwiański Park Narodowy

Narwiański Park Narodowy

Udało się Was zachęcić. Mam nadzieję, że tak. Zapewniamy, że nie zawiedziecie się.
My wspominając ten wyjazd tylko wzdychamy i czekamy na więcej 🙂

 

Przydatne linki:

http://atrakcjepodlasia.pl

 

Podobał Ci się wpis? Dołącz do Nas na Facebooku, gdzie znajdziesz bieżące relacje i zdjęcia. Jesteśmy bardzo ciekawi co myślisz. Będzie nam bardzo miło jeżeli klikniesz „lubię to”, zostawisz komentarz lub prześlesz post w świat.
Zapraszamy Byle-na-chwile 🙂